Hej, hej! 
Ja już prawie po izo - biorę do końca lipca. Nie miałam bardzo mocnego trądziku, ale był uporczywy, nie szło niczym wyleczyć, jedynie poprawić stan skóry na krótki czas. Sporo osób straszy nawrotem... Ale jeśli mam być szczera, to jakoś przeżyję ewentualny nawrót, bo cieszy mnie, że przez tak długi czas miałam spokój.
Co do skutków ubocznych. Usta, oczy, lekkie łuszczenie skóry i bardzo mocny wysyp na początku, aż przykro było patrzeć... Ale stopniowo się poprawiało tzn. poprawa, pogorszenie, poprawa, mniejsze pogorszenie itd. Teraz całkowita stabilizacja, już nie pamiętam, kiedy ostatnio coś mi wyskoczyło. Mam śliczną buźkę i Ty też będziesz taką miała! :*
Reszta skutków: w pewnym momencie (miesiąc po rozpoczęciu kuracji) miałam mocne wahania nastroju. Najpierw szloch (z byle głupoty), potem super nastrój, szloch itd - trwało to +- 3 tygodnie. Chociaż miałam wtedy ogólnie stresujący czas, więc nie jest powiedziane, że winowajcą jest tylko izo.
Włosy zaczęły odrobinę wypadać w pewnym momencie - regularnie używałam kozieradki i przeszło.
Dużo osób krytykuje ten lek i sama bardzo długo się opierałam - to nie jest witamina C. Jednak po wypróbowaniu tysiąca sposobów, zmianie nawyków żywieniowych nadal problem był, powodował kompleksy i to duże. Podchodziłam do terapii sceptycznie, zdając sobie sprawę z jego minusów.
Najważniejsze, żebyś obserwowała siebie, jeśli zauważysz coś niepokojącego - pytaj. I regularne badania, by monitorować stan wątroby - izotek zdecydowanie nie jest jej sprzymierzeńcem. Jeśli chodzi o moje wyniki przez cały czas terapii były naprawdę dobre i jest tak nadal, jedynie wysoka bilirubina i niska hemoglobina, ale taka moja uroda, te parametry zawsze u mnie tak wypadały.
Nie krępuj się, jeśli masz jakieś pytania. (: