Hej!
Zalogowałam się już dawno, ale jakoś do tej pory tylko czytałam wypowiedzi innych, ucząc się wiele na radach im przekazanych 
Teraz postanowiłam napisać o sobie- mam bowiem chwile zwątpienia czy mój dukan nadal ma sens...
A zaczęło się 7 maja (o jej! ile to już czasu
... ) - wtedy zaczęłam pierwszy dzień diety - 65 kg przy wzroście 166 (moja idealna waga to 56 podobno...).
Po 7 dniach I fazy i utracie 2 kg (wiem, woda...
) przeszłam do drugiego etapu. No właśnie - w tym drugim etapie jestem do dziś, czyli juz ponad 3 miesiące!!! I schudłam na początku jeszcze 1 kg czyli ważyłam wtedy 62 kg - ostatnio się załamałam bo waga znów 64 kg pokazała! A przecież cały czas jestem w tej drugiej fazie właśnie. Nie jem raczej nic co jest zabronione w tej fazie- z wyjątami na wesela i urodziny w których uczestniczę, wtedy skusze się na ciasto, owoce i normalny obiad - no ale taka okazja nie zdarza się przecież co tydzień ani nawet co miesiąc! Z grzechów kuszę się jedynie na jabłko czasami albo małego loda jogurtowego, ew piwo albo lampkę wina - ale to na prawdę rzadko. Pije dużo- głównie kawę i mleko 0,5%, jogurty 0%, kefir/maślankę i wodę niegazowaną oczywiście
Robie różne cuda takie jak placuszki z otrębów czy naleśniki z kefiru (całą masę pomysłów na przepisy czerpię ze strony internetowej dukan.blox.pl), biszkopt dukana itp... ostatnio jednak czuję się napompowana, jak w ciąży
No i zamiast chudnąć- tyję! Moja waga łazienkowa- zakupiona specjalnie na potrzeby diety, bo wcześniej w ogóle nie miałam potrzeby się ważyć- pokazała mi ostatnio 1 kg więcej tkanki tł i 1 kg więcej wody - w sumie 2 kg więcej - a przecież miałam kurcze chudnąć a nie tyć
Przyczyn tego stanu rzeczy dopatruje się w zmianach systemu łączenia faz - tzn najpierw miałam 1 dzień P+1 dzień P+B, potem, ponieważ nie widziałam efektu, przeszłam na 5 plus 5 ale po jakimś czasie zauważyłam, że w etapie 5 dni B+W rzucam się jak wygłodniałam na wszystkie warzywa i w ogóle de facto czuję jakieś rozprężenie i pozwalam sobie na więcej niz powinnam (np na owoce), tłumacząc sobie że rekompensuje sobie wcześniejsze, białkowe 5 dni. Więc bezpieczniej jest jednak wrócić do 1+1, pomimo że w tej konfiguracji nie specjalnie widzę efekty w ogóle
poza tym, czasami w dzień kiedy mam samo białko, zmuszona jestem zjeść warzywa, albo np po weselu robię sobie kilka dni białka zakładając, że to takie trochę odtrucie dla rownowagi organizmu
Także zdarzało mi sie zrobić np 3 dni plus 3 dni albo - bardzo często, licząc na jakieś efekty i w wyrazie poświęcenia- 5 dni białka (w tygodniu) i potem weekend z warzywami. To wygodne bo w tyg panuje nad swoim jadłospisem a w weekend zwykle mam niewielki wpływ na to, co znajdę na talerzu (częsgto jeździmy gdzieś w gości na weekend albo sami mamy gości). Tylko czy takie 5 plus 2 działa w ogóle? 5 plus 2 występowało w książce dukana tylko w wersji na odwrót, dla tych, którzy mają bardzo niewiele do zgubienia (ja mam aż 9 kg!).
Także troche się chyba pogubiłam już w tym wszystkim i straciłam motywację z powodu braków wyników
Poza tym, coraz więcej chce mi sie słodkiego i coraz częściej muszę kombinować z jakimiś deserkami, w ogóle mam wrażenie że mojemu mózgowi brakuje węglowodanów, bo mam problemy z pamięcią coraz większe - nie zapamiętam nr telefonu czy adresu ot tak, musze go zapisać. Nie pamiętam wątków rozmowy itp itd... Przy czym nigdy pamięci idealnej nie miałam
- ale teraz jakby trudniej mi w głowie rzeczy zostają...
Trochę się rozpisałam, ale chciałam zawrzeć w tej wiadomości jak najwięcej informacji żeby móc mieć nadzieję na dobre rady i wskazówki od Was dziewczyny!
Pozdrawiam