Pies - Twój czworonożny przyjaciel ze schroniska - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » W KRĘGU DOMOWEGO OGNISKA » Pies - Twój czworonożny przyjaciel ze schroniska

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 10 ]

1

Temat: Pies - Twój czworonożny przyjaciel ze schroniska

Coraz częściej zamiast kupować szczeniaka, decydujemy się na stworzenie kochającego domu psu, który czeka na swoją szansę w schronisku. Czasem proces adaptacji bywa trudny, tym bardziej kiedy piesek ma za sobą trudne przeżycia, dlatego warto poznać kilka rad, które ułatwią czworonogowi odnalezienie się w nowym miejscu, a nam znalezienie wiernego przyjaciela.

W serwisie psy.pl czytamy:
Wiele adoptowanych psów, których przeszłości nie znamy, cechuje nerwowość. Może w młodości ktoś zaniedbał ich socjalizację, może mają złe doświadczenia, może realnie boją się konkretnych rzeczy, a może bywają tylko zaniepokojone… Na to wszystko istnieją skuteczne sposoby.

Dalej pojawiają się rady. Pierwszą z nich jest sugestia, aby przeprowadzić z psem podstawowe szkolenie, uczące go choć najważniejszych zasad posłuszeństwa. Tutaj potrzebny jest doświadczony trener, najlepiej taki, który równocześnie jest behawiorystą, a także duuuużo cierpliwości. Takie wspólne szkolenie nie tylko pozwoli zapanować nad psem, szczególnie w trudnych sytuacjach, ale także poprawi wzajemną relację na poziomie pies i jego pan.

Kolejny punkt to wspólne, aktywne spacery, najlepiej z elementami biegania i zabawy, kiedy to zwierzak ma możliwość wyszalenia się i pozbycia złej energii.

Jeśli się pojawia, to psi stres można próbować ukoić w naturalny sposób - za pomocą olejków eterycznych, przy czym należy pamiętać, że nie na każdy piesek będzie dobrze reagował. Aby metoda okazała się skuteczna, można na przykład na legowisko wlać kilka kropli olejku lawendowego - aby potem ten zapach dobrze mu się kojarzył, tutaj na przykład ze spokojnym snem. Potem ten sam olejek należy wykorzystać podczas spaceru, nanosząc kilka kropel na obrożę, zwłaszcza kiedy psa czeka coś, co może spowodować niepokój. 

Od źródeł lęku skutecznie odciągnąć uwagę psa mogą zabawki. Dając pupilowi zabawkę wypełnioną jakimś psim smakołykiem (kong), spowodujemy, że zamiast skupiać się na stresującej sytuacji, zajmie się jedzeniem. Poza kongiem podobną funkcję będą pełnić inteligentne zabawki, które zajmą psi umysł. Zawsze jednak należy pamiętać, aby zabawkę dać mu przed stresującą sytuacją, a nie wtedy gdy ona już trwa, w przeciwnym razie będzie to wyglądać tak, jakbyśmy psa nagradzali za to, że się boi.

Pamietajmy, aby zwracać uwagę na ton głosu, jakim mówimy do naszego czworonoga, kiedy jest zdenerwowany. Jeśli próbujesz go pocieszać i mówisz tonem wyższym niż zwykle, robisz błąd. W ten sposób nagradzasz psa, utwierdzasz go w przekonaniu, że dobrze się w tej sytuacji bać. Lepiej zachowywać się jak najbardziej normalnie – jeśli zamiast głaskać psa, weźmiesz do ręki książkę lub zaczniesz oglądać telewizję (w każdym razie zrobisz to, co robisz w wolnym czasie), pokażesz psu, że wszystko jest w porządku, bo zachowujesz się zupełnie tak samo jak zwykle.

Koniecznie należy też znaleźć psu takie miejsce, w którym zawsze będzie się czuł bezpiecznie. Najlepiej, aby była to niewielka, zamknięta przestrzeń dająca wrażenie norki. U małych psów świetnie sprawdzą się pluszowe budki, a większym możemy przygotować na przykład przykrytą ciemnym materiałem klatkę. Dzięki temu, że takie miejsce będzie pieskowi kojarzyć się z bezpieczeństwem, to gdy tylko poczuje taką potrzebę, sam się tam uda. 

-----------
Macie w domu psa ze schroniska? Co zdecydowało, że właśnie tam zdecydowaliście się szukać swojego czworonoga? Coś Was zaskoczyło, z czymś mieliście wyjątkowy problem? A może możecie do powyższych rad dodać coś od siebie?

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)
Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez adiafora (2016-03-07 21:32:42)

Odp: Pies - Twój czworonożny przyjaciel ze schroniska

miałam psa z ulicy, czyli tez sierota, przygarnęlam go gdy miał parę miesięcy, sikając nie podnosił jeszcze nogi. Strasznie był wychudzony, skóra i kości. Nie wiem czy miał za sobą jakieś trudne przeżycia, ale długo kulał, więc może ktoś go przetrącił...
Wystraszony bardzo był przez długi czas. Chodził przy nodze, bez smyczy. Trochę się martwiłam, że taka dupa wołowa z niego, bo z psami też na odległość był (ale potem nadrobił z nawiązką - największy zakapior na osiedlu). W domu bał się zostawać sam, niszczył mi meble. Raz zamknęłam go w kuchni, to obgryzł mi kawał ściany z tapety łącznie z farbą big_smile Jak wróciłam i weszłam do domu to aż mi się nogi ugięły a ten rzucił się z radości na mnie, aż mnie przewrócił. I co, miałam nakrzyczeć na niego? I tak by nie załapał smile
A w podzięce za pierwsze wakacje nad morzem zdemolował nam campera tak, że mąż mało zawału nie dostał. Powyrywał wykładzinę z podłogi, porozpruwal tapicerkę, pozrywał firany, poobgryzał szafki...
Moja głowna rada: cierpliwość, cierpliwość i jeszcze raz cierpliwość big_smile
Musieliśmy być cierpliwi, inaczej by nie przeżył wink

3 Ostatnio edytowany przez Averyl (2016-03-07 23:00:10)

Odp: Pies - Twój czworonożny przyjaciel ze schroniska

Ja też mam psa-zgubę.
Generalnie jest bardzo dobrze nastawiony do ludzi: jak zobaczył mojego M. to usiadł przed nim, jak by chciał mu powiedzieć, "ale ty wyglądasz - jak mój pan (mój poprzedni pan) big_smile ", ale czasem potrafi obszczekać jakiegoś dziadka (wspomnienia z poprzedniego okresu?). Mimo, że jest z nami od kilku lat, to (zarówno jego, jak i mnie) strasznie stresują wyjazdy, zwłaszcza takie dłuższe niż tydzień. On po prostu nie wie, o co chodzi, dlaczego znowu coś się zmienia, ale wie, że nie jest porzucony. Raz nam się zgubił, kobieta która go przygarnęła, wysłała mi zdjęcie - na którym widać, że jest zmartwiony i przejęty sytuacją, gdy nas zobaczył omalże oszalał z radości, a jak wracaliśmy do domu, szedł przy nodze, prawie pod nogami - jak najbliżej nas, by się znowu nie zgubić, dopiero pod domem trochę się zainteresował znajomymi zapachami. Nawet w takiej sytuacji pies umie rozróżnić porzucenie, od zaopiekowania się  w czasie nieobecności.

Na pewno decydując się na takiego psiaka, trzeba okazać mu sporo cierpliwości i ciekawości, by go poznać, bo przecież nie opowie swojej historii. Czasem coś mu się przypomni, ale nic to nie zmienia, jest częścią naszej rodziny.

"Myślę, że każdy inteligentny człowiek jeśli mówi, że nie jest feministą, to się kompromituje, bo feminizm jest za równouprawnieniem. Prawa kobiet to prawa człowieka, po prostu" Maja Ostaszewska

4

Odp: Pies - Twój czworonożny przyjaciel ze schroniska
Averyl napisał/a:

Raz nam się zgubił, kobieta która go przygarnęła (...)

Jak to się stało, że Was odnalazła? Psiak zgubił się daleko od domu?

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)

5

Odp: Pies - Twój czworonożny przyjaciel ze schroniska

Rozpięła mu się obroża i pobiegł w las za innym psem. Potem się zagubił. Obok lasu jest osiedle z domkami jednorodzinnymi, wszystko pogrodzone - szukał przejścia i oddalał się coraz bardziej. Szukał nas, ale w końcu zmęczony usiadł pod jakimś domem. Kobieta widząc go, zaopiekowała się nim, zrobiła zdjęcia i wrzuciła na jakiś portal z zagubionymi zwierzakami, my tam też daliśmy ogłoszenie, gdyby strona aktualizowała się od razu, to pewnie jeszcze tego samego wieczora odzyskalibyśmy psa, a tak następnego dnia.
Co zabawne - szybko rozwiesiliśmy ogłoszenia ze zdjęciem, a potem kilka osób na spacerach pytało się, czy to mój pies, bo podobny się zgubił. To miłe, że ludzie przejmują się takimi informacjami.

Moja rada - czasem się tak zdarzy, że zerwie się obroża i pies zostanie bez adresówki. (Poza zachipowaniem) mój pies nosi obrożę przeciwpchelną - jest to jakiś znak rozpoznawczy, a także informacja, że pewnie ktoś go szuka, bo przecież bezpański pies nie miałby czegoś takiego.

"Myślę, że każdy inteligentny człowiek jeśli mówi, że nie jest feministą, to się kompromituje, bo feminizm jest za równouprawnieniem. Prawa kobiet to prawa człowieka, po prostu" Maja Ostaszewska

6

Odp: Pies - Twój czworonożny przyjaciel ze schroniska

Zapytałam, bo pierwsze co przyszło mi do głowy, to że ja chyba szukałabym przez FB. Teraz sporo jest takich akcji i z tego co widzę, mają wysoką skuteczność.

Averyl napisał/a:

Co zabawne - szybko rozwiesiliśmy ogłoszenia ze zdjęciem, a potem kilka osób na spacerach pytało się, czy to mój pies, bo podobny się zgubił. To miłe, że ludzie przejmują się takimi informacjami.

Chyba nawet jest nas, tych przejmujących się, coraz więcej, co znaczy, że nasza świadomość jest też coraz większa.
Zresztą już sam wspomniany przeze mnie w pierwszym poście fakt, że - takie przynajmniej odnoszę wrażenie - znacznie częściej niż kiedyś pochylamy sie nad losem czworonogów, które w schroniskach czekają na swój dom, też świadczy, że zmienia nam się mentalność. I kiedy zamiast brać/kupować szczeniaka, którego można sobie od początku ułożyć, jednak podejmujemy wyzwanie, aby kolejne psie istnienie zaznało jeszcze trochę szczęścia, to gdzieś tam przecież odzywa się ta nasza potrzeba czynienia tym wszystkim bezdomnym zwierzakom (sierściuchom i pchlarzom big_smile) dobra albo przynajmniej uczynienia ich byt bardziej znośnym.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)

7

Odp: Pies - Twój czworonożny przyjaciel ze schroniska

Przez moje życie przewinęło się całkiem sporo psów ze schroniska, a ostatniego adoptowałam tydzień temu. Co do rad, to według mnie najważniejsza jest cierpliwość oraz psychiczne nastawienie się na to, że pies może mieć różne problemy. Czasami ludzie biorą psy ze schroniska i oczekują, że zwierzak ma być im dozgonnie wdzięczny, więc każdy jego wybryk i złe zachowanie odczytują jako niewdzięczność. Mają w głowach jakiś obraz tego, co pies "powinien" i mało jest w tym wszystkim zrozumienia prawdziwych psich potrzeb. Najważniejsza jest cierpliwość, chęć poznania psa, nie przyspieszanie niczego na siłę.

Do tej pory nigdy nie potrzebowałam pomocy behawiorysty. Zwykle wspomagałam się lekturą kilku książek i jakoś sama rozwiązywałam problemy, więc pewnie nie były bardzo duże. Nauczyłam się dość dobrze odczytywać mowę ciała moich psów i mało jest złych zachowań, które mnie zaskakują. Nie mam co prawda fachowej wiedzy na temat psiej psychiki, ale intuicyjnie umiem pewne rzeczy wyczuć i wtedy reaguję.

Do rad dodałabym może jeszcze to, żeby nie rozpieszczać nadmiernie zwierzaka. Czasami ludzie tak bardzo współczują tym biednym psom ze schroniska, że po przygarnięciu jednego starają się przychylić mu nieba i popadają w drugą skrajność, pozwalając psu totalnie na wszystko. Natomiast pies potrzebuje jasnych zasad, co daje mu też poczucie bezpieczeństwa. Ważna tutaj jest oczywiście nasza konsekwencja.

"I guess all I can do is embrace the pandemonium; find happiness in the unique insanity of being here, now."

8

Odp: Pies - Twój czworonożny przyjaciel ze schroniska

Miałam parę psów ze schronu i przez kilka lat byłam także domem tymczasowym dla różnych psiaków po przejściach.
Wszystkie moje psy ze schroniska były spokojnotami bez większych fobii.
Natomiast moje tymczasy były różne-niektóre miesiącami podsikiwały ze strachu gdy podchodziłam powoli i spokojnie by pogłaskać.
Inny psiak,z łańcucha panicznie bał się podłóg,progów i szyb.Był też pies potwornie bojący się lekko pochylonych ludzi czy kulejących.Po prosty cicho popiskiwał,oblizywał się i trząsł ze strachu gdy ktoś taki obok przechodził.
Miałam tez psa tak bojącego się mieszkania,że pewnego dnia pod naszą nieobecność wydostał się z niego wygryzając dziurę w drzwiach wyjściowych.

Tak jak pisze Cslady-nie należy psu współczuć jego przeszłości.
Nie należy też spodziewać się,że pies będzie nam tak potwornie,po ludzku wdzięczny,że będzie się zachowywał idealnie gdziekolwiek się znajdzie.
Często ludzie nie rozumieją dlaczego schroniskowy pies był tak "niewdzięczny",że np. uciekł spuszczony ze smyczy lub zdemolował dom.
Na takie rzeczy trzeba się zawczasu przygotować.

Ważne są pierwsze dni psa w domu.I nad tym warto by pomyśleć.
Przede wszystkim do momentu gdy pies się nie oswoi prowadzać go na smyczy.Może to to być też kilkumetrowa linka.
Bardzo ostrzożnie oswajać z otoczeniem.Najlepiej przez najbliższe dni nie stwarzać mu dodatkowych powodów do stresu i oszczędzić wizyt znajomych,którym chcemy się pochwalić nowym domownikiem.
Dla psa nowe miejsce to już stres.

Aha-są psy nie umiejące bawić się kongiem(w mianowniku nazwa brzmi: kong a nie kongo) ani innymi zabawkami.Wtedy trzeba psa po prostu tego nauczyć.
Nie polecałabym olejku lawendowego-znam psy uczulone.Natomiast dobrze sprawdzi się obroża z feromonami uspokajającymi.

Końcówkę -om piszemy w celowniku liczby mnogiej rzeczowników wszystkich rodzajów, np.Wspomniałem o tym moim gościom.
Zwrócił się ku tamtym kobietom.
Przyjrzał się uważnie oknom i drzwiom.

9

Odp: Pies - Twój czworonożny przyjaciel ze schroniska

Mam dwa dorosłe psy ze schroniska, wzięte jako 4 i 3 letnie.
Początki też sa bardzo ważne. Istotne aby przed zabraniem psiaka do samochodu pospacerować z nim chwilkę poza terenem schroniska, fajnie jeśli to będzie dłuższa chwilka wink
W domu zasad nalezy uczyć od razu! WPuszczając psa do domu/mieszkania trzeba dac mu swobodę, niech pozna otoczenie we własnym tempie i na spokojnie, ale próby wejścia na łóżko/fotel od razu przerwać jeśli nie planujemy pozwalać psiakowi przesiadywać w tych miejscach.

Warto też przed adopcją odbyc z psiakiem kilka spacerów pa  aby go lepiej poznać i upewnic se czy chcemy tego konkretnie psa. Zwrot z adopcji to niestety częstaforma pozbycia się psa który odbiega od naszych oczekiwań, bo np nie szczeka, nie je suchej karmy albo nie biega za pileczka.

Możesz podciąć mi skrzydła. Nie są mi potrzebne by latać

10

Odp: Pies - Twój czworonożny przyjaciel ze schroniska

Odradzam olejki zapachowe typu "ludzkiego". Dla wiekszosci psow zapach lawendy, miety, cytrusow jest przykry - mozna uzywac jako "odstraszacze". Lepiej dac psu na poslanie wedzona kosc. Albo sa kosci z mielonej prasowanej skory firmy Chrisco - aromat kurczka lub wolowy. To z pewnoscia zapachy lubiane przez psy. Albo rybki grenlandzkie suszone. Oczywiscie kazdy znajdzie inny rodzaj gryzaka, niezbyt brudzacego i o zapachu wyczuwalnym ale nie przerazajacym. Tylko nie przysmaki z prasowanej skory. Sa one robione ze skory juz zgnitej i wybielane chlorem.
Dla psow lekliwych najlepsze poslanie typu "buda" lub klatka przykryta kocem.
Uwazac nalezy tez na behawiorystow. Mozna zostac behawiorysta (z papierami) po dwutygodniowym czy weekendowym kursie. Albo korespondencyjnie. Lepiej zglosic sie do szkoleniowca z wieloletnim doswiadczeniem. najlepiej z ZKwP. Widzialam ogloszenia chlopaka-behawiorysty.  Skonczyl jakis kurs -teraz kazdy moze zalozyc "szkole" i wydawac zaswiadczenia."Wyszkolil" jednego psa- swojego, szkopul w tym ze te szkolenie jest niepoparte zadnym egzaminem. Winszuje sobie po kilkadziesiat zlotych za godzine "konsultacji".
Siostra prowadzi zajecia dla policealnego technikum. Miala takich "behawiorystow" ktorzy nawet do psa podejsc nie potrafia, co dopiero np. zawiazac pysk i polozyc na stol. Jakby taki sam z psem zostal to by skonczyl bez rak.

Biorac psa "po przejsciach" nalezy przygotowac sie na problemy. Niestety, nie wszystkie schroniska informuja o klopotach. Moze chca psa upchac za wszelka cene, moze nawet nie wiedza, bo nie maja czasu kazdym sie zajac. Niestety, to duzy problem, czesto zdrowy roczny piesek okazuje sie dwunastolatkiem z chorymi nerkami. Takie psy jak najbardziej trzeba adoptowac, ale przyszly wlascicel powinien byc o tym informowany. Najlepiej zastrzec sobie przebadanie psa u swojego lekarza i od tego bedzie zalezec decyzja o adopcji.
Moja znajoma zajmujaca sie adopcjami lurcherow i greyhoundow mowi ze do adopcji potrzeba wiele serca i cierpliwosci. Ja bym dodala komunikacje - trzeba zrozumiec co pies przekazuje, a samemu byc dla psa jednoznacznym.

Posty [ 10 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » W KRĘGU DOMOWEGO OGNISKA » Pies - Twój czworonożny przyjaciel ze schroniska

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018