Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Strony 1 2 3 142 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 38 z 5,371 ]

1 Ostatnio edytowany przez Agataa93 (2017-05-09 14:16:10)

Temat: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Witam Was wszystkie.

Dziewczyny, kobiety własnie 3 tygodnie temu zakończył sie nasz związek który trwał 5 lat, a znajomość 7. Nie potrafie sobie z tym poradzić. Mam 24 lata a czuję sie jak bezbronne dziecko ,które nie wie co z sobą zrobić. Mieliśmy mnóstwo planów. Żyliśmy za granicą. Teraz muszę wrócić do Polski. Nie było zdrady , flirtów, ani innych kobiet i mężczyzn. Zawsze szczerość. Faktem jest to , że ostatnio sporo się kłóciliśmy. On stwierdził że już coś w nim pękło , że mnie kocha ale chce być sam. Beze mnie. Był dla mnie taki dobry, wspierał w problemach czy to szkolnych czy zdrowotnych czy z rodzicami. Mielismy kupic dom. Nie wyobrazam sobie życia bez niego Bez jego glosu , wspracia, milosci. Nie mogę spac ani jesc. W wolnej chwili płacze. Czuje , że to nienormalne ale im silniejsza staram się byc tym to wraca z podwójną siłą. Powiedział ze wciąz mnie kocha, ze pamieta te dobre rzeczy i lata ale, że nie. Jasno stanowczo już decyzja nie odwracalna. Jak ja mam to przezyc. Czy któras tak miała? Czy keidykolwiek bede w stanie byc szczesliwa z kims innym? Albo sama? Czy to minie? Jak ja mam funkcjonować . Pomózcie prosze sad Nie widze sesnu wstania z łożka , nic nie robie. Czuję się okropnie. Czy to juz depresja. Czy jestem w stanie sama sobie z tym poradzić? Ciągle widze jego usmiech, śni mi się. Czuje się jak nienormalna ;(
Mam wrazenie ze lepiej by było jakby mnie zdradził, , był agresywny cokolwiek. Anieżeli był dla mnie idealny i teraz to koniec.... sad
Jeszce ciągle udaję przy rodzicach ze jakos sobie radzę, ze bylo minęło itd. A gdy tylko pojde do sowjego pokoju to płacz. Nie chce zeby sie martwili. Po tylu latach za granicą tez nie mam tu przyjacioł. Naprawde nie mogę sobie poradzić  ;(
Do tego czuję takie dziwne uczuci, spięcie w środku. Ciągle jeszce sobie wyobrazam ze moglibysmy do siebie wrócic, ale to nie nadejdzie już nigdy. jakies glupie złudzenia.
Nie skupiam się na niczym, czasami wpadam w taki płacz , że nie potrafie się uspokoić i cała drże. Co robić ;(

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Dobrze kochana, że tu trafiłaś. Nie jesteś sama. Większość z nas przełożyło rozstanie i będziemy Cię wspierać.
Jesteś pewna, że to już koniec? Nie chcę robić Ci fałszywych nadzieji, ale może chwila ciszy między wami da mu do myślenia?

Pilnuj się, aby nikt cię nie lekceważył, nie zbywał ani po tobie nie deptał. Powiedz po prostu: Chwileczkę. Jestem warta wszystkiego, kochanie.

3

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Dzięki. Też tak myślałam ale jestem już 3 tydzień w Polsce on nadal Niemczech i już definitywnie dał mi do zrozumienia , że nic z tego nie będzie. Nie chciał juz nawet słuchac moich argumentów do naprawienia związku , zapewnienia zmian w pewnych kwestiach itp. Mielismy zaplanowane zapłacone wakacje i mase innych planów ale  on jest tak pewien tego ze nie chce juz spróbować, że to wszystko dla niego nie ma znaczenia ..

4

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Kurde, jakbym czytała o sobie sad Tak samo miałam przy pierwszym rozstaniu. Też twierdził że kocha, ale nie chciał być razem. Ja byłam w rozsypce. Z czasem on się zaczął z kimś spotykać, ja odpuściłam i też nawiązałam z kimś bliższą relację. A potem on wrócił bo uznał że jednak mnie kocha. Ale znowu odszedł bo nie umiał wymazać z pamięci mnie z kimś innym sad Więc teraz przeżywam wszystko od początku sad

5

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Doskonale rozumiem to jak się czujesz. Pomimo tego, że mój związek był toksyczny, to też kochałam go całą sobą. Jestem kilka miesięcy po rozstaniu, on już ma nowy poważny związek z inną, a ja nie potrafię się pozbierać.
Nie działają na mnie rady "skup się na sobie". Jestem załamana ale mimo wszystko mam swoją dumę i staram się pokazywać innym zawsze wyszykowana i uśmiechnięta. A przede wszystkim nie jemu nie pokazuje że rozpaczam. Tobie też radzę, przestań za nim biegać, prosić o kontakt. Zadbaj o siebie. Natrętne myśli o nim będą powracały, ale z czasem jest ich dużo mniej - to tak na pocieszenie. Daj sobie czas na żałobę, pokochaj siebie, a przede wszystkim  zaakceptuj koniec związku. Nie da rady być z kimś kto nie chce tego.
Miłość jeszcze znajdziesz, a dzieki temu co przeżywasz teraz będziesz silniejsza!
smile

Pilnuj się, aby nikt cię nie lekceważył, nie zbywał ani po tobie nie deptał. Powiedz po prostu: Chwileczkę. Jestem warta wszystkiego, kochanie.

6

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Dziękuje dziewczyny miałam egoistyczne wrażenie , że mam najgorzej na świecie. Wam też się to zdarzają takie rozstania.. Nie chcę być nie szczęsliwa i wiecznie smutna. Najgorsze , że musze udawać , że jest okej żeby rodzice sie nie martwili i żeby on nie myślał , że jestem taka słaba. Jak dalej życ , wydajecie sie takie silne. Nie wiem czy jakies leki przeciw depresji pomogą czy lepiej w ogóle sie za taką farmakologie nie  brać. ale jak inaczej przestać ciągle się zamartwiać.. A jak go zobaczę wkońcu z kimś innym to chyba oszaleje. . ;( ;(

7

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Kochane dziewczyny, ja również przeszłam to. Rozstałam się z chłopakiem, którego kochałam całym serduszkiem i byłam w stanie wszyściutko zrobić dla niego. Serio, skoczyłabym z nim w ogień. Ale męczyły mnie toksyczne relacje - pisał z dziewczynami (wysyłał buziaki, długie wiadomości, a mnie ignorował), nie słuchał moich uczuć ani potrzeb. Niestety, po dwóch latach odkryłam, że jest babiarzem. Miałam nadzieję, że to przejdzie, bo to przecież młody chłopak. Jednak nie - będzie to zawsze robił. No cóż. Dałam mu znać, że jeżeli nie zmieni tego, to odejdę. On śmiał się, bo wie, jak bardzo go kochałam i nie mogłam żyć bez niego. Ja często płakałam z zazdrości, nie mówiłam mu o tym. Ani o problemach. Milczałam, bo chciałam tylko, by on był szczęśliwy. Ale nie w taki sposób. Odeszłam. Musiałam mieć stalowe serce. On płakał, nie chodził do pracy.
Po dwóch miesiącach ogarnęło mnie pewne uczucie - utrata najważniejszej osoby w życiu i odniosłam wrażenie, że nie mam po co żyć (dla czego, w pewnym sensie). Każdego ranka budziłam się ciężka psychicznie, zawsze zastanawiałam się, bo robić, by odzyskać ukochanego, mając świadomość, że on nie jest w porządku. To się nazywało uzależnienie. Na szczęście było to jakieś 10 miesięcy temu i jestem naprawdę szczęśliwa, mając faceta u boku i jesteśmy razem pół roku smile
Pamiętajcie, istotki pięknej płci, że nie jesteście absolutnie same! To jest naprawdę plus, bo po x latach mogłybyście wciąż tkwić w fałszywych relacjach i byście jeszcze gorej reagowały na rozstanie. Dobrze, że Wasi ex pokazali swoją prawdziwą twarz. Macie naprawdę ogromną szansę na znalezienie drugiej osoby. Wiem, że "łatwo powiedzieć", bo sama miewałam takie uczucie, że NIC nie pomoże mi. Dosłownie nic. Takie uczucie, jakbym straciła wszystko. Straciła życie. Wiem to.
Niestety, czas leczy rany, ale gwarantuję Wam, dziewczynki, że będziecie naprawdę szczęśliwe po kilku miesiącach!
Choć z drugiej strony być może to przejściowe, może wrócicie do siebie. Zazwyczaj nie kończymy związku poważnie, tylko pod wpływem emocji czy chwilowych uczuć, tj. właśnie bezsens i zero iskierek między Wami. Daj mężczyźnie przemyśleć nad tym, czy właściwie postąpił.
Trzymam kciuki i życzę wytrwałości!

Zemra shqiptare dhe shpirti polak.

8

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Wydajemy się być silne lub jesteśmy silne, ale to zazwyczaj jak już upłynie trochę czasu od rozstania. Ja byłam silna zanim poznałam swojego exa i w momencie, kiedy zrywałam. Wtedy czułam, że albo jego szczęście, albo moje. Wybrałam swoje. Kochana, jeśli Ty nie pomyślisz teraz o sobie, to nikt inny za Ciebie tego nie zrobi. Tak jak pisałam wcześniej, u mnie minęło kilka miesięcy odkąd jestem sama i jak widzisz, trafiłam na to forum, bo nie mogłam sobie poradzić sama ze sobą... Musiałam się wyżalić.
Postaraj się nie odtwarzać w głowie cały czas "filmu z waszego związku", nie analizuj każdej minuty związku szukając błędu, który mógł do tego doprowadzić, nie szukaj odpowiedzi na pytania "a co gdyby?". To nic nie da. Nie wchodź na jego profil na portalach społecznościowych, nie sprawdzaj kiedy był aktywny. Urwij z nim kontakt, to nie moment na przyjaźń czy koleżeństwo. Kiedyś, gdy odzyskasz spokój, możesz się odezwać. Daj sobie czas, bądź dla siebie dobra i wyrozumiała. To co czujesz nie jest ani dobre ani złe. Jest jakie jest i zaakceptuj swoje emocje. Z dnia na dzień będzie ich coraz mniej.
Pamiętaj aby trzymać fason, zadbaj o siebie.

Jeśli to Ci pomoże to wypisuję listę rzeczy, które ja zrobiłam w ciągu pierwszego miesiąca po rozstaniu:
1. Zablokowałam go na fb.
2. Wyrzuciłam wszystkie prezenty, zdjęcia, listy. Wszystko, co go przypominało.
3. Skasowałam nr tel.
4. Powiedziałam swoim znajomym, że nie chcę aby dostarczali mi wiadomości o jego życiu.

Teraz, jak go widzę, to nawet nie mówię mu cześć. Wiem, może dla niektórych to jest brak kultury. Ja zwyczajnie nie jestem na to gotowa. Niech ludzie (z nim na czele) myślą sobie co chcą  na ten temat. Nie obchodzi mnie to. Wyrzuciłam go z mojego życia nie bez powodu. Teraz zostały tylko bolesne wspomnienia, poczucie krzywdy i żal. Skupiam się na sobie.

Agataa93 napisz co po rozstaniu zrobiłaś dla siebie i czy to poprawiło Ci humor?

Pilnuj się, aby nikt cię nie lekceważył, nie zbywał ani po tobie nie deptał. Powiedz po prostu: Chwileczkę. Jestem warta wszystkiego, kochanie.

9

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Agata, ja nie wiem czy Ci pomogę ale powiem Ci ze jestem w podobnej sytuacji, a moze nawet gorszej bo ja usłyszałam, ze 'nie kocha' i 'juz nic nie czuje'. Czytałam setki wątków i jak mam Ci powiedzieć cos szczerze to sadze ze u Ciebie sprawa nie jest jeszcze przesadzona, bo on jak sam powiedział KOCHA, wiec nie jesteś mu obojętna. Nie chce Ci tez robić nadziei ale co innego jak ktos mowi ze juz nie kocha a co innego jak mowi ze kocha...
jedyne co teraz jest ważne to to albys nic do niego nie pisała, nie błagała, nie prosiła.
Ech... to wszystko jest jakies popier*olone.

10

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia
emczii napisał/a:

Agata, ja nie wiem czy Ci pomogę ale powiem Ci ze jestem w podobnej sytuacji, a moze nawet gorszej bo ja usłyszałam, ze 'nie kocha' i 'juz nic nie czuje'. Czytałam setki wątków i jak mam Ci powiedzieć cos szczerze to sadze ze u Ciebie sprawa nie jest jeszcze przesadzona, bo on jak sam powiedział KOCHA, wiec nie jesteś mu obojętna. Nie chce Ci tez robić nadziei ale co innego jak ktos mowi ze juz nie kocha a co innego jak mowi ze kocha...
jedyne co teraz jest ważne to to albys nic do niego nie pisała, nie błagała, nie prosiła.
Ech... to wszystko jest jakies popier*olone.

Ja dokładnie to samo teraz usłyszałam sad

11

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

To możemy przybić sobie piątkę...
Sam napisał czy Ty to zainicjowałaś i tak Ci powiedział ?

12

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia
emczii napisał/a:

Agata, ja nie wiem czy Ci pomogę ale powiem Ci ze jestem w podobnej sytuacji, a moze nawet gorszej bo ja usłyszałam, ze 'nie kocha' i 'juz nic nie czuje'. Czytałam setki wątków i jak mam Ci powiedzieć cos szczerze to sadze ze u Ciebie sprawa nie jest jeszcze przesadzona, bo on jak sam powiedział KOCHA, wiec nie jesteś mu obojętna. Nie chce Ci tez robić nadziei ale co innego jak ktos mowi ze juz nie kocha a co innego jak mowi ze kocha...
jedyne co teraz jest ważne to to albys nic do niego nie pisała, nie błagała, nie prosiła.
Ech... to wszystko jest jakies popier*olone.

Wbrew pozorom jesteś w lepszej sytuacji kiedy facet odchodząc powiedział ci że cię nie kocha niż ktoś kto usłyszał KOCHAM CIĘ ALE ODCHODZĘ.Wiesz dlaczego?Dlatego że słysząc NIE KOCHAM prędzej można zrozumieć że to definitywny koniec a kiedy on mówi że kocha to dłużej ma się nadzieję że wróci (a nie wróci bo jak się kocha to się nie odchodzi i z tym kochaniem to pic na wodę,tekst na pocieszenie).Tez jestem po bardzo bolesnym rozstaniu i czekam na moment żeby w stu procentach do mnie dotarło że jego już nie ma i nigdy nie będzie bo dopiero jak się to zrozumie to można zacząć stopniowo leczyć serce.

13

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia
emczii napisał/a:

To możemy przybić sobie piątkę...
Sam napisał czy Ty to zainicjowałaś i tak Ci powiedział ?

Powiedział mi to sam od siebie. A tydzień wcześniej mówił że kocha sad

14

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Dziewczyny!
Jak cytam teksty w stylu “nic nie przesadzone. Moze jeszcze wroci“ to mi sie noz otwiera w kieszeni. Nie dajcie z siebie robic towaru zastepczego. Nie pozwolcie facetowi grac na waszych uczuciach. Wiem ze rozstanie boli, ale albo facet chce z wami byc. Tak calkiem i bez reszty i bez czasu na odpoczynki, bez rozstan, bez watpliwosci, albo pogoncie go jak psa. Jestescie dla nich zabawkami i to na wlasne zyczenie. NAPRAWADE tego chcecie? Wasz maz, partner, maz, kochanek musi was szanowac. Inaczej to nie jest milosc, a wykorzystywanie. Naprawde chcecie byc sprowadzone do roli rezerwowego ktorego wola sie z lawki jak podstawowy zawodnik nie gra?

Szlag mnie trafia na te lzawe historie. Szanujcie sie. Nie pozwolcie sie traktowac jakby ktos wam robil laske ze z wami jest. Facet ma byc waszym partnerem. Ma o was sie starac i zabiegac. Odszedl? Niech szuka sobie glupiej ktora to bedzie znosic.

Przykro mi to mowic, ale przez to ze sa kobiety ktore sie godza na takie traktowanie, to sa gnojki ktore was tak traktuja. Jak wy sie nie uszanujecie, to dlaczego niby my mamy was szanowac. Jak faceta zaswedzi w kroku to gwizdnie i juz jestescie na jego uslugi. Naprawde myslicie ze tylko to wam sie nalezy?

15

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia
Edyszka napisał/a:
emczii napisał/a:

Agata, ja nie wiem czy Ci pomogę ale powiem Ci ze jestem w podobnej sytuacji, a moze nawet gorszej bo ja usłyszałam, ze 'nie kocha' i 'juz nic nie czuje'. Czytałam setki wątków i jak mam Ci powiedzieć cos szczerze to sadze ze u Ciebie sprawa nie jest jeszcze przesadzona, bo on jak sam powiedział KOCHA, wiec nie jesteś mu obojętna. Nie chce Ci tez robić nadziei ale co innego jak ktos mowi ze juz nie kocha a co innego jak mowi ze kocha...
jedyne co teraz jest ważne to to albys nic do niego nie pisała, nie błagała, nie prosiła.
Ech... to wszystko jest jakies popier*olone.

Wbrew pozorom jesteś w lepszej sytuacji kiedy facet odchodząc powiedział ci że cię nie kocha niż ktoś kto usłyszał KOCHAM CIĘ ALE ODCHODZĘ.Wiesz dlaczego?Dlatego że słysząc NIE KOCHAM prędzej można zrozumieć że to definitywny koniec a kiedy on mówi że kocha to dłużej ma się nadzieję że wróci (a nie wróci bo jak się kocha to się nie odchodzi i z tym kochaniem to pic na wodę,tekst na pocieszenie).Tez jestem po bardzo bolesnym rozstaniu i czekam na moment żeby w stu procentach do mnie dotarło że jego już nie ma i nigdy nie będzie bo dopiero jak się to zrozumie to można zacząć stopniowo leczyć serce.

No chyba ze to 'nie kocham' wynikało ze miał juz dość mnie i moich nieracjonalnych zachowań... świadomość ze to JA TO ZNISZCZYŁAM boli 3x bardziej.
Powiem Wam, ze ja juz sama nie wiem co w moim związku było prawda a co fikcja, czy on tak dobrze grał, czy ja inaczej widziałam pewne rzeczy...

16

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Ale nie możesz się obwiniać, bo robisz sobie dodatkowo krzywdę.
Wina zawsze leży po środku, a wiadomo, że najłatwiej wytknąć komuś błędy niż się przyznać do swoich.

17

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia
emczii napisał/a:
Edyszka napisał/a:
emczii napisał/a:

Agata, ja nie wiem czy Ci pomogę ale powiem Ci ze jestem w podobnej sytuacji, a moze nawet gorszej bo ja usłyszałam, ze 'nie kocha' i 'juz nic nie czuje'. Czytałam setki wątków i jak mam Ci powiedzieć cos szczerze to sadze ze u Ciebie sprawa nie jest jeszcze przesadzona, bo on jak sam powiedział KOCHA, wiec nie jesteś mu obojętna. Nie chce Ci tez robić nadziei ale co innego jak ktos mowi ze juz nie kocha a co innego jak mowi ze kocha...
jedyne co teraz jest ważne to to albys nic do niego nie pisała, nie błagała, nie prosiła.
Ech... to wszystko jest jakies popier*olone.

Wbrew pozorom jesteś w lepszej sytuacji kiedy facet odchodząc powiedział ci że cię nie kocha niż ktoś kto usłyszał KOCHAM CIĘ ALE ODCHODZĘ.Wiesz dlaczego?Dlatego że słysząc NIE KOCHAM prędzej można zrozumieć że to definitywny koniec a kiedy on mówi że kocha to dłużej ma się nadzieję że wróci (a nie wróci bo jak się kocha to się nie odchodzi i z tym kochaniem to pic na wodę,tekst na pocieszenie).Tez jestem po bardzo bolesnym rozstaniu i czekam na moment żeby w stu procentach do mnie dotarło że jego już nie ma i nigdy nie będzie bo dopiero jak się to zrozumie to można zacząć stopniowo leczyć serce.

No chyba ze to 'nie kocham' wynikało ze miał juz dość mnie i moich nieracjonalnych zachowań... świadomość ze to JA TO ZNISZCZYŁAM boli 3x bardziej.
Powiem Wam, ze ja juz sama nie wiem co w moim związku było prawda a co fikcja, czy on tak dobrze grał, czy ja inaczej widziałam pewne rzeczy...

Nie obwiniaj się bo to do niczego nie prowadzi.Nie obwiniaj się i nie analizuj.My kobiety kiedy jesteśmy zranione mamy tendencję do zrzucenia winy na siebie,analizowania a im bardziej analizujemy tym bardziej czujemy się winne.Niewarto.Wiesz co?Prawda jest taka że gdyby kochał i gdyby mu zależało to nawet jakby bylo coś nie tak to chciałby to z tobą najpierw spróbować naprawić.Ja swojemu nic nie zrobiłam.Dawalam z siebie wszystko w kwestii tego związku.I co?I tak to skończył kiedy mu się znudziło.Oznajmil że jestem wartościowa,ze wie że mnie zranił,ze zadał mi wielki ból i to nie powinno nastąpić bo dałam mu tyle miłości,ciepla,wsparcia ale chce to skończyć.Jak ktoś chce odejść to odejdzie i jedyne co możemy zrobić to zachować honor.Nie prosić o miłość,o zainteresowanie,o to żeby wrócił bo to do niczego nie prowadzi a jedynie możemy stracić godność.

18

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Dziewczyny dziękuje Wam za wsparcie. Na początku on to znosił, raz nawet powiedział ze pójdzie ze mną na terapie a ja i tak to odrzuciłam... pózniej było tylko gorzej, on stał sie obojętny i nawet nie chciał rozmawiać. Wiedział co mnie boli, bo akurat to mu powiedziałam ale on stwierdził ze on nie ma wpływu na to jak ja sie czuje i jak odbieram dane rzeczy, ze to mój problem ogólnie mówiąc.
Ja wariuje, najbardziej na świecie żałuje ze go poznałam !!!!
Zostałam z niczym. On wygrał.

19

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia
emczii napisał/a:

Dziewczyny dziękuje Wam za wsparcie. Na początku on to znosił, raz nawet powiedział ze pójdzie ze mną na terapie a ja i tak to odrzuciłam... pózniej było tylko gorzej, on stał sie obojętny i nawet nie chciał rozmawiać. Wiedział co mnie boli, bo akurat to mu powiedziałam ale on stwierdził ze on nie ma wpływu na to jak ja sie czuje i jak odbieram dane rzeczy, ze to mój problem ogólnie mówiąc.
Ja wariuje, najbardziej na świecie żałuje ze go poznałam !!!!
Zostałam z niczym. On wygrał.

Nie zostałaś z niczym ani nikt tu nie wygrał ani nie przegrał.Po prostu zostałaś bardzo zraniona jak ja oraz większość kobiet biorących udział w tej dyskusji.Jak już pisałam postaraj się tego nie analizować.Mowie to z własnego doświadczenia.Teraz już rzadziej ale jeszcze kilka dni temu co chwilę analizowalam całą znajomość od początku do końca,zadawalam sobie tym jeszcze większy ból i zastanawiałam się co się stało że on odszedł skoro nic mu nie zrobiłam i był moim numerem jeden na świecie.Ta analiza nic nie da.Jedynie bd bardziej dobijać.Chcial odejść i odszedł.Tak po prostu...Mój ex rzucił na koniec jaką to ja jestem wartościową osobą ale odchodzi.Jeszcze będąc w szoku jak idiotka bez honoru próbowałam go przekonywać żeby tego nie robił.Oczywiscie nic to nie dało i był nieugięty w kwestii rozstania.Zycie często samo weryfikuje co jest prawdą a co fikcją i widocznie nasze związki były fikcją o czym nie miałyśmy pojęcia bo gdyby nie były to oni by nie odeszli.

20

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia
troll napisał/a:

Dziewczyny!
Jak cytam teksty w stylu “nic nie przesadzone. Moze jeszcze wroci“ to mi sie noz otwiera w kieszeni. Nie dajcie z siebie robic towaru zastepczego. Nie pozwolcie facetowi grac na waszych uczuciach. Wiem ze rozstanie boli, ale albo facet chce z wami byc. Tak calkiem i bez reszty i bez czasu na odpoczynki, bez rozstan, bez watpliwosci, albo pogoncie go jak psa. Jestescie dla nich zabawkami i to na wlasne zyczenie. NAPRAWADE tego chcecie? Wasz maz, partner, maz, kochanek musi was szanowac. Inaczej to nie jest milosc, a wykorzystywanie. Naprawde chcecie byc sprowadzone do roli rezerwowego ktorego wola sie z lawki jak podstawowy zawodnik nie gra?

Szlag mnie trafia na te lzawe historie. Szanujcie sie. Nie pozwolcie sie traktowac jakby ktos wam robil laske ze z wami jest. Facet ma byc waszym partnerem. Ma o was sie starac i zabiegac. Odszedl? Niech szuka sobie glupiej ktora to bedzie znosic.

Przykro mi to mowic, ale przez to ze sa kobiety ktore sie godza na takie traktowanie, to sa gnojki ktore was tak traktuja. Jak wy sie nie uszanujecie, to dlaczego niby my mamy was szanowac. Jak faceta zaswedzi w kroku to gwizdnie i juz jestescie na jego uslugi. Naprawde myslicie ze tylko to wam sie nalezy?

Zgadzam się z tobą w stu procentach.Po prostu my kobiety jesteśmy emocjonalne i te emocje często powodują u nas zaćmienie mózgu i jak się zakochamy to jesteśmy ślepe na pewne rzeczy.Dopiero jak facet definitywnie kopnie w du..e to po pewnym czasie jak zaczynamy trzeźwo myśleć i spoglądamy na to z perspektywy czasu to jest BOZE JAKA BYLAM GŁUPIA.PRZECIEZ ON SIĘ MNA TYLKO BAWIL I TO BYLO WIDAC EWIDENTNIE A JA TYLE Z SIEBIE DAWAŁAM.

21

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Hej drogie kobietki, jak się trzymacie?
@Agataa93 - dajesz jakoś radę?

U mnie mija jakoś 3 tydzień. Chodzę do pracy, zajmuję się tym co kocham żeby mieć jak najmniej czasu na myślenie o nim.
Jakiś drobniutki progres jest, bo od niedzieli nie zdarzyło mi się płakać. Do tego drugą noc z rzędu mogłam zasnąć bez tabletek na uspokojenie.
Jest mi ciężko, nie powiem. Wczoraj na chwilę złapała mnie taka zaduma, chciałam się wypłakać - ale ... nie potrafiłam. Obawiam się tylko, że to przyjdzie w najmniej oczekiwanym momencie.

Trzymajcie się i miłego dnia :*

22

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

U mnie 5 tydzień. Nie potrafię nie myslec, ciagle sie zadręczam i myśle ze to moja wina - bo tak jest. Wszystko mi o nim przypomina sad nie jestem w stanie sobie wytłumaczyć ze to juz sie stało, ze moje rozmyślania nic nie dadzą.
Płacze raz na dzień, czuje więcej nienawiści do niego i złości. Chwilami myśle ze nie dam rady.

Agata, jak sie trzymasz Kochana ?

23

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia
Edyszka napisał/a:
emczii napisał/a:

Dziewczyny dziękuje Wam za wsparcie. Na początku on to znosił, raz nawet powiedział ze pójdzie ze mną na terapie a ja i tak to odrzuciłam... pózniej było tylko gorzej, on stał sie obojętny i nawet nie chciał rozmawiać. Wiedział co mnie boli, bo akurat to mu powiedziałam ale on stwierdził ze on nie ma wpływu na to jak ja sie czuje i jak odbieram dane rzeczy, ze to mój problem ogólnie mówiąc.
Ja wariuje, najbardziej na świecie żałuje ze go poznałam !!!!
Zostałam z niczym. On wygrał.

Nie zostałaś z niczym ani nikt tu nie wygrał ani nie przegrał.Po prostu zostałaś bardzo zraniona jak ja oraz większość kobiet biorących udział w tej dyskusji.Jak już pisałam postaraj się tego nie analizować.Mowie to z własnego doświadczenia.Teraz już rzadziej ale jeszcze kilka dni temu co chwilę analizowalam całą znajomość od początku do końca,zadawalam sobie tym jeszcze większy ból i zastanawiałam się co się stało że on odszedł skoro nic mu nie zrobiłam i był moim numerem jeden na świecie.Ta analiza nic nie da.Jedynie bd bardziej dobijać.Chcial odejść i odszedł.Tak po prostu...Mój ex rzucił na koniec jaką to ja jestem wartościową osobą ale odchodzi.Jeszcze będąc w szoku jak idiotka bez honoru próbowałam go przekonywać żeby tego nie robił.Oczywiscie nic to nie dało i był nieugięty w kwestii rozstania.Zycie często samo weryfikuje co jest prawdą a co fikcją i widocznie nasze związki były fikcją o czym nie miałyśmy pojęcia bo gdyby nie były to oni by nie odeszli.

Edyszka, dziękuje.
No właśnie ja mam ten problem ze ciagle myśle i myśle, ze gdybym zrobiła tak to moze byłoby inaczej, gdybam i myśle... tylko ze mi nawet moja babcia powiedziała ze to ja sie zle zachowywałam w stosunku do niego i bardziej to moja wina niż jego.
W głowie to mam taki mętlik, że juz nie rozróżniam prawdy od fikcji.
On mi juz pare razy wcześniej mówił o rozstaniu...

24

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Agatek2501,u mnie jutro będzie równy tydzień od czasu jak usłyszałam "cudowne nowiny",że to koniec.Staram się jakoś żyć jak dawniej i robić rzeczy,ktore dawniej robiłam.Nie mam na to totalnie siły,ale robię to,zeby moje funkcje życiowe nie ograniczyły się do siedzenia w ciemnym kącie i ryku.Wiadomo,ze ogólnie jestem w rozsypce.Raz jest odrobinę lepiej,innym razem znów masakrycznie,emocje się mieszają.Po prostu bardzo kochałam/kocham i czuję się jakby osoba poza którą świata nie widziałam przejechała walcem po mojej psychice i ciele.Ten związek kończył się od kilku miesięcy.Konczyl się z jego strony,bo widocznie się znudził.Byl dla mnie wszystkim i przez całą znajomość dawałam z siebie wszystko i jeszcze więcej dla tego związku.Mimo wszystko on w pewnym momencie przestał się starać.Coraz bardziej się oddalal,robil obcy.Widzialam co się dzieje,ale jak to zakochana kobieta oszukiwalam sama siebie.Zaczelam starać się za dwoje i stawać na rzęsach żeby znów było jak dawniej.Niestety...Z każdym miesiącem z jego strony bylo coraz gorzej aż w końcu zniknął.Zniknal na miesiąc.Przestal się odzywać,odpisywac,odbierac telefony.W końcu po miesiącu ciszy przyparty przeze mnie do muru pod względem moralnym oznajmił mi że nie odzywał się bo nie wiedział jak ma mi to powiedzieć,ale to koniec i przeprasza.Dodal że jestem wartościową osobą,ze wie że mnie zranił i zadał mi wielki ból ale odchodzi.Scielo mnie to z nóg.Mimo że domyślałam się od jakiegoś czasu że tak się to skończy to i tak zwaliło mnie z nóg.Widocznie co innego wiedzieć coś na zasadzie domyslania się a co innego usłyszeć to wprost.

25

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Dziewczyny jak dobrze, że mogę się tu tak wygadać..
Niestety nie daje rady.. Nie potrafie zrobić nic przyjemnego dla siebie, bo za co sie nie zabiore to kojarzy mi się z nim. Poszlam na impreze, troche wypiłam i bylo jeszce gorzej i musialam wracac do domu. Nie umiem dalej tego pojąć , że najblizsza mi osoba nagle jest obca , że go nie ma. Że nikt mnie nie wspiera, że nie mam kogo zapytac o zdanie itd. Dla wszystkich dookoła mój płacz staje się już chyba nudny. Czuję sie beznadziejna i niepotrzebna nikomu. Postanowilam , że tak jak radzicie zablokuje go na facebooku, whats app i usunę numer. Coraz czesciej budze sie w nocy a o jedzeniu nawet nie myśle. Myslalam , że z dnia na dzień bedzie lepiej a mam wrazenie , że utkwiłam w martwym punkcie. Jakby mój świat skonczył się razem z koncem tego związku. Aktualnie nawet pracy nie mam a każe wyjscie do ludzi mnie przytlacza. Próbuje sobie wmowic jego wady ale ich nie widzę..
A jak Wy sobie radzicie, jest lepiej, tak samo ?

26

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Agata, wiem co czujesz. Mam dokładnie to samo, jedyny postęp jest w tym ze jem, przez pierwsze 2 tyg nawet nie pamietam czy cos jadłam. Zawsze byłam szczupła, a teraz wyglądam mówiąc delikatnie niezdrowo.
Jeżeli chodzi o wsparcie to ja tez go nie mam, widzę ze juz denerwuje wszystkich moimi żalami, dlatego czytam setki tematów o rozstaniach i wyzalam sie tutaj. Ja nigdzie nie wychodzę, byłam w niedziele na komunii u córki mojej kuzynki i wyszłam od razu po obiedzie bo nie wytrzymam, miałam iść na nią z nim... w takich chwilach najbardziej mi go brakuje. Odmówiłam pójścia na dwa wesela w rodzinie które mam w czerwcu, bo wiem ze będę sie tam zle czuć, tez miał iść ze mną, nawet sie zastanawiał czy bedzie miał wtedy wolne...
Mi tez wszystko o nim przypomina, codziennie przejeżdżam obok naszego byłego mieszkania, patrzę w te okna... rolety sa codziennie zasunięte... wczoraj w piekarni, nawet ciasto mi o nim przypomniało bo kupiliśmy takie tydzień przed rozstaniem jak tam było. Każdy zakamarek miasta mowi mi 'tu byliśmy, tu jedliśmy, tu szliśmy'. To jest straszne.
Ja zaniedbuje studia, mam poprawkę jutro a nie moge sie skupić, wszystko co robie to robie na sile, udaje a w głębi duszy to umieram z tęsknoty... dzis jest lepiej, ale jeszcze nie było dnia żebym nie płakała...

27

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Oh ;( Niby to takie logiczne , że musimy o siebie dbać , że jestesmy dorosłe i że dużo przed Nami ale nie potrafimy tego wcielić w życie ;( Wszystko sie z nimi kojarzy, to chore sad
Emczii mam nadzieje , że to się wkoncu skonczy ;<..
A może idz na te wesela? Z jakims przyjacielem , może to pierwszy krok zeby wyjsc z domu coś innego porobić ? Chociaz mi tez byloby cięzko. W niedziele wlasnie nawet na komunię nie poszłam.. Z tyłu głowy ciągle mam jakies nadzieje nie uzasadnione niczym męczy mnie to strasznie ;(

28 Ostatnio edytowany przez emczii (2017-05-11 13:56:34)

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Tylko ze ja nawet nie mam z kim iść, bo będąc z nim całkowicie odcielam sie od kolegów...poza tym większość z nich ma dziewczyny. Nie, ja nie chce sie męczyć, ciagle będę myslec ze on miał byc ze mną, jest za wcześnie dla mnie.
W ogóle nie wiem czy tez tak macie ale ja np nie pamietam w ogóle pierwszych tygodni, budzę sie pewnego dnia a tu juz prawie koniec miesiąca (rzucił mnie 2go kwietnia). Czasami mam wrażenie ze życie sie toczy a ja jestem gdzieś obok...
Miałam wrażenie ze juz mam w pewnien sposób ułożone życie, wiecie, wspólne mieszkanie, mieliśmy nawet mieć kota, wspólne plany... a tu nagle pstryk, koniec. Stajesz przed czymś całkowicie obcym, budzisz sie sama, nie w swoim łóżku, on juz nie dzwoni, ty juz nie możesz zadzwonić. Ja tez nie moge pojąć tego, ze jesteś z kimś, codziennie rozmawiacie aż tu nagle ktos mowi: sorry, ale ja juz cie nie chce. I ta bezsilność Cie zabija, wyniszcza od środka. Nie liczy sie honor czy godność, zrobilabyś wszystko aby znowu go przytulić czy pocałować czy po prostu czuć ze on jest... ale nic nie możesz już zrobić...

Dziś natknęłam sie na fajny cytat, który baaardzo przypadł mi do gustu, zawłaszcza w obecnym czasie, a mianowicie: 'ból jest nieunikniony, cierpienie jest wyborem' i mimo, iż nie tryskam pozytywna energia i mam naprawdę ciężkie chwile, to będę przynajmniej próbować sie z tego podnosić.

Dziewczyny, a moze najlepsze dopiero przed nami...? smile

29

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Mam tak samo.. jego znajomi stali sie moimi znajomymi a teraz zostalam sama..
Doklanie ten ból..wspolne plany.. my akuart mielismy kota, ja go do siebie zabralam ale nawet on mi o nim przypomina.. Nawet zadnej piosenki nie moge sluchac bo odrazu on. Nie wies czy to juz stan depresyjny czy nie ?

Dobry cytat ! Wnosi trochę nadziei , że to minie. Może dopiero nadejdzie prawdziwa miłość a my nauczymy się na błędach ...

30

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

WSZYSTKO GO PRZYPOMINA...Jak ja to dobrze znam...Najmniejsza rzecz,najmniejszy szczegół kojarzy się z nim.Miejsce,przedmiot,dana sytuacja,wszystko.Juz myślałam że tylko ja tak mam i że to już mój totalny odchyl od normy ale widzę że wy też to macie.

31 Ostatnio edytowany przez emczii (2017-05-11 15:47:33)

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Agata, czy stan depresyjny to ja nie wiem ale powiem ci ze ja miałam nawet jeszcze wczoraj poczucie takiej beznadziejności ze miałam myśli samobójcze... bo po co mam żyć, moje życie sie skończyło... dzis jest lepiej, wmawiam sobie ze bedzie dobrze. Musze odzyskać siebie, czyli ta uśmiechnięta, pełna życia, ciesząca sie z byle czego dziewczynę, która byłam zanim jego poznałam. Te wahania nastrojów sa okropne ale tydzień po rozstaniu byłam u psychologa i powoedziala ze to 'normalne' trzeba z tym walczyć, biegać, ćwiczyć - ja tego nie robie ale chyba zacznę bo przed poznamiem go codziennie ćwiczyłam i czułam sie świetnie, a pózniej przestałam bo po co...
ech, powiem Wam ze jakbym miała przeżyć to kolejny raz to ja wole chyba byc sama, poza tym nie widzie siebie w związku póki co, wiamodmo że za wcześnie, bo mam wręcz wstręt do mężczyzn, ale boje sie ze tak zostanie, albo każdego będę do niego porównywać...
W poniedziałek zapisuje sie na terapie, ponieważ ja mam tatę alkoholika, na szczęście juz z nami nie mieszka, ale ogólnie nawet jak nie pił to był ciężkim charakterem i niestety moje problemy emocjonalne sa takim 'prezentem' od niego. Mam nadzieje ze to cos da, moze się zamienię, zobaczymy.

A co do piosenek to mam to samo, słucham innych po prostu. Wszędzie go widzę, tak jak Wy, wiec chyba to w jakiś sposób 'normalne' po rozstaniu...

32 Ostatnio edytowany przez agatek2501 (2017-05-11 16:43:21)

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Ja jak narazie uciekam w najbliższym czasie w prace. Zapisałam się na 2 dni nadgodzin.
W dni wolne chcę sobie iść na spacer. Słuchawki na uszy i przed siebie. Tym bardziej że mam gdzie bo mieszkam nad morzem.

Eh...To wszystko jest niesprawiedliwe ;(

33

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Mi to nie tylko go wszystko przypomina a wręcz oprócz tego czuję jego zapach,dotyk,pocalunki tak jakby tu był pięć minut temu.To dopiero chore.

34 Ostatnio edytowany przez emczii (2017-05-11 17:33:12)

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Dziewczyny...
A ja same dobre chwile mam w głowie i znowu dół. Juz nawet przyjaciółka nie chce ze mną gadać...
Ja piernicze jak to boli.

35

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia
emczii napisał/a:

Dziewczyny...
A ja same dobre chwile mam w głowie i znowu dół. Juz nawet przyjaciółka nie chce ze mną gadać...
Ja piernicze jak to boli.

Witaj w klubie.Mnie osoba której się zwierzałam też już ma dość.Nie powiedziała mi tego wprost ale albo zmieniała temat nie chcąc już o tym gadać albo np.aktualnie nawet się nie odzywa.Juz ma dość tego horroru z mojej strony.A to że pamiętasz te dobre chwile to chyba normalne bo ja też tak mam.Moj mózg sam mnie dobija przypominając tylko te dobre chwile.Chyba póki co idealizujemy byłych i dlatego tak się dzieje.

36

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Edyszka, ile masz lat ? Jeżeli można wiedzieć smile

37 Ostatnio edytowany przez Edyszka (2017-05-11 18:36:41)

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia
emczii napisał/a:

Edyszka, ile masz lat ? Jeżeli można wiedzieć smile

Można.Ja chyba jestem najstarsza z was bo mam 30l ale to nie ma znaczenia bo czy się ma 20,30,40 czy więcej to jak się traci kogoś kogo się bardzo kocha to boli tak samo bez względu na wiek.

38 Ostatnio edytowany przez emczii (2017-05-11 18:52:47)

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

No właśnie z Twoich wpisów biła taka swego rodzaju dojrzalaosc, dlatego zapytałam smile
To prawda chyba w każdym wieku to tak boli hmm a długo byliście razem ?

Posty [ 1 do 38 z 5,371 ]

Strony 1 2 3 142 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018