Cześć dziewczyny
Czytam Was codziennie, długo i namiętnie
ale się rymneło hihihi. I szczerze przyznam , że czasem za Wami nie nadążam
(chodzi oczywiście o czytanie , a nie tok myślenia)
Powiedzcie mi, czy u Was też tak jest, że waga stoi a sylwetka jakby się poprawia?
Mnie od kilku dni waga ani rusz, a nawet dziś 0,2kg więcej, ale mam @
a jednak moje ciało wydaje mi się, że nabiera kobiecych kształtów, no wiecie talia i takie tam
Do spodni, z których jeszcze niedawno mi się wylewała słoninka wchodzę idealnie, a nawet czuję w niektórych luzik. Zajefajne uczucie.
Na diecie jestem od 03.01 i w sumie zrzuciłam 4,5 kg. Wydaje mi się, że trochę mało, ale cóż... jak już któraś z Was pisała... tyje się szybciutko, za to, zrzuca się ciężej ... niestety. No tak czy inaczej trwam dzielnie z Waszą pomocą
Do celu mam 6 kg. Marzy mi się 60-62 kg ... eh.... rozmarzyłam się hi.
A jeszcze jedna sprawa... czy któraś z Was po diecie była w ciąży? Bo planujemy dzidzie i zastanawiam się, jak organizm reaguje tzn. czy szybko nie zacznę tyć. Szczerze przyznam, że boję się tego jak cholera. Już kiedyś (11lat temu) mając 17 lat ważyłam 82 kg (i 165cm wzrostu)
TRAGEDIA!!!. Zrzuciłam wagę w 7 miesięcy, 15 kg.. głodząc się. I tak w tej wadze bujam się do dziś. No zaczynając dietę ważyłam 71,5kg i tak się wystraszyłam , że znów zaczęłam tyć, zaczełam się odchudzać, tym razem z głową. O diecie dukana dowiedziałam się od męża. Bo ten ostatnio nie mógł uwierzyć , jak jedna laska u niego w pracy schudła. Okazało się , że doktorek Dukanek jej pomógł
Tak więc żeby znów nie wyglądać i czuć się źle zaczęłam dukać.
Dobra nie ględzę już. Spadam spać, bo po nocce jestem. Milgo dzionka... będę tu znów wieczorem 