kasiks napisał/a:Miło to czytać
Gratuluję związku, w którym czujesz się kochana i szczęśliwa. Z pewnością monogamiczne związki istnieją. Myślę tylko nad tym, jakie to ryzykowne pokładać nadzieje w danym człowieku, że nas nie zdradzi, nie oszuka. Ja nie potrafiłabym chyba wybaczyć zdrady. Niedawno rozmawiałam z kobietą, która powiedziała mi, że się rozwodzi. Jej mąż w wieku 70 lat postanowił zakończyć ich małżeństwo. Nie darli kotów tak, aby ona mogła jakoś sobie ten rozwód przetłumaczyć. Była załamana, a mnie wzięło na rozkminki, co tak naprawdę dzisiaj ludzie mają w głowach i czy jest jeszcze coś na tym świecie, na czym można się podeprzeć?
Dziękuję
Ja rozumiem Twoje dylematy na temat związków. Myślę, że to dobrze że się zastanawiasz, pytasz, chcesz podyskutować i poznać inne punkty widzenia. Warto poznać różne stanowiska, dowiedzieć się w jaki sposób inni ludzie myślą i postrzegają świat.
Jednak pamiętaj, że to są tylko opinie innych osób, a za każdą z tych opinii stoi osobiste doświadczenie człowieka, które złożyło się właśnie na taką czy inną opinię.
Na pewno ryzykowne jest zaufać i wejść w związek, dać całego siebie i nie udawać niczego, ale po prostu być sobą. Ale czy istnieje inny sposób na to by być spełnionym w związku? Jeśli jesteś sobą i ktoś pokocha Cię właśnie taką, to jest to podstawa do związku. Zresztą po co udawać kogoś kim się nie jest?
A czy zakładanie z góry, że nie warto wchodzić w związki bo i tak ktoś prędzej czy później mnie oszuka - nie jest ryzykowne? To skreślenie szans na powodzenie już na starcie.
Zgadzam się z Tobą, że zdrada osoby najbliższej to jedno z najboleśniejszych doświadczeń, ale czy i inne równie bolesne jak np. śmierć bliskiej osoby, nieuleczalna choroba, kalectwo, nie przytrafią się w życiu? Nie na wszystko mamy wpływ.
I moim zdaniem ważne jest żeby zbudować silnego siebie, tak żeby kiedy przyjdzie trudny czas dać sobie radę. To nie znaczy nic nie czuć jak skała, tylko znaczy podnieść się z tego bólu i nadal żyć, nie zapomnieć, ale nie pozwolić też odebrać sobie tych chwil które nam jeszcze zostały.
Nauczyć się kochać życie, to jedna z najważniejszych lekcji.
Nikt nie każe nam kobietom pełnić w związku roli służki. Nie mamy takiego obowiązku. To od nas zależy jaką pozycję przyjmiemy, czy będziemy partnerami czy będziemy podległe.
To my tworzymy związek, mamy wpływ na jego kształt. Możemy od początku obserwować partnera i reagować na to co nam nie pasuje. A kiedy widzimy, że jednak jest nam nie po drodze, że zwyczajnie do siebie nie pasujemy, nie jesteśmy w stanie zaspokoić swoich potrzeb, albo też że nie jesteśmy szanowani i kochani, to się rozstajemy.
Ale do takiej postawy musimy osiągnąć dojrzałość, musimy włożyć ciężką pracę nad tym by poznać i pokochać siebie, by nauczyć się brać odpowiedzialność za swoje wybory.
I teraz powstaje pytanie - jak dowiedzieć się obiektywnie w jakich obszarach mam braki? Nad czym to powinienem popracować?
Ja postawiłam na sprawdzonego psychologa i jestem zadowolona.
Przy odpowiedniej motywacji człowiek jest w stanie osiągnąć bardzo wiele. I potem jest z siebie dumny.
Na danym etapie czy też na końcu drogi jest w stanie powiedzieć: miałem życie - tę moją jedyną szansę i ją wykorzystałem, pozostając jednocześnie człowiekiem.
Nic nie przychodzi samo, ani też łatwo, ale co innego mamy do roboty jak nie sprawiać by nasze życie było piękne i wartościowe, a także życie tych których kochamy, a nawet życie tych których choćby tylko spotykamy.
To jest mój punkt widzenia, poparty moim osobistym doświadczeniem. To moja osobista filozofia wg której żyję i jestem szczęśliwa.
Czy jest dla Ciebie? Nie wiem, ale na pewno warto szukać odpowiedzi, warto tworzyć swoją osobistą filozofię, która pozwoli osiągnąć wewnętrzny spokój.