madz88 napisał/a:intro napisał/a:Tyko uważaj na te jogurty, bo one tak naprawdę nie są takie świetne, jakby mogło się wydawać. Nie przekraczaj 500 ml najlepiej dziennie. Zamiast jogurtu lepiej zjeść twaróg w kostce, serek wiejski, czy też serek Emilki z Netto, bowiem zawiera bombę białkową. Jogurt jest smaczny, ale ma mniej białka, a za to ma sporo węglowodanów.
Dzięki za uwagę, uwielbiam jogurt naturalny, sam bez niczego i zawsze dużo go piłam. Kupuję taki milk land 0,1% tłuszczu, 0 cukru, 6% węgla. Jeden z lepszych i tańszych. Niestety nie wiem nawet gdzie w Warszawie jest sklep Netto, nie widziałam jeszcze takiego, ale jutro albo w poniedziałek przejdę się do Lidla i zrobię jeszcze takie podstawowe zakupy w Tesco 
Macie jakiś sprawdzony przepis na chleb? Ja miałam gdzieś zapisane, ale za Chiny Ludowe nie mogę go znaleźć, a w sumie mama pod koniec zeszłego roku go robiła - bardzo nam zasmakował, no ale nie mogę przepisu odnaleźć.
A ile ma białka ten Milk Land? Nie wiem, gdzie można go dostać... choć nie wiem, czy bym się skusiła, bo jeśli pitne, to tylko owocowe. Szkoda, że nie ma jogurtów w kubkach owocowych o tym składzie... Znalazłam jakieś w Biedronce, ale zawierają zboża i śladowe ilości cukru i sięgnęłam jednak po pitny śliwkowy. Dodaję czasem do niego żelatynę i mam wtedy taki jogurtowy deserek. 
Robiłam dzisiaj po raz drugi naleśniki i nie zawiodłam się na nich. Polecam zamiast mleka dodać maślanki. Może już pisałam o tym - nie pamiętam.
Jest też ser Piórko w plastrach, który zawiera TYLKO 3% tłuszczu i ponad 35 gram białka!
Ser ten można aktualnie dostać w sklepach sieci Alma, E?Leclerc, Realu, Polomarkecie i Carrefourze. Jutro jak nie zapomnę i będę niedaleko Polo, to skiknę sobie i zobaczę, czy mają. Od niedawna mam Lidla, a dukanowych produktów tyle, co kot napłakał. Fajnie, że jeszcze ktoś się udziela na tym forum. 
Muszę też trochę ponarzekać.
Ale nie dlatego, że dieta jest bee, tylko dlatego, że w pracy ludzie mnie irytują. Jestem kelnerko-barmanko-kucharką, więc robię też na kuchni. Moje czynności raczej skupiają się na smażeniu i odmrożeniu, bo na barze mam zajęcie główne. Jak koleżanki widzą, a w szczególności jedna "koleżanka" jak gotuję, wiecznie mnie krytykuje. Wiem, że zazdrości.
Sama kiedyś niby była na Dukanie, ale mówi, jakie to niezdrowe, nadciśnienie ma ogromne, rano łyka kilka tabletek i nadwaga niezła... Czy coś z tym robi? NIC. Zauważyła, że schudłam i komentuje każdy mój posiłek. Nie przeszkadza mi to, że wydaję "normalne" jedzenie i nie tęsknię za tym, bo czuję się najedzona. Straszy mnie baba, że to źle się skończy, że tyle osób umarło. Tylko ciekawa jestem, ile osób zastosowało się do tej diety z należytą ostrożnością. Robiłam sobie niedawno wyniki i mam idealne, wszystko w normie! No i przede wszystkim nie jestem senna, zmęczona, wręcz przeciwnie! No ale przecież ta dieta pewnie mnie wykończy... Ciekawe, co babsko powie, jak minie z pół roku i przyjdzie lato, a ja w sukience z opalonymi nogami będę wywijała.
No i oczywiście wiadomo, że mój stan zdrowia na pewno nie pogorszy się ze względu na dietę, bo już wcześniej trochę dukałam.
Nie było to takie do końca prawdziwe, lekko zmodyfikowane i czułam się rewelacyjnie. Wiadomo, że nie dla każdego ta dieta, ale Dukan przestrzegał o wszystkim w książce. Ludzie negują go i karzą, bo farmaceutyki i inne preparaty "cud" nie mają wzięcia. Ważne, żeby nie słuchać innych, iść do przodu i nie dać się pożreć takim babom, jak ta w mojej pracy.
Miłej soboty, dziewuszki. 
http://www.netkobiety.pl/t16026.html