Zmarł ojciec rodziny. Spadek po nim to dom ok 100m2 z możliwością wyremontowania strychu (zwiększenie powierzchni użytkowej domu), pola 2 hektary, ogród i jakaś stodoła.... Jest 5 spadkobierców: żona, która dziedziczy 1/4 oraz 4 rodzeństwa - udział w spadku każdego z rodzeństwa to 3/16.
Nie mogą się dogadać. Matka mieszka w tym domu z 24 letnim synem, jedna córka z mężem wynajmuje mieszkanie i buduje dom, druga córka mieszka u swojego męża (w jego mieszkaniu) , drugi syn mieszka z żoną w mieszkaniu teściowej , która chce by się wyprowadzili do jego domu rodzinnego. Tenże syn chce znieść współwłasność i albo spłacić resztę, albo sam oczekuje spłaty. Matka z pól nie korzysta.
Rodzina szaleje, widzi w tym podstęp, bluzgają, obrażają się... żadne argumenty do nich nie docierają. Jedna córka chce, by matka tam mieszkała, a po jej śmierci majątek przeszedł na syna z nią mieszkającego (na razie kawaler) a drugi syn ma iść na wynajem i nie żądać żadnych spłat...
Co myślicie o tym?