Witam. Jestem facetem. Piszę na tym portalu ze względu na to co sie wydarzyło. Jestem /?/ w zwiazku od 5 lat z kobietą moją narzeczona od roku. Koniec ub. roku był dość dziwny. Nie układało się między nami to za dużo. Nasz związek jest na odległość ponad 100 km. oboje jesteśmy dorośli i pracujemy. Większość czasu to kontakt telefoniczny. Oczywiscie staramy lub bardziej ostatnio to ja się staram z Nią częściej spotykać widywać. Coś jest nie tak. Przed Bozym Narodzeniem rozmawialismy że musimy wiecej się widywać pisać kontaktować. Myślałem że będzie dobrze. Przyszedł sylwester byłem ja u njej znajomych i był chłopak od niej z pracy sam po rozstaniu w swoim zwiazku. Jakoś dziwnie się patrzyli na siebie. Uśmiechali się do siebie. Wyraźnie byli sobą zainteresowani. W pewnym momencie on stwierdził ze należy czytać smsy, wynikło to jakoś w rozmowie. Nagle Ona wstała poszła po telefon. Niby nic ale w głowie kołacze. Coraz bardziej mnie to frustrowało. Wogóle byał jakaś taka zimna dla mnie. Życzenia sylwestrowe od niej dla mnie brzmiały po moich "tobie też". Skompe. Następnego dnia rano rozmawialismy ona zaprzeczyła wszystkiemu twierdzac ze bolała ją głowa etc. Ze to ja byłem jakis dziwny. Twierdziła że coś jej umkneło i potrzebuje czasu aby to odnaleźć. Chodzi o uczucia. Przytulaliśmy się całowaliśmy. Poszła w pewnym momencie się kąpać. Zabrała ze sobą telefon i to mnioe już bardzo zastanowiło bo po co. Stwierdziła że zawsze zabiera ze sobą. hmm. Dostała jeszcze parę smsów i tyle. połozyła się i usneła na moich udach. Ja pewnie powiecie świnia ale nie dałem rady musiałem wziąłem jej telefon i dawaj sms. Przychodzace raczej nic ciekawego. Starałem się nie zagłębiać. I przypadkiem nacisnołem przycisk w bok. A tu taka treśc do tego lub od tego co był na sylwestra " kochanie wiesz że jestem tu tylko dla ciebie. on coś podejrzewa. im wiecej na ciebie patrzę tym bardziej cię kocham". No goraco zimno dziwne przykre uczucie. Nic jej nie powiedziałem. tak tylko podpytywałem ale nic nie dało rady wyciągnąc. Wiem głupi jestem. Nastepnego dnia stwierdzam skończ to co mam nadzieję za daleko nie zaszło" Ona na to o czym mówię. Ja pomyśl. Odjerzdzam i co widzę idzie obok jego mieszkania. Krew mnie zalała. Pytam gdzie szła ona mówi do sklepu. Pytam po drodze minełaś conajmniej trzy ale ona chciała do konkretnego. Ok Jadę do domu. Nerwy, picie, żal, wstyd, myślenie ciągłe co jak kieduy gdzie. Rozmowa z Nią. Pytam o niego. odpowiedz to nie tak jak myslisz jak ci się wydaje. Jakoś tak chłodno . Zapraszam do siebie przyjedziesz? Przyjadę. Jest. znowu rozmawiamy. Mówi że uciekła jej ta głęboka miłość do mnie i potrzebuje czasu by ją odanaleźć. Jest miło przytulamy się. Odjerzdza i znowu czuję że jestem sam. Zbywa mnie. Twierdzi ze praca obowiazki zmęczenie. Napisałem mam przyjechadż na weekend?. Brak do chwili obecnej odpowiedzi. Wiem jest teraz w pracy. Ale co odpowie. Potrzebuję rady. Co myślicie. Wy Kobiety. Ja nadal Kocham ale czy wytrzymam. Czy powioedzieć ze czytałem smsa. Co robić. Zadeklarowałem jej swoje uczucie. zapewniłem że chcę zamieszkać razem, przeprowadzić do niej i wogóle. Brak jasnych konkretnych odpowiedzi. Pizsę sms, dzwnię. To wszystko chyba za dużo może daćjej spokój. I dać spokój sobie. Poradźcie.
Podobne tematy
2 2010-01-19 20:47:22 Ostatnio edytowany przez alaclaudie (2010-01-19 20:48:16)
ewidentnie panna sie zauroczyla/zakochala w nim. co pozostaje?? hmm to juz zalezy od Ciebie.
co ja bym zrobila?- wywalila kawe na lawe: nie masz czasu, slinisz sie na widok wiesz dobrze kogo, nie stac Cie na szczerosc- a mnie na ponizenie. bywaj. i tyle. wykasowac wszystko co z nia zwiazane, oddac jej rzeczy. pierscionek- powinna oddac.
I zacznij nowe zycie. jak raz zdradzi- ja bym nie czekala na kolejny.
pozdrawiam.
ps.: zaniedbywales ja??
Powinienes z nią poważnie i szczerze porozmawiac, bo jakby nie było to szczerosc to podstawa kazdego zwiazku.
No ja też sądzę, że sie zauroczyła...
A ten czas? To jest taki czas na zwłokę pewnie, mysli czy warto poswiecać tyle lat związku, czy jest gotowa na nowy zwiazek... Przynajmniej ja to tak widze.
Odejdz dopóki to nie zaszło za daleko...
5 2010-01-20 00:39:04 Ostatnio edytowany przez olina22 (2010-01-20 00:41:16)
Hmmm... Ciężka sprawa. Przychylę się do moich poprzedniczek, że narzeczona się chyba zapomniała. Trudna jest Twoja sytuacja. Myślę, że przede wszystkim nie powinieneś udawać, że nic się nie stało. Najważniejsza (jak zawsze) jest tu szczera i otwarta rozmowa. Zapytaj wprost, a kiedy nadal będzie Cię zbywać powiedz, że Ty wiesz więcej niż sam chciałbyś wiedzieć. To fakt, że czytając jej sms-y naruszyłeś jej prywatność, ale skoro to już się stało... W zasadzie i tak nie masz nic do stracenia. Czasem takie zabawy się ciągną i jest fajnie, ale tylko do chwili, gdy to się nie wyda i ktoś tego wyraźnie nie utnie. Teraz może jeszcze nie wszystko stracone, ale musisz sobie zadać pytanie czy chcesz i czy na pewno warto to dalej ciągnąć? Nikt nie jest w stanie zmusić jej do miłości. Jeśli uczucie się wypaliło to sądzę, że właściwym krokiem będzie tu rozstanie. Lepiej zrobić to teraz, bo z czasem będzie tylko coraz trudniej. Jednak przede wszystkim najpierw z nią porozmawiaj. Powodzenia!
Dziękuję za odpowiedzi. Smuci mnie to że potwierdzają się moje przypuszczenia. Wasze słowa jednoznacznie wskazują iż należy powiedzieć dowiedzenia. Nie wiem czy doszło miedzy nimi do kontaktu ,seksualnego. Możliwe ze to jest etap poznawania się ich, może były pocałunki. Planuję się z Nią spotkać i szczerze powiedzieć o tym co wiem. Bedę oczekiwał deklaracji. Takiej jednoznacznej i odpowiedzi na pytania lecz nie zadawania przez Nią pytań jak ma w zwyczaju na moje pytania. Nie mam czasu na zabawę. Nie mam czasu na czekanie na miłość. Ja wiem co czuję ... Napewno napiszę co się dalej dzieje. Liczę dalej na jakieś pomysły jak temu zaradzić lub w jaki sposób zakończyć. Pozdrawiam ...
Witaj
z własnego doświadczenia mogę Ci powiedzieć, że pisanie takich smsów, te spojrzenia, dziwne zachowanie partnerki, jej obojętność i zabieranie telefonu ze sobą świadczą tylko o jednym. Być może wcale Cię nie zdradziła (jeszcze), ale w jej głowie kłębią się myśli o innym. Byc może jest to tylko chwilowe i gdy opadną pierwsze silne emocje okaże się, że ten jej "kolega" jest nic nie wart i doceni, że ma Ciebie. aczkolwiek scenariusze tej historii mogą być różne. Ja bym się odważyła na szczera rozmowę, nie możesz żyć w nieświadomości co teraz co dalej. Rozmowa to podstawa już po samej rozmowie będziesz wiedział po jej zachowaniu, czasem samo spojrzenie mówi więcej niż jakiekolwiek zdanie.
Współczuję Ci bo to nie jest miłe uczucie, ale nie możesz być poniżany w ten sposób, że oboje robia z Ciebie "frajera". Miej szacunek do samego siebie.
Pozdrawiam
Dopiero raczkuję w uczuciach
Dziękuje. Mam zamiar poważnie z Nią porozmawiać. Wydaje mi się że że albo chce mi się wydawać lub tak chcę myśleć - nie zdradziła mnie. Jeszcze. Albo w lewo albo w prawo. Ja już nie mam siły myśleć przypuszczać podejrzewać. Dosyć tego. Czas podjąć decyzję. Muszę być ... FACETEM?! Muszę być sobą takim jakim byłem wcześniej. Pewny siebie znający swoja wartość. Wiem ona jest naprawdę piękna. Wszyscy mi to wkoło mówili. Ale ja też jestem niezłe "ciach". Widzę zainteresowanie innych kobiet, dają mi do zrozumienia że ... no jestem ok. Problem polega na tym ze ja wybrałem JĄ a nie inne. Czas na zmiany... cyba. Pozdrawiam netkobiety. I całuję was wszystkie bo brak mi tego z moją wybranką. ;-)
Wiesz, to normalne, takie wydarzenia zawsze mniej lub bardziej, ale podkopują własną wartość, czujemy się mniej pewnie, tak jakby nagle coś się w nas samych się zmieniło, bylibyśmy gorsi niż do tej pory. I to jest błąd myślenia. Ty jesteś facetem, więc u Ciebie na pewno wygląda to nieco inaczej, ale kobieta w pierwszym odruchu czuje się gorsza, brzydsza, wraz z gruntem pod nogami traci całą pewność siebie, poczucie kobiecości, zastanawia się w czym ta druga okazała się lepsza. Trochę to trwa zanim człowiek zrozumie, że to w nim samym leży powód (chyba, że rzeczywiście przyczynił się do pogorszenia relacji w związku).
Tak czy inaczej jeśli czujesz, że jeszcze nie doszło do najgorszego to działaj, potem będzie już tylko trudniej.
Jak dla mnie to zauroczenie. Sam pisałeś, że jestes od 100km, a on jest na miejscu, codziennie. Słowa "potrzebuję czasu" należą do tej grupy, których nikt nie chciał by usłyszeć ( czyli zostańmy przyjaciółmi, musimy porozmawiać, itd).
Myślę, że powinieneś na jakiś czas odpuścić. Nie odzywaj się. Pukładaj sobie to wszystko w głowie i przy okazji zaobserwuj jej reakcje. Jeśli ona poczuje, że coś jest nie tak, będzie walczyć to ok, a jeśli cie oleje, to masz odpowiedź na swoje wątpliwości. Niestety związki na odległość są dość trudne i czasami odległość to za wiele.
Czas pokaże, co między wam jest, co umarło i co zostało.
11 2010-01-23 15:15:11 Ostatnio edytowany przez maja 84 (2010-01-23 15:28:21)
Potrzebuje czasu oznacza dosłownie "nie przeszkadzaj mi" to pewna zasłona dymna, pozbywanie sie partnera.
Poprzednicy maja rację. zauroczyła się w tamtym chłopaku. Ale nie jest pewna co dalej jednak on pociąga ja nowoscią, ty jestes stabilizacją i pewna przyszłościa.
W takiej sytuacji najlepszym rozwiązeniem będzie krok w tył, nie zadreczaj jej prośbami o spotkanie czy telefonami, bo zaczniesz ją zwyczajnie drażnic, będzie sie Ciebie "pozbywać",wycisz się i odizoluj.
Jeżeli dojdzie do rozmowy, porozmawiaj z nia spokojnie, ale nie zgadzaj sie na jakies przerwy, wykorzysta przerwę na kontakty a tamtym a Ty wpadniesz w pułapkę czekania i cierpienia.
Nie jestes tu kolem zapasowym tylko jej narzeczonym masz prawo wiedzieć na czym stoisz.
Niech sie zdecyduje z którym z Was chce być, jeżeli z Toba bezwarunkowo z tamtym niech zerwie kontakt ( choc to bedzie trudne bo razem pracują)jeżeli cos zacznie ściemniać, zakończ ten związek, jeżeli to tylko zauroczenie oprzytomnieje i wróci, jeżeli nie..sam wiesz.
W sumie bardzo współczuję.
Trzymaj sie.
Tak wiec... Dzisiaj nie wysłałem żadnego sms-a, nie dzwoniłem. Do chwili obecnej Ona tez się nie odezwała. SSie mnie w żołądku. Mam ochotę zadzwonić, usłyszeć jej głos ale postaram się wytrzymać. Nie męczyć jej sobą. W przyszłym tygodniu mam urodziny. Zobaczymy co się wydarzy. Kiedy była ostatnio u mnie mówiła ( nie do mnie) że chce przyjechać na moje urodziny. Już raz mój związek kiedyś dawno się tak zakończył. Czekała (tamta kobieta) na moje urodziny a po nich rozstaliśmy się. Ciężko jest przeżywać coś jeszcze raz. Takie de javu. Obym się mylił. I jeszcze w lutym mam urlop a tam ten dzień zakochanych. Ciekawe czy będę miał z kim go spędzić.
Brawo. Nie odzywaj się. Wiem, że ciśnie i że komórka sama do ciebie mówi "zadzwoń", ale nie nie nie! I najlepiej jakbyś wytrzumał kilka dni, no ewentualnie do momentu jak ona się nie odezwie. To ważne, musisz zobaczyć jak ona na to zareaguje, czy się zainteresuje tym, że się nie odzywasz.
Urodziny no fakt, to by bolało, ale walntynki są komerycjnym świetem wymyślonym przez sprzedawców i nie warto sie nim przejmować ( tak, tak, wiem mówie to jako singiel w konieczności, ale co poradzić).
Wytrwałości!
przysłała smsa. Takie tam miłego dnia że źle sie czuje i ma duzo pracy na końcu całuję. Odpisałem równiez że zyczę jej miłej nocy bo odpisałem po 3 godzinach. Co bedzie dalej się zobaczy i juz...