Cześć dziewczynki 
Początki są zawsze trudne.Człowiek nie wie co go czeka,wszystko wydaje sie skomplikowane. Przez uderzeniówke w zasadzie przeszłam bez problemów.Wytrwałam 10 dni. Schody zaczęły sie później. Uświadomiłam sobie,że wolę nic nie jeść,niż poraz kolejny gotować pierś z kurczaka,albo wsuwać makrelę.Na samą myśl miałam mdłości. Do tego jeszcze mąż poprosił grzecznie o serniczek, potem synuś w szkole obiecał,że mamusia upiecze dwa ciasta...Piekłam i płakałam.Byłam najbardziej nieszczęśliwą,głodną i grubą kobietą na świecie! Wtedy miałam dwa wyjścia-wziąć sie w garść,albo na zawsze pozostać grubasem.Wybrałam pierwszą opcję.Po pierwsze,jeżeli potrafiłam rzucić palenie,to nie pokona mnie jakaś dieta.Po drugie zaczęłam wertować internet i książki w poszukiwaniu przepisów. Okazało się,że mozna jeść zupełnie normalnie i chudnąć. Robiłam gołąbki,bigos,krokiety,leczo,kotlety na rózne sposoby,rosół z makaronem/kluseczkami,wszelakie sałatki. Teraz jestem w 3 fazie i wiecie co? Nie kusi mnie "normalne"jedzenie. Wiem,że juz mogą pozwolić sobie na mniej dietetyczne potrawy,ale wcale nie mam takiej potrzeby. Często przepisy dukanowskie serwuję całej rodzinie.Oni nawet nie wiedzą,że kotlecik jest opanierowany w białku i otrębach.Albo,że jedzą proteinowy pasztet.Chyba na tym polega zmiana nawyków żywieniowych.
Dudzikowa-z przepisami,to poroszę na inny wątek
A tak swoja drogą,to może opublikujemy nasze przepisy? Może np."Kolejne 350 przepisów w diecie Dukana"? Mów co chcesz,ale na samych cyckach i makreli człowiek fiksuje szybko.Trzeba mieć cel,trzeba szukać nowych smaków,nowych wyzwań 