netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

Czuję podcinanie skrzydeł przez męża - jak się ratować

12 odpowiedzi7 636 wyświetleńzałożony przez gozdzik, 13.01.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Czuję podcinanie skrzydeł przez męża - jak się ratować

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 13 ]

1

Temat: Czuję podcinanie skrzydeł przez męża - jak się ratować

Patrzę na faceta co już śpi i wszystkiego się odechciewa. Nie umiem poradzić sobie ze złością ani zabrać się za cokolwiek. Mam męża z lekkim podejściem do wydawania pieniędzy, niby kreatywnego, wykształconego, który totalnie nie potrafi tego korzystnie wykorzystać. Ja z kolei jestem osobą ambitną, wiem czego chcę i sprawia mi ogromną satysfakcję osiąganie wyznaczonych sobie choćby najdrobniejszych celów. Potrafię zmusić się do czegoś na co nie mam zbyt dużej ochoty, ale chcę wywiązać się z założeń jakie sobie wyznaczyłam. Z kolei on wszystko odkłada na później, znaczy obowiązki przekłada na później, za to przyjemności czy swoje zachcianki musi mieć na już. Na swoją pasję potrafi wydawać pieniądze, których nie ma, spędzać czas przed komputerem lub przy samochodzie nie zważając na nic. Co zaowocowało wzięciem wysokiego (jak na nasze możliwości) kredytu za moimi plecami, pożyczenie pieniędzy od rodziny i znajomych, po czym stracił pracę i się zaczęło. On rozkłada ręce bo nie umie sobie poradzić z kłopotami w jakie się wpędził, i za ostatnią deskę ratunku wziął mnie. Ja w głębokim szoku, bo stopniowo dowiadywałam się o jego przekrętach, najgorsze, że w większości od osób trzecich, a nie od niego samego. On twierdzi, że nie chciał mi mówic póki sam się z tym nie upora. Zaproponowałam mu więc pomoc pod warunkiem szczerości. Tylko, że z tego wszystkiego dupa wychodzi. Łatwiej mu oddać do lombardu moją obrączkę i złoty łańcuszek syna od chrztu niż odśnieżyć u sąsiada, czy zebrać się i pójść na inwentaryzację czy wykładanie towaru w hipermarkecie. Była wizyta osoby z banku to wyjął synowi pieniądze ze skarbonki, które odkładałam na inne rzeczy. Ja pracuję na pełen etat i po nocach robię dodatkowo. Robię to bardzo chętnie, bo czuję, że się rozwijam, ale lubię też poczuć, że coś z tego jest, a nie papierosy dla męża. Ponad pół roku tak siedział w domu, od czasu do czasu coś porobił, co też ja musiałam zorganizować. W domu też różnie, czasem po pracy jak wracałam to było posprzątane i obiad ugotowany, ale czasem to ręce mi opadały. Po ośmiu godzinach w pracy czekało mnie jeszcze sprzątanie, kapanie dziecka i praca dodatkowa. I rozwala mnie po prostu to jego nic nierobienie. Załatwiłam mu pracę teraz będzie pierwsza wypłata i finansowo może się ustabilizuje. Tylko tak sobie myślę co z tego, jak wraca po pracy i oczywiście jest zmęczony jakby 10 godzin w kamieniołomach robił. A ja się wściekam. A jak się wściekam to mimo że cały dzień dopisywał mi humor, odechciewa mi się nauki hiszpańskiego jaki sobie wymysliłam, czy cokolwiek innego. Lubię porządek a żyję w bałaganie, bo nie chcę odpuszczać mężowi sprzątania. Więc cierpliwie czekam, kiedy go "najdzie". Proponowałam rozstanie na jakiś czas, ale on nie ma gdzie pójść. Nie stać mnie psychicznie na spakowanie jego rzeczy i powiedzenia dowidzenia. Poza tym kiedy chcę wyjść wieczorem np na aerobik, mam przynajmniej opiekę nad dzieckiem. Tylko ile tak można żyć z kimś z kim nawet nie chce się spać w jednym łóżku. Nie jest tak zawsze, piszę też pod wpływem impulsu i akurat gorszego dnia. Tylko statystycznie od trzech lat tych gorszych dni jest dużo więcej niż miłych i radosnych. Może znacie jakieś sposoby na zmotywowanie faceta i powrót do przeszłości, kiedy to najlepszymi przyjaciólmi dla siebie byliśmy, albo na spokojne rozstanie. Najgorsze, że czuję się na takim rozdrożu, bo raz chcę wszystko ratować, a raz to mam tak totalnie dosyć wszystkiego, że skrzydła życia same odpadają...

2

Odp: Czuję podcinanie skrzydeł przez męża - jak się ratować

Ja uważam, że musisz postawić sobie cel w życiu. Mąż ,,rodzina jest czymś ważnym. Ale jak patrzę na to wszystko, do czego kobiety same siebie spychają w związkach to po prostu rozpatrz bierze. Dlaczego pozwalacie sobie na takie traktowanie? Wiem nie jedna odpowie?, bo go kocham", " bo czuje się za niego odpowiedzialna", " bo on się zmieni". To objawy kobiety, która jest ofiarą przemocy. I do momentu, gdy nie odważycie się zmienić swoje życie. Nic się w waszym życiu nie zmieni. Ja osobiście potrzebowałem wiele czasu by zrozumieć jak postępować z kobietami. Przypłaciłem to rozpadem swojego małżeństwa. Ale wiem, że warto było. Bo nie każda kobieta to zawzięta jędza i nie każdy facet to tyram. Osobiście nie mam sposobu  jak wpłynąć na Twojego męża. Każdy ma inny sposób. Mnie osobiście do zmian motywowała córka, która jest pod moją opieką.
A twojego męża zdaje się nie jest wstanie nic zmotywować. Życzę powodzenia
Marek

3

Odp: Czuję podcinanie skrzydeł przez męża - jak się ratować

Ja powiem jedno, jeszcze nie jestem mężatką ale aż mam strach wychodzić za mąż !! Na początku każdy facet jest kochany i góry obiecuje a potem? Potem wszystko wychodzi. Ja byłam z chłopakiem 3 lata i po tych 3 latach dopiero się ujawnił. Dlatego ślub i związanie się z kimś to naprawdę ryzyko, jednak wiadomo, że są na świecie i Ci porządni faceci, którzy są do końca tacy sami, kochani i uczynni. I jeszcze jedno, ja pewnie będąc na Twoim miejscu wyrzuciłabym go z domu ale tak na wiosnę. Ucze się dużo o takich przypadkach i mówią nam, że najlepszym sposobem na otrząsniecię się człowieka jest dosięgnięcie dna i szczerze w to wierzę. Póki nie poczujesz tego na swojej skórze nie przejrzysz na oczy! Może też to zależy od charakteru kobiety ale ja bym tego po prostu nie wytrzymała, lubię porządek i wiem, że długo bym tak nie wytrzymała. Życzę powodzenia !!

4

Odp: Czuję podcinanie skrzydeł przez męża - jak się ratować

W pewnym momencie w życiu następuje coś co nazywa się rutyna. Przełamanie jej daje efekt odświeżenia związku.  Osiągnięcie tego celu jest dość łatwe. Wystarczy wyjść wspólnie do kina, restauracji, teatru, wspinaczkę, kręgle, paintball czy gokarty. Wspólne spędzanie czasu ze znajomymi itp. Powodzenia i 3mam kciuki

5

Odp: Czuję podcinanie skrzydeł przez męża - jak się ratować

Ciężki chwile masz z mężem, bardzo Ci współczuje bo sama osobiści egdybym była w takiej sytuacji to poprostu nei wiem, czuje że też by mi ręce opadały. Bo właściwie jak każda kobieta oczekuje wsparcia ze strony męża, a nie takiego *łapserdaka* co to niby ma lekkie podejście co do własnej osoby i zero dystansu do życia. W tym związku widać, że ot ty jesteś górą która dowodzi wszystkim, gdybyś ty jeszcze była inną kobietą to marne widoki na takie małżeństwo. Gratuluje tobie ambicji i twardej ręki..... ALe z drugiej strony ile można,tak jak mówisz przychodzi moment,że człowiek ma dość a skrzydła życia odpadają.No bo naprawdę nic lekką ręką nie przychodzi a najwidoczniej twój mąż tego nie rozumie.
Myślę, że powinnaś postawić sprawę jasno, szczerze i stanowczo z nim porozmawiaj postaw mu warunek, albo się weżmie za siebie i zacznie pracować na utrzymanie rodziny i wyjście z tarapatów albo się z nim pożegnasz. Gdy wezmiesz moją poradę do siebie i postawisz mu takie ultimatum, to twardo się tego trzymaj i bądz STANOWCZA bo innaczej ty sobie życie zmarnujesz i nerwy stracisz przy takim obiboku.
P.S przepraszam za momentami silne słowa krytyki

6 Ostatnio edytowany przez Iwkaaa (2010-01-15 11:12:05)

Odp: Czuję podcinanie skrzydeł przez męża - jak się ratować

Czytam i nasuwa mi się pewna refleksja.
Wydaje mi się, że musisz postawić sprawę jasno. Czego oczekujesz. Nie ma to gotowej recepty. To zależy od tego ile jesteśmy w stanie same znieść.
Ja miałam swoje doświadczenia, trochę podobne.
Długi mężą o których nie wiedziałam, lightowe podejście do życia, uciekanie od odpowiedzialności za swoje czyny. Szarpałam się, nerwy, nieprzespane noce.
Zaczęłam rozmawiać, chciałam jakiegoś konkretnego pomysłu na wyjście z tych tarapatów.
Usłyszałam jeden genialny. Wezmę kredyt na hipotekę mieszkania i będę z nim spłacać po połowie.
Mając dzieci , nie mogłam się na to zgodzić. W momencie, kiedy mąż okazał się tak lekkomyślny ja musiałam podjąć jakieś decyzje, on okazał się zupełnie bezradny.
W międzyczasie skasowany samochód (alkohol). Więc co zrobiłam? wizyta u notariusza, rozdzielność majątkowa i spłacenie go z częscie mieszkania.

Wydawało mi, że konkretne pieniadze pozwolą mu stanąć na nogi , a ja  przynajmniej będę miała zabezpieczenie w formie mieszkania. Efekt taki : pospłacał część długów, kupił samochód i koniec myslenia o przyszłości. I żył chwilą, zamiast  znaleść pomysł na resztę długów. Dziś komornicy z różnych banków prześcigują się w dochodzeniu wierzytelności.
A naszego małżeństwa już nie ma ( iest jeszcze na papierze ale to już kwestia czasu).
Miłość? Gdzieś umknęła, wypaliła się. 

Tak jak mówi SYlwia , musisz byc stanowcza. Jak mąż ma takie podejście do życia, niestety tu taryfy ulgowej nie ma.

7

Odp: Czuję podcinanie skrzydeł przez męża - jak się ratować

wiesz bardzo podobnie jest w moim małżeństie,min.wszystko na potem,kredyt za plecami,wyciąganie pieniędzy ze skarbonki syna,co mnie wyjątkowo zabolało....,w tej chwili na nic nie mamy pieniędzy,zadnych oszczędności,tyle ze mój mąz jak stracił prace to znalazł drugą,ale mimo to zostały długi,ja nie pracuje,mama troche nam pomaga,coraz więcej kłotni,bo ciągle na cos brakuje,mam wrażenie ze on jest jakiś "niedorobiony",niewiem sama,przeciez go kocham...a moze tak wygląda życie,poprostu....

8 Ostatnio edytowany przez Iwkaaa (2010-01-18 11:39:46)

Odp: Czuję podcinanie skrzydeł przez męża - jak się ratować

Iwi, życie może wyglądać zupełnie inaczej. Niestety tak wygląda , kiedy mamy do czynienia z partnerami, którzy zapomnieli co to jest odpowiedzialność za rodzinę, dzieci, odpowiedzialność za innych.
Można żyć skromnie i cieszyć się tym wspólnym życiem. A kiedy już takie rzeczy się dzięją, o których tu mówimy, jest żal, brak zaufania,poczucie bezsilności, niespełnione nadzieje.
Czy tak ma wyglądać życie?

9

Odp: Czuję podcinanie skrzydeł przez męża - jak się ratować

wiesz Iwkaaa,moze u mnie az tak nie jest zle,mialam wczoraj doła,i bardziej sie wtedy odczuwa wszystko.....,moj mąz po rozmowach,powiedzial ze nie mowil mi o tym czy o tamtym bo wie jaka ja jestem i poprostu,chcial oszczedzic mi przykrości,ze nie mial z kad wziasc pieniedzy na rate i wzial ze skarbonki,wszystko zwróci jak tylko staniemy na nogi,teraz dopiero mysle ze troche zle go ocenialam.....,stara sie,wstyd przyznac ale nawet znalazł pare groszy zeby mi kupic filizanke ktora mi sie podobała zebym sie ucieszyla,troche mi głupio,bo gdy stracił prace to nawet dzien nie siedzial tylko szukał az znalazł,tylko czasem odkłada wszystko na potem i mnie  to wkurza....,mysle ze za duzo ma na gloie i sie chyba troche pogubił...nie ma ojca,nie ma na kogo liczyc..teraz to wyjdzie ze ja jestem złą zona....:(ale jestem pełna nadziei ze będzie dobrze...pozdrawiam was dziewczynki....

10

Odp: Czuję podcinanie skrzydeł przez męża - jak się ratować

no i to jest najgorsze właśnie, że są takie piękne momenty czasem, wspólne szczere rozmowy, nawet się za coś sam weźmie, ma pracę, w końcu dostałam pieniądze, mogłam kupić szafę, coś do domu, ale cholera w tej pięknej rozmowie naopowiada się, zapewni, że zaległości kredytowe pospłacał, a potem ja znajduję w skrzynce ponaglenia z banku mocno przekraczające jego wypłatę, staram się podejść delikatnie, żeby szczerze mi powiedział jak jest, potem nieco mocniej i taka beznadziejna pustka znowu się włącza, okropny jest ten brak zaufania, powoduje automatycznie u mnie niechęć do bliskości, brzydnie mi w oczach fizycznie. Teraz czekam do kolejnej wypłaty jego, zażądałam też jakiś dokumentów z banku, żebym się w końcu dowiedziała ile tego kredytu wziął, ile spłacił i ile zostało. A co lepsze jeszcze znalazłam amfetaminę, miał z tym problem kiedyś, teraz zaprzecza, że nic itd. Dałam jemu i sobie jeszcze trzy miesiące. Mam nadzieję, że się tego będę trzymać.
Jest jeszcze taki jeden aspekt, może strach, nie tyle że przed samotnością, nie wiem takie dziwne uczucie. Że dziecko, że zamknięta w domu, że jego telefony będą i się złamię, że kobieta po przejściach, nie wiem, jakieś luźne nieskładne myśli... Że nasz związek zawsze był burzliwy, że ja się właściwie nie nadaję do bycia z normalnym facetem. No nic czekam na wiosnę, może jakaś nowa energia we mnie wstąpi. Muszę też zafundować sobie jakiś wyjazd. Baterie się całkiem mi wyczerpały i stawiam na obojętność, jest jak jest i tyle. A nie lubię tego stanu rzeczy.

11

Odp: Czuję podcinanie skrzydeł przez męża - jak się ratować

No i pierwsza noc jak go nie ma, z jednej strony dobrze mi z tym, że w końcu nie odpuściłam, dochodziło już do zbyt dużych ataków agresji z jego ale też i z mojej strony, a biedne dziecko musiało na to patrzeć. Z drugiej strony strasznie mi przykro, bo ja się wygadam, powiem co czuję, a on dusi to w sobie, powiedziałam jasno czego oczekuję i że chcę by on też się określił, czego oczekuje ode mnie i co w zamian ma do zaoferowania, bo ja nie będę wszystkiego ciągnęła za rzucenie mi co miesiąc 1000 zł, bez tych pieniędzy jestem w stanie utrzymać siebie i dziecko, a ile oszczędności na jedzeniu, czasu zaoszczędzonego na sprzątaniu i większy spokój. Mimo wszystko bardzo mi przykro, liczę że się dobrze ułoży jeszcze chociaż zdrowo rozumując są to tylko nadzieje bez pokrycia. Zobaczymy. Boję się, że to on nie wytrzyma, bo bez wsparcia w rodzinie, bez pieniędzy może mi tu wparować i stwierdzić, że mu wszystko jedno, ale musi się wyspać przed pracą, a wtedy zrujnuje do końca wszystko, bo zadziałam w mniej ugodowy sposób, a nie chcę wojny. Żal mi nas, kiedyś fantastycznych przyjaciół, mogących na siebie liczyć, wspólnie śmiejących się i dyskutujących na wszystkie tematy. Rzadko zaglądam tu na forum i pewnie jest tak wiele nowych wpisów, że nie przypomnicie sobie o tym poście, gdyby jednak proszę o jakiś skromny wpis, realną podobną historię z dobrym zakończeniem, chcę potrzymywać nadzieję na to że się ułoży...

12

Odp: Czuję podcinanie skrzydeł przez męża - jak się ratować

Tak sobie poczytałem i mogłabyś powiedzieć na czym stanęło? Kazałaś mu się wyprowadzić?

Co do wcześniejszych Twoich wpisów napiszę jako facet tylko tyle - szkoda takiej fajnej, ambitnej kobiety dla takiego lenia. Każdemu może się powinąć noga, traci pracę itd. Ale wtedy się wstaje i dalej walczy, a nie leży pół roku na kanapie przed tv jak kobieta na dwie zmiany robi i trzecia zmiana w domu przy dziecku.

Napisz jak się układa Wam teraz i jak własciwie wyglada Wasza sytuacja.

Posty [ 13 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Czuję podcinanie skrzydeł przez męża - jak się ratować

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026