Jest szczęśliwa, na pewno - to widać. Dostała to, czego nie doświadczyła ze mną. Myślę, że gdyby miała jakiekolwiek wątpliwości nie weszłaby w to. Unika mnie, traktuje jak powietrze - bo chce żebym odpuścił - po prostu. Jestem już dla niej tylko problemem, dla niej to już tylko przeszłość.
i jeszcze coś, dla mnie ten temat jest już definitywnie zakończony, stało się już zbyt wiele, za daleko zaszła z nowym. To już by się nie udało. Taki odgrzewany kotlet. Jakoś przeboleję tę stratę, a to co było między nami, wspomnienia - tego nikt mi nie odbierze. Nawet napisałem mu (znam go), żeby o nią dbał tak jak ja nie potrafiłem.
Chryste człowieku co ty odpier*alasz.
Nie obrażaj się, bo nie jesteśmy w przedszkolu, ale na przykład ja nie wierzę w ani jedno twoje słowo.
O tym jak odpuszczasz, o tym jak to ona jest z innym, o tym jak to życzysz im szczęścia, a jego prosisz żeby o na dbał i cała reszta,
tylko ostatni półmózg może dać się nabrać, że piszesz to wszystko szczerze i z głębi serca, a nie robisz to co robisz tylko po to,
żeby laska zobaczyła jak ci na niej strasznie zależy i jeszcze może zmieniła zdanie na twój temat - czyt. przemyślała opcję powrotu.
Tak się nie stanie. Zaufaj mi stary. Nie ty pierwszy i nie ostatni próbujesz pojechać na tym patencie, ale to słabe jest i nie działa,
a jeśli już działa, to zawsze w przeciwną stronę i nawet jeśli chociaż przez sekundę rozważała powrót do ciebie teraz czy kiedykolwiek,
to swoim idiotycznym zachowaniem raz na zawsze to pogrzebałeś, a teraz jeszcze przyklepujesz szpadlem wypisując do tego typa pierdoły.
Istnieje tylko jeden sposób na odzyskanie partnera - zniknąć mu z oczu i dać święty spokój. Jak zechce kiedyś wrócić, to sam nas znajdzie.
Łażenie za nim i jojczenie, zwłaszcza w fazie zauroczenia kimś nowym, to jak wysypać paczkę gwoździ na wieko trumny i wbijać jeden po drugim.
Posłuchaj dobrej rady i przestań ją męczyć, a i tobie będzie lżej jak nie będziesz tyle o tym myślał. Nic już nie zmienisz i pogódź się z tym.
Na dzień dzisiejszy tylko tyle możesz zrobić. I nie chodzi mi o to, żebyś to napisał, do niej, do nas, czy do kogokolwiek, tylko żebyś to zrobił.
nie ekscytuj się tak i nie ocaniaj. Nie wierzysz - Twoja sprawa. I nie bój się, nie rozmaważam juz opcji naszego powortu, wiem, że tak się nie stanie. A jak to napisałeś "nie męczę" jej już od dwóch tygodni.
70 2017-07-01 18:39:51 Ostatnio edytowany przez facetpoprzejściach (2017-07-01 18:41:19)
Nie ma minuty, żebym nie myślał o Niej, o tym jak to spierdo...łem. Nie użalam się nad sobą, zajmuję czas czym mogę, spotykam się ze znajomymi, biegam, dużo pracuję, już raz to przechodziłem i nie chce drugi tak samo długo. Zamknąłem już ten temat co nie oznacza, że nie boli. Boli bardzo, tęsknie, w głowie pojawiąją się wspomnienia. Cięzko mi znosić jej obojętność w pracy choć wiem, że inaczej się nie da i w sumię ją rozumiem.
71 2017-07-05 21:11:06 Ostatnio edytowany przez facetpoprzejściach (2017-07-05 21:16:30)
Hej to znowu ja:) Nie mam już żadnych złudzeń. Nie chce ich mieć, wiem, że to już przeszłość. Pokazuje, że jestem już dla niej tylko jakimś tam znajmym, kolegą - a może nawet nie, bo z kolegami rozmawia, ze mną już nie, unika mnie jak może - ja dla niej nie istnieję. Rozumiem ją, nie mam pretensji, ma prawo do szcześcia i naprawdę jest szcześliwa - to widać. Nasza relacja jak to teraz określa była chorym układem, chorym trójkątem. To boli, że w momencie kiedy jest z kimś innym, tak znacząco zmienia jej się ocena nas. Mimo, że już nie mam żadnych nadzieji to jednak boli, kompletnie sobie z tym nie radzę, słabo spię, nie mam apetytu, po każdym dniu kiedy widzę ją w pracy, odchorowuję to bardzo. Narazie jednak nie mam mośliwości jej zmienić z różnych powodów. Z racjonalnego punktu widzenia wiem, jestem pewien, że to już koniec - definitywny koniec, nie chce już do tego wracać, nie chce patrzeć wstecz, naprawdę życzę jej dobrze, ale te emocje, żal nie chcą mi dać spokoju. Cały czas się pojawiają, cały czas jak na nią patrzę przypomina mi się, co straciłem i że teraz zamiast być szczęśliwym z nią jest tylko ta pustka..
Facet gdybyś byl jej obojętny to by cie nie unikała. Ale jeśli ten drugi daje jej to czego ty nie umiałeś czy też nie chciałeś jej dać to niestety ale nierealne jest aby chciała zaryzykować z tobą. Może jednak być tak że ona bardzo usilnie chce być szcześliwa z tamtym, jednak nie ma z nim takiego uczucia jakie żywiła do ciebie. Wybrała więc rozumem a nie sercem. Oby była szczęśliwa.
73 2017-07-07 22:35:58 Ostatnio edytowany przez facetpoprzejściach (2017-07-07 22:37:50)
Moglibyśmy tak jeszcze gdybać i gdybać, boli jak cholera, ale trzeba się wziąć w garść. Już nic z tym nie zrobię, trzymajcie kciuki żeby mi szybko przeszło, bo w takim stanie jak jestem teraz długo nie pojadę...Oby była szczęśliwa, życzę jej tego z całego serca!!!!
Moglibyśmy tak jeszcze gdybać i gdybać, boli jak cholera, ale trzeba się wziąć w garść. Już nic z tym nie zrobię, trzymajcie kciuki żeby mi szybko przeszło, bo w takim stanie jak jestem teraz długo nie pojadę...Oby była szczęśliwa, życzę jej tego z całego serca!!!!
Skup się lepiej na sobie. Bo jest duża szansa na to, że wejdziesz w nowy związek i spieprzysz go na własne życzenie, może nawet znowu z powodu tej, za którą teraz płaczesz.
Kilka osób pisało Ci o tym, Anderstud trafił w sedno- ale Ty jesteś na to głuchy...
75 2017-07-08 20:31:01 Ostatnio edytowany przez Naprędce (2017-07-08 20:31:30)
Facet
Jest szansa na jakieś konstruktywne wnioski z Twojej strony (na przyszłość)?
76 2017-07-09 08:44:20 Ostatnio edytowany przez facetpoprzejściach (2017-07-09 09:42:52)
Facet
Jest szansa na jakieś konstruktywne wnioski z Twojej strony (na przyszłość)?
Szansa zawsze jest:) Ale wiem, że muszę już to zrobić dla siebie. Całkiem możliwe, że wyczerpałem juz limit szans danych mi przez los:) Chce się nauczyć żyć sam i być szczęliwym sam ze sobą, aaa no i przede wszystkim wybaczyć sobie, pogodzić się z tym, że pozwoliłem odejść takiej kobiecie. Będzie dobrze!! Wspomienia bezcenne:)
facetpoprzejściach napisał/a:Moglibyśmy tak jeszcze gdybać i gdybać, boli jak cholera, ale trzeba się wziąć w garść. Już nic z tym nie zrobię, trzymajcie kciuki żeby mi szybko przeszło, bo w takim stanie jak jestem teraz długo nie pojadę...Oby była szczęśliwa, życzę jej tego z całego serca!!!!
Skup się lepiej na sobie. Bo jest duża szansa na to, że wejdziesz w nowy związek i spieprzysz go na własne życzenie, może nawet znowu z powodu tej, za którą teraz płaczesz.
Kilka osób pisało Ci o tym, Anderstud trafił w sedno- ale Ty jesteś na to głuchy...
Skupiam się. Nie jestem na to głuchy. Już nie płaczę. W żaden związek zamiaru wchodzić póki co nie mam.
Zamykam temat, dzięki wszystkim za wypowiedzi. Już podczas pisania pierwszego posta sprawa była "pozamiatana", dlatego zupełnie bez sensu było go w ogóle otwierać. pozdrawiam wszystkich!!!
Facet, zamknąles wątek, ale może czasem zaglądasz na forum. Napisz co u ciebie?