jw co o tym sądzicie? Czy w Waszych związkach partner lub Wy same to robicie i czy Wam to nie przeszkadza? Czy to jest zdrowe z punktu psychologii?
Podobne tematy
Z tego co czytałam wynika , że jest to calkowicie naturalny odruch organizmu każdego człowieka.
Juz małe dzieci choć całkowicie nieświadomie onanizują się.
Oczywiście wszystko ma granice i jesli człowiek przesadza może dojśc do swojego rodzaju uzależnienia i wariacji na tym punkcie.
A czy jest zdrowe... Jesli człowiek ma potrzebe , której nie może zrealizować a w ten sposób nijako ja zaspokoi to jest to jak najbardziej zdrowe w sensie fizjologicznym poniekąd psychicznym też. Ale tutaj co człowiek to inne zdanie.
Nie uważam, że jest to coś złego, ani nie jest to moim zdaniem powód do zazdrości. Oczywiście, wszystko ma swoje granice. I wolałabym jednak, żeby partner wolał mnie ![]()
Jesli rezygnujesz z wielu innych rzeczy, żeby zostać w domu i się "pobawić" to wtedy to jest nie ok. Inaczej - czemu nie, świetny sposób na poznanie siebie.
Mnie osobiście nigdy do tego nie ciągnęło. Miałam świadomość, że inni to robią, ale ponieważ mnie to nie dotyczyło, więc nie zaprzątałam sobie tym głowy.
Wiadomo jakie jest stanowisko kościoła w tej sprawie, dlatego nie mogę powiedzieć, że to jest dobre. A czy zdrowe? Kogo się zapyta, to inaczej odpowie. Ja uważam, że póki nie jest to uzależnienie, to jeszcze można "przeżyć" ![]()
Według mnie to zdrowe i wręcz potrzebne w przypadku długotrwałego braku seksu. Robię to zarówno ja, jak i mój partner, i nie robimy z tego żadnego problemu, bo oboje uważamy to za coś naturalnego. Ja osobiście nie wyobrażam sobie życia bez masturbacji, przynajmniej dopóki nie mieszkam z moim facetem.
Masturbacja jest "złem" tylko i wyłącznie wtedy, kiedy doprowadza do uzależnienia, jako że każde uzależnienie jest szkodliwe.
Anemonne, tylko czy to już nie jest uzależnienie?
Wiedziałam, że ktoś się przyczepi napisanego przeze mnie zdania, że nie wyobrażam sobie życia bez masturbacji ![]()
Nie czuję przymusu robienia tego, nie muszę tego robić codziennie. Jednak mam swoje potrzeby seksualne i kiedy przez dłuższy czas nie mogę się rozładować (a niestety rzadko mam okazję uprawiać seks z moim facetem), to mam zwyczajną chcicę i po prostu lepiej się czuję, kiedy sobie "pomogę" - to naturalne. Brak seksu powoduje u mnie poddenerwowanie i dyskomfort fizyczny i psychiczny, nie mówiąc już o tym, że ciężko mi panować nad galopującymi myślami, więc może jestem po prostu uzależniona od seksu? ![]()
Ja się przyczepiłabym nie tego niewyobrażania sobie życia bez seksu, tylko tej części, gdzie piszesz, że jak nie masz zbyt długo faceta to źle się dzieje i trzeba samemu sobie z tym poradzić i się obsłużyć.
Powiedziałabym, że to nie uzależnienie od seksu tylko od tego rozładowania napięcia i przyjemności seksualnej.
Ale to tylko moje osobiste zdanie i każdy robi to, co chce ![]()
Moim zdaniem to nie uzależnienie od rozładowywania napięcia, tylko po prostu duże potrzeby seksualne i wybujałe libido - nie postrzegałabym tego jako uzależnienia. Fakt, moje libido czasem przysparza mi nieco kłopotu, taka ciągła ochota jest uciążliwa, ale to po prostu potrzeba fizjologiczna. Nikogo jakoś nie dziwi to, że jak mężczyzna długo się nie rozładowuje, to ma nocne polucje... u mnie też bywa, że kiedy długo tego nie robię, miewam orgazmy we śnie.
witam
Ja po części popieram Anemonne ,też czasami mi się zdarzy czasem samej zaspokoić i nie widzę w tym nić złego i dziwnego [ chorego ] Nie robię tego co dziennie , nie robię tego jak mam sex ze swoim S ale zdarza się że muszę rozładowac swoje napięcia spowodowane długą abstynęcją seksualną . A zdarzyło się równierz kilka razy że w trakcie naszych uniesień doszło że oboje ze swoim partnerem to robiliśmy patrząc na siebie ,traktując to jako jakąś formę dodatkowego podniecena i potrzeby tego w danej chwili . Dlatego uważąm że jeśli to komuś jest potrzebne i robi to bo potrzebuje a nie zastępuje to nie ma nic w tym złego
długa abstynencja to znaczy ile? kilka dni,tygodni ? moim zdaniem jeżeli któs nie potrafi wytrzymać kilku dni bez seksu 9np.partnerka ma miesiączkę bądź się nie widzą) i zastępuje to masturbacją,uważam ze to jest chore
Ja akurat pisałam o kilku tygodniach. W zasadzie to rzadko kiedy wytrzymuję miesiąc bez jakiegokolwiek zaspokojenia - czy to z partnerem, czy samotnie. I nie jest to chore - chore jest twierdzenie, że osoby o większym libido są chore ![]()
A swoją drogą, to jak mam miesiączkę, nie widzę powodu, żeby odmawiać sobie przyjemności seksu z partnerem - on też takiego powodu nie widzi ![]()
Witam
Widzisz ja uważam że to wszystko zależy od osoby i jej potrzeb i temperamentu . Jednej osobie wystarczy raz na rok inna potrzebuje co dzień . To bym porównała np. z jedzeniem ,jeden wytrzyma od posiłku do posiłku a drugi podjada w międzyczasie . - właściwie to złe porównanie o ! lepsze jednemu wystarczą dwa posiłki dziennie a drugi potrzebuje trzech . Jdenej osobie rosną włosy szybcjiej drugiej wolniej . To wszystko jest sprawą jednostki i uważać to za chorobę że chętnie bym uprawiała sex z moim S ? a że nie mogę a robię to raz na cztery czy pięć dni to mi jest tego rozładowana , rozluźniena brak . A nie twierdzę że w każdej takiej przerwię się mastrubuję , ale są takie dni nie wiem stres ,brak bliskości drugiej osoby , portzeba przytulenia , miłe sny i bęc robię to
Ja również nie widzę w tym nic zdrożnego czy chorego by samemu się zaspokoić! Niejednokrotnie też zdażyło się że robiłam to w czasie stosunku z moim partnerem i jemu si to bardzo podobało. A wręcz potem miał jeszcze większą ochotę na sex. ![]()
16 2010-01-28 13:19:28 Ostatnio edytowany przez littleprince2104 (2010-01-31 12:23:35)
Witam,
Ja ozenilem polka kobiete kilka lat temu i ja odkrywalem ze ona masturbuje prawie co noc kolo mnie kiedy ja spie. Ja zle sie czuje i nie wiem z kim ja moge o tym rozmawiac. Moja zona nie wygladla jak kobiet ktora moze tak robic.
Ja zastanawiam sie o kim ona mysle. To by mi pomoc miec opinie kobiet.
Dzjekuje,
Wiedziałam, że ktoś się przyczepi napisanego przeze mnie zdania, że nie wyobrażam sobie życia bez masturbacji
Nie czuję przymusu robienia tego, nie muszę tego robić codziennie. Jednak mam swoje potrzeby seksualne i kiedy przez dłuższy czas nie mogę się rozładować (a niestety rzadko mam okazję uprawiać seks z moim facetem), to mam zwyczajną chcicę i po prostu lepiej się czuję, kiedy sobie "pomogę" - to naturalne. Brak seksu powoduje u mnie poddenerwowanie i dyskomfort fizyczny i psychiczny, nie mówiąc już o tym, że ciężko mi panować nad galopującymi myślami, więc może jestem po prostu uzależniona od seksu?
Myśle, ze Anemonne ma bardzo zdrowe podejście do sprawy. Podpisuje sie pod jej tekstem oburącz :-). Dodam jeszcze, że uwazam to za najlepszy sposób poznania swojej seksualności. Tragedią jest natomiast jak zaczyna dominowac wiara i kategorie grzechu.
Dodam jeszcze, że uwazam to za najlepszy sposób poznania swojej seksualności.
A ja uważam, że najlepszym (i najprzyjemniejszym) sposobem jest jest poznawanie jej razem z partnerem. Nie potrzebowałam się masturbować żeby wiedzieć co lubię, a co nie.
Ja uważam że Masturbacja jest całkiem normalna i zdrowa. Każdy kto to praktykuje robi to tak często jak tego potrzebuje, i o ile samozaspokajanie nie powoduje niechęci do seksu i nie zaburza porządku dnia codziennego i nie jest jakimś tam priorytetem jest okej.
Każdy ma jakieś potrzeby a nie zawsze może je z kimś zaspokoić, ja od 9 miesięcy nie mam partnera i to dla mnie długo i masturbacja pomaga mi w tym czasie.
i według mnie Katarina ma rację bo przez masturbację można poznać swoje ciało i pewne indywidualne zachowania i strefy... fajnie jest to odkrywać z partnerem ale to pomaga dojrzeć do pewnych rzeczy ![]()
Zgadzam się z Anemonne u nas w związku także ja jak i mój facet robimy to i nie widzimy w tym nic złego.
witam .
mam pewien problem...czy masturbacja moze negatywnie wplynac na inne narzady?;/
od jakiegos roku sie masturbuje , od czasu do czasu... jak oczywiscie najdzie ochota;d
i w sumie prawie zawsze (szczegolnie jesli nastepowalo kilka orgazmow naraz ) zauwazylam,ze po wykonanej czynnosci zmienia mi sie rytm normalny oddawania moczu tzn po masturbacji musze czesciej odwiedzac toalete niz PRZED jej wykonaniem;/
oczywiscie to po kilku dniach sie reguluje jakos i wraca do normy.. aczkolwiek bywaly i takie sytuacje ze wrecz co chwile odczuwalam taka potrzebe oddania moczu i bylo to troche uciazliwe;/ ale jak mowie... potrwalo kilka dni i minelo.. dziwne.. czy to oznacza ze nie mam przestac sie masturbowac? a moze w zly sposob to wykonuje? ehh.. nie wiem moze tez kiedys zdazylo sie to ktorejs z Was.. bardzo prosze o pomoc..;/ bo mnie to juz zastanawia.. a i cos czuje ze wizyta u ginekologa bedzie tez tu potrzebna...pozdrawiam:)
Mój chłopak robi to w zasadzie od zawsze i często. Ja mu nie wystarczam i chociaż to boli godzę się z tym. Nie mieszkamy razem więc kochamy się rzadko, przynajmniej za rzadko jak twierdzi, żeby mógł bez tego wytrzymać. Wolę żeby robił to sam ze sobą niż z inną kobietą, ale czuję się czasami niepotrzebna. Bo skoro tak doskonale sobie radzi sam jak mnie nie ma, to może za jakiś czas całkiem mnie sobie "zastąpi". ![]()
onaa19 napisał/a:witam .
mam pewien problem...czy masturbacja moze negatywnie wplynac na inne narzady?;/
od jakiegos roku sie masturbuje , od czasu do czasu... jak oczywiscie najdzie ochota;d
i w sumie prawie zawsze (szczegolnie jesli nastepowalo kilka orgazmow naraz ) zauwazylam,ze po wykonanej czynnosci zmienia mi sie rytm normalny oddawania moczu tzn po masturbacji musze czesciej odwiedzac toalete niz PRZED jej wykonaniem;/
oczywiscie to po kilku dniach sie reguluje jakos i wraca do normy.. aczkolwiek bywaly i takie sytuacje ze wrecz co chwile odczuwalam taka potrzebe oddania moczu i bylo to troche uciazliwe;/ ale jak mowie... potrwalo kilka dni i minelo.. dziwne.. czy to oznacza ze nie mam przestac sie masturbowac? a moze w zly sposob to wykonuje? ehh.. nie wiem moze tez kiedys zdazylo sie to ktorejs z Was.. bardzo prosze o pomoc..;/ bo mnie to juz zastanawia.. a i cos czuje ze wizyta u ginekologa bedzie tez tu potrzebna...pozdrawiam:)
z tego co mi wiadomo to nie zaburza to pracy organizmu, dlatego tez mnie dziwi twoja wypowiedz, moze poprostu przewrazliwiona jestes i tak ci sie tylko wydaje.....?
Z reszta w samym wykonywaniu czynnosci pomiedzy masturbacja a stosunkiem duzej roznicy nie ma, tak wiec jesli moge wiedziec, czy uprawialas kiedys sex ? jezeli tak to czy wtedy nie miewasz podobnego uczucia, jezeli natomiast nie to cofam pytanie....
ja sie masturbowałem nałogowo 4 razy dziennie przez pare lat
i zaczołem mieć problemy z prostata
Bożena napisał/a:onaa19 napisał/a:witam .
mam pewien problem...czy masturbacja moze negatywnie wplynac na inne narzady?;/
od jakiegos roku sie masturbuje , od czasu do czasu... jak oczywiscie najdzie ochota;d
i w sumie prawie zawsze (szczegolnie jesli nastepowalo kilka orgazmow naraz ) zauwazylam,ze po wykonanej czynnosci zmienia mi sie rytm normalny oddawania moczu tzn po masturbacji musze czesciej odwiedzac toalete niz PRZED jej wykonaniem;/
oczywiscie to po kilku dniach sie reguluje jakos i wraca do normy.. aczkolwiek bywaly i takie sytuacje ze wrecz co chwile odczuwalam taka potrzebe oddania moczu i bylo to troche uciazliwe;/ ale jak mowie... potrwalo kilka dni i minelo.. dziwne.. czy to oznacza ze nie mam przestac sie masturbowac? a moze w zly sposob to wykonuje? ehh.. nie wiem moze tez kiedys zdazylo sie to ktorejs z Was.. bardzo prosze o pomoc..;/ bo mnie to juz zastanawia.. a i cos czuje ze wizyta u ginekologa bedzie tez tu potrzebna...pozdrawiam:)
A czy ginekolog może rozpoznac, ze sie masturbuję?
Przepraszam, ze pytam, ale wątek podobny, a mnie czeka pierwsza wizyta u ginekologa.
Nie, nie może. A nawet jeśli - co w tym złego? Myślę, że dla lekarza nie byłoby to niczym dziwnym ![]()
Nie, nie może. A nawet jeśli - co w tym złego? Myślę, że dla lekarza nie byłoby to niczym dziwnym
Tez myśle, że to nic złego ;-). Ale głupio by mi było gdyby zapytał. Tym bardziej, że ide razem z mamą.
Dziękuję w każdym razie za uspokojenie.
jw co o tym sądzicie? Czy w Waszych związkach partner lub Wy same to robicie i czy Wam to nie przeszkadza? Czy to jest zdrowe z punktu psychologii?
Robię to sporadycznie, kiedy mąż jest w pracy i kiedy wiem, że późno wróci, a ja nie mogę się doczekać;-) Rozładowanie napięcia jest zdrowe, byle nie było to za często.