netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Wierzycie w MONOGAMIĘ?

76 odpowiedzi7 371 wyświetleńzałożony przez kasiks, 18.07.2017

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Wierzycie w MONOGAMIĘ?

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 77 z 77 ]

66

Odp: Wierzycie w MONOGAMIĘ?
summerka88 napisał/a:

Umówmy się, że ty nie będziesz przypinała latek wszystkim kobietom, a ja sobie daruję punktowanie twoich deficytów. Umowa stoi?

Kolejny raz powtórzę, że nie przypinam nikomu łatek: ani kobietom, ani mężczyznom. To, co opisuję to moje obserwacje związków dookoła. Przy okazji przedstawiłam swój punkt widzenia, a raczej takie teoretyczne zapatrywanie się na zmianę mojego podejścia do nowych znajomości. Nikogo personalnie nie obrażam, a stwierdzanie po kilku postach o tym, że jestem płytka albo że jestem przygłupawym dzieckiem to już personalna wycieczka.

67

Odp: Wierzycie w MONOGAMIĘ?
Beyondblackie napisał/a:

W takim sensie, ze syn pozbawiony meskiego wzorca w domu, a szczegolnie jeszcze majacy niedojrzala matke, ktora traktuje go jako zabawke do spelniania jej emocjonalnych zyczen, wyrosnie niezle popaprany.

Optymalne dla rozwoju dziecka jest posiadanie dwojga stabilnych, kochajacych sie rodzicow, ktorzy potrafia w rownej mierze i dziecko ochraniac i wspierac, jak i stosowac wymagania i dyscypline. Z pania co tu wypisuje dostanie jedynie neurotyczna, rozchwiana matke, ktora bedzie na nie przelewac swoje leki i kompleksy.

Nie tylko synowie potrzebują męskiego wzorca. Zgadzam się z tym, czego potrzebuje dziecko do rozwoju: "rodzicow, ktorzy potrafia w rownej mierze i dziecko ochraniac i wspierac, jak i stosowac wymagania i dyscypline". Czemu uważasz, że byłabym neurotyczką wylewającą na dziecku jakieś swoje żale? Czy moja potrzeba posiadania dziecka jest jakaś różna od potrzeby posiadania dziecka przez jakąś inną kobietę, ale taką, która akurat pozostaje w związku? Przecież ta moja potrzeba posiadania dziecka wynika z tego, że czuję się gotowa na macierzyństwo, czuję, że bardzo kochałabym to dziecko i robiła wszystko, żeby było ono szczęśliwe. Lepiej, żeby dziecko patrzyło na ludzi ziejących do siebie nienawiścią, albo w ogóle oziębłych emocjonalnie, ale pozostających w związku małżeńskim?

68 Ostatnio edytowany przez lolek8080 (2017-07-20 07:44:44)

Odp: Wierzycie w MONOGAMIĘ?
kasiks napisał/a:

czasem siebie nie poznaję. Miałam wczoraj sytuację, że zmierzyłam wzrokiem faceta, który w towarzystwie 2 pozostałych skomplementował mój wygląd. Do tej pory podziękowałabym z uśmiechem za miłe słowo a tym razem przeszłam koło nich obojętnie znowu z myślami: Tu taki figo fago, a w domu pewnie czeka żona.

Chyba jesteś przewrażliwiona trochę..., Przecież to nic złego, mając żonę czy męża, powiedzieć drugiej osobie miłe słowo. Bez przesady, nie dajmy się zwariować. To, że ktoś jest miły to nie musi oznaczać, że chce Cie przelecieć i zdradzić żone/męża.

69 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2017-07-20 09:24:02)

Odp: Wierzycie w MONOGAMIĘ?
kasiks napisał/a:
summerka88 napisał/a:

Umówmy się, że ty nie będziesz przypinała latek wszystkim kobietom, a ja sobie daruję punktowanie twoich deficytów. Umowa stoi?

Kolejny raz powtórzę, że nie przypinam nikomu łatek: ani kobietom, ani mężczyznom. To, co opisuję to moje obserwacje związków dookoła. Przy okazji przedstawiłam swój punkt widzenia, a raczej takie teoretyczne zapatrywanie się na zmianę mojego podejścia do nowych znajomości. Nikogo personalnie nie obrażam, a stwierdzanie po kilku postach o tym, że jestem płytka albo że jestem przygłupawym dzieckiem to już personalna wycieczka.

Kasiks, zwróć trochę uwagę na to, co i jak komu odpisujesz, bo np. w odpowiedzi na mój post wplatasz treści, które  poruszone zostały z innymi osobami. To, że na tym forum w dość powszechnym odbiorze została spostrzeżona i różnie nazwana twoja niedojrzałość, nie oznacza, że teraz każdej osobie, która nie zgadza się z twoimi stereotypowymi i uogólnionymi poglądami, możesz przypisywać słowa innych osób.

Ponadto naiwnie zakładasz, że ŹRÓDŁEM twoich wniosków i przekonań jest to, jaki obiektywnie jest świat, a w rzeczywistości może być tak, źe to, jaki jest twój świat, jest SKUTKIEM twoich wniosków i przekonań. Na to zresztą już ci zwrócił wcześniej uwagę forumowicz chwytajżycie.

70 Ostatnio edytowany przez Beyondblackie (2017-07-20 10:23:50)

Odp: Wierzycie w MONOGAMIĘ?
kasiks napisał/a:

Nie tylko synowie potrzebują męskiego wzorca. Zgadzam się z tym, czego potrzebuje dziecko do rozwoju: "rodzicow, ktorzy potrafia w rownej mierze i dziecko ochraniac i wspierac, jak i stosowac wymagania i dyscypline". Czemu uważasz, że byłabym neurotyczką wylewającą na dziecku jakieś swoje żale? Czy moja potrzeba posiadania dziecka jest jakaś różna od potrzeby posiadania dziecka przez jakąś inną kobietę, ale taką, która akurat pozostaje w związku? Przecież ta moja potrzeba posiadania dziecka wynika z tego, że czuję się gotowa na macierzyństwo, czuję, że bardzo kochałabym to dziecko i robiła wszystko, żeby było ono szczęśliwe. Lepiej, żeby dziecko patrzyło na ludzi ziejących do siebie nienawiścią, albo w ogóle oziębłych emocjonalnie, ale pozostających w związku małżeńskim?

Osoba, ktora ma ciagla paranoje bycia zdradzona w zwiazku czy tez przeswiadczenie o tym, ze kazdy zwiazek jest skazany na porazke, NIE JEST W STANIE dac dziecku odpowiedniego poziomu stabilizacji ani przekazac adekwatnego obrazu rzeczywistosci. Jedyne czego taki dzieciak sie nauczy, to to, ze swiat to straszne miejsce, pelne agresywnych, egocentrycznych mezczyzn (wlaczajac w to jego nieobecnego tatusia) i ze nikomu nie warto ufac.

Nie, nie kazde malzenstwo to mekka zdradzaczy, ciagla walka albo emocjonalnie martwa strefa. Jest mnostwo malzenstw, ktore znam z autopsji, wlaczajac w to moj wlasny ponad 6-letni zwiazek, ktore sa pelne milosci i szacunku. Nikt nie lata na boki, nie ma rzucania sie nikomu do gardla i ludzie so gleboko ze soba zwiazani. Niektore z tych malzenstw maja dzieci i widac po nich jak taka atmosfera przyczynia sie do ich rozwoju i szczescia.

Zanim zaczniesz myslec o jakimkolwiek potomstwie, polecilabym Ci raczej terapie nad sama soba.

71

Odp: Wierzycie w MONOGAMIĘ?
kasiks napisał/a:

Miło to czytać smile Gratuluję związku, w którym czujesz się kochana i szczęśliwa. Z pewnością monogamiczne związki istnieją. Myślę tylko nad tym, jakie to ryzykowne pokładać nadzieje w danym człowieku, że nas nie zdradzi, nie oszuka. Ja nie potrafiłabym chyba wybaczyć zdrady. Niedawno rozmawiałam z kobietą, która powiedziała mi, że się rozwodzi. Jej mąż w wieku 70 lat postanowił zakończyć ich małżeństwo. Nie darli kotów tak, aby ona mogła jakoś sobie ten rozwód przetłumaczyć. Była załamana, a mnie wzięło na rozkminki, co tak naprawdę dzisiaj ludzie mają w głowach i czy jest jeszcze coś na tym świecie, na czym można się podeprzeć?


Dziękuję smile

Ja rozumiem Twoje dylematy na temat związków. Myślę, że to dobrze że się zastanawiasz, pytasz, chcesz podyskutować i poznać inne punkty widzenia. Warto poznać różne stanowiska, dowiedzieć się w jaki sposób inni ludzie myślą i postrzegają świat.
Jednak pamiętaj, że to są tylko opinie innych osób, a za każdą z tych opinii stoi osobiste doświadczenie człowieka, które złożyło się właśnie na taką czy inną opinię.

Na pewno ryzykowne jest zaufać i wejść w związek, dać całego siebie i nie udawać niczego, ale po prostu być sobą. Ale czy istnieje inny sposób na to by być spełnionym w związku? Jeśli jesteś sobą i ktoś pokocha Cię właśnie taką, to jest to podstawa do związku. Zresztą po co udawać kogoś kim się nie jest?

A czy zakładanie z góry, że nie warto wchodzić w związki bo i tak ktoś prędzej czy później mnie oszuka  - nie jest ryzykowne? To skreślenie szans na powodzenie już na starcie.

Zgadzam się z Tobą, że zdrada osoby najbliższej to jedno z najboleśniejszych doświadczeń, ale czy i inne równie bolesne jak np. śmierć bliskiej osoby, nieuleczalna choroba, kalectwo,  nie przytrafią się w życiu? Nie na wszystko mamy wpływ.

I moim zdaniem ważne jest żeby zbudować silnego siebie, tak żeby kiedy przyjdzie trudny czas dać sobie radę. To nie znaczy nic nie czuć jak skała, tylko znaczy podnieść się z tego bólu i nadal żyć, nie zapomnieć, ale nie pozwolić też odebrać sobie tych chwil które nam jeszcze zostały.

Nauczyć się kochać życie, to jedna z najważniejszych lekcji.

Nikt nie każe nam kobietom pełnić w związku roli służki. Nie mamy takiego obowiązku. To od nas zależy jaką pozycję przyjmiemy, czy będziemy partnerami czy będziemy podległe.

To my tworzymy związek, mamy wpływ na jego kształt. Możemy od początku obserwować partnera i reagować na to co nam nie pasuje. A kiedy widzimy, że jednak jest nam nie po drodze, że zwyczajnie do siebie nie pasujemy, nie jesteśmy w stanie zaspokoić swoich potrzeb, albo też że nie jesteśmy szanowani i kochani, to się rozstajemy.

Ale do takiej postawy musimy osiągnąć dojrzałość, musimy włożyć ciężką pracę nad tym by poznać i pokochać siebie, by nauczyć się brać odpowiedzialność za swoje wybory.

I teraz powstaje pytanie - jak dowiedzieć się obiektywnie w jakich obszarach mam braki? Nad czym to powinienem popracować?

Ja postawiłam na sprawdzonego psychologa i jestem zadowolona.

Przy odpowiedniej motywacji człowiek jest w stanie osiągnąć bardzo wiele. I potem jest z siebie dumny. smile Na danym etapie czy też na końcu drogi jest w stanie powiedzieć: miałem życie - tę moją jedyną szansę i ją wykorzystałem, pozostając jednocześnie człowiekiem.

Nic nie przychodzi samo, ani też łatwo, ale co innego mamy do roboty jak nie sprawiać by nasze życie było piękne i wartościowe, a także życie tych których kochamy, a nawet życie tych których choćby tylko spotykamy.

To jest mój punkt widzenia, poparty moim osobistym doświadczeniem. To moja osobista filozofia wg której żyję i jestem szczęśliwa.

Czy jest dla Ciebie? Nie wiem, ale na pewno warto szukać odpowiedzi, warto tworzyć swoją osobistą filozofię, która pozwoli osiągnąć wewnętrzny spokój.

72

Odp: Wierzycie w MONOGAMIĘ?
kasiks napisał/a:
Gary napisał/a:

A musisz zawierzać?

Tak, muszę. Bo nie ma dla mnie nic gorszego niż dowiedzieć się, że jestem robiona w bambuko. To jest taki cios, że nawet jak czytam posty zdradzanych żon tutaj to nie potrafię ukryć emocji.

Masz bardzo poważny problem w swojej głowie. Coś na zasadzie "nie jestem w stanie prowadzić firmy, bo pracownicy to oszuści"... ale jednak tysiące ludzi prowadzi firmy. Marnujesz sobie życie z powodu swoich fobii.


Nie boli mnie jak facet nie zadzwoni po randce np. Myślę: Ok, różni są ludzie. Widać nie zaiskrzyło z jego strony, ok. Ale kiedy jestem z facetem, a miałabym świadomość, że on działa na dwa fronty, to najgorszy cios. Więc tak, muszę zawierzać.

Wybacz to sformułowanie -- ale czy najważniejsze w życiu jest kto komu penisa do cipki wsadził?


Gary napisał/a:

Ojej... zdrada nie koniec świata. Wyluzuj. Nie patrz tak czarno.

Z perspektywy osoby zdradzanej to jest czasem koniec świata. Nie, nie potrafię przejść nad tym do porządku dziennego. Zdrada to jeden z największych ciosów jakie się mogą przydarzyć w związku.

Taaak? A niezgodność charakterów? Gnojenie się na co dzień w kłótniach?


Do tej pory podziękowałabym z uśmiechem za miłe słowo a tym razem przeszłam koło nich obojętnie znowu z myślami: Tu taki figo fago, a w domu pewnie czeka żona.

Sam bym tez tak pomyślał... smile smile

73

Odp: Wierzycie w MONOGAMIĘ?

Boisz się bardzo i do tego strachu dorabiasz ideologię. To się nazywa: racjonalizacja.

74

Odp: Wierzycie w MONOGAMIĘ?
starr napisał/a:

Gdy jednak człowiek zaczął polować, przeszedł na monogamię. Powód tej decyzji był prozaiczny. W czasie wspólnych wypraw łowieckich konieczna była lojalność i współpraca mężczyzn. Rywalizacja o kobiety bardzo by w tym przeszkadzała. Nasi przodkowie zaczęli więc łączyć się w pary. Co nie znaczy, że naturalne skłonności do współżycia z wieloma partnerami zaniknęły. Dlatego właśnie pojawił się problem zdrady.

Ale bzdury. Polowanie stało się powodem monogamii XD

75

Odp: Wierzycie w MONOGAMIĘ?

Tak, myślę, że to normalne, gdy ludzie żyją całe swoje życie z jednym partnerem. Najważniejsze - aby wybrać odpowiedniego partnera, który by pasował i uzupełniał ciebie. Rzeczywiście bratnią duszę. Wierzę, że mój mąż mnie nie zdradza, i nie ciężka dla niego jest monogamia. Chcę być z nim tak samo zakochana, jak dziś tak i na starość.
Obrazek dodany przez użytkowniczkę

76

Odp: Wierzycie w MONOGAMIĘ?

Droga autorko, to nie jest kwestia wiary. To, że większość coś robi, nie znaczy, że takie podejście jest słuszne. Wg badań w 2015 r. tylko 37% polaków przeczytało 1 książkę lub więcej, co nie może stanowić o tym, że czytanie jest złe.

W jak największym skrócie smile
Problem dotyczy kilku płaszczyzn. Po pierwsze jest to stanowisko natura vs kultura. O ile rzeczywiście wg badań ( dla zainteresowanych mogę podrzucić) człowiek jest z natury poligamiczny, to od zarania dziejów  populacja ludzka tworzyła podstawowe mechanizmy życia w społeczeństwie, w tym także rdzeń w postaci rodziny. W przypadku natury mówimy o tzw. atawizmach społecznych, czyli określonych pozostałościach po przodkach. Reagowanie agresją również jest formą atawistycznej działalności człowieka. Kiedy polował na bizona, w przypadku zagrożenia musiał walczyć lub uciekać. Dzisiaj, choć nie jest nam to potrzebne, to pewne skłonności pozostały. Tak samo jest z pożądaniem. Kiedyś kobiety były nagminnie gwałcone ( pożądanie związane z naturą człowieka), ale zgodzisz się ze mną ( co do tego nie mam wątpliwości), że gwałt w strukturze naszej kultury nie jest rzeczą normalną. Po to wytworzyliśmy pewne prawa i tym różnimy się od zwierząt, że nad instynktami powinniśmy panować. Jest to o tyle istotne, że około 50% materiału genetycznego ( dla zainteresowanych mogę podrzucić badania ) od rodziców tworzy zachowania/predyspozycje/skłonności/ kolejnej jednostki, która w dalszym ciągu będzie obracać się w kręgach określonej kultury.

Co innego, że spora część osób w niektórych sprawach zapomina o racjonalności, kulturze, analizie i podąża za swoimi atawizmami, tłumacząc to dowodem społecznym ( skoro większość tak robi, to znaczy, że ja też tak mogę )

Inna płaszczyzna, której badania również mogę podrzucić dotyczą tego, iż wg badań statystycznie osoby o wyższej inteligencji są dłużej w związkach monogamicznych, w których są szczęśliwsze. ( subiektywne wrażenie z tych badań pozostawia jedno ważne pytanie... czy oby na pewno dotyczy to inteligencji... czy może też po prostu lepszego/ bardziej właściwego spojrzenia na rzeczywistość, co w pewnym sensie wiążę się z inteligencją ).

Podsumowując. Czy wierzę w monogamię? - Nie. Czy jest ona właściwsza ze względu na społeczeństwo osadzone w danej kulturze - tak.

77

Odp: Wierzycie w MONOGAMIĘ?

Warto jeszcze dodać istotny element związany z subiektywnym podejściem moralnym każdego człowieka. Jest pewien schemat działań człowieka, który wydaje się pomocny w tym zakresie smile

Światopogląd/Strategie rozwiązywania problemów/Dna/proces socjalizacji/naśladownictwo itp. przyczyniają się do czegoś co moglibyśmy określić mianem struktury mentalnej człowieka,---> to z kolei powoduje określone decyzje, ---> które determinują ---> działania, ---> skąd biorą się--> efekty.

Na przykładzie zdrady... często atakujemy sam akt zdrady ( działanie ) a nie jego pobudki (strukturę/ podejście do zdrady ). Osoba zdradzająca może nie posiadać wystarczającego doświadczenia, którego pomogłoby jej zrozumieć czym zdrada w istocie jest. Odnoszę wrażenie, że jest to związane z brakiem edukacji w zakresie moralności.

Czasem, by czlowiek zrozumiał jak może poczuć się druga osoba warto wskazać ( co na tym forum bylo robione wielokrotnie - i bardzo dobrze ) przykłady różnych perspektyw percepcji. Do tego jednak trzeba empatii smile

np. Jakby poczuła się osoba X ( która aktualnie zdradza ) gdyby persona, której na niej zależy zdradzała ją tak samo jak ona to robi.  Im więcej pytań, tym więcej spostrzeżeń. Im więcej spostrzeżeń, tym większe refleksje, które mogą przyczynić się do zmiany postawy.

Jestem ciekaw, czy koleżanka ( o której wspomina autorka) tkwi w układzie, w którym ona zdradza i jej partner zdradza z założeniem, że oboje o tym wiedzą smile

Posty [ 66 do 77 z 77 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Wierzycie w MONOGAMIĘ?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026