Hadar, nie wiem czy się doczeka, od takich decyzji mam swoich ludzi, ale jeśli chcesz, mogę zrobić wyjątek i Twoją sprawę rozpatrzyć osobiście
Uczeń już przerósł mistrza? Skromność bije od ucznia tak, że muszę ubrać okulary przeciwsłoneczne
Nie miałem okazji poznać Twoich możliwości? Wow, czy mam się zacząć bać?
...
anderstud, ja ani razu nie zmieniłem frontu w tej dyskusji, w dodatku, w którymś tam poście jasno wytłumaczyłem wypowiedzi, które nie do końca były zrozumiałe np dla Hadar. A jeśli Ty, anderstud nie umiesz czytać ze zrozumieniem, to przepraszam, ale jest to tylko i wyłącznie Twój problem
W niektórych rzeczach masz moim zdaniem rację, nie mówię, że nie, tylko po co robić masło maślane i zaśmiecać wątek? Naprawdę, nikt tutaj nie jest niespełna rozumu i pewne rzeczy wystarczy napisać raz.
Poza tym, cały czas robisz jakiś przytyk w moją stronę, więc zwyczajnie jesteś nieuprzejmy i na ten temat raczej nie da się z Tobą porozmawiać normalnie. Jeśli od samego początku byłeś negatywne nastawiony do wątku i postanowiłeś mieszać z błotem osoby, których pogląd różni się od Twojego, to nie ma sensu, żebyś się dalej wypowiadał się w tym wątku, bo zwyczajnie irytujesz i uniemożliwiasz spokojną dyskusję!
Z mojej strony to tyle, bo w przeciwieństwie do Ciebie, nie mam ochoty powtarzać się w nieskończoność
masajka napisał/a: Lukas, oczywiście, że to przyjaciółka, przyjaciel, sąsiad, sąsiadka, pani w spożywczaku, pan na w stacji benzynowej ustalają granice. Wszyscy tylko nie osoba, będąca w związku.
wyczuwam tutaj pewną ironię, ale żeby nie było nieporozumień, uważam, że to osoba w związku jest odpowiedzialna za sytuację bardziej. To ona musi liczyć się z konsekwencjami swoich decyzji, gdyż (tutaj się muszę zgodzić z anderstud, to ona jest odpowiedzialna za drugą osobę, a każda decyzja musi być bardzo dobrze przemyślana. Przy czym musi się zastanowić, dlaczego chce być w tym związku, czy dalej warto w nim być itd. ale o tym już pisałem wcześniej.
I owszem, uważam, że druga osoba czasem może sprawić, że osoba która jest w związku zaczyna myśleć o związku inaczej. anderstud, mam prawo do tego, żeby mieć takie zdanie.
A co w takiej sytuacji robi "przyjaciel" czy "przyjaciółka"? Jeśli związek jest bardziej szczęśliwy niż nieszczęśliwy, pewnie po pewnym czasie będzie mieć wyrzuty sumienia, że negatywnie namieszał w czyimś życiu. W takiej sytuacji lepiej jest się odciąć, jak zrobiła to martinezkaz, ale jeśli związek nie jest do końca szczęśliwy? Czy przyjaciel robi wtedy coś złego? Wydaje mi się, że nie, ale to tylko moje zdanie. Ktoś inny może się na to inaczej zapatrywać 
Poza tym martinezkaz, z tego co piszesz, wydaje mi się, że zawsze byłabyś dla niego tą drugą i pewnie nie byłoby dla niego problemem, aby zacząć zdradzać swoją żonę (bo on nie miał zamiaru od niej odchodzić, z tego co rozumiem), a tego typu układ byłby krzywdzący zarówno dla żony jak i dla Ciebie.