Tylko zastanawiam się co teraz, standardowo na pewno już nie chce się ze mną zobaczyć nawet w niedzielę i teraz będę musiał prosić o możliwość spotkania.
Już kilka razy tak było, że niby miałem jej dac spokój, a naprawdę liczyła że przyjadę.
Powiedziała Ci o tym? ja zrozumiałam, że jesteście umówieni na niedzielę - coś się zmieniło?
Powiedziała Ci o tym? ja zrozumiałam, że jesteście umówieni na niedzielę - coś się zmieniło?
Byliśmy, ale teraz nie wiem nawet na którą. I nawet coś sugerowała że w niedzielę też możemy się nie widzieć.
Ela 210 jak dla mnie Ty masz jakas z gory upatrzona wizje tej calej sprawy i na sile probujesz ja forsowac wbrew wszelkim przeslankom ze jest inaczej. Napisz mi prosze ale tak jak krowie na rowie w ktorym miejscu Vito namieszal w terminarzu spotkan na tej weekend?? Powiedzial dziewczynie dobitnie widzimy sie w piatek i ndz. Ona strzelila focha i stwerdzila ze ok to w takim razie ona zostaja dluzej tam gdzie jest czyli w pt sie tez nie zobacza. Potem jednak zmienila zdanie i wrocila w pt do domu. Zapytala ponownie Vito kiedy sie widza i on ponownie konsekwentnie stwierdzil ze w niedziele. Gdzie Ty tu widzisz mieszanie i z czyjej strony bo ja jesli juz to ze strony tej niedojrzalej laski. Chciala moim zdaniem zaszantazowac Vito ze skoro on smie nie chciec z nia spedzic calego weekendu to ona mu zrobi kuku i nie zobacza sie rowiez w pt. Szantaz nie podzialal wiec odpuscila i ponownie podjela probe nacisku na spotkanie rowniez w sobote a poniewaz odniosla kolejna porazke to strzelila juz focha giganta po calosci. Dlaczego Ty na sile probujesz przerzucic na niego wine za ta sytuacje a z dziewczyny robisz niemalze ofiare jego kretactwa? Dziwisz sie ze on ma obawy przed zamieskzaniem z nia? Bo ja nie. Dziwi mnie wrecz ze on ma jakiekolwiek wahanie w tym temacie bo ja bym w zyciu nie poszla na wspolne mieskzanie z kims kto chce mnie do siebie przywiazac jak rodzenstwo syjamskie.
Co do Ciebie Vito to jesli Ci zalezy na tym zwiazku tymbardziej wyznacz ostro granice tego wszystkiego bo za chwile przekonasz sie ze wielka milosc zastapi Twoje stopniowe znechecenie a z czasem wrecz jak za kare bedziesz sie spotykal wogole z ta dziewczyna.
Byliśmy, ale teraz nie wiem nawet na którą. I nawet coś sugerowała że w niedzielę też możemy się nie widzieć.
To może poproś, żeby to potwierdziła, bo jeśli coś się zmieniło, to sam zorganizujesz sobie czas. Nie proś o to spotkanie, o czym wspomniałeś, bo ona przewidując Twoje kolejne kroki będzie miała niezłą pożywkę z Twojego zabiegania o tę niedzielę, jednym słowem znów będzie triumfować.
Vito napisał/a:Byliśmy, ale teraz nie wiem nawet na którą. I nawet coś sugerowała że w niedzielę też możemy się nie widzieć.
To może poproś, żeby to potwierdziła, bo jeśli coś się zmieniło, to sam zorganizujesz sobie czas. Nie proś o to spotkanie, o czym wspomniałeś, bo ona przewidując Twoje kolejne kroki będzie miała niezłą pożywkę z Twojego zabiegania o tę niedzielę, jednym słowem znów będzie triumfować.
Popieram. Zapytaj czy sie widzicie, jesli powie ze nie to ok jej decyzja. Nie komentuj tego, nie tlumacz nic zycz w takim razie udanego weekendu i powiedz zeby sie odezwala gdy bedzie miala ochote sie spotkac. Jesli nie zaczniesz jej uczyc oczywistych rzeczy jak to ze jej nieuzasadnione fochy nie robia na Tobie wrazenia to za chwile bedziesz musial sie tlumaczyc z tego dlaczego w wc siedzisz tyle i tyle czasu i bez niej.
Vito broni się rekami i nogami przed powiedzeniem jasno- ten weekend spędzimy osobno, nastepny razem- cały, bez spoglądania na zegarek. kombinowania czy zdążę na spotkanie w niedzielę z powodu np. korków na drodze. Dlaczego?
1. Bo tak naprawdę nie chce, by organizowała sobie czas bez niego z daleka, na dłużej. Jasno jak krowie na rowie powiedziała mu, że chce zaplanować sobie cały weekend- czytaj 2 dni- a nie 1! I że może bez niego! Ale wolałaby z nim.
Przykro mi Feniks że nie widzę tego tak jak Ty i wizja dziewczyny bluszcza. zakompleksionej toksycznej nie składa mi się.
Wielokrotnie sam Vito zaprzecza takiej wizji, ale tego nie dostrzegacie- a On chyba najlepiej ją zna.
I jeszcze raz- organizacja czasu to sprawa wtórna- jak Wy tu gdzieś widzicie zaangażowanie Vita czy jego miłość do niej?
Ja nie widzę.sorry ale nie musimy sie zgadzać
Głosowanie sie odbyło, 27:1 - przegłosowano ze jest psychopatką- Vito nie musi się już stresować wspólnym zamieszkaniem.
zreszta może lepiej bo w nowym mieszkaniu SAM ustawia się w roli mebla...
Vito, bez urazy, nic osobistego- znajdziesz bardziej dopasowaną dziewczynę. Moze być mniej fascynująca, ale poczujesz, ze na Nią zasługujesz..
268 2017-08-26 16:43:05 Ostatnio edytowany przez feniks35 (2017-08-26 16:48:40)
Vito broni się rekami i nogami przed powiedzeniem jasno- ten weekend spędzimy osobno, nastepny razem- cały, bez spoglądania na zegarek. kombinowania czy zdążę na spotkanie w niedzielę z powodu np. korków na drodze. Dlaczego?
1. Bo tak naprawdę nie chce, by organizowała sobie czas bez niego z daleka, na dłużej. Jasno jak krowie na rowie powiedziała mu, że chce zaplanować sobie cały weekend- czytaj 2 dni- a nie 1! I że może bez niego! Ale wolałaby z nim.
Przykro mi Feniks że nie widzę tego tak jak Ty i wizja dziewczyny bluszcza. zakompleksionej toksycznej nie składa mi się.
Wielokrotnie sam Vito zaprzecza takiej wizji, ale tego nie dostrzegacie- a On chyba najlepiej ją zna.
I jeszcze raz- organizacja czasu to sprawa wtórna- jak Wy tu gdzieś widzicie zaangażowanie Vita czy jego miłość do niej?
Ja nie widzę.sorry ale nie musimy sie zgadzać
Głosowanie sie odbyło, 27:1 - przegłosowano ze jest psychopatką- Vito nie musi się już stresować wspólnym zamieszkaniem.
zreszta może lepiej bo w nowym mieszkaniu SAM ustawia się w roli mebla...
Vito, bez urazy, nic osobistego- znajdziesz bardziej dopasowaną dziewczynę. Moze być mniej fascynująca, ale poczujesz, ze na Nią zasługujesz..
Ale gdzie Ty tu widzisz cos nie wprost?? Przeciez kiedy ona powiedziala ze ok to zostaje tam gdzie jest dluzej i sie nie spotkaja to on jej nic nie powiedzial, nie obrazil sie, nie sciagal na sile do domu. Sama z wlasnej woli wrocila jednak w pt. Czy w zwiazku z tym mial obowiazek rzucic wszystko i byc z nia z caly wekeend?
Edit: I czemu dopowiadasz Ela cos co nie padlo np ze i ta niedziela moze nie wypalic cala bo on sie zacznie zaslaniac korkami na drodze itp? Nawet gdyby sie tak zdarzylo to to jest chyba dorosla kobieta a nie 5 latka ktora nie zrozumie ze czasem dzieje sie cos nie po naszej mysli nie z naszej winy. Ty go jakos dziwinie probujesz ustawic nie w pozycji partnera tej dziewczyny tylko ojca ktory ma obowiazek byc tym madrzejszym ktory ustapi wytlumaczy i cieprliwie bedzie znosil az wytarza sie w markecie na podlodze i potupie nozkami.
Vito broni się rekami i nogami przed powiedzeniem jasno- ten weekend spędzimy osobno, nastepny razem- cały, bez spoglądania na zegarek. kombinowania czy zdążę na spotkanie w niedzielę z powodu np. korków na drodze.
Ale dlaczego na siłę naciskasz, że on powinien cały ten weekend mieć tylko dla siebie? Czy Vito coś takiego zasugerował? Znalazł rozwiązanie kompromisowe - aby mieć czas na naukę i mieć czas na spotkanie z dziewczyną. Rzeczywiście na siłę coś forsujesz.
270 2017-08-26 16:54:12 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2017-08-26 17:02:51)
Ela210 napisał/a:Vito broni się rekami i nogami przed powiedzeniem jasno- ten weekend spędzimy osobno, nastepny razem- cały, bez spoglądania na zegarek. kombinowania czy zdążę na spotkanie w niedzielę z powodu np. korków na drodze.
Ale dlaczego na siłę naciskasz, że on powinien cały ten weekend mieć tylko dla siebie? Czy on coś takiego zasugerował? Znalazł rozwiązanie kompromisowe - aby mieć czas na naukę i mieć czas na spotkanie z dziewczyną. Rzeczywiście na siłę coś forsujesz.
To nie jest kompromis- tylko jego wizja- pociachać weekend tak jak JEMU pasuje.Vito nie sugerował całego weekendu- to ONA o to prosiła- wielokrotnie.
Napisz Vito jak często spędzacie cały weekend razem? Bez Twojej nauki, czy zmęczenia- jak często jesteś cały dla niej?
Napisałam o tym Olinka, bo wg mnie tu chodzi o zaangazowanie VITA- jakość a nie ilość spędzanego czasu. A Vito się męczy przebywając z nią dłużej
A jednocześnie utrzymuje ja w przekonaniu, ze jest ok, może nawet razem zamieszkają.
Ja bym dostała kręćka z Vitem- a bynajmniej nie jestem bluszczem i często wyjeżdzamy osobno, moge też i nawzajem pare godzin zajmować się czymś w domu bez rozmawiania z mężem i czuć się swobodnie.
To nie jest kompromis- tylko jego wizja- pociachać weekend tak jak JEMU pasuje.
Ale czy Ty nie rozumiesz, że on przecież musi się kiedyś uczyć, a gdyby nawet się nie uczył, to ma takie samo prawo do spędzania czasu po swojemu, jak ona? Sorry, ale odnoszę wrażenie, że Twoja wizja związku jest podobna do wizji jego dziewczyny - ona ponad wszystko, jej potrzeby, jej oczekiwania, jej problemy i nic innego się nie liczy. A gdzie miejsce dla niego?
Edit: Co rozumiesz pod pojęciem 'zaangażowanie', które tu wielokrotnie poddajesz w wątpliwość?
272 2017-08-26 17:07:41 Ostatnio edytowany przez feniks35 (2017-08-26 17:17:57)
Ela210 napisał/a:To nie jest kompromis- tylko jego wizja- pociachać weekend tak jak JEMU pasuje.
Ale czy Ty nie rozumiesz, że on przecież musi się kiedyś uczyć, a gdyby nawet się nie uczył, to ma takie samo prawo do spędzania czasu po swojemu, jak ona? Sorry, ale odnoszę wrażenie, że Twoja wizja związku jest podobna do wizji jego dziewczyny - ona ponad wszystko, jej potrzeby, jej oczekiwania, jej problemy i nic innego się nie liczy. A gdzie miejsce dla niego?
Dokladnie. I co oznacza ze spedza sie z kims caly weekend albo tylko pol? O czyms to swiadczy?? Przeciez ten chlopak poza praca i nauka ma jeszcze jakis swoich znajomych rodzine babcie do ktorej moze chodzi na niedzielny obiad itp. Ma ich wszystkich olac bo trzeba spedzac ze soba kazdy dzien w tyg i od dechy do dechy czas pt- ndz?? Jestem pewna ze mieli wspolne wyjazdy nawet dluzsze niz weekendowe gdzie byl caly jej tylko jej. Ale jesli zyje sie zyciem codziennym - biezacym to niestety nie tylko trzymanie sie za raczki non stop wchodzi w gre. Moze ta dziewczyna tak umie, moze olala rodzine znajomych i woli kazdy weekend spedzac z chlopakiem, nie mnie oceniac trafnosc tej dezycji. Nie ma jednal prawa oczekiwac by on w imie milosci robil tak samo. Dziwi mnie Elu ze trzeba to tlumaczyc Tobie doroslej kobiecie z takim stazem zwiazkowym.
Edit: i czemu niby mialabys dostac z nim krecka? Czy on ta dziewczyne zwodzi przeklada spotkania odwoluje wpada na nie jak po ogien? Nie...widza sie codziennie do poznych godzin wieczornych. Bo 22 w tyg to jest pozno dla kogos kto.rano musi w miare przytomny wstac i isc do pracy. Moj maz gdy sie spotykalismy tez mniejwiecej do tej pory siedzial u mnie i ja nie tylko nie uwazalam ze to za krotko ale wrecz mialam wyrzuty sumienia ze bedzie wracal tak pozno i nie wyspi sie. Poza moim chceniem spotykania sie do oporu bylo jeszcze jego dobro ktore tez widzialam a nie tylko to moje chcenie.
273 2017-08-26 17:09:01 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2017-08-26 17:17:44)
Odpisałam Ci wyzej.
Uważasz że Vito jest zaangażowany? Ja myślę, ze zamieniłby ją na inny model o tych samych cechach bez większego żalu.
FENIKS
1. nie olała rodziny i znajomych
2. ma własne życie
3. Vito nie organizuje jej czasu
To przeczytałam z jego opisów
Gdyby Vito chciał, rozwiazałby problem- nie przychodził codziennie, przeznaczył ten czas na naukę, a w weekend BYŁ z dziewczyną ciałem i duszą.
Czy Twoja dziewczyna Vito wymaga byś przychodził codziennie po pracy?
Nie rozumiem czemu Ela210 mnie tak postrzegasz. Nie chcę jej zamieniać na nikogo. Czasu bez niej nie spędzam na flirtowaniu z koleżankami czy szukaniu nowego obiektu westchnień.
I nie rozumiem dlaczego mój pomysł (sobota bez siebie, niedziela razem) nie uznajesz za kompromis, ale już jeden weekend razem, a drugi osobno za kompromis?
Gwarantuję, że drugie rozwiązanie spotkałoby się z takim samym odzewem.
Jest dorosła, więc jeżeli tak jej ta niedziela nie odpowiadała, to mogła to powiedzieć. Nie zrobiła tego. Mało tego - to ona nagle zmieniła plany i stwierdziła, że przyjeżdża w piątek - kto tu miesza?
I tak, często jestem zmęczony, bo mnie męczy tysiąc innych rzeczy w życiu, a jak jeszcze słyszę od dziewczyny non stop pretensje, to na pewno to niczego nie polepsza.
I my (poza tym miesiącem) widujemy się codziennie - i to nie są spotkania gdzie jesteśmy obok siebie, a każdy robi coś własnego. To jest czas, w którym jestem cały jej.
275 2017-08-26 17:16:00 Ostatnio edytowany przez feniks35 (2017-08-26 17:16:59)
Odpisałam Ci wyzej.
Uważasz że Vito jest zaangażowany? Ja myślę, ze zamieniłby ją na inny model o tych samych cechach bez większego żalu.
Jak Cie czytam to mysle ze Twoje slowa idealnie pasowalyby jako tekst z ust tej dziewczyny do Vita. Taki idealny szantaz emocjonalny z cyklu nie kochasz mnie bo smiesz miec wlasne zycie. Na pewno wymienilbys mnie na inna. A jesli chcesz temu zaprzeczyc to udowodnij mi to oddajac mi kazda minute kazdej swojej doby. Paskudna manipulacja.
276 2017-08-26 17:19:17 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2017-08-26 17:22:16)
Nie rozumiem czemu Ela210 mnie tak postrzegasz. Nie chcę jej zamieniać na nikogo. Czasu bez niej nie spędzam na flirtowaniu z koleżankami czy szukaniu nowego obiektu westchnień.
I nie rozumiem dlaczego mój pomysł (sobota bez siebie, niedziela razem) nie uznajesz za kompromis, ale już jeden weekend razem, a drugi osobno za kompromis?
Gwarantuję, że drugie rozwiązanie spotkałoby się z takim samym odzewem.
Jest dorosła, więc jeżeli tak jej ta niedziela nie odpowiadała, to mogła to powiedzieć. Nie zrobiła tego. Mało tego - to ona nagle zmieniła plany i stwierdziła, że przyjeżdża w piątek - kto tu miesza?
I tak, często jestem zmęczony, bo mnie męczy tysiąc innych rzeczy w życiu, a jak jeszcze słyszę od dziewczyny non stop pretensje, to na pewno to niczego nie polepsza.
I my (poza tym miesiącem) widujemy się codziennie - i to nie są spotkania gdzie jesteśmy obok siebie, a każdy robi coś własnego. To jest czas, w którym jestem cały jej.
Gwarantujesz czy zapytałeś, sprawdziłeś?
Dlaczego mój pomysł uważam za kompromis- a Twój nie?
Przeczytaj siebie
Ty narzekasz na brak czasu dla siebie- ona na brak Twojego zaangażowania- CAŁY WEEKEND- moje rozwiazanie to zapewnia, a Twoje spełnia tylko TWOJE potrzeby.
277 2017-08-26 17:20:58 Ostatnio edytowany przez Vito (2017-08-26 17:22:04)
Jest tak, jak podejrzewałem wcześniej - nie tylko mam poświęcić cały weekend na naukę (nie tylko sobotę), ale i cały przyszły też.
Jeśli to nie jest foch, to ja nie wiem co nim jest.
Ela210 - serio mam każdą opcję wypróbować, żebyś choć trochę mi uwierzyła?
I tak, chce się ze mną widywać codziennie.
Uważasz że Vito jest zaangażowany? Ja myślę, ze zamieniłby ją na inny model o tych samych cechach bez większego żalu.
Moim zdaniem jest zaangażowany. Gdyby nie był, to już dawno przestałby się z tym gryźć i zamiast rezygnować z własnych potrzeb - zrezygnowałby z niej.
Gdyby Vito chciał, rozwiazałby problem- nie przychodził codziennie, przeznaczył ten czas na naukę, a w weekend BYŁ z dziewczyną ciałem i duszą.
Ale dlaczego ma tak robić? Bo ona tak chce? A czy to czego ON chce nie liczy się, nie jest ważne? Obawiam się zresztą, że to taki typ, że cokolwiek Vito nie zrobi, to zawsze będzie źle i zawsze znajdzie się jakiś problem oraz powód do strzelenia fochem.
Jest tak, jak podejrzewałem wcześniej - nie tylko mam poświęcić cały weekend na naukę (nie tylko sobotę), ale i cały przyszły też.
Jeśli to nie jest foch, to ja nie wiem co nim jest.Ela210 - serio mam każdą opcję wypróbować, żebyś choć trochę mi uwierzyła?
I tak, chce się ze mną widywać codziennie.
Vito, ja jestem Panią z internetu tylko, uwierzyć to ma Ci Twoja dziewczyna..
Jest tak, jak podejrzewałem wcześniej - nie tylko mam poświęcić cały weekend na naukę (nie tylko sobotę), ale i cały przyszły też.
Jeśli to nie jest foch, to ja nie wiem co nim jest.Ela210 - serio mam każdą opcję wypróbować, żebyś choć trochę mi uwierzyła?
I tak, chce się ze mną widywać codziennie.
Vito no niestety Twoja dziewczyna pojmuje zwiazek tak jak Ela wszystko albo nic. Zostaje Ci tylko albo sie rozstac albo poczekac az ona sobie cos przemysli i sama odezwie. Jesli zaczniesz ja teraz przepraszac ze zyjesz to tak juz zostanie.
281 2017-08-26 17:32:02 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2017-08-26 17:37:18)
Ela210 napisał/a:Uważasz że Vito jest zaangażowany? Ja myślę, ze zamieniłby ją na inny model o tych samych cechach bez większego żalu.
Moim zdaniem jest zaangażowany. Gdyby nie był, to już dawno przestałby się z tym gryźć i zamiast rezygnować z własnych potrzeb - zrezygnowałby z niej.
Ela210 napisał/a:Gdyby Vito chciał, rozwiazałby problem- nie przychodził codziennie, przeznaczył ten czas na naukę, a w weekend BYŁ z dziewczyną ciałem i duszą.
Ale dlaczego ma tak robić? Bo ona tak chce? A czy to czego ON chce nie liczy się, nie jest ważne? Obawiam się zresztą, że to taki typ, że cokolwiek Vito nie zrobi, to zawsze będzie źle i zawsze znajdzie się jakiś problem oraz powód do strzelenia fochem.
Nie dlatego ze Ona chce. Tylko po to, by rozwiazać problem.-
1. ON ma wolny czas
2. Ona jego całego dla siebie.
To jest powiedzenie sprawdzam.
Feniks- Niewiele wiesz o mojej wizji zwiazku. Mój mąż jest teraz na wyjeżdzie solo- i nie mam nic przeciwko temu- mam czas dla siebie.
Tak było zawsze i nawet nasz kryzys nie zachwiał takim podejściem do sprawy- więc nie wyciągaj pochopnych wniosków- albo wyciągaj, jak Ci tak łatwiej poukładać sobie świat.
Vito, jeśli teraz ustąpisz, to już zawsze ona będzie stawiała warunki - miej tego świadomość, zanim przyjdzie Ci do głowy przepraszać za to, że żyjesz.
283 2017-08-26 17:46:55 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2017-08-26 17:48:15)
Gdyby Vito chciał, rozwiazałby problem- nie przychodził codziennie, przeznaczył ten czas na naukę, a w weekend BYŁ z dziewczyną ciałem i duszą.
Chyba lepiej i wydajniej uczyć się w sobotę od rana, a nie codziennie po kawałku, będąc zmęczonym po pracy... nie wspominając o tym, że Autor już parokrotnie nadmienił, że dziewczyna wymaga od niego tych codziennych spotkań, co więcej, po powrocie do domu jeszcze rozmawiają na skype czy gdzieś tam. A więc podejrzewam, że zaproponowane przez Ciebie rozwiązanie nie jest żadnym rozwiązaniem, bo albo skończy się takim samym fochem jak o sobotę (no bo jak to??? nie chce się widzieć codziennie???), albo dziewczyna będzie mu truła tyłek smsami lub w inny wirtualny sposób, z nauki w tym momencie nici, a jak nie daj Boże wyłączy telefon, żeby móc się skupić, to pewnie będzie foch kolejny...
Ja także się zastanawiam, Ela, gdzie Ty tu ten brak zaangażowania zobaczyłaś? Jak dla mnie, to chłopak jest zaangażowany aż za bardzo - dlatego w końcu jest zmęczony całą sytuacją, bo za bardzo dawał z siebie wszystko - a to nie na tym związek polega...
I dlaczego uparłaś się, że oznaką zaangażowania jest spędzenie razem całego weekendu???
Nie dlatego ze Ona chce. Tylko po to, by rozwiazać problem.-
1. ON ma wolny czas
2. Ona jego całego dla siebie.To jest powiedzenie sprawdzam.
By rozwiązać problem? Ależ największy problem ma tutaj ona - sama ze sobą, a problemem Vito są jej nadmierne oczekiwania. Zresztą najlepszym sposobem na fochy jest ich ignorowanie, a nie zastanawianie się jak, nierzadko swoim kosztem, udobruchać sfochowaną księżniczkę.
Ela210 napisał/a:Gdyby Vito chciał, rozwiazałby problem- nie przychodził codziennie, przeznaczył ten czas na naukę, a w weekend BYŁ z dziewczyną ciałem i duszą.
Chyba lepiej i wydajniej uczyć się w sobotę od rana, a nie codziennie po kawałku, będąc zmęczonym po pracy... nie wspominając o tym, że Autor już parokrotnie nadmienił, że dziewczyna wymaga od niego tych codziennych spotkań, co więcej, po powrocie do domu jeszcze rozmawiają na skype czy gdzieś tam. A więc podejrzewam, że zaproponowane przez Ciebie rozwiązanie nie jest żadnym rozwiązaniem, bo albo skończy się takim samym fochem jak o sobotę (no bo jak to??? nie chce się widzieć codziennie???), albo dziewczyna będzie mu truła tyłek smsami lub w inny wirtualny sposób, z nauki w tym momencie nici, a jak nie daj Boże wyłączy telefon, żeby móc się skupić, to pewnie będzie foch kolejny...
Ja także się zastanawiam, Ela, gdzie Ty tu ten brak zaangażowania zobaczyłaś? Jak dla mnie, to chłopak jest zaangażowany aż za bardzo - dlatego w końcu jest zmęczony całą sytuacją, bo za bardzo dawał z siebie wszystko - a to nie na tym związek polega...
I dlaczego uparłaś się, że oznaką zaangażowania jest spędzenie razem całego weekendu???
No zobaczyłam
w szklanej kuli
Napisałam tu juz chyba ze 20 postów, lepiej wytłumaczyć nie umiem .
Ale to nie Rada EU, chyba nie musimy być jednogłośni by stwierdzić ze Vito zyje z bluszczem.
Ja na to stwierdzenie sprzeciw.. i pass...
286 2017-08-26 18:02:23 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2017-08-26 18:03:38)
No zobaczyłam
w szklanej kuli
![]()
Napisałam tu juz chyba ze 20 postów, lepiej wytłumaczyć nie umiem .
Ale to nie Rada EU, chyba nie musimy być jednogłośni by stwierdzić ze Vito zyje z bluszczem.
Ja na to stwierdzenie sprzeciw.. i pass...
Ja bym się z Tobą zgodziła, gdyby w opisanym przez Autora problemie chodziło np. o częste wypady z kolegami na piwo. Ale tu dziewczyna usiłuje zabrać mu czas na NAUKĘ - no i na jakieś tam przeczytanie w spokoju książki czy inne rzeczy, których zwyczajny człowiek zwyczajnie do życia potrzebuje. I on wcale tego czasu przecież dużo nie chce...
Czyli co, w następnym etapie zabroni mu pracować? Bo ma wykazać zaangażowanie?
287 2017-08-26 18:54:57 Ostatnio edytowany przez dobrakobieta90 (2017-08-26 18:55:46)
Twoja dziewczyna jest bluszczowata, ale to nie jest problem. Chodzą po świecie tacy, którzy uważają, że w związku trzeba ile się da robić razem. Problem w tym, iż Twoja dziewczyna trafiła na takiego gościa, który niezbyt lubi robić co się da razem bez końca.
Nie dobraliście się pod tym względem. Albo ona odpuści bluszczenie, albo Ty zgodzisz się na splątanie bluszczem.
Mnie zastanawia jeszcze jedna rzecz, czy wy dobraliście się pod względem atrakcyjności - czy Ty aby Vito nie czujesz się w tym związku tym "gorszym"?
Mnie zastanawia jeszcze jedna rzecz, czy wy dobraliście się pod względem atrakcyjności - czy Ty aby Vito nie czujesz się w tym związku tym "gorszym"?
Na początku się tak czułem, ale teraz o tym specjalnie nie myślę.
Myślisz Vito, i to nie pozwala Ci się jej przeciwstawić. Co prawda zrobiłeś pierwszy krok - tylko co z tego jak żałujesz - prawda?
291 2017-08-27 12:43:29 Ostatnio edytowany przez Vito (2017-08-27 12:44:37)
Dziękuję Wam serdecznie za wszelkie rady, refleksje, odpowiedzi - i te pełne zrozumienia dla mojej osoby i te, które kazały mi się zastanowić nad własnym zachowaniem.
Temat można już chyba uznać za zamknięty, popsuło się już konkretnie.
Może to dziwne (pewnie bardzo dziwne), ale przez ten rok znajomości w ogóle nie rozmawialiśmy o swojej sytuacji materialnej. W sensie - ja mówiłem, że przechodzę teraz ciężki, bardzo kosztowny okres i że moja sytuacja (i ludzi, którzy wybrali podobną ścieżkę co ja) nie jest ciekawa (okres przejściowy oczywiście), ale nigdy nie wchodziłem w szczegóły (ona nie dopytywała). Ona z kolei jeszcze w czasie studiów znalazła pracę, która wiąże się z ciągłymi prowizjami i premiami.
Ona chciała wybrać się 3 raz w tym roku za granicę. Powiedziałem, że nie mam na to pieniędzy i że ewentualne wspólne zamieszkanie też będzie się dla mnie wiązało z rezygnacją z wielu przyjemności. A ona lubi wyjść na miasto - za wyjścia, poza pojedynczymi przypadkami, zawsze płacę ja (nigdy nie miałem z tym problemów). I jestem świadomy, że przy wspólnym zamieszkaniu, w ogromnej mierze trzeba byłoby z tego zrezygnować.
Napisała mi, że ją rozczarowałem, że myślała że spotyka się z mężczyzną, a nie z chłopcem. I że ma dosyć słuchania jak ktoś w wieku 20-kilku lat mówi, że nie ma pieniędzy. I z ironią pisała, żebym siedział w domu i pilnie się uczył do egzaminów.
Powiem szczerze - pewnie ma rację, ale i tak mnie to zabolało.
Nie leżę do góry brzuchem, nie gram na konsoli i nie mówię jak to jest źle i nic się nie da. Podjąłem długą drogę, która wiąże się z wieloma wyrzeczeniami. Zamieszkiwanie z rodzicami, to na pewno nie jest moje marzenie i nie wynika z mojego lenistwa.
Uczciwie pracuję od poniedziałku do piątku, nie raz i nie dwa zostając po godzinach pracy, a nawet przynosząc tę pracę do domu. Praca jest stresująca. Poza tym chodzę na zajęcia, uczę się, przystępuje do egzaminów (do których podchodzę poważnie i które zdaję na porządnym poziomie). Uważam, że gdyby miała taką pracę jak ja i tyle nauki co ja, inaczej by do tego podchodziła. Nie wiem, czy w jej mniemaniu mam rzucić to co robię? Powiedziałem, że ja żadnego problemu nie widzę, mogę nawet dorabiać, tylko dodatkowe rzeczy będę robił po pracy, więc musi się liczyć z tym, że w tygodniu do 21 mnie dla niej nie będzie, a i w weekendy pewnie coś wpadnie. To ona i tak oburzona, bo uważa, że i tak teraz ją non stop zostawiam. I ogólnie kontakt się urwał.
Błędne koło.
Panna "Jeden Wielki Foch". Gfdy zachcianki nie sa spelniane, to Ty jestes ta niedobra strona.
Vito, pracujesz i studiujesz rownoczesnie- to jest godne podziwu, ja tez tak musialam zrobic nieraz. Czlowiek wtedy potrzebuje wsparcia, a nie much w nosie od drugiej osoby. Ja bym byla dumna z Ciebie, ze masz ambicje.
Znajdz laske, ktora ta ambicje twoja doceni. Panne Foch pusc w trabe.
293 2017-08-27 12:54:51 Ostatnio edytowany przez serdeczna (2017-08-27 12:56:13)
Dziękuję Wam serdecznie za wszelkie rady, refleksje, odpowiedzi - i te pełne zrozumienia dla mojej osoby i te, które kazały mi się zastanowić nad własnym zachowaniem.
Temat można już chyba uznać za zamknięty, popsuło się już konkretnie.
Może to dziwne (pewnie bardzo dziwne), ale przez ten rok znajomości w ogóle nie rozmawialiśmy o swojej sytuacji materialnej. W sensie - ja mówiłem, że przechodzę teraz ciężki, bardzo kosztowny okres i że moja sytuacja (i ludzi, którzy wybrali podobną ścieżkę co ja) nie jest ciekawa (okres przejściowy oczywiście), ale nigdy nie wchodziłem w szczegóły (ona nie dopytywała). Ona z kolei jeszcze w czasie studiów znalazła pracę, która wiąże się z ciągłymi prowizjami i premiami.
Ona chciała wybrać się 3 raz w tym roku za granicę. Powiedziałem, że nie mam na to pieniędzy i że ewentualne wspólne zamieszkanie też będzie się dla mnie wiązało z rezygnacją z wielu przyjemności. A ona lubi wyjść na miasto - za wyjścia, poza pojedynczymi przypadkami, zawsze płacę ja (nigdy nie miałem z tym problemów). I jestem świadomy, że przy wspólnym zamieszkaniu, w ogromnej mierze trzeba byłoby z tego zrezygnować.
Napisała mi, że ją rozczarowałem, że myślała że spotyka się z mężczyzną, a nie z chłopcem. I że ma dosyć słuchania jak ktoś w wieku 20-kilku lat mówi, że nie ma pieniędzy. I z ironią pisała, żebym siedział w domu i pilnie się uczył do egzaminów.
Powiem szczerze - pewnie ma rację, ale i tak mnie to zabolało.
Nie leżę do góry brzuchem, nie gram na konsoli i nie mówię jak to jest źle i nic się nie da. Podjąłem długą drogę, która wiąże się z wieloma wyrzeczeniami. Zamieszkiwanie z rodzicami, to na pewno nie jest moje marzenie i nie wynika z mojego lenistwa.
Uczciwie pracuję od poniedziałku do piątku, nie raz i nie dwa zostając po godzinach pracy, a nawet przynosząc tę pracę do domu. Praca jest stresująca. Poza tym chodzę na zajęcia, uczę się, przystępuje do egzaminów (do których podchodzę poważnie i które zdaję na porządnym poziomie). Uważam, że gdyby miała taką pracę jak ja i tyle nauki co ja, inaczej by do tego podchodziła. Nie wiem, czy w jej mniemaniu mam rzucić to co robię? Powiedziałem, że ja żadnego problemu nie widzę, mogę nawet dorabiać, tylko dodatkowe rzeczy będę robił po pracy, więc musi się liczyć z tym, że w tygodniu do 21 mnie dla niej nie będzie, a i w weekendy pewnie coś wpadnie. To ona i tak oburzona, bo uważa, że i tak teraz ją non stop zostawiam. I ogólnie kontakt się urwał.
Błędne koło.
Och Vito,
współczuję. To ona nie jest kobietą, to rozkapryszony bachor, ta dziewczynka jest poj*** (bez urazy). Ona jest niedojrzała do szpiku kości, mówiłam Ci już, że w niej wsparcia nie znajdziesz żadnego, bo ona nie potrafi wczuwać się w Twoją sytuację, nie rozumie wielu rzeczy. Jest egoistką. Na co Ci taka tępa dzida? Bo jest ładna, z wyższej półki? Stać Cię na równie piękną co wyrozumiałą i dojrzałą dziewczynę. Od początku uważałam, ze postępujesz w porządku, tzn. że nie maiłam żadnych zastrzeżeń co do Twojego zaangażowania, oddania. I miałam rację. Za wszystko płacisz Ty, a ona? Nie zaprosiła Cię nigdy nigdzie na własny rachunek? Księżniczka od siedmiu boleści, nie ma co. Rzuć to gówno, bo frustracji będzie jeszcze więcej.
294 2017-08-27 13:02:12 Ostatnio edytowany przez Vito (2017-08-27 13:03:13)
Och Vito,
współczuję. To ona nie jest kobietą, to rozkapryszony bachor, ta dziewczynka jest poj*** (bez urazy). Ona jest niedojrzała do szpiku kości, mówiłam Ci już, że w niej wsparcia nie znajdziesz żadnego, bo ona nie potrafi wczuwać się w Twoją sytuację, nie rozumie wielu rzeczy. Jest egoistką. Na co Ci taka tępa dzida? Bo jest ładna, z wyższej półki? Stać Cię na równie piękną co wyrozumiałą i dojrzałą dziewczynę. Od początku uważałam, ze postępujesz w porządku, tzn. że nie maiłam żadnych zastrzeżeń co do Twojego zaangażowania, oddania. I miałam rację. Za wszystko płacisz Ty, a ona? Nie zaprosiła Cię nigdy nigdzie na własny rachunek? Księżniczka od siedmiu boleści, nie ma co. Rzuć to gówno, bo frustracji będzie jeszcze więcej.
To też nie tak. Zdarzało się czasami, że zapłaciła (głównie to ja płaciłem za nas, ale pojedyncze wyjątki były, takie typowe zaproszenie chyba 2 razy).
Ogólnie to wygląda tak, że ona robi mi u siebie jedzenie, kupuje co potrzeba, a ja płacę za wyjścia (kino, jedzenie na mieście, wszelkie aktywności, jak jakiś alkohol to też raczej ja).
A teraz mi ironicznie mówi, że teraz twierdzę, że przez nią pieniędzy nie mam, bo mi czas zabiera i jeszcze za nią płacę.
NIGDY tak nie powiedziałem.
295 2017-08-27 13:02:31 Ostatnio edytowany przez serdeczna (2017-08-27 13:13:43)
Powiem szczerze - pewnie ma rację, ale i tak mnie to zabolało.
Vito! Halo! Jak możesz przyznawać jej rację??? Tobie też coś nie styka w mózgu jak jej? Bronisz jej, bo Ci szkoda, że mogłaby Cię zostawić. Tak jak Ósemka, zauważyła, czujesz się tym gorszym. Nie słusznie, ale to wynika z Twojej małej pewności siebie. A ona nie ma racji. Wszyscy Ci już napisali co o niej myślą, no bo taki obraz w głowie tej dziewczyny nam wszystkim się układa - niedojrzała, egoistyczna księżniczka, niewdzięczna na dodatek. Spój na nią głębiej, co poza atrakcyjnym ciałem widzisz? Bo po tym co piszesz, ja nie widzę nic.
Pamiętaj, że związek wtedy ma sens, kiedy jest budujący, druga strona nie tylko Cię wspiera, ale też ciągnie do góry. Za to Twoja (jeszcze) dziewczyna raczej podcina Ci skrzydła i stara się umniejszyć wartość niż możesz na to wszystko liczyć. To naprawdę nie ma sensu.
serdeczna napisał/a:Och Vito,
współczuję. To ona nie jest kobietą, to rozkapryszony bachor, ta dziewczynka jest poj*** (bez urazy). Ona jest niedojrzała do szpiku kości, mówiłam Ci już, że w niej wsparcia nie znajdziesz żadnego, bo ona nie potrafi wczuwać się w Twoją sytuację, nie rozumie wielu rzeczy. Jest egoistką. Na co Ci taka tępa dzida? Bo jest ładna, z wyższej półki? Stać Cię na równie piękną co wyrozumiałą i dojrzałą dziewczynę. Od początku uważałam, ze postępujesz w porządku, tzn. że nie maiłam żadnych zastrzeżeń co do Twojego zaangażowania, oddania. I miałam rację. Za wszystko płacisz Ty, a ona? Nie zaprosiła Cię nigdy nigdzie na własny rachunek? Księżniczka od siedmiu boleści, nie ma co. Rzuć to gówno, bo frustracji będzie jeszcze więcej.To też nie tak. Zdarzało się czasami, że zapłaciła (głownie to ja płaciłem za nas, ale pojedyncze wyjątki były).
Ogólnie to wygląda tak, że ona robi mi u siebie jedzenie, kupuje co potrzeba, a ja płacę za wyjścia (kino, jedzenie na mieście, wszelkie aktywności, jak jakiś alkohol to też raczej ja).
A teraz mi ironicznie mówi, że teraz twierdzę, że przez nią pieniędzy nie mam, bo mi czas zabiera i jeszcze za nią płacę.
NIGDY tak nie powiedziałem.
No ok. Ale gdyby chciała, to mogłaby sama też coś Ci postawić, zaprosić Cię. W związku, na takim etapie jak wasz ludzie płacą zwykle po równo, nie ma tak, ze chłopak non stop płaci w własnej kieszeni. Ja bym się z tym głupio czuła, tak jakby wszystko sponsorował mi chłopak.
Napisała mi, że ją rozczarowałem, że myślała że spotyka się z mężczyzną, a nie z chłopcem. I że ma dosyć słuchania jak ktoś w wieku 20-kilku lat mówi, że nie ma pieniędzy. I z ironią pisała, żebym siedział w domu i pilnie się uczył do egzaminów.
Powiem szczerze - pewnie ma rację, ale i tak mnie to zabolało.
Ciebie to nie powinno boleć - Ciebie to powinno grubo wkur**ć. Ja tak czuję, gdy czytam, co piszesz o niej.
Panna chciałaby, żebyś miał czas, ale jednocześnie żebyś miał kasę. Pracujesz na to, by tę kasę w przyszłości mieć - ale przez to nie masz czasu i jesteś zmeczony, więc źle. Najlepiej by było, byś nic nie robił, cały czas tylko z nią, ale żeby kasa była, wyjazdy, wyjścia i seks na zawołanie. Ty wiesz, że kogoś takiego się nie da zadowolić? Choćbyś na uszach stanął i rzęsami przytupywał? ![]()
To nie jest kwestia tego, że ona jest młoda - ona jest rozpuszczoną jak dziadowski bicz królewną. Foch będzie na jej twarzy zawsze. Wyślij ją w diabły, zanim sprawa zrobi się poważna. Wyobrażasz sobie, co być przechodził, gdybyście mieli dziecko? Dziewczyna ma 22-lata i już jest niezadowolona, już jej ciągle mało, wszystkiego chce więcej i więcej, pępek świata, więcej kasy, więcej czasu, cały świat musi kręcić się wokół niej.
Wg mnie, z tego co piszesz i jak piszesz, wyłania się obraz inteligentnego gościa, który myśli przyszłościowo, dobrze planuje i stara się jak może. Znajdziesz sobie kiedyś dziewczynę, która to doceni, bo obecna, to pasożyt. Przepraszam za mocne słowa ale tak to widzę.
Pewnie ona sama będzie chciała to zakończyć. Powiedziała, że nie ma już do mnie siły, nie będzie mnie życia uczyć i że musi od tego odpocząć.
300 2017-08-27 13:22:55 Ostatnio edytowany przez serdeczna (2017-08-27 13:26:55)
A nie możesz jej powiedzieć, żeby spier***a? Gdzie Ty masz jaja? Zakończ to Ty pierwszy, poczujesz ulgę, a księżniczkę zaboli duma. Ale nie, Ty tego nie zrobisz, bo ona jest tą lepszą, wymarzoną, dziewczyną w twoim typie, więc jak to tak, nie mógłbyś, bo przecież ją kochasz i nie ważne przecież jak ona się zachowuje i co mówi, szkoda Ci ją pogonić, bo podświadomie czujesz, że lepszej (tak samo ładnej) nie znajdziesz...
Problem w tym, że znalazła pracę, w której przy stosunkowo niewielkim nakładzie sił, jeżeli ma się gadane i potrafi bajerować, można naprawdę dużo zarobić. I chyba jej się wydaje że cały świat tak wygląda.
302 2017-08-27 13:36:23 Ostatnio edytowany przez serdeczna (2017-08-27 13:37:27)
Mówiłeś o tym, że ona wie, ze jest atrakcyjna i się podoba - powiem Ci coś, ona wykorzystuje fakt, że jest w twoim typie i, że nie zostawisz jej, bo jest dla Ciebie atrakcyjna, dlatego wodzi Cie za nos jak tylko może. To ona non stop rozdaje karty w tym związku, a Ty tylko biernie się temu przypatrujesz i na to godzisz. Gdybyś Ty z nią zerwał, zrobiłaby wielkie oczy, że jak to, on śmie ze mną zrywać? Dlatego, nie daj jej satysfakcji i zrób to pierwszy.
303 2017-08-27 13:59:59 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2017-08-27 14:02:44)
Vito. Niestety wychodzą Twoje kompleksy wobec partnerki. To nie mogło się udać.
Jeśli potrzebujesz podbudowania swojego ego zerwaniem jako pierwszy - zrób to.
I nie oceniaj czyjejś pracy jako łatwej czy trudnej jeśli jej wcześniej nie wykonywales
Brak Ci klasy Vito. O Twojej dziewczynie wiemy tyle co piszesz. A jak widać rewelacje wyciągasz z rękawa w ostatniej chwili wiec powstrzymam się od komentarza. Ja mam wrażenie. Z opisu ze to ona jest starsza od Ciebie
Ela a ile Ty masz lat?
45
Bez komentarza
Pewnie ona sama będzie chciała to zakończyć. Powiedziała, że nie ma już do mnie siły, nie będzie mnie życia uczyć i że musi od tego odpocząć.
Czyli do ostatniej chwili to ona rozdaje karty?
A co jeśli nie zerwie? Będziesz się jej kurczowo trzymał? Bo taka jest ładniutka? Będziesz jej wdzięczny za okazaną łaskę?
Czy Ty się czasem zastanawiasz, czego Ty chcesz, czego Ty oczekujesz od związku, partnerki, czy tylko zgadujesz, czego ona oczekuje? Nadskakujesz, próbujesz spełniać jej zachcianki i oczekiwania? A co z Tobą? Gdzie Ty w tym wszystkim?
Zgadzam sie z przedmówczynią - wychodzą Twoje kompleksy wobec partnerki. Jakbyś był wdzięczny, że w ogóle taka dziewczyna zechciała z Tobą być. Widzisz w niej jakieś cudo, a dla mnie, z opisu jej osoby, ona nic sobą nie reprezentuje. To tylko ładna buzia i może fajny tyłek. Jako osoba - rozpuszczona tępawa królewna.
308 2017-08-27 14:23:51 Ostatnio edytowany przez Vito (2017-08-27 14:26:56)
Znowu to samo - ona nie znając mojej pracy i mojej nauki może mnie nazywać "chłopcem", ale ja o jej pracy nic nie mogę powiedzieć, bo wtedy nie mam klasy ![]()
Zresztą Ela210, skoro ona jest tak dojrzała i racjonalna, to czemu tyle się ze mną męczy? Skoro jest mądrzejsza i bez kompleksów i jest we mnie tyle wad, to powinna szybko uciekać.
Znowu to samo - ona nie znając mojej pracy i mojej nauki może mnie nazywać "chłopcem", ale ja o jej pracy nic nie mogę powiedzieć, bo wtedy nie mam klasy
Czepiłeś się najmniej istotnej kwestii.
Czepiłeś się najmniej istotnej kwestii.
Odpowiadam tylko Ela210 ![]()
Vito
trafił Ci się nie tylko bluszcz, ale przede wszystkim egoistka.
Widać w każdym zdaniu, jak bardzo Ci na niej zależy, co pewno rozpuściło ją maksymalnie (dawałeś palec, to chciała rękę) i prawdę mówiąc aż mnie irytacja brała, kiedy to czytałam, że byłeś na każde jej zawołanie i nie mogłeś się nawet UCZYĆ spokojnie. No jak można zabraniać komuś się uczyć, rozwijać? Nie pojmuję tego. To takie myślenie wyłącznie o swoich potrzebach, a gdzie są Twoje??
Nie dziwię Ci się wcale, że obawiasz się wspólnego zamieszkania, bo to by nie miało prawa się udać.
Ostatni Twój post pokazał też, że brakło wam szczerości. Z czego to wynikło? Ano z tego, że Ty się jej bałeś przedstawić swoje problemy, by nie być potraktowanym jako NIEUDACZNIK. A gdzie wsparcie z jej strony? Zrozumienie? Chcesz być całe życie pod pantoflem?
312 2017-08-27 14:39:57 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2017-08-27 14:42:31)
Nazywała Cię. Wcześniej chłopcem dawała. CI odczuć ze jesteś gorszy? To dlaczego o tym nie pisałeś w pierwszym poście? o tym byśmy rozmawiali. Dajesz fragmetaryczny obraz związku w którym aż kipi od problemów. A my mamy się domyślić co autor miał na myśli i nie opowiadasz na wiele pytań unikasz i trudnych pytań. Z Twoją dziewczyną tez uprawiasz gierki bo dla zakochanych nie problemem jest ustalenie wolnego weekendu. SABOTOWALES swój związek z powodu swoich kompleksów.
Nie piszę tego by Ci dopiero ale abyś wyciągnął wnioski partner nie ma obowiązku ani możliwości siedzieć w twojej głowie i zgadywać Twoje potrzeby.
Nazwała mnie "chłopcem" dopiero ostatnio, więc jak mogłem pisać o tym wcześniej?
A potrzeby przecież komunikowałem, każde moje wyjście wbrew jej woli = foch.
A ty od kiedy. Myślisz ze twoja praca jest bardziej wartościowa niż jej. Szczerze.
Nazywała Cię. Wcześniej chłopcem dawała. CI odczuć ze jesteś gorszy? To dlaczego o tym nie pisałeś w pierwszym poście? o tym byśmy rozmawiali. Dajesz fragmetaryczny obraz związku w którym aż kipi od problemów. A my mamy się domyślić co autor miał na myśli i nie opowiadasz na wiele pytań unikasz i trudnych pytań. Z Twoją dziewczyną tez uprawiasz gierki bo dla zakochanych nie problemem jest ustalenie wolnego weekendu. SABOTOWALES swój związek z powodu swoich kompleksów.
Nie piszę tego by Ci dopiero ale abyś wyciągnął wnioski partner nie ma obowiązku ani możliwości siedzieć w twojej głowie i zgadywać Twoje potrzeby.
Moim zdaniem masz rację tylko po części.
Ona bardzo naciska na wspólne zamieszkanie, czuje się rozczarowana widząc jego wahania, stąd nieracjonalne zachowania, fochy i wbijanie szpilek. Sprawdza go w ten sposób.
Ale jednocześnie zabrakło jej zwykłej EMPATII, wczucia się w sytuację partnera.
Wartościowa? Nigdy.
Bardziej męcząca? Od kiedy ma wieczne pretensje o moje zmęczenie i od kiedy muszę słyszeć, jak to ludzie w moim wieku nie są tak zmęczeni.
Nazywała Cię. Wcześniej chłopcem dawała. CI odczuć ze jesteś gorszy? To dlaczego o tym nie pisałeś w pierwszym poście? o tym byśmy rozmawiali. Dajesz fragmetaryczny obraz związku w którym aż kipi od problemów. A my mamy się domyślić co autor miał na myśli i nie opowiadasz na wiele pytań unikasz i trudnych pytań. Z Twoją dziewczyną tez uprawiasz gierki bo dla zakochanych nie problemem jest ustalenie wolnego weekendu. SABOTOWALES swój związek z powodu swoich kompleksów.
Nie piszę tego by Ci dopiero ale abyś wyciągnął wnioski partner nie ma obowiązku ani możliwości siedzieć w twojej głowie i zgadywać Twoje potrzeby.
Ela, Ty abo sama jesteś jak dziewczyna autora, albo jesteś tak tępa. Obstawiam, że to drugie. Tylko Ty czegoś tu nie zrozumiałaś, bo jakoś wszyscy inni nie mieli z tym problemu. Wszyscy się domyślili o co w tym wszystkim chodzi, oprócz Ciebie. Autor ma problem z samooceną, owszem, ale co ta dziewczyna odstawia to jakieś wariactwo i jeśli tego nie widzisz, to znaczy, ze jesteś taką samą tępą egoistką co ona. Jak na razie to Ty SABOTUJESZ autora i ten wątek. No sory, jak dwadzieścia ileś osób mówi Ci, że jesteś wariatką, to chyba coś w tym jest, prawda? Tak samo, jak dwadzieścia ileś osób widzi jak się ma sytuacja, tylko Ty tworzysz jakąś własną wizję ich związku, gloryfikując rozpuszczoną księżniczkę. Poza tym rusz głową, bo nie potrafisz czytać metafor i domyślać się pewnych rzeczy, a autor wyjaśnił wszytsko przejrzyście.
A ty od kiedy. Myślisz ze twoja praca jest bardziej wartościowa niż jej. Szczerze.
Miałaś się czego czepić...
Mowie o oczekiwaniach życiowych podejściu. Do pieniędzy. Wizji związku.objawach ze nie dasz rady finansowo sprostać. Tym się dzielą ludzie. W związku. Nie ty jeden pracujesz. Uczysz się. Niektórzy mają jeszcze dzieci. może po prostu nie dojrzales do związku. By to wszystko ogarnąć. Jako całość. I starszym się. To zdarza. Nie oceniam dziewczyny. Bo sądzę że dawałem jej dużo sprzecznych komunikatów. Jak nam. Tu na forum.
Przeczytaj swoje posty zrób tabelkę i wypisać napisałeś. O dziewczynie. Zobaczysz jak to niespójne.
Vito, niewątpliwie związek z tą dziewczyną odbił swoje piętno na Twojej samoocenie.
A to znak, że nie jesteś w nim szczęśliwy. Myślę, że prędzej czy później i tak się rozstaniecie - dla Ciebie lepiej jeśli to będzie prędzej.
Realizuj swoje plany, rozwijaj się. Z czasem odbierzesz profity ze swojej pracy, odzyskasz wiarę w siebie i swoje możliwości - staniesz się pewniejszy siebie.
Życie zweryfikuje, które z was gorzej na tym wyszło - uważam, że dziewczyna traci wartościowego mężczyznę, takim się wydajesz.
321 2017-08-27 14:59:49 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2017-08-27 15:02:11)
Widzę ze serdeczności się wylewają.:D.
Może obdarz nimi chłopaka? SERDECZNA ![]()
Mowie o oczekiwaniach życiowych podejściu. Do pieniędzy. Wizji związku.objawach ze nie dasz rady finansowo sprostać. Tym się dzielą ludzie. W związku. Nie ty jeden pracujesz. Uczysz się. Niektórzy mają jeszcze dzieci. może po prostu nie dojrzales do związku. By to wszystko ogarnąć. Jako całość. I starszym się. To zdarza. Nie oceniam dziewczyny. Bo sądzę że dawałem jej dużo sprzecznych komunikatów. Jak nam. Tu na forum.
Przeczytaj swoje posty zrób tabelkę i wypisać napisałeś. O dziewczynie. Zobaczysz jak to niespójne.
Ku**a, są razem od roku, kto myśli o takich rzeczach już teraz? Mieli na to jeszcze czas. A co on planował się jej oświadczać, mieć dziecko? Przestań oceniać wszystkich swoją miarą, każdy inaczej sobie życie organizuje. Gdzie Ty tu widzisz sprzeczne sygnały...
323 2017-08-27 15:02:07 Ostatnio edytowany przez serdeczna (2017-08-27 15:06:17)
Widzę ze serdeczności się wylewają.:D.
Może obdarz nimi chłopaka?
Ty na pewno nie zasługujesz na serdeczność w tym wątku, bo już pokazałaś jak działa Twoje rozumowanie...
A Vito zasługuje na serdeczność, bo jest pracowity i nie rości sobie prawa do czyjegoś życia, wolnego czasu, przestrzeni i pieniędzy. Mus tylko popracowac nad swoją samooceną, by w przyszłości nie dać wodzić się na nos, przez jakąś idiotkę.
Mowie o oczekiwaniach życiowych podejściu. Do pieniędzy. Wizji związku.objawach ze nie dasz rady finansowo sprostać. Tym się dzielą ludzie. W związku. Nie ty jeden pracujesz. Uczysz się. Niektórzy mają jeszcze dzieci. może po prostu nie dojrzales do związku. By to wszystko ogarnąć. Jako całość.
Ty serio uważasz zastanawianie się nad tym, czy podoła się finansowo w pewnych sprawach, za oznakę niedojrzałości do związku???
Czyli co, człowiek dojrzały leci na hurra, na zasadzie "jakoś to będzie, skoro jestem dojrzały"???
Vito ja ostatnie rewelacje Twojej dziewczyny odbieram jako jej wreszcei prawdziwe oblicze ktore Ci pokazala. Podejrzewam ze od poczatku miala Cie troche za zyciowa ciamajde co to nie umie zrobic tak zeby byla i kasa i czas tylko wybrales sciezke kariery wymagajaca nakladu pracy i nauki jak jakis nieudacznik. Tolerowala to jednak w imie jakiegos tam przywiazania do Ciebie i z nadzieja ze Cie wychowa. Nie udalo sie, cowiecej smiales miec jakies inne wazne sprawy niz ona wiec wylala na Ciebie na koniec wiadro pomyj zeby sie lepiej poczuc. Serio jest az taka cudowna zeby dac sie jej kastrowac z jaj i wmowic sobie ze jesli masz taka a nie inna czytaj inna niz ona metode dojscia do czegos w zyciu to jestes nieogarem? Nie daj sobie wmowic ludziom pokroju Ela 210 ze faktycznie to Ty jestes ciolkiem i na dodatek kretaczem a dziewczyna zakochanym aniolkiem. Wlasnie pokazala jaki szacunek ma do Ciebie. Wstan z kolan chlopie bo naprawde nie warto...