Witam. Od pół roku jestem w związku z panem X. Początki byly serio słabe. Na początku spotykaliśmy się jako fuckfriends jednak potem nagle zaczęliśmy być w związku. Nasz związek jest dziwny i nie typowy ale zaczęło mi na nim zależeć więc wszystko znosze cierpliwie. Koleś na początku nie miał dla mnie zbytniego szacunku i był strasznie hamski często doprowadzal mnie do płaczu. Potem miał problemy a ja go wspierałam i od tego czasu zrobił się dla mnie bardziej czuły. Nigdy nie powiedział mi że mnie kocha ani że mu na mnie zależy. Ale czasami po tym jak patrzy na mnie widzę że nie jestem mu tak całkiem obojętna o coś czuje do mnie. Moja rodzina i przyjaciele go nie ciepria co bardzo psuję moje relacje z nimi. Pan X jest strasznym egoistą. I nie uważa w tym nic złego. O ile ja go zawsze wspieram on nigdy odwdzięczyl się tyn samym. Nie zadzwonił nigdy ani nie spytał jak się czuję. To zawsze ja muszę do niego jeździć. Tak jakby nie zależało mu na tym czy spotka się ze mną czy nie. Rodzina i przyjaciele kategorycznie sprzeciwiaja się mojemu związku. Nie chce ryzykować ich wszystkich chociaż i tak dużo poświęciłam. Co mam robić? Koleś miał patologiczne przejścia w życiu. I ma wiele problemów. Ale czy to jest wytłumaczenie? Nie odzywa się od mojej awantury z rodzicami kilka dni. Czy taki związek ma sens? Zależy mi na nim i dobrze mi z nim po za tym egoizmem i gburowatoscia i lenistwem. Nie wiem co robić.
Podobne tematy
Dlaczego Ci z nim dobrze?
Przez cały czas piszesz, czego w nim nie lubisz.
A co w nim lubisz, co jest takiego, że ci z nim dobrze, bo jakoś entuzjazmu nie ma w temacie ![]()
3 2016-07-30 20:31:30 Ostatnio edytowany przez Brainless (2016-07-30 20:32:18)
Sorry. Nie mogę się powstrzymać:
Rodzina i przyjaciele kategorycznie sprzeciwiaja się mojemu związku.

![]()
4 2016-07-30 20:40:41 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2016-07-30 20:42:05)
Nigdy nie powiedział mi że mnie kocha ani że mu na mnie zależy.
Eee, a to Wy jesteście w jakimś związku w ogóle???
Załóżmy, że kochać nie musi, ale wypadałoby, żeby mu chociaż zależało...
Brainless -
![]()
5 2016-07-30 20:46:27 Ostatnio edytowany przez jawaisen (2016-07-30 20:46:54)
Jeśli nie pyta jak się czujesz plus (najważniejsze) nie powiedział, że Cię kocha to przykro mi ale moim zdaniem nie macie szans na wspólną przyszłość. Zastanów się czy nie jesteś jego zabawką, bezpieczną trampoliną. Pięknie Tobą manipuluje a Ty na siłę szukasz sensu tej relacji, którego po prostu nie ma. Pozdrawiam
SeoYoung napisał/a:Nigdy nie powiedział mi że mnie kocha ani że mu na mnie zależy.
Eee, a to Wy jesteście w jakimś związku w ogóle???
Załóżmy, że kochać nie musi, ale wypadałoby, żeby mu chociaż zależało...Brainless -
![]()
Na początku spotykali się jako fuckfriends, a potem to już było tylko "fuck you!" ![]()
Serio, ostatnio mam wrażenie, że na tym forum rozpisano nieoficjalny konkurs na to, kto durniejszy wątek stworzy.
Dobrze ci radzę olej go. Jakk na początku byll odd razu sex too on już nigdy Ciie nie będzie szanował. Nie zaczyynaj juzz nigdy związku odd sexu. Wiem co mówię. Poplaczesz trochę i Cii przejdzie.jak na problem zz przeszłości to niech idzie do psychologa Ty nie jestes Jego terapeutka
"Jakk na początku byll odd razu sex too on już nigdy Ciie nie będzie szanował"
Nie zgodzę się z tym. Wszystko zależy od ludzi. Nie ma reguły. Tutaj koleś jest ewidentnym bucem, który żeruje na tym, że ona jest dobra i tylko JEJ zależy. On to czuje. Szkoda Twojego czasu dziewczyno!!
9 2016-07-30 22:00:24 Ostatnio edytowany przez adiafora (2016-07-30 22:01:34)
kochasz go. Miłosć jest zagadką. Nie robisz nic, żeby zasłużyć a nawet wprost przeciwnie a ktoś żyć bez Ciebie nie może... Inni żyły sobie wypruwają, nieba przychylają i dupa. Niesprawiedliwe to jest.
Podobało mi się w nim to że czułam się przy nim swobodnie ze mogłam mówić co myślę i mieliśmy to samo poczucie humoru oraz to że pomógł mi stać się asertywna i silniejsza.
Byliśmy na początku fuckfriends ponieważ wcześniej zanim go poznałam byłam w związku przez 6 lat i zostałam Bardzo zraniona przez byłego. Więc wtedy nie chcielismy żadnego związku, dopiero potem zaczęłam mieć do nieco uczucia chociaż widziałam że to nie jest facet dla mnie ale wiadomo.... Serce nie sługa.
Podobało mi się w nim to że czułam się przy nim swobodnie ze mogłam mówić co myślę i mieliśmy to samo poczucie humoru oraz to że pomógł mi stać się asertywna i silniejsza.
Mówisz jak moja kuzynka w trakcie swojego wesela. Po 5 latach otwarły Jej się oczy. Jak urodziła dziecko, a mąż leżąc przed TV wołał: "X! X ! XXX! Pić mi się chce!"
Kuzynka jest obecnie po rozwodzie. Tobie proponuję ogarnąć się wcześniej.
Możesz mówić, co myślisz, bo totalnie go to nie interesuje i nie słucha ![]()
12 2016-07-30 22:46:13 Ostatnio edytowany przez adiafora (2016-07-30 22:46:50)
Seo, no właśnie o tym piszę, serce nie sługa. Zakochujemy się czasem w takich dupkach, ze aż wstyd i świata poza nimi nie widzimy. Faceci zresztą też bywają wpatrzeni w takie flądry, że aż nieprawdopodobne, podczas gdy fajne i wartościowe kobiety nieba przychylają i nawet dobrego słowa nie usłyszą...
Seo, no właśnie o tym piszę, serce nie sługa. Zakochujemy się czasem w takich dupkach, ze aż wstyd i świata poza nimi nie widzimy. Faceci zresztą też bywają wpatrzeni w takie flądry, że aż nieprawdopodobne, podczas gdy fajne i wartościowe kobiety nieba przychylają i nawet dobrego słowa nie usłyszą...
Adiaphora, fajnie to opisałaś - zwłaszcza metafora, że miłość jest zagadką
ale.. naprawdę wierzysz, że można zakochać się w totalnym dupku, który źle nas traktuje ?
Dla mnie to uzależnienie i wynik zaniżonego poczucia wartości, podświadoma potrzeba bycia traktowanym zgodnie z tym, jak się myśli o sobie , czyli w tym przypadku nie najlepiej..
Nie zdarzyło mi się zakochać w kimś, kto nie traktował by mnie wyjątkowo dobrze - przynajmniej na dany moment w czasie. Z atencją, fascynacją i podziwem.
I nie wierzę, że to były 'przypadki'.
Po prostu uważam, że zasługuję na to, na faceta , który będzie mną zachwycony
W takim się pewnie znowu zakocham.. Ale w dupku?
no fakin way
no fakin way
Yes. Just fuckfriends. I łomżing na trawingu ![]()
ke?
Podobało mi się w nim to że czułam się przy nim swobodnie ze mogłam mówić co myślę i mieliśmy to samo poczucie humoru oraz to że pomógł mi stać się asertywna i silniejsza.
Byliśmy na początku fuckfriends ponieważ wcześniej zanim go poznałam byłam w związku przez 6 lat i zostałam Bardzo zraniona przez byłego. Więc wtedy nie chcielismy żadnego związku, dopiero potem zaczęłam mieć do nieco uczucia chociaż widziałam że to nie jest facet dla mnie ale wiadomo.... Serce nie sługa.
Hm, asertywności i siły raczej po tych postach nie widzę ![]()
Raczej kogoś, kto bardzo żle czuje sie w tym związku, ale nie wiadomo dlaczego ciągle w nim tkwi.
dziewczyno, pomyliłas miłość z działaniem hormonu przywiązania - i tyle.
18 2016-07-30 23:11:31 Ostatnio edytowany przez adiafora (2016-07-30 23:13:22)
Adiaphora, fajnie to opisałaś - zwłaszcza metafora, że miłość jest zagadką
ale.. naprawdę wierzysz, że można zakochać się w totalnym dupku, który źle nas traktuje ?
Dla mnie to uzależnienie i wynik zaniżonego poczucia wartości, podświadoma potrzeba bycia traktowanym zgodnie z tym, jak się myśli o sobie , czyli w tym przypadku nie najlepiej..Nie zdarzyło mi się zakochać w kimś, kto nie traktował by mnie wyjątkowo dobrze - przynajmniej na dany moment w czasie. Z atencją, fascynacją i podziwem.
I nie wierzę, że to były 'przypadki'.
Po prostu uważam, że zasługuję na to, na faceta , który będzie mną zachwyconyW takim się pewnie znowu zakocham.. Ale w dupku?
no fakin way
Elle, nie wiem, z autopsji nie piszę, bo nie zdarzyło mi się zakochać w dupku. Ale z obserwacji wnioskuję, że nie każda to ofiara z kompleksami. Czasem babki pewne siebie, na stanowiskach, atrakcyjne, przedsiębiorcze a ulokowały uczucia w sukinsynach, którym wiele wybaczają. Może z czasem dla niektórych miłość staje się nałogiem, tak uzależnia emocjonalnie, więc coś jest na rzeczy?
Nie potrafiłabym chyba pokochać kogoś, kto mnie nie szanuje i dla którego nie jestem naj, więc tu mamy podobnie. Nie zadowalam się byle czym. Dla mojego faceta mam być najważniejsza pod każdym względem. Potem długo nic a na końcu dopiero reszta świata ![]()
To jest chyba w jakimś sensie zaborczość, ale w miłości wszystko albo nic ![]()
\
Elle, nie wiem, z autopsji nie piszę, bo nie zdarzyło mi się zakochać w dupku. Ale z obserwacji wnioskuję, że nie każda to ofiara z kompleksami. Czasem babki pewne siebie, na stanowiskach, atrakcyjne, przedsiębiorcze a ulokowały uczucia w sukinsynach, którym wiele wybaczają. Może z czasem dla niektórych miłość staje się nałogiem, tak uzależnia emocjonalnie, więc coś jest na rzeczy?
To, ze one są pewne siebie i na stanowiskach w uczuciu nic nie znaczy. Można być biznesłumen, a mieć takie niskoe poczucie własnej wartości, że pozwala się na takie a nie inne traktowanie.
A można pracować w urzędzie, czy w szkole i mieć partnera na którego"się zasługuje", czyli takiego na równym poziomie.
[
Elle, nie wiem, z autopsji nie piszę, bo nie zdarzyło mi się zakochać w dupku. Ale z obserwacji wnioskuję, że nie każda to ofiara z kompleksami. Czasem babki pewne siebie, na stanowiskach, atrakcyjne, przedsiębiorcze a ulokowały uczucia w sukinsynach, którym wiele wybaczają.
Jak dla mnie to podałaś klasyczny przykład zakompleksionych a na pewno nie lubiących się do końca kobiet, które stanowiskiem i udawaną pewnością siebie próbują przykryć te braki, ale one wychodzą właśnie przy dupku, który jako jedyny - wg niej oczywiście - widzi ją "taką jaka jest naprawdę " i traktuje zgodnie z tym. Dlatego mu ufa, paradoks.
Ale nadal z Miłością nie ma to nic wspólnego, to iluzja, na która nabierają się ludzie nie mający pojęcia o pewnych mechanizmach w psychice i emocjonalnych brakach.
Może z czasem dla niektórych miłość staje się nałogiem, tak uzależnia emocjonalnie, więc coś jest na rzeczy?
Takie osoby jak opisałam wyżej - na pewno, praktycznie zawsze.
Nie potrafiłabym chyba pokochać kogoś, kto mnie nie szanuje i dla którego nie jestem naj, więc tu mamy podobnie. Nie zadowalam się byle czym. Dla mojego faceta mam być najważniejsza pod każdym względem. Potem długo nic a na końcu dopiero reszta świata
To jest chyba w jakimś sensie zaborczość, ale w miłości wszystko albo nic
Dokładnie. Ja też nie wstydzę się o tym mówić. ![]()
adiaphora napisał/a:[
Elle, nie wiem, z autopsji nie piszę, bo nie zdarzyło mi się zakochać w dupku. Ale z obserwacji wnioskuję, że nie każda to ofiara z kompleksami. Czasem babki pewne siebie, na stanowiskach, atrakcyjne, przedsiębiorcze a ulokowały uczucia w sukinsynach, którym wiele wybaczają.Jak dla mnie to podałaś klasyczny przykład zakompleksionych a na pewno nie lubiących się do końca kobiet, które stanowiskiem i udawaną pewnością siebie próbują przykryć te braki, ale one wychodzą właśnie przy dupku, który jako jedyny - wg niej oczywiście - widzi ją "taką jaka jest naprawdę " i traktuje zgodnie z tym. Dlatego mu ufa, paradoks.
Ale nadal z Miłością nie ma to nic wspólnego, to iluzja, na która nabierają się ludzie nie mający pojęcia o pewnych mechanizmach w psychice i emocjonalnych brakach.
To samo napisałam ![]()
Tak mam kompleksy i bardzo niskie poczucie własnej wartości. Nic na to nie poradzę. W swoim życiu byłam traktowana dużo górzej zarówno przez rodziców jak i rówieśników. "Byc traktowana tak jak się czuje" tak być może jest to prawda. Nie ukrywam tego.
@Rossia, wiem
Pisałam równocześnie z Tobą chyba.
Autorko, no to przynajmniej już wiesz co Cię tak w tym egoiście urzeka.
Bardzo rozbawiło mnie ostatnie Twoje zdanie opisujące tego jegomościa jako totalnego buraka i że Tobie "Wszystko w nim pasuje oprócz tego, jaki jest, ale sam fakt że JEST jest wystarczający żeby Ci pasował"
---> ![]()
Zawsze wydawało mi się że ludzie mają wady i zalety. Ja też mam dużo wad i zalet. Niektóre wady trzeba po prostu akceptować. Myślałam też że "dobro wraca" jesli ja zrobię dla niego dużo dobrego to być może on też coś dla mnie zrobi. Ale nie zrobił. Więc mam dość bycia na kiwniecie palca bo sama tracę dla siebie szacunek. Myślę że czas podjąć decyzje i odciąć się od tego typu człowieka pomimo tego że moja koleżanka twierdzi że nie stać mnie na nikogo lepszego bo nie jestem "pierwszo ligowa panna". Ale mino wszystko będąc samemu i będąc z nim to na to samo wychodzi z tym że będąc sama kosztuje mnie to mniej stresu.
SeoYoung, prosta pilka: facet od początku Cie tylko traktuje jak lale do seksu, a Ty się w nim zabujalas. I teraz se tworzysz w glowie związek, którego de facto NIE MA.
Przestan tracic czas na chama, wroc do rzeczywistości i poszukaj jakiejś pomocy terapeutycznej dotyczącej Twojego poczucia wartości i spraw z dzieciństwa.
26 2016-07-31 11:07:34 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2016-07-31 11:12:34)
Zawsze wydawało mi się że ludzie mają wady i zalety. Ja też mam dużo wad i zalet. Niektóre wady trzeba po prostu akceptować. Myślałam też że "dobro wraca" jesli ja zrobię dla niego dużo dobrego to być może on też coś dla mnie zrobi. Ale nie zrobił. Więc mam dość bycia na kiwniecie palca bo sama tracę dla siebie szacunek. Myślę że czas podjąć decyzje i odciąć się od tego typu człowieka pomimo tego że moja koleżanka twierdzi że nie stać mnie na nikogo lepszego bo nie jestem "pierwszo ligowa panna". Ale mino wszystko będąc samemu i będąc z nim to na to samo wychodzi z tym że będąc sama kosztuje mnie to mniej stresu.
Zaniżone poczucie wartości = uganianie się za facetem, który ma kobietę tylko do FwB. Klasyka.
Co to znaczy, że "nie jesteś pierwszoligowa"?
Kobieta musi być przede wszystkim ZADBANA. W tym leży w 80% jej atrakcyjności.
Uwierz mi, że znam kobiety o pięknych rysach twarzy, które są zdradzane z kobietami o kilka poziomów mniej atrakcyjnych, tylko dlatego, że ta druga inwestuje w siebie - w ciuchy np. Choć to nie reguła i nie chodzi o wydawanie x kasy na siebie, tylko akceptację i stosunek do siebie.
Widziałam już kilka ex moich ex i zaręczam Ci, że nie były to miss świata - te które kochali. Bo te od FwB nierzadko były naprawdę atrakcyjne, problem w tym, że nie do końca lubiły siebie.
Faceci to wyczuwają. A jak raz zwietrzą fakt że mogą sobie kisić ogóra bez zobowiązań, to jak pirania, która zwietrzyła krew w oceanie - nie oderwiesz jej jak się przyssa
Popracuj nad sobą plis i nie daj się nikomu wykorzystywać.
Nad fleksją i deklinacją też mogłaby popracować.
SeoYoung, prosta pilka: facet od początku Cie tylko traktuje jak lale do seksu, a Ty się w nim zabujalas. I teraz se tworzysz w glowie związek, którego de facto NIE MA.
Przestan tracic czas na chama, wroc do rzeczywistości i poszukaj jakiejś pomocy terapeutycznej dotyczącej Twojego poczucia wartości i spraw z dzieciństwa.
Dokładnie to, i koleżankę przy okazji odstaw.
Zawsze wydawało mi się że ludzie mają wady i zalety. Ja też mam dużo wad i zalet. Niektóre wady trzeba po prostu akceptować. Myślałam też że "dobro wraca" jesli ja zrobię dla niego dużo dobrego to być może on też coś dla mnie zrobi. Ale nie zrobił. Więc mam dość bycia na kiwniecie palca bo sama tracę dla siebie szacunek. Myślę że czas podjąć decyzje i odciąć się od tego typu człowieka pomimo tego że moja koleżanka twierdzi że nie stać mnie na nikogo lepszego bo nie jestem "pierwszo ligowa panna". Ale mino wszystko będąc samemu i będąc z nim to na to samo wychodzi z tym że będąc sama kosztuje mnie to mniej stresu.
nie sluchaj glupich kolezanek.
Elle ma racje. Pierwsza liga nie oznacza pieknej buzki. To tylko przyciaga uwage na krotko. Atrakcyjna kobieta to taka, ktora dobrze czuje sie w swojej skorze, akceptuje swoja kobiecosc, emanuje pewnoscia siebie, nie w sensie, ze zarozumialoscia, ale, ze zna swoja wartosc, jest naturalna i swobodna w kontaktach z innymi, jasno komunikuje swoje potrzeby, jest zdrowa egoistka a nie Matka Teresa skladajaca siebie na oltarzu milosci
Nie musi byc piekna, czy super zgrabna ale zadbana i zadowolona z siebie.
Taka zawsze bedzie miec powodzenie. I nie bedzie musiala wybierac miedzy mniejszym a wiekszym dupkiem ![]()
Nie chcesz zbierac ochlapow, to uwierz w to, ze jestes warta znacznie wiecej, niz inni Ci mowia czy Ty sama myslisz...
Zmien matryce w glowie a rzeczywistosc wokol Ciebie tez sie zmieni.
Dla kogoś to może wydawać się blachostka ale ja to niesamowicie przeżywam. To wszystko mnie strasznie boli. Najbliżsi mówią mi "sama sobie taki los zgotowalas wszyscy cię ostrzegali to teraz masz za swoje"
Juz raz przeżyłam coś takiego teraz znowu to samo.
Nie mam jak zbudować swojej pewności siebie. Nie mam z czego. Jeśli tego nie zrobię nic się nie zmieni.
Od tego chama chyba już się odcięłam chociaż jest mi ciężko. Nie umiem zrozumieć samej siebie dlaczego tak po nim rozpaczam. Mam nadzieję że czas okaże się lekarzem i przejdzie mi. Codziennie rano przed pójściem do pracy po przeplakanej nocy tłumaczę sobie że muszę po prostu przez to przejść żeby potem było lepiej. Bardzo pomaga mi wysiłek fizyczny. Po przebiegnieciu 9km codziennie czuję się lepiej. Nie wiem po co to piszę mam po prostu taka ochotę wyrzucenia to z siebie ![]()