Szanowni użytkownicy,
jestem mężczyzną, mam 31 lat. Jestem z kobietą o 8 lat starszą. Ma ona dwójkę dzieci z innym facetem. Dzieci traktują mnie jak tatę.
3 lata temu się poznaliśmy. Ich tato a jej nadal mąż nie pomagał, jest w większości czasu po za granicą Polski, nie płacił ani na dzieci ani na rachunki, bił, pił alkohol, uzależnił się od hazardu. Pół roku płaciłem rachunki w jej mieszkaniu, pomagałem w opiece nad dziećmi. Zapewniała o miłości i wzięciu rozwodu sprawnie.
Nakrył nas a potem wyrzucił ją z dziećmi z domu. Byłem gotów wziąć ich do swojego małego mieszkania. Jednak osoba z jej rodziny nam pomogła i mieszkamy od roku w dużym mieszkaniu. Co się zadziało od roku? :
- na świeżo od przyłapania nas - pisała z nim codziennie, rozmawiała z nim codziennie, obiecała wsparcie do końca życia, pomagała mu
- mówiła komplementy
- nadal nie ma decyzji o rozwodzie, miał być dwa razy a nie ma go ani razu
- ciężko rozmawiać o pieniądzach, których jest co raz to mniej, a ona zarzuca mi, że ją kontroluję a wydaje za trzech, mimo, że nie mamy ich dużo
- kiedy tupnąłem nogą - na parę dni się uspokoiło i nadal to samo trwa - rozmowy są nadal tylko są ukrywane, pod moją nieobecność się odbywają, nic nie wiem o rozwodzie, nie chce mi dać praw do dzieci bo nie odbierze żadnych jemu, mało o czym decyduję.