Jak się domyślacie - mam problem.
Otóż mam 21 lat i dotąd zawsze byłam sama. Straciłam dziewictwo w trakcie masturbacji w wieku około 17 lat.
Nigdy nie współżyłam, bo uważałam, że seks musi wiązac się z miłością, a miłości nie poznałam.
Czekałam.
Zaspokajałam swoje normalne kobiece potrzeby sama. Masturbacją. I teraz znalazłam faceta. Jesteśmy ze sobą krótko. Dopiero miesiąc, ale wiem, że to ten. Inaczej bym się tak nie otworzyła. Po prostu to czuję. Kochaliśmy się już kilka razy i jest to naprawdę bardzo przyjemne uczucie, kiedy wchodzi we mnie i się porusza...coś wspaniałego, ale nie miałam jeszcze orgazmu.
Obawiam się, że to z tego powodu, że moje ciało przyzwyczaiło się do jednego rodzaju pieszczot, tych, które dawałam sobie podczas masturbacji i teraz, kiedy uprawiam seks, to nie jest dokładnie ten sam bodziec, więc nie osiągam orgazmu. Raz doprowadził mnie ręką, bo mu powiedziałam, jak ja to robię...i zrobił dokładnie tak samo, ale ja chcę orgazmu w trakcie seksu z nim, a nie żeby mnie musiał zawsze doprowadzać ręką.
Być może powód jest też taki, że dopiero zaczynam. Raczkuję, jako kochanka...i musze się tego zwyczajnie nauczyć, on musi nauczyć się mojego ciała, i tego co daje mi największa przyjemność, ja go naprowadzać i tak może za jakiś czas osiągnę orgazm dzięki niemu. Jak myślicie? Macie jakieś refleksje z tym związane? Pomysły?
Faktem jest też, że na razie ograniczaliśmy się do dwóch pozycji, które całkiem możliwe po prostu, nie są dla mnie orgazmogenne ;p Obie były od tyłu. Może w innej pozycji, inaczej go poczuję i wtedy się uda?
Jak myślicie?
Podobne tematy
Nic na siłę. Są kobiety, które osiągają orgazm niemal równo z rozpoczęciem współżycia, inne czekają lata.
Tak więc spokojnie. Nie spinaj się, nie denerwuj, zaznajamiaj się z tym nowym uczuciem i w końcu samo przyjdzie ![]()
Taką mam nadzieję... Nie mam takiego mocnego ciśnienia na to, tylko po prostu sie zastanawiałam co inni o tym sądzą.
Dzięki.
Co do masturbacji to może byc taka przyczyna, że przyzwyczaiłaś się do jednego rodzaju pieszczot. Nie załamuj się bo twój facet musi poznać mapę twojego ciała i wtedy na pewno doprowadzi cię na szczyty rozkoszy. Ze mną było podobnie i choć miałam wielu kochanków to dopiero mój facet /mąż/ pokazał mi że można osiągnąć nie tylko jeden orgazm, ale mieć ich kilkanaście. Głowa do góry i powodzenia. ![]()
kiedyś też miałam z tym problem do czasu zanim nie odkryłam co sprawia mi największą przyjemność i zanim partner się tego nauczył. do dzisiaj nie w każdej pozycji jestem w stanie osiągnąć orgazm. jeszcze do niedawna było dla mnie niemożliwe szczytować w pozycji od tyłu a ostatnio się to udało tylko że w tej sytuacji pożądanie było nieziemskie, bo już na kilka minut przed prawie zdzieraliśmy z siebie ubrania więc już sam fakt że w tej pozycji się udało był dla mnie jak i organizmu ogromnym szokiem bo przez prawie godz serce biło jak oszalałe a całe ciało drżało. niesamowite uczucie, niestety jednak obawiam się że bede musiała długo poczekać zanim znów w tej pozycji się uda;)
więc nie martw się bo wszystko jest ok, dopiero zaczynasz współżyć więc wszystko przed Tobą. staraj się tylko skupiać na przyjemności jaką daje seks, nie za wszelką cenę dążyc do orgazmu a zobaczysz że przyjdzie czas że będziesz zachwycona:D
dzięki jeszcze raz ![]()
bardzo spodobało mi się określenie 'pozycji orgazmogennej'
powiem też że sama siebie potrafię doprowadzić do orgazmu, natomiast mojemu chłopakowi przychodzi to z trudnością... myślę jednak, czy moze mam nadzieje że z czasem nauczy się co gdzie i jak dotykać,aby mnie również było tak dobrze... ![]()