Jakis czas temu w moim zyciu wydarzylo sie cos bardzo dla mnie bolesnego, co o malo nie zniszczylo mojego malzenstwa, mojej rodziny a nawet zycia. W moim przypadku przyczyna tej sytuacji byla kobieta, czlonek rodziny, zdawaloby sie bliska osoba. Opisalam wszystko w innym watku "zdrada nie zdrada" w dziale zdrada. Jak myslicie, dlaczego inni ludzie próbuja zniszczyc nasze zycie? Czy w waszym zyciu tez ktos narobil balaganu? Jakiego? Dlaczego ludzie robia takie rzeczy? Mysle o tym calymi dniami. Zawsze staralam sie zyc tak, aby nie uprzykrzyszac zycia inny. Wiadomo, czasami sie nie da, ale rozwalac komus zycie?
Podobne tematy
2 2010-02-01 09:24:51 Ostatnio edytowany przez Iwkaaa (2010-02-01 09:38:36)
Aga nie wiem dlaczego inni próbują niszczyć nam życie, ale to się zdarza.
Mnie też ktoś narobił bałaganu w życiu, długo zadawałam sobie pytanie dlaczego?
Ale pokrótce Ci powiem jaki bałagan.
Miałam znajomą. To był 2006 rok. Zbliżyłyśmy się. Dziewczyna pogubiona w życiu, z problemami małżeńskimi. Mąż psychopata, który znęcał się nad nią. Złapała wiatr w żagle, gdy ten wyjechał za granicę.
Dawałam jej wsparcie, szczerze chciałam jej pomóc, próbowałam żeby sobie pomogła, wyrwała się z toksycznego związku, MIała również u mnie pomoc finansową.
Niestety rzeczywistość była zupelnie inna.
Miala romans z moim mężem , i w ten sposób postanowiła zniszczyć nasze małżeśnstwo od środka.
Zrobiła nam dużo złego, mąż na wszytsko się zgodził co ona wymysliła, był pod takim wpływem tej kobiety ,że nie zauważał nic złego w jej zachowaniu. Z jednej strony udawała przyjaciółkę, korzystała z mojej pomocy, z drugiej strony niszczyła nas. Podburzała męża przeciwko mnie, kłamstwa, niestworzone historie, musiałam się tłumaczyć z romansów których nie było. ATmosfera była nie do wytrzymania. A piekło się zaczęło gdy wrócił jej mąż, wtedy się już wszystko posypało.
W życiu nie spotkałam takiej osoby, która w taki sposób wlazła w cudze życie i je zniszczyła, mąż przez nią wpadł w ogromne długi. DŁugo nie mogłam sobie poradzić sama ze sobą. Pytania dlaczego? co ja takiego zrobiłam? Pewnie chora fascynacja, chora wyobraźnia tej osoby, która mając własne dzieci nie potrafiła zrozumieć że cudzego życia się nie niszczy. Pewnie miała rozwaloną psychikę przez toksyczny związek z własnym mężem. Ale można się ratować nie cudzym kosztem.
A jeszcze dodam, że poznali się długo wcześniej zanim ja ją poznałam.. Sprytnie zaaranżowała wszystko żeby mnie poznać i dać się polubić. Tego mężowi nigdy nie wybaczę. Że pozwolił na coś takiego, że nie bronił własnej rodziny ogarnięty jakąś chorą fascynacją. Są to tak przykre sprawy dla mnie, że teraz pisząc to mam łzy w oczach. Z mojego życia małżenskiego została ruina. Na nowo staję na nogach ale tym razem sama z dziećmi.
Witam!..bo na tym podolu, sa ludzie i ludziska,dobrzy i zli,na to nie ma reguly...takze sie borykam z tym problemem,nawet najblizsza rodzina moze byc podla,byc moze zazdrosc,raz pomoglam kuzynce,to stala sie stalym bywalcem w mojej kieszeni,jak raz odmowilam zostalam najgorsza ,a gdzie podziekowanie,teraz trzymam sie zasady i ograniczam kontakty,owszem jest wielu wspanialych ludzi,wielkie przyjaznie,ale to jednostki....sami musimy dokonac wyboru co jest dla nas dobre a co zle,a tych zlych trzeba unikac,nie wiem co zrobila ta kobieta w twoim zyciu ,nie czytalam postu, ale zycie toczy sie dalej.....a my jestesmy jego ofiarami.
Ja stosuję zasadę nie czynić tego innym co mi niemiłe, niestety ludzie często nie myślą o tym,wręcz myślą ze swojego punktu widzenia i siedzenia,mam kilka koleżanek, które wdały się w romans z żonatym mężczyzną,strasznie wtedy nadawały na ich żony, jakie są złe, niedobre i wogóle to by sobie odpuściły swojego męża.jestem przyjacielska ale szczerze je karciłam,ze role mogą się odwrócić, że są zaślepione swoimi własnymi emocjami,na nieszczęście- szczęście skończyło się porażką i teraz szerokim łukiem omijają takich facetów. Mimo że jestem kobietą, wiele złego dzieje się ze strony kobiet, pozwalają sobie na przekroczenie granicy, nie zdając sobie sprawy, ze często są tego ofiarami. gdyby ludzie potrafili spojrzeć na to z drugiej strony lustra, zastanowiliby się nad tym co czynią innym ludziom, gdyby poczuli to na własnej skórze,możliwe.
Igaa, szczerze współczuję takiego bolesnego doświadczenia.
5 2010-02-01 15:24:17 Ostatnio edytowany przez Ema (2010-02-01 15:31:25)
Mam w rodzinie taka osobe ktorej trescia zycia sa intrygi i manipilacje ludzmi.To moja bratowa! Kiedy jej nie znalam nie sadzilam ze ktos moze byc zdolny do takich rzezczy? Jak ja jej nie lubie...Jest w moim wieku i cala rodzina miala jej dosc.
Zanim wyszla za mojego brata robila wszystko zeby wszyscy ja polubili,a po slubie pokazala swoje prawdziwe oblicze!!!
Nie bede pisac calej histori,bo to by za dlugie bylo,ale tak przytocze kilka sytuacji:
Po pierwsze zdradzala mojego brata i kilka razy ja przylapalam! Nie mowilam bratu o tym,bo nie chcialam mu robic przykrosci,ale gdy to sie zdarzylo kolejny raz to nie moglam pozwolic na to,aby moj brat zyl w takiej nieswiadomosci! Powiedzialam mu o tym bardzo delikatnie,ale on mi nie uwierzyl!!!!! Najlepsze jest to,ze cala rodzina o tym wiedziala i kilku sasiadow tez ja widzialo z facetami i to nie byly sytuacje dwuznaczne.Teraz wiem,ze on nie chcial teo wiedziec.
Ona tak potrafi manipulowac faktami i ludzmi ze to az nie do uwierzenia.Sklocila cala rodzine,kazdy z kazdym sie klocil,bo ona rozsiewala chore plotki. Nagadala mojemu bratu ze nasz tata ja podrywa i molestuje!!!!! To nie prawda!! Ale brat uwierzyl,zaslepiony miloscia do niej i pobil sie z tata!! A tata byl w szoku bo nawet nie wiedzial o co chodzi??? I wyobrazcie sobie,ze ta sz.... stala sobie obok i patrzyla jak bija!!
Inna sytuacja to taka ze oskarzyla moja mame ze jej kolczyki ukradla,moja mama nie ma przebitych uszu,wiec po co jej kolczyki??????
Mojemu Marcinowi nagadala ze go zdradzam,on jej nie uwierzyl,bo sie juz na niej poznal od tej strony,ale jak ja sie o tym dowiedzialam to natychmiast do niej poszlam i sie pobilysmy!!! Wyzwalam ja od najgorszych.
Ona przez te klamstwa niszczy wszystkich na okolo,mojego brata tak zmanipulowala ze przez nia malo co nie stracil zycia,wyskoczyl z 2 pietra!!!! I wiele innych przykladow bym mogla podac!!
Jeszcze tak napisze tylko,ze jako jedyna corka(mam 4 braci),jestem oczkiem dla ojca i bardzo polubil mojego chlopaka,od razu przeszli na ty i lubia razem spadzac czas. A zona mojego brata nie miala ojca praktycznie i byla zazdrosna o to ze moj tata spedza z nami czas a nie z nia!!!Wyobrazacie sobie,po tym wszystkim co zrobila,ona liczy na jakis wspolnie spedzany czas???
Kilka lat temu wyjechalam z chlopakiem za granice,to ona hop siup wskoczyla na moje miejsce i probuje sie podlizac rodzicom,ja nie jestem zazdrosna o nia,bo to wkoncu ja jestem corka:) Rzadko sie widuje z rodzina,ale jak raz bylam w Polsce to chcialam wziac ze soba tylko braci i spedzic sobie razem czas na lodowisku albo gdzies indziej.To nie moglam, bo Ona zabronila mojemu bratu wyjsc ze mna! A pewnego wieczoru bylam u nich w domu na noc,ogladalismy film razem we trojke,siedzielismy na lozku i przytulilam sie do brata,niby wszystko ok,ale jak film sie skonczyl i poszlam spac,to slyszalam jak sie kloca o mnie! Powiedziala mu ze nie bedzie z nim spac,bo jak chce sie do kogos przutulic to niech sobie idzie do mnie.I spala na podlodze.
Ona jest zazdrosna o jego siostre.Moj brat tez byl zdziwiony.
Dla mnie ona jest nienormalna i chora!!!!!!
Moja rodzina ktora jest w Polsce twierdzi,ze sie zmieniala na lepsze,ale ja wiem ze ona juz cos knuje i dobra aktorka jest z niej.
Nie wierze,ze oni dali sie jej znowu omotac.
I nie mam pojecia dlaczego ludzie robia takie rzeczy??? Po prostu nie wiem.
Witajcie dziewczyny .Bardzo uwaznie przeczytałam twoja historie Aga i część twojej Iwonka i Marzenki też.
Pytacie czemu ktos czyni taki zamęt zło i nienawiść w śzczęśliwej rodzinie, ja myślę że to wina kompleksów.
Taka osoba głeboko urażona tym że ktoś jest szczęśliwy stawia sobie na cel udowodnienie mu jak sie myli.
Nie patrzy ani na to że wyjdzie na podłą, ani że dzieci skrzywdzone będą, liczy się zawiść o ciepło i szczęście.
Jak nie może zdobyć czegoś samemu jak w histori Agi to zrobi, to użyje nie legalnych srodków ale zniszczy .
Zapatrzona w siebie istota to zagrożenie dla rodzin,Iwonka a to że twój mąż dał sie tak omotać że mu krzywda dzieci i ciebie
wisiała to godne pogardy twojej do niego.
Marzenka ja też mam w rodzinie taką synową mojej chrzestnej , która cudy nie widy wyprawia ,wstydu nie ma.
Miałam kiedys chłopaka moja pierwsza miłość był okropnie zazdrosny , koleżanka z rocznika niżej,zagieła na niego parol.
Ciagle za nami chodziła mieszłała, aż go zdobyła przespał sie z nią. Ona mnie o tym poinformowła,
bardzo słodkim głosem. Powiedziałam to go bierz jest twoj. Ale ona go nie chciała o dziwo dla niej liczyło sie zdobycie,
go i potem stracił dla niej urok. Błagał nie wruciłam, dwa lata próbowałam zapomnieć, aż zakochałam się w innym.
Dzieki dziewczyny, ze sie odzywacie. Juz zaczelam myslec, ze mam chora wyobraznie. Do tej pory myslalam, ze takie historie sie zdarzaja tylko w filmach. Ale z drugiej strony skad tworcy filmow maja brac pomysly? Ja zawsze tez wyznaje zasade: jesli mozna pomoc to pomagam, bron Boze zaszkodzic. W wiekszosci zycie na mojej drodze stawialo zdrowych emcjonalnie i psychicznie ludzi. Jestem osoba otwarta, zawsze gotowa do pomocy, bezgranicznie ufna. Z tego co piszecie jestescie podobne. I kazda z nas dostala porzdnego kopniaka. Jedynie mam nadzieje, ze te historie uczulaja nas na to, ze nie mozna byc zbyt ufnym. Chyba do konca zycia nie zrozumiem takich ludzi. Uwazam, ze i tak w zyciu codziennym mamy tyle problemow, ze nie zaslugujemy na wiecej. Wciaz przychodza mi do glowy rozne pomysly, jak sie zemscic, ale wtedy nie bylabym lepsza. Wierze, ze zycie samo odplaci z nawiazka tym, ktorzy nas skrzywdzili. Pozdrawiam wszystkich cieplutko. Trzymajcie sie dziewczyny
Pozdrawiam i trzymam kciuki za wasza rodzinke żeby się udało.
9 2010-02-02 10:14:22 Ostatnio edytowany przez Iwkaaa (2010-02-02 10:20:16)
Aga ja nie szukam zemsty. Gdybym to zrobiła upodobniłabym się do takich osobników.
Ale była to dla mnie gorzka lekcja życia. Inaczej podchodzę do ludzi teraz. Jestem nadal ufna, ponieważ wiem że na świecie jest dużo cudownych osób. Ufam ale bacznie się przyglądam.
Pozdrawiam Cię Aga.
Ps. Też w najgorszych momentach wydawało mi się, że to coś ze mną jest nie tak. A przekonałam się , że trzeba wierzyć własnym przeczuciom, instynktom, własnej intuicji, i nie dać sobie wmówić kłamstwa.
I tak jak mówisz, tacy ludzie dostaną od życia to na co sobie zaslużyłli.
Różyczko, jak zawsze potrafisz mądrze spojrzeć na problem.
Aga333 napisalas ze: ,, Wierze, ze zycie samo odplaci z nawiazka tym, ktorzy nas skrzywdzili" Tez tak uwazam.
Ja tez wierze a wlasciwie wiem,ze tak bedzie. Ktos kto wyrzadza zlo innym,to predzej czy pozniej to zlo wroci do niego z podwojna sila.
Aga i dziewczyny macie racje że zło jakie nam wyrządzaja podłe osoby , kiedyś do nich wróci.
Może za rok dwa ktoś ich szczęscie rozwali albo po prostu los pokarze ich w inny sposób.
To co od siebie dajemy to wraca do nas jak bumerang ,jak koło. .jeśli na kole życia robimy cos złego,
powstanie rysa i nasze życie płynie i trafi się to miejsce gdzie rysa jest i wruci do nas to złe.
Zawsze starałam się żyć tak, aby nie uprzykrzać życia innym... A jak jest się całe życie dobrym, to źle się na tym wychodzi... Cóż, smutne, ale prawdziwe.
Ale jak pogodzic sie z taka niesprawiedliwoscia. Mnie najbardziej dobija bezsilnosc i denerwuje to, ze jest to pierwszy raz kiedy zycze komus naprawde zle i musze sie naprawde mocno starac, zeby odepchnac od siebie chec zemsty. Zawsze z pokora przyjmowalam kopniaki od zycia ale tym razem... Jedynie pocieszam sie, ze kiedys winowajca dostanie za swoje. Ale ta mysl tak naprawde nie pociesza. Po raz pierwszy odkrylam w sobie takie poklady nienawisci i i checi odwetu, ze az to mnie przeraza. Cale szczescie, ze czas dziala na moja korzysc, wszystki negatywne emocje sie wyciszaja, a wspomnienia latwiej odpedzic. Jestem prawdziwa szczesciara, bo to co sie stalo, tylko uswiadomilo nam jak wiele dla siebie znaczymy. Zawsze w kazdym zlym doswiadczeniu staralam sie doszukac czegos pozytywnego, dobrego dla mnie. Czy to jest mozliwe, zeby to co wydarzylo sie najgorszego w moim zyciu przynioslo, przynioslo najlepsze efekty? Kolejny cud tego swiata. Dziewczyny, abyscie i wy mialy cos dobrego w waszych bolesnych przezyciach.
Moze to prawda, ze jak sie ma miekie serce to trzeba miec twardy tylek i gietki kark. Ale jak te zle osoby potem moga zyc z taka swiadomoscia? Nie jestem aniolem. Tez mam na sumieniu kilka grzeszkow, ale zeby swiadomie i z premedytacja szkodzic innym, to nie. Wole isc spac ze przynajmniej staralam sie zrobic cos dobrego, a nie ze narobilam tylko komus samych nieszczec. Wole czekac, az kolo zycia odda mi podwojna porcje dobrego, w zamian za to co zrobilam, niz obawiac sie, ze moje zle uczynki moga nagle i niespodziewanie wrucic do mnie.
Najwazniejsze chyba jest moc rano spojrzec sobie w lustrze w oczy i nie zobaczyc tam zimnego, wyrachowanego, pozbawionego uczuc czlowieka.
Zapewniam cie że te osoby szybko wykasowuja w własnych głowach że zrobiły cos złego...
Wolą życ jak by nic sie nie stało. Ja ta moja koleżanke spotkałam po 5 latach i ona podbiegła wyściskała m,nie a ja w szoku
odbiło jej czy co a ta dawaj pyta co u mnie no normalnie jakby to co zrobiła to nie istniało...
Byłam zaszokowana cos tam jej pod nosem odpowiadałam aż nagle nadjechał jej autobus a ona gadajac o dzieciach znajomych nagle raptownie zmieniła temat i bezczelnie do mnie " A pamietasz ze ci odbiłam zbyszka?" ...
Poczułam się jak kertyynka że też dałam się nabrać na jej grzecznośc. Ale po czasie zrozumiałam,
ja mogłam sie pochwalić mężem to że mam dom jestem szczęśliwa,
a ona nadal nic nie miała była jak kukułka ciągle bez gniazda.
Zazdrośc ją żżerała i ona mogła się pochwalić tylko skrzywdzeniem kogoś. To żałosne i smutne.
Mieszka w niemczech teraz z 56letnim facetem , bez ślubu i mu sprząta.
Gdyby sie przyznała przed sobą że żyje podle, to nie mogłaby spac szczęśliwie wiec dla nich to nie miało miejsca.
Takie osoby to pasożyty żerują szczęściem innych a jak zniszczą cos , przenosza się dalej po prostu.
Masz racje od takich śmieci odróżnia nas to świadomość że przez nas nikt nie cierpiał, i że możemy spojrzeć sobie w twarz.
Rozyczko, cos w tym jest. Ja tez po ok miesiacu dostalam niewinnego smska: czesc, co u was slychac? No myslalam, ze szlak mnie trafi. To ich postrzeganie rzeczywistosci, lub raczej radosc z tego, co zrobili, swiadczy chyba tylko o tym, jak bardzo sa chorzy emocjonalnie i spolecznie. Ale tu masz racje: my sie jakos pozbieramy przy pomocy i wsparciu naszych bliskich, odzyskamy radosc zycia i ufnosc w ludzi, a one pozostana same, zgorzkniale lub skrzywdzone przez facetow jeszcze bardziej chorych niz onesame.
aga333 ja czytam twoje sposty to mam wrażenie że to ja je piszę.Jesteśmy w bardzo podobnej sytuacji, ten sam wiek,ten sam staż małżenski i te same emocje. Ja wiem o zdradzie mężą od 3 miesięcy i sobie nie radzę.Są dni że jakoś się trzymam ale czasami to totalny odjazd emocji. U mojego męża i jego byłej kochanki a mojej znajomej niedługo pojawi się dziecko i z tym sobie nie poradzę. Starałam się to jakoś zaakceptować ale to jest tak silny ból, tymbardziej że nasze dziecko zmarło, że rozwala serce na drobne kawałki. Wysłalam do tej s...ki pare sms-ów jak sie dowiedziałam ale ona zero wyrzutów sumienia, zero żalu i mnie straszy że zgłosi na policje że ja nękam.Jak wierzyc facetowi że kocha i chce byc ze mną??? Ja ta wiarę powoli trace.
Ktoś kiedyś to tak opiasł:
Jean de la Bruyere
Pragniemy być całym szczęściem osoby kochanej, a jeśli to niemożliwe - to całym nieszczęściem.
W tym tkwi odpowiedź. Emocje. Na to nie ma wytłumaczenia, tak po prostu jest. Żadko kiedy nad nimi umiemy zapanować. Taka nasza natura. Pozdrowionka aga333.
nie wiem dlaczego ludzie niszczą życie innym??????????? moje dzien po dniu niszczyła kobieta, zabrałą mi wszystko co kochałam, w co wierzyłam, i udało się jej. Często zastanawiam się jak można to robić drugiej osobie i nie znam odpowiedzi ale jedno wiem na 1000 procent nigdy nie wejdę w związek żeby być tą drugą , dla mnie mężczyzna zajęty ( żonaty, albo w związku) to teren wzbroniony bo wiem jak to jest kiedy wszystko co wierzysz, wszystko co kochasz rozpada sie na kawałki i wiem że tego nie zrobie INNEJ KOBIECIE
W moje życie wdarła się nienawiść do mnie innej kobiety. Mój mąż był tym pierwszym w jej życiu. Jej małżeństwo nie wyszło, więc po cichu żyła sobie tym ,,niedokończonym" uczuciem do niego, wyidealizowanym obrazem, którego nigdy nie zdążyła zrealizować. Dacie wiarę, że choć ja nie miałam nawet pojęcia o jej istnieniu to ona przez te wszystkie lata interesowała się mną? A kiedy za pośrednictwem portalu Nasza-klasa udało jej się w końcu nawiązać z nim kontakt bez wahania sięgnęła po to, o czym nie powinna była nawet zamarzyć. Stanęłam jej na przeszkodzie, więc znienawidziła mnie jeszcze bardziej. Pisała, dzwoniła, wtargnęła w moje życie. Tak, moim zdaniem to chora kobieta i chore uczucie. Ja tego nigdy nie zrozumiem, zresztą chyba nawet nie chcę...
znajomość jaką miałam z Beatą była dziwna i skończyła się szybko.wcześniej znałam ją z podstawówki i powiem aż ciarki przechodzą. nie mam pojęcia skąd wzięło się u niej tyle fałszu . wiedziałam jaka jest potrafiła mnie obgadywać za moimi plecami w handlówce i liceum. ale twarz do dziś jest dwulicowa pełna fałszu zawiści . zastanawiałam się dlaczego tak postępowała . dzisiaj jej unikam jak mogę ale potrafię patrzeć tak nienawiścią że mnie wykorzystała . radzę jej żle i życzę .
radzę jej żle i życzę .
Po co..?
Cześć
Nie wiem jak mam zacząć , bo strasznie nadal mnie to boli nie mogę się pozbierać po tym co mi sąsiedzi oraz rodzina zgotowała , nie śpię po nocach często płaczę i nawet żyć mi się odechciewa , 2 lata temu przeprowadziłam się z mieszkania w którym mieszkałam bardzo długo , na inne osiedle , tam gdzie teraz mieszkam okazało się że sąsiedzi (jak i również całe osiedle) lubią wtykać nos w nie swoje sprawy , no i po czym ploty rozsiewać , jak i również cała moja rodzina - więc z nimi nie rozmawiam , nie odwiedzam bo poco , i tak zawsze uważali mnie za czarną owce w rodzinie i twierdzili że do niczego w życiu nie dojdę . ( Nikomu nic nigdy nie zrobiłam nie rozrabiałam nigdy ale tak wszyscy uważają mnie za wielkie nieporozumienie) to jeszcze nic , na początku jak zaczełam mieszkać na tym osiedlu , wydawało się być wszystko ok po jakimś czasie sąsiedzi zaczeli podsłuchiwać moje rozmowy pod oknem , zaczeli czytać moją korespondencje , dodatkowo zaczeli ingerować wszyscy w mój związek , (na dodatek mieszkam z moją mamą która przyjmuje w domu tych sąsiadów i wieży we wszystko co jej powiedzą, a jej mówiłam że z nimi nie ma się zadawać bo to fałszywi ludzie) mój związek rozpadł się dzięki im wszystkim oraz mojej rodzince kiedyś moja kuzynka widziała mnie z chłopakiem i zaraz wysłała sms-a do mojej mamy że niby mnie bije i ja się Go boję , poczym sąsiedzi dopowiedzieli swoje jakieś wersję , moja rodzina oraz sąsiedzi wypisywali do jego znajomych na fb jakieś nie stworzone rzeczy , że mnie bije itd........ gdzie kolwiek poszliśmy to jakaś menda musiała nas widzieć to zaraz sms-y do mojej mamy że się na de mną znęca że się kłucimy itd.................. długa historia moja mama zaczeła szantażować mnie że mnie wyrzuci z domu jeśli z nim nie zerwę , kłóciłyśmy się długi czas (a w tym czasie szukałam pracy i nie stać mnie było na wynajem czegokolwiek) od tamtej pory zaczełam bać się ludzi ciągle mam tą sytuację przed oczami i boje się komukolwiek zaufać , jedno wiem że muszę się wyprowadzić jak najdalej tam gdzie mnie nikt nie zna i nie ma mojej rodziny ale brak mi sił - zniszczyli mi życie nie wiem czy kiedyś odnajdę spokój i szczęście
Dona ufaj sobie. W dzisiejszych czasach bardzo łatwo rujnować komuś życie.
Przede wszystkim może zabrzmieć to brutalnie, ale zerwij w jak największym stopniu kontakt z pasożytami, którzy Tobie szkodzą, bo to jest po prostu nienormalne i w tym przypadku chyba nawet paragraf by się znalazł o zniesławienie.
i autorko przede wszystkim musisz popracować nad sobą - Ty musisz bronić swojego stanowiska, decyzji i nikt nie ma prawa w to ingerować bez powodu.
Ludzie często robią coś nie myśląc o konsekwencjach. Czasem nie zdają sobie sprawy, że zrobienie czegoś może drugiej osobie wyrządzić wielką krzywdę i sprawić nieprzyjemność. Często jest to przypadek. Jednak zdarza się, że ktoś chce nam zaszkodzić celowo. Co zrobić w takiej sytuacji? Stanąć twarzą w twarz z taką osoba i reagować. Nie czekać na ataki, ale oznajmić, że się nie podoba takie zachowanie. Jeśli otaczamy się dobrymi i odpowiednimi osobami to szansa pojawienia sie takiej sytuacji jest mała. Jednak nigdy nie, czego nie można być w stu procentach pewnym. Zawsze zostaje niepewność.
Mam w rodzinie taka osobe ktorej trescia zycia sa intrygi i manipilacje ludzmi.To moja bratowa! Kiedy jej nie znalam nie sadzilam ze ktos moze byc zdolny do takich rzezczy? Jak ja jej nie lubie...Jest w moim wieku i cala rodzina miala jej dosc.
Zanim wyszla za mojego brata robila wszystko zeby wszyscy ja polubili,a po slubie pokazala swoje prawdziwe oblicze!!!
Nie bede pisac calej histori,bo to by za dlugie bylo,ale tak przytocze kilka sytuacji:
Po pierwsze zdradzala mojego brata i kilka razy ja przylapalam! Nie mowilam bratu o tym,bo nie chcialam mu robic przykrosci,ale gdy to sie zdarzylo kolejny raz to nie moglam pozwolic na to,aby moj brat zyl w takiej nieswiadomosci! Powiedzialam mu o tym bardzo delikatnie,ale on mi nie uwierzyl!!!!! Najlepsze jest to,ze cala rodzina o tym wiedziala i kilku sasiadow tez ja widzialo z facetami i to nie byly sytuacje dwuznaczne.Teraz wiem,ze on nie chcial teo wiedziec.
Ona tak potrafi manipulowac faktami i ludzmi ze to az nie do uwierzenia.Sklocila cala rodzine,kazdy z kazdym sie klocil,bo ona rozsiewala chore plotki. Nagadala mojemu bratu ze nasz tata ja podrywa i molestuje!!!!! To nie prawda!! Ale brat uwierzyl,zaslepiony miloscia do niej i pobil sie z tata!! A tata byl w szoku bo nawet nie wiedzial o co chodzi??? I wyobrazcie sobie,ze ta sz.... stala sobie obok i patrzyla jak bija!!
Inna sytuacja to taka ze oskarzyla moja mame ze jej kolczyki ukradla,moja mama nie ma przebitych uszu,wiec po co jej kolczyki??????
Mojemu Marcinowi nagadala ze go zdradzam,on jej nie uwierzyl,bo sie juz na niej poznal od tej strony,ale jak ja sie o tym dowiedzialam to natychmiast do niej poszlam i sie pobilysmy!!! Wyzwalam ja od najgorszych.
Ona przez te klamstwa niszczy wszystkich na okolo,mojego brata tak zmanipulowala ze przez nia malo co nie stracil zycia,wyskoczyl z 2 pietra!!!! I wiele innych przykladow bym mogla podac!!Jeszcze tak napisze tylko,ze jako jedyna corka(mam 4 braci),jestem oczkiem dla ojca i bardzo polubil mojego chlopaka,od razu przeszli na ty i lubia razem spadzac czas. A zona mojego brata nie miala ojca praktycznie i byla zazdrosna o to ze moj tata spedza z nami czas a nie z nia!!!Wyobrazacie sobie,po tym wszystkim co zrobila,ona liczy na jakis wspolnie spedzany czas???
Kilka lat temu wyjechalam z chlopakiem za granice,to ona hop siup wskoczyla na moje miejsce i probuje sie podlizac rodzicom,ja nie jestem zazdrosna o nia,bo to wkoncu ja jestem corka:) Rzadko sie widuje z rodzina,ale jak raz bylam w Polsce to chcialam wziac ze soba tylko braci i spedzic sobie razem czas na lodowisku albo gdzies indziej.To nie moglam, bo Ona zabronila mojemu bratu wyjsc ze mna! A pewnego wieczoru bylam u nich w domu na noc,ogladalismy film razem we trojke,siedzielismy na lozku i przytulilam sie do brata,niby wszystko ok,ale jak film sie skonczyl i poszlam spac,to slyszalam jak sie kloca o mnie! Powiedziala mu ze nie bedzie z nim spac,bo jak chce sie do kogos przutulic to niech sobie idzie do mnie.I spala na podlodze.
Ona jest zazdrosna o jego siostre.Moj brat tez byl zdziwiony.
Dla mnie ona jest nienormalna i chora!!!!!!Moja rodzina ktora jest w Polsce twierdzi,ze sie zmieniala na lepsze,ale ja wiem ze ona juz cos knuje i dobra aktorka jest z niej.
Nie wierze,ze oni dali sie jej znowu omotac.I nie mam pojecia dlaczego ludzie robia takie rzeczy??? Po prostu nie wiem.
Ale przebojowa twoja bratowa! Znajdź sobie przyjaciół opowiedz co ona robi wtedy zobaczysz co będzie wiedziała wszyscy będą murem. Jest zazdrosna szuka wszędzie sposobu żeby zniszczyć komuś życie.
Iwkaaa wzruszyła mnie Twoja historia musimy być ponad to wszystko i jednak nie zatracić się w nienawisci do drugiego człowieka ,ja wierzę że warto jest widziec w drugim czlowieku dobro ,zło powraca zawsze i to ze zdwojoną siłą .Mnie też spotkała sytuacja ze strony przyjaciółki taka podobna do Twojej .
Ja może napiszę ze swojej strony. To jak moja była kobieta potrafi manipulować faktami, jak perfekcyjnie kłamie, poniża innych... To jest jakiś koszmar. Gdy odwróciły się role twierdzi, że jestem chory, że rozwaliłem jej związek, że próbuję ją zniszczyć (i kilku innym osobom to samo zarzuca)... Jestem na tyle silny, że zaatakowałem pierwszy, bo czułem w kościach, że jak tego nie zrobię, to będzie z tego niezły gnój i miałem rację. Laska pokłóciła się ze wszystkimi swoimi znajomymi, wszyscy mają ją w dupie i jak teraz z kilkoma jej byłymi znajomymi dobitnie jej uświadamiamy, że nie jest pępkiem świata, to się rzuca na Nas. Zdradza wszystkich jak leci i nie czuje z tego powodu winy w ogóle, ba WSZYSTKIEMU ZAPRZECZA, pomimo dowodów jawnie wystawianych na stół. Przerażające jest to, że matka ją jeszcze wybiela na każdym kroku. A ona się wszystkiego wypiera i przez to wychodzi na nie wiadomo jaką cnotkę. A prawda jest taka, że razem z matką i babcią po wszystkich jeździ, nie ma skrupułów żadnych, straciły wszelkie możliwe korzyści poprzez ukrócenie takich relacji. I teraz im się pali grunt pod nogami. A mnie przedstawia po całym mieście, jaki to ja jestem zły, bo byłem w stanie powiedzieć jej prawdę, bo się jej przeciwstawiłem. Cóż, jej problem. Nawet ojciec i rodzina z jego strony się ich wyparli i odwrócili od Niej... Ona skończy źle i wszyscy to widzą, bo wszyscy od Niej uciekają, a sama totalnie nic nie robi.
Dlaczego ludzie niszczą życie innym?
Przykładem może być moja rodzina jako dziecko 10 letnie gdy wyprowadziliśmy się od babci (2000-2001rok) dochodziło do notorycznych awantur wzywana była policja doszło też do sytuacji w roku 2003 w której pojechaliśmy po mamę w piątek do pracy gdy odebraliśmy mamę były przypomniane zdarzenia z historii (ojca mamy) efekcie czego pojechaliśmy do dziadków ze strony ojca ja w tedy zostałem w samochodzie wstydziłem się pokazać w takiej sytuacji po powrocie do domu mama kazała zatrzymać pojazd i resztę drogi szła na pieszo a ojciec jechał obok niej i nawoływał by wsiał do auta i tak przypatrywałem się tej sytuacji przez około 10 kilometrów przed miejscowością zamieszkania ojciec odjechał prawdopodobnie obawiał się plotek związanych zaistniałą sytuacją to jest jedyny z przykładów awantury. Kolejnym przykładem awantur domowych było notoryczne wygrażanie nożem czy też przez ojca jak i matkę doszło też do próby oblania rozgrzanym olejem matki przez ojca matka też nie była święta wygrażała ojcu nożem. Rodzice cały czas nastawiali mnie przeciwko sobie, były też przykłady z kim mam utrzymywać znajomość w efekcie czego zerwałem kontakty z znajomymi. Suplementem zastępującym znajomych stała się komputer (gry) i telewizja w późniejszym czasie internet. Podczas zerwania kontaktów z znajomymi stałem się celem ataków zwłaszcza w szkole byłem upokarzany nawet doszło do dwóch pocięcia nożem i oplucia próbowano włożyć mi głowę do klozetu byłe też znęcany psychicznie. Na szczęście w jakimś cudem zdałem maturę z niezbyt dobrym wynikiem ale czy w takiej sytuacji mogłem liczyć na więcej uważam że nie brak interwencji nauczycieli w szkole podstawowej i w gimnazjum spowodował większą alienacje w społeczeństwie część nauczycieli mieszka w miejscowości w której mieszkam widziała zaistniałą sytuacje a bez wątpienia była omawiana w okolicznym sklepie. Nadal mieszkam z rodzicami można powiedzieć że jestem osobą niesamodzielną (bezrobotną) każde próby usamodzielnienia są hamowane przez rodzinę ( rodziców), nawet dochodzi do sytuacji w której chcąc poszerzyć swoją wiedzę do egzaminów celowo są tworzone hałasy wyzwiska obrażania ze strony mamy i ojca doszło też do pobicia mnie prze ojca jako kierowcę w 13 grudnia 2010 roku z powodu przekroczenia prędkości o około 10 kilometrów na godzinę ostatnio była nawet próba złamania mi palców u ręki przez przytrzaśnięcie drzwiami ( nic nie mogę zrobić nawet zasiać trawę na podwórku do tego też celowo jest brudzone w łazience przez ojca wszystko zganiane jest na mnie dysponuję nagraniem z zachowania ojca w której przyznaje się do nagrywania sytuacji w łazience i celowo wykopuje dół by wybrać nasiona trawy której zasiałem. Wezwana została policja która stwierdziła że gdy jeszcze raz zostanie wezwany radiowóz interwencyjny to osoby których sprawa dotyczy dostaną mandat w wysokości 500 złotych. Proszę o pomoc dobrą radę bo jak mam wyjść z takiego koszmaru nie mam środków finansowych chcę podjąć pracę i wynająć mieszkanie i zerwać z rodziną, nawiązać kontakt z normalnymi ludźmi być potrzebny społeczeństwu mam skończone 24 lata.
29 2016-07-30 15:30:11 Ostatnio edytowany przez Amethis (2016-07-30 15:35:17)
To nie jest "utrudnianie", tylko rażące błędy wychowawcze, nie pałam sie do rzucania mocnych słów, pozostane na szeroko rozumianej dysfunkcji,
Chyba najrozsadniejszym rozwiązaniem jest proba usamodzielnienia, w sensie praca i osobne mieszkanie, im dłużej bedziesz siedział na garnuszku tak zwanym, tym dłużej bedziesz tkwił w czymś przyczynowo-skutkowych
Wielki wpływ ma na nas, to w jakich warunkach sie wychowywalismy, na nasze zycie, wybory, decyzje, inaczej mowiac na ich brak, oraz lęk przed nowym
Jesli chcesz i czujesz ze to Nie jest Twoj swiat, musisz zainwestować w siebie, podjac ryzyko życia, taka szarpanina to generalnie mieli, kroji i wypluwa jeszcze lepszy produkt uboczny
Mowi sie że historia kołem sie toczy, historia lubi sie powtarzać
jak myślisz dlaczego? Jesli nie chcesz bywc żywym dowodem na ta teorie, bierz sie za siebie
Kierunek juz znasz, praca, na swoje, praca nad sobą
Mlody jesteś jeszcze wiele przed Tobą możliwości ![]()
Spokoju Życzę