Czesc! Nie moge sie pozbierac. 3,5 miesiaca temu rozstalismy sie z chlopakiem. Kiedy myslalam ze juz nikogo nie znajde nikogo nie pokocham ani nikt mnie znalazlam milosc i ją stracilam. Nie docenialam tego co mialam, ciagle mialam o cos pretensje. Tak chcialam zeby mi udowadnial ze mnie kocha... A kochal. I w koncu nie wytrzymal i przestal. Z perspektywy czasu widze ze naprawde wiele ze mna wytrzymywal. Rozstanie ciagnelo sie dlugo proba naprawiania ja strzelalam fochy ze jak to mu juz nie zalezy, no tragedia i w koncu zerwal kontakt raz na zawsze. Probowalam przepraszac bardzo duzo razy ze wiem jak to bylo ze juz widze co robilam. Nic nie pomoglo postanowil ze koniec na zadnego smsa nie odpisuje.
Proby uratowania byly tak samo niedojrzale jak zwiazek wiec zadnych skutkow nie przyniosly. Juz wiem czego nie robic co powinnam zmienic przeanalizowalam caly zwiazek od a do z.
Problem jest w tym ze jestem osoba bardzo sentymentalna i pamiętliwą wiem ze i jego pamietac bede cale zycie.
Czy ktos z was tez tak mial, czy to przeszlo? Kiedy przestaliscie myslec o bylym dzien w dzien? Po jakim czasie sie "odkochaliscie"? Czy byc moze jakis byly pomimo tak dosadnego zerwania kontaktu probowal wrocic?
Podobne tematy
To wszystko po prostu przechodzi z czasem, chyba że będziesz w sobie pielęgnowała poczucie straty. Daj czasowi czas.
Bardzo mozliwe poniewaz codziennie mysle czy jest cos co moge zrobic zeby to naprawic.
Jeśli on nie chce naprawy, to nic nie możesz zrobić, jak tylko przeboleć sprawę, pogodzić się ze stratą, wyciągnąć wnioski i nie zachowywać tak w przyszłości. Zajmij czymś ręce, dbaj o siebie, zacznij uprawiać sport, czytaj, spotykaj się ze znajomymi, znajdź sobie powiernika albo idź do psychologa, pisz dziennik, bloga albo na forum. Kiedyś na pewno CI przejdzie.
Dobrze Ci tak, masz tego co chciałaś.
Moja ex robiła mi koszmar i już nigdy do niej nie wrócę. Zawsze jej coś było za mało, zawsze znajdywała powód do psychoz i kłótni. Skoro tacy źli jesteśmy to niech inny się wykaże. Pozdrawiam
Student a przepraszala Cie za to? Czy chocby na rzęsach stanęła to nie chcialbys powrotu?
Student, jak ty pięknie osądzasz ludzi...
Sam swój wątek założyłeś niedawno i do niedawna wahałeś się, co zrobić z tą twoją potworną ex, a już wyciągasz z tego związku wnioski jakbyś co najmniej mógł na niego spojrzeć obiektywnie.
Niestety, Fiołek to nie twoja ex, to przypadek człowieka który ma za dużo w pupie lub po prostu nie do końca wiedziała jak działają związki i musiała dostać nauczkę.
Ludzie zasługują na drugą szansę, na trzecią już nie.
Niestety jeżeli ten chłopak cię już nie kocha, a tak to wygląda, to nic z tym nie zrobisz.
Nie ma zadnej recepty na to, jak sie odkochac i nie powiem Ci, kiedy przestaniesz o nim myslec, bo w kazdym przypadku jest inaczej. Czas jest jedynym lekarstwem, to owszem, ale ile go uplynie, nie wiem. Musisz byc cierpliwa. Poza tym wiele zalezy od Ciebie samej.
I chyba nie ma sensu sie tak chlopakowi narzucac, powinnas pozwolic mu odejsc. Nic na sile...
Ja też kiedyś cierpiałam po rozstaniu. Przejdzie Ci.
No tylko czas pomoże złagodzić emocje. Generalnie ludzie latami potrafią pielęgnować jakieś tam miłosne nie wypały zarówno mężczyźni jak i kobiety.
Tutaj nie masz wyjścia. Powiem tak, dla faceta rozstanie szczególnie jak coś jeszcze czuje to ciężka sprawa i mimo że po rozstaniu najlepiej jest uciąć kontakt to do póki jeszcze coś tam się kłębi pod kopułą, to z tym zerwaniem kontaktu to baaardzo ciężki temat. Generalnie jak uciął kontakt i nie reaguje na jakieś twoje zaczepki to znaczy że już nic do Ciebie nie czuje, ewentualnie jakieś negatywy. Musiałaś mocno mu za skórę zaleźć.
Może kiedyś jakiś kontakt odnowicie, zależy od gościa, mi np po jakimś nie wypale potrafiło w czasie przejść na tyle, że mogłem później jakiś kontakt koleżeński utrzymywać, po prostu przeszło na tyle że i osoba przestała być znacząca, to też jakąś spokojną znajomość mogłem utrzymywać.
Standardowo musisz znaleźć zajęcia skutecznie odciągające od myślenia. Polecam jakiś wzmożony wysiłek fizyczny, zawsze to zdrowo no i jak człowiek wymęczony to już nie chce mu się tyle myśleć.
Pozdrawiam
Zrobil mi tez kilka przykrosci a mimo to niepotrafilabym do niego czuc samych negatywnych emocji.. albo po takim czasie nic nie czuc?
Zrobil mi tez kilka przykrosci a mimo to niepotrafilabym do niego czuc samych negatywnych emocji.. albo po takim czasie nic nie czuc?
Kilka przykrości to nie jest to samo co ciągłe pretensje. Niestety na własne życzenie jesteś przegrana w tym związku natomiast uważam, że w perspektywie czasu wygrałaś wiele zauważając swoje błędy.
Daj chłopakowi odejść bo domyślam się, że on również swoje przecierpiał i po prostu to uczucie z czasem w nim zgasło... Daj mu żyć i sama też zajmij się sobą pamiętając o błędach i wyciągając z nich wnioski. Nie możesz go zmusić do powrotu, a sama nie potrzebnie się tym zadręczasz - wróć do rzeczywistości i myśl przyszłościowo.
Powodzenia !
Zmusic nie moge, ale byc moze na to wplynac? To nie bylo tak ze codziennie trułam mu głowe. Raz na jakis czas zwrocilam uwage na cos i z tego zwrocenia uwagi robil sie niestety konflikt.
Zmusic nie moge, ale byc moze na to wplynac? To nie bylo tak ze codziennie trułam mu głowe. Raz na jakis czas zwrocilam uwage na cos i z tego zwrocenia uwagi robil sie niestety konflikt.
Nie próbuj - on się wypalił.
A może jak ty odpuścisz to on odpocznie i zatęskni??
Tak czy inaczej - daj mu cieszyć się wolnością - jeśli kocha to wróci jeśli nie to chyba raczej nie chcesz być z kimś "na siłę" i bez uczuć głębszych ??
To ze nie kocha to wiem podejrzewam ze byl mocno zauroczony a pozniej kumulowal zle emocje i na koniec wybuchnal. Wiesz, tu nie chodzi zeby na siłę. Tylko ze jakbysmy sprobowali raz jeszcze to to by wszystko w 100% inaczej wygladalo.
To ze nie kocha to wiem podejrzewam ze byl mocno zauroczony a pozniej kumulowal zle emocje i na koniec wybuchnal. Wiesz, tu nie chodzi zeby na siłę. Tylko ze jakbysmy sprobowali raz jeszcze to to by wszystko w 100% inaczej wygladalo.
Możliwe - ale jeśli nie dasz mu czasu i nie pozwolisz zatęsknić - to jesteś dla niego tylko męczącą osobą.
Nawet jeśłi teraz "o dziwo" dał by wam szanse to Ty nie miała byś prawa głosu - musiała byś się dopasować do tego co on chce - każdy sprzeciw kończył by się tekstem "obiecywałaś zmianę" - bo to ty teraz chcesz się całkiem zmienić.
Swoją drogą mogę zapytać ile masz lat?
Ciezko mi to wszytsko zniesc i poukladac sobie w glowie. Jestem osoba co chocby nie wiem jak bardzo sie walilo i moglabym mowic o rozejściu sie to bym wrocila od razu i próbowala dalej. Ciagle zyje tym ze mowil ze on tez to przezywal ze miedzy nami sie zrobiło źle, tez chcial zeby wszystko wrocilo do normy. Wierzylam w to ale dalej robilam swoje. Gdy raz zerwal bylam tak zaślepiona tym wszytskim ze bylam przekonana ze chcial mi dac jakas nauczke. Ze zrobil to bo za duzo sie klocilismy. I wiem ze byloby tak jak piszesz - byloby tak jak on chce - i dobrze. Po pewnym czasie by sie wszytsko unormowalo, zobaczylby ze faktycznie jest ok.
24
Takie Sobie Życie - tylko ile mozna dawac czasu. Byc moze cos sie w nim tam jeszcze "tli" ale wiem ze mina kolejne miesiace i byc moze zapomni calkowicie? Wiem ze nie kazdy tak rozpamietuje.
Ciezko mi to wszytsko zniesc i poukladac sobie w glowie. Jestem osoba co chocby nie wiem jak bardzo sie walilo i moglabym mowic o rozejściu sie to bym wrocila od razu i próbowala dalej. Ciagle zyje tym ze mowil ze on tez to przezywal ze miedzy nami sie zrobiło źle, tez chcial zeby wszystko wrocilo do normy. Wierzylam w to ale dalej robilam swoje. Gdy raz zerwal bylam tak zaślepiona tym wszytskim ze bylam przekonana ze chcial mi dac jakas nauczke. Ze zrobil to bo za duzo sie klocilismy. I wiem ze byloby tak jak piszesz - byloby tak jak on chce - i dobrze. Po pewnym czasie by sie wszytsko unormowalo, zobaczylby ze faktycznie jest ok.
24
Ciężko mi zgadywać bo nie znam gościa ale mogły być dwa scenariusze:
- mógł by docenić
- lub wykorzystać
I tego się nie dowiesz jeśli wciąż będziesz go "gonić".
On musi mieć czas dla siebie - zastanowić się pomyśleć i zatęsknić lub zapomnieć - z tym musisz się pogodzić.
Z czasem będzie lepiej!
Moze i będzie lepiej ale wolalabym zeby bylo lepiej z nim ![]()
Biorac pod uwage czas ktory minal mogl juz zapomniec.
Moze i będzie lepiej ale wolalabym zeby bylo lepiej z nim
Biorac pod uwage czas ktory minal mogl juz zapomniec.
To i ty skup się na sobie i odżyj!
Tego kwiatu jest pół światu ![]()
Każde rozstanie trzeba przeżyć i wyciągnąć wnioski na przyszłość żeby było lepiej - a uwierz mi wiem o tym po rozwodzie! ![]()
Głowa do góry i pobiegać popływać poćwiczyć zapisać się na taniec - zmęczyć i oczyścić organizm ze smutków :-)
Dzieki za wsparcie
Obawiam sie ze jestem przypadkiem krytycznym. Wnioski to jak juz zaczal mowic ze cos nie gra wyciagnelam. Mialam klapki na oczach, nie sadzilam ze bede kiedys w takim stanie. Tyle sie wydarzylo podczas calego zwiazku wszystko tak bardzo przezywalam. Nie chce nawet tego zapomniec bo czuje ze z nikim sie juz tak dobrze nie dogadam, ze zawsze ebde miala w glowie a jakby to bylo jakbym tego nie zawaliła.
E tam laska, dramatyzujesz. Ogólnie twoje obecne odczucia są bardzo charakterystyczne dla kogoś kto został odstawiony, inaczej się ma jak jest na odwrót.
Jeżeli jest tak że nie reaguje na twoje sms, fejsy tel. i inne takie już od dłuższego czasu, to ma już wywalone po całości, na tyle że nie chce mu się czasu tracić na Ciebie. Nawet po rozstaniu jakieś emocje zawsze są choćby wyrzygiwanie sobie, jak nie masz z nim żadnego kontaktu to po sprawie. Faceci po rozstaniu zawsze emocjonalnie reagują, jak by coś tam w nim było to by reagował na zaczepki, szukał by potwierdzenia swoich racji, ewentualnie w jakiś sposób usłyszenia tego co mu się należy, docenienia, cokolwiek czego mu brakowało. Skoro nie szuka to znaczy że wyleczył się. Teraz jak będziesz go zamęczać to tak naprawdę będziesz podsycać negatywne skojarzenia które doprowadziły do końca waszego związku. Chyba skoro się zakończyło to musiało coś źle się dziać, jak nie dasz mu zapomnieć to będziesz podsycać najsilniejsze emocje najświeższe dominujące w skojarzeniu z Twoją osobą, w tym wypadku to negatywne czynniki, które doprowadziły do finishu.
Ale rób jak chcesz.
Pozdro
zabpth - cokowlwiek bym mu mowila to bedzie mu sie negatywnie ze mna kojarzyc. Nawet mile smsy?
zabpth - cokowlwiek bym mu mowila to bedzie mu sie negatywnie ze mna kojarzyc. Nawet mile smsy?
Tak działa ludzki mózg, buduje bazę danych, zbierając doświadczenia, później działa na zasadzie skojarzeń. Jak spotkasz się z czymś nowym to będzie starał się dopasować do dostępnej mu wiedzy, skojarzyć podobną sytuację. W twoim przypadku odniesie się do wspomnień mających największy ładunek emocjonalny. Skro zerwaliście to znaczy że te złe czynniki były silniejsze niż te dobre. I jest to ostatnie i najświeższe skojarzenie względem Ciebie. Trzeba dać czas aby trochę się stępiły te wspomnienia i emocje z ty związane. Człowiek lubi rozdrabniać niepowodzenia, często wpadamy w negatywne myślociągi, zobacz jak stajesz z jakimś problemem czy jakąś kwestią do rozwikłania. Ciężko myśli się pozytywnie, a łatwo się wpada w takie biadolenie negatywny właśnie ciąg myślowy. Tacy ludzie. Nie mniej ma to głównie odniesienie to sytuacji teraźniejszej obecnej. I +/- naokoło. Generalnie ludzie nie lubią się zamartwiać na dłuższą metę. W dłuższej perspektywie jakoś wypieramy niepowodzenia. Ale musi zaistnieć ta dłuższa perspektywa. Za jakiś czas mu przejdzie i nie będzie wspominał tych negatywów, bo tak to działa.
Jak dasz mu czas to może coś wyniknąć, teraz to takie żebranie, to odpycha.
Powodzenia
Pozdrawiam
zabpth - cokowlwiek bym mu mowila to bedzie mu sie negatywnie ze mna kojarzyc. Nawet mile smsy?
Dla niego Twoje sms są niemiłe. Uwierz nie ma nic miłego w otrzymywaniu nawet słodkich, niechcianych wiadomości. Irytują i wkurzają, zamiast sprawiać radość. Daj chłopakowi spokój.
Musze sie jeszcze wiele nauczyc ;p dla mnie takie wiadomosci bylyby przeokropnie mile widzialabym ze ktos sie o mnie stara i zaufalabym ze razem bysmy zaprzestali klotni.
Smsy będą miłe dla Ciebie tylko, on to może odebrać jako narzucanie się. W skrajnym przypadku może oskarżyć Cię o stalking,
Nie jesteś jedynym przypadkiem krytycznym, ja też bardzo mocno przeżyłam rozstanie, posypało się całe moje dotychczasowe życie i zdrowie, ale po jakimś czasie doszłam do siebie i teraz jestem wdzięczna losowi za to, co się stało z moim ekspartnerem, bo paradoksalnie dzięki temu rozstaniu poczułam własną wartość i nabrałam wiary we własne siły. Z doświadczenia wiem, że po prostu najlepiej by było ,gdybyś mogła z kimś przegadać sprawy związku, z kim kto pomógłby ci wyciągnąć wnioski, by pewnych zachowań nie powtarzać w przyszłości, jeśli kiedyś jeszcze będziesz chciała być w związk
Wnioski juz wyciagnelam
szkoda jedynie ze nie moglam tego wszystkiego przegadywac z nim na biezaco, tak aby zwiazek byl lepszy.
On do ostatniej chwili tez mial nadzieje zeby to naprawic. To nie byl klasyczny przypadek ze zerwal nagle i niespodziewanie. dlatego pomyslalam ze moze warto nie dac o sobie zapomniec
31 2016-07-28 16:16:25 Ostatnio edytowany przez Symbi (2016-07-28 16:17:18)
Wnioski juz wyciagnelam
szkoda jedynie ze nie moglam tego wszystkiego przegadywac z nim na biezaco, tak aby zwiazek byl lepszy.
No widzisz, ja też usłyszałam na terapii dla par, że problemem naszego związku (tego, który się zakończył) były bariery komunikacyjne (oprócz odmienności charakterów). Mój były mąż nigdy nie informował mnie o swoich odczuciach, aż wreszcie nie wytrzymał i znalazł sobie inną. Nie miałam innego wyjścia, aby żyć szczęśliwie po prostu pogodziłam się z tym zrywając z nim wszelkie kontakty. Na dłuższą metę to jedyne słuszne rozwiązanie.
Radzę, żebyś dała sobie spokój z tym chłopakiem, gdyby on Cię dalej chciał, na pewno poczyniłby w tym kierunku jakieś kroki.
Wnioski juz wyciagnelam
szkoda jedynie ze nie moglam tego wszystkiego przegadywac z nim na biezaco, tak aby zwiazek byl lepszy.
Matko kochana, jaki związek? Wy już nie jesteście w żadnym związku !!!
Wniosków żadnych nie wyciągnęłaś, tkwisz we własnych rojeniach o czymś czego nie ma.
diana-1971 spokojnie, zdazylam zauwazyc ze nie jestesmy.
moj maz powiesil sie 11.072016.zostalam sama z corka
MÓJ MĄŻ powiesil sie 11.072016.zostalam sama z corka
Doroto, przytulam. proponuję jednak , żebyś założyła swój temat .
Symbi - no właśnie, ja jestem przekonana ze gdyby mój mówił cokolwiek bądz dosadniej uniknelibysmy wielu sytuacji. Naprawde bardzo chcialam zebysmy sie lepiej rozumieli i uwazam ze z kazdym jest sie w stanie takie cos wypracowac. A tak to wygladalo to jak wygladalo jemu przestalo sie to podobac a ja w rozpaczy ![]()
38 2016-07-28 18:21:55 Ostatnio edytowany przez Symbi (2016-07-28 18:22:11)
No ale teraz stety czy niestety za późno na pracę nad związkiem, bo on już go zakończył. Może nie było na to Twojej zgody, ale związek jest zakończony. Dla swojego zdrowia psychicznego radzę, żebyś zajęła się sobą w sensie próby zaakceptowania sytuacji. Sądzę, że przeżywasz teraz proces żałoby po stracie, są to pewne opisane w literaturze etapy, poczytaj może coś na ten temat, może akurat Ci pomoże.
Fiołek, a możesz dokładniej opisać na czym polegały twoje pretensje i w jaki sposób on okazywał ci miłość? Może być tak, że ty za bardzo bierzesz winę na siebie, nie dostrzegając niedoskonałości chłopaka.
Zrozumiałabym ten watek gdyby np. twój były był taki kochany, cudowny, do rany przyłóż, a ty byś go wyzywała, olewała, miała gdzieś jego dowody miłości.
Podaj konkretne sytuacje, bo obwiniasz się o rozpad związku, a może nie tylko ty jesteś temu winna.
Fiołek, a możesz dokładniej opisać na czym polegały twoje pretensje i w jaki sposób on okazywał ci miłość? Może być tak, że ty za bardzo bierzesz winę na siebie, nie dostrzegając niedoskonałości chłopaka.
Zrozumiałabym ten watek gdyby np. twój były był taki kochany, cudowny, do rany przyłóż, a ty byś go wyzywała, olewała, miała gdzieś jego dowody miłości.
Podaj konkretne sytuacje, bo obwiniasz się o rozpad związku, a może nie tylko ty jesteś temu winna.
Sytuacje byly na zasadzie ze moglam byc bardziej wyrozumiala lub sama cos proponowac a nie kotłowac negatywne myśli. Mialam etap ze bylam zazdrosna. Mialam tez etap ze za malo spedzamy razem czasu. Ze mielismy sie zobaczyc w jakis dzien a on musial przelozyc. Nie nie robilam mu jazdy o to ze spojrzal na kolezanke
Ale mialam czas ze naprawde węszyłam wszytskiego
Przezywalam jakbym miala naście lat. Napewno go nie olewałam, wrecz przeciwnie chcialam wiecej. Ale nie mozna powiedziec ze przesadzalam z tym bo nie wisialam na nim to na pewno. Zabraklo nam komunikacji. Ale byl kochany, mam wrazenie ze jeden z ostatnich facetow ktorzy szanuja kobiete i nie sa sklonni nigdy zdradzic. Bylo kilka sytuacji przy ktorych rzeczywiscie przeklnelam, pozniej plakalam. To juz byla koncowka, nerwy wziely gore ![]()
A on nie dawał ci powodów do zazdrości? Mówił ci, że cię kocha? Wspierał cię w chwilach smutku? Co dla ciebie robił, był bezinteresowny? Czy twoje reakcje na niektóre sprawy na pewno były nieuzasadnione? Zastanów się dobrze. Może było tak że w pewnych sytuacjach naprawdę coś ci nie odpowiadało i może nie powinnaś była czuć się winna. Czy on okazywał ci swoje uczucia, był czuły, pomocny?
Nie dawal
Byl czulu, pomocny, okazywal ![]()
To w takim razie dlaczego tak się wobec niego zachowywałaś? Zrozumiałabym cię gdyby on był zimny, nieczuły, miał jakieś tajemnice, ale skoro był taki dobry, nie dał ci nigdy żadnego powodu by tak się zachowywać, to co tobą kierowało?
misisippi teraz to juz nie ma zadnego znaczenia
w glownej mierze to ze wydawalo mi sie ze powinien miec na moim punkcie takiego samego bzika jak ja na jego. A pewnie jakby mial - to by mnie tak nie pociągał. Bylo juz pozniej kilka takich sytuacji w ktorych chcialam poruszyc jakis temat a on odezwal sie niemilo prawdopodnie zmeczony juz moim wałkowaniem i nie moglam przezyc ze moj mezczyzna nie jest mily.
gdyby byl wlasnie taki zimny i nieczuly to prawdopodobnie nie zakladalabym wogole tego tematu lecz sama zerwala...
tez tak mialam ze chcialam zeby pokazal mi ze na pewno mnie kocha. ale wiesz co? jezeli tego nie czujesz to znaczy ze cos jest nie tak. mialas prawo nie czuc ze on jest zaangazowany i stad Twoje prosby by Ci to bardziej okazywal. ale o to nie ma co sie prosic. mnie najbardziej bolalo jak czulam ze cos jest nie tak ale on i wzyscy wokol zapewniali ze jemu zalezy i bardzo sie stara. czulam wtedy ze to ze mna jest cos nie tak skoro tego nie widze. i wiesz co sie okazalo? miesiac po naszym rozstaniu juz mial nastepna, ktorej okazywal milosc i zaangazowanie tak jak nigdy nie okazywal tego mi. czyli jak sie chce to mozna. jezeli czulas ze za malo sie staral o Ciebie to mialas racje i to jego strata ![]()