netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

mąż twierdzi, że o niego nie dbam

96 odpowiedzi9 565 wyświetleńzałożony przez cherry_dance, 02.03.2017

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » mąż twierdzi, że o niego nie dbam

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 97 z 97 ]

66 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2017-03-02 20:37:13)

Odp: mąż twierdzi, że o niego nie dbam
Ela210 napisał/a:

No i D..pa.. Załóżmy, że autorka zbuntuje się przeciwko mamuśkowaniu, co powinna zrobić- bo u niej to wyjątkowo skrajny przypadek- będzie miała na pieńku i z męzem, który zrobi wielkie oczy i z teściową. Nie wiem czy tesciowa mieszka blisko, jesli tak współczuję. ale nawet jeśli daleko, od czego sa telefony. Ja miałam takie codziennie z narzekaniem jak mogę być taka złą żoną dla synka. Latami odbijam lkażdy bastion- kupowanie  a raczej niekupowanie gaci było pierwszym zwyciestwem- całkowite odcięcie się od garderoby dorosłego Miśka ostatnim. Tesciowa wydzwaniała po rodzinie w całej Polsce, jak go zaniedbuję.  Może sposób wrzucenia na głeboką wodę jest szybszy- ale on się utopi z wielkimi ze zdziwienia oczami.A może ocknie?

Ale jeżeli nie prace domowe miał na myśli mówiąc o zaniedbywaniu przez żonę lepiej dowiedzieć się tego teraz, a nie za 3 lata.

Ela, tak szczerze to wg mnie autorka ma kłopot sama z sobą. Zauważ, że Cherry nie ma problemu z tym, że nadskakuje mężowi i oporządza go jak mamusia. Ją dotknęlo dopiero to, że on powiedział, że jej dbałość o niego jest niewystarczająca. Łapiesz to? Ona godzi się na bycie domowym urządzeniem wielofunkcyjnym, ale chce żeby to było wystarczającym powodem do traktowania jej jako "dobrej żony" a nie stałego powiększania listy obowiązków, gdy dotychczasowe staną się subiektywnie nic nieznaczące. Dlatego tak się obruszyła, gdy on stwierdził, że to ZA MAŁO big_smile 
Ela, ja naprawdę nie wiem co ty i Cherry widzicie w takich nieporadnych facetach, którymi trzeba się opiekować, którzy nie potrafią odciąć pępowiny i pozwalają, żeby matki interweniowały w ich małżeństwa? To nie ocena z mojej strony, to zwyczajne podsumowanie faktów, które się tu pojawiają

67

Odp: mąż twierdzi, że o niego nie dbam

Summerka, to chyba bylo cos co mnie najbardziej zdziwilo: ze kobieta uwaza za zupelnie normalne iz WSZYSTKO sama w domu robi, wlaczajac w to tachanie siat z cotygodniowymi zakupami, wyprowadzanie psa i jeszcze bycie personalna asystentka w pelni sprawnego, doroslego faceta. Jeszcze bylabym w stanie to zrozumiec, gdyby nie pracowala i bycie pania domu bylo jej pelnoetatowym zajeciem, ale tak?

Pewnie, ze nie dobrali sie przez przypadek. Widac bardzo jasno, ze Cherry ma duza potrzebe dawania i rozumie milosc jako ciagle robienie czegos dla kogos, wiec nie dziw, ze "trafila" na dziecinnego maminsynka.

68

Odp: mąż twierdzi, że o niego nie dbam

Wszystkie rady poprzedniczek popieram - szczególnie Wielokropek, Summerka, Klio i Beyonblackie jak zwykle prawią do rzeczy smile

Od siebie dodam jedno: Autorko, zrewiduj swoje postrzeganie troski, opieki i dbania o drugą osobę zanim dorobisz się dziecka. Nie dlatego, że wtedy to już w ogóle zajeździsz się biorąc na siebie 99% rodzinnych obowiązków - Twoja wola, jak masz takie ambicje na bycie Żoną i Matką Najdoskonalszą, to droga wolna. Ale jak dziecko będziesz traktowała tak jak męża i usługiwała we wszystkim (i chyba w ramach czarnego humoru twierdziła, że wykonywanie symbolicznych drobiazgów typu wynoszenie śmieci czy mycie podłogi to jest pomoc w domowych obowiązkach), to wychowasz taką samą życiową kalekę, jaką wychowała Twoja teściowa. No sorry, łagodniej tego powiedzieć się nie da.

69

Odp: mąż twierdzi, że o niego nie dbam

Już po tytule wiedziałam o czym będzie. Dbać o męża? O dziecko się dba, a z mężem się żyje/współżyje. Kazdy dorosły, zdrowy na umyśle i ciele człowiek, dba o siebie sam. Czegoś nie dogadaliście przed ślubem... szkoda. Teraz będzie trudno się dogadać, już przyzwyczaiłaś męża do usługiwania.
To co wymieniłaś to role służącej, praczki, sprzątaczki, kucharki itp- o czym zresztą już pisano. Rola żony jest nieco inna wink . Mój małżonek też tak wychowany, ze nie musiał nawet gaci z podłogi podnosić. Obrzydliwość, jak można tak syna wychowywać. To powinno być karalne wink . Fakt, ze nie zdołałam go "wychować", ale już przed ślubem wiedział, ze łatwo się nie poddam, bo w moim domu bracia robili wszystko na równi ze mną. Nie było faworyzowania płci.
Gdy zaraz po ślubie ustaliliśmy zmywanie naczyń na zmianę, a dorobiliśmy sie tylko 1 garnka i mąż nie zmył wg swojej kolejności- nie było następnego dnia obiadu. Taki jeden przykład wystarczy, aby nie zanudzać.
Majtki i skarpety kupuje sobie sam, ja tylko po jego wyraźnej prośbie. Inne rzeczy kupuje sobie sam i nawet mnie nie pyta o zdanie, bo ja mam inny gust wink . Gdy mu się nie podoba niezmyty talerz- niech umyje, gdy śmieci mu śmierdzą-niech wyrzuci. Ja mam prawo tak samo jak on-siedzieć w fotelu i oglądać tv.

70

Odp: mąż twierdzi, że o niego nie dbam
tajemnicza75 napisał/a:

Już po tytule wiedziałam o czym będzie. Dbać o męża? O dziecko się dba, a z mężem się żyje/współżyje. Kazdy dorosły, zdrowy na umyśle i ciele człowiek, dba o siebie sam. Czegoś nie dogadaliście przed ślubem... szkoda. Teraz będzie trudno się dogadać, już przyzwyczaiłaś męża do usługiwania.
To co wymieniłaś to role służącej, praczki, sprzątaczki, kucharki itp- o czym zresztą już pisano. Rola żony jest nieco inna wink . Mój małżonek też tak wychowany, ze nie musiał nawet gaci z podłogi podnosić. Obrzydliwość, jak można tak syna wychowywać. To powinno być karalne wink . Fakt, ze nie zdołałam go "wychować", ale już przed ślubem wiedział, ze łatwo się nie poddam, bo w moim domu bracia robili wszystko na równi ze mną. Nie było faworyzowania płci.
Gdy zaraz po ślubie ustaliliśmy zmywanie naczyń na zmianę, a dorobiliśmy sie tylko 1 garnka i mąż nie zmył wg swojej kolejności- nie było następnego dnia obiadu. Taki jeden przykład wystarczy, aby nie zanudzać.
Majtki i skarpety kupuje sobie sam, ja tylko po jego wyraźnej prośbie. Inne rzeczy kupuje sobie sam i nawet mnie nie pyta o zdanie, bo ja mam inny gust wink . Gdy mu się nie podoba niezmyty talerz- niech umyje, gdy śmieci mu śmierdzą-niech wyrzuci. Ja mam prawo tak samo jak on-siedzieć w fotelu i oglądać tv.


gorzej jak brudny talerz nie przeszkadza, a śmieci wyrzuca sie na podłogę i tam juz zostaja na wiecznosc hmm

71

Odp: mąż twierdzi, że o niego nie dbam
summerka88 napisał/a:
Ela210 napisał/a:

No i D..pa.. Załóżmy, że autorka zbuntuje się przeciwko mamuśkowaniu, co powinna zrobić- bo u niej to wyjątkowo skrajny przypadek- będzie miała na pieńku i z męzem, który zrobi wielkie oczy i z teściową. Nie wiem czy tesciowa mieszka blisko, jesli tak współczuję. ale nawet jeśli daleko, od czego sa telefony. Ja miałam takie codziennie z narzekaniem jak mogę być taka złą żoną dla synka. Latami odbijam lkażdy bastion- kupowanie  a raczej niekupowanie gaci było pierwszym zwyciestwem- całkowite odcięcie się od garderoby dorosłego Miśka ostatnim. Tesciowa wydzwaniała po rodzinie w całej Polsce, jak go zaniedbuję.  Może sposób wrzucenia na głeboką wodę jest szybszy- ale on się utopi z wielkimi ze zdziwienia oczami.A może ocknie?

Ale jeżeli nie prace domowe miał na myśli mówiąc o zaniedbywaniu przez żonę lepiej dowiedzieć się tego teraz, a nie za 3 lata.

Ela, tak szczerze to wg mnie autorka ma kłopot sama z sobą. Zauważ, że Cherry nie ma problemu z tym, że nadskakuje mężowi i oporządza go jak mamusia. Ją dotknęlo dopiero to, że on powiedział, że jej dbałość o niego jest niewystarczająca. Łapiesz to? Ona godzi się na bycie domowym urządzeniem wielofunkcyjnym, ale chce żeby to było wystarczającym powodem do traktowania jej jako "dobrej żony" a nie stałego powiększania listy obowiązków, gdy dotychczasowe staną się subiektywnie nic nieznaczące. Dlatego tak się obruszyła, gdy on stwierdził, że to ZA MAŁO big_smile 
Ela, ja naprawdę nie wiem co ty i Cherry widzicie w takich nieporadnych facetach, którymi trzeba się opiekować, którzy nie potrafią odciąć pępowiny i pozwalają, żeby matki interweniowały w ich małżeństwa? To nie ocena z mojej strony, to zwyczajne podsumowanie faktów, które się tu pojawiają

Układy między w związkach sa różne- jednych oburza to, ze kobieta zajmuje się domem bez pomocy faceta, innych to, że facet oburza się że ma być głównym żywicielem rodziny- to ICH SPRAWA i równie dobrze można nazwać faceta dopingującego żonę do zarabiania kasy sutenerem. problem pojawia się, gdy komuś zaczyna coś przeszkadzać, a druga osoba się na to nie zgadza, bo ustalenia kiedyś były inne- albo wtedy gdy ktoś za swoje wysiłki nie jest doceniany- tak jak autorka. Zgadzam się z wypowiedzią powyzej, że to nie jest nieporadność, ale wpojone przez matki wygodnictwo. Nie znam nikogo kto toleruje wtracanie się teściowej w sprawy domu- autorka też z nią walczy jak potrafi. Z moją teściową trudno mi walczyć, bo ona ma schizofrenię.. Więc wszystkie intrygi spadają na chorobę, nie na wredny charakter.

72 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2017-03-02 23:10:30)

Odp: mąż twierdzi, że o niego nie dbam
Ela210 napisał/a:

Układy między w związkach sa różne- jednych oburza to, ze kobieta zajmuje się domem bez pomocy faceta, innych to, że facet oburza się że ma być głównym żywicielem rodziny- to ICH SPRAWA i równie dobrze można nazwać faceta dopingującego żonę do zarabiania kasy sutenerem. problem pojawia się, gdy komuś zaczyna coś przeszkadzać, a druga osoba się na to nie zgadza, bo ustalenia kiedyś były inne- albo wtedy gdy ktoś za swoje wysiłki nie jest doceniany- tak jak autorka. Zgadzam się z wypowiedzią powyzej, że to nie jest nieporadność, ale wpojone przez matki wygodnictwo. Nie znam nikogo kto toleruje wtracanie się teściowej w sprawy domu- autorka też z nią walczy jak potrafi. Z moją teściową trudno mi walczyć, bo ona ma schizofrenię.. Więc wszystkie intrygi spadają na chorobę, nie na wredny charakter.

Pełna zgoda, co do tego, źe układy w związkach mogą być różne smile Tylko jeśli ktoś sam sprowadza się do podmiotu funkcjonalnego, to niech nie "dziwuje się", że tak właśnie jest postrzegany oraz traktowany i tak właśnie definiowane są potrzeby i oczekiwania wobec niego - przez pryzmat jego użyteczności funkcjonalnej. Inna sprawa, czy samo pełnienie rzeczonej funkcji jest wyrazem dbałości o drugiego czy bardziej uspokajaniem siebie, aby mieć poczucie dobrze wykonanego obowiązku, co psują uwagi niezadowolonego mężusia.

Autorka "walczy" z teściową , bo jej mąż (żałosna atrapa mężczyzny w moim odbiorze) nie potrafi mamusi w sposób uprzejmy aczkolwiek zdecydowany ustawić granic i pozwala, aby cichy konflikt żył sobie w ukryciu zamiast ukręcić mu łeb u źródła.

Choroba to insza inszość. Nie powinnaś się wobec tego przejmować historiami opowiadanymi przez teściową po rodzinie, która zapewne jest świadoma sytuacji. Nie mnóż sobie sztucznie problemów, Ela.

73

Odp: mąż twierdzi, że o niego nie dbam

Ja widze tu podstawowy problem polegajacy na tym, ze Cherry wydaje sie, ze skaczac wkolo meza zasluzy na milosc, a jej maz traktuje ja jak mamusie, ktora wszystko za niego zalatwi. Stad pojawia sie konflikt, bo ona oczekuje wdziecznosci za to co robi, a jej maz uwaza, ze to normalne dla zony by byla gospodynia na pelnym etacie.

74 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2017-03-02 23:21:46)

Odp: mąż twierdzi, że o niego nie dbam
summerka88 napisał/a:
Ela210 napisał/a:

Układy między w związkach sa różne- jednych oburza to, ze kobieta zajmuje się domem bez pomocy faceta, innych to, że facet oburza się że ma być głównym żywicielem rodziny- to ICH SPRAWA i równie dobrze można nazwać faceta dopingującego żonę do zarabiania kasy sutenerem. problem pojawia się, gdy komuś zaczyna coś przeszkadzać, a druga osoba się na to nie zgadza, bo ustalenia kiedyś były inne- albo wtedy gdy ktoś za swoje wysiłki nie jest doceniany- tak jak autorka. Zgadzam się z wypowiedzią powyzej, że to nie jest nieporadność, ale wpojone przez matki wygodnictwo. Nie znam nikogo kto toleruje wtracanie się teściowej w sprawy domu- autorka też z nią walczy jak potrafi. Z moją teściową trudno mi walczyć, bo ona ma schizofrenię.. Więc wszystkie intrygi spadają na chorobę, nie na wredny charakter.

Pełna zgoda, co do tego, źe układy w związkach mogą być różne smile Tylko jeśli ktoś sam sprowadza się do podmiotu funkcjonalnego, to niech nie "dziwuje się", że tak właśnie jest postrzegany oraz traktowany i tak właśnie definiowane są potrzeby i oczekiwania wobec niego - przez pryzmat jego użyteczności funkcjonalnej. Inna sprawa, czy samo pełnienie rzeczonej funkcji jest wyrazem dbałości o drugiego czy bardziej uspokajaniem siebie, aby mieć poczucie dobrze wykonanego obowiązku, co psują uwagi niezadowolonego mężusia.

Autorka "walczy" z teściową , bo jej mąż (żałosna atrapa mężczyzny w moim odbiorze) nie potrafi mamusi w sposób uprzejmy aczkolwiek zdecydowany ustawić granic i pozwala, aby cichy konflikt żył sobie w ukryciu zamiast ukręcić mu łeb u źródła.

Choroba to insza inszość. Nie powinnaś się wobec tego przejmować historiami opowiadanymi przez teściową po rodzinie, która zapewne jest świadoma sytuacji. Nie mnóż sobie sztucznie problemów, Ela.

z tą świadomością sytuacji to nie do końca. Zmowa milczenia. Na weselu po 15 latach i paru wódkach dowiedziałam się że choruje nie tylko teściowa, ale i chorowała babcia i siostry. Teściowa raz na 2 lata trafia do szpitala i nikt o tym nie wie z rodziny, nawet siostry. ale szczerze mówiąc opinia rodziny męża nie ma dla mnie jakiegoś wielkiego znaczenia, oni nie utrzymują ze sobą kontaktów towarzyskich, czasem wesela i pogrzeby. a mąż Cherry po co miałby ukręcać coś u źródła, jak mu tak wygodnie a Cherry to "siłaczka"? Z jego pretensjami do niej mogą być 2 sprawy- albo mamusia nakręca go o jakieś niedoskonałości synowej w ramach rywalizacji, albo nachodzą go dylematy wieku średniego i nie o sprzatanie mu chodzi, tylko o poczucie sensu zycia, które tez pewnie Cherry powinna mu znaleźć, bo on na to zbyt wygodny

75

Odp: mąż twierdzi, że o niego nie dbam

Jaki kryzys wieku sredniego? On nie ma nawet 30 lat. To zwykly maminsynek, ktory sie przyzwyczail do full wypasu, ktory zreszta zona mu zapewnia, ale wiadomo...w miare jedzenia apetyt rosnie.

76

Odp: mąż twierdzi, że o niego nie dbam
Beyondblackie napisał/a:

Ja widze tu podstawowy problem polegajacy na tym, ze Cherry wydaje sie, ze skaczac wkolo meza zasluzy na milosc, a jej maz traktuje ja jak mamusie, ktora wszystko za niego zalatwi. Stad pojawia sie konflikt, bo ona oczekuje wdziecznosci za to co robi, a jej maz uwaza, ze to normalne dla zony by byla gospodynia na pelnym etacie.

Być moźe. To częsta przypadłość dzieci, które musiały wykazać się, żeby zostać zauwaźonym przez rodziców. Mńiejsza z tak zaawansowanymi interpretacjami, bo faktem jest, że wyobrażenia tych dwojga o relacji i małżeństwie się zwyczajnie rozmijają.


Ela, masz przedziwny sposób racjonalizowania sobie ludzkich zachowań, rodzinnych sekretów i tematów-tabu wink, ale jeśli ci z tym dobrze, to tak trzymaj smile A Cherry to też już dorosła kobieta i sama zdecydowała się na rolę "siłaczki", więc ma co chciała.

77 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2017-03-02 23:56:31)

Odp: mąż twierdzi, że o niego nie dbam
Beyondblackie napisał/a:

Jaki kryzys wieku sredniego? On nie ma nawet 30 lat. To zwykly maminsynek, ktory sie przyzwyczail do full wypasu, ktory zreszta zona mu zapewnia, ale wiadomo...w miare jedzenia apetyt rosnie.

O sorry, nie doczytałam wieku! Czyli jest na etapie nastolatka ciągle i o to go łaczy z panami po 40. Może go do wojska jeszcze wezmą smile))))))

78

Odp: mąż twierdzi, że o niego nie dbam
chomik9911 napisał/a:

Mówisz, że chcesz męża zmienić - Ty zmień siebie. Rozsądna z Ciebie dziewczyna, widzisz co jest nie tak, dosyć czasu na gadanie które nie przynosi rezultatów. Wykorzystaj to co Ci podpowiadamy, przestań to wszystko robić, a być może za jakiś czas przekonasz się , że masz faceta w domu a nie wiecznego chłopca.

właśnie od wczoraj wprowadziłam politykę "nie robienia wszystkiego" i tak podsumowując: w zlewie siedzą brudne naczynia powkładane przez męża i na blatach w kuchni porozkładane są talerzyki i jakieś tam papierki. Szlag mnie trafia jak na to patrzę, ale ręki nie przyłożę do sprzątnięcia tego. Mąż dobrze widzi że trzeba się tym zająć, ale przyzwyczaił się, że prawie zawsze ja to robię, więc myśli że tak będzie tym razem. Może jak już nie będzie miał z czego pić, to dojdzie do wniosku że pasuje nastawić zmywarkę tongue dziś urządzę sobie wieczór relaksu big_smile umówiłam się do fryzjera, wcześniej idę spotkać się z koleżanką, a jak wrócę do domu to naleję sobie wina i będę czytać książkę big_smile

Wczoraj już nie miałam okazji z mężem porozmawiać, ale doszłam do wniosku że chyba będziemy musieli ustalić podział obowiązków od nowa. Tak dalej być nie może, dziewczyny otworzyłyście mi oczy smile w zasadzie takie zajmowanie się wszystkim wyniosłam z domu, mama zawsze goniła mnie do wykonywania domowych obowiązków i może stąd to przekonanie, że powinnam o wszystkim i za wszystkich myśleć. Chociaż mój tata uczestniczy w sprzątaniu, nawet prasuje (!), gotuje i nie ma z tym żadnego problemu. U męża w rodzinnym domu to było zupełnie inaczej, jego mama zajmowała się wszystkim, a taty nie obchodziło nic. I taki też wzorzec przyjął mój mąż, dla niego to jest coś normalnego że to kobieta ogarnia wszystko. Przyzwyczaił się do wygodnego życia bez obowiązków i chyba tak chciałby  żyć w dalszym ciągu.

summerka88 napisał/a:

Z drugiej strony tak sobie myślę, że przecież mąż Cherry wychowywał się w rodzinie bez ojca i nie miał wzorca relacji między kobietą a mężczyzną.

mój mąż wychowywał się z ojcem, teść wyprowadził się z domu kilka lat temu na drugi koniec Polski i ma tam nową rodzinę. Ale po prostu, tak jak pisałam powyżej, teść nie robił w domu nic, oczekiwał że wszystko będzie miał podstawione pod nos, tak też było. Mój mąż się na to napatrzył, jak był już starszy też miał wszystko pod nosem, nie miał obowiązków, bo teściowa wolała za niego zrobić, niż prosić po kilka razy... No i teraz jest efekt. Mąż będąc nastolatkiem często bywał poza domem, spotykał się z kolegami lub grał na komputerze. I nie mówię to o godzinie grania czy dwóch - nieraz potrafił spędzić tak cały dzień. To był jego sposób na odcięcie się od domowych problemów i awantur między rodzicami. Teraz ma dużo mniej czasu na granie i czasem złości się, że nie może poświęcić na to tyle czasu ile by chciał...

summerka88 napisał/a:

W jednej z moich ulubionych książek Wojciszke pisze o pułapce dobroczynności, czyli sytuacji, w której partner wraz z upływem czasu przestaje dostrzegać dobre uczynki partnera, ktore on stale wykonuje (pranie, gotowanie, sprzątanie, robienie zakupów) i traktuje je jako coś oczywistego.

tak jest chyba w moim przypadku... Dla mojego męża to jest normalne że robię wszystko w domu, bo sama go do tego przyzwyczaiłam, a jak w tygodniu powiem żeby zrobił to czy tamto, to wybałusza oczy hmm

Ela210 napisał/a:

No i D..pa.. Załóżmy, że autorka zbuntuje się przeciwko mamuśkowaniu, co powinna zrobić- bo u niej to wyjątkowo skrajny przypadek- będzie miała na pieńku i z męzem, który zrobi wielkie oczy i z teściową. Nie wiem czy tesciowa mieszka blisko, jesli tak współczuję.

teściowa mieszka blisko, nawet bardzo, bo pod nami, my z mężem zajmujemy piętro. Niestety z nią też mam problem, ale opisałam to już w innym wątku. Mąż na szczęście nie jest z tych, co w razie kłótni pobiegną do mamusi i będą się skarżyć, już prędzej to ona sama przybiegnie do mnie z pretensjami że jej synusia nie ubieram i nie dbam o to, by miał jakieś nowe ubrania. Nie godzę się na to żeby teściowa wtrącała się w nasze życie, nie chcę też żeby kupowała mężowi ubrania, bo to się zdarzało, nawet jak już byłam jego żoną.

ruda102 napisał/a:

Od siebie dodam jedno: Autorko, zrewiduj swoje postrzeganie troski, opieki i dbania o drugą osobę zanim dorobisz się dziecka. Nie dlatego, że wtedy to już w ogóle zajeździsz się biorąc na siebie 99% rodzinnych obowiązków - Twoja wola, jak masz takie ambicje na bycie Żoną i Matką Najdoskonalszą, to droga wolna.

właśnie między innymi dlatego jeszcze nie zdecydowałam się na zajście w ciążę. Mąż chciałby już, a ja wiem, że jeśli nie zmienię siebie, swojego myślenia i postępowania, nie "wywalczę" tego, żeby mąż pomagał mi więcej w domu, to gdy pojawi się dziecko, będzie tylko gorzej.

79

Odp: mąż twierdzi, że o niego nie dbam
cherry_dance napisał/a:
chomik9911 napisał/a:

Mówisz, że chcesz męża zmienić - Ty zmień siebie. Rozsądna z Ciebie dziewczyna, widzisz co jest nie tak, dosyć czasu na gadanie które nie przynosi rezultatów. Wykorzystaj to co Ci podpowiadamy, przestań to wszystko robić, a być może za jakiś czas przekonasz się , że masz faceta w domu a nie wiecznego chłopca.

właśnie od wczoraj wprowadziłam politykę "nie robienia wszystkiego" i tak podsumowując: w zlewie siedzą brudne naczynia powkładane przez męża i na blatach w kuchni porozkładane są talerzyki i jakieś tam papierki. Szlag mnie trafia jak na to patrzę, ale ręki nie przyłożę do sprzątnięcia tego. Mąż dobrze widzi że trzeba się tym zająć, ale przyzwyczaił się, że prawie zawsze ja to robię, więc myśli że tak będzie tym razem. Może jak już nie będzie miał z czego pić, to dojdzie do wniosku że pasuje nastawić zmywarkę tongue dziś urządzę sobie wieczór relaksu big_smile umówiłam się do fryzjera, wcześniej idę spotkać się z koleżanką, a jak wrócę do domu to naleję sobie wina i będę czytać książkę big_smile

Wczoraj już nie miałam okazji z mężem porozmawiać, ale doszłam do wniosku że chyba będziemy musieli ustalić podział obowiązków od nowa. Tak dalej być nie może, dziewczyny otworzyłyście mi oczy smile w zasadzie takie zajmowanie się wszystkim wyniosłam z domu, mama zawsze goniła mnie do wykonywania domowych obowiązków i może stąd to przekonanie, że powinnam o wszystkim i za wszystkich myśleć. Chociaż mój tata uczestniczy w sprzątaniu, nawet prasuje (!), gotuje i nie ma z tym żadnego problemu. U męża w rodzinnym domu to było zupełnie inaczej, jego mama zajmowała się wszystkim, a taty nie obchodziło nic. I taki też wzorzec przyjął mój mąż, dla niego to jest coś normalnego że to kobieta ogarnia wszystko. Przyzwyczaił się do wygodnego życia bez obowiązków i chyba tak chciałby  żyć w dalszym ciągu.


właśnie między innymi dlatego jeszcze nie zdecydowałam się na zajście w ciążę. Mąż chciałby już, a ja wiem, że jeśli nie zmienię siebie, swojego myślenia i postępowania, nie "wywalczę" tego, żeby mąż pomagał mi więcej w domu, to gdy pojawi się dziecko, będzie tylko gorzej.

Mądra Dziewczyna! brawo! aż miło się to czyta. Jak kubki się skończą zawsze można kupić jednorazowe smile i bardzo cieszę się, że nie zdecydowałaś się na dziecko - jedno już masz , więc najpierw musi się stać mężczyzną. Teściową olej, nic jej do tego. Spędź miły wieczór, nic nie rób, a jak mąż zobaczy że coś jest nie tak, to przyjdzie czas na szczerą rozmowę i nowy podział obowiązków tak jak mówisz. Tylko nigdy nie wolno Ci się złamać.

80

Odp: mąż twierdzi, że o niego nie dbam

Chyba wiem w czym problem choć nie wiem czy uda mi się dokładnie oddać to wszystko. Tu nie chodzi o obowiazki domowe czy same pytania jak minął dzień a za spontanicznym robieniem razem czegoś, poczucia jedności. To nie jest tylko problem Twojego męża.
Bo na początku związku i czasem prze lata jest taka jedność. Potem z czasem Często się zatraca. Jest wspólny dom, praca i obowiązki i nie ma czasu na frywolna spontaniczna radość.
Myślę ze twój maz jest na takim etapie ze mu tego brakuje. Bo on wie ze dbanie o dom wynika z poczucia obowiązku. Może zarwijcie jakiś weekend tylko we dwoje robiąc szalone rzeczy, nie tylko seks, zróbcie coś co kiedyś dawało wam tyle frajdy A dziś uważacie że jesteście na to za starzy, ze nie wypada ....

81

Odp: mąż twierdzi, że o niego nie dbam
cherry_dance napisał/a:

właśnie od wczoraj wprowadziłam politykę "nie robienia wszystkiego" (...)
umówiłam się do fryzjera, wcześniej idę spotkać się z koleżanką, a jak wrócę do domu to naleję sobie wina i będę czytać książkę big_smile (...)

Gratuluję! smile

(...) Wczoraj już nie miałam okazji z mężem porozmawiać, ale doszłam do wniosku że chyba będziemy musieli ustalić podział obowiązków od nowa. Tak dalej być nie może, dziewczyny otworzyłyście mi oczy smile w zasadzie takie zajmowanie się wszystkim wyniosłam z domu, mama zawsze goniła mnie do wykonywania domowych obowiązków i może stąd to przekonanie, że powinnam o wszystkim i za wszystkich myśleć. (...) Przyzwyczaił się do wygodnego życia bez obowiązków i chyba tak chciałby  żyć w dalszym ciągu. (...)

Oj, będzie płacz i zgrzytanie zębów, bo się żona popsuła. wink

(...) ja wiem, że jeśli nie zmienię siebie, swojego myślenia i postępowania, nie "wywalczę" tego, żeby mąż pomagał mi więcej w domu, to gdy pojawi się dziecko, będzie tylko gorzej.

Trzymam kciuki. smile

82

Odp: mąż twierdzi, że o niego nie dbam
chomik9911 napisał/a:
cherry_dance napisał/a:
chomik9911 napisał/a:

Mówisz, że chcesz męża zmienić - Ty zmień siebie. Rozsądna z Ciebie dziewczyna, widzisz co jest nie tak, dosyć czasu na gadanie które nie przynosi rezultatów. Wykorzystaj to co Ci podpowiadamy, przestań to wszystko robić, a być może za jakiś czas przekonasz się , że masz faceta w domu a nie wiecznego chłopca.

właśnie od wczoraj wprowadziłam politykę "nie robienia wszystkiego" i tak podsumowując: w zlewie siedzą brudne naczynia powkładane przez męża i na blatach w kuchni porozkładane są talerzyki i jakieś tam papierki. Szlag mnie trafia jak na to patrzę, ale ręki nie przyłożę do sprzątnięcia tego. Mąż dobrze widzi że trzeba się tym zająć, ale przyzwyczaił się, że prawie zawsze ja to robię, więc myśli że tak będzie tym razem. Może jak już nie będzie miał z czego pić, to dojdzie do wniosku że pasuje nastawić zmywarkę tongue dziś urządzę sobie wieczór relaksu big_smile umówiłam się do fryzjera, wcześniej idę spotkać się z koleżanką, a jak wrócę do domu to naleję sobie wina i będę czytać książkę big_smile

Wczoraj już nie miałam okazji z mężem porozmawiać, ale doszłam do wniosku że chyba będziemy musieli ustalić podział obowiązków od nowa. Tak dalej być nie może, dziewczyny otworzyłyście mi oczy smile w zasadzie takie zajmowanie się wszystkim wyniosłam z domu, mama zawsze goniła mnie do wykonywania domowych obowiązków i może stąd to przekonanie, że powinnam o wszystkim i za wszystkich myśleć. Chociaż mój tata uczestniczy w sprzątaniu, nawet prasuje (!), gotuje i nie ma z tym żadnego problemu. U męża w rodzinnym domu to było zupełnie inaczej, jego mama zajmowała się wszystkim, a taty nie obchodziło nic. I taki też wzorzec przyjął mój mąż, dla niego to jest coś normalnego że to kobieta ogarnia wszystko. Przyzwyczaił się do wygodnego życia bez obowiązków i chyba tak chciałby  żyć w dalszym ciągu.


właśnie między innymi dlatego jeszcze nie zdecydowałam się na zajście w ciążę. Mąż chciałby już, a ja wiem, że jeśli nie zmienię siebie, swojego myślenia i postępowania, nie "wywalczę" tego, żeby mąż pomagał mi więcej w domu, to gdy pojawi się dziecko, będzie tylko gorzej.

Mądra Dziewczyna! brawo! aż miło się to czyta. Jak kubki się skończą zawsze można kupić jednorazowe smile i bardzo cieszę się, że nie zdecydowałaś się na dziecko - jedno już masz , więc najpierw musi się stać mężczyzną. Teściową olej, nic jej do tego. Spędź miły wieczór, nic nie rób, a jak mąż zobaczy że coś jest nie tak, to przyjdzie czas na szczerą rozmowę i nowy podział obowiązków tak jak mówisz. Tylko nigdy nie wolno Ci się złamać.

już nie pamiętam kiedy miałam parę godzin dla siebie wieczorem smile dla mojego męża na pewno to będzie nowość, że będzie musiał bardziej się zaangażować w obowiązki domowe, ale mam nadzieję że jakoś z czasem się do tego przyzwyczai.

nemezis21 napisał/a:

zróbcie coś co kiedyś dawało wam tyle frajdy A dziś uważacie że jesteście na to za starzy, ze nie wypada ....

nie jesteśmy aż tacy starzy, jeszcze nie mamy 30 lat tongue ale faktycznie ostatnimi czasy rzadko robimy coś spontanicznie... Daaawno nigdzie nie wychodziliśmy tak po prostu, bez okazji.

Wielokropek na pewno będzie narzekał i jęczał że on nie jest kobietą w tym związku i że on się nie powinien zajmować takimi rzeczami jak sprzątanie tongue ale przypomniało mi się jeszcze coś, co kiedyś zmroziło mi krew w żyłach. 2 lata temu miałam jeszcze taką pracę, że chodziłam do niej w soboty. Szczytem wszystkiego było to, że wróciłam do domu po 8 godzinach i na moje pytanie dlaczego nie jest posprzątane, mój mąż był wielce zdziwiony że on miał się tym zajmować. No litości! Siedział w domu cały dzień, to dla mnie było oczywiste że jak wrócę po skończonej pracy będę miała obiad na stole i sprzątnięty dom. Oj kłótnia wtedy była nieziemska, pamiętam. Na całe szczęście teraz już nie wywija mi takich numerów. Ciekawe jakbym to ja siedziała w domu, a on poszedłby do pracy i wrócił zmęczony, głodny, a tu ani nie posprzątane, ani nie ugotowane big_smile

83 Ostatnio edytowany przez CatLady (2017-03-03 13:11:21)

Odp: mąż twierdzi, że o niego nie dbam
cherry_dance napisał/a:

Wczoraj mój mąż wytknął mi, że o niego nie dbam. Kiedy spytałam o co mu konkretnie chodzi, bo przecież codziennie ma podany obiad, lodówka zawsze jest pełna, ma czyste, wyprasowane ubrania, w domu jest posprzątane itd, to spytał czy z tych rzeczy które wymieniłam robię coś tylko dla niego, a nie dla nas.

Poczekaj, poczekaj.. wg niego jeśli Ty prasujesz JEGO koszule, to robisz to dla Was, a nie tylko dla niego??? Może on myśli, że odczuwasz z prasowania jakąś perwersyjną przyjemność? Tak samo z prania... Tym facetom to się w tyłkach przewraca.

cherry_dance napisał/a:

najbardziej boli i denerwuje to, że staram się i wszystko robię z myślą o nim, a on nie potrafi tego docenić.

On tego nie doceni, bo uważa, że to Twój obowiązek jest. Że Ty powinnaś to robić i nie jest to nic wyjątkowego. Tak, jak jego mama robiła i nie domagała się docenienia.

84

Odp: mąż twierdzi, że o niego nie dbam
CatLady napisał/a:
cherry_dance napisał/a:

Wczoraj mój mąż wytknął mi, że o niego nie dbam. Kiedy spytałam o co mu konkretnie chodzi, bo przecież codziennie ma podany obiad, lodówka zawsze jest pełna, ma czyste, wyprasowane ubrania, w domu jest posprzątane itd, to spytał czy z tych rzeczy które wymieniłam robię coś tylko dla niego, a nie dla nas.

Poczekaj, poczekaj.. wg niego jeśli Ty prasujesz JEGO koszule, to robisz to dla Was, a nie tylko dla niego??? Może on myśli, że odczuwasz z prasowania jakąś perwersyjną przyjemność? Tak samo z prania... Tym facetom to się w tyłkach przewraca.

cherry_dance napisał/a:

najbardziej boli i denerwuje to, że staram się i wszystko robię z myślą o nim, a on nie potrafi tego docenić.

On tego nie doceni, bo uważa, że to Twój obowiązek jest. Że Ty powinnaś to robić i nie jest to nic wyjątkowego. Tak, jak jego mama robiła i nie domagała się docenienia.

Nie wiem, pewnie myśli że tak czy tak prasuję, a jego koszule to tak tylko przy okazji tongue

85

Odp: mąż twierdzi, że o niego nie dbam
CatLady napisał/a:

Poczekaj, poczekaj.. wg niego jeśli Ty prasujesz JEGO koszule, to robisz to dla Was, a nie tylko dla niego??? Może on myśli, że odczuwasz z prasowania jakąś perwersyjną przyjemność? Tak samo z prania... Tym facetom to się w tyłkach przewraca. (...)

Nieśmiało zauważę, że ci mężczyźni nie pojawili się znikąd, że ktoś tych mężczyzn wychował, ze ktoś tym mężczyznom wpoił przekonanie, że tzw. obowiązki domowe są domeną kobiet. I dlaczego tymi osobami, które tak wychowały tych mężczyzn są kobiety?

86

Odp: mąż twierdzi, że o niego nie dbam
Wielokropek napisał/a:
CatLady napisał/a:

Poczekaj, poczekaj.. wg niego jeśli Ty prasujesz JEGO koszule, to robisz to dla Was, a nie tylko dla niego??? Może on myśli, że odczuwasz z prasowania jakąś perwersyjną przyjemność? Tak samo z prania... Tym facetom to się w tyłkach przewraca. (...)

Nieśmiało zauważę, że ci mężczyźni nie pojawili się znikąd, że ktoś tych mężczyzn wychował, ze ktoś tym mężczyznom wpoił przekonanie, że tzw. obowiązki domowe są domeną kobiet. I dlaczego tymi osobami, które tak wychowały tych mężczyzn są kobiety?

Wielokropek masz absolutną rację... Dlatego wiem, że jak będziemy z mężem mieć kiedyś dziecko, to będę chciała żeby uczestniczyło i poznawało domowe obowiązki, pomagało przy sprzątaniu itd. Nie chciałabym syna wychować na osobę, która myśli że wszystko będzie miała podstawione pod nos przez całe życie i nawet w domu palcem nie będzie musiała kiwnąć. smile

87

Odp: mąż twierdzi, że o niego nie dbam

CatLady nie to miał na myśli, pytając co robi dla Niego, najwyrażniej. Nie te prace domowe. To są dwa osobne tematy- niesprawiedliwy podział obowiązków domowych to jedno, ( chociaż gdyby Cherry napisała, że dla niej to ok- to nic nam do tego) i to czego zaczyna brakować w ich małżeństwie. Dlatego napisałam że dobrze, że jej to wprost powiedział i warto o tym pogadać teraz, a nie w dziale rozwód smile I racja że Cherry nie ma co liczyć na docenienie prac które wykonuje, bo on je uznaje za oczywistą oczywistość.

88

Odp: mąż twierdzi, że o niego nie dbam
Wielokropek napisał/a:
CatLady napisał/a:

Poczekaj, poczekaj.. wg niego jeśli Ty prasujesz JEGO koszule, to robisz to dla Was, a nie tylko dla niego??? Może on myśli, że odczuwasz z prasowania jakąś perwersyjną przyjemność? Tak samo z prania... Tym facetom to się w tyłkach przewraca. (...)

Nieśmiało zauważę, że ci mężczyźni nie pojawili się znikąd, że ktoś tych mężczyzn wychował, ze ktoś tym mężczyznom wpoił przekonanie, że tzw. obowiązki domowe są domeną kobiet. I dlaczego tymi osobami, które tak wychowały tych mężczyzn są kobiety?

Ja to oczywiście wiem, tylko myślałam, że ten gatunek jest na wymarciu, że to domena starszych pokoleń, ale żeby wśró ludzi przed 30??? Takie rzeczy tylko w Polsce. No i może we Włoszech tongue

89 Ostatnio edytowany przez cataga (2017-03-07 12:04:11)

Odp: mąż twierdzi, że o niego nie dbam

ah, rozumiem, ty o niego nie dbasz, bo prasujesz mu JEGO KOSZULE, robisz wam obiad, a on łaskawie ma do ciebie pretensje,że w koszu smieci juz się wywalaja, bo 3 dni temu poprosilaś go, by je wyniósl??? Zapytaj go dokladnie tak, jak ja Ciebie. A potem spytaj - a co ON zrobil dla ciebie? Skoro uważa, że to przeciez nie problem wlozyć naczynia do zmywarki, to dlaczego ON tego nie zrobil, skoro to taka szybka i prosta czynność? I tak rób z każdą rzeczą, o ktore on ma pretensje, poza tym - jest dorosły, bozia rączki dała , pracujecie oboje i ty tak samo masz prawo być zmęczona jak on po pracy. Ksiązę udzielny się znalazl. Mysli,że będziesz jak jego matka. Powiedz mu, że tak, możesz ( ironia) - ale z matką się nie uprawia seksu, więc....
Uważaj, bo skończysz jako gosposia na dwa etaty i niańka na cały, a on bedzie mial pretensje,że z maluchem caly dzeiń w domu SIEDZISZ i NIC nie robisz
cwaniactwo i wygodnictwo. jeszcze ma pretensje, że mu jego koszule prasujesz? no chyba kpi.

90 Ostatnio edytowany przez Monoceros (2017-03-07 12:37:22)

Odp: mąż twierdzi, że o niego nie dbam

Słabo mi się zrobiło, jak czytałam ten wątek. Zmienić "mąż" na "nastoletni syn", wywalić część łóżkową i temat pt. "mój syn nigdy mi nie chce nawet wynieść śmieci, gdzie popełniłam błąd" jak znalazł.

Cherry, co mnie zaskoczyło w Twoich postach, że piszesz, że gadasz i gadasz, i gadasz, i mówisz, i tłumaczysz, i wyjaśniasz. A on nie zmienia zachowania. Jak to mówią - oznaką szaleństwa jest robić to samo, a oczekiwać innych rezultatów. Przestań gadać, tylko rób.

Gratuluje podjęcia decyzji o wyjściu z roli podnóżka, teraz życzę wytrwałości i nie reagowania na teksty typu "widać że mnie nie kochasz, kochająca żona zawsze zajmie się mężem".

91 Ostatnio edytowany przez Naprędce (2017-03-07 16:06:43)

Odp: mąż twierdzi, że o niego nie dbam
cherry_dance napisał/a:

Niestety on ma do mnie pretensje o to, że np nie wyniosę śmieci (co jest na jego liście zadań), chociaż widzę że się przesypują. Kompletnie nie jestem w stanie tego zrozumieć, bo to nie zajmuje całego dnia, tylko minutę. To fakt że jestem trochę mało asertywna, ale nie jest tak, że godzę się na wszystko. Umiem postawić granicę i powiedzieć nie.

Bo tu nie ma nic do "zrozumienia". Nie wiem do jakich konkluzji czy decyzji tu doszliście, bo czytając to wymiękłem po pierwszej stronie, ale moim zdaniem tu są potrzebne proste i radykalne środki. On gra na Twoich emocjach, wie że Ciebie to wkurza- Ty zagraj na jego- np. zaszokuj go.
Na Twoim miejscu Cherry na powyższe lub podobne pretensje jak te co do śmieci, po prostu wypieprzyłbym w końcu ten kosz razem ze śmieciami przez okno i oczywiście ręki nie przyłożył do ich zbierania.
Tak wiem, Ty tego nie zrobisz- Ty musiałabyś byc w stanie załamania nerwowego z innego powodu, zeby zrobić coś takiego, a  szczytem asertywności dla Ciebie wydaje się podniesienie wzroku znad książki i "nieskomentowanie" czegoś. Wybacz mi sarkazm, ale uważam że powinnaś mu sie postawić i pokazać pazur, rozmowy tu niewiele zmienią moim zdaniem.

92

Odp: mąż twierdzi, że o niego nie dbam
_v_ napisał/a:
tajemnicza75 napisał/a:

Już po tytule wiedziałam o czym będzie. Dbać o męża? O dziecko się dba, a z mężem się żyje/współżyje. Kazdy dorosły, zdrowy na umyśle i ciele człowiek, dba o siebie sam. Czegoś nie dogadaliście przed ślubem... szkoda. Teraz będzie trudno się dogadać, już przyzwyczaiłaś męża do usługiwania.
To co wymieniłaś to role służącej, praczki, sprzątaczki, kucharki itp- o czym zresztą już pisano. Rola żony jest nieco inna wink . Mój małżonek też tak wychowany, ze nie musiał nawet gaci z podłogi podnosić. Obrzydliwość, jak można tak syna wychowywać. To powinno być karalne wink . Fakt, ze nie zdołałam go "wychować", ale już przed ślubem wiedział, ze łatwo się nie poddam, bo w moim domu bracia robili wszystko na równi ze mną. Nie było faworyzowania płci.
Gdy zaraz po ślubie ustaliliśmy zmywanie naczyń na zmianę, a dorobiliśmy sie tylko 1 garnka i mąż nie zmył wg swojej kolejności- nie było następnego dnia obiadu. Taki jeden przykład wystarczy, aby nie zanudzać.
Majtki i skarpety kupuje sobie sam, ja tylko po jego wyraźnej prośbie. Inne rzeczy kupuje sobie sam i nawet mnie nie pyta o zdanie, bo ja mam inny gust wink . Gdy mu się nie podoba niezmyty talerz- niech umyje, gdy śmieci mu śmierdzą-niech wyrzuci. Ja mam prawo tak samo jak on-siedzieć w fotelu i oglądać tv.

gorzej jak brudny talerz nie przeszkadza, a śmieci wyrzuca sie na podłogę i tam juz zostaja na wiecznosc hmm

To śmieci pakuję mu do auta lub torby roboczej. Nie piorę ciuchów roboczych, nie prasuję koszul (w zależności od fachu). Talerz myję tylko sobie, a jemu podaję w jednorazówkach, włącznie ze sztućcami big_smile . Zawsze jest wyjście, jak nie drzwiami, to oknem wink . Sądzę jednak, ze jeśli ktoś jest aż takim flejtuchem, to panna widzi to przed ślubem i albo się z tym godzi, albo za niego nie wychodzi.

93

Odp: mąż twierdzi, że o niego nie dbam
cherry_dance napisał/a:
Klio napisał/a:

Powiało kryzysem wieku średniego...

mąż jest jeszcze grubo przed trzydziestką tongue wink

Klio napisał/a:

On w ogóle coś robi w domu? Partycypuje w obowiązkach domowych?

tak. W soboty pomaga mi przy sprzątaniu (tzn. poodkurza i umyje podłogi). A w tygodniu to tak średnio. Jak mu powiem żeby wyniósł śmieci to mówi że potem się tym zajmie i tak mija dzień, i dwa a śmieci się przesypują. Ja pozostaję nieugięta i tych śmieci nie ruszam, po czym po trzech dniach on ma do mnie pretensje że w koszu już się nie mieści, a ja mimo że to widzę, to nic z tym nie robię... Porażka. Naczynia potrafi włożyć tylko do zlewu, mimo, że zmywarka jest tuż obok i zajęłoby mu to tyle samo czasu. A jak mu mówię żeby powkładał do zmywarki, to się denerwuje że mu zawracam głowę i powtarzam po trzy razy, a za ten czas sama mogłabym to zrobić. Wiadomo, czasem zrobię za niego, ale bez przesady. Nie zawalam go obowiązkami domowymi, oboje pracujemy, jak wracamy do domu to jemy obiad i spędzamy razem czas, potem on idzie i gra w gierki komputerowe, a ja ogarniam dom (sprzątam kuchnię, odkurzam, robię pranie, prasuję, zajmuję się psem). Od niego oczekuję tylko żeby pamiętał o wynoszeniu śmieci i żeby pilnował by w piecu nie wygasło. No i oczywiście żeby nie rozrzucał swoich ubrań po pokoju.

Wczoraj mi jeszcze powiedział że nigdy nie było tak, że musiał chodzić do pracy cały tydzień w dwóch bluzach na zmianę i że nie dbam o to, żeby miał co na siebie włożyć. Szczerze- ma mnóstwo ubrań, ale przykładowo założy raz bluzę i zamiast ją odwiesić, to kładzie byle gdzie. Potem na tej bluzie ląduje sterta innych rzeczy i w efekcie nic nie nadaje się do powtórnego ubrania, bo wszystko jest pomięte. Na początku jeszcze sprzątałam za nim, ale też upominałam go żeby trzymał porządek w garderobie i robił go na bieżąco. Kompletnie się do tego nie stosował, więc ja też odpuściłam. On nienawidzi chodzić na zakupy po ubrania i chyba twierdzi że będę robić tak jak jego matka - kupować mu rzeczy i przynosić do domu. A jak coś się nie nada, to pójdę do sklepu i wymienię/oddam. A jak znów nie będzie pasowało to pójdę do tego sklepu trzeci raz. No litości! Na początku małżeństwa powiedziałam mu że tak to nie będzie wyglądać, a on teraz robi mi o to pretensje. Jeszcze jakieś koszulki i bluzy mogę mu kupić, ale po spodnie już musi iść sam. Dawniej żył z mamą i to ona o niego dbała, ubierała go, on nie musiał chodzić do sklepów, nic przymierzać, ale teraz żyje ze mną, a ja nie mam zamiaru chodzić do sklepu po kilka razy i wymieniać/oddawać ubrania. Nie wiem jak mu to wytłumaczyć i przekonać go do wyjścia do sklepu...

Boże widzisz i nie grzmisz... a co to będzie jak dziecko się pojawi? i co to ma znaczyć, że nie robisz czegoś tylko dla niego, a on co robi tylko dla Ciebie? dbanie o dom to dla niego za mało??? co z tymi facetami... najlepiej jakbyś wyjechała na jakiś czas, niech zobaczy jak to jest jak Ciebie nie ma

94

Odp: mąż twierdzi, że o niego nie dbam

Muszę powiedzieć, że przez ostatni tydzień mąż jakby trochę zmądrzał tongue ja z resztą też. Nie robię już wszystkiego, kilka rzeczy przerzuciłam na niego. Co prawda idealnie nie jest i cały czas wkurzam się, bo czyste naczynia są niewyjęte ze zmywarki, a brudne siedzą w zlewie już drugi dzień, ale nie poddaję się smile jeszcze dwa tygodnie temu pewnie trułabym mu nad uchem i powtarzała tyle razy aż by tego nie zrobił.

W poniedziałek ściągnął wypraną bieliznę z suszarki i położył na łóżku. Widząc to, spytałam czy ma zamiar tak to zostawić, na co on że tak, bo on się praniem nie zajmuje. Powiedziałam że to tylko kilka par skarpet i jakieś tam majtki- chyba wie które jego, a które moje i niech to posegreguje i powkłada do garderoby. "Zbulwersował się" że to ja jestem kobietą i ja od zawsze zajmowałam się praniem i nie wie co mi odbiło tongue ja na to, że to nie jest tylko mój dom i moje obowiązki, a nasz i chciałabym żebyśmy zajmowali się nim na równi smile

Bozia rączki mu dała, ale chyba wcześniej rzadko miał potrzebę żeby z nich korzystać, bo wszystko robiła za niego mama. Było jej wygodniej zrobić niż egzekwować. No i mężowi też było tak wygodnie. Szybko zauważył że jak mama da mu coś do zrobienia, a on będzie to odciągał w czasie, to ona zrobi to za niego i taką przyjął taktykę.

Przez ostatni tydzień zauważyłam że mąż na prawdę się stara i nie jęczy jak staruszek że nie ma czasu posiedzieć na gierce bo coś tam musi zrobić. Wydaje mi się, że powoli zaczął godzić się z myślą, że został nieodwracalnie włączony do pomocy przy codziennych obowiązkach. Oczywiście idealnie nie jest i czasem mam wrażenie, że próbuje ze mną grać na czas i przeciąga zrobienie czegoś z nadzieją że ja się tym zajmę. Ale nie dam się złamać smile póki co, wszystko idzie w dobrą stronę, trzymajcie kciuki wink

95

Odp: mąż twierdzi, że o niego nie dbam

Jak dobrze, że się popsułaś. big_smile Gratuluję!

96

Odp: mąż twierdzi, że o niego nie dbam
Wielokropek napisał/a:

Jak dobrze, że się popsułaś. big_smile Gratuluję!

dzięki big_smile musiałam dopiero z Wami się tym podzielić, żeby zrozumieć, że ja też dobrze nie postępuję smile

97 Ostatnio edytowany przez Amethis (2017-03-09 13:10:33)

Odp: mąż twierdzi, że o niego nie dbam

fajnie się czyta takie "emocyje" pozytywne
radość,

z tym praniem, to zawsze sprawdza się "w praniu"

prania się powtarzają, cyklicznie wink

warto popatrzeć, za jakiś czas, czy w praniu nie lądują "te same brudy"

mistrzostwo, gdy chce i potrafi się przyglądać własnym "brudom", bo już nie trzeba za transport "brudów" czyichś robić

a jeszcze jak się potrafi zakomunikować, gdzie i dlaczego się tak "upierd..ilo"

to już miód malina komunikacyjna w związku wink

Posty [ 66 do 97 z 97 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » mąż twierdzi, że o niego nie dbam

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026