straciłem ją, mogłem mieć wszystko a jestem sam.. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » straciłem ją, mogłem mieć wszystko a jestem sam..

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 79 ]

1 Ostatnio edytowany przez facetpoprzejściach (2017-06-19 19:17:20)

Temat: straciłem ją, mogłem mieć wszystko a jestem sam..

Witam wszystkich jestem tu depiutantem i szczerze to nie myślałem, że będę szukał pomocy w takim miejscu, a jednak.. Może to, że opiszę swoją historię w jakiś sposób mi pomoże.

Zacznę od tego, że jakieś dwa lata temu rozpado się moje małżeństwo. Kobietą, z którą byłem, byla moją wielką miłością. Poznaliśmy się w liceum, zaczęliśmy być ze sobą na studiach. To był burzliwy związek, rozstawaliśmy się, schodzilismy i tak kilka razy. Zaraz po studiach zdecydowaliśmy się na ślub. W wieku 25 lat byliśmy już małżeństwem i razem przeprowadziliśmy się do Warszawy. Tu zacząły sie kłopoty, kłótnie o wszytko każdy "ciągnął" w swoją stronę. Praca, zabiegania, oddalaliśmy się od siebie coraz bardziej. Ona próbowała mi sygnalizować klopoty, ale ja uważałem, że wszystko jest ok - nie było. Doszły jeszcze inne problemy - bardzo chcieliśmy mieć dzieci, niestety mimo tego, że byliśmy zdrowi nam się nie udawało. Moja żona bardzo cierpiała, bardzo to przeżywała, bardzo chciała być matką, mnie też to bolało, ale ja jak zwykle udawałem, że nic się nie dzieje, że nam się uda, nie chciałem o tym rozmawiać z nikim. Po 5 latach naszego małżeństwa w końcu przyszedł ten dzień, kiedy dowiedziałem się, że jej kolega z pracy nie jest już tylko kolegą i zdradza mnie już nim jakiś czas. Nie będę opisywał tego co działo się póżniej, myślę że to klasyczna historia. Błaganie o powrót, przekonywanie i tak dalej - było już za późno - odeszła. Mimo moich próśb, starań rozwiedliśmy się jakiś 1.5 temu. Małżensto było fikcją jakieś pół roku wcześniej. Przeżyłem to bardzo, nie mogłem jeść, spać typowe objawy szoku. Myślenie, że moje życie się właśnie skończylo. Starałem się jednak nie dawać, zacząłem się odblokowywać, rozmawiać o tym z ludźmi. Jedną z takich osób była Ona, no właśnie Ona i mimo tego długiego wstępu to o niej jest ten post. Znaliśmy już jakiś czas z pracy. Nigdy wcześniej nic między nami nie było, zwykłe cześć, co słychać przy kawie w pracy. Wiedziałem, że ona też ma podobną historię, że jest świeżo po rozwodzie. Pewnego dnia kiedy siedząc w pracy i nie mogąc się na niczym skupić, po prostu do niej poszedłem. Poszedłem i zacząłem o tym opowiadać...rozmawiliśmy chwilę, zupełnie mi nie pomogła, chyba ze względu na swoje doświadczenia nie chciała, nie potrafiła. Było to jeszcze przed moją rozprawą rozwodową, ale ja już nie miałem nadzieji na uratowanie małżeństwa. Nie było już takiej szansy. Zaczęliśmy się do siebie zbliżać. Chyba obydwoje chcielismy tego samego, potrzebowaliśmy ciepła i miłości drugiej osoby. Ona była juz na innym etapie, pogodziła się z przeszłością była gotowa na coś nowego ja wtedy jeszcze nie. Mimo tego, ciągnęło mnie do niej bardzo. Jest wspaniałą, piękną, ciepłą osobą. Zaczęliśmy flirtować. Pierwsze spotkanie, później poszliśmy potańczyć. Jaki ja byłem wtedy scześliwy. Tańczyliśmy całą noc, wtuleni w siebie. Poczułem, ulgę moje cierpienie się skończyło zacząłem znów w końcu żyć. Zaczęliśmy być ze sobą. Na początku było wspaniale. mimo, że ukrywaliśmy związek i otwarcie nikomu o tym nie mówiliśmy wszyscy w pracy wiedzieli. Czułem się szcześliwy wiem, że ona też. Było nam razem cudowanie, cudownie w łóżku, cudownie kiedy byliśmy razem. Niestety przyszedł czas, że zaczeły dopadać mnie demony rozwodu, który jeszcze nie był za mną. To wszysto trwało. Byłem przed rozprawą. Ona była tego świadkiem, widziała jak to przeżywam. Doszło do tego, że z jednej strony bardzo chciałem z nią być, a z drugiej nie potrafiłem. Miotałem się strasznie. Zdarzało się, że leżąc koło niej, ubierałem się i jechałem do siebie (jak ją to musiało boleć!!!:(. Czułem coś do niej, ale nie byłem gotowy powiedzieć jej kocham, bałem się, uważałem, że nie powienienem. Jak się pewnie domyślacie, związek umarł. Przestaliśmy być razem - ona jednak na mnie czekała, miała jednak nadzieję, że w końcu uporam się z przeszłością i będziemy razem. Wiem od jej koleżanek, że bardzo chciała, bardzo jej na mnie zależało. Wiele razy sygnalizowała, że jej ciężko, ale raczej jest osobą, która cierpiała cierpliwie i w ciszy. Mi wygodnie było, że była obok, że zawsze mogę na nią liczyć, że możemy się spotkać wyjść do kina itp. Ona nie chciała juz czekać. straciła nadzieję. Przyjechała pewnego ranka do mnie dała mi list i wiersz. Wiersz, który napisała do mnie po pierwszym naszym wyjeżdzie, wiersz oraz list. Czegoś tak poruszającego nigdy nie czytałem. Napisala, że straciła nadzieję, że kobietą, ktorą pokocham będzie ze mną bardzo szczęśliwa... Ryyczałem jak to czytałem:( Okazało się, że facetetowi, który ją podrywał w końcu się udało.. facet, który ją nie interesował, wiele razy mówiła, że chce tylko mnie.. udało mu się... odeszła, poddała się, straciłem ją... On dał jej od razu wszystko, zadeklarował się w 100%, od razu poznał z rodziną, znajomymi, chce z nią być a nie tylko bywać tak jak ja:( Kiedy się zorientowałem jak bardzo ją kocham, (zawsze kochałem od samego początku, ale nie potrafiłe bałem się tego powiedzieć) było już za póżno. Ona mi już nie wierzy, mimo walki, nie daje mi już szans. Jest obojętna. Mówi, że jest szcześliwa, że mam jej pozwolić odejść i że nie wybaczy mi jak jej to popsuje. Kiedy była u mnie ostatni raz, czekała, aż powiem zostań, nie odjeżdzaj, zamiast tego odebrałem kopertę i pozwoliłem jej odjechać....Wsiadając do samochodu łamiącym głosem, powiedziała tylko - "długo miałam nadzieję" Myślę, żę wtedy ostatecznie zdecydowała się być z nim. A ja znów nie jem, nie śpię, zawalam pracę. Nie potrafię sobie darować tego, że ją straciłem, że jej wtedy nie zatrzymałem... Kocham ją, ale wiem, że już jej nie odzyskam:(:(:(  W momencie, kiedy poczułem, że moje małżenstwo to już przeszłość, kiedy nie mam już w związku z tym żadnych emocji i kiedy mógbym dać jej wszystko co mam najlepszego jej już nie ma:((Nie potrafię się z tym pogodzić....:(:(

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: straciłem ją, mogłem mieć wszystko a jestem sam..

No i co Ci poradzić kolego... odezwał się w tobie pies ogrodnika.
Olewałeś, grałeś w człona, laska w końcu znalazła sobie innego i ciebie już nie chce, a tobie teraz odwala.
Klasyka gatunku i nauczka na przyszłość - traktuj innych tak jak sam byś chciał być traktowany - bo inaczej tak to się kończy właśnie.
Teraz musisz odcierpieć swoje, a jej daj już spokój, miałeś swoje pięć minut i dałeś dupy, mówi się trudno i żyje się dalej.

3

Odp: straciłem ją, mogłem mieć wszystko a jestem sam..

Trzeba przejść żałobę i załatwić poprzednią sprawę, zanim się wejdzie w nową. Chyba już o tym wiesz. Myśle, że potrzebujesz też terapii. Coś jest nie tak, że 2 razy odchodzą od Ciebie kobiety, które kochasz, a jednocześnie odpychasz. To trzeba zrozumieć i zmienić.

Odp: straciłem ją, mogłem mieć wszystko a jestem sam..

Kochasz ją a nie walczysz . Odpuszczasz . A zastanowiles sie że ona moze czeka

5 Ostatnio edytowany przez facetpoprzejściach (2017-06-20 21:47:56)

Odp: straciłem ją, mogłem mieć wszystko a jestem sam..

Powiedziałem jej wszystko szczerze, wyznałem co czuję, poprosiłem, aby przemyślała, kiedy podałem jej rękę ona podała mi swoją patrzylismy sobie głęboko w oczy jak wcześniej, po czy poprosiła abym wyszedł, (być może jeszcze coś czuje, ale wiem, że po prostu podjęła już decyzję), po tym wyznaniu było jeszcze wiele niepotrzebnych maili, chaotycznych wiadomości pełnych emocji. Myślę, że tym jeszcze bardziej straciłem w jej oczach. Wiem, że na pewno byłem dla niej ważny, bardzo długo na mnie czekała. Chciała sobie ze mną ułożyć życie, zaakceptowała mnie takiego jakim jestem. Pokochała... Kiedy przed wręczeniem listu napisała mi, że pogodziła się z tym, że facet, w którym się zakochała nigdy jej nie pokocha ja nawet nie zareagowałem. Nie wiem dlaczego, nie wiem dlaczego jej nie zatrzymałem kiedy do mnie przyjechała...powiedziała mi, że wtedy jeszcze nie było za późno... za 2,5 tyg już była z innym. Cięzko mi się tym pogodzić, ale nie chce jej już przeszkadzać, też wiele przeszła i zasługuje na szczęście. Jest wspaniałą kobietą!!! Kobietą z klasą, świadomą swojej wartość. Ona nie wróci...Szkoda, że tak późno zrozumiałem jak bardzo ją kocham... Co mogę jeszcze zrobić?? Pewnie mógłbym na siłę męczyć ją, starać się, ale ona na to nie zasługuje, jeżeli jest szcześliwa to ja nie mam prawa jej tego psuć, choć to bardzo boli...

6

Odp: straciłem ją, mogłem mieć wszystko a jestem sam..

Dwie wielkie miłości, których nie potrafiłeś przy sobie zatrzymać...
Andertud Ci w punkt napisał diagnozę i zapodał radę, liźnij ciut empatii przy okazji a nuż Ci pomoże na przyszłość ale juz z trzecią...

7 Ostatnio edytowany przez facetpoprzejściach (2017-06-20 22:56:06)

Odp: straciłem ją, mogłem mieć wszystko a jestem sam..

trochę juz przeżyłem i wiem, że macie rację, rozum mówi mi, że to już się nie uda, wiem, że nie wróci, chyba jest szczęśliwa, tęsknie za nią bardzo, nie mogę sobie wybaczyć, darować, że mając tak wspaniałą kochającą kobietę - spierdoliłem to. Muszę znaleźć w sobie siłę, aby żyć dalej, nie mam innego wyjścia.

8

Odp: straciłem ją, mogłem mieć wszystko a jestem sam..

Byłam kobieta takiego mężczyzny jak ty. Teraz jest z trzecia. Nie wiem na ile jest szczęśliwy. Uważam, ze zniszczył przepiękna miłość, do dzis go kocham i nie zapominałam, ale musiałam odejść. Jego pierwsza żona tez odeszła, rozwiodła sie z nim, nie miła wyjścia. Obie go bardzo kochałyśmy. Jest w terapii i sie leczy. Ktoś dobrze zasugerował ci terapie.

9

Odp: straciłem ją, mogłem mieć wszystko a jestem sam..
facetpoprzejściach napisał/a:

Tu zacząły sie kłopoty, kłótnie o wszytko każdy "ciągnął" w swoją stronę.
Praca, zabiegania, oddalaliśmy się od siebie coraz bardziej. Ona próbowała mi sygnalizować klopoty, ale ja uważałem, że wszystko jest ok - nie było.
Doszły jeszcze inne problemy - bardzo chcieliśmy mieć dzieci, niestety mimo tego, że byliśmy zdrowi nam się nie udawało. Moja żona bardzo cierpiała, bardzo to przeżywała, bardzo chciała być matką, mnie też to bolało, ale ja jak zwykle udawałem, że nic się nie dzieje, że nam się uda, nie chciałem o tym rozmawiać z nikim.
[...]
Doszło do tego, że z jednej strony bardzo chciałem z nią być, a z drugiej nie potrafiłem.
Czułem coś do niej, ale nie byłem gotowy powiedzieć jej kocham, bałem się, uważałem, że nie powienienem.
Mi wygodnie było, że była obok, że zawsze mogę na nią liczyć, że możemy się spotkać wyjść do kina itp.

Ani jeden, ani drugi opis związku nie wróży na przyszłość. Udajesz, unikasz, uciekasz. Myślę, że (uproszczając bardzo), można sprowadzić to do tego, że wolisz nic nie mówić i udawać, że wszystko jest okej, niż zająć się problemem. W jednym przypadku udawałeś, że cierpienie żony nie istniało, w drugim - udawałeś, że twoje cierpienie nie istniało. No to jak wyciąłeś obie kobiety ze swojego świata, to po co miały przy tobie zostać?

10

Odp: straciłem ją, mogłem mieć wszystko a jestem sam..

Nawet mi się nie chciało czytać tych banałów.. No dobra.. Ogarnij się, wyciągnij nauczkę.. Znajdź laskę. Przy dzisiejszym tempie życia jeszcze z kilka razy się zdążysz rozwieść jak będziesz głupi. Jak będziesz mądry docenisz związki partnerskie. Aha, zwróć uwagę na pisownie "depiutancie"

11 Ostatnio edytowany przez facetpoprzejściach (2017-06-21 06:51:56)

Odp: straciłem ją, mogłem mieć wszystko a jestem sam..

Wyciąłem kobiety ze swojego świata, raczej ich tam nie wpuszczałem... Tak właśnie było, zrresztą nawet usłyszałem, że ona nie potrafi i nie potrafiła do mnie dotrzeć. Myśłę, że gdzieś tam w końcu poczuła ulgę, mówi, że w końcu jest w normalnym związku. Dla mnie temat jest zamknięty nie chce już mieć nadzieji, nie chce już walczyć. Narazie chce się nauczyć być sam i przede wszystkim pogodzić się ze stratą, widzę ją codzinnie w pracy i jest mi bardzo ciężko. Przypomina mi się wszystko piękne co między nami było - a była tego cała masa. Jest piękna, mądra, ciepła - idaeł kobiety, naprawdę. Oddałem ją walkowerem:(

12

Odp: straciłem ją, mogłem mieć wszystko a jestem sam..

hmmm, byłam kiedyś w takim związku
doskonale rozumiem Twoją ex
ale chodzi Ci o radę więc napiszę to co pierwsze przychodzi mi na myśl :  wyciągnij wnioski !
traktuj kobietę tak jakbyś sam chciał być traktowany...po prostu....nie krzywdź sad


i daj jej spokój - niech buduje swoje szczęście - bez Ciebie,
nie dzwoń, nie męcz, zniknij
chociaż w ten sposób daj jej poczucie szczęścia, niech nie wątpi w nowy związek

nie wiem czy pomoże Ci terapia - to ciężkie przeżycie, trzeba być silnym żeby zmierzyć się ze swoimi demonami...

13 Ostatnio edytowany przez facetpoprzejściach (2017-06-21 09:00:53)

Odp: straciłem ją, mogłem mieć wszystko a jestem sam..

Nidgy się nie kłóciliśmy, zawsze mówiłem/pokazywałem jej jak jest piękną i wspaniałą kobietą to jednak dla niej nie było wiarygodne, to były tylko słowa. Nie chciałem jej krzywdzić, ale to, że nie byłem z nią na 100% dla niej taką krzywdą było. Czekała cierpliwie, napisala mi nawet kiedyś, już wiele miesięcy temu swoje odczucia, przemyślenia, napisała żebyśmy rozmawiali, że ona czuje, że się zamykam, że nie czuje sie moim przyjacielem, że ma w sobie siłę jeżeli odejdę, ale zapytała czy jednak wyobrażam sobie, że jej nie ma??? Ona naprawdę próbowała... Ogarnąłem się dopiero jak odeszła. Użalałem się nad sobą zamiast być przy niej:(( Myślę, że zastanawiała się długo, ten koleś dużo wcześniej się zadeklarował, ale ona jednak miała nadzieję, że nam się ułoży. Zbywała go. W końcu odpuściła sobie mnie i poszło błyskawicznie.  Czy coś do niego czuje, może tak może nie. Myśle, że to kwestia otwarcia się na nowe i calkiem możliwe, że po nas w jej głowie nic już nie zostało. Gdzieś tam w głębi serca miałem nadzieję, że pocieszycie, napiszecie - będzie dobrze, będziecie razem - Ona Cię kocha:) Wiem, że tak nie będzie.

14 Ostatnio edytowany przez adiafora (2017-06-21 09:40:08)

Odp: straciłem ją, mogłem mieć wszystko a jestem sam..

Trochę mi tu zgrzyta. Niby Cie kochała a jak inny szybko się zdeklarował co do wspólnej przyszłości to się zgodziła mimo, ze wczesniej nie była nim w ogole  zainteresowana. I to wszystko w sumie w ciągu roku. Jej chyba bardziej zależało na stabilizacji niż Twojej miłości.
Wydaje mi się, ze to jednak trudno w takiej sytuacji przerzucić się tak z jednego na drugiego, tylko dlatego, ze pierwszy nie był zdecydowany a drugi był, wiec trzeba  łapać okazje, zanim się rozmysli...

Odp: straciłem ją, mogłem mieć wszystko a jestem sam..

nie wiem, nie chce już tego analizować. Jej już nie ma.

16

Odp: straciłem ją, mogłem mieć wszystko a jestem sam..

Chcesz czy nie chcesz, nie wnikam, ale skoro o tym piszesz to jednak lezy  Ci to na sercu. Może gdybyś jednak trochę przeanalizował to doszedlbys do wniosku, ze nie ma czego az tak załować i byłoby Ci po prostu lzej?  Czasami nam się więcej wydaje niż tak jest w rzeczywistości, więc różnie to bywa.

Odp: straciłem ją, mogłem mieć wszystko a jestem sam..

zależało jej na mnie na pewno, długo czakała, aż powiem jej "kocham", bałem się, nie czułem się gotowy...ona po prostu straciła nadzieję, poddała się....nie widziała już szansy, że to się stanie. A jak w koncu się stało, jest już za późno

18

Odp: straciłem ją, mogłem mieć wszystko a jestem sam..

Facecie po przejściach..
Rozważ jedną rzecz. Uświadamiasz sobie swoją wielką miłość do kobiet w Twoim życiu, gdy ich już nie ma.
Jak sądzisz, dlaczego?
Gdyby to była naprawdę wielka miłość czerwona lampka zapaliłaby Ci się wcześniej.
Nie doszłoby ani do rozwodu- ani do rozstania
I one by nie odeszły, gdyby czuły tą miłość.
Ta prawdziwa wielka miłość, jeszcze przed Tobą chyba.
Dobrze Ci radzą terapię- byś zlikwidował przyczyny, które nie pozwalają Ci się tak do końca odsłonić- kto nie ryzykuje- nie pije szampana.
Swoje dotychczasowe kobiety zostaw w spokoju- znalazły mężczyzn, z którymi są szczęsliwe, nie ma co rozdrapywać.
Życzę Ci powodzenia i myślenia do przodu..

19 Ostatnio edytowany przez adiafora (2017-06-21 11:07:36)

Odp: straciłem ją, mogłem mieć wszystko a jestem sam..

Trudno oczekiwać od faceta, który ledwo co stracił zone, ktora bardzo kochał, ze radosnie machnie reka na przeszlosc i wyzna nam milosc.
Najwyraźniej mineliscie się z oczekiwaniami. Ty potrzebowales bardziej wsparcia i bliskości, niekoniecznie miłości, ona ułożenia sobie życia i stabilizacji, jako że była chętna i gotowa na nowe wyzwania. Ty nie, bo przeżycia były zbyt swieze., żeby wyznawać innej miłość i składać jakiekolwiek deklaracje. Dlaczego tak szybko związała się z facetem, ktory dotąd w ogóle jej nie interesował?  Idealizujesz chyba ten wasz związek. Jeszcze trochę a będziesz przekonany, ze to była miłość Twojego życia, która bezpowrotnie  zaprzepasciles. Z takim myśleniem  to daleko nie zajedziesz. No, ale może się myle smile

20 Ostatnio edytowany przez facetpoprzejściach (2017-06-21 12:10:16)

Odp: straciłem ją, mogłem mieć wszystko a jestem sam..

troszkę żyję na tym świecie i chyba kobiety tak mają, jak już nie mają nadzieji z obecnym to biorą kogoś kto jest w zanadrzu. Paradoksalnie to rozstanie ma dla mnie jeden plus - absoutnie uwolnilem się od przeszłości, była ostatnio u mnie moja była żona po sporym czasie bez kontaktu i nie widzenia się, byłem w stanie z nią spokojnie i życzliwie!!! porozmawiać bez jakichkolwiek emocji. Znów mędze...ale szkoda, że musiało do tego dojść abym zrozumiał, że mogłem z Tą kobietą ułożyć sobie życie..

Odp: straciłem ją, mogłem mieć wszystko a jestem sam..

cały czas dopada mnie myśl, że straciłem naprawdę kogoś wyjątkowego, nie mogę sobie z tym poradzić i wybaczyć:(:( Ona już widać, że szczęsliwa, chodzi zadowolna, na mnie już nie zwraca uwagi, jest obojętna. Jak myślicie bazując na tym co napisałem wyżej? Jest sens walczyć?

22

Odp: straciłem ją, mogłem mieć wszystko a jestem sam..

Dopiero co zamykasz etap byłego małżeństwa, a już nawciskałeś sobie, że w międzyczasie była big love. Nie było, ona była tylko plasterkiem na twoje złamane serce. Poukładaj się sam ze sobą. Kiedyś znów wyjdzie słońce.

23 Ostatnio edytowany przez facetpoprzejściach (2017-06-23 19:19:17)

Odp: straciłem ją, mogłem mieć wszystko a jestem sam..

nie była żadnym plastrem, zakochalismy się w sobie i ona i ja. Ja jednak żyjąc przeszłością w w ogóle tego nie dostrzegłem. dużo bym dał żeby cofnąc czas i to nie o rok dwa czy pół, ale o miesiąc bo tyle mi zabrakło.

24 Ostatnio edytowany przez Tulinka80 (2017-06-23 21:34:31)

Odp: straciłem ją, mogłem mieć wszystko a jestem sam..
facetpoprzejściach napisał/a:

nie była żadnym plastrem, zakochalismy się w sobie i ona i ja. Ja jednak żyjąc przeszłością w w ogóle tego nie dostrzegłem. dużo bym dał żeby cofnąc czas i to nie o rok dwa czy pół, ale o miesiąc bo tyle mi zabrakło.

Jeśli ona cie kochała to niemożliwe że tak jej przeszło w miesiąc. Czyli albo cie nie kochała i wtedy nie masz szans na nic u niej albo jednak kochała i wtedy pewnie mógłbyś próbować zawalczyć. Z tą jej obojętnością to róznie może być, niewykluczone, że to trochę na pokaz. Zranione kobiety często tak mają.
Trudno tu cos radzic, są ludzie ktorzy doskonale maskują się z uczuciami (lub ich brakiem). Mnostwo tu wątków na forum typu: jeszcze wczoraj zapewniał że kocha, albo: bylismy dobrym kochającym się malzestwem, a okazalo się że on ma romans od pól roku.

25 Ostatnio edytowany przez facetpoprzejściach (2017-06-24 08:13:35)

Odp: straciłem ją, mogłem mieć wszystko a jestem sam..

Nie wiem, już nic nie wiem. Ona się odcięła, nie chce już rozmawiać na temat nas, nie odpisuje na moje wiadomości, ma pretensje o to, że ludzie w pracy plotkują tak jakby to była moja wina, kiedyś jej to nie przeszkadzało. Widać, że to co było między nami jest jej już nie na rękę. Widać w niej dużo żalu do mnie, jest rozgoryczona więc te emocje są, ale już tylko negatywne, tak jakby wszystko z niej teraz wyszło - to całe cierpienie, które przeze mnie przechodziła. Mówi, że w końcu jest w normalnym szczęśliwym związku. Na to wszystko potrzebowała zaledwie miesiąc czasu. Nie mam do niej pretensji, ale nie mogę sobie darować, że ją straciłem, w zasadzie sam pozwoliem jej odejśc. Od prawie miesiąca nie potrafię wyrzucić jej z głowy, myślę o niej, tęsknię, nie potrafię pogodzić się z tym, że jest z kimś innym. Patrzy na mnie jak na kolegę, a nawet nie... Ograniczyła kontakty do minimum. Podobno tamten jest zazdrosny i nie chce zawieźć jego zaufania. Ja będąc w pracy nie jestem w stanie na nią patrzeć, nie wiem co mam robić, jak zapomnieć, aby w miarę wrócić do normalności. Mimo wszystko pragnę jej szcześcia.

26

Odp: straciłem ją, mogłem mieć wszystko a jestem sam..
facetpoprzejściach napisał/a:

nie wiem, nie chce już tego analizować. Jej już nie ma.

Widzisz i to jest najgorsze w Twoim mysleniu. 'Oh, jej juz nie ma', 'oh'...
Stary, kobiet w Polsce jest ok. 55%, to TY WYBIERASZ, jesteś kur.a MĘŻCZYZNĄ. Jak Ty sie zachowujesz? gdzie Twoja meskosc do cholery?
Ty roisz sobie i tworzysz z niej 'piekny portret', jakąś niezwykłą niebiańską muzę. TO TYLKO BABA DO CHOLERY.
TYLKO BABA. Jak kazda kobieta nie jest pewnie zbyt logiczna, dziala tylko na zasadzie 'czucia', chce 'bezpieczenstwa', nie lubi 'ryzyka'. Czyli jak to kobita. Jak kazda kobita pisze na komputerku, klika w przyciski, lubi miec ładnie oświetlone czy jak kazda kobita korzysta z wynalazków PRAWDZIWYCH MEZCZYZN, ktorzy lubili RYZYKO, eksperymentowali, sprawdzali i wynalezli to co wynalezli.
Ale kobiety tak maja ze tego nie rozumieja, ze to co maja maja dzieki wlasnie tym RYZYKUJACYM. Kobiety takich nie lubia.
Zboczylem troche z tematu, ale caly czas mam na mysli, ze musisz zrozumiec, ze ona jest zwykłą kobitą jakich wiele, ot kolejna typowa baba.

A Ty sie podniecasz jakby ona byla jakas niebianska istotą, aniolem.
Tych 'aniolow' to co drugie mieszkanie w blokowisku.
Oj kolego...
musisz przede wszystkim zmienic wlasnie to myslenie o kobietach. Za bardzo je idealizujesz.
Ogarnij sie, jestes MEZCZYZNA. To my stworzylismy cala cywilizacje. Kobieta? jak to kobita. Znajdziesz inna.

Ale kilku ludzi mialo tez racje co do tego, ze masz prostackie myslenie psa ogrodnika. Wydaje Ci sie ze, jak kobieta juz jest chetna, to jest juz 'łatwa' na tyle, ze mozesz sie nie starac. A potem nagle budzisz sie w szoku jak ona odchodzi.
Przeciez jasne, ze pomimo tego co napisalem powyzej, trzeba tez troche sie starac z kobieta i doceniac.
Masz sporo do poprawy stary, przede wszystkim zacznij od uzywania mozgu i logiki, analizy technicznej sytuacji, a mniej idealizuj i tworz wymysly

27 Ostatnio edytowany przez facetpoprzejściach (2017-06-24 14:27:51)

Odp: straciłem ją, mogłem mieć wszystko a jestem sam..

Wydaje mi się, że mylisz pojęcia, ja jej nie idealizuję, po prostu zrozumiałem co straciłem i tyle... Ona nie odeszła tylko ja pozwoliłem jej odejść, na wiele sposobów jej pozwalałem i po prostu tego żałuję, żałuję, że  nie powiedziałem "zaczekaj" kiedy był na to czas. Co ma tu do rzeczy męskość i ten cały wstęp, który napisałeś?? Wiem, że kobiet jest dużo, ona nie jest aniołem, ale jest kimś ważnym w moim życiu, kimś kto był ze mną, kiedy innych nie było. Po prostu wiem, że to była miłość, miłość którą zmarnowałem. Tylko dlatego, że jestem facetem nie mam prawa do emocji, żalu?? sorry

28

Odp: straciłem ją, mogłem mieć wszystko a jestem sam..

Najwłaściwsze, co możesz zrobić to dać jej odejść. Możesz napisać jej, co czujesz - dodać , że chcesz by była najszczęśliwsza, dlatego nie będziesz walczył. Niech wie, że była wyjątkowa. Kobieta bardzo cierpi gdy zostaje odrzucona. Kobieta którą poznałeś, najwidoczniej najbardziej potrzebowała miłości - kogoś, kto by ją kochał. Poznała kogoś, kto spełnił jej potrzeby. Nie winiłabym jej za to. Nie analizowała , że z jej strony nie była to prawdziwa miłość. Po prostu egoistycznie wykorzystała swoją szansę. Zrobiła to, na co ty nie miałeś odwagi. Musisz to uszanować. Następnym razem będzie lepiej. Kolejny raz zanim odrzucisz czyjeś uczucie - zastanów się dwa razy . Spróbuj zrozumieć, zaryzykować. Życie jest krótkie i raz dwa przeminie. Jesteś po przejściach, ale pamiętaj człowiek jest kowalem swojego losu. Na pewne rzeczy wpływu nie mamy. Ale najszczęśliwsi jesteśmy, gdy czujemy się kochani i rozumiani.
Pomyśl, było, minęło, nie martw się tym że zostaniesz sam , bo sądzę, że ten lęk się w Tobie właśnie oddzywa .Gdybyś ją kochał, nie dałbyś jej odejść wcześniej. Kusiłoby Cię zaryzykować. Ty po prostu boisz się podświadomie, że zostaniesz sam.

29

Odp: straciłem ją, mogłem mieć wszystko a jestem sam..
rafal.gomik napisał/a:
facetpoprzejściach napisał/a:

nie wiem, nie chce już tego analizować. Jej już nie ma.

Widzisz i to jest najgorsze w Twoim mysleniu. 'Oh, jej juz nie ma', 'oh'...
Stary, kobiet w Polsce jest ok. 55%, to TY WYBIERASZ, jesteś kur.a MĘŻCZYZNĄ. Jak Ty sie zachowujesz? gdzie Twoja meskosc do cholery?
Ty roisz sobie i tworzysz z niej 'piekny portret', jakąś niezwykłą niebiańską muzę. TO TYLKO BABA DO CHOLERY.
TYLKO BABA. Jak kazda kobieta nie jest pewnie zbyt logiczna, dziala tylko na zasadzie 'czucia', chce 'bezpieczenstwa', nie lubi 'ryzyka'. Czyli jak to kobita. Jak kazda kobita pisze na komputerku, klika w przyciski, lubi miec ładnie oświetlone czy jak kazda kobita korzysta z wynalazków PRAWDZIWYCH MEZCZYZN, ktorzy lubili RYZYKO, eksperymentowali, sprawdzali i wynalezli to co wynalezli.
Ale kobiety tak maja ze tego nie rozumieja, ze to co maja maja dzieki wlasnie tym RYZYKUJACYM. Kobiety takich nie lubia.
Zboczylem troche z tematu, ale caly czas mam na mysli, ze musisz zrozumiec, ze ona jest zwykłą kobitą jakich wiele, ot kolejna typowa baba.

A Ty sie podniecasz jakby ona byla jakas niebianska istotą, aniolem.
Tych 'aniolow' to co drugie mieszkanie w blokowisku.
Oj kolego...
musisz przede wszystkim zmienic wlasnie to myslenie o kobietach. Za bardzo je idealizujesz.
Ogarnij sie, jestes MEZCZYZNA. To my stworzylismy cala cywilizacje. Kobieta? jak to kobita. Znajdziesz inna.

Ale kilku ludzi mialo tez racje co do tego, ze masz prostackie myslenie psa ogrodnika. Wydaje Ci sie ze, jak kobieta juz jest chetna, to jest juz 'łatwa' na tyle, ze mozesz sie nie starac. A potem nagle budzisz sie w szoku jak ona odchodzi.
Przeciez jasne, ze pomimo tego co napisalem powyzej, trzeba tez troche sie starac z kobieta i doceniac.
Masz sporo do poprawy stary, przede wszystkim zacznij od uzywania mozgu i logiki, analizy technicznej sytuacji, a mniej idealizuj i tworz wymysly



Ale głupoty gadasz, nie lubi ryzyka?
Właśnie wejście w związek, otwarcie się na miłość a także bycie przygotowanym na zranienie to jest największe ryzyko. Ona przecież nie wie, czy jej Armando za trzy tygodnie nie zmieni zdania ?!
To autor jest tchórzem, ona jest odważna.
Baba - to baba..... hmm Masakra, jak czytam takie głupoty to mi się scyzoryk w kieszeni otwiera.
Właśnie taka baba, która boi się ryzyka, zostawia faceta po wielu latach bycia razem, jeżeli ten traktuje ją jak tzw " BABĘ "

Z psem ogrodnika całkowicie się zgadzam. Ale chłop też pogubiony , nie ma co się go czepiać. Musi to przerobić w sobie. Nie dla każdego faceta baba to baba - wiążę się też emocjonalnie i wydaje mi się, że mimo wszystko tak było w tej sytuacji.

Odp: straciłem ją, mogłem mieć wszystko a jestem sam..

Wszystko już wie, wie, że ją kocham. Inna sprawa czy w to wierzy - sam jestem zaskoczony swoją reakcją. Wmawiałem sobie, że z kimś innym będzie szczęśliwsza, pozwoliłem jej odejść, a teraz kiedy jest nie mogę sobie dać rady. Ona się bardzo bała na początku zaangażować, mimo wszystko to zrobiła mając tak niepewny grunt. Ja ją kochałem od samego początku-bałem się jednak, nie potrafiłem jej tego pokazać. Czułem się winny będąc z nią - wracałem jeszcze myślami do żony-bez sensu!!!! Nic już nie mogę zrobić, nawet jeżeli coś czuje to już jest z kimś innym. Mnie już zostawiła za sobą. Nie jestem żadnym psem ogrodnika, guzik mnie obchodzi, co między nimi zaszło, dałbym wszystko żeby wróciła, ale wiem, że już tak się nie stanie.

31

Odp: straciłem ją, mogłem mieć wszystko a jestem sam..

Hmm.... powiem tak , jakies pol roku temu postąpiłam dokładnie jak ty ..... tylko że ja próbowałam to naprawić i nic to nie dało . Ciezko zrozumiec .... lepiej odpuścić . Tak bedzie dla Ciebie najlepiej . Ja mam kontrolujący charakter , pierwszy raz dałam odejść bez walki i byłam z siebie dumna. Moze ty byłbyś z siebie dumny gdybys jednak powalczył , niewiadomo jak im sie los ulozy. Ja wróciłam do faceta , ktory potraktował mnie dokładnie tak jak ty swoją ukochana . Teraz jestesmy razem .... jest rożnie ; ale jednak udało mu sie Mnie wywalczyć . Obudził sie i jeszcze zdążył :-) a tez zapierałam sie ze to koniec . Ten list tak naprawde moze oznaczać ze budzisz emocje ;-)

Odp: straciłem ją, mogłem mieć wszystko a jestem sam..

No to ja nie zdążyłem:(:( Ona jest szczęśliwa. Zrobiłem wszystko co mogłem, powiedziałem jej w twarz jakim jestem idiotą, jak mi jej brak i że ją kocham i że nic nie obchodzi mnie to, co między nimi było, że chce jej dać szczęście, że jestem tego pewien...Ona jest nieugięta ja już nie mogę niszczyć siebie i jej. Oni już razem mieszkają. Jestem na przegranej pozycji.

33

Odp: straciłem ją, mogłem mieć wszystko a jestem sam..
facetpoprzejściach napisał/a:

No to ja nie zdążyłem:(:( Ona jest szczęśliwa. Zrobiłem wszystko co mogłem, powiedziałem jej w twarz jakim jestem idiotą, jak mi jej brak i że ją kocham i że nic nie obchodzi mnie to, co między nimi było, że chce jej dać szczęście, że jestem tego pewien...Ona jest nieugięta ja już nie mogę niszczyć siebie i jej. Oni już razem mieszkają. Jestem na przegranej pozycji.

Nie wiem sama , ja tez byłam nieugięta a potem wszystko sie zmieniło ;-) trzymaj sie i powodzenia;-)

34 Ostatnio edytowany przez facetpoprzejściach (2017-06-24 17:17:21)

Odp: straciłem ją, mogłem mieć wszystko a jestem sam..

Kamilka, a też byłaś już z kimś? Myślisz, że mogła się tak zakochać, że wyparowałem jej w przciągu miesiąca z głowy??

35

Odp: straciłem ją, mogłem mieć wszystko a jestem sam..
Kamilka2016 napisał/a:

Ja wróciłam do faceta , ktory potraktował mnie dokładnie tak jak ty swoją ukochana . Teraz jestesmy razem .... jest rożnie

współczuję
to wyglada na średnio szczęśliwy związek

36 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2017-06-24 17:31:12)

Odp: straciłem ją, mogłem mieć wszystko a jestem sam..
facetpoprzejściach napisał/a:

Kamilka, a też byłaś już z kimś? Myślisz, że mogła się tak zakochać, że wyparowałem jej w przciągu miesiąca z głowy??


No przecież nie w ciągu miesiąca. Pracowałeś na to dłużej.
I upieram się, ze gdybyś ją naprawdę kochał, to nie olewałbyś wtedy.
Przestań sie teraz nakręcać, przepracuj sobie swoją postawę w związkach z kimś doświadczonym.
Kubeł zimnej wody na  głowę i nie wmawiaj sobie. Nic z Twojego zachowania kiedy byłeś z Nią nie wskazywało na tą Wielką Miłość.
Doszło do tego, że z jednej strony bardzo chciałem z nią być, a z drugiej nie potrafiłem. Miotałem się strasznie. Zdarzało się, że leżąc koło niej, ubierałem się i jechałem do siebie - tak nie robi ktoś kto kocha
"

PS. zmień pracę, jak Ci ciężko

37 Ostatnio edytowany przez facetpoprzejściach (2017-06-24 17:36:35)

Odp: straciłem ją, mogłem mieć wszystko a jestem sam..

a jak byś się zachowywała będąc świeżo po rozwodzie, nie bała byś się, nie miałabyś dylematów??Nieszczery byłbym gdybym od razu wyznawał uczucia, chciałem zamknąć poprzedni rozdział

38

Odp: straciłem ją, mogłem mieć wszystko a jestem sam..
facetpoprzejściach napisał/a:

a jak byś się zachowywała będąc świeżo po rozwodzie, nie bała byś się, nie miałabyś dylematów??Nieszczery byłbym gdybym od razu wyznawał uczucia, chciałem zamknąć poprzedni rozdział

Myśle, że powinieneś dać sobie i jej trochę czasu. Być może wszystko się jeszcze ułoży jesli zobaczy, że ją kochasz szczerze i sama też będzie miala do ciebie uczucia.
Swoją drogą szkoda, że męzczyzni nie doceniają jak kobieta ich kocha. Budzą się jak ona pogrzebie w sobie już uczucia do niego, bo przeciez ile można cierpieć.

Odp: straciłem ją, mogłem mieć wszystko a jestem sam..

To juz dla niej nie ma znaczenia, tak mi powiedziała, jest z kimś innym i w to się angażuje

40

Odp: straciłem ją, mogłem mieć wszystko a jestem sam..
facetpoprzejściach napisał/a:

Nie jestem żadnym psem ogrodnika.

Po pierwsze primo, jeśli ona już z kimś jest, to nie masz najmniejszych szans, a to co teraz robisz tylko cię pogrąża i sprawia,
że nawet jak jej z tamtym nie wyjdzie, to ty będziesz ostatnim wyborem branym w ogóle pod uwagę. Przestań ją dręczyć.
Po drugie primo, to co obecnie wyprawiasz, to są wręcz podręcznikowe objawy syndromu psa ogrodnika właśnie,
który miał laskę w dupie, był z nią tylko z braku laku, olewał ją centralnie, a kiedy ona w końcu poszła po rozum do głowy,
to teraz jęczysz skamlesz i wypisujesz dyrdymały o wielkiej miłości, licząc na co? Że ona wszystko rzuci i przyleci? Zapomnij.
Po trzecie primo nie zachowuj się jak palant i daj dziewczynie spokój. Poznała innego z którym jest szczęśliwa i musisz się z tym pogodzić.
Oczywiście że właśnie to najbardziej cię dobija i oczywiście że właśnie tego najbardziej nie możesz przeżyć,
bo ty byś wolał, żeby ona siedziała sama w pustym domu i dalej na ciebie czekała. A co, może nie? Jasne, akurat, pewnie że tak.
Po czwarte primo, gdybyś dziewczynę kochał, tak jak to nam tutaj opisujesz, to tego wątku w ogóle by nie było. No tak czy nie?
Ale ty jej nie kochałeś, tylko sobie ją "miałeś" i sobie z nią "byłeś" żeby nie siedzieć samemu, a teraz żałujesz, że dałeś jej odejść,
lecz nie dlatego że tak strasznie ją kochałeś, tylko po prostu dlatego że ty znowu siedzisz sam, a jej jest już dobrze z innym.
Szlag jasny cię trafia na samą myśl, że ona nie chlipie za tobą w poduszkę i nie możesz tego znieść, że na ciebie ma wylane,
a już do szału cię doprowadza to, że ona teraz może spędzać miło czas z innym, nie myśląc w ogóle o tobie i nie rozpamiętując.
No facet, jak by tego nie nazywać i jak wzniosłej martyrologii by do tego nie dopisać, to tak się właśnie zachowuje pies ogrodnika.

41 Ostatnio edytowany przez josz (2017-06-25 15:52:09)

Odp: straciłem ją, mogłem mieć wszystko a jestem sam..

"Ona teraz jest szczęśliwa" hmm, wątpię , że to prawda. Ona chce być szczęśliwa i robi wszystko w tym kierunku. Jest stanowcza i konsekwentna, lojalna wobec nowego partnera, jednak miesiąc czasu, to trochę krótko, żeby całkowicie wygasić uczucia do byłego i cieszyć się autentycznym szczęściem w nowym związku.
Faktycznie, pierwszym krokiem do wyjścia na prostą, jest odcięcie się od źródła cierpienia, w tym wypadku, autora.
Jednak ten pośpiech, szybki, nowy związek, natychmiastowe niemal wspólne zamieszkanie, zakrawa na jakieś rozpaczliwe wręcz zamykanie przeszłości.
Nie, ona nie jest ani szczęśliwa, a tym bardziej zakochana, ona oszyszcza się i kto wie, czy w pewnym sensie nie wykorzystuje tego nowego nieszczęśnika.
Nie można się odkochać w pięć minut, ani nawet w miesiąc (zakładając, że jej uczucie do autora było szczere), po czym w pięć minut zakochać w kimś innym.
Podejrzewam, że bardziej postawiła na rozsądek i nadzieję na miłość w najbliższej przyszłości.
facetpoprzejściach, nie pozostaje Ci nic innego, jak odpuścić i raczej nie łudzić się nadzieją, że ona zmieni zdanie.
Nawet, jak im nie wyjdzie, co jest prawdopodobne (w końcu, mało się znają), to nie masz żadnej gwarancji, że ona będzie miała ochotę na ten odgrzewany koltet, zwłaszcza, jeśli straciła do Ciebie zaufanie, a i Ty możesz być już w innym miejscu.

Odp: straciłem ją, mogłem mieć wszystko a jestem sam..

Dzięki wszystkim za wypowiedzi i refleksje, wypowiedzi anderstud nie będę komentował bo widać, że chłopina mierzy innych swoją miarą. To, że mogłem tu popisać, poczytać Wasze rady/przemyślenia - to naprawdę pomaga. Straciłem ją i muszę się z tym pogodzić. Jak tu ktoś mądrze napisał miałem swoje 5 minut i to spierdo..łem. Nic już z tym nie zrobię, nie zmienię przeszłości. Nie chcę się zadręczać, nic to już nie da. Może wielu z Was mi nie uwierzy ale ja bardzo chce żeby była szczęśliwa. Zasługuje na to jak nikt inny. Kocham ją  dlatego bardzo cięzki czas przede mną. Tym bardziej, że razem pracujemy. Trzymajcie kciuki.

43

Odp: straciłem ją, mogłem mieć wszystko a jestem sam..
facetpoprzejściach napisał/a:

Kamilka, a też byłaś już z kimś? Myślisz, że mogła się tak zakochać, że wyparowałem jej w przciągu miesiąca z głowy??


Byłam, ale u mnie wszystko było bardziej skomplikowane..... byłam mocno związana emocjonalnie z nim. U mnie był nie rozwód a śmierć wieloletniego partnera. Wtedy pojawił się on.... potem ten drugi . On nie był z początku przekonany do tego , co do Mnie czuje. Wystawił Mnie w najtrudniejszych emocjonalnie dla Mnie chwilach. Mimo to wróciłam do niego -bo bardzo nalegał i walczył. Do dziś nie jestem pewna czy to miłość. Ale jesteśmy razem krótko, więc czas pokaże. Myślę, że mógłbyś spróbować walczyć.

Tylko tyle, że on rozbił mój związek z tamtym drugim Panem ... a tamtemu zależało z perspektywy czasu myślę bardziej a już na pewno szczerzej.
Byłam skołowana. Tak sobie myślę, że powinnam conajmniej 2 lata być sama. 
I może dla Ciebie to byłoby najrozsądniejsze wyjście.

44

Odp: straciłem ją, mogłem mieć wszystko a jestem sam..
josz napisał/a:

"Ona teraz jest szczęśliwa" hmm, wątpię , że to prawda. Ona chce być szczęśliwa i robi wszystko w tym kierunku. Jest stanowcza i konsekwentna, lojalna wobec nowego partnera, jednak miesiąc czasu, to trochę krótko, żeby całkowicie wygasić uczucia do byłego i cieszyć się autentycznym szczęściem w nowym związku.
Faktycznie, pierwszym krokiem do wyjścia na prostą, jest odcięcie się od źródła cierpienia, w tym wypadku, autora.
Jednak ten pośpiech, szybki, nowy związek, natychmiastowe niemal wspólne zamieszkanie, zakrawa na jakieś rozpaczliwe wręcz zamykanie przeszłości.
Nie, ona nie jest ani szczęśliwa, a tym bardziej zakochana, ona oszyszcza się i kto wie, czy w pewnym sensie nie wykorzystuje tego nowego nieszczęśnika.
Nie można się odkochać w pięć minut, ani nawet w miesiąc (zakładając, że jej uczucie do autora było szczere), po czym w pięć minut zakochać w kimś innym.
Podejrzewam, że bardziej postawiła na rozsądek i nadzieję na miłość w najbliższej przyszłości.
facetpoprzejściach, nie pozostaje Ci nic innego, jak odpuścić i raczej nie łudzić się nadzieją, że ona zmieni zdanie.
Nawet, jak im nie wyjdzie, co jest prawdopodobne (w końcu, mało się znają), to nie masz żadnej gwarancji, że ona będzie miała ochotę na ten odgrzewany koltet, zwłaszcza, jeśli straciła do Ciebie zaufanie, a i Ty możesz być już w innym miejscu.


Zgadzam się w 100%

45

Odp: straciłem ją, mogłem mieć wszystko a jestem sam..

Ja myśle, że ta twoja ukochana to niezle się nacierpiala przez ciebie przez tyle czasu. I wreszcie coś w niej pękło i stwierdziła, że dosyć.
Ona sama już miala trudne doświadczenia z malżenstwa. A jednocześnie otworzyła serce na ciebie i chciala zaryzykować. Szkoda mi tej dziewczyny, choć podziwiam ją, że ostatecznie postanowila nie dać się tak traktować.

Odp: straciłem ją, mogłem mieć wszystko a jestem sam..

Tak to prawda, na pewno nie było jej łatwo, dużo w życiu przeszła. Co do nas - nie traktowałem jej źle, jak już wielokrotnie pisałem, zawsze starałem się pokazać jak jest wspaniała i dawałem tyle ile bylem w stanie na dany moment. Żałuję, że nie zaryzykowałem i mimo swoich przejść nie wszedłem w to całym sobą. Bardzo tego żałuję, bo wiem, że była tego warta. Teraz to już nie ma znaczenia, jest z kimś innym i jest szczęśliwa - i niech będzie - zasługuje na to. Ja mogę tylko napisać, że jestem dumny z naszych wpólnych chwil - pięknych chwil i z tego, że byłem z nią.

47 Ostatnio edytowany przez Tulinka80 (2017-06-28 18:39:34)

Odp: straciłem ją, mogłem mieć wszystko a jestem sam..

Kurcze a nie możesz jeszcze czegoś sprobowac z tym zrobić?
Z tego jak piszesz o niej i o tym co was łączylo, widać że bardzo ją kochasz. Nie możesz jakoś dać jej znać, żeby wiedziała jak o niej myślisz?
Szkoda takiej miłości sad.

48 Ostatnio edytowany przez facetpoprzejściach (2017-06-28 19:50:50)

Odp: straciłem ją, mogłem mieć wszystko a jestem sam..

Tulinka, mieliśmy dziś wspólny event w pracy, współpracujemy ze sobą, siłą rzeczy musimy, ona była myślami gdzie indziej - to było widać, powiedziała mi, że z nim mieszka, ja cały dzień rozpadałem się, rozpadałem się na kawałki, nie mogę sobie znaleźc miejsca. Nie wiem co mam napisać, nie jestem w stanie opisać co teraz czuję, jak bardzo mi jej brak, Jak bardzo ją kocham, Napiszecie wydaje Cię się!!! Guzik prawda!! Pomóżcie, nie chce jej już mieszać w życiu. Napisałem jej nowemu (znam go), że ma o nią dbać, że ma najlepszą dziewczynę jaką mógł sobie wymarzyć!! Pomożnie bo nie daję sobię rady, bardzo chcę jej dać spokój, jak zapomnieć??

49 Ostatnio edytowany przez facetpoprzejściach (2017-06-28 23:41:36)

Odp: straciłem ją, mogłem mieć wszystko a jestem sam..

byłoby łatwiej gdybym wiedział, że to nie przeze mnie, ale wiem, że to moja wina!!!! Ona bardzo chciała być ze mną. Przypominają mi się nasze wspólne chwile. A później to jak odpóściłem, jak wmawiałem sobie, że z kimś innym będzie szczęśliwsza, jak odmawiałem sobie szczęścia, wmawiałem sobie, że na nią nie zasługuje.

50

Odp: straciłem ją, mogłem mieć wszystko a jestem sam..

Facet, ja niestety byłam w bardzo podobnej sytuacji jak twoja kobieta. Nawet pisalam o tym dawno temu na forum.
Bylo bardzo podobnie jak u ciebie. Odeszłam i nie chciałam mieć nic z nim wspólnego. On zrozumial za późno. Ja już byłam tym moim cierpieniem bardzo przytłoczona.
Tylko myślę, że ty az tylu błędow nie popełniłeś jak mój. Powiem ci, że mój jeszcze długo walczył, bardzo długo. To nie pozwalało mi ruszyć dalej ze swoim życiem.
Ja go kochałam bardzo.
Dlatego bliski mi jest twoj wątek.
Nie wiem co ci doradzić. Zależy myśle ile ona się nacierpiała, czy to długo trwało to twoje "letnie" podejście, brak maksymalnego zaangażowania.

Odp: straciłem ją, mogłem mieć wszystko a jestem sam..

pierwsze miesiące były cudowane tak jak pisałem, pózniej jak już wróciły demony przesłości odłożone na bok przez jakieś 6 było już letnio, nie byłem w stanie się zaangażować do końca. Tulinka, a Ty pozwoliłaś swojemu wrócić?

52

Odp: straciłem ją, mogłem mieć wszystko a jestem sam..

Niestety Facet nie pocieszę cię, bo nie wróciłam do niego, choć się wahalam i było parę koleżenskich spotkań. Myślę, że on zawinił za bardzo, gdyby tyle złych zachowań nie narosło, pewnie bym wróciła. Emocjonalnie ogarniał sie bardzo długo po tym.

53 Ostatnio edytowany przez facetpoprzejściach (2017-06-29 22:15:45)

Odp: straciłem ją, mogłem mieć wszystko a jestem sam..

ale spokojnie, ja wiem, że ona już nie wróci, nawet już chyba tego nie chce odkładając emocje na bok wiem, że to już się nie uda... jest z innym i ma ciągłego banana na twarzy. Więc już nie ma tematu. Ja sobie poradzę. Zastanawia mnie tylko, że piszesz, że tak go kochałaś, a nie wróciłaś...

54

Odp: straciłem ją, mogłem mieć wszystko a jestem sam..
facetpoprzejściach napisał/a:

Zastanawia mnie tylko, że piszesz, że tak go kochałaś, a nie wróciłaś...

Dawno temu usłyszałem albo przeczytałem gdzieś takie coś...  że można kogoś kochać i z nim nie być...

To prawda i często tak jest.

55

Odp: straciłem ją, mogłem mieć wszystko a jestem sam..
lolek8080 napisał/a:
facetpoprzejściach napisał/a:

Zastanawia mnie tylko, że piszesz, że tak go kochałaś, a nie wróciłaś...

Dawno temu usłyszałem albo przeczytałem gdzieś takie coś...  że można kogoś kochać i z nim nie być...

To prawda i często tak jest.

No właśnie, chyba o to chodzi. Ta miłość mnie niszczyła. Po odejściu myślalam o nim często, tęskniłam jak głupia, ale potem przypominałam sobie te chwile kiedy starałam się, byłam uśmiechnięta, szczęsliwa, że jest przy mnie, ale czułam od niego rezerwę, dystans, choć niby też się uśmiechał.
Potem wiele razy mi pisał, że przy mnie był bardzo szczęśliwy. Tylko czy ja byłam? Chciałam maksymalnej bliskości, a dostawałam dystans. Tylko w seksie byliśmy bardzo blisko i wtedy było wspaniale smile.

Odp: straciłem ją, mogłem mieć wszystko a jestem sam..

u nas podobnie niestety, sex - bajka, reszta...ona potrzebowała mnie na 100%, ja byłem na 20%

57

Odp: straciłem ją, mogłem mieć wszystko a jestem sam..

faceciepoprzejsciach, przestań się już katować tym jaki to byłeś dla niej nie dobry i jak mało dawałeś od siebie. Praktycznie w kazdym poście sam się katujesz. To nic Ci nie da a domyślam się, że pogrążasz się psychicznie.
Przeczytaj moją sygnaturkę na dole...

Odp: straciłem ją, mogłem mieć wszystko a jestem sam..
lolek8080 napisał/a:

faceciepoprzejsciach, przestań się już katować tym jaki to byłeś dla niej nie dobry i jak mało dawałeś od siebie. Praktycznie w kazdym poście sam się katujesz. To nic Ci nie da a domyślam się, że pogrążasz się psychicznie.
Przeczytaj moją sygnaturkę na dole...

Przyznaję, że było słabo, ale teraz jest już ok.

59

Odp: straciłem ją, mogłem mieć wszystko a jestem sam..
facetpoprzejściach napisał/a:

u nas podobnie niestety, sex - bajka, reszta...ona potrzebowała mnie na 100%, ja byłem na 20%

Kurcze Facet, 20%? To słabo było. A ona coś sugerowała że jej jest źle? Czy trwala w nadziei na poprawę, a potem od razu ten list?

60 Ostatnio edytowany przez facetpoprzejściach (2017-06-30 11:55:05)

Odp: straciłem ją, mogłem mieć wszystko a jestem sam..

Tulinka to już nie ma znaczenia, już jej nie ma i nic tego nie zmieni. Starała się, bardzo długo na mnie czekała. Była cierpliwa i nie naciskała w końcu straciła nadzieję, list był dla niej domknięciem. W sumie bardzo uczciwie postąpiła. Nie mam pretensji, że otworzyła się na relację z kim innym. Niepotrzebnie walczyłem - już było za późno, tylko straciłem w jej oczach i teraz jest tylko dystans i w sumie unika mnie jak może. Ona zawsze będzie mi bliska/będzie częścią mojego życia, była ze mną w najgorszym okresie.  Nie chce już się tym dręczyć:) To już przeszłość, niech jest szczęśliwa. A może tak właśnie musiało się stać....

61

Odp: straciłem ją, mogłem mieć wszystko a jestem sam..
facetpoprzejściach napisał/a:

Niepotrzebnie walczyłem - już było za późno, tylko straciłem w jej oczach i teraz jest tylko dystans i w sumie unika mnie jak może. Ona zawsze będzie mi bliska/będzie częścią mojego życia, była ze mną w najgorszym okresie.  Nie chce już się tym dręczyć:) To już przeszłość, niech jest szczęśliwa. A może tak właśnie musiało się stać....

Facet, bardzo dobrze, że walczyłeś, uwierz, że dzięki temu będzie cie lepiej pamiętać a może nawet na zawsze będziesz w jej sercu. Ja choć pamiętam jak był czasem oschły to to jak walczył potem powoduje, że bardzo dobrze go wspominam i chcę aby był szczęśliwy smile.

Odp: straciłem ją, mogłem mieć wszystko a jestem sam..

Widzę, jak na mnie patrzy, unika jak może, przed tą moją "walką" było normalnie. Ma mnie teraz właśnie za psa ogrodnika, na pewno nie wierzy w szczerość uczuć.

63

Odp: straciłem ją, mogłem mieć wszystko a jestem sam..
facetpoprzejściach napisał/a:

Widzę, jak na mnie patrzy, unika jak może, przed tą moją "walką" było normalnie. Ma mnie teraz właśnie za psa ogrodnika, na pewno nie wierzy w szczerość uczuć.

Może i nie wierzy w szczerość  Twoich uczuć, ale skoro dałeś już spokój i przestałes ją nagabywać, to myślę, że unika Cię z innego powodu.
Nie jest jej łatwo patrzeć na Ciebie i udawać szczęśliwą w nowym związku.

Odp: straciłem ją, mogłem mieć wszystko a jestem sam..

Ona nie udaje, jestem tego pewien. Widzę, jaka jest szczęśliwa. Inaczej by wróciła.

65

Odp: straciłem ją, mogłem mieć wszystko a jestem sam..
facetpoprzejściach napisał/a:

Ona nie udaje, jestem tego pewien. Widzę, jaka jest szczęśliwa. Inaczej by wróciła.

Niekoniecznie nie bierze pod uwagę powrotu z powodu nowego szczęścia, tylko z powodu utraty zaufania do Ciebie.
Myślę, że ona bardziej chce być szczęśliwa i taką udaje, niż jest nią w rzeczywistości, a Ciebie omija szerokim łukiem, bo ciągle Twój widok przyprawia ją o ból serca.
Nie piszę tego, żeby Cię pocieszyć, bo bardzo prawdopodobne, że ona pójdzie za głosem rozsądku i nigdy nie zmieni zdania.
Być może też powód dla którego Cię nie zauważa jest bardzo banalny; ona nie chce utrzymywać juz z Tobą żadnych kontaktów z powodu tego, jak ją zraniłeś, lub po prostu obawia się, że znowu będziesz rozmawiał n/t powrotu do siebie.

Posty [ 1 do 65 z 79 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » straciłem ją, mogłem mieć wszystko a jestem sam..

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024