Nie każdej kobiecie od razu mówię, żeby zablokowała ex, bo czasem jest to zbędne. Np. ja swojego nie zablokowałam, bo wiedziałam, że on i tak się nie odezwie i nie pomyliłam się. Minęło pięć miesięcy, w tym czasie nie odezwał się nawet półsłówkiem. Teraz jest gdzieś tam hen, żyje swoim życiem i na bank nie ma opcji, żeby mu się o mnie przypomniało. Tak, mam problem z tym, że czasem zajrzę na jego profil, tak jak wczoraj, a następnie przez kilka dni mi źle, ale to jest mój problem, on nie ma z tym nic wspólnego i tu blokowanie nic nie da jeśli chodzi o chęć podglądania go, bo jak go zablokuję, tak go mogę odblokować więc pozostaje tylko pracować nad tym, żeby tam nie łazić. Natomiast są tacy faceci jak facet Kamis i twój Aniu, którzy sezonowo się odzywają. Uj wie po co, ale odzywają się. Mimo, że usłyszą, że robią tym kobiecie krzywdę, to i tak w dupie mają uszanowanie tego. Dalej egoistycznie sezonowo odzywają się. Wtedy jedyną mądrą decyzją jest zablokowanie takiego delikwenta. Aniu, nie wiem czy sobie zdajesz z tego sprawę, czy nie, ale ja nie wierzę, że gdzieś tam głęboko z tyłu twojej głowy nie pojawiło się uczucie, które można opisać słowami "Mmmm.... Odezwał się. Zagaduje, mimo że mu napisałam, że nie chcę mieć z nim kontaktu. Może tęskni, może kocha, może to coś znaczy." I takie odzywianie się może powodować u ciebie złudne poczucie, że czujesz się lepiej, ale tylko złudne, bo będziesz miała huśtawki emocjonalne (gorsze niż ja po zajrzeniu na profil ex) od jednego odezwania do drugiego i facet będzie cię ciągnął w tył. I jeszcze jedno - napisałaś "nie odczytałam, nie odpisałam", a dlaczego nie odczytałaś? Dlaczego nie wyświetliłaś i nie usunęłaś? Bo tak jak ty, to ja robiłam kiedy zastanawiałam się czy facetowi odpisać z nastawieniem, że raczej to zrobię. @Kamcia, stosuję się do swoich rad tylko z tym zaglądaniem raz na jakiś czas mam problem o czym tu już wiele razy pisałam. Tak, masz rację, że zaglądaniem tam naciągać tę nić. Następnym razem jak mnie dopadnie głupota, to najpierw tu napiszę.
3 511 2017-09-27 12:39:34 Ostatnio edytowany przez Edyszka (2017-09-27 12:42:55)
Podobne tematy
3 512 2017-09-27 12:52:22
Aniu, mam jeszcze pytanie. Kiedy on do ciebie napisał? Tzn. wiem, że dziś, ale kiedy dokładnie? Przed chwilą, w południe, a może jak rano wstałaś to ta wiadomość już była?
3 513 2017-09-27 12:55:37
Wiem Edyszka ze masz jakis taki odruch ze tam zagladasz i to jest faktycznie twoj problem..chodzi o to ze potem cierpisz bo sobie przypominasz wszystkie dobre chwile,zle moze tez..przeszlas juz dluga droge,stoisz juz praktycznie na prostych nogach..po prostu nie rob sobie tego..nic na jego profilu ciekawego nie znajdziesz..
3 514 2017-09-27 12:58:45
Edyszka około 9, a dlaczego ? To ma znaczenie ?
Nie pomyślałam, że kocha czy tęskni, nie. To była raczej myśl "nudzisz się człowieku ? dlaczego Cie to interesuje jeszcze ?". Bardziej w ten sposób.
3 515 2017-09-27 13:26:47
Wiem Edyszka ze masz jakis taki odruch ze tam zagladasz i to jest faktycznie twoj problem..chodzi o to ze potem cierpisz bo sobie przypominasz wszystkie dobre chwile,zle moze tez..przeszlas juz dluga droge,stoisz juz praktycznie na prostych nogach..po prostu nie rob sobie tego..nic na jego profilu ciekawego nie znajdziesz..
Wiem i w pełni się z tobą zgadzam. Mało tego, nawet mogę powiedzieć, że jestem wściekła na siebie kiedy tylko pojawia się w mojej głowie impuls, żeby tam zajrzeć. Zwykle scenariusz jest taki, że od czasu pojawienia się tego impulsu walczę ze sobą kilka dni, a później przegrywam i leze na jego profil, a po fakcie gorzej się czuję i jestem zła jeszcze bardziej. Gdybym miała możliwość zablokowania samej sobie przed możliwością zaglądania tam, to już dawno bym to zrobiła, a że nie mam, to pozostaje mi z tym walczyć. I oddawać się w wasze ręce w ramach przemawiania mi do rozumu.
3 516 2017-09-27 13:29:42
Edyszka około 9, a dlaczego ? To ma znaczenie ?
"Zacznę od banału, ale zjadłam w końcu śniadanie i piję kawę i nie czuję, że muszę to robić na siłę."
Czyli przed tą kawą i tym śniadaniem, które dziś wyjątkowo dobrze poszły? Aniu, swoją wiadomością wywołał złudne poczucie polepszenia twojego stanu.
Nie pomyślałam, że kocha czy tęskni, nie. To była raczej myśl "nudzisz się człowieku ? dlaczego Cie to interesuje jeszcze ?". Bardziej w ten sposób.
Nie chodziło mi o to, że pomyślałaś "Napisał więc mnie kocha!", tylko że zwykle po czymś takim gdzieś głęboko w kobiecie ( czy zdaje sobie z tego sprawę, czy nie) pojawia się nadzieja.
3 517 2017-09-27 13:52:48
Muszę wyjaśnić
Obudziłam się dzisiaj i czułam sie lepiej, bez paniki, lęku. I na to śniadanie autentycznie miałam ochotę. Nie wiedziałam jeszcze wtedy, że do mnie napisze, więc to nie jego wiadomość spowodowała polepszenie stanu.
3 518 2017-09-27 14:02:54
Witam dziewczyny. Czytam was od dawna i muszę przyznać że byłyście dla mnie dużą pomocą i wsparciem i tym razem chciałam napisać coś ja. Przeżywam to co wy. ale od początku …
Poznaliśmy się 1,5 roku temu. Wykonywał pewne prace u moich rodziców, części do tej pory nie wykonał mimo że dostał pieniądze. Od pierwszego spotkania zaiskrzyło i było to COŚ…Zakochałam się. Był to związek na odległość, właściwie w ukryciu. Moi rodzice go nie akceptowali.
Przerobiłam chyba większość zachowań psychofaga:
- utrzymywał intensywny kontakt wzrokowy (od tego się zaczęło …)
- miał niesamowity wdzięk i charyzmę,
- miał rozdmuchane ego,
- sprawiał wrażenie niezwykle zainteresowanego,
- czynił szybkie ruchy i deklaracje,
- grał na uczuciach, z premedytacją wzbudza współczucie,
-zawsze obwiniał innych. Nigdy nic nie było jego winą. Zawsze miał doskonałe wytłumaczenie, że problemy spowodowali inni.
- w jego życiu są były kłamstwa i niedopowiedzenia.
- posiadał seksualny magnetyzm.
Po roku zaczęło się psuć, mniej rozmów, mniej wsparcia, mniej kontaktu, jakieś kłamstwa, problemy w pracy, problemy finansowe, obietnice bez pokrycia na porządku dziennym, odwołane czy zapomniane spotkania, nie przyjechał skończyć prac. Zapalały mi się czerwone lampki, myślałam że jest pracoholikiem bo tylko praca praca praca, tłumaczyłam to problemami. Próbowałam z nim rozmawiać, sygnalizowałam czego oczekuje, ale miałam wrażenie że skutek był odwrotny. Jakby robił mi na złość … Od kilku miesięcy żyłam jak na huśtawce, miałam problemy ze spaniem, czekałam kiedy napisze zadzwoni itp., był potem znikał, nie dzwonił, unikał nie wiem. Wiedziałam że coś jest nie tak, że muszę się z tego wycofać, żeby odzyskać spokój.
W maju wywinął mi taki numer, że dopiero wtedy dostałam olśnienia. Okłamał mnie, perfidnie, bez mrugnięcia oka. Zaświeciła mi się dosłownie latarnia. Dopiero wtedy dotarło do mnie że prawdopodobnie wszystko co mówił było kłamstwem. Byłam zła, widział to. Wycofałam się, on chyba też, mimo że mieliśmy dwukrotnie kontaktowaliśmy i twierdził że mu zależy i że chce się spotkać. Wiem, że on mówił jedno, myślał drugie a robił trzecie. Naczytałam się o różnych psychofagach i widzę w nim te cechy, choć jedyna sprzeczność że na szczęście nie szuka ze mną kontaktu. Myślę, że wie że ja już wiem co z niego za typek. Dla mnie to już koniec. Nie mam z nim kontaktu od ponad dwóch miesięcy.
I tu dziewczyny piszę bo czytałam wasze wypowiedzi, cierpiałam, płakałam z wami, było mi przykro, nie mogłam uwierzyć, że są ludzie dla których jednego dnia jesteś wszystkim a drugiego jesteś nikim. Okropne to. Ale wiecie co od kilku tygodni lepiej śpię, nie poturbuję leków uspokajających, zaczynam się cieszyć życiem, a ostatnio obudziłam się zadowolona i pomyślałam jak dobrze że to już koniec i jestem wolna Nie chcę go widzieć ani słyszeć ani nic mieć z nim wspólnego, choć dopadają mnie czasem wspomnienia, smutek za tym co było, ale kiedyś kiedyś… Za tym co już nie wróci.
Rok życia w ułudzie. Przerażające jak dałam się nabrać, jaka byłam naiwna i głupia. Szok. Pocieszam się, że dobrze było ok. roku i zaczęło mi świtać… oraz, że gdyby to nie odległość to może wcześniej bym to jakoś mogła zweryfikować. Mam jednak to szczęście, że mam oparcie w rodzinie, mam gdzie mieszkać, mam pracę – jestem niezależna. Od niego kiedyś usłyszałam, że żyję jak pączek w maśle a on taki biedny tak pracować musi…
Wiem że nie warto, ale myślę czasami, co on sobie myślał, co planował. Może tymi nieskończonymi pracami chciał mnie jakoś uwikłać?? Bo prac nadal nie wykonał. Zadzwoniłam do jego brata, że ma skończyć to, za co wziął pieniądze. A jak nie to nie, już mnie to nie obchodzi wręcz wolałabym żeby się nie pokazywał u moich rodziców. Co tam pieniądze, ważne że ja się odizoluje
Na koniec dziewczyny warto walczyć o siebie o swoją godność i spokój. Warto czytać, szukać wsparcia i pomocy. Ból, żal i smutek mija, powoli, powoli ale mija widzę to mnie. Jeszcze cztery czy dwa miesiące temu byłam w czarnej d… Trzymajcie się i pozdrawiam
3 519 2017-09-27 14:20:59 Ostatnio edytowany przez Edyszka (2017-09-27 14:45:16)
@Agulka84, czyli wypisz wymaluj ten sam typ faceta co u mnie i u kamci, czyli psychofag. Co wyobraź sobie, dotarło do mnie dopiero niedawno ( 5 miesięcy po rozstaniu ), po przeczytaniu pewnego tekstu, bo wcześniej nie patrzyłam na niego w tych kategoriach.
3 520 2017-09-27 14:35:57
Oj Agulka dokladnie ten sam typ jak moj i Edyszki..u mnie wszystko sie skonczylo po 7 miesiacach,gdybyscie sie czesciej widywali to moze by u ciebie to nie ciagnelo sie 1,5 roku..wazne ze juz z toba lepiej. Ja tez czuje j7z duzo wiekszy spokoj, czuje olbrzymia roznice,ja jeszcze miesiac temu czulam sie fatalnie..Ja rowniez,podobnie jak Edyszka nie wiedzialam z kim mam do czynienia..kilka dni temu dzieki Edyszce dowiedzialam sie co to za typ..mialysmy tego pecha ze nam sie taki trafil..jednym slowem dobrze ze juz to mamy z glowy ![]()
3 521 2017-09-27 14:45:40
A czy wasze psychofagi
to też byli faceci, którzy na początku charakteryzowali się niezwykłym poczuciem humoru, błyskotliwości, spontaniczności?
3 522 2017-09-27 14:49:35
wiem dziewczyny czytałam i kibicowałam wam:) no i brałam z was przykład
Jest lepiej ale ja mojego do końca nie mam niestety z głowy. Chiałabym już go nie widzieć i nie myśleć ale mam czasami wrażenie że on stale jest i co zapomnę to mi o min przypominają. A wszystko przez to że nie dokończył tych prac u rodziców i jego temat przewija się stale w rozmowach w domu. Rodzice naciskają, że ma dokończyć i koniec a ja mam juz dość tego oszusta... Myślę i myślę czy on się nie mści i czy specjalnie nie chce skończyć i mnie męczy to:(
3 523 2017-09-27 14:53:03
A czy wasze psychofagi
to też byli faceci, którzy na początku charakteryzowali się niezwykłym poczuciem humoru, błyskotliwości, spontaniczności?
Humor charyzma błyskotliwośc zaradność pracowitość - wszystko na pokaz, no w ogóle och i ach a potem masakra, ja to w ogóle teraz to na policji i w sądzie będę go widywała zapewne ![]()
3 524 2017-09-27 15:09:38
Edyszka napisał/a:A czy wasze psychofagi
to też byli faceci, którzy na początku charakteryzowali się niezwykłym poczuciem humoru, błyskotliwości, spontaniczności?
Humor charyzma błyskotliwośc zaradność pracowitość - wszystko na pokaz, no w ogóle och i ach a potem masakra, ja to w ogóle teraz to na policji i w sądzie będę go widywała zapewne
Zaradność, pracowitość... Tak, to też się zgadza.... Nie wiedziałam, że nawet ten kontakt wzrokowy, to wpatrzenie jest jednym z objawów. Też to było. Gapił się na mnie nawet jak szliśmy za rękę przez miasto. Zamiast przed siebie, to patrzył w bok na mnie. I to jego przerośnięte ego. Demonstracja jak świetnie sobie w życiu radzi, jaki jest męski. Wtedy, to odbierałam jak cechy prawdziwego faceta... W swoje problemy również mnie wciągnął. Agulka, ja jestem dłużej po rozstaniu niż ty i też jeszcze mi nie do końca przeszło. Oczywiście, że jestem na innym etapie niż byłam jakiś czas temu, ale jak już dziś pisałam siedzi jeszcze we mnie ta skamielina, która przy jakimś tam poruszeniu jej jeszcze boli. Tym bardziej, że na tej znajomości straciłam sporo zdrowia nie tylko psychicznego, ale i fizycznego. Nie da się tak na pstryknięcie palca o wszystkim zapomnieć. Najważniejsze, żeby iść do przodu.
3 525 2017-09-27 15:20:47
agulka84 napisał/a:Edyszka napisał/a:A czy wasze psychofagi
to też byli faceci, którzy na początku charakteryzowali się niezwykłym poczuciem humoru, błyskotliwości, spontaniczności?
Humor charyzma błyskotliwośc zaradność pracowitość - wszystko na pokaz, no w ogóle och i ach a potem masakra, ja to w ogóle teraz to na policji i w sądzie będę go widywała zapewne
Zaradność, pracowitość... Tak, to też się zgadza.... Nie wiedziałam, że nawet ten kontakt wzrokowy, to wpatrzenie jest jednym z objawów. Też to było. Gapił się na mnie nawet jak szliśmy za rękę przez miasto. Zamiast przed siebie, to patrzył w bok na mnie. I to jego przerośnięte ego. Demonstracja jak świetnie sobie w życiu radzi, jaki jest męski. Wtedy, to odbierałam jak cechy prawdziwego faceta... W swoje problemy również mnie wciągnął. Agulka, ja jestem dłużej po rozstaniu niż ty i też jeszcze mi nie do końca przeszło. Oczywiście, że jestem na innym etapie niż byłam jakiś czas temu, ale jak już dziś pisałam siedzi jeszcze we mnie ta skamielina, która przy jakimś tam poruszeniu jej jeszcze boli. Tym bardziej, że na tej znajomości straciłam sporo zdrowia nie tylko psychicznego, ale i fizycznego. Nie da się tak na pstryknięcie palca o wszystkim zapomnieć. Najważniejsze, żeby iść do przodu.
Idę idę jest lepiej ale wiadomo są gorsze dni zwłaszcza jak obie przypomnę początki a potem pomyślę łe jezu jaka byłam naiwna a teraz on ma na mnie w.... czuję się jak wielkie nic a mu to zwisa i powiewa. No ale przynajmniej śpie lepiej mam spokój i w pracy jakoś też lepiej bo ostatnio zaniedbałam bardzo
Głowa do góry. Jak myslicie kiedy będzie tak że przestanę to analizoać myśleć rozkminiać ?? Nie jest to takie intensywne i smutne jak wcześniej ale jest codziennie...
3 526 2017-09-27 15:32:55
@Agulka, to zależy od charakteru, osobowości, stopnia wrażliwości. Ja jestem wrażliwcem niestety i u mnie dopiero niedawno nastąpił moment od którego tak nie analizuję a minęło pięć miesięcy. Natomiast przez cały czas od rozstania do tej pory bywało różnie. Jeśli czytałaś ten wątek, to wiesz jak, bo wiele razy to opisywałam. Oczywiście też nie było tak, że przez całe pięć miesięcy analizowałam. Raz mnie to dopadało bardziej, raz mniej ale jednak z tyłu głowy było. A kiedy jeszcze nie wiedziałam, że mojego ex można wsadzić do kategorii psychofag, to uważałam, że skoro na początku tak za mną szalał, a raptem z dnia na dzień mu przeszło, to oznacza, że jestem beznadziejna, nieciekawa, zbyt licha dla niego.
3 527 2017-09-27 15:53:02
Moj tez byl zaradny,pracowity,mial poczucie humoru,lubilam z nim gadac o wszystkim bo mial ciekawe podejscie do wielu spraw,byl inteligentny. nie mial tylko przerosnietego ego..on byl raczej z tych biednych i pokrzywdzonych przez zycie,wiecznie zraniony,nieszczesliwy..a on tylko chcial zarabiac na zycie..i tak raz do mnie powiedzial zebym nie miala do niego pretensji o prace,zebym poczekala z tym chociaz te 20 lat..ja sie zaczelam smiac i powiedzialam ze nie bede miala pretensji..i nigdy nie mialam. Ja pewnie tez teraz gdy rozmawia ze znajomymi lub rodzina jestem przedstawiana jako ta,ktora go zranila. Przy rozstaniu mi powiedzial ze ta praca go meczy bo calymi dniami tam siedzi,ja mu na to ze mi to przeciez nie przeszkadza i nigdy nie przeszkadzalo,to on stwierdzil ze jemu to przeszkadza..co do tego kontaktu wzrokowego to tez sie zgadza,moj tez sie ciagle patrzyl,na poczatku to mnie to az peszylo,potem juz nie zwracalam na to uwagi..wieczne komplementy,ze go podniecam,ze uwielbia moje usta..duzo tego bylo..jak ostatnio pisalam zaraz zaczal mowic o dziecku,o zamieszkaniu razem. Byl spontaniczny..mielismy sie spotkac a tu nagle on pisze zebym ubrala wygodne buty bo chce mnie gdzies zabrac..poczatkowo takich pomyslow mial wiele,nie bylo tygodnia zeby mnie gdzies nie zabral. Pozniej bylo juz tego mniej,ale ja tam tego nie widzialam,sama czasem mu mowilam ze mozemy na spokojnie posiedziec w domu bo caly tydzien jezdzil,chcialam zeby sobie odpoczal..
Ja tez jeszcze czasem lapie sie na tym ze analuzuje to wszystko,chociaz juz mniej niz na poczatku..
3 528 2017-09-27 18:20:33
https://m.facebook.com/story.php?story_ … 2147886436
3 529 2017-09-27 18:28:16
Hahahaha
takie zyciowe!
3 530 2017-09-27 18:34:07
Hahahaha
takie zyciowe!
Mnie ten obrazek rozśmieszył
Oczywiście na tyle, na ile był w stanie rozśmieszyć, bo nie mam humoru (wiesz czemu).
3 531 2017-09-27 18:40:01
Wiem wiem..niedlugo poczujesz sie lepiej
ale ja tez cos jakas w tym tygodniu jestem do niczego..nie przez bylego tylko tak jakos..moze ta jesien..od kilku dni tak u nas ponuro,mgliscie..az nic sie nie chce..zaraz sie zawine w nalesnik z koca,przyciągne kota i napije sie goracej herbaty..bo i tak juz nic kreatywnego dzis nie zrobie..
3 532 2017-09-27 18:50:41
Wiem wiem..niedlugo poczujesz sie lepiej
ale ja tez cos jakas w tym tygodniu jestem do niczego..nie przez bylego tylko tak jakos..moze ta jesien..od kilku dni tak u nas ponuro,mgliscie..az nic sie nie chce..zaraz sie zawine w nalesnik z koca,przyciągne kota i napije sie goracej herbaty..bo i tak juz nic kreatywnego dzis nie zrobie..
Na temat pogody, to ja się nawet nie wypowiadam, bo od połowy sierpnia leje z małymi przerwami. Nic mi się nie chce. Pora nogi w końcu ogolić ![]()
3 533 2017-09-27 18:54:51
Ooooo tez ostatnio o tym myslalam..na razie na mysleniu sie konczy
widze ze nie jestem jedyna hihi. Nawet przed chwila mialam przed oczami maszynke do golenia..ale w sumie to troche mi zimno i mi sie nie chce.. hmmmm...co tu z tym zrobic...
3 534 2017-09-27 18:57:01
Ooooo tez ostatnio o tym myslalam..na razie na mysleniu sie konczy
widze ze nie jestem jedyna hihi. Nawet przed chwila mialam przed oczami maszynke do golenia..ale w sumie to troche mi zimno i mi sie nie chce.. hmmmm...co tu z tym zrobic...
Zapuszczać, na zimę się przydadzą ![]()
3 535 2017-09-27 19:17:05
Dokladnie!rajtek nie trzeba bedzie nosic! ;D ![]()
3 536 2017-09-27 20:21:28
Ja wzięłam dziś do ręki to narzędzie tortur i ogoliłam ![]()
3 537 2017-09-27 20:46:08
Ja się ogoliłam wczoraj miałam lepszy humor, dziś tylko prysznic i łóżko niewyspałam się jakoś i mam zły dzień.
Dobrze że jesień można złożyć spodnie i po kłopocie...
3 538 2017-09-27 22:31:31
A ja melduję, że przeżyłam dzisiejszą drogą przez osiedle niedaleko byłego. Nawet przypadkiem zawędrowałam dalej niż chciałam, bo się zgubiłam. Ale obyło się bez wpadania na siebie i w sumie spędziłam fajny wieczór z puzzlami ![]()
3 539 2017-09-27 22:43:13
No dziewczyny tak się zaniedbywać nie ładnie;)( ale wiadomo winter od coming
No ja dziś miałam smutny dzień, dowiedziałam że jedna z moich przyjaciółek współlokatorek się wyprowadza do chłopaka za miesiąc a druga zapewni zrobi to w przeciągu paru miesięcy. Cieszę się ich szczęściem, ale zdałam sobie sprawę że zostanę sama z obcymi ludźmi na pokojach ( oczywiście zrobimy casting bo byle kogo nie wezmę ) zastrzegłam już dziewczyna że nie chce żadnych par . Może być jakiś przystojniak ewentualnie;) taka kolej rzeczy , tylko to wydarzenie uświadomiło mi że stoję w miejscu, że każda będzie mieć swoje życie .
Edyszka mój się już nie odzywa i nie sądzę żeby to zrobił bo tak naprawdę już nie ma po co, a nie sądzę by po czasie mnie pokochał. Za to patrzenie na fejsa to masz oper. Sama mnie motywuje aż do blokowania i usuwania a ty co? Nie ładnie.
Ania co do odezwania się byłego też to przerabiałam. Nie odzywalam się miesiąc a tu nagle jakby nigdy nic. Nie odpisałaś, to dobrze trzymaj się tego.
3 540 2017-09-28 06:09:06
Kamis no trudno,jedna sie wyprowadza ale druga jeszcze nie. Piszesz ze zapewne to zrobi,ale moze nie. Nie martw sie na zapas. I przede wszystkim nie patrz sie ze one zamieszkaja z facetami a ty nie..tobie zycie po prostu potoczylo sie niespodziewanie inaczej. Nie patrz na czyjes zycie,zajmij sie swoim i uczyn je lepszym. Jak to osiagnac? Na poczatek zaczac tak naprawde podnosic sie po rozstaniu. To da ci w koncu wewnetrzny spokoj. I prxede wszystkim nie martw sie juz teraz ze druga współlokatorka tez sie wyprowadzi..bedziesz sie martwic jak do tego faktycznie dojdzie
3 541 2017-09-28 08:55:46
Kamis a może akurat wprowadzi się ktoś ciekawy ? Nie mówię, że musi to być facet od razu
Nie martw się;) I to absolutnie nie oznacza, że stoisz w miejscu, no bo dlaczego niby ? Jakoś wyprowadzenie się do faceta nie jest dla mnie wyznacznikiem "ruszenia z miejsca":)
3 542 2017-09-28 09:17:21
Dzieki dziewczyny. Moze zle to ujelam . Ja bym np chciala juz zamieszkac z kims kto by mnie kodhal imprzede wszystkim szanowalm, ale widocznie tak musi byd.
U mnie dzis piekne slonce
a u was?
3 543 2017-09-28 09:31:15
U mnie też dziś słońce:)
3 544 2017-09-28 10:24:10
Cieszcie się słońcem póki możecie
ja niestety cały dzień w Biurze więc jak już wyjdzie to mało go będzie
witamina D jest dobra dla cery pamiętajcie ![]()
3 545 2017-09-28 12:21:01
Kamis wlasnie o to chodzi,zeby miec przy sobie kogos kto nas kocha i szanuje. Ja tez myslalam ze juz mam kogos takiego przy sobie a okazalo sie ze sie bardzo pomylilam i moje plany tez sie nieco przesunely. Musimy sobie wszystko na nowo poukladac.
U mnie tez dzis slonecznie. Na szczescie bylam chwilke na dworze ale teraz do 15 w murach..
3 546 2017-09-28 12:29:43
A mi się załączyła jakaś straszna dolina, nie mogę się zebrać do kupy a mam sporo do zrobienia... jestem jakaś rozmemłana, na nic nie mam ochoty.
3 547 2017-09-28 15:22:05
Aniu z przykroscia musze ci powiedziec ze takie doliny sa na porzadku dziennym po rozstaniu..mi tez sie jeszcze cos takiego zdarza..caly tydzien mam jakis gorszy chociaz u mnie nie ma juz tej tesknoty za bylym..chociaz gdy jestem zla to i na bylego sobie pokur***je
Musisz Aniu byc gotowa na to ze bedzie dobrze,potem zjazd,po nim znow lepiej. Wiem bo przechodzilam. Z czasem bedzie to sie zdarzalo coraz rzadziej ![]()
3 548 2017-09-28 15:57:40
No kamcia do w murach jeszcze przez godzinę i do domu
zaczęłam od 3 tygodni dietę i muszę się pochwalić , że schudlam już 2 kg . Może to niewiele ale jak zaczne ćwiczyć chce schudnąć jeszcze przynajmniej z 5 kg. Mój nowy cel . Nie chce stać się obsesyjnie szczupła , ale chce zeby to było widać i żebym lepiej się czuła sama ze sobą bo samoocena u mnie strasznie spadła .
Ania ja też mam doły . Wczoraj nie mogłam spać do 01:00 , jeszcze tęsknie strasznie , ale nic raczej nie poradzę . Trzeba się cieszyć tym co mam .
3 549 2017-09-29 04:42:56
A co to tak dziołchy wczoraj ucichly?chyba juz wsxystkie z niecierplowoscia oczekiwaly na piateczek..ja juz go zaczynam bo zaraz ide do pracy. Dzis dzien chlopaka,chyba zloze bylemu zyczenia... zarcik haha
Ale i tak musze swietowac z dziecmi a tak ogolnie to kazdego chlopaka bym powiesila za jaja hehehe
ale mam poczucie humoru od rana..az strach co bedzie dalej.. ![]()
3 550 2017-09-29 09:59:46
Jezu kamcia 4 rano ty na nogach .. podziwiam .:)
Słońce:))) dziś mam jakiś dobry humor , pogoda ładna , piatek czego chcieć więcej ![]()
Dziś jadę znowu do mamy także będe się relaksować ![]()
Wczoraj odwiedził mnie kuzyn z dziewcyną , dawno ich nie widziałam więc było o czym gadać . Się okazało , że z racji , ze mój kuzyn i mój ex pracują w sąsiednich firmach wracają razem z pracy ( mieszkają na jednym osiedlu) i nawet razem na piwko chodzą . No padłam , ale akurat mój kuzyn nie jest osobą , która by sprzedała informację co się u mnie dzieje , a ex raczej pytać nie będzie. Swoją drogą to dziwne , ex wie , że to mój kuzyn więc z czystej przyzwoitści mógłby znaleźć sobie innych kolegów . No ale to już nie mój problem . Powiem wam , że z dnia na dzien jest lepiej , w ciągu dnia nie mam czasu zeby o nim pomyśleć , a weekendy wiadomo
Już się nie boje weekendów nawet samotnych . Mam nadzieję , że to nie jest głęboo zakorzenione zaprzeczenie tylko po prostu powoli się z tym wszystkim godzę .
3 551 2017-09-29 11:26:42 Ostatnio edytowany przez kamcia5556 (2017-09-29 11:29:15)
Kamis takie zycie,taka praca
ja lubie poranna zmiane
a i Twoj ex raczej zbyt przyzwoity nie jest wiec mnie tam nie dziwi ze z Twoim kuzynem chodzi na piwko..
Tez mam nadzieje ze u Ciebie faktycznie jest lepiej. U mnie dzis tez zlota polska jesien,lubie taka pogode ![]()
3 552 2017-09-29 12:15:12
Ja lecę wolontriuszować na Małopolskiej Nocy Naukowców
mam wolne, oni potrzebowali, to się ogarniam i idę.
A jak skończę wolontariuszować to idę z kolegą posłuchać kilku wykładów. W sumie nie planowałam, ale wyszło w rozmowie ![]()
Całkiem ciekawe rzeczy są, nigdy nie pomyślałam o tym, żeby brać w tym udział, a jednak ![]()
3 553 2017-09-29 14:54:10
Lady Loka,super sposob na spedzenie dnia
baw sie w takim razie najlepiej jak sie da
a dzien chlopaka jest jutro haha!a mi sie nawet udalo zlozyc zyczenia koledze
no i luz,jutro nie bede musiala
a ja cos zmeczona..moze tak kawe sobie strzelic..
3 554 2017-09-29 15:13:26
Ja już po 2 kawach:) Jakiś dziwny dziś dzień, dużo analizowania, bez histerii, po prostu dziwnie.
3 555 2017-09-29 15:24:58
Kamciu kochanie w sumie nie mogę na 100 procent powiedziec ze mi przeszło , bo nie przeszło , ale z dnia na dzień jakoś powoli się godzę z tym co się stało i staram się znajdować pozytywy z mojego nowego życia . Jakbym z nim była np nadal to nie przeszłabym na dietę i nie schudłabym 2 kg na przykład bo by mi się nie chciało , a on mnie raczej nie motywował . Dziś idąc do pracy w tym słoneczku Pan kosił trawę , zapach przepiękny i tak idąc z słuchawkami w uszach się tym zapachem delektowałam . Niby nic , ale takie małe rzeczy też doceniam . Zaraz mnie Edyszka zjedzie , że nadal tkwie w zaprzeczeniu ,
teraz czuje się lepiej , ale nie wiem czy za tydz, za 2 nie złapie mnie dół i nie będę wyć w poduszkę bo tak też się może zdarzyć .
Aniu czemu ci dziwnie ? Mogę wiedzieć co analizujesz? związek z nim ? jego zachowanie ? Ja też analizowałam , ale teraz to raz ze nic mi nie da, a dwa że mi się nie chcę ![]()
3 556 2017-09-29 15:42:42
Wiadomo Kamis ze jeszcze nie przeszlo. Ja chociaz juz duzo lepiej to jeszcze tez nie moge powiedziec ze jest juz zupelnie normalnie,ale mysle ze jestem juz blizej niz dalej
Wazne ze juz u Ciebie lepiej i mam nadzieje ze to nie gleboko zakorzenione zaprzeczenie.
3 557 2017-09-29 15:53:30
No ja tez mam taką nadzieję . O tym przekonam się pewnie w ciągu kilku tygodni ![]()
3 558 2017-09-29 17:14:05
Hej. Kamcia, jak dziś przeczytałam, że wg ciebie dzień chłopaka dziś, to wiedziałam, że przyspieszyłaś trochę
Kamis, nie zjadę cię za to, że poczułaś się fajnie kiedy niuchnęłaś zapachu skoszonej trawy
Nie każde dobre samopoczucie oznacza od razu, że to efekt zaprzeczenia. A jeśli chodzi o mnie, to zdycham. Mam okres, a ja zawsze od momentu kiedy byłam nastolatką do tej pory okres znoszę fatalnie. A najgorszy jest pierwszy dzień, kiedy to się wszystko rozkręca. Bez tabletek ani rusz. Masakryczny ból brzucha, niedobrze, brak sił, na zmianę zimno i gorąco i tak bym mogła jeszcze długo wymieniać. Tak mam... I jeszcze coś - dokładnie rok temu ( pamiętam, bo to było przed dniem chłopaka) w związku mi się zaczęło układać. Jak się okazało, tylko chwilowo, ale to był moment kiedy na chwilę odetchnęłam po tych mękach związanych z ratowaniem związku i pomyślałam, że w końcu jest dobrze... Z racji tego, że to było równy rok temu, to teraz mi się to przypomina, ta radość, te miłe chwile i mam dół. Nie jest, to dół gigant. Nawet nie płakałam, ale jest mi tak, hmmm... przykro. Ps. Dziś rozmawiałam chwilę z koleżanką. Wspomniałyśmy o tym, że nasz kolega w ubiegłą sobotę się ożenił i że nasza koleżanka z podstawówki niedługo będzie miała ślub. A koleżanka mi na to, że niedługo zostanę sama. W sensie, że wszyscy nasi znajomi się wyżenią i zostanę tylko ja. Jak zwykle powiedziała to z milutkim uśmieszkiem. To nie była pierwsza jej uszczypliwość pod tym względem skierowana do mnie. Specyficzny ma ten charakterek. Mnie by do głowy nie przyszło, żeby robić komuś takie uwagi, a tym bardziej mając świadomość, że ktoś jest po rozstaniu.
3 559 2017-09-29 17:14:24
Kamis fajnie, że cieszysz się z takich drobnych rzeczy, chyba właśnie o to chodzi w tym wszystkim:) Oby już było tylko lepiej!
Wiesz co analizuje różne moje zachowania , jak byłam na tej konsultacji parę dni temu u tej terapeutki powiedziała mi wiele rzeczy na głos, które wcześniej gdzieś tam mocno "schowałam w głowie", powiedziała, że powinnam teraz jak najwięcej z tego wyciągnąć dla siebie, zgromadzić pewne zasoby, żebym w przyszłości wiedziała czego oczekuje, że to wszystko jest po coś;) Staram się tak myśleć
3 560 2017-09-29 17:23:33
Edyszka wybacz dosadność, ale ja bym kazała tej "koleżance" spadać
! No nie lubię takich dziewczyn, zero wyczucia...
3 561 2017-09-29 17:27:39
Fajny temat i fajnie się was czyta dziewczyny jak tak nawzajem siebie wspierać się. Ja dzisiaj też mam kiepski dzień jest zaledwie 17:30 a ja już wypiłam pół wina bo nie wiem co mam ze soba zrobic. Mam 30 lat wspaniały związek ze sobaktóry skończył się już dawno temu i od tego czasu jestem wciąż sama już nawet nie pamiętam jak to jest kogoś kochać i być kochaną. Mam ochotę uciec przeprowadzić się gdzie indziej chociaż wiem że od uczuć i tak nie ucieknę.
W poniedziałek przeprowadzam się na wieś zdala od cywilizacji aby przez jakiś czas poukładać sobie życie a potem pomyśleć co dalej. Mam już dość samotności. Mimo przyjaciół wkoło i mojej ukochanej siostry oraz dobrej pracy nie mam nic. Tak Naprawdę mogę mieć wszystko ale jeśli nie będę miała miłości to nie mam nic
3 562 2017-09-29 17:39:07
Edyszka..ja tez bym powiedziala takiej "kolezance" sp**adaj
no brak slow..ja tez,tak jak Ania nie lubie takich ludzi. Ja mam taka kolezanke co nie dosc ze od niej slysze ze musze kogos poznac bo czas nie stoi w miejscu a ja sie mlodsza nie robie (pisalam kiedys o tym) to ona wlasnie jest taka bez wyczucia..ona potrafila kilka dni po rozpadzie mojego zwiazku opowiadac mi jak to u niej sie wspaniale uklada..nie chodzi mi ze jestem zazdrosna czy cos,ja zawsze trzymalam za nia kciuki i zyczylam jak najlepiej,ale trzeba wiedziec kiedy mozna takie rzeczy opowiadac..ja bylam w rozsypce,plakalam na kazde wspomnienie o bylym,a ona nagle mi opisuje jak to jej jest cudnie i jej facet jej robi kolacyjki i mi wysyla fotki talerzy..to jest zwyczajnie przykre bo mi od razu sie chcialo plakac ze ja to wlasnie stracilam..ech..byl moment ze mi sie ukladalo,ze byla sielanka a ona z tym swoim sie rozchodzili co chwile,to ja jej sie nie rozplywalam jak to u mnie cud miod bo nie chcialam zeby jej niechcacy nie zrobic przykrosci..no ale moze to wowczas zle odbieralam,ale teraz jak mi ona pisze jak u nich fajnie to juz na mnie to nie robi takiego wrazenia..
Chyba kazdy ma takie kolezanki w swoim otoczeniu..i najgorsze widziec ten usmieszek na twarzy ze komus sie wbija szpile..po co to komu?nigdy tego nie zrozumiem..
3 563 2017-09-29 17:47:37
Takaja,rozumiem Cie. Tez mam czasami takie mysli ze co mi z pracy i z tego wszystkiego skoro nie mam z kim dzielic radosci..mialam z moim bylym swietowac znalezienie mojej pracy,ale dla odmiany oplakiwalam swoj zwiazek. Dzis po tych dwoch miesiacach od rozstania jestem juz w calkiem dobrej formie,wzielam sie w garsc i jakos stanelam na nogi. Ide do przodu,mimo ze te nogi sie jeszcze czasem pode mna uginają
ciekawe przenosnie tu zaczelam stosowac
Wiem ze sie zmienilam i to bardzo,jestem juz inna konieta niz dawniej..moze to stan przejsciowy,licze ze dawna ja jeszcze tu wroci. Kochana,ta milosc jeszcze cie spotka,nie boj sie ze zostaniesz sama. Ja w gorszej chwili tez mam takie mysli,przyznaje,ale odganiam je od siebie. Wierze ze sie wszystko ulozy i mi,i Wam wszystkim tutaj ![]()
3 564 2017-09-29 18:33:20
Ta koleżaneczka, to ta sama, która mi kiedyś powiedziała, że zamiast siedzieć z nosem w książkach, to mogłam rozglądać się za facetami, bo teraz, to już zostały same wybrakowane egzemplarze. Na jej "dobre słowo" zawsze można liczyć. Przykro to pisać, bo sama jestem kobietą, ale niestety w powiedzeniu "kobieta kobiecie kobietą" jest sporo prawdy. Istnieją wspaniałe, lojalne kobiety. Nawet ten wątek jest dowodem na to, jak kobiety potrafią się wspierać, ale... niestety istnieje cała masa dziewuch, które są zawistne, zazdrosne, lubiące wbijać szpile, fałszywe (co innego w oczy, co innego za plecami). Koleżeństwo facetów wygląda inaczej. Oni między sobą w tych wzajemnych relacjach są zdecydowanie bardziej szczerzy i prawdziwi. Kiedyś brat mojej koleżanki powiedział, że faceci nawet jak dadzą sobie po pysku, to później wódka na stół, ogórek i jest dobrze, a kobiety, to jedna drugą by utopiła. Ja nie wierzę, że ktoś kto wiedział, że jestem po rozstaniu i, że to rozstanie mnie zabolało nie miał świadomości, że pewne teksty mogą mi zrobić przykrość. Nie wierzę też, że jak Kamcia była tuż po rozstaniu, to że kobieta, która jest dorosłą osobą nie wiedziała, że w tym momencie rozpływając się nad swoim związkiem zachowuje się jak słoń w składzie porcelany. To było robione z premedytacją. Wbicie szpili dla samej satysfakcji wbicia szpili.
3 565 2017-09-29 19:24:10
Aaaaa to ta "przyjaciolka"- ciocia dobra rada! A niech ona sie zajmie soba. A ta moja po tygodniu czy dwoch przyslala mi zdjecia jak ten moj bawil sie na woodstocku haha! Jej argumentem bylo to zebym za nim nie plakala bo nie warto,zebym wyszla do ludzi i kogos poznala..to bylo maksymalnie po dwoch tygodniach..sciagnela mnie tym znowu na samo dno dna..gadam z nia jak napisze ale powiem Wam ze nie mam ochoty sie z nia spotkac..od jakos dwoch miesiecy sie z nia nie widzialam mimo ze mnie probowala wyciagac na spacerki..moze i to nie bylo z jej strony celowe,moze myslala ze mnie tym gadaniem czy tymi zdjeciami wtedy zmotywuje do podniesienia sie po tym wszystkim..ale takie cos daje odwrotny skutek. Ale z tym rozplywaniem sie nad swoim zwiazkiem to tez mysle ze to celowe chwalenie sie "zobacz,tobie sie nie ulozylo a ja mam sie swietnie"..troche to puste..
3 566 2017-09-29 19:33:30
Skąd się biorą takie laski?! Czy one naprawdę nie mają mózgu ?, wysyłać zdjęcia byłego po 2 tygodniach od rozstania ? Zero taktu, wyczucia, o empatii nie wspomnę..
Kurcze nie lubię weekendów... zawsze coś robiliśmy a teraz siedzę w domu i się katuje myślami jak to on się dobrze bawi pewnie.... jezuu palnijcie mnie w łeb
3 567 2017-09-29 19:56:19
Ania przesylam palniecie w łeb hihi
a tak serio to tez nie lubilam weekendow..pamietam ze sama nie wiedzialam czy chce byc wtedy sama czy z kims posiedziec..zmuszalam sie zeby isc do siostry ale tez nie czulam sie jakos wysmienicie w towarzystwie..po tym wszystkim byl moment ze bardziej cenilam sobie swiety spokoj..ale wychodzilam na sile bo nie chcialam sie zrobic odludkiem..przemykalam wtedy ten odcinek drogi w wielkich okularach przeciwslonecznych i zalowalam ze nie jestem niewidzialna..trwalo to troche czasu..chyba z miesiac nawet..juz nie wiem..przejdzie Ci Ania,potrzebujesz czasu. Ulozysz sobie wszystko na nowo..mi juz na chwile obecna weekend jest obojetny..jestem zmeczona po tygodniu pracy i nic by mi sie nie stalo jakbym posiedziala w domu z nosem w książce
A co do takich lasek..nie wiem skad one sie biora..o tych fotkach to chyba tu nawet pisalam..tak mnie to rozwaliło..
3 568 2017-09-29 20:32:31
Ja własnie momentami sama nie wiem czy chce siedzieć z kimś czy sama.. Mam nadzieję, że to przejdzie tak jak mówisz
3 569 2017-09-29 20:51:03
Ania przyjdzie moment ze zacznie Ci to coraz mniej doskwierac..az w koncu ktoregos dnia sie obudzisz i stwierdzic ze wszystko jedno co on robi a Ty chetniej wyjdziesz do ludzi..to nie bedzie tak od razu..ja po prostu szlam do siostry ktora mieszka blisko mnie..a do baru wyszlam dopiero tydzien temu-po dwoch miesiacach od rozstania i tez bylam tym podenerwowana..musisz byc cierpliwa. Ja teraz jestem taka mądra,ale bywalo u mnie tak ze gdy nie czulam u siebie poprawy to wpadalam niejako w panike ze nigdy z tego nie wyjde. Ale trzeba zacisnąć zęby i przez to przejsc. Nie wiem co Ci doradzic..czy na sile wychodz do ludzi czy jednak posiedz spokojnie w domu..to juz zalezy od Ciebie. Ja szlam po prostu do siostry,na spotkania w wiekszym gronie znajomych sama bym sie nie zdecydowala,czasem bylam stawiana przed faktem dokonanym i to okazywalo sie dla mnie dobre. Czasem towarzystwo jest lepsze. Ale jesli potrzebujesz samotnosci to chyba tez trzeba sobie na nią pozwolic.
3 570 2017-09-29 20:59:19 Ostatnio edytowany przez hamaczo (2017-09-29 21:00:13)
Ja własnie momentami sama nie wiem czy chce siedzieć z kimś czy sama.. Mam nadzieję, że to przejdzie tak jak mówisz
Aniu głowa do góry! Ja też siedzę sam, 3 miesiące temu zakończył się mój 5-letni związek. Teraz jest już ciut lepiej, ale było ze mną tragicznie. Winko pod pachę i zapraszam do mnie - porozważamy o życiu ![]()
3 571 2017-09-29 21:37:51
ania024 napisał/a:Ja własnie momentami sama nie wiem czy chce siedzieć z kimś czy sama.. Mam nadzieję, że to przejdzie tak jak mówisz
Aniu głowa do góry! Ja też siedzę sam, 3 miesiące temu zakończył się mój 5-letni związek. Teraz jest już ciut lepiej, ale było ze mną tragicznie. Winko pod pachę i zapraszam do mnie - porozważamy o życiu
Sprawdź @
3 572 2017-09-29 21:51:38 Ostatnio edytowany przez kamis.89 (2017-09-29 21:52:49)
Ok jak ja nie cierpiałam weekendów. Byłam z kimś to było ok a jak sama to kończyłam z winem i rizpadalam się na kawałki. Teraz co weekend byłam w towarzystwie , jutro też miałam być z ma ale się okazało że przełożyli jej wyjazd do Francji i sobotni wieczór spędzę sama i wiecie co.. nie boje się.
Hamaczo witam w naszym wątku.. 5 lat.. ja byłam 7 lat w związku więc wysyłam wirtualna piątkę;) rozumiesz mnie pewnie co czuje
)
Może się dołączę do tego wina;)
3 573 2017-09-29 22:19:40 Ostatnio edytowany przez hamaczo (2017-09-29 22:21:21)
Ok jak ja nie cierpiałam weekendów. Byłam z kimś to było ok a jak sama to kończyłam z winem i rizpadalam się na kawałki. Teraz co weekend byłam w towarzystwie , jutro też miałam być z ma ale się okazało że przełożyli jej wyjazd do Francji i sobotni wieczór spędzę sama i wiecie co.. nie boje się.
Hamaczo witam w naszym wątku.. 5 lat.. ja byłam 7 lat w związku więc wysyłam wirtualna piątkę;) rozumiesz mnie pewnie co czuje)
Może się dołączę do tego wina;)
Pewnie, że rozumiem, oj to już chyba będzie druga butelka potrzebna ![]()
Aniu odpisałem
3 574 2017-09-29 22:40:17
No jedną może nie starczyć;) czytałam twój wątek nawet się chyba raz udzieliłam.jak się teraz czujesz?
3 575 2017-09-29 23:01:02 Ostatnio edytowany przez hamaczo (2017-09-29 23:02:27)
No jedną może nie starczyć;) czytałam twój wątek nawet się chyba raz udzieliłam.jak się teraz czujesz?
Szczerze mówiąc lepiej. To chyba zasługa tego, że usunąłem facebooka, zatem nie wchodzę już na jej profil, a czyniłem to przez ostatnie 3 miesiące. Na dodatek liczyłem, że może zatęskni (najwięcej około miesiąca bez kontaktu), jednak tak się nie stało. Oczywiście obiecałem sobie do niej nie pisać i nie dzwonić. 3 dni temu się złamałem, ale paradoksalnie się cieszę, że to zrobiłem, gdyż utwierdziłem się w przekonaniu, że nie warto już walczyć.
Generalnie jestem na etapie szukania pracy (w czerwcu skończyłem studia), także myślę, że jak w końcu ogarnę jakąś fajną pracę, to już będzie całkiem dobrze.