netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

5 370 odpowiedzi312 235 wyświetleńzałożony przez Agataa93, 09.05.2017

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Strony Poprzednia 1 … 54 55 56 57 58 … 83 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 3 576 do 3 640 z 5 371 ]

3 576

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

No ja jeszcze mam ex na FB ale wyłączyłam czat i nie widzę czy jest dostępny. Na szczęście on jest typem że nie wstawia zdjęć ani się w sumie tam nie udziela więc spoko ale wiem że powinnam wyrzucić ale nie jestem zwolennikiem blokowania kogoś albo usuwania. U mnie na razie też jest w miarę , z dnia na dzień uczę się żyć bez niego i jakoś idzie

3 577

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia
kamis.89 napisał/a:

No ja jeszcze mam ex na FB ale wyłączyłam czat i nie widzę czy jest dostępny. Na szczęście on jest typem że nie wstawia zdjęć ani się w sumie tam nie udziela więc spoko ale wiem że powinnam wyrzucić ale nie jestem zwolennikiem blokowania kogoś albo usuwania. U mnie na razie też jest w miarę , z dnia na dzień uczę się żyć bez niego i jakoś idzie

Ja niestety musiałem usunąć, bo niszczyło mnie to od środka. Odciąłem się całkowicie.

3 578

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Co Wy z tym winem?nie zapijamy smutkow. Chociaz mi tez sie zdarzalo..z dwa czy trzy tygodnie po rozstaniu poszlam do siostry na piwo a przyszli znajomi wiec sie skonczylo ze sobie jeszcze ze szwagrem i kolega wypilam troche wodeczki..chwile bylo lepiej,posmialam sie wiec drugi raz to powtorxylam po tygodniu..znowu chwile lepiej a po powrocie do domu dol i placz..to nic nie daje. Pozorne uczucie ze jest lepiej. Nie praktykujcie tego za czesto.
Hamaczo dobrze ze ja usunales..czy usunales swojego fb? Ja dlugo mialam mojego w znajomych..najpierw gdy widzialam ze jest aktywny bylo mi cholernie przykro ze do mnie nie pisze,potem ten widok zaczal mnie wkurzac..ale trwalo to dwa miesiace..usunelam go z tydzien temu dopiero..i tez przyznaje ze zgrzeszylam,bo napisalam kilka dni po zerwaniu..5 lat zwiazku to kawal czasu,musisz sie uzbroic w cierpliwosc,tak pisalam wczoraj Ani i tak radze i Tobie..bedzie coraz lepiej. Tylko kochani,nie topcie smutkow w alkoholu..juz kiedys Edyszka cis na ten temst pisala..

3 579

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Cześż hamaczo smile
nie miałam siły przywitać Cię tu wczoraj, wróciłam do domu późno, pierwszy taki piątek od niepamiętnych czasów big_smile

alkohol znieczula, ale też ucina nam bariery, które trzymają przed np. wybuchnięciem płaczem i zadzwonieniem do byłej/byłego tongue i chociaż czasami aż chce się znieczulić, to to na dłuższą metę sensu nie ma. Zwłaszcza w samotności.

Noc Naukowców się udała, posiedziałam, powolontariuszowałam, chociaż u mnie na filologii raczej było mało ludzi big_smile podobno większość chodziła tam, gdzie była chemia albo fizyka, czyli w sumie te bardziej naukowe wykłady i warsztaty.
I dostałam zaproszenie na dzisiaj na seans Lego Ninjago w kinie big_smile takiego mam romantycznego kolegę (a tak naprawdę to młodszy brat do niego przyjechał big_smile). Niestety plany na weekend już poukładałam wcześniej, ale w sumie i tak mi miło, że nie miałby problemów, żeby mnie poznać z bratem.
Dobrego dnia:) zróbcie dzisiaj coś fajnego tongue

3 580

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

A jaa dzis dol..wzielo mnie na wspominki..nie zwiazku a raczej tego co sie ze mna dzialo te dwa miesiace temu do teraz..i ku*wa plakac mi sie chce..napinam dupe i czekam na kopniaki
Jestem przed okresem i tak jak mowilam szukam sobie czegos na co sie moge powkurzac i nad czm moge popakac..a ze daleko szukac nie musze..heh

3 581

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia
kamcia5556 napisał/a:

A jaa dzis dol..wzielo mnie na wspominki..nie zwiazku a raczej tego co sie ze mna dzialo te dwa miesiace temu do teraz..i ku*wa plakac mi sie chce..napinam dupe i czekam na kopniaki
Jestem przed okresem i tak jak mowilam szukam sobie czegos na co sie moge powkurzac i nad czm moge popakac..a ze daleko szukac nie musze..heh

Kamcia nie ma płakania!! Oni po nas nie płacza więc dlaczego my mamy płakać ? Nie wolno! Tyle już dałaś radę to i teraz dasz!
Może wyjdź na spacer, do kina, pogadaj z kimś o czymś kompletnie innym, byle na chwilę nie wspominać. Albo zjedz coś słodkiego smile

3 582 Ostatnio edytowany przez kamcia5556 (2017-09-30 10:17:37)

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Nie wspominam juz jego..raczej stan do ktorego mnie doprowadzil. Za nim juz sie naplakalam,nie mam juz zamiaru wiecej.  Juz sie ogarnelam. Napisalam to i sie zaczelam uspokajac smile takze Ania widzisz,nawet jak juz jest dobrze to zdarza sie male zachwianie rownowagi wink  a i dobralam sie do czekolady wink

3 583

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

kop kop kop big_smile lepiej?
Włącz sobie radio. Albo telewizor. Albo jakiś serial. Niech Ci coś gra w tle. Poprasuj, zrób jakieś domowe czynności, które wyczerpują całą energię. Idź pobiegać. Wyżyj energię!

3 584

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Kamcia, jak trzeba to i popłacz, upuść z siebie nagromadzone emocje. Duszenie ich odwracaniem uwagi nic nie da. Najpierw upust emocji ( tylko nie cały dzień), a później zajęcie się czymś. W ogóle, to ja ostatnio czytając twoje wpisy widziałam w nich taki mały bunt ( mówiąc w przenośni). Coś w rodzaju "Nie mam zamiaru więcej cierpieć przez takiego ch...ja. W dupie go mam, nie jest tego wart." Wydaje mi się, że jesteś w drugim etapie, czyli złość. No, ale w każdym etapie też są różne momenty tylko dany etap ma przewagę takiego, a nie innego stanu. Jak ciebie ostatnio czytam, to widzę siebie kiedy byłam zła tylko ja dosadniej pisałam smile

3 585

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Lepiej lepiej smile no poranny dol mnie dopadl,co poradzic. Ale przechodzi smile

3 586

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Tak Edyszka,masz racje,chyba weszlam juz w zlosc. Czuje to. Jestem czasem bardzo zla i zaczelam czuc do niego zlosc,niechec,pewnie i dojdzie do tego i nienawisc. I wiesz co? Lepiej mi z tym niz wtedy gdy tak strasznie za nim tesknilam.  Tez bym pisala chetnie dosadniej ale sie hamuje wink

3 587

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia
kamcia5556 napisał/a:

Tak Edyszka,masz racje,chyba weszlam juz w zlosc. Czuje to. Jestem czasem bardzo zla i zaczelam czuc do niego zlosc,niechec,pewnie i dojdzie do tego i nienawisc. I wiesz co? Lepiej mi z tym niz wtedy gdy tak strasznie za nim tesknilam.  Tez bym pisala chetnie dosadniej ale sie hamuje wink

Ja pisałam trochę dosadniej, ale też kulturalnie i hamując się, bo zaraz bym dostała standardowo opier...ol, że tak nie można brzydko na faceta z którym kiedyś było się w związku big_smile Tak wiem, że teoretycznie ten etap złości przynosi ulgę ( w pewnym sensie), bo człowiek już tak nie idealuzuje, już tak nie tęskni, zaczyna widzieć wady i złe traktowanie ze strony ex, których wcześniej się nie dostrzegało. No, ale dla mnie, czyli dla osoby, która o wiele więcej i dłużej się wymordowała w związku ( w imię miłości - o święta naiwności ), to etap złości też był ciężki. Dlatego, że miałam w sobie tyle tego, że złość mnie rozwalała od środka. Płakałam często, bo czasem ta furia była tak silna, że np. waląc o coś rękami zaczynałam wyć strasznie.

3 588

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Rozumiem..ale obawiam sie ze to wszystko moze byc przede mna bo zaczynam z tej zlosci wlasnie plakac. Dzis od rana wlasnie mialo to miejsce. Zaczelam wspominac co sie dzialo przez lipiec,potem po tym zerwaniu i ta zlosc w koncu doprowadzila mnie do placzu..ale wole juz to niz ryczec za nim z tesknoty,idealizowac go i rozpaczac ze to minelo. Z tym wszystkim juz sobie poradzilam tzn nie tesknie,nie idealizuje juz go i nie rozpaczam ze to rypnęło. Ale ta zlosc chyba dopiero we mnie zaczyna narastac..do tego jeszcze sprawy zdrowotne mnie dobijają-w polowie pazdziernika mam wizyte u onkologa,musze w koncu sprawdzic co tam sie dzieje nowego ze mna..i te nerwy dzis wziely nade mna gore..ale tak jak mowisz,trzeba sobie pozwolic na takie wyladowanie emocji..i juz mi lepiej.

3 589

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia
kamcia5556 napisał/a:

Rozumiem..ale obawiam sie ze to wszystko moze byc przede mna bo zaczynam z tej zlosci wlasnie plakac. Dzis od rana wlasnie mialo to miejsce. Zaczelam wspominac co sie dzialo przez lipiec,potem po tym zerwaniu i ta zlosc w koncu doprowadzila mnie do placzu..ale wole juz to niz ryczec za nim z tesknoty,idealizowac go i rozpaczac ze to minelo. Z tym wszystkim juz sobie poradzilam tzn nie tesknie,nie idealizuje juz go i nie rozpaczam ze to rypnęło. Ale ta zlosc chyba dopiero we mnie zaczyna narastac..do tego jeszcze sprawy zdrowotne mnie dobijają-w polowie pazdziernika mam wizyte u onkologa,musze w koncu sprawdzic co tam sie dzieje nowego ze mna..i te nerwy dzis wziely nade mna gore..ale tak jak mowisz,trzeba sobie pozwolic na takie wyladowanie emocji..i juz mi lepiej.

Wiem Kamcia. Też mam wiecznie jakieś problemy na głowie i czasem myślę, że z nim byłoby łatwiej, ale to złudne myślenie, bo tak naprawdę, to on (jego zachowanie) byłoby tylko moim kolejnym problemem wysysającym ze mnie wszystkie siły.

3 590

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Tak..jego zachowanie tylko dodatkowo by cie dobijalo..same sobie ze wszystkim poradzimy,bo jak nie my to kto? wink ja tez juz w nim nie mialam wsparcia. Ja mu wspimnialam o nowym guzie a on tak na to zareagowal jakbym mu powiedziala ze nabilam sobie siniaka na czole..juz po tym jego zachowanie bylo dla mnie podejrzane bo sie tym nie przejal. Ale durna to od siebie odsunelam bo przeciez sie przejal tylko ma tez swoje problemy hahaha big_smile glupia ja,chyba dam na msze za ta moja glupote haha big_smile ale to nic,juz mam to za soba i Ty tez,nie potrzebujemy dodatkowych wrzodow na tyłku wink
Ale mnie boli dzis glowa,dzis sobie odpoczywam w domu. Tylko ja i moj mezczyzna idealny- Stephen King hihi wink

3 591

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Drogie Panie była mowa o winie wirtualnym, chyba, że ja o czymś nie wiem... smile Jasna sprawa, że alkohol tylko pogłębia zły stan.

Co do jednego z pytań powyżej, to owszem usunąłem swojego facebooka całkowicie. Pomimo faktu, że nie miałem jej w znajomych, to zwyczajnie wchodziłem na jej profil, bądź też jej znajomych. Było to mega głupie i jeszcze bardziej się pogrążałem w swoim złym humorze. Nie mogłem się jednak przed tym powstrzymać. Właśnie mija trzeci dzień bez facebooka i jest mi dobrze, a co ma być, to będzie.

Na dodatek popisałem sobie z Anią i mi lepiej wink

3 592

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Brat mi dzisiaj zwrócił uwagę o jakąś pierdołę, ale to był taki impuls, że jak zaczęłam ryczeć to nie mogłam przestać... czuję się tak fatalnie i żałośnie, że nawet sobie nie wyobrażacie...


Mam wrażenie, że wszyscy już mają dosyć tego mojego płaczu, huśtawek nastrojów...

3 593

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Ania..szczerze mowiac to ja sama mialam dosyc moich hustawek nastroju..wiec jesli inni tez mieli to ja sie im nawet nie dziwie..pamietam jak mialam taka sytuacje ze cos mi sie polamalo przy filtrze od akwarium i tak jak ty-zaczelam ryczec jakby niewiadomo co sie stalo,a potem bylam wkurzona. Sama tak czasem siadalam i sie wkurzalam na siebie ze sie taka zrobilam..nie mowie ze reszta ma ciebie dosyc,pewnie tak nie jest tylko ci sie tak moze wydawac..zrozum ze dziwne rzeczy beda sie z toba dzialy jeszcze przez jakis czas..

3 594

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia
kamcia5556 napisał/a:

Tak..jego zachowanie tylko dodatkowo by cie dobijalo..same sobie ze wszystkim poradzimy,bo jak nie my to kto? wink ja tez juz w nim nie mialam wsparcia. Ja mu wspimnialam o nowym guzie a on tak na to zareagowal jakbym mu powiedziala ze nabilam sobie siniaka na czole..

Mój też się tak zawzięcie "martwił" i wspierał w trudnych sytuacjach.

kamcia5556 napisał/a:

juz po tym jego zachowanie bylo dla mnie podejrzane bo sie tym nie przejal. Ale durna to od siebie odsunelam bo przeciez sie przejal tylko ma tez swoje problemy hahaha big_smile

U mnie to samo smile

kamcia5556 napisał/a:

glupia ja,chyba dam na msze za ta moja glupote haha big_smile

Ja to bym ci polecała dać za rozum, a nie głupotę, bo osiągniesz efekt przeciwny do zamierzonego big_smile

kamcia5556 napisał/a:

ale to nic,juz mam to za soba i Ty tez,nie potrzebujemy dodatkowych wrzodow na tyłku wink
Ale mnie boli dzis glowa,dzis sobie odpoczywam w domu. Tylko ja i moj mezczyzna idealny- Stephen King hihi wink

A ja dziś dalej ledwo żyję.

3 595

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia
hamaczo napisał/a:

usunąłem swojego facebooka całkowicie. Pomimo faktu, że nie miałem jej w znajomych, to zwyczajnie wchodziłem na jej profil, bądź też jej znajomych. Było to mega głupie i jeszcze bardziej się pogrążałem w swoim złym humorze. Nie mogłem się jednak przed tym powstrzymać.

Mam podobnie. Też raz na jakiś czas impuls zajrzenia na jego profil ( mimo, że nie mam go w znajomych ) jest silniejszy niż rozum, a później efekt tego jest opłakanym, dosłownie i w przenośni. Na profile jego znajomych, czy rodzeństwa nie zaglądam, ale do niego zdarza mi się sezonowo, co jest głupie niemiłosiernie. Mimo wszystko nie planuje fb usuwać. Nie usunę przez niego. Muszę, to wziąć na klatę i powstrzymywać się.

3 596

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Dziwnie się czuję przychodząc tutaj teraz z radościami, ale mam stół big_smile 4 lata temu wywaliłam ze swojego pokoju biurko i zastąpiłam je regałem na książki dużym na całą ścianę. I teraz pod koniec studiów zamarzył mi się znowu stół big_smile wreszcie nie muszę trzymać laptopa na kolanach. Teraz tylko muszę się wybrać i kupić jakieś fajne rzeczy, pudełko na długopisy i takie tam inne. Może jakieś teczki, żeby to ładnie wyglądało.
Zostało mi kupienie ramy na łóżko i tablicy magnetycznej i będzie idealnie smile

swoją drogą polecam remonty jako sposób na zapomnienie, że on tu był.

3 597

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Edyszka moze i racja ze lepiej dac za rozum hehe big_smile A bo ciebie okres męczy kolejny dzien tak? To w takim razie sie trzymaj. Ja juz zaczynam miec przedokresowe dolegliwosci-mega mega bolesne piersi i juz zaczynam szukac do czego tu sie przyczepic..na razie zafundowalam sobie zryty humor..z tego wszystkiego wskoczylam sobie do wyra i sie zajme czytaniem..poki co jakos dzis patrzec na siebie nie moglam wiec obcielam sobie grzywke i chociaz tu juz lepiej..

3 598

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia
Edyszka napisał/a:
hamaczo napisał/a:

usunąłem swojego facebooka całkowicie. Pomimo faktu, że nie miałem jej w znajomych, to zwyczajnie wchodziłem na jej profil, bądź też jej znajomych. Było to mega głupie i jeszcze bardziej się pogrążałem w swoim złym humorze. Nie mogłem się jednak przed tym powstrzymać.

Mam podobnie. Też raz na jakiś czas impuls zajrzenia na jego profil ( mimo, że nie mam go w znajomych ) jest silniejszy niż rozum, a później efekt tego jest opłakanym, dosłownie i w przenośni. Na profile jego znajomych, czy rodzeństwa nie zaglądam, ale do niego zdarza mi się sezonowo, co jest głupie niemiłosiernie. Mimo wszystko nie planuje fb usuwać. Nie usunę przez niego. Muszę, to wziąć na klatę i powstrzymywać się.

No to gratuluję silnej woli. Zdecydowałem się na usunięcie z kilku czynników. Tak jak wspominałem potrafiłem wchodzić na profile jej znajomych i np. sprawdzać czy coś zlajkowała. Tylko się tym dobijałem, bo myślałem sobie coś w stylu "kurde do mnie się nawet nie odezwie, nie spyta jak sobie radzę, a temu gościowy/tej koleżance lajkuje jakieś głupie zdjęcie". Także pomimo, że krok radykalny, to jednak myślę, że zrobiłem dobrze.

3 599

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Witam wszystkich smile
U mnie wczoraj nastrój słaby ale kolega z pracy poprosił abym zrobiła kartkę na roczek jego siostrzenicy. Także siadłam wieczorem i wsiąknęłam na kilka godzin. Jak widać hobby pomaga smile

W czwartek przyszły wyniki biopsji - guzki nie są groźne ale trzeba wyciąć. Więc uczucia mieszane.

3 600

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Agatek myslalam wczoraj co tam u Ciebie smile Nie martw sie. Wazne ze guzki niegrozne. Moja ciocia mi mowila wlasnie wczoraj ze miala guzka,poszla do lekarza,wycieli jej go i nastepnego dnia mogla wrocic do domu smile Spokojnie,nie martw sie. Mnie czeka to samo,w polowie pazdziernika mam wizyte u onkologa z tym samym problemem co Ty..najwazniejsze ze te Twoje guzki sa niegrozne i tego sie trzymaj. A ze zabieg..no trudno..moze i lepiej jak sie tego gowna pozbedziesz..

3 601

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Witajcie. Mnie dzis jakis dol straszny zlapal , wlasnie pisze do was pociagajac nosem;) wczoraj nie bylam jednak sama, mialam przyjacoilki, ciocie psa i kota (tak wrocil do mnie wczoraj) w nocy znow mi sie snil znaczy nie on , ale wiasomosd od niego ze czemu sie tyle czasu nie odzywam i nazwal mnie pseudojimem jaki uzywam tutaj ( wymyslilam je rejestruac sie wiec go nie zna)  to mnie chyba tak dzis zdolowwlo. A zeby bylo smieszniej jade dzis do mojego kuzynq na kawe na to samo osiedle co on . I znajac moje zdolnosci prorocze snow i moje szczescie na pewno go gdzies spotkam . Nie poszlabym , ale nie wycofam sie w ostatniej chwili, zreszta chce tam ksc , zobaczyc jak mieszkaja ( kuzyn z dziewczyna). Takze dzis slabszy dzien, mam juz dosc tej calej sytuacji, tych snow

3 602

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Dziewczyny świat jest mały, ale bez przesady. Większość z Was zwraca niesamowitą uwagę na pojawianie się w miejscach gdzie być może pojawi się on ... i już się stresujecie. Pracuje 2 budynki dalej niż mój ex - mamy na tą samą godzinę do pracy, wiec codziennie istnieje prawdopodobieństwo, że go spotkam ... ale wiecie co ? NIGDY się to nie zdarzyło;) a gdybym miała tak do tego podchodzić jak Wy, to co olać pracę ? Spóźniać się czy co wink? Nie oddawajcie sobie stresów pt. A jeśli go spotkam...

Pozdrawiam i miłej niedzieli życzę wink

3 603

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Kamis idz tam do kuzyna i juz. A nawet jak spotkasz to co..przezyjesz..przezylas jak spotkalas go w klubie to i teraz bys dala rade.
Aleja ma racje,swiat jest maly ale bez przesady. Przeciez nie moze byc tak ze nie bedziesz odwiedzala kuzyna bo on niedaleko mieszka..ja rozumiem ze mozna sie bac tego pierwszego spotkania po rozstaniu,o czym tu juz jakis czas temu dyskutowalysmy..ale ty masz to juz za soba i przezylas..to sa dodatkowe stresy,ktore nie sa nam do niczego potrzebne..

3 604

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

No wlasnie obawiam sie ze dopiero teraz zaczynam wychodzić z zaprzeczenia. Od godziny placze i nie moge przestac . Cos czuje ze dopiero teraz zacznie sie jazda , na ktora nie jestem gotowa

3 605

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Oj Kamis Kamis..ktory to juz raz?mowilam ze to ten sam scenariusz co ostatnio..chwile lepiej i znowu bedzie placz..ech..

3 606

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Nie robie tego specjalnie . Wybacz

3 607

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Nie o to mi chodzi ze robisz to specjalnie..po prostu stwierdzilam fakt..od razu pomyslalam ze caly czas jestes w zaprzeczeniu jak napisalas ze rozwalil cie sen o nim..no przykre to niestety..poplacz sobie,ale postaraj sie wziac w garsc,idz do kuzyna w odwiedziny..ja wczoraj mialam slabszy dzien ale dzis znowu jestem bojowo nastawiona..a ty no jednak potrzebujesz sporo czasu..

3 608

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

No wlasnie sie zastanawiam czy nie odwolac tej wizyty. Nie wiem czy poradze sobie jezdzac kolejny raz tym samym autobusem , widziec te same miejsca i znajac moje szczescie na pewno go zobacze.. wiem ze to tylko miejsca , ze nic nie znacza... oojde posprzatac chyba lazienke zeby sie czyms zajac

3 609

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

A to juz zalezy od ciebie. Nikt ci nie doradzi co lepsze. Nie masz obowiazku tam jechac wiec skoro twierdzisz ze nie chcesz to sobie po prostu odpusc..

3 610

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Te wahania nastrojów sa okropne ale tydzień po rozstaniu byłam u psychologa i powoedziala ze to 'normalne' trzeba z tym walczyć, biegać, ćwiczyć - ja tego nie robie ale chyba zacznę bo przed poznamiem go codziennie ćwiczyłam i czułam sie świetnie, a pózniej przestałam bo po co...
ech, powiem Wam ze jakbym miała przeżyć to kolejny raz to ja wole chyba byc sama, poza tym nie widzie siebie w związku póki co, wiamodmo że za wcześnie, bo mam wręcz wstręt do mężczyzn, ale boje sie ze tak zostanie, albo każdego będę do niego porównywać...

3 611

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia
wulkana napisał/a:

Te wahania nastrojów sa okropne ale tydzień po rozstaniu byłam u psychologa i powoedziala ze to 'normalne' trzeba z tym walczyć, biegać, ćwiczyć - ja tego nie robie ale chyba zacznę bo przed poznamiem go codziennie ćwiczyłam i czułam sie świetnie, a pózniej przestałam bo po co...
ech, powiem Wam ze jakbym miała przeżyć to kolejny raz to ja wole chyba byc sama, poza tym nie widzie siebie w związku póki co, wiamodmo że za wcześnie, bo mam wręcz wstręt do mężczyzn, ale boje sie ze tak zostanie, albo każdego będę do niego porównywać...


Mam bardzo podobne przemyślenia...

3 612

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

No rzeczywiscie,byc cale zycie sama bo nie wyszlo z jakims kretynem..ja tez sie boje,wiadomo..tez bym nie chciala tego ponownie przezywac..ale nie wykluczam nowych znajomosci..nie bede z siebie cale zycie robic meczennicy..
A wstretu do innych mezczyzn nie mam,co najwyzej mam wstret do tego jednego konkretnego..nie mozna patrzec na innych facetow przez pryzmat bylego..nie jest to latwe zwlaszcza krotko po rozstaniu,ale wg mnie trzeba od siebie odrzucac takie myslenie..ja na chwile obecna tez nie widze siebie w nowym zwiazku bo nie mam pewnosci ze taki ktos nie bylby dla mnie tylko plasterkiem na zlamane serce..

3 613

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Jak samopoczucie dziewczyny ?

3 614

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Cześć dziewczyny smile
Duuuugo mnie tutaj nie było, mam nadzieje ze jeszcze mnie pamiętacie wink Od czasu do czasu zerkałam na temat ale nie jest na bieżąco, przewinęły mi się nowe osoby i kilka tematów na które nawet chciałam wtrynić moje trzy gorsze ale jakoś się to nie udało i dzisiaj pisze bo trochę się za Wami stęskniłam, przyznaje smile
Jutro mija pół roku. Tak, okrągłe pół roku. Aż sama nie wierze ze ten czas tak zleciał ale stało się i nadal życie płynie - to nadal jest świeże, nie czuje się super, bardziej jest to kwestia przyzwyczajenia do obecnej sytuacji, tego ze codziennie budzę się z różnymi myślami, raz o nim, raz o przyszłości albo o tym ze go nienawidzę. Tak, czuje wciąż nienawiśc, nie obojętność. Musze przyznać ze BARDZO pomogły mi leki, brałam je przez miesiąc, po skończeniu opakowania zadzwoniłam do mojej pani doktor ale niestety ma urlop i od tygodnia jestem bez nich, wizyta za jakieś 10 dni wiec musze wytrzymać ale nie jest zle, gdy je brałam ani razu nie płakałam a teraz pojawiły się łzy jak pomyśle o tym w sposób 'dlaczego tak cierpiałam ?' - raz na dzień i krótko. Jutro rozpoczynam drugi rok studiów, zdałam poprawkę na 5, druga na 3 - sukcesik smile skończyłam praktyki, było super - miałaś racje Kamcia, dzieci są cudowne. Staram się skupiać na tym ze jeszcze kiedyś będę szczęśliwa i będzie to miłość, prawdziwa miłość. Mam kota i boje się ze kiedyś zacałuje go na smierć. Aaaa i nie rozmawiam juz o nim, z nikim, nawet jak mnie ściska w środku to powstrzymuje się - juz koniec z tym. Widziałam tez jego auto służbowe na mieście, ale byłam za daleko żeby zobaczyć czy to on - zrobiło mi się gorąco ale poszłam dalej, przecież dla mnie tej osoby juz nie ma. Także to chyba tyle u mnie.
Widzę że piszecie o wahaniach nastrojów - znam je bardzo dobrze, na tyle dobrze ze przeszły dopiero po lekach od psychiatry i owszem, mi tez psycholog mówiła ze są normalne ale u mnie były nie do wytrzymania wiec musiałam sobie pomoc. A i jeszcze kiedyś pisałyście o facebookach, czy czymś tam wiec mowię to wszem i wobec ze nie ma lepszej rzeczy jak pozbycie się WSZYSTKIEGO co kojarzy się z ex, ja nawet usunęłam zdj z okresu gdy z nim byłam, zostało ich kilka, ale te które przypominały o nim, o naszym mieszkaniu, wyjazdach poszły w kosz i to była super decyzja. Nie miejcie sentymentów bo one bolą i nie myślcie 'ale jak to jak usunąć ? To dziecinne' - myślcie o sobie i o Waszym komforcie psychicznym.
Jeszcze mam w głowie ze rok temu, przeprowadzałam się do naszego mieszkania, jeździliśmy po talerze, poduszki i inne takie i kto by pomyślał jak życie potrafi się przewrócić do góry nagami...

a i mam coś dla Was - do mnie trafiło idealnie:

''Nie dzwonisz, nie piszesz, nie rozmawiasz z nim, koniec. Jeśli wiesz, że jest na imprezie albo w barze, nie idziesz tam. Mnie to zajęło jakiś rok. Szczęściarze wychodzą z tego w 2 tygodnie, 2 miesiące, 2 dni. Myślałam, że zawsze na jego widok będzie mnie skręcało, będę zazdrosna o jego nową, ale nie. Przeszło mi. Jesienią spadły liście, zimą śnieg, (...) Minęło. Czasem kiedy myślę o tym co robiłam, ile dałam, żeby z nim być, żeby mnie kochał, myślę o tym i jest mi wstyd.''
- sparafrazowane na wzór "Wyśnione miłości"

Piszcie krótko co u Was smile

3 615

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Hej hej Emczi!!w koncu sie odezwalas!tak myslalam ze jestes zajeta smile Dobrze ze poprawki za Toba i ciesze sie ze praktyki udane :)Juz pol roku?Dalas rade smile u mnie dwa miesiace. Powiem Ci ze ja tez jestem na etapie rozmyslania o tym ze tak sie nacierpialam,pojawia sie coraz wieksza zlosc i czekam "niecierpliwie" na nienawisc..wczoraj mialam pi raz pierwszy taki poranek ze z tych nerwow sie poplakalam..dzis tez jeszcze bylam troche zla ale obylo sie bez placzu i szybko mi przeszlo smile Ale tak jak pisalam Edyszce,wole juz czuc ta zlosc niz tesknote i plakac bo on byl taki cudowny ze och och..to wszystko,to cale idealizowanie juz mi na szczescie minelo. Mowisz ze go wciaz nienawidzisz..coz,to moze potrwac..jednak duzo przez niego przeszlas..mysle ze potrzeba kilku lat zeby stal sie Ci calkowicie obojetny..
Aaaa no i fajnie ze masz kociaka smile na pewno wnosi duzo radosci do Twojego zycia smile

3 616

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

@Kamcia, co do twojego wczorajszego tekstu, to nie tylko przez okres źle się czuję. Okres, to mnie głównie rozwala pierwszego dnia, a później, to już z górki. Bardziej rzecz w tym, że jestem wku...na na wszystko dookoła, a nawet na siebie. Jakaś złość we mnie wstąpiła i sama nie wiem dlaczego. Po prostu nosi mnie i wszystko wyprowadza z równowagi. I nie chodzi tu o złość na ex. Wszystko dookoła mnie drażni. @ Emczii, hej kochanie smile Zastanawiałam się gdzie ty się podziałaś. Ps. Ten cytat, który walnęłaś, to ja tu napisałam z dwa dni temu smile Też to z fb wzięłaś? Widzę, że podobne rzeczy czytamy smile @Kamis... Kamis, ech Kamis... Cytując Kamcie - Który to już raz piszesz, że dopiero teraz wchodzisz z zaprzeczenia... Możesz się złościć i pisać "Nie robię tego specjalnie. Wybacz." Ale... nie wiem czy widzisz, ale zawsze jest powtarzany ten sam scenariusz, czyli kiedy on się odezwie, to przez jakiś czas jest lepiej, a później im dłużej milczy, tym ciebie dopada gorszy stan. Twoje stany, to powtarzający się schemat od jego jednego odezwania do drugiego itp. Ty wiesz co powinnaś zrobić, żeby w końcu wyjść z tego zaprzeczenia, bo wiele osób już ci to pisało, a czy to zrobisz czy dalej sezonowo będziemy czytać, że dopiero teraz wychodzisz z zaprzeczenia, to już od ciebie zależy. Jesteś jedyną osobą, która może coś z tym zrobić, jak i jedyną, która może w tym tkwić dalej na własne życzenie.

3 617

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Dzieki Edyszka ze potwierdzilas moje slowa skierowane do Kamis..bo pozniej sie zastanawialam czy nie zareagowalam zbyt nieprzyjemnie..ja tak potem o tym wszystkim myslalam i widze ogromna prace jaka wlozyla w podniesienie sie po tym chociazby Edyszka,Emczii,Aleja..nawet ja czy ostatnio Ania,ktora jest coraz bardziej dzielna w tym wszystkim..ale Kamis.. Tobie to wszystko zajmie sporo czasu i to na wlasne zyczenie..bo to bardzo widac ze tak jak napisala Edyszka-on gdzies sie odezwie,Ty lepiej sie czujesz,a potem dol bo on wiecej nie pisze..i znowu czytamy ze wychodzisz z zaprzeczenia,az znowu go zobaczysz lub cos napisze i Ty znowu lepiej,zaraz jednak dol itd,itp...wpadlas w błędne koło moja droga..jestes od niego bardzo uzalezniona emocjonalnie..bardzo..nie wiem czy sama sobie z tym poradzisz..

3 618

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia
kamcia5556 napisał/a:

Dzieki Edyszka ze potwierdzilas moje slowa skierowane do Kamis..bo pozniej sie zastanawialam czy nie zareagowalam zbyt nieprzyjemnie..ja tak potem o tym wszystkim myslalam i widze ogromna prace jaka wlozyla w podniesienie sie po tym chociazby Edyszka,Emczii,Aleja..nawet ja czy ostatnio Ania,ktora jest coraz bardziej dzielna w tym wszystkim..ale Kamis.. Tobie to wszystko zajmie sporo czasu i to na wlasne zyczenie..bo to bardzo widac ze tak jak napisala Edyszka-on gdzies sie odezwie,Ty lepiej sie czujesz,a potem dol bo on wiecej nie pisze..i znowu czytamy ze wychodzisz z zaprzeczenia,az znowu go zobaczysz lub cos napisze i Ty znowu lepiej,zaraz jednak dol itd,itp...wpadlas w błędne koło moja droga..jestes od niego bardzo uzalezniona emocjonalnie..bardzo..nie wiem czy sama sobie z tym poradzisz..

Bo on się sezonowo odzywa i to jest główny problem, który robi, to co robi w głowie Kamis. Na takiego faceta jest tylko jedna metoda - blokada, żeby nie mógł swoimi odzywkami rozwalać wszystkiego, ale Kamis za cholerę nie chce tego zrobić. Niby sobie i nam wmawia, że nie chce żeby on się odzywał, ale ona co innego mówi, a jej głowa co innego robi. Przecież, to jak na dłoni widać ten ciągle powtarzający się schemat - on się odezwie, kamis niby zła że on się odezwał, ale raptem z dnia na dzień jej stan zaczyna się poprawiać aż do momentu, kiedy on długo milczy. Wtedy zaczyna się zjazd emocjonalny. Następnie znów jest z nim jakiś kontakt i znów ten sam schemat. I tak jest w kółko. Kamis, twoja głowa chyba samą ciebie oszukuje. Uwierz, że gdybyś faktycznie nie chciała, żeby on się odzywał, to byś go zablokowała. A mimo, że tyle osób już ci to radziło, to ty dalej wymyślasz 150 różnych argumentów od czapy, żeby tego nie zrobić.

3 619

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Bo lepiej wymyślać tongue może się odezwie. Może wróci. Może będziemy razem jeszcze miesiąc, dwa do następnej kłótni, aż stwierdzi, że to chyba nie to. A może lepiej być kołem ratunkowym, o którym on sobie przypomina jak ma zły dzień?

Zmiany nastrojów trwają długo. Ja w sumie do tej pory miewam jakieś dni, które są bardziej smutne. Ale co mam zrobić? Pozwalam im przejść, staram się nie brać do siebie wspomnień, które mi mózg funduje i działam. Po prostu, z dnia na dzień.

3 620

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia
Lady Loka napisał/a:

Zmiany nastrojów trwają długo. Ja w sumie do tej pory miewam jakieś dni, które są bardziej smutne. Ale co mam zrobić? Pozwalam im przejść, staram się nie brać do siebie wspomnień, które mi mózg funduje i działam. Po prostu, z dnia na dzień.

Też tak mam. Do tej pory zdarzają mi się gorsze dni. Wiadomo, że to już co innego niż kiedyś, ale jeszcze się leczę z tego faceta, mimo, że to już inny etap leczenia niż kiedyś. Przed dniem chłopaka miałam lekki zjazd, bo żałośnie miałam w głowie, że rok temu o tej porze, to się poprawiło w związku i było tak super ... Dopadł mnie płacz, który trwał (uwaga...) z pół minuty. Podsumowując - wiadomo, że to jest już coś innego niż kiedyś, ale jednak jeszcze się leczę.

3 621

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

No bo gorsze dni sie zdarzaja,pojawia sie co jakis czas smutek czy nerwy bo jednak swoje przeszlysmy..potrwa jeszcze jakis czas zanim sie obudzimy i stwierdzimy ze juz calkiem dobrze..a moze zawsze jakas czastka nas bedzie drzec na wspomnienie tego wszystkiego,jak blizna ktora przy zmianie pogody zaczyna nas troche pobolewac..sie okaze. Najwazniejsze to isc do przodu,tak jak mowicie pozwolic sobie na te emocje,nawet chwilke poplakac,potem otrzasnac sie,poprawic makijaz i isc do przodu..a nje tkwic mimo wszystko w przekonaniu o ktorym pisze Loka-ze moze jednak napisze,ze wroci,ze moze jeszcze sprobujemy..a nie ma nic gorszego niz w takim mysleniu tkwic,nie ma nic gorszego niz byc dla kogos towarem zastepczym,bo jak juz mu nic nie wyjdzie to sie do nas odezwie..powiedzmy to szczerze:trzeba sie cenic a nie pozwalac sie traktowac jak towar zastepczy z dolnej półki..

3 622

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Hej  .  Byłam wczoraj jednak u mojego kuzyna i było bardzo miło . Niestety musieliśmy przejść przez jego blok i pod jego oknami , ale nie patrzyłam , przyspieszyłam kroku i poszłam dalej .  Nie powiem , że mnie nie zabolało bo bym sklamała , ale tragedii też nie było .
Co do waszych uwag odnośnie moich emocji musę się godzić i nie zgodzić . Po takim czasie mam prawo płakać i czuć się źle więc nie rozumiem skad ten hejt. On się do mnie nie odezwał i nie odezwie i ja dobrze zdaję sobie z tego sprawę i już nawet nie mam nadziei . Edyszka skoro jesteś taką zwolenniczką blokowania to czemu sama tego nie zrobiłaś tylko usunęłaś ex z znajomych , na którego profil i ta sezonowo zaglądasz? chyba że nie doczytałam postu , w któerym go zablokowałaś .  I nie ejst to złośliwość z mojej strony .
Jest ciężko i jestem smutna  , ale po 7 latach mam prawo uważam . I nie tkwie w nadziei ze się odezwie , że będziemy razem bo dobrze zdaję sobie sprawę , że tak się nie stanie bo gdybym tak myślała nie zostawiałabym go tylko dalej w tym tkwiła .
Emczii mama się jednak zgodziła na kota ? Cieszę się , że udało ci zdać poprawki , i że w ogóle u ciebie lepiej .

3 623

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia
kamis.89 napisał/a:

Hej  .  Byłam wczoraj jednak u mojego kuzyna i było bardzo miło . Niestety musieliśmy przejść przez jego blok i pod jego oknami , ale nie patrzyłam , przyspieszyłam kroku i poszłam dalej .  Nie powiem , że mnie nie zabolało bo bym sklamała , ale tragedii też nie było .
Co do waszych uwag odnośnie moich emocji musę się godzić i nie zgodzić . Po takim czasie mam prawo płakać i czuć się źle więc nie rozumiem skad ten hejt. On się do mnie nie odezwał i nie odezwie i ja dobrze zdaję sobie z tego sprawę i już nawet nie mam nadziei . Edyszka skoro jesteś taką zwolenniczką blokowania to czemu sama tego nie zrobiłaś tylko usunęłaś ex z znajomych , na którego profil i ta sezonowo zaglądasz? chyba że nie doczytałam postu , w któerym go zablokowałaś .  I nie ejst to złośliwość z mojej strony .
Jest ciężko i jestem smutna  , ale po 7 latach mam prawo uważam . I nie tkwie w nadziei ze się odezwie , że będziemy razem bo dobrze zdaję sobie sprawę , że tak się nie stanie bo gdybym tak myślała nie zostawiałabym go tylko dalej w tym tkwiła .
Emczii mama się jednak zgodziła na kota ? Cieszę się , że udało ci zdać poprawki , i że w ogóle u ciebie lepiej .

I tu znów mamy powtarzający się schemat - Kamis uwagi znów odbiera jako niezrozumienie jej osoby i hejt. Kamis, jak my mamy z tobą pisać i cokolwiek ci radzić skoro ty jesteś urażona kiedy powie ci się prawdę. Wolisz dalej tkwić w swoim wymyślonym światku, który w głowie stworzyłaś i na wszystko mieć argumenty, w które wierzysz, które nam próbujesz wcisnąć i którymi robisz sobie krzywdę. W tym momencie wypada napisać, to co kiedyś napisałyśmy Ani, czyli - zastanów się co tu robisz i czego oczekujesz. Znów masz pretensje, że nie rozumiemy, że ty masz prawo cierpieć. Pisałam ci, to już wiele razy, ale powtórzę setny raz - NIKT NIE MÓWI, ŻE NA TYM ETAPIE NA KTÓRYM JESTEŚ NIE MASZ PRAWA CIERPIEĆ, NIE MASZ PRAWA DO GORSZYCH DNI CZY ZJAZDÓW EMICJONALNYCH. MASZ PRAWO. MY CIĄGLE MÓWIMY O ZAPRZECZENIU W KTORYM JUŻ ZDECYDOWANIE ZA DŁUGO TKWISZ NA WŁASNE ŻYCZENIE I JAK W KOŃCU Z NIEGO NIE WYJDZIESZ, TO BĘDZIESZ LATAMI TKWIŁA W MIEJSCU I Z TYM CIERPIENIEM NIE PÓJDZIESZ DALEJ W KOLEJNE ETAPY. Nam już się znudziło czytać co jakiś czas "Chyba dopiero teraz wychodzę z zaprzeczenia". No, który to już raz... Jak długo jeszcze będziesz się oszukiwała... Piszesz, że wcale nie tkwisz w nadziei, że on się odezwie. To czemu masz zjazdy emocjonalne za każdym razem, kiedy on długo milczy?  Piszesz, że gdybyś żyła nadzieją, że on się odezwie, że będziecie razem, to byś go nie zostawiła tylko dalej w tym tkwił. Przepraszam bardzo, przecież mówiłaś, że odeszłaś od ex nie dlatego, żeby faktycznie to skończyć, tylko żeby on zobaczył jak jest bez ciebie, żeby coś do niego dotarło i żeby wrócił na kolanach. Niedalej jak kilka dni po rozstaniu już do niego pisałaś i nam tu w tym wątku, że to była najgorsza decyzja jaką podjęłaś, bo odeszłaś od faceta, którego kochasz. Także dlaczego kłamiesz? Ciągle cię łapie na jakichś kłamstwach i ci je wytykam. Czy ty jesteś mitomanką, czy tak bardzo oszukujesz siebie, że w te kłamstwa autentycznie wierzysz i nam je próbujesz sprzedać?... A co do twojego zarzutu, że ja mojego ex nie zablokowałam, to albo nie czytasz tego co ja tu piszę, albo czytasz bez zrozumienia. Tu ci wklejam mój tekst, który napisałam chyba z dwa dni temu:

" Nie każdej kobiecie od razu mówię, żeby zablokowała ex, bo czasem jest to zbędne. Np. ja swojego nie zablokowałam, bo wiedziałam, że on i tak się nie odezwie i nie pomyliłam się. Minęło pięć miesięcy, w tym czasie nie odezwał się nawet półsłówkiem. Teraz jest gdzieś tam hen, żyje swoim życiem i na bank nie ma opcji, żeby mu się o mnie przypomniało. Tak, mam problem z tym, że czasem zajrzę na jego profil, tak jak wczoraj, a następnie przez kilka dni mi źle, ale to jest mój problem, on nie ma z tym nic wspólnego i tu blokowanie nic nie da jeśli chodzi o chęć podglądania go, bo jak go zablokuję, tak go mogę odblokować więc pozostaje tylko pracować nad tym, żeby tam nie łazić. Natomiast są tacy faceci jak facet Kamis i twój Aniu, którzy sezonowo się odzywają. Uj wie po co, ale odzywają się. Mimo, że usłyszą, że robią tym kobiecie krzywdę, to i tak w dupie mają uszanowanie tego. Dalej egoistycznie sezonowo odzywają się. Wtedy jedyną mądrą decyzją jest zablokowanie takiego delikwenta". Także Kamis, znajdź różnicę.

3 624

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia
kamcia5556 napisał/a:

No bo gorsze dni sie zdarzaja,pojawia sie co jakis czas smutek czy nerwy bo jednak swoje przeszlysmy..potrwa jeszcze jakis czas zanim sie obudzimy i stwierdzimy ze juz calkiem dobrze..a moze zawsze jakas czastka nas bedzie drzec na wspomnienie tego wszystkiego,jak blizna ktora przy zmianie pogody zaczyna nas troche pobolewac..sie okaze. Najwazniejsze to isc do przodu,tak jak mowicie pozwolic sobie na te emocje,nawet chwilke poplakac,potem otrzasnac sie,poprawic makijaz i isc do przodu..a nje tkwic mimo wszystko w przekonaniu o ktorym pisze Loka-ze moze jednak napisze,ze wroci,ze moze jeszcze sprobujemy..a nie ma nic gorszego niz w takim mysleniu tkwic,nie ma nic gorszego niz byc dla kogos towarem zastepczym,bo jak juz mu nic nie wyjdzie to sie do nas odezwie..powiedzmy to szczerze:trzeba sie cenic a nie pozwalac sie traktowac jak towar zastepczy z dolnej półki..

Ja czasem myślę sobie, że chciałabym, żeby ex się do mnie odezwał, ale nie dlatego, żebyśmy znów byli razem, nie dlatego, żeby kontynuować znajomość. Tylko, żeby mieć satysfakcję z powiedzenia mu "spierdalaj". Taka kwintesencja wyrzucenia z siebie tych pozostałości. No, ale kiedy tak myślę, to po chwili dociera do mnie, że gdyby faktycznie się odezwał, to powiedziałabym, to "spierdalaj", ale sam fakt jego odezwania zaszkodziłby mojej głowie więc dobrze jest jak jest, czyli że od rozstania nie odezwał się i nie odezwie. U mnie dziś zawalony dzień. Zajrzę tu wieczorem. Trzymajcie się.

3 625

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Z tą mitomanią to w tym momencie przegięłaś . Nigdy nikogo nie okłamałam i nie mam zamiaru tego robić . Jeżeli tak to odebrałaś trudno.
Rozumiem , że moje posty mogą być różnie odebrane bo moge byc chaotyczna , ale nikt ngdy w moim życiu nie zarzucił mi kłamastwa  bo niby po co miałabym to robić . A nie przyszło ci do głowy , że te zjazdy mam nie dlatego , że chcę zeby się odezwał tylko , że może tęsknie  a nie dlatego ze chce zeby się pojawił ? Nie miałas tak ?
Przykro mi  , że sądzisz ze was okłamuje bo gdzie jak gdzie ale na forum jestem szczera .

3 626

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Dziewczyny spokojnie... jesteśmy tu żeby się wspierać, czasami potrząsnąć, dać kopa w tyłek, ale nie rzucajmy takich mocnych słów. To nie jest fajne.

3 627

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Kamis nie przesadzaj..gdzie ty tu widzisz hejt?gdy piszemy ze powinnas go zablokowac?ze tkwisz w zaprzeczeniu?ze leczenie sie z niego zajmie ci sporo czasu?po co te nerwy?obrona przez atak?nikt ci zle tu nie radzi i nie zyczy. Tak samo pisalysmy Ani ktora tu plakala ze sobie nie poradzi..posluchala i wziela sobie to do serca..
Kazda z nas ma prawo do smutku i zlych emocji,czy jest sie po 7 latach zwiazku czy tak jak ja lub Ania,po tych miesiacach..uwierz mi ze boli tak samo..
I tak jak mowi Ania,po co te nerwy od razu,nie trzeba sie klocic..

3 628

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Nie kłócę się tylko nie lubie jak ktoś nazywa mnie kłamcą . Nie chciałam tu nikogo urazić , ale też obrażać się nie pozwole .

3 629

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia
kamis.89 napisał/a:

Z tą mitomanią to w tym momencie przegięłaś . Nigdy nikogo nie okłamałam i nie mam zamiaru tego robić . Jeżeli tak to odebrałaś trudno.
Rozumiem , że moje posty mogą być różnie odebrane bo moge byc chaotyczna , ale nikt ngdy w moim życiu nie zarzucił mi kłamastwa  bo niby po co miałabym to robić . A nie przyszło ci do głowy , że te zjazdy mam nie dlatego , że chcę zeby się odezwał tylko , że może tęsknie  a nie dlatego ze chce zeby się pojawił ? Nie miałas tak ?
Przykro mi  , że sądzisz ze was okłamuje bo gdzie jak gdzie ale na forum jestem szczera .

Nie Kamis, to nie jest tylko chaotyczność. Ja odróżniam chaotyczność od przeinaczania faktów. Później kopiuje i wklejam twoje teksty sprzed jakiegoś czasu, żeby pokazać ci jakie bajki piszesz. Nie twierdzę, że jesteś kłamcą. Może to wynika z twojego silnego zaprzeczenia, ale nie zmienia to faktu, że czasem mijasz się mniej lub bardziej z prawdą. Oprócz tego w kółko powtarzasz te same stany, zachowania, reakcje. To już standard, że jeśli ktoś napisze ci prawdę, to zachowujesz się jak urażona księżniczka na którą wszyscy się uwzięli i rzucasz tekstami o hejcie. Wczoraj Kamcia bardzo delikatnie ci coś napisała, a ty już foszek. Dziś teksty urażonej księżniczki. A jak ktoś ( czyli ja ) prawdę napisze ci bardziej dosadnie, to już nerwy i atak. Jesteś uparta. Nic ci nie można powiedzieć, bo tak jak napisałam powyżej - najpierw pokrzywdzona przez wszystkich księżniczka, a później nerwy. Jeżeli uważasz, że leje się na ciebie hejt, to znaczy, że wszystkie jakiś czas temu hejtowałyśmy Anię i ty w tym hejcie też uczestniczyłaś. Potrafisz coś komuś napisać, ale jeśli mamy odwrotną sytuację i prawdę prosto z mostu pisze się tobie, to w tym momencie twoje zachowanie zmienia się już o sto procent, bo wtedy to już dotyczy ciebie, a nie kogoś, a tobie przecież nie wolno prawdy napisać. Ja Ani jakiś czas temu napisałam długi tekst, który wcale nie był delikatniejszy niż ten dzisiejszy skierowany do ciebie. Do dziewczyny dotarło, mimo że jest o kilka wiosen młodsza od ciebie i krócej po rozstaniu. Ma gorsze dni, stany i jeszcze długo będzie miała, ale widzę, że jej postawa się zmieniła. A ty ciągle kręcisz się w kółko jak piesek goniący swój ogon i na wszelkie próby wybicia cię z tego kółeczka, żebyś w końcu pobiegła do przodu reagujesz wielkim uniesieniem, bo ty przecież byłaś 7lat w związku, masz prawo do tego i owego, wszyscy gówno wiedzą, każdy się nad tobą znęca i nikt nic nie rozumie. Ps. Czy miałam stany, że tęskniłam? Oczywiście, jak każdy. Nadal mam gorsze dni czasem, ale to wszystko co się działo i dzieje było i jest już po wypuszczeniu ex z rąk, a nie wiem czy ty swojego już wypuściłaś.

3 630 Ostatnio edytowany przez kamcia5556 (2017-10-02 21:12:20)

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

No trąci to wszystko fochem,prawda..mi tez Edyszka potrafila czasem dosadnie cos napisac i wtedy patrzylam ponownie na te moje wypociny "trzezwym" okiem i no musialam przyznac racje. Ja powiem szczerze ze piszac tu dwa miesiace temu potrzebowalam wlasnie rozmowy z kims kto przeszedl to samo..nie wiem czemu Kamis teraz tak reaguje,ale mi osobiscie nie podoba sie jak ktos mi pisze ze kogos hejtuje..nigdy czegos takiego nie praktykowalam..na poczatku bylam tu jak zleknione dziecko ktoremu ktos zrobil krzywde,teraz przepracowalam juz calkiem niezle te wszystkie emocje i probuje doradzac i pomóc komus kto tego potrzebuje. Kamis poczytaj co pisalas tu wczesniej a zobaczysz ze naprawde troche gubisz sie w tym co tu piszesz..nikt nie mowi ze to klamstwa,a ty jestes klamczucha..ale no przeciez pisalas ze gdy tu dolączylas w twoim zwiazku zaczelo sie psuc..a Edyszka wkleila tu fragment twojego wpisu ze zakonczylas swoj zwiazek..jest jednak roznica prawda?wiec sie nie denerwuj..
I kazda z nas ma prawo do placzu,wiem juz to pisalam ale to mnie troche uderzylo..ja po polrocznym zwiazku czy Ania po 10 miesiacach tez mamy prawo sobie poplakac,staz zwiazku nie ma tu zadnego znaczenia..wiec prosze nie podkreslaj tego za kazdym razem ze jestes po 7 latach zwiazku..wiemy,pamietamy.

3 631

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Nie do końca jestem pewna, czy wyrażenie "jestem po rozstaniu i mam prawo do..." jest najlepsze, którego można użyć. Oczywiście, każdy ma prawo do płaczu, do tęsknoty, ale ja zawsze mam wrażenie, że rozmówca wtedy ma centralnie gdzieś to, co się mu doradza. I ja w sumie nie mówię tego w tym momencie personalnie do nikogo i nie mam zamiaru cytować ani wywoływać obrazy, mówię bardzo ogólnie.
Wydaje mi się, że trzeba po prostu wszystkie fazy przejść. Czasami pozwolić się ponieść łzom, czasami postawić opór i powiedzieć sobie "dzisiaj o nim myśleć nie będę", a nie mówić sobie, że można się pławić w swoim nieszczęściu, bo ma się do tego prawo. Moim zdaniem to sprawia, że cierpimy mocniej i dłużej, bo na własne życzenie nie chcemy zrobić tego kroku, w którym mówimy sobie "w tym momencie podejmuję decyzję i chcę się pozbierać". A to też jest tak, że im taka decyzja zapadnie wcześniej tym nam jest lżej. Jestem pewna, że gdybym wyszła z założenia, że mam prawo płakać, to płakałabym do tej pory.
A ja po prostu myślę, że gorsze dni się zdarzają i już. W związku też się zdarza taki czas, kiedy człowiekowi się nic nie chce i najlepiej by poleżał cały dzień w łóżku.
Niecały rok temu zmarła jedna z najbliższych mi osób. Gdybym nie postanowiła się pozbierać ryczałabym do tej pory, bo ciągle we mnie to siedzi ogromnie. A mimo to funkcjonuję, chociaż czasami jest ciężko, bo uważam, że chociaż "mam prawo" płakać, to muszę być silna, żeby się całkiem nie załamać.
Odnieście sobie same analogię do żałoby po dłuższym lub krótszym związku.

3 632

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Ja to akurat ryczę dużo, tzn nie tak jak w pierwszych dniach ( to było jakieś wycie po prostu....przemilczę już), ale są dni teraz, że siedzę i coś mi się przypomni i zaczynam płakać z tej bezsilności już... bo kurde no "był człowiek i nie ma człowieka". Odrzucenie boli strasznie;/

3 633

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Ja też teraz napiszę ogólnie, a nie personalne. Na pierwszej stronie tego wątku, mój pierwszy wpis tu był skierowany do emczii, a końcówka tego wpisu brzmiala:
"Też jestem po bardzo bolesnym rozstaniu i czekam na moment, żeby w stu procentach do mnie dotarło,  że jego już nie ma i nigdy nie będzie, bo dopiero jak się to zrozumie, to można zacząć stopniowo leczyć serce."
Będąc teraz pięć miesięcy po rozstaniu mogę w pełni potwierdzić te słowa, że dopiero jak do nas dotrze, że coś się skończyło, to można zacząć leczyć serce. Czy się było w związku kilka miesięcy, czy z dwadzieścia lat, to według mnie w leczeniu się z kogoś największą rolę odgrywa ten pierwszy krok. Ten, podczas którego definitywnie do nas dociera, że to koniec, z bólem serca (to nieuniknione), ale akceptujemy, to co się stało i w naszej głowie pojawia się 100% przekonania, że już nic nas z danym człowiekiem nie będzie łączyć. To jest połowa sukcesu, bo od tego momentu można iść do przodu. Jak będzie wyglądała ta wędrówka przed siebie, to już indywidualna kwestia każdego człowieka, ale w każdym razie idzie się przed siebie. Ja póki nie zaakceptowałam, że on odszedł, to żyłam w zawieszeniu. Dlatego często taki duży nacisk kładę w tym wątku na wbijanie dziewczynom będącym na początku drogi, że jego już nie ma i nie będzie, bo wiem, że zaczną się leczyć dopiero, kiedy to do nich dotrze. A co do "mam prawo", to ja znów bym to podzieliła na emocje i postawę. Do emocji ma się prawo, ale do złej postawy nie, bo robi się nią krzywdę samej sobie. Spójrzmy tylko na przykład Moni.

3 634

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Aneczko to normalne ze placzesz. Widzisz,ja w sobote mialam slabszy dzien,tylko ze ja jestem na chyba innym etapie bo ja sie poryczalam z nerwow. Czasy takiej silnej tesknoty mam juz za soba. Wiem ze odrzucenie boli,bo ja tez zostalam porzucona-moj stwierdzil ze nie chce sie angazowac,ze chce wyjechac i nie chcialby zebym go zatrzymala..a jeszcze z miesiac przed tym mowil o dziecku..takze tez sie poczulam jakbym dostala metalową pałką w łeb..teraz bardziej niz tesknote odczuwam zlosc na wspomnienie tych slow, na uczucia ktore pozniej mną targaly..moje poczucie wartosci i samoocena spadly do zera albo i ponizej zera..probuje to teraz odbudowac..a ty sie musisz wyplakac zeby wywalic z siebie te wszystkie negatywne emocje i zobaczysz ze stopniowo zaczniesz sie czuc lepiej.
I skonczmy juz ta dziwna dyskusje..do niczego to nas nie zaprowadzi..Kamis niepotrzebie zaczela odbierac to jako fale hejtu na nia i zamiast pisac tu jak zawszw o emocjach to zeszlysmy na inny tor. I tak mi sie wydaje ze Kamis musi sama to przepracowac..

3 635

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Muszę przepracować i t dużo racja . Nie miałam zamiaru nikogo tutaj urazić co pisałam już wcześniej . Skoro Edyszka twierdzi , że to miejsce do wyrażenia emocji ( chyba edyszka nie pamiętam dokłądnie) a ja to robię po czym czytam , że kłamie i że po 2 miesiacach powinnam myśleć inaczej ( czy coś w tym stylu , zeby nie było że kłamie) no to ja nie czaje , mam pisać o emocjach czy o przepisać na domowe ciasto . Może nie zachowałam się ok i przepraszam skoro kogoś uraziłam , ale wasz odbiór moich emocji sprawia , że o tym emocjach już nawet boje się pisać  .

3 636

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia
kamis.89 napisał/a:

Muszę przepracować i t dużo racja . Nie miałam zamiaru nikogo tutaj urazić co pisałam już wcześniej . Skoro Edyszka twierdzi , że to miejsce do wyrażenia emocji ( chyba edyszka nie pamiętam dokłądnie) a ja to robię po czym czytam , że kłamie i że po 2 miesiacach powinnam myśleć inaczej ( czy coś w tym stylu , zeby nie było że kłamie) no to ja nie czaje , mam pisać o emocjach czy o przepisać na domowe ciasto . Może nie zachowałam się ok i przepraszam skoro kogoś uraziłam , ale wasz odbiór moich emocji sprawia , że o tym emocjach już nawet boje się pisać  .

Gdyby tu chodziło tylko i wyłącznie o przelewanie emocji pisząc, to równie dobrze nikt nikomu by nie musiał odpisywać, bo przecież by chodziło tylko o to, żeby się "wypisać". Równie dobrze można by pisać sobie na kartce. To jest miejsce, które służy do tego, żeby sobie wzajemnie pomagać, a pomoc, to nie jest tylko głaskanie po główce. Ja zawsze powtarzam, że emocje swoją drogą, a postawa swoją. Każdy musi przecierpieć swoje, ale postawa ma ogromne znaczenie w tym kiedy wejdzie się w ten tor leczenia się po ex bez zataczania kółeczek. I tu znów posłużę się przykładem Moni, która gdyby nas posłuchała, to teraz zapewne byłaby w trakcie rozwodu i układania sobie życia. Oczywiście, że emocje by nią szarpały, ale wszystko w ostatecznym rozrachunku wyszłoby jej na dobre, ale niestety postawa ją kolejny raz zgubiła i śmiem podejrzewać po jej ostatnim tekście tu, że znów zatoczyła kółko i męczy się dalej. Ani dałyśmy jakiś czas temu kopa i wyszło jej to na dobre. Tak, dalej cierpi, ale widzę u niej zmianę w podejściu do tego co się stało, a skoro zmieniła podejście, to w tym momencie można już pisać z nią łagodnie, bo tu chodzi już tylko o uspokojenie jej emocji, a nie korektę jej postawy wobec rozstania, bo tę już zmieniła. Nawet podam coś z własnego przykładu. Kiedy zajrzałam na profil ex i tu o tym napisałam, to dostałam słowa krytyki od Kamci, od ciebie i chyba od Lady. Czy ja w stosunku do którejś z was zareagowałam fochem? Żalem, że jestem nierozumiana? Nie. Ja tylko wam przytakiwałam. A przecież też bym mogła, np. Kamci odpisać coś w stylu " Nie robię tego specjalnie. Wybacz. Co ty myślisz, że mi satysfakcję sprawia dobijanie siebie?! Emocje były ode mnie silniejsze i nie wytrzymałam. Mam do tego prawo. Dlaczego mnie hejtujesz?!" Sama widzisz jak, to brzmi... No i na koniec ty - księżniczka Kamis, której nic nie można powiedzieć, nie toleruje krytyki ani prawdy, bo wszystko wg niej jest hejtem, niesprawiedliwością wobec jej osoby i brakiem zrozumienia. Ktoś ci pisze, żebyś ex wyrzuciła ze znajomych dla własnego dobra. Ty na to - nie! Ktoś pisze, żebyś go zablokowała. Ty na to - nie! Ja ci wczoraj napisałam, żebyś przestała oszukiwać samą siebie, bo twoje aktualne teksty są często sprzeczne z tym co pisałaś wcześniej i to też było napisane dla twojego dobra, żeby coś do twojej głowy dotarło. A twoja reakcja na to brzmiała -Przesadziłaś! Nie jestem kłamczuchą! Nie będę pozwała się obrażać!... To są nieliczne przykłady tego jak reagujesz na rady wobec twojej osoby i próbę pomocy ci. Także jak z tobą rozmawiać, jak ci pomóc skoro ty się w ten sposób zachowujesz?... Ja już straciłam rachubę, który to już raz piszę ci tego typu tekst co teraz, żebyś ty zrozumiała, że ktoś ci próbuje pomóc. Ostatecznie jak kilka osób poprze, to co ja do ciebie piszę, to ty niby coś zaczynasz rozumieć i niby przyznajesz rację, ale mijają z dwa tygodnie i znów czytam, że jesteś hejtowana i nie rozumiesz jak można ci pewne rzeczy pisać, bo przecież ty jesteś po siedmioletnim związku i nikt cię nie rozumie. Wczoraj ci coś tłumaczyłyśmy, a ty dziś znów stawiasz się w pozycji ofiary i piszesz jaka to ty już jesteś zastraszona i czujesz obawę przed napisaniem tu czegoś, bo przecież wszyscy się tu nad tobą znęcają. Co oznacza, że nadal upierasz się przy swoim i nic nie zrozumiałaś z tego co wczoraj ci napisałyśmy. Księżniczko, zejdź już z tej wieży na ziemię. Jeśli naszą próbę pomocy odbierasz jako hejt, zastraszanie, obrażanie, niezrozumienie, to w tym momencie wymiana słowna między tobą, a dziewczynami w tym wątku mija się z celem i może faktycznie, tak jak napisała Kamcia, powinnaś poradzić sobie z tym sama, bo np. ja osobiście już nie mam sposobów na to, żebyś ty coś zrozumiała, przestała fochować i zaczęła słuchać dobrych rad. W końcu byłaś 7lat w związku więc wiesz wszystko lepiej, nie chcesz nikogo słychać, na wszystko masz jakiś argument, czyli "7lat zwiazku", "mam prawo", "nie uznaję", "jestem hejtowana" itp. itd. etc. No, to chyba sama wiesz jak sobie pomóc, bo wychodzi na to, że nikt cię nie rozumie.

3 637

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Każda z nas ma prawo cierpieć po rozstaniu nie tylko ja. Napisałam mu kiedyś że staz związku nie jest wyznacznikiem, ale tego już oczywiście nie przeczytałaś... Nie ważne skoro tak to odbieracie trudno nie miałam zamiaru wywoływać burzy. Tak to odebrałam . Może rzeczywiście nie powinnam już się udzielać skoro tak to z waszej strony wygląda i poradzić sobie samej.

3 638

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

O Jezu,Kamis..kto tu pisze ze masz sie nie udzielac?mi chodzilo ze musisz wszystko sama przepracowac bo i tak nas nie sluchasz..jak ty to zrobilas ze odczytalas ze masz sie nie odzywac?zobaczcie czym tu sie ostatnio zajmujemy..jakas klotnia..a moze nie masz focha od kiedy ja napisalam ze ktory to juz raz wychodzisz z zaprzeczenia,potem to juz tylko wszystko odbieralas jako atak..Ani tez ktoras z dziewczyn napisala zeby sie zastanowila czego od nas oczekuje..nie obrazila sie na nas ani nic..pisze tu dalej i bardzo dobrze. Widac ze dziewczyna chce sie podniesc po tym wszystkim. I nikt nie mowi ze ty nie chcesz,tylko ze utknelas w jakims błędnym kole bo nie wyprzesz sie tego ze powielasz pewne schematy..jesli chcesz z tego wyjsc to przestan sie obrazac na caly swiat i troszke nas posluchaj..wiadomo ze jest ci ciezko,kazdej z nas jest..kazdej sie zdarzaja slabsze dni,ale jakos potrafimy o tym normalnie gadac. I ty tez potrafilas..a teraz? Jest sens tak gadac,lepiej ci z tym?

3 639

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Oooo Boooooziuuuuuu.... Kamis, ja od dwóch czy trzech dni flaki z siebie wypruwam pisząc ci długie teksty, w których to co chcę ci przekazać rozkładam na części pierwsze, żeby do ciebie dotarło, żebyś znów czegoś źle nie zrozumiała, żebyś nie odbierała tego co ci piszemy jako, że nie masz prawa cierpieć. I co? I właśnie wchodzę na forum i pierwsze zdanie napisane przez ciebie, jakie czytam, brzmi "Każda z nas ma prawo cierpieć po rozstaniu tylko nie ja". I w tym momencie "rynce opadajo" mi do samej ziemi razem ze szczęką... I dosłownie nie wiem co bym jeszcze miała ci napisać, bo nic nie dociera. Czytam czasem inne wątki na tym forum i powiem ci, że osoby, które zachowują się tak jak ty, w innych wątkach nazywane są trollami. Nie, nie chodzi mi o to, że jesteś trollem, nie sugeruję ci tego, ale próbuję ci pokazać w jaki sposób się zachowujesz. Ja pisząc z tobą mam wrażenie, że nie piszę z dorosłą kobietą tylko małym, rozpieszczony dzieckiem, które strzela fochy, tupie nóżką i jest oporne na wszystko co się do niego mówi i o co się je prosi. To co napisałam nie miało na celu cię obrazić. W ten sposób tylko chciałam zobrazować jak odczuwam rozmowę z tobą, o ile to można nazwać rozmową, bo od trzech dni ty nie rozmawiasz z nami tylko gwiazdorzysz strzelając fochy. Jak już napisałam w którymś z powyższych postów, jakiś czas temu, wszystkie dałyśmy kopa Ani, żeby zmienić jej postawę i ty też w tym uczestniczyłaś. Nawet jej napisałaś, że dziwisz się, że ma 24 lata, bo zachowuje się tak jakby miała mniej. Z umoralnianiem kogoś nie masz najmniejszego problemu. Wiesz, że robisz to dla czyjegoś dobra, ale jak tobie się coś napisze, to od razu widzisz hejt i znęcanie się nad tobą. Trzy dni temu wszystko zaczęło się od tego, że napisałaś, że chyba dopiero teraz wychodzisz z zaprzeczenia. Kamcia na to zareagowała. Ja tam nie widziałam, żeby cię krytykowała za gorszy dzień, za płacz, za emocje. Ona zwróciła uwagę na ten tekst o zaprzeczeniu, bo już któryś raz o tym napisałaś co wskazuje na to, że kręcisz się w kółko, czyli nie chodziło jej o twoje emocje tylko o postawę. Także nie masz tu żadnego powodu, ani nawet pół powodu, żeby nam rzucać tekstów, że sugerujemy, że ty nie masz prawa cierpieć, o czym już ze sto razy ci pisałam, a czego ty nie chcesz przyjąć do wiadomości, bo wolisz robić z siebie ofiarę, a dokładnie, to wmawiać nam swoimi tekstami, że my nią z ciebie robimy. Po tym co ci Kamcia napisała był mały foszek z twojej strony. Później ja ci doradziłam, żebyś zablokowała ex, bo wiedziałam, że to twoje kręcenie się w zaprzeczeniu wynika z faktu, że on się potrafi odezwać. No, to ty atak na mnie, że skoro jestem taką fanką blokowania, to czemu swojego byłego nie zablokowałam. Atak na mnie, tak jakbym ci tą radą jakąś krzywdę robiła. No i teksty o hejcie na ciebie i braku zrozumienia. My widząc jak ty to odebrałaś, wczoraj tłumaczyłyśmy ci o co nam chodziło, a ty dziś wchodzisz na forum i tekst, że czujesz się zastraszona przed napisaniem tu czegoś, bo my ci nie pozwalamy wyrażać emocji. Ja znów dłuuugi tekst w którym próbowałam ci coś wytłumaczyć, a ty na to foch forever, bo "każda ma prawo cierpieć tylko nie ty" i tekst próbujący wywołać w nas poczucie winy, czyli że nie będziesz się tu udzielać skoro tak cię traktujemy. No i jak z tobą pisać... Ja już mam dość tej dziecinady.

3 640

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

No coz,obrona przez atak..ja tez juz nie wiem jak mam pisac. Nikt nigdy nie oskarzal mnie o hejtowanie i zastraszanie hehe!a tu prosze!zawsze musi byc ten pierwszy raz wink ja nie bede za nic przepraszac bo nie uwazam zebym cos zrobila i powiedziala zlego. Tak samo Edyszka nie powiedxiala nic zlego i nie urazila nikogo. Na mnie takie cos by podzialalo jak zimny prysznic..Ten watek jest o tym ze probujemy sobie poradzic z rozstaniem,a ostatnie trzy(?) dni zajmujemy sie dziwna rozmowa z Kamis ktora do niczego nie prowadzi..dla mnie to wszystko bez sensu. Szczerze mowiac to ja chce odbudowac w koncu swoje poczucie wartosci,mam przed soba wizyte u onkologa..nie mam sil juz doradzac tutaj Kamis,probowac pomóc jej otworzyc oczy na pewne sprawy a potem zbierac za to opier*ol i slyszec ze hejtuje..Kamis mowisz ze nie pozwolisz sie obrazac..coz,ja tez nie pozwole.

Posty [ 3 576 do 3 640 z 5 371 ]

Strony Poprzednia 1 … 54 55 56 57 58 … 83 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026