Czy Ty w ogóle czytasz co ja tutaj piszę, czy piszesz na zasadzie "potrolluje sobie i podenerwuje ludzi"? 
Po pierwsze, żadne "szydło z wora nie wyszło". Owszem tytuł wątku może sugerować, że niezmiernie pragnę coś tutaj ugrać, ale wątek początkowo nie miał skupiać się na mojej historii. Miał skupiać się na innych i stąd też mój pierwszy post ma takie brzmienie- może lekko przesadne, ale miało być chwytliwie 
Zmuszasz mnie do powtarzania się, więc powtarzam: nie chcę pakować się w żadne relacje, a już na pewno nie chcę rozwalać czyjegoś związku, jak to usilnie zaprawiony w bojach starasz mi się wmówić.
Nie żyjemy jednak w kalifacie arabskim, każdy z nas ma prawdo kolegować się, czy też przyjaźnić z osobą, która jest w związku. Jeśli chodzi o mnie, poczułem, że muszę ustalić pewne granice (dlatego pytałem osoby tutaj kto jest bardziej odpowiedzialny za ustalenie tych granic), ale z drugiej strony, nie mam najmniejszego zamiaru rezygnować z tego kontaktu, gdyż póki co ten kontakt nie wyrządza nikomu nic złego.
Podtrzymuję jednak swoje zdanie na temat, że przyjaciel czy przyjaciółka może zmienić postrzeganie naszego związku, o ile czegoś w nim brakuje. Co nie oznacza, że ja próbuję to robić. Natomiast, nie zamierzam mieszać z błotem osób, które starały się lub mimowolnie przekonały kogoś do tego, że ich związek nie jest kompletny.
Jeśli ktoś z Was chciałby tutaj opisać swoją historię, niezależnie od tego jak się skończyła, puśćcie understud'a mimo uszu...
anderstud napisał/a:A tak na przyszłość, jak będziesz kiedyś miał prywatne forum, to tam sobie będziesz mógł decydować o tym, kto co i gdzie może pisać.
Tylko przez wzgląd na obecność kobiet w tym wątku, powstrzymałem przed nazywaniem rzeczy po imieniu i napisaniem wprost co myślę o takich jak ty
Swoim tonem wypowiedzi przypominasz mi kogoś, kim zwyczajnie się brzydzę. Widać, że pojęcie "kultura" jest Ci zupełnie obce. Owszem, forum nie jest moje, ale wypada zachować minimum dobrych manier, co 43 latek powinien już wiedzieć. Jestem też zdania, że jeśli ktoś już posuwa się do obrażania innych, powinien to robić prosto w oczy. Niestety, na internecie bardzo łatwo być cwaniakiem, a czytając Twoje wypowiedzi przekonuję się o tym po raz kolejny.
Ela210 napisał/a:Lukas po co Ci taka dziewczyna, co nie puści się jednej gałęzi, zanim nie może uwiesić się drugiej? Robi to z obecnym, zrobi to z Tobą później. Pewnie, że miło być adorowanym i zacząłeś w głowie szukać argumentów za tym, czy nie warto wejść w ten układ,, nie ma co Cię za to krzyżować.. Ale pewnie ani w jej związku nie jest tak źle jak to przedstawia, ani ten chłopak taki zły
Owszem, to miłe kiedy ktoś tak mówi, ale pomijając fakt, że w najbliższym czasie nie planuję żadnych związków, to co napisałaś w pełni oddaje to co myślę o tej sytuacji. Szczerze powiedziawszy, nie do końca wiem jaki jakościowo jest ich związek. Jeśli już się rozleci, nie chciałbym przykładać do tego ręki
Podsumowując, jeżeli chodzi o moją sytuację, uważam że nie warto, a myśli o których wspomniałaś: "z Tobą może zrobić to samo" i "dwie gałęzie naraz" owszem się pojawiły.
Jednak istnieją osoby, których sytuacje pokazują, że wszystko może potoczyć się inaczej. Powiedz mi Ela210, czy mamy prawo do oceny ich postępowania, obrażania i mieszania z błotem, tak jak nagminnie robi to tutaj anderstud?
Ela210 napisał/a:już mu współczujemy dziewczyny..
Nie taki diabeł straszny jak go malują 