Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Strony Poprzednia 1 2 3 4 98 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 56 do 110 z 5,371 ]

56 Ostatnio edytowany przez Edyszka (2017-05-12 19:53:43)

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

AGATEK,my kobiety które zostałyśmy zranione i to bardzo możemy zrobić tylko jedną rzecz,ktora będzie słuszna,czyli to o czym już tu kilka razy pisałam-zaakceptowac,ze to koniec bo tylko od tego momentu można zacząć leczyć serce.U mnie to dopiero tydzień od definitywnego końca więc jeszcze w jakiś sposób wypieram to co się stało jednocześnie wiedząc że to już koniec.Mam nadzieje,ze z każdym dniem coraz bardziej będzie do mnie docierać że skończyło się to bezpowrotnie.Ja na twoim miejscu bym mu nie wysyłała tego pamiętnika.On cię już drugi raz kopnął.Wysylajac mu to i dalej walcząc o coś czego już nie ma tylko się upokorzysz i narobisz sobie nadziei,że ten pamiętnik coś da,a nie da bo gdyby chciał to by teraz z tobą był a jak widzisz nie ma go i pamiętnik tego nie zmieni.Ogolnie nasze historie są różne ale mam wrażenie że pod pewnymi względami bardzo podobne.Moj też mi robił nadzieję.Tez były teksty o dzieciach i wiele innych wskazujących na to że mu zależy i to jest do końca życia,a jak twój powiedział że niepotrzebnie narobił ci nadziei,tak mój rzucił tekst że wie że mnie zranił i zadał mi ból.Wow,milo z jego strony,ze to wie...Tez wcześniej trafiałam na dupkow i myślałam że ten jest inny,moja miłość na całe życie,wartosciowy facet a okazał się gorszy niż poprzedni.Na koniec jeszcze mi rzucił że na pewno kogoś znajdę.Mhm...Mogl od razu napisać ROZSZARPALEM CI SERCE ALE KUPISZ SOBIE DRUGIE.Ja też już nie wierzę że mój związek miał jakiś sens.Zwatpilam w to po jego zachowaniu.No przecież on nawet na koniec nie raczył mi powiedzieć że to kończy tylko zniknął.Oznajmil to po miesiącu przyparty przeze mnie do muru.Takze gdzie tu jakiś sens tej relacji.To było coś wielkiego ale tylko dla mnie.

Zobacz podobne tematy :

57 Ostatnio edytowany przez emczii (2017-05-13 18:28:26)

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Dziewczyny, wczoraj zrobiłam cos głupiego. Zadzwoniłam do niego, z płaczem, po zobaczeniu w oknie, w naszym byłym mieszkaniu, teraz juz jego mieszkaniu - jego siostry. Caly dzień byłam płaczliwa, zdołowana, ledwo wytrzymałam na zajęciach a ten widok mnie dobił. To było przecież NASZE mieszkanie... Nie wytrzymam, płakałam, powiedziałam ze nie moge tego wytrzymać, że nie dam rady, męczę sie. On powiedział ze SIE Z KIMŚ SPOTYKA. Myślałam ze cos sobie zrobie, kupiłam alkohol, tabletki. Zadzwoniłam jeszcze raz i powiedziałam ze sie zabije. On wezwał policję, a ja wracałam do domu, miałam rozładowany telefon, obdzwonił moje koleżanki, pół rodziny zeszło sie do mojego domu, mama, babcia, ciocia płacz. Policja przywiozła mnie do domu, szukali mnie po całym mieście. Wracając do domu, jeszcze przed policja, uświadomiłam sobie ze NIE WARTO. Dla kogoś takiego jak on, dla chu*ja który juz po paru dniach od rozstania, a moze jeszcze w trakcie związku miał inna. Nienawidzę go i pewnie każdy stwierdzi ze zrobiłam z siebie idiotkę ale gdyby nie to, nie ten telefon, nie to załamanie, ta autentyczna chęć zrobienia sobie czegoś nie wyleczylabym sie. Teraz do mnie dotarło ze to wszystko nie jest moja wina, on zachował sie okropnie. Wyblokowalam go wszędzie gdzie sie dało i jego znajomych, rodzine. Ta sytuacja pokazała mi tez ze mam przy sobie osoby które mnie kochają i sa ze mną. On dla mnie nie istnieje. Jeszcze boli. Ale walczę. I jak kiedyś go spotkam to mu dosłownie wpierd*le za to co mi zrobił. Ja płakałam dzień i noc, nie jadłam, zaniedbałam siebie, studia, a ten... bawi sie w najlepsze z nowa. Ch*j skończony.

Tak straciłam godność, ale to musiało sie stać żebym zrozumiała co to za typ. Teraz zaczynam nowe życie.

58

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Emczii - no chodź kochana, przytulę Cię! Jak ja doskonale Cię rozumiem, wiem co czułaś. Moja droga mój ex też znalazł sobie szybciutko nową, też płakałam strasznie. Był okropny wobec mnie i hop-siup miał nową, którą traktuje jak księżniczkę... (a ja dalej sama jestem i przeżywam rozstanie). No pewnie, że nie warto za byłym płakać, tylko jakoś tak ciężko opanować swoje emocje.
Kochana Ty skup się na sobie, zadbaj o siebie, JEDZ (!), wyśpij się, idź na zakupy, do kosmetyczki, do fryzjera. Rozpieszczaj siebie jak tylko możesz. Zasługujesz na wszystko co zaj#biste!! smile
Do mnie czasami docierają informacje, jakie to wspaniałe i cudowne życie ma mój ex ze swoją nową. Oczywiście budzi to we mnie żal i chodzę rozgoryczona. Moim sposobem, aby wyzbyć się takich uczuć jest bieganie. Ubieram dres, buty, biorę mp3 i biegnę daleko przed siebie, jak szybko tylko mogę. Wracam do domu taka zmęczona, że nawet nie wiem jak się nazywam, a tym bardziej nie interesuje mnie już nic smile
Postaraj się skupić na czymś, może na nauce (z tego co zrozumiałam to studiujesz), może zapisz się na fitness, o! albo na boks smile:) Jednak dobrze Ci radzę, jeśli kiedyś go spotkasz to głowa do góry, uśmiech od ucha do ucha, pierś do przodu, pośladki spięte i powiedz zalotnie "cześć". Bądź taką laską, aby ta nowa gotowała się z zazdrości na myśl o Tobie smile A on niech widzi jaką świetną dziewczynę stracił. Nie pokazuj mu swojej rozpaczy. Koniec z miną porzuconego psiaka!
Jeśli będziesz miała gorszy dzień: wal pięściami w poduszkę, jak chcesz to płacz, krzycz, napisz na kartce co czujesz i ją zniszcz. Nie kontaktuj się z nim! Skreśl go i tyle smile Będzie dobrze, z dnia na dzień lepiej smile

Pilnuj się, aby nikt cię nie lekceważył, nie zbywał ani po tobie nie deptał. Powiedz po prostu: Chwileczkę. Jestem warta wszystkiego, kochanie.

59

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

No Emczii,dalas po całości smile Karinka,tez uważam że nie należy tym draniom pokazywać rozpaczy.Czasem mam ochotę pisać do ex żeby to jeszcze przemyślał,albo żeby mu wygarnąć tego czego nie zdążyłam powiedzieć,ale powstrzymuje się myśląc NIE.ZERO KONTAKTU.NIE BEDE MU EMOCJI POKAZYWAĆ.

60 Ostatnio edytowany przez Karina.Julia.8 (2017-05-13 23:17:59)

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Edyszka życzę wytrwałości w postanowieniu. Ja niby taka twarda byłam ale dwa tygodnie po rozstaniu napisałam do mojego ex. Nawet nie odp mi. Dlatego, nauczona na własnym błędzie, twierdzę, że NIE WARTO się odzywać.
Teraz chodzę z podniesioną głową i pokazuję mu jaka jestem szczęśliwa. Chodzę na imprezy, korzystam z życia smile A co mi tam, niech chłopina widzi, że dobrze się bawię bez niego. Niech się zastanawia, czy to z nim było coś nie tak.

Rozstanie boli mnie, ale wiedzą o tym tylko moi przyjaciele. On nie musi tego wiedzieć ani widzieć smile
Stosuję zasadę "zero kontaktu". Nie pytam wspólnych znajomych o niego, nie sprawdzam jego portali społecznościowych. Nie warto sobie psuć humoru smile
A on może kiedyś pożałuje, drugiej takiej jak ja to nie znajdzie smile

Dziewczyny pamiętajcie: każda z nas jest wyjątkowa i niepowtarzalna. Zasługujemy na wspaniałych mężczyzn a nie chamów i drani.

Pilnuj się, aby nikt cię nie lekceważył, nie zbywał ani po tobie nie deptał. Powiedz po prostu: Chwileczkę. Jestem warta wszystkiego, kochanie.

61

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

On ma kogoś, a Ciebie odprawił, jak panią na godziny.

62

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia
emczii napisał/a:

Tak straciłam godność, ale to musiało sie stać żebym zrozumiała co to za typ. Teraz zaczynam nowe życie.

Emcziii też mialam wczoraj takie mysli, zeby isc spac  i juz nie wstać... ale dziekki Bogu stchorzylam!
Skoro Ty zrozumialas po takiej akcji to daje mi to do myślenia. Też juz chce zaczac nowe zycie bez niego.. 3 mam-kciuki !
Jak dziś samopoczucie ?

Karina.Julia chyba Twój sposob z bieganiem przetestuje, bo nawet ogladajac najglupsze filmy na yt ciągle o nim mysle. A tak sie zmecze i do spania..

63

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Agataa - ja mam dziś prawdziwy kryzys. Widziałam swojego byłego z nową i całą rodzinką. Ryczę w poduszkę i nie mam siły wstać z łóżka, aby wyjść pobiegać. Mój ex toksyk wiedzie sobie cudowne nowe i szczęśliwe życie... sad

Pilnuj się, aby nikt cię nie lekceważył, nie zbywał ani po tobie nie deptał. Powiedz po prostu: Chwileczkę. Jestem warta wszystkiego, kochanie.

64

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Poradzcie jak sobie poradzic emocjonalnie kiedy maz zostawia we wczesnej ciazy, wyprowadza sie do innej i wnosi pozew o rozwod? Tlumaczenie sobie ze lepiej teraz niz pozniej nie pomaga...czuje ogtomna pustke i bol. Przeraza mnie samotne wychowywanie dziecka...

"Myślałem, że najgorsze w życiu to być samotnym. Tak nie jest. Najgorsze w życiu to być z ludźmi którzy sprawiają, że czujesz się samotny."

65

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia
Eiko napisał/a:

Poradzcie jak sobie poradzic emocjonalnie kiedy maz zostawia we wczesnej ciazy, wyprowadza sie do innej i wnosi pozew o rozwod? Tlumaczenie sobie ze lepiej teraz niz pozniej nie pomaga...czuje ogtomna pustke i bol. Przeraza mnie samotne wychowywanie dziecka...

Co za skur...n.Ja to Bogu dziękuj że nigdy z moim ex nie zaszłam,bo nie wiem jakbym to przeżyła w obecnej sytuacji.Nie wiem nawet co napisać,ale musisz wierzyć,ze później będzie tylko lepiej i przede wszystkim musisz być mimo wszystko silna dla dziecka.

66

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia
Karina.Julia.8 napisał/a:

Agataa - ja mam dziś prawdziwy kryzys. Widziałam swojego byłego z nową i całą rodzinką. Ryczę w poduszkę i nie mam siły wstać z łóżka, aby wyjść pobiegać. Mój ex toksyk wiedzie sobie cudowne nowe i szczęśliwe życie... sad

To musiał być straszny widok...Mimo wszystko nie skupiaj sie na tym co on ma(w sensie dziewczynę) tylko na tym że był draniem dla ciebie.

67

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Powinnaś być wdzięczna że spotkała Cię taka miłość, nawet jeżeli to już przeszłość.

Z psychologicznego punktu widzenia szlochanie i obsesyjne myślenie o facecie jest dla niego mega nieatrakcyjne. Nie wiem czemu tak jest, ale wiem że tak jest. Jeśli skontaktujesz się z nim następnym razem pokaż że jest Ci dobrze i że powrót do siebie będzie dla Ciebie ok, ale nie jesteś fanatyczką. Jednym słowem jeśli chcesz żebyście się zeszli to musisz z powrotem stać się dla niego wyzwaniem, tak aby mógł jeszcze raz o Ciebie zabiegać i Cię "zdobyć".

Chciałbym żeby ktoś mnie tak pokochał smile

Wszystko co słyszymy jest opinią, nie faktem.
Wszystko co widzimy jest punktem widzenia, nie prawdą.

68 Ostatnio edytowany przez emczii (2017-05-14 22:32:19)

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Karina.Julia.8 PRZYTULAM !! Dziś jest lepiej, cały dzień spędziłam to z mama, to z ciocia, to z koleżankami. Śnił mi sie i ramo był dół ale jakoś sie ogarnęłam smile wiadomo, ze boli i bedzie jeszcze bolało ale juz jakoś podstęp widzę, a to najważniejsze.
Edyszka, pojechałam po całości, teraz to sobie dopiero myśli 'co za psycholka' ale trudno, emocje zrobiły swoje, czasu nie cofnę.

Dziewczyny ja to sie tak zastanawiam, tak po ludzku 'dlaczego ?' Dlaczego oni tacy są ? Czy nie wiedza ze mu kurde mamy uczucia ? Ze to boli ??

Ja to chyba jeszcze za młoda i za głupia na to wszystko jestem...

69

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia
Karina.Julia.8 napisał/a:

Agataa - ja mam dziś prawdziwy kryzys. Widziałam swojego byłego z nową i całą rodzinką. Ryczę w poduszkę i nie mam siły wstać z łóżka, aby wyjść pobiegać. Mój ex toksyk wiedzie sobie cudowne nowe i szczęśliwe życie... sad

Spokojnie. Dasz radę, jesteś silna !!!
MY TEŻ KIEDYŚ BĘDZIEMY SZCZĘŚLIWE !
Kochana, smutno mi sie zrobiło jak to przeczytałam, ja sie tego najbardziej boje, ze kiedyś go zobaczę, nawet nie z kimś ale samego i to juz bedzie szok a co dopiero z jakaś dziewczyna... sad Kochana, staraj sie nie myslec o nim, jak tylko pojawi sie myśl to mów sobie 'PRZESTAŃ' - ja tak robie, pomaga smile a musze to robić jakies 200 razy dziennie, gdyby nie to, to chyba bym zwariowała całkowicie.

70

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia
Eiko napisał/a:

Poradzcie jak sobie poradzic emocjonalnie kiedy maz zostawia we wczesnej ciazy, wyprowadza sie do innej i wnosi pozew o rozwod? Tlumaczenie sobie ze lepiej teraz niz pozniej nie pomaga...czuje ogtomna pustke i bol. Przeraza mnie samotne wychowywanie dziecka...

Co za ch*j.
Myśl o sobie i dziecku, teraz Wy jesteście najważniejsi. A nie myślałaś aby skorzystać z porady psychologa ?

71

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia
emczii napisał/a:

Dziewczyny ja to sie tak zastanawiam, tak po ludzku 'dlaczego ?' Dlaczego oni tacy są ? Czy nie wiedza ze mu kurde mamy uczucia ? Ze to boli ?? .

Dlaczego? Bo to emocjonalne ameby.
My cierpimy bo chcialysmy dobrze dla nich a nie dla siebie i to był błąd.

Ja teraz jak ochłnęłam to myślę sobie, że moja następczyni to jest dopiero biedna. Ona taka wpatrzona w niego. Jeszcze nie zna go, niespodzianka dopiero przed nią. Bidulka zrezygnowała ze swojego życia. Oni są jak pączki-nierozłączki - SERIO!. No trzeba przyznać, ma prawdziwą ksiezniczke (ktora najwidoczniej nie ma nawet zadnych obowiazkow w domu).
Ja przynajmniej nigdy nie zrezygnowałam z przyjaciół i własnych celów, do czego on mnie nakłaniał.

Pilnuj się, aby nikt cię nie lekceważył, nie zbywał ani po tobie nie deptał. Powiedz po prostu: Chwileczkę. Jestem warta wszystkiego, kochanie.

72

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia
emczii napisał/a:
Eiko napisał/a:

Poradzcie jak sobie poradzic emocjonalnie kiedy maz zostawia we wczesnej ciazy, wyprowadza sie do innej i wnosi pozew o rozwod? Tlumaczenie sobie ze lepiej teraz niz pozniej nie pomaga...czuje ogtomna pustke i bol. Przeraza mnie samotne wychowywanie dziecka...

Co za ch*j.
Myśl o sobie i dziecku, teraz Wy jesteście najważniejsi. A nie myślałaś aby skorzystać z porady psychologa ?



Korzystam, ale długa droga przede mną.
Musze stanąć na nogi za nim moja dziewczynka przyjdzie na świat:)

Każda z nas trafiła na drania...Prawdą jest, ze my za dużo dawałyśmy z siebie...Oni to wykorzystali.

"Myślałem, że najgorsze w życiu to być samotnym. Tak nie jest. Najgorsze w życiu to być z ludźmi którzy sprawiają, że czujesz się samotny."

73

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia
Karina.Julia.8 napisał/a:
emczii napisał/a:

Dziewczyny ja to sie tak zastanawiam, tak po ludzku 'dlaczego ?' Dlaczego oni tacy są ? Czy nie wiedza ze mu kurde mamy uczucia ? Ze to boli ?? .

Dlaczego? Bo to emocjonalne ameby.
My cierpimy bo chcialysmy dobrze dla nich a nie dla siebie i to był błąd.

Ja teraz jak ochłnęłam to myślę sobie, że moja następczyni to jest dopiero biedna. Ona taka wpatrzona w niego. Jeszcze nie zna go, niespodzianka dopiero przed nią. Bidulka zrezygnowała ze swojego życia. Oni są jak pączki-nierozłączki - SERIO!. No trzeba przyznać, ma prawdziwą ksiezniczke (ktora najwidoczniej nie ma nawet zadnych obowiazkow w domu).
Ja przynajmniej nigdy nie zrezygnowałam z przyjaciół i własnych celów, do czego on mnie nakłaniał.


Może nie powinnam tego pisać i tak myśleć ale mam nadzieję , że przyjdzie taki moment, ze jeszcze będa nas prosić o powrót a my ich pogonimy ;D (tak dla mojego Ego )

"Myślałem, że najgorsze w życiu to być samotnym. Tak nie jest. Najgorsze w życiu to być z ludźmi którzy sprawiają, że czujesz się samotny."

74

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

EMCZI,nie jesteś zbyt młoda i zbyt głupia,bo ja jestem od ciebie o wiele starsza,a też się zastanawiałam i nie byłam w stanie pojąć jak on mógł i czy on myślał że ja uczuć nie mam czy co,ze tak mnie jak rzecz potraktował.Jak ja na to  spojrzę z perspektywy czasu,to widzę że ja mu oddałam całe serce,a on nigdy mnie nie kochał.Jedynie wykorzystywał.Tylko mu się podobałam i może to na początku było jakieś zauroczenie z jego strony,a później już tylko egoista był ze mną,bo tak mu było wygodnie aż w końcu się znudził i zmył.KARINA,sto procent prawdy,z tym że cierpimy bo chciałyśmy dobrze dla nich a nie myślałyśmy o sobie.Dokladnie tak było.Ja cały czas wokół mojego skakałam i wszystko kręciło się wokół niego i jego spraw.Wrecz w tym wszystkim zapomniałam o sobie.Nawet jak miał poważne problemy i inna na moim miejscu by go dawno zostawiła to ja przy nim byłam,wspieralam i pomagałam a on mnie kopnął jak zużytą rzecz.A tego że nawet na koniec nie raczy mi tego powiedzieć tylko zniknął a dopiero zmuszony przeze mnie mi oznajmił o co chodzi,to nigdy mu nie wybaczę.EIKO,bardzo dobrze że chodzisz do psychologa.Musisz walczyć o siły do życia dla siebie i dziecka bo ono najważniejsze a pal licho takiego faceta który byl w stanie coś takiego zrobić.Zwykly ch..j.

75

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia
Karina.Julia.8 napisał/a:

Agataa - ja mam dziś prawdziwy kryzys. Widziałam swojego byłego z nową i całą rodzinką. Ryczę w poduszkę i nie mam siły wstać z łóżka, aby wyjść pobiegać. Mój ex toksyk wiedzie sobie cudowne nowe i szczęśliwe życie... sad

Karina - też Cię przytulam ! Nie myśl o tym,dalej myśl o sobie. Już tak dobrze sobie radziłaś i dałaś Nam tu siłę, że nie warto tego rozdrapywać.

Ja mam kolejną nie przespaną noc.. Dziewczyny ja czuję się godzinę dobrze a potem znowu to samo i tak całe dnie..
Wyobraźcie sobie , że przyjechalam po moje rzeczy i musze pozalatwwiac rozne sprawy tu w Niemczech zanim wyjadę do Polski i musze u niego być póki co..
On mnie trkatuje jak koleżankę, i jak jest chwile miły to zaraz powtarza delikatnie, że to tylko rozmowa. ciągle sprrowadza mnie na ziemie, że to definitywny koniec.
A mi jest chwile lepiej bo jestem obok niego. Staram się nie płakac, nie robie zadnch scen. Ale jak widze jakim on jest dobrym czlowiekiem to czuje , ze moge oddać wszytsko byle zeby znowu byc razem. Czuję się okropnie jak bylam w Polsce odizolowana od niego to bylo źle, ale nie wiem czy etraz jeszce gorzej nie jest. Jak mysle o tym ze mogloby byc jak dawniej, ze przeciez nic takiego sie nie stało to tworzy się nadzieja. Ale on jest szczery i orazu mi uswiadamia ze ejst inaczej, mówi o sprzedazy tych wspolnych rzeczy o zakonczeniu umowy na mieszkanie o rachunkach. To jest jakas masakra, ja naprawde nie mam po co życ.

76

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia
Eiko napisał/a:

Poradzcie jak sobie poradzic emocjonalnie kiedy maz zostawia we wczesnej ciazy, wyprowadza sie do innej i wnosi pozew o rozwod? Tlumaczenie sobie ze lepiej teraz niz pozniej nie pomaga...czuje ogtomna pustke i bol. Przeraza mnie samotne wychowywanie dziecka...

Eiko  aż nie wierze dlaczego oni tacy są ! Zachował sie żałosnie.. Dasz sobie rade. My kobiety a szczególnie Ty jako matka masz ogromną siłę !Teraz skup sie na dziecku i sobie. Nie potrzebujesz takiej osoby jak on, która zostawia kiedy najabrdziej go potrzebowałaś.

77

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia
tojejo napisał/a:

Powinnaś być wdzięczna że spotkała Cię taka miłość, nawet jeżeli to już przeszłość.

Z psychologicznego punktu widzenia szlochanie i obsesyjne myślenie o facecie jest dla niego mega nieatrakcyjne. Nie wiem czemu tak jest, ale wiem że tak jest. Jeśli skontaktujesz się z nim następnym razem pokaż że jest Ci dobrze i że powrót do siebie będzie dla Ciebie ok, ale nie jesteś fanatyczką. Jednym słowem jeśli chcesz żebyście się zeszli to musisz z powrotem stać się dla niego wyzwaniem, tak aby mógł jeszcze raz o Ciebie zabiegać i Cię "zdobyć".

Chciałbym żeby ktoś mnie tak pokochał smile



Przez pierwsze dni płakałam i dzwoniłam. Ale przestałam dlatego, że jego sprowadzanie mnie na ziemie mnie dobijało. Teraz musze z nim pomieszkac zanim się wyprowadze.. Wiec jak mam sie zachowywac.. Jest tak cięzko. Przy nim staram się byc usmiechniete, miła, ladnie wyglądac. Ale jak tylko wychodzi to płacze w poduszke jak dziecko a potem szybko poprawiam makijaż zanim wróci, żeby wciąz wygladac najlepiej jak potrafię.Takie udawanie mnie męczy, daje mi zbędną nadzieję a potem to do mnie wraca z podwójną siłą smutku..

Widzisz jaki świat jest niesprawiedliwy Ty byś chciał aby ktoś Cie tak pokochał a ja bym wolała nigdy tak nie kochac jak teraz i żeby on też nigdy mnie nie kochał ;( Nie potafie się cieszyc ze zdarzyło mi się takie uczucie bo czuje ze to prawdziwa miłośc a co za tym idzie , że już nigdy się nie powtórzy. Że to było to i teraz juz nic mnie nie czeka..

78 Ostatnio edytowany przez Agataa93 (2017-05-15 09:44:15)

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Dziewczyny ja nie wiem co mam z sobą zrobić, już sama nie mam dla siebie siły , ciągle siedze i płacze sad
Jestem beznadziejna..
Mam wrażenie jakbym do końca życia miala tak siedziec i do niczego nie zmierzać. Nikomu nie dam rady zaufac, nie tak miało wyglądac moję życie, chcialam miec dzieci, dom .. z nim. Ja tego nie potrafie do siebie dopuścić. Co sie ze mną dzieje ;(
Mysle o tym , że nie dam się nikomu dotknąc, że nie będe w stanie nikogo pokochać. O tym żeby zrobić obiad poczekac aż wróci z pracy i zeby wszytsko bylo jak kiedys. Mam tyle mysli , nie radze sobie w ogóle ..

79 Ostatnio edytowany przez Edyszka (2017-05-15 10:05:05)

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Agata93,wspolczuje bo gdybym ja teraz miała przebywać z moim byłym to chyba bym z okna z rozpaczy skoczyła.

80

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Tak bo to okropne uczucie jest ale nie mam gdzie się udać musze tu narazie jeszcze być.. Nie wiem jak to sie dla mnie skończy... sad

81

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia
Agataa93 napisał/a:

Tak bo to okropne uczucie jest ale nie mam gdzie się udać musze tu narazie jeszcze być.. Nie wiem jak to sie dla mnie skończy... sad

Rozumiem cię i naprawdę współczuję.Wiem co czułam kiedy przebywałam ze swoim jak związek jeszcze trwał,ale już się kończył przez niego i to uczucie kiedy on zachowywał się już jak obcy...A co dopiero teraz kiedy nastąpił koniec i ja bym musiała z nim przebywać,patrzec na niego itp.To niewyobrażalne dla mnie.

82

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Agata, ja nawet nie chce sobie wyobrażać co Ty biedna musisz czuć sad Ja nie wiem czy dałabym radę psychicznie z nim, tez pewno traktował by mnie jak 'znajoma'. Mi na odchodne powoedzial, ze jedyne co może dla mnie zrobić to mi rzeczy przywieźć do domu... I wiem tez ze ta pieprzona nadzieja jest najgorsza, ja jak do mnie dzwonił to dostawałam palipitacji serca a on dzwonił tylko po to aby sie zapytać czy zabrałam rzeczy. Ale i tak głupia myslam, ze przemyśli, zatęskni, wróci... czytałaś co zrobiłam, nie wytrzymałam i dowiedziałam sie czegoś przez co czułam ze nie mam po co żyć, ze to juz koniec ale pomyslam sobie ze NIE WARTO. Nie dla kogoś takiego. I Ty masz to samo, gdyby Cie kochał to przyjechalby do Ciebie do Polski z kwiatami i błagał o wybaczenie, powrót, o szanse a on zachowuje sie jak cham zwykły. On nie chce. I Ty nie możesz prosić sie o miłość, co on ma Ci łaskę robić ze z Tobą jest ? A kim on jest żebyś Ty tak cierpiała ? Mój tez, był idealny pod wieloma względami ale z biegiem czasu wychodziło ze wcale nie, że, owszem, przeżyłam z nim wiele cudownych chwil, ale tez dużo przez niego straciłam, np. pewność siebie. I on wcale nie był mi tak oddany jak myslam. Ale mniejsza z nim. Ch*j taki sam jak ten Twoj. Warci sie siebie.
Kochana, po pierwsze musisz sie uspokoić i ja wiem ze to jest mega trudne ale MUSISZ będąc tam zachowywać twarz, widzisz jaka ja głupotę zrobiłam i nie powtarzaj mojego błędu, udawaj, ze jesteś silna, jak przyjedziesz do Polski to sobie poplaczesz ze nie przy nim ! Nie dawaj mu tej satysfakcji. Idź pobiegać, ćwicz, zajmij czymś umysł. NIE OKAZUJ MU TEGO, ZE CIERPISZ. Ci debile tylko sie cieszą ze takie jak my byśmy oddały wszystko zeby z nimi być.
My Ci tutaj zawsze pomożemy, jesteś super dziewczyna, masz po co żyć, masz żyć dla siebie !
Ile Ty tam jeszcze musisz być z nim ?

83

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia
tojejo napisał/a:

Powinnaś być wdzięczna że spotkała Cię taka miłość, nawet jeżeli to już przeszłość.

Z psychologicznego punktu widzenia szlochanie i obsesyjne myślenie o facecie jest dla niego mega nieatrakcyjne. Nie wiem czemu tak jest, ale wiem że tak jest. Jeśli skontaktujesz się z nim następnym razem pokaż że jest Ci dobrze i że powrót do siebie będzie dla Ciebie ok, ale nie jesteś fanatyczką. Jednym słowem jeśli chcesz żebyście się zeszli to musisz z powrotem stać się dla niego wyzwaniem, tak aby mógł jeszcze raz o Ciebie zabiegać i Cię "zdobyć".

Chciałbym żeby ktoś mnie tak pokochał smile

Ja osobiście nie jestem wdzięczna za tę miłość i nigdy nie będę.Co mi po wielkiej miłości skoro ona była tylko z mojej strony.Nie będę wdzięczna za to że ktoś mi rozszarpal serce i rzucił pod nogi.A co do tekstu,ze trzeba być dla faceta wyzwaniem,to masz rację,ale to dotyczy facetów z którymi dopiero wchodzi się w jakieś relacje,a jak facet rzuci to znaczy,ze nie kocha,nie chce,znudzil się więc tu żadne "metody" nie pomogą,a nawet nie wiem czy to by był dobry pomysł znów się w ten sam związek pakować,bo to tak jakby nasdstawić drugi policzek.Skoro chciałbyś żeby cię ktoś tak pokochał,to życzę ci tego ale życzę ci też żebyś w przeciwieństwie do mojego ex umiał taką miłość docenić.

84

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia
emczii napisał/a:

Agata, ja nawet nie chce sobie wyobrażać co Ty biedna musisz czuć sad Ja nie wiem czy dałabym radę psychicznie z nim, tez pewno traktował by mnie jak 'znajoma'. Mi na odchodne powoedzial, ze jedyne co może dla mnie zrobić to mi rzeczy przywieźć do domu... I wiem tez ze ta pieprzona nadzieja jest najgorsza, ja jak do mnie dzwonił to dostawałam palipitacji serca a on dzwonił tylko po to aby sie zapytać czy zabrałam rzeczy. Ale i tak głupia myslam, ze przemyśli, zatęskni, wróci... czytałaś co zrobiłam, nie wytrzymałam i dowiedziałam sie czegoś przez co czułam ze nie mam po co żyć, ze to juz koniec ale pomyslam sobie ze NIE WARTO. Nie dla kogoś takiego. I Ty masz to samo, gdyby Cie kochał to przyjechalby do Ciebie do Polski z kwiatami i błagał o wybaczenie, powrót, o szanse a on zachowuje sie jak cham zwykły. On nie chce. I Ty nie możesz prosić sie o miłość, co on ma Ci łaskę robić ze z Tobą jest ? A kim on jest żebyś Ty tak cierpiała ? Mój tez, był idealny pod wieloma względami ale z biegiem czasu wychodziło ze wcale nie, że, owszem, przeżyłam z nim wiele cudownych chwil, ale tez dużo przez niego straciłam, np. pewność siebie. I on wcale nie był mi tak oddany jak myslam. Ale mniejsza z nim. Ch*j taki sam jak ten Twoj. Warci sie siebie.
Kochana, po pierwsze musisz sie uspokoić i ja wiem ze to jest mega trudne ale MUSISZ będąc tam zachowywać twarz, widzisz jaka ja głupotę zrobiłam i nie powtarzaj mojego błędu, udawaj, ze jesteś silna, jak przyjedziesz do Polski to sobie poplaczesz ze nie przy nim ! Nie dawaj mu tej satysfakcji. Idź pobiegać, ćwicz, zajmij czymś umysł. NIE OKAZUJ MU TEGO, ZE CIERPISZ. Ci debile tylko sie cieszą ze takie jak my byśmy oddały wszystko zeby z nimi być.
My Ci tutaj zawsze pomożemy, jesteś super dziewczyna, masz po co żyć, masz żyć dla siebie !
Ile Ty tam jeszcze musisz być z nim ?

Mądry i dojrzały tekst Emczii.Zgadzam się z tobą w stu procentach.

85

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Dzięki dziewczyny.. To jedyne miejsce gdzie ktoś mnie jeszcze słucha i NAPRAWDE rozumie. Mimo , że Was nie znam nie sądziłam, że mozna sobie tak pomoc psychicznie na forum.. Przeczytałam co piszecie, wstałam z łożka , ubrałam ulubioną sukienke i ide na spacer.  Uspokoiła sie troche na moja nocno/poranna histeria. Ciekawe na jak długo.. ;/
Jak oni potrafią tak się zachowywac jak znajomi w stosunku do Nas.. i te ' miłe ' gesty typu przywioze Ci rzeczy, potrzebujesz czegoś ? itp. Już lepiej jakby chyba jednak nic do mnie nie mówił.  Muszę się pozbyć tej nadzieji wkoncu, wyrzucic ją i nigdy nie odkopać..
Jesteśmy piękne,silne i jak widać zdolne do miłości. Z takim otwartym sercem napewno ktoś nas doceni. Ale tak jak mówicie na razie żyje sama dla siebie, dla rodziny a cel to przestać popadac w te stany nazwałabym lękowe ;( i nie wmawiac sobie , że mój ex był najlepszy na świecie..
A musze tu zostać 2 tygonie. Posprzedawać rzeczy, zalatwic sprawy z rachunkami, zameldowaniem itd.. A naprawde nie mam do tego głowy. Ani do pracy żadnej. Ale znajde jakąkolwiek prace, mogę nawet do do nocy truskawki zbierać ale musze się czymś zając przez ten czas póki z nim muszę mieszkać..

86 Ostatnio edytowany przez Edyszka (2017-05-15 19:30:50)

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

"Jak oni potrafią tak się zachowywac jak znajomi w stosunku do Nas."Ta...Moj na koniec tekst że nie chce kończyć tej znajomości bo jestem wartościową osobą,ale związku już nie będzie.Oczywiscie nie skorzystałam z opcji ZOSTAŃMY ZNAJOMYMI.Trzeba za grosz rozumu nie mieć żeby zaproponować to kobiecie,ktorej właśnie serce się rozszarpało.

87

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

No i ch*j, dopadło i mnie sad
Akurat robiłam scrapbookingowy album i był tam tekst o miłości "Wszystko znosi, wszystko przetrzyma".
I po tym "wszystko przetrzyma" to po prostu wymiękłam ;(

88

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia
Agataa93 napisał/a:

Ja mam kolejną nie przespaną noc.. Dziewczyny ja czuję się godzinę dobrze a potem znowu to samo i tak całe dnie..

Ja tam miałam krótko po rozstaniu, te godziny dobrego samopoczucia zaczęły z dnia na dzień przeważać. Jakoś trzeci i czwarty miesiąc po rozstaniu miałam tak, że raz w tygodniu złapałam doła. Teraz jest to sporadycznie, jak go zobaczę.

Agataa93 - przed Tobą ciężka sytuacja, spotkanie z nim teraz jest bolesne. Ale... to co dzieje się w Twojej głowie to idealizowanie osoby z którą już nie jesteś. Zrozum to, zaakceptuj i pamiętaj: masz taki obraz, bo tęsknisz za dawnym życiem z nim. Skończyło się coś, ale skąd wiesz, że nie będzie później lepiej? Słuchaj Kochana on odszedł, nie chce dać Ci szansy, zakończył to - więc wcale taki cudowny nie jest. Postaraj się nie robić nic głupiego. Weź głęboki wdech i wydech. Myśl sobie tak: jedyne na co masz wpływ w życiu to na siebie. Nikogo do niczego nie zmusisz. Jesteś jedyna i niepowtarzalna, dasz sobie radę. :)Dbaj o siebie. Uszanuj jego decyzję, w końcu to on kiedyś zrobi sobie rachunek sumienia i odpowie sam przed sobą, czy dobrze zrobił pozwalając Ci odejść. (p.s. bądź taka zaje#ista aby mu jaja urwało, nie pokazuj słabości - bo będziesz na straconej pozycji).

Kochane moje, ja Wam wszystkim dziękuję za wsparcie. To jest niesamowite! Nie znamy się osobiście a każda z Was wysyła tyle pozytywnej energii, pomimo tego, że przeżywa swój własny kryzys. Ja podniosłam się po wczorajszym dole.

Wierzcie mi, to mija, naprawdę jest lepiej. To nie tak, że przyjdzie pewien piękny dzień i zapominamy o naszych EXach. Wszystko dzieje się powolutku, każdy ma swoje indywidualne tempo. Ja z czasem stałam się silniejsza i mój dzień już nie upływa mi na nieustannym, obsesyjnym myśleniu o nim, szukaniu dlaczego on się nie zmienił, nie starał. Tak o... zapominam i CZUJĘ ULGĘ smile

Dacie radę.

Pilnuj się, aby nikt cię nie lekceważył, nie zbywał ani po tobie nie deptał. Powiedz po prostu: Chwileczkę. Jestem warta wszystkiego, kochanie.

89

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia
Edyszka napisał/a:

"Jak oni potrafią tak się zachowywac jak znajomi w stosunku do Nas."Ta...Moj na koniec tekst że nie chce kończyć tej znajomości bo jestem wartościową osobą,ale związku już nie będzie.Oczywiscie nie skorzystałam z opcji ZOSTAŃMY ZNAJOMYMI.Trzeba za grosz rozumu nie mieć żeby zaproponować to kobiecie,ktorej właśnie serce się rozszarpało.

Zostańmy znajomymi? Serio? No co za banał.
Tak uważam, że krótko po rozstaniu nie ma sensu proponować wejścia w stosunki kolega - koleżanka, zwłaszcza, jeśli Ty nie czujesz się na siłach. A o czym niby mielibyście teraz rozmawiać? O pogodzie? O repertuarze w kinie? No weź daj spokój...
Jak już przeżyjesz to rozstanie to wtedy ewentualnie można pomyśleć, czy CHCESZ mieć takiego znajomego. Ty tu jesteś najważniejsza, masz prawo odmówić mu dalszej znajomości bez żadnego tłumaczenia się smile Rób tak abyś TY się dobrze czuła.

Pilnuj się, aby nikt cię nie lekceważył, nie zbywał ani po tobie nie deptał. Powiedz po prostu: Chwileczkę. Jestem warta wszystkiego, kochanie.

90 Ostatnio edytowany przez Edyszka (2017-05-15 20:49:47)

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Też wam bardzo dziękuję dziewczyny.Wiadomo że jest źle i jeszcze długo będzie bo każda z nas straciła miłość swojego życia ale zawsze łatwiej jak codziennie można tu zajrzeć i dzięki wam przeczytać masę słów które dodają siły,bo nikt tak dobrze nie zrozumie zranionej kobiety jak druga kobieta równie mocno skrzywdzona.Ja mam dziś kryzys i jest gorzej niż wczoraj ale nie możemy się zabijać ani całe życie czekać i tęsknić jak porzucone psy bo te uje nie są tego warci.Tak jak bardzo mądrze napisała EMCZII gdyby nas kochali to blagaliby o drugą szanse i przepraszali a oni nie chcą nas i zachowali się wobec nas jak chamy.Nie możemy prosić ich o miłość i o to żeby zrobili nam łaskę i z nami byli.Nie kochają nas.Przykre ale prawdziwe.Wola życie bez nas.

91

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia
Karina.Julia.8 napisał/a:
Edyszka napisał/a:

"Jak oni potrafią tak się zachowywac jak znajomi w stosunku do Nas."Ta...Moj na koniec tekst że nie chce kończyć tej znajomości bo jestem wartościową osobą,ale związku już nie będzie.Oczywiscie nie skorzystałam z opcji ZOSTAŃMY ZNAJOMYMI.Trzeba za grosz rozumu nie mieć żeby zaproponować to kobiecie,ktorej właśnie serce się rozszarpało.

Zostańmy znajomymi? Serio? No co za banał.
Tak uważam, że krótko po rozstaniu nie ma sensu proponować wejścia w stosunki kolega - koleżanka, zwłaszcza, jeśli Ty nie czujesz się na siłach. A o czym niby mielibyście teraz rozmawiać? O pogodzie? O repertuarze w kinie? No weź daj spokój...
Jak już przeżyjesz to rozstanie to wtedy ewentualnie można pomyśleć, czy CHCESZ mieć takiego znajomego. Ty tu jesteś najważniejsza, masz prawo odmówić mu dalszej znajomości bez żadnego tłumaczenia się smile Rób tak abyś TY się dobrze czuła.

Ale zobacz Karina jaki paradoks-sam na koniec przyznał że wie jak bardzo mnie zranił i jaki wielki ból mi zadał a wyskoczył z tekstem o kolegowaniu się.Ja się pytam jak można się kolegować z kimś kto taką krzywdę mi zrobił...Potraktowal mnie masakryczne a ja bym miała jak gdyby nigdy nic gadać z nim o pogodzie i pytać jak mu dzień w pracy minął?To chyba by było chore.Ja już podjęłam decyzję.Nie chce tego człowieka w moim życiu ani teraz,ani jak już przeżyje rozstanie.Jest zbyt podły żeby w moim życiu bylo miejsce dla niego.

92

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Dziękuje Edyszka za miłe słowa smile aż sie uśmiechnęłam jak przeczytałam smile
Ja tez Wam dziewczyny dziękuje za wsparcie, jesteście KOCHANE !!! smile
Ja przed chwila tez miałam cięższe chwile, ale jakoś wybrnęłam. Przerąbane powiem Wam z tymi myślami, czasem strasznie cieżko sie ich pozbyć, same wiecie...
Mój ex mi powiedział, ze my 'możemy sie przecież spotkać czasem na kawę' - nawet tego nie skomentuje smile i tekst który po prostu uwielbiam 'ZOBACZYSZ, ZA TYDZIEŃ CI PRZEJDZIE, ZROZUMIESZ ZE ROZSTANIE TO BYŁA DOBRA DECYZJA' taaaaa tydzień...
Edyszka, Twój przynamniej widział ze zrobil Ci straszne chamstwo i ze Cie zranił, a mój miał kompletnie w dupie i chyba całkowicie nie zdawał sobie sprawy ze kurde mnie to moze zaboleć, przecież wystarczy TYDZIEŃ i jest ok, co nie dziewczyny ?

93

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

"

Ale zobacz Karina jaki paradoks-sam na koniec przyznał że wie jak bardzo mnie zranił i jaki wielki ból mi zadał a wyskoczył z tekstem o kolegowaniu się.Ja się pytam jak można się kolegować z kimś kto taką krzywdę mi zrobił...Potraktowal mnie masakryczne a ja bym miała jak gdyby nigdy nic gadać z nim o pogodzie i pytać jak mu dzień w pracy minął?To chyba by było chore.Ja już podjęłam decyzję.Nie chce tego człowieka w moim życiu ani teraz,ani jak już przeżyje rozstanie.Jest zbyt podły żeby w moim życiu bylo miejsce dla niego.

Edyszkaa no sama popatrz, on czuje, zadecydował o rozstaniu, wie, że Cię zranił (brawo Ty kolego, przynajmniej wiesz, jakie świństwo zrobiłeś) i co? No jest mu Ciebie żal, więc kulturalnie mówi: zostańmy znajomymi. A co Ty byś zrobiła, gdyby Ci na kimś nie zależało i miałabyś wyrzuty sumienia z powodu swojego zachowania? Pewnie zrobiłabyś podobnie. To, że on tak Ciebie traktuje to znaczy, że na to pozwalasz. Masz dalej minę zbolałego psiaka lub co gorsza jesteś pełna furii.
Ale wiesz co Niunia? Wcale nie musi tak być. Nie zgadzaj się na takie traktowanie.
Calm down ...
Tak jak radziłam wcześniej. ZAINWESTUJ swój czas, całą energię, wszystko co możesz w siebie. To nie banał ani zapychacz na poprawę humoru. Spinaj poślady i do dzieła. Rób to z dziką satysfakcją - opłaci się, oj uwierz mi.

Kobietki, jeśli oni widzą, że mają przewagę a my cierpimy to tak się właśnie zachowują. Więc co my mamy robić? Być piękne, uśmiechnięte i zadowolone. Wiem, wiem, serca nam złamali, ale... na szczęście tego nie widać. Trzeba odzyskać straconą pozycję, być jeszcze lepszymi wersjami samych siebie z okresu kiedy to oni za nami biegali.
Mina skruszonego faceta na taki Wasz obraz - bezcenna. I co piłeczkę odbijamy. Niech oni myślą: co się stało, że ona jest teraz taka świetna? Czy poznała kogoś?
A my niczym tajemnicze damy zero udzielania jakichkolwiek informacji, słodki uśmiech, zalotne spojrzenie, wygląd jak marzenie i idziemy przez to piekło.

Pilnuj się, aby nikt cię nie lekceważył, nie zbywał ani po tobie nie deptał. Powiedz po prostu: Chwileczkę. Jestem warta wszystkiego, kochanie.

94

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia
emczii napisał/a:

Mój ex mi powiedział, ze my 'możemy sie przecież spotkać czasem na kawę' - nawet tego nie skomentuje smile i tekst który po prostu uwielbiam 'ZOBACZYSZ, ZA TYDZIEŃ CI PRZEJDZIE, ZROZUMIESZ ZE ROZSTANIE TO BYŁA DOBRA DECYZJA' taaaaa tydzień...
Edyszka, Twój przynamniej widział ze zrobil Ci straszne chamstwo i ze Cie zranił, a mój miał kompletnie w dupie i chyba całkowicie nie zdawał sobie sprawy ze kurde mnie to moze zaboleć, przecież wystarczy TYDZIEŃ i jest ok, co nie dziewczyny ?

Emczii no to pokaż mu, że nie potrzebujesz wcale tygodnia, żeby o nim zapomnieć. Rozstanie to rozstanie, tego nie zmienisz. No nie da rady. Możesz zmienić to jaką on Cie widzi. Nie pokazuj mu, że cierpisz. Po co ma mieć satysfakcję, że jego eks tak rozpacza po nim.
Kochana no weź przestań...
Myśli wracają, cholernie boli to wszystko, ale schowaj przed nim widok zbolałej, porzuconej kobiety.
Możesz zawsze swój żal wylać tutaj na forum smile

Zbieraj siły, pora walczyć o siebie smile

Pilnuj się, aby nikt cię nie lekceważył, nie zbywał ani po tobie nie deptał. Powiedz po prostu: Chwileczkę. Jestem warta wszystkiego, kochanie.

95

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia
Karina.Julia.8 napisał/a:
emczii napisał/a:

Mój ex mi powiedział, ze my 'możemy sie przecież spotkać czasem na kawę' - nawet tego nie skomentuje smile i tekst który po prostu uwielbiam 'ZOBACZYSZ, ZA TYDZIEŃ CI PRZEJDZIE, ZROZUMIESZ ZE ROZSTANIE TO BYŁA DOBRA DECYZJA' taaaaa tydzień...
Edyszka, Twój przynamniej widział ze zrobil Ci straszne chamstwo i ze Cie zranił, a mój miał kompletnie w dupie i chyba całkowicie nie zdawał sobie sprawy ze kurde mnie to moze zaboleć, przecież wystarczy TYDZIEŃ i jest ok, co nie dziewczyny ?

Emczii no to pokaż mu, że nie potrzebujesz wcale tygodnia, żeby o nim zapomnieć. Rozstanie to rozstanie, tego nie zmienisz. No nie da rady. Możesz zmienić to jaką on Cie widzi. Nie pokazuj mu, że cierpisz. Po co ma mieć satysfakcję, że jego eks tak rozpacza po nim.
Kochana no weź przestań...
Myśli wracają, cholernie boli to wszystko, ale schowaj przed nim widok zbolałej, porzuconej kobiety.
Możesz zawsze swój żal wylać tutaj na forum smile

Zbieraj siły, pora walczyć o siebie smile

Karina, a czytałaś co ja zrobiłam w piątek ? Kilka postów wcześniej to opisałam, ze nie wytrzymałam i zadzwoniłam z płaczem ze sobie cos zrobie. Wiec ja juz straciłam godność i nawet jakby mnie zobaczył odszczelona jak milion to by nie zwrócił uwagi bo dla niego juz zawsze będę psycholką. Poza tym ja go wyblokowalam wszędzie gdzie sie da wiec nie ma jak zobaczyć a powiem szczerze ze po tej akcji i po tym jak powiedział ze sie z kimś spotyka to czuje sie zdecydowanie lepiej niż wcześniej smile najgorsze poranki, ale lepiej wiec plusy są smile
No zaczynam powoli stawać ma nogi smile

96

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Emczii czytałam. Powiem tak. Ja też mam mojego ex za psychola (to akurat uzasadniona teza) co nie zmienia faktu że gul mi skoczył jak to zobaczyłam w dobrym humorze z nowa. I nie chodzi mi o zazdrość- nowa nie porywa mnie. Tylko o to że nie żałował rozstania ze mną.
Tak szczerze Ci piszę. Ja sobie myślałam: to on był taki zły wobec mnie a teraz jak on śmie żyć i przy tym być zadowolony. No jak widać można:) zrób to samo: działa!!
P.s. mój ex coś zmienił minę jak mnie widzi. Z bezczelnego uśmieszku na totalne udawanie że mnie nie widzi... ja mam nadzieję że to reakcja na moje "żyję i mam się świetnie mimo Twojego nowego zwiazku". A co najlepsze wcześniej cały czas się pokazywał z nowa w moich miejscach. Teraz - unika mnie jak ognia. Przemyślałam to sobie i uważam że chciał po rozstaniu pokazać mi że wcale to to nie bolało. Podkreślam pokazać. Ja nie dałam po sobie poznać że mnie to rusza i koniec teatrzyku. A szkoda - już miałam mu wysłać ogłoszenie na główną rolę w Balladynie smile
A Ty jak myślisz? Dobrze to analizuje?

Pilnuj się, aby nikt cię nie lekceważył, nie zbywał ani po tobie nie deptał. Powiedz po prostu: Chwileczkę. Jestem warta wszystkiego, kochanie.

97 Ostatnio edytowany przez Edyszka (2017-05-16 12:32:47)

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

EMCZII,KARINA,fakt on zdaje sobie sprawę z tego że zrobił mi świństwo ale chyba musiałby być upośledzony umysłowo żeby tego nie wiedzieć.Widział że moje życie kręci się wokół niego,ze daje z siebie sto procent w kwestii miłości,zaangazowania,starania się o ten związek.Malo tego on swego czasu miał problemy i to na tyle poważne że wiele kobiet na moim miejscu by go kopnelo a ja byłam przy nim,wspieralam,pomagałam.Po tym wszystkim on wie że rzucenie mnie to jest potraktowanie mnie masakryczne i dlatego powiedział że wie że mnie zranił i zadał mi wielki ból i że to nie powinno się stać bo dałam mu tyle miłości,ciepla,wsparcia.No ale co mi po tej jego wiedzy?Mimo tej wiedzy i tak mnie zostawił i zdeptał psychicznie.A po drugie nie wierzę w prawdziwość tych słów.Wierze że on wie że mnie zranił ale on nie przyjmuje się tym.Na drugi dzień po tym jak mnie rzucił i padły te słowa z jego strony wrzucił zdjęcie na fb.W komentarzach pod zdjęciem tryskał humorem,zartowal ze znajomymi,na piwo się umawiał.Tak nie zachowuje się ktoś komu źle bo ma świadomość że drugiej osobie krzywdę zrobił.Takze innymi słowy wie że mnie skrzywdził ale leje na to.

98

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia
emczii napisał/a:

Mój ex mi powiedział, ze my 'możemy sie przecież spotkać czasem na kawę' - nawet tego nie skomentuje smile i tekst który po prostu uwielbiam 'ZOBACZYSZ, ZA TYDZIEŃ CI PRZEJDZIE, ZROZUMIESZ ZE ROZSTANIE TO BYŁA DOBRA DECYZJA' taaaaa tydzień...
Edyszka, Twój przynamniej widział ze zrobil Ci straszne chamstwo i ze Cie zranił, a mój miał kompletnie w dupie i chyba całkowicie nie zdawał sobie sprawy ze kurde mnie to moze zaboleć, przecież wystarczy TYDZIEŃ i jest ok, co nie dziewczyny ?

A mój że możemy być znajomymi i że na pewno kogoś znajdę.Oni serca nie mają.Skrzywdzili nas do granic możliwości i myślą że jak gdyby nigdy nic przejdzie nam po tygodniu i znajdziemy sobie kogoś.A tu nie chodzi o KOGOŚ tylko o nich.Chyba byśmy musiały traktować ich przedmiotowo jak oni nas żeby nam tak z automatu przeszło.

99 Ostatnio edytowany przez Edyszka (2017-05-16 12:30:27)

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Karina.Julia.8"To że on tak Ciebie traktuje to znaczy, że na to pozwalasz. Masz dalej minę zbolałego psiaka lub co gorsza jesteś pełna furii.
Ale wiesz co Niunia? Wcale nie musi tak być. Nie zgadzaj się na takie traktowanie."Nie zgadzam się na takie traktowanie bo nie mam z nim żadnego kontaktu.Nie wie co u mnie i nie wie jak się czuję.Z tekstem o znajomych wyskoczył jak ze mną kończył i tak jak zauważyłaś ewidentnie to był tekst ku pocieszeniu.A ja faktycznie miała wtedy minę zbitego psa i jeszcze próbowałam go przekonać żeby zmienił zdanie w kwestii rozstania.Żałosna byłam...Od tamtej pory nie miałam z nim żadnego kontaktu i zresztą na koniec mu powiedziałam,że nigdy więcej już się nie odezwę do niego,że to koniec kontaktu.Ps.Co do twojego to jeśli wcześniej paradował z dziewczyną przed twoim nosem z ironią na twarzy a teraz cię unika to znaczy że zaszły w nim jakieś zmiany.Nikt bez powodu nie zaczyna unikać czyjegoś wzroku.

100

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Dziewczyny nie patrzcie na to co oni... tylko na to co my. Zranili nas no to "do widzenia, żegnam ". Musimy być takie aby oni żałowali. Koniec z takim naszym kajaniem się przed nimi.

Pilnuj się, aby nikt cię nie lekceważył, nie zbywał ani po tobie nie deptał. Powiedz po prostu: Chwileczkę. Jestem warta wszystkiego, kochanie.

101

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

O

Edyszka napisał/a:

Ps.Co do twojego to jeśli wcześniej paradował z dziewczyną przed twoim nosem z ironią na twarzy a teraz cię unika to znaczy że zaszły w nim jakieś zmiany.Nikt bez powodu nie zaczyna unikać czyjegoś wzroku.

Uważam tak samo. Cos jest na rzeczy.
ALE NIE RÓB SOBIE NADZIEI.

Dziewczyny a mnie teraz dół złapał, bo koleżanki mnie ochrzaniły, o ta akcje bo on je obdzwonił i one sie martwiły o mnie... i zaczęłam analizować (!) i wiecie co, a moze ja nie jestem zdolna do normalnych, głębszych racji ? Moze to przez moje ciagle fochy on sobie znalazł kogoś, bo juz nie wytrzymał. Ale ja tez kiedyś byłam normalna dziewczyna,roześmiana i pełną życia, a pózniej, juz mieszkając z nim to sie popsuło, płakałam po nocach, ogólnie to straciłam pewność siebie. A tym zachowaniem (fochy, płacz) jeszcze w związku, to chciałam zwrócić na siebie uwagę, i co tym osiągnęłam ? Tylko straciłam na koniec godność i potwierdziłam ze jest cos ze mną nie tak. Ech...Dziewczyny pomóżcie !!!

102

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia
emczii napisał/a:

Dziewczyny a mnie teraz dół złapał, bo koleżanki mnie ochrzaniły, o ta akcje bo on je obdzwonił i one sie martwiły o mnie... i zaczęłam analizować (!) i wiecie co, a moze ja nie jestem zdolna do normalnych, głębszych racji ? Moze to przez moje ciagle fochy on sobie znalazł kogoś, bo juz nie wytrzymał. Ale ja tez kiedyś byłam normalna dziewczyna,roześmiana i pełną życia, a pózniej, juz mieszkając z nim to sie popsuło, płakałam po nocach, ogólnie to straciłam pewność siebie. A tym zachowaniem (fochy, płacz) jeszcze w związku, to chciałam zwrócić na siebie uwagę, i co tym osiągnęłam ? Tylko straciłam na koniec godność i potwierdziłam ze jest cos ze mną nie tak. Ech...Dziewczyny pomóżcie !!!

Emczii nawet nie myśl tak. Stworzysz normalny związek. Mój ex też tworzył takie akcje, że chodziłam zła, miałam focha, nerwy... Ale to toksyk, więc nie ma się co dziwić.
Kochana spotkasz takiego faceta, że będziesz przy nim czuła się bezpiecznie, fochy i dąsy nie będą potrzebne, aby zwrócić na siebie jego uwagę. Zamiast się denerwować i starać aby utrzymać związek będziecie razem budować przyszłość. Spokojnie, trochę cierpliwości...

A co do mnie: tak szczerze powiem, że czekałam, aż przyjdzie któregoś pięknego dnia i powie, że żałuje, że mnie docenia. Chciałabym widzieć, że żałuje tego co mi zrobił. Uświadomiłam sobie jednak, że dopóki na to czekam jestem od niego uzależniona. Nie może tak być. Pora uświadomić sobie, że toksyk nie ma tego typu rozważań, nigdy nie przeprosi. Tak samo jak musiałam zaakceptować rozstanie, tak i tym razem muszę zaakceptować, że nigdy nie usłyszę magicznego "przepraszam". To przepraszam było mi potrzebne aby odbudować swoje poczucie własnej wartości. Chciałam wiedzieć, że "wygrałam", że mnie docenił. Źle robię czekając na to, źródłem wartości powinnam być ja sama, a nie on.

Pilnuj się, aby nikt cię nie lekceważył, nie zbywał ani po tobie nie deptał. Powiedz po prostu: Chwileczkę. Jestem warta wszystkiego, kochanie.

103

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Karina,o PRZEPRASZAM w jakim sensie ci chodzi?W sensie ZROZUMIALEM ZE CIE SKRZYWDZILEM,PRZEPRASZAM czy PRZEPRASZAM,WYBACZ MI,ZNOW CHCĘ Z TOBĄ BYĆ?Jesli chodzi o to pierwsze znaczenie to uwierz że to przepraszam nie wplyneloby na twoją samoocenę.Mnie kiedy rzucał to jednocześnie przepraszał za to co mi zrobił a moja samoocena i tak sięgnęła dna.Co da jakieś tam przepraszam skoro ktoś zrobił mi takie świństwo.Jak sama nie odbudujesz swojej samooceny to nie licz na to że słowo Przepraszam to zrobi.U mnie nie pomogło.Moja samoocena jest bliska zeru.

104

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Przepraszam, moje drogie Panie, że się wtrącę, ale o co właściwie chodzi z tym "krzywdzeniem" was?

Co ma zrobić człowiek, któremu wygasły uczucia? Udawać, że was kocha? Żyć w nieudanym związku? Zdradzać na boku? Próbować przekonać siebie,żeby znów się w was zakochać?

Macie chyba świadomość, że wygaśnięcie uczuć to nie jest decyzja, czy wybór?

Moim zdaniem człowiek, który mówi wam otwarcie, że uczucie wygasło i odchodzi nie robi wam żadnej "krzywdy", tylko przysługę, bo jest szczery - wobec was i wobec siebie. Nie marnujecie wówczas czasu na życie w udawanym związku.

105

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia
WaltonSimons napisał/a:

Przepraszam, moje drogie Panie, że się wtrącę, ale o co właściwie chodzi z tym "krzywdzeniem" was?

Co ma zrobić człowiek, któremu wygasły uczucia? Udawać, że was kocha? Żyć w nieudanym związku? Zdradzać na boku? Próbować przekonać siebie,żeby znów się w was zakochać?

Macie chyba świadomość, że wygaśnięcie uczuć to nie jest decyzja, czy wybór?

Moim zdaniem człowiek, który mówi wam otwarcie, że uczucie wygasło i odchodzi nie robi wam żadnej "krzywdy", tylko przysługę, bo jest szczery - wobec was i wobec siebie. Nie marnujecie wówczas czasu na życie w udawanym związku.

Tu nikt nie twierdzi,że oni powinni z nami być na siłę,bo wiadomo,że taki związek mija się z celem.Zadam ci pytanie-Czy naprawdę uważasz,że jak ktoś kocha i druga osoba odwzajemnia to uczucie dając z siebie sto procent miłości,zaangażowania itp.to ta pierwsza osoba może tak w pewnym momencie ni z tego ni z owego po prostu odkochać się?...Bo mnie się wydaje że nie.Facet który wszedł ze mną w związek nigdy mnie nie kochał(mimo że myślałam że jest inaczej).To z jego strony było tylko zauroczenie,bo mu się podobałam.Następnie był ze mną z wygody.Takze podsumowując "dziękuję mu bardzo"za to że raczył "zrobić mi tę przysluge"i odejść żeby mnie nie krzywdzić,ale jednak wolałabym,zeby po prostu nie wchodził w ten związek i nie robił mi wody z mózgu jeśli nie był pewny czego chce i czy to prawdziwe uczucie z jego strony.To by była lepsza przysluga niż zrobić z kogoś kretynke i odejść i to nazywam SKRZYWDZENIEM MNIE.

106 Ostatnio edytowany przez WaltonSimons (2017-05-16 19:17:09)

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia
Edyszka napisał/a:

Zadam ci pytanie-Czy naprawdę uważasz,że jak ktoś kocha i druga osoba odwzajemnia to uczucie dając z siebie sto procent miłości,zaangażowania itp.to ta pierwsza osoba może tak w pewnym momencie ni z tego ni z owego po prostu odkochać się?...Bo mnie się wydaje że nie.

Moim zdaniem - tak, jak najbardziej może. Na znudzenie nie pomoże ani nadskakiwanie komuś, ani nawet trzysta procent zaangażowania drugiej strony.

Edyszka napisał/a:

Facet który wszedł ze mną w związek nigdy mnie nie kochał(mimo że myślałam że jest inaczej).To z jego strony było tylko zauroczenie,bo mu się podobałam.Następnie był ze mną z wygody.Takze podsumowując "dziękuję mu bardzo"za to że raczył "zrobić mi tę przysluge"i odejść żeby mnie nie krzywdzić,ale jednak wolałabym,zeby po prostu nie wchodził w ten związek i nie robił mi wody z mózgu jeśli nie był pewny czego chce i czy to prawdziwe uczucie z jego strony.

Może na tamten moment był pewny? Stan zakochania nie sprzyja rozkładaniu życia na czynniki pierwsze. smile

Edyszka napisał/a:

To by była lepsza przysluga niż zrobić z kogoś kretynke i odejść i to nazywam SKRZYWDZENIEM MNIE.

Tylko że musiałby mieć kryształową kulę.

Kto przewidzi, że "odkocha się" za 3 lata?

Podejrzewam, że gdyby wiedział, to sam by sobie z miejsca darował.


Bez urazy, moje Panie, ale nie można dać gwarancji uczuć. Nie można ich sobie wywołać, ani zdusić. One po prostu przychodzą same, czasem również same odchodzą. Moim zdaniem to fair, że partner po prostu nie tkwi w wygodnej iluzji. Są o wiele gorsze scenariusze - właśnie takie, w których pan, bądź pani, puka sobie na boku, a w związku pozostaje dla wygody, pieniędzy, okołozwiązkowych benefitów - ostatecznie, zobowiązań. Bycie oszukiwanym każdego dnia wydaje mi się stokroć gorsze, niż proste i szczere "nie kocham Cię już".

107 Ostatnio edytowany przez Edyszka (2017-05-16 20:09:20)

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

WaltonSimons,w ten sposób to my możemy dyskutować przez najbliższy rok,a i tak się nie dogadamy,bo ja na to patrzę z perspektywy ludzkich uczuć,a ty rzucasz argumenty przypominające "naukowe formułki",które są wytłumaczeniem na wszystko.Niedawno jakaś kobieta tu napisała,że jest w ciąży,a mąż ją zostawił dla innej i chce rozwodu.Kierujac się twoim tokiem myślenia można go wytłumaczyć.No przecież nie jego wina,bo nie miał kryształowej kuli kiedy brał ślub.Nie miał jej też kiedy dziecko robił.Uczucia są zmienne.Nie jego wina że się znudził i zauroczył w innej a jego żona nie powinna być załamana tylko wdzięczna mu bo zrobił jej przysługę.Był szczery a przecież mógł zostać a kochankę pukać na boku.Jak widzisz twoimi teoriami można wytłumaczyć absolutnie każde zachowanie faceta.Naukowe formułki wytłumaczą wszystko ale zwyczajnie ludzkie spojrzenie na sprawę już niekoniecznie.

108 Ostatnio edytowany przez WaltonSimons (2017-05-16 20:33:17)

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Nie wiem, o jakich naukowych formułkach piszesz, prawdę mówiąc. I nie wiem też za bardzo, jaki tok myślenia przywołujesz, bo nie wygląda mi to na mój tok myślenia. Do tego nie wiem, czemu piszesz o zachowaniach "faceta", bo tak zachowują się ludzie niezależnie od płci smile Taki dzień niewiedzy...

Dostałem takiego samego kopa w cztery litery od partnerki, jak wy od partnerów. Wypadłem razem z drzwiami. Zbierałem się przez całe lata.

Ale koniec końców, jestem jej wdzięczny, że zrobiła to w ten sposób. Wypaliła się z uczucia. Co miała niby zrobić innego? oszukiwać mnie? zakochać się we mnie na nowo? Podaj mi jedną rzecz, inną, niż krótkie i brutalne zerwanie znajomości, którą w tej sytuacji można zrobić - a która będzie lepsza niż podziękowanie za wspólnie spędzony czas... nie znajduję niestety żadnej.

"nie odkochać się" nie wchodzi niestety w grę wink bo niezależnie od rozżalenia, które odczuczuwasz - raczej zdajesz sobie sprawę, że nie mamy kontroli nad tym, czy kochamy kogoś, czy nie.

Dlatego nie czuję się "zraniony", bo moja eks po prostu nie mogła się "nie-odkochać". To było niezależnie od niej i poradziła sobie z tym w najlepszy sposób, w jaki mogła dla nas obojga.

Gdybyśmy mieli kontrolę nad uczuciami, to już dawno zakochałbym się w mojej nieatrakcyjnej (pod kilkoma względami), ale przesympatycznej koleżance smile byłby świetny wybór na całe życie, a tu klops, nie umiem.

109 Ostatnio edytowany przez Edyszka (2017-05-16 20:53:04)

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia
WaltonSimons napisał/a:

Nie wiem, o jakich naukowych formułkach piszesz, prawdę mówiąc. I nie wiem też za bardzo, jaki tok myślenia przywołujesz, bo nie wygląda mi to na mój tok myślenia. Do tego nie wiem, czemu piszesz o zachowaniach "faceta", bo tak zachowują się ludzie niezależnie od płci smile Taki dzień niewiedzy...

Dostałem takiego samego kopa w cztery litery od partnerki, jak wy od partnerów. Wypadłem razem z drzwiami. Zbierałem się przez całe lata.

Ale koniec końców, jestem jej wdzięczny, że zrobiła to w ten sposób. Wypaliła się z uczucia. Co miała niby zrobić innego? oszukiwać mnie? zakochać się we mnie na nowo? Podaj mi jedną rzecz, inną, niż krótkie i brutalne zerwanie znajomości, którą w tej sytuacji można zrobić - a która będzie lepsza niż podziękowanie za wspólnie spędzony czas... nie znajduję niestety żadnej.

"nie odkochać się" nie wchodzi niestety w grę wink bo niezależnie od rozżalenia, które odczuczuwasz - raczej zdajesz sobie sprawę, że nie mamy kontroli nad tym, czy kochamy kogoś, czy nie.

Dlatego nie czuję się "zraniony", bo moja eks po prostu nie mogła się "nie-odkochać". To było niezależnie od niej i poradziła sobie z tym w najlepszy sposób, w jaki mogła dla nas obojga.

Gdybyśmy mieli kontrolę nad uczuciami, to już dawno zakochałbym się w mojej nieatrakcyjnej (pod kilkoma względami), ale przesympatycznej koleżance smile byłby świetny wybór na całe życie, a tu klops, nie umiem.

Nie twierdzę,że to dotyczy tylko facetów.Ludzie są różni bez względu na płeć.Pisałam w kontekście mężczyzn,bo wspominałam moim ex a jakby nie patrzeć był facetem.Nie ma co się licytować na argumenty.Mamy różne spojrzenie na pewne sprawy,ale mamy do tego prawo.A tego że nie umiesz zakochać się w swojej koleżance nie musisz mi tłumaczyć,bo mi się wiele razy w życiu zdarzyło,że nie umiałam pokochać faceta,ktory zabiegał o mnie i zapewne byłby idealnym kandydatem na męża.Co nie zmienia faktu,że to w jakiś sposób inna sytuacja niż kochanie,odkochiwanie się itp.itd.etc.

110 Ostatnio edytowany przez WaltonSimons (2017-05-16 21:09:17)

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

No, ale chyba po to mamy forum, by dyskutować, nieprawdaż? czasem to też pomaga w ogarnięciu się. Mi pomogło. Nie ma nic gorszego, niż nadmierne przywiązanie się do własnych teorii po rozstaniu, a już zwłaszcza wtedy, gdy traktujemy je wysoce emocjonalnie wink Kółka wzajemnej adoracji to nie jest jedyna skuteczna droga wink

W moim mniemaniu i opierając się na opisach tutaj, partnerzy nie wyrządzili wam krzywdy. Tzn. może inaczej - ja w sumie nie dziwię się, że tą winą ich obarczacie. W końcu tak jest zwyczajnie łatwiej sobie poradzić. Ale być może z czasem stwierdzicie, że to była naturalna kolej rzeczy, w której ciężko dopatrywać się winy. Czasem naprawdę ciężko zobaczyć takie niedopasowanie, zwłaszcza na gorąco, tuż po rozstaniu... smile

Może seriale to nie jest najlepsza analogia, ale kiedyś jako dzieciak kochałem "Słoneczny patrol" i nie wierzyłem, że kiedykolwiek mi się znudzi smile a jednak... zmienił mi się nieco, hm, gust i stwierdziłem w końcu, że to jednak nie jest największa rozkosz wizualno-umysłowa, jaką można sobie wyobrazić. Przestałem oglądać. Gdyby serial miał uczucia, to pewnie poczułby się skrzywdzony... wink ale taka prawda, że nie miałem żadnych moralnych obligacji, by tkwić w układzie, który przestał mnie interesować. Jak i nasi partnerzy. Znudziliśmy im się, z różnych powodów. Odeszli. Chyba naturę czy Boga za takie działanie mózgów i serc trzeba tutaj obwinić wink Alternatywą jest tkwienie w nudnym, nieciekawym układzie z musu, litości... czy kogokolwiek taki układ mógłby interesować? Mnie na pewno nie. Czy którakolwiek z was chciałaby mieć partnera,który nic do was nie czuje?

Posty [ 56 do 110 z 5,371 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 98 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018