aniawierz napisał/a:czas bardzo szybko mija na dukanie. jak byłam na inncyh dietach to dni sie ciągły jak guma do żucia. masakra. a u nas dukasz i chudniesz a tygodnie mijają wraz kilogramami
:D:D
gartuluje również córce. super że macie w sobie oparcie. moja mama tez duka tyle że na III fazie i nie przestrzega zbyt regorystycznie zasad (wczesniej tez nie przestrzegała) a o mnie mowi że jestem narwana i opętana no i przesadzam... ech.
W tym wypadku nie przejmowałabym się mamą, tylko robiła swoje. Wyprowadziłam się w styczniu od rodziców i sama sobie gotuję, co chcę, ale jakbym była w domu, to też pewnie by mówiła, że wydziwiam.
Jednakże jest juz przyzwyczajona do moich szaleństw dietowych, bo zaczęłam baaaaardzo szybko stosować diety, taka głupiutka młodzieńcza moda...
A teraz organizm niestety pamięta stare kilogramy (efekt jo-jo, bo najpierw schudłam bardzo, potem dużo przytyłam i teraz znowu schudłam, ale metodą MŻ i ćwiczeń dużo i nie mogłam i tak wrócić do tego, co chciałam, waga stanęła) i musiałam bardzo uważać na to, co jem, żeby nie przytyć. Teraz chcę zrzucić jeszcze 5 kg z tą dietą i normalnie jeść... Ciągle się głodzić i być na diecie, to katorga, ale ja jadłam specjalnie mało, bo wierzyłam, że tak trzeba. Bałam się, żeby nie przytyć... czasami pozwalałam sobie na coś słodkiego, czy chipsy, ale potem więcej ruchu i ten strach, że przytyję! Masakra po prostu. Bałam się podjąć tej diety strasznie, że przytyję jeszcze zamiast schudnąć, że jak tak można jeść bez ograniczeń i bez liczenia kalorii?! Zdecydowalam się jednak i nie żałuję w ogóle! Jestem szczęśliwa, bo mogę wyleczyć swój organizm, tak to właśnie nazywam. Chcę przystosować siebie do tego, aby nie mieć efektu jo-jo. Mogę nawet 3 dni w tygodniu mieć proteiny, byle bym mogła jeść normalne obiady czasami... Kiedyś jadłam co chciałam, jak tasiemiec, to zachciało mi się chudnąć (jakbym miała z czego) i teraz mam tego efekty... Nie jestem anorektyczką, heheheh, za bardzo lubię jeść. Jestem w stanie się poświęcić i wiem, że Dukan ratuje mi życie.
Musiałam się wyżalić...