Drogie Panie potrzebuję waszej porady!
Sytuacja wygląda tak w lipcu zeszłego roku poznałem pewną dziewczynę ona 19 lat ja 22. Zaczeliśmy się spotykać, padła propozycja związku w październiku ale ona jakoś nie była na to gotowa ale dalej się spotykaliśmy i w listopadzie wszystko się posrało. Zaczeliśmy mniej pisać ja probowałem ale ona nie odpisywała i postanowiła że zakończymy to bo ma problemy, nie powiedziała jakie. Probowałem coś tam walczyć pisać jakieś smsy z cytatami że o niej myślę że jest ważna pojechałem kiedyś pod jej dom z miśkiem i powiedział jej słowo kocham Cię ale to nic nie dało więc odpuściłem. Zero kontaktu mieliśmy do kwietnia aż wtedy na snapie ona a to wysłała zdjęcie tego miśka a to coś tam i były oznaki że tęskni. To się wszystko rozbudziło we mnie na nowo i postanowiłem zawalczyć o nas napisałem pierwszy do Niej. Na początku pisaliśmy na snapie później przeszło na smsy i w maju wyszedł pierwszy spacer na lody. Później nastepne wyjście na piwo i wtedy przy pożegnaniu ona mnie pocałowała i odeszła ze łzami, nie wiedziałem co zrobić. Ale kolejny spacer i wtedy po tym spacerze wylądowaliśmy w łóżku i postanowienie że dajemy sobie nową szansę i że oficjalnie jesteśmy parą. Od niej usłyszałem Kocham Cię ja również powiedziałęm że Wciąż Ją kocham. Początek zajebisty wszystko ładnie pięknie, kolacje romantyczne dużo czasu razem spędzanego. Aż w połowie sierpnia coś jest nie tak zacznyamy mniej pisać a powodem jest że nie mamy o czym rozmawiać ze sobą mniej się spotykamy. Ona tydzień temu wyjechała do wawy do siostry ja myślałem że ucieka przed nami znowu bo tak było w listopadzie i że znowu ma zamiar odejść więc przez cały ten tydzień nie pisałem smsów nie dzwoniłem miałem wyjeban* co się wydarzy bo miałem problemy w pracy w domu i jeszcze z nią ogólnie brak humoru. Ledwie kilka wiadomości na fb wymieniliśmy. Ale nawet głupiego dobranoc sobie nie pisaliśmy. Wróciła w piątek a w sobote czyli wczoraj mieliśmy weselę jej sąsiadów. I na tym weselu to samo zero rozmów siedzieliśmy jak by nic nas nie wiązało, zero tematów do rozmów i z jej i z mojej strony. Mało tańczyliśmy. Byłem oschły nie chciało mi się bawić, typowy brak humoru i do tego doszło przeziębienie a nie chciałem czegoś robić na siłę. Zachowałem się jak debil. Bo zamiast robić dobrą minę i probować zrobić wszystko żeby się wybawiła to ja jej popsułem ten wieczór. Jak ją odwoziłem do domu to wszedłem do niej bo chciałem o nas pogadać i zacząłem gadać że czemu tak jest i że to jest z jej i z mojej strony że nie mamy o czym gadać nawet i ona to potwierdziła. Ja chciałem strasznie rozwiązanie tego znaleźć i mówię że nawet bardzo nie zatęskniłem za nią jak była w wawie (głównie przez to że miałem tyle problemów) i że zależy mi na Niej ale nie wiem czy coś czuję i ona też powiedziała że nie wie czy coś czuje bo ona jest kobietą która nie wie co to kocham Cię i nie nadużywa tych słów tak samo jest ze mną. Ale do tej pory było między nami dobrze. To ja nic nie mysląć że może w takim razie musimy się rozstać bo może nie jesteśmy sobie pisani skoro nie ma żadnego konkretnego powodu tego tylko tak wychodzi że nie piszemy ze sobą.Dodałem jeszcze że ja już raz o nią walczyłem i więcej nie mam zamiaru bo jak będzie chciała zostać to sama zostanie to wtedy odpowiedziała że wcalę nie walczyłem o nią aż tak i teraz zrozumiałem że wtedy w listopadzie nie dałem z siebie wszystkiego. I jeszcze dodałem że jak ma to wyglądać na poprawinach jak dzisiaj na weselu to lepiej żebyśmy może nie szli na te poprawiny. To ona powiedziała że skoro tak mówię to mam rację, ale nie rozstaliśmy się. Wychodząc przeprosiłem za to że jej zepsułem wieczór no ale nie potrafiłem na siłę czegoś robić. Powiedziała że jakoś się tym nie przejmuje i że nie mam za co przepraszać. Jak się przespałem to zrozumiałem jaki debil ze mnie był i rano chciałem to w jakiś sposób naprawić to napisałem smsa ze przepraszam za wczoraj i że pójdziemy na te poprawiny i że zrobię wszystko żebyśmy się dobrze bawili. Najbardziej mnie boli to że się zachowałem jak palant na tym weselu. Odpisała że nie pójdziemy na te poprawiny. Probowałem ją namówić ale nie dało rady przeprosiłem też za te słowa wczoraj u niej w domu i że nie chce tak łatwo z nas zrezygnować bo nie po to dawaliśmy sobie drugą szansę żeby teraz przy pierwszych dniach gorszych się rozstawać i że będę walczył o nas. To napisała że sam sobie zaprzeczam i miała rację bo wczoraj jej takie głupoty gadałem pod wpływem emocji a dziś jak ochłonąłem to coś innego zaczałem gadać. Ale głupio mi na sercu było z tym moim zachowaniem i postanowiłem pojechać do kwiaciarni po kwiaty i jej zawieźć mały bukiet i powiedzieć przepraszam i tak zrobiłem. Nie naprawiło to niczego ale przynajmniej odłożyłem dumę na bok i przeprosiłem za zachowanie i powiedziałem że o nas powalczę. To ona na to że nie wie czy chce żebym walczył o nas bo nie myślała jeszcze na razie o tym. Ale ja to rozumuję to waszym rozumowaniem tak że ona tak mówi specjalnie bo chce zobaczyć czy to puste słowa czy rzeczywiście będę o nas walczył żeby się zmieniło. A ja chcę walczyć chcę spróbować szkoda mi tak odpuscić bez walki nawet jeśli rzeczywiście nie uda nam się tego naprawić i się rozstaniemy tak na prawdę czuję coś do Niej i zależy mi na Niej ale wtedy emocje mnie poniosły i jeszcze te głupie teksty o rozstaniu... Więc wpadłem na pomysł że wyjedźmy gdzieś na dwa dni to powiedziała że nie chce nigdzie jechać, zapytałem czy się zobaczymy dzisiaj to odpowiedziała że jedzie do babci więc ma plany na dzisiaj proponowałem znowu czy jutro się zobaczymy bo chciałem to czasem spedzonym nadrobić gdzieś ją zabrać. Ale to na razie odpada bo nie chce za bardzo. Muszę w inny sposób walczyć.. Macie jakieś pomysły? Pomózcie bo nie chce tak łatwo zrezygnować ze związku choć rzeczywiście nam się bez powodu nie układa dla mnie związek to związek walczy sie o niego i daje od siebie wszystko co można ale w miesiacu sierpniu chyba o tym zapomniałem.
1 2016-09-04 17:02:48 Ostatnio edytowany przez strazaksam (2016-09-04 17:03:23)
Może najpierw zadaj sobie pytanie czy warto walczyć o kogoś kto ma Cię gdzieś?
Dziewczyna ewidentnie Cię olewa. Gdyby chciała,to też by walczyła,bo to działa
obustronnie. Jeśli ludziom zależy to się oboje starają a nie tylko facet.
Lepiej poszukaj takiej,która NAPRAWDĘ doceni Twoje starania.
A nie wiecznie niezadowolonej dziewczynki.