Bo Ty musisz Go sobie najpierw wymarzyć ... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » Bo Ty musisz Go sobie najpierw wymarzyć ...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 9 ]

1

Temat: Bo Ty musisz Go sobie najpierw wymarzyć ...

Mam 25 lat. Nigdy nie byłam w związku - ani w poważnym, ani w mniej poważnym. Nigdy nie całowałam mężczyzny. Nigdy nie dotykałam mężczyzny, tak jak dotyka się ukochaną osobę. I właściwie to nie mam pojęcia dlaczego tak wyszło. Kiedyś usłyszałam, że może nie wymarzyłam sobie tego jedynego. Ale czy najpierw trzeba sobie kogoś wymarzyć, by ta osoba zjawiła się w prawdziwym życiu? A może najpierw trzeba sobie wymarzyć siebie?

Moja historia:
W okresie szkoły (gimnazjum/ liceum) byłam raczej szarą myszką wolącą siedzieć gdzieś w kąciku z książką. Nie było z mojej strony mowy o jakichś imprezach – to w ogóle mnie nie kręciło i tak mi zostało do dnia dzisiejszego. Na moje nieszczęście (lub szczęście, bo nie wiem jak na to patrzeć) zaprzyjaźniłam się w tamtym czasie z 3 wspaniałymi dziewczynami. 1. – przepiękna, może nie jakoś nadzwyczajnie mądra, ale bardzo towarzyska, 2. – może nie tak atrakcyjna, lecz niesamowicie ciepła i otwarta na ludzi, i 3. – szalona, czarująca i cholernie wygadana. Ja byłam przy nich totalnie mdła i nijaka. Nie rozumiałam, że chcą się przyjaźnić z kimś takim jak ja. Nie posiadałam żadnej z tych cech, które u nich podziwiałam i chyba z tego powodu jeszcze bardziej zamykałam się na świat. I tak minęło 6 lat. One błyszczały, a ja wlokłam się za nimi niemal bez życia. Ale to w tym okresie pojawił się chłopak, który jako pierwszy (i do tej chwili ostatni) się mną zainteresował. Był bardzo inteligentny, miał szeroką wiedzę na niemal każdy temat. A ja? Poprosił mnie o chodzenie, lecz ja okropnie się tego przestraszyłam. Że niby on i ja? Odmówiłam mu. Muszę przyznać, że one też miały w tym swój udział. Nie lubiły go i trochę go wyśmiewały. Może nie bezpośrednio, ale wpłynęły na moją decyzję. Do dziś tego żałuję. Mimo, iż minęło już 9 lat, to ja nadal wracam do tego dnia i wyobrażam sobie, jak by to było, gdybyśmy byli razem.

Studia rozdzieliły mnie i moje przyjaciółki. Sytuacja rodzinna zmusiła mnie, bym studiowała blisko domu. One podbijały świat, ja tkwiłam w miejscu. Teraz są już tylko moimi znajomymi na fb. Nie ma głębszych relacji, ciągłych pogaduszek jak kiedyś. Wiem, że robią karierę, mają założone rodziny. I szczerze nie zazdroszczę im. Nie zazdroszczę, że maja mężów/ narzeczonych / dzieci, bo ja w tym momencie nie byłabym gotowa na takie życie, jakie one prowadzą. Wydaje mi się, że zatrzymałam się na poziomie cholernego liceum i czekam na to, czego nie doświadczyłam rzeczywiście w wieku -nastu lat. Czekam na czyjeś zainteresowanie, uśmiech, przytulenie, pocałunek – drobne gesty. Nie czekam na dziecko, pierścionek, ślub, bo dla mnie na to za wcześnie – mimo, iż nie jest już wcześnie.

Przez 3 lata po zakończeniu liceum nie robiłam nic, by jakoś siebie zmienić, by kogoś znaleźć. Byłam przekonana, że może znowu znajdzie się ktoś taki jak tamten chłopak. Ktoś, kto po prostu spadnie mi z nieba i powie, że chce mnie taką, jaką jestem. W końcu ogrom porad internetowych mówi, że nie należy szukać na siłę. No to nie szukałam. I nie znalazłam. Nikogo. I nikt nie znalazł mnie. Nikt nawet się mną nie zainteresował. Nawet przypadkiem, na ulicy, w autobusie, na uczelni, w kawiarni, w bibliotece – nikt nie zwrócił na mnie uwagi. I wróciły moje obawy i przekonania, że to dlatego, ponieważ nie jestem tak ładna jak 1. przyjaciółka, tak miła, jak ta 2. i tak szalona jak 3.

Zmieniłam kierunek studiów. Na 1. roku poznałam super chłopaka. Wiele wspólnych tematów, wiele wspólnych pasji. W duchu myślałam, że może coś z tego będzie. Ale oczywiście nic z tego nie wyszło. Właściwie to ja niczego mu nie wyznałam, i on mi niczego nie wyznał. Ale kiedy pewnego dnia zwierzył mi się, że poznał wspaniałą dziewczynę i chce z nią być i mówił o niej tak ciepło, to wszystko stało się jasne. Byłam dla niego tylko koleżanką. I nie czułam złości, ani rozczarowania. Sama nie wiem dlaczego. Może to była tylko sympatia przyjacielska również z mojej strony, a tylko wmawiałam sobie coś więcej.
Wtedy właśnie wzięłam się w garść. Postanowiłam się zmienić.  Wzięłam udział w swego rodzaju wolontariacie – aby otworzyć się jakoś na ludzi, by być bardziej ciepłą, empatyczną osobą. Była też zmiana wizerunku na bardziej kobiecy.

Przemiana trwa już 3. rok. Czuję, że jestem inna, lepsza. Bardziej siebie akceptuję. Może początkowo chciałam się upodobnić do moich 3 znajomych, ale z czasem odkryłam nową siebie. Jakbym wyszła z jakiejś skorupy, a teraz kształtuję się na nowo. Niezmienne pozostało jedynie uczucie osamotnienia. Czasem pojawia się też rezygnacja, że wykonałam tyle pracy, a nikogo nie widać na horyzoncie. Widzę różnicę w sobie. W tym jak wyglądam, jak mówię, w tym, że patrzę ludziom w oczy, chociaż kiedyś tego nie robiłam. Nie widzę za to, aby inni dostrzegali we mnie tę różnicę. Nadal żadnego zainteresowania ze strony mężczyzn. Na pewno nie jestem modelką, ale trollem raczej też nie. Więc w czym problem? A może tak już musi być.

Kiedyś usłyszałam, że nie można być niezdecydowaną. Nie można nie wiedzieć czego się chce. Nie można nie wiedzieć kogo się chce.
Kiedyś nie potrafiłam nawet wyobrazić sobie wymarzonej wersji siebie. Nie wiedziałam kim, ani jaką osobą chcę być. Myślę, że może mogłabym chcieć być taką jak teraz. Ale nadal nie wiem z kim mogłabym być.
Zamykam oczy i nie mogę wyobrazić sobie nikogo. Chcę tylko obecności drugiej osoby i trochę ciepła, szczerości.
Więc może w tym problem, że nie potrafię wyobrazić sobie mężczyzny którego chcę i dopóki tego nie określę, dopóty będę samotna.

Zobacz podobne tematy :
Odp: Bo Ty musisz Go sobie najpierw wymarzyć ...

Zacznę od tego, że w wielu momentach miałam wrażenie, że czytam opowieść o sobie. Tylko że ja już jestem na etapie szczęśliwego zakończenia - a skoro mnie się udało, to nie ma powodu, dla którego tobie miałoby się nie udać big_smile

Z tym, że faceta trzeba sobie wymarzyć, to bzdura - można tak marzyć do zakichania i nic z tego nie będzie. Trzeba szukać. I jest gigantyczna różnica między szukaniem a szukaniem na siłę. Nie chodzi o to, byś każdego nowopoznanego mężczyznę natychmiast oceniała w kategoriach potencjalnego faceta - bo to trąci desperacją, faceci to czują i generalnie przed tym wieją. Ale zdecydowanie nie zaszkodzi jak pokręcisz się (byle nie bezcelowo) w miejscach, gdzie facetów bywa więcej i  gdzie można zwrócić ich uwagę.

A że trzeba wiedzieć, kogo się chce - to inna sprawa. I nie o wzrost i kolor oczu tu chodzi. Zastanów się, czego od faceta oczekujesz, jak ma cię traktować, jaki ma być. Ma być romantycznym marzycielem czy trzeźwo stąpać po ziemi? Ma być ciepłym, kochanym misiakiem, który zawsze utuli cię, jak będziesz miała problem, czy człowiekiem czynu, który bez zbędnego roztkliwiania się nakieruje cię na rozwiązanie problemu? Potrzebujesz kogoś, kto będzie cię trzymał za rączkę, czy kogoś, kto da ci kopa w pupę na zachętę, jak się przed czymś wahasz? Ma ci trzy razy dziennie mówić "kocham" - czy zemdliłoby cię od takiej słodkości? Zastanów się nad tymi i innymi kwestiami, bo znając własne oczekiwania dużo łatwiej będzie ci odsiać facetów ci odpowiadających od facetów po prostu.

3

Odp: Bo Ty musisz Go sobie najpierw wymarzyć ...

Panna Szafranna dziękuję za komentarz. Właściwie to opisując tę swoją historię chciałam tylko uwolnić z siebie wielkie ciśnienie, które narastało we mnie od wielu lat.
Piszesz żebym pokręciła się w miejscu, w którym łatwo będę mogła zwrócić na siebie uwagę mężczyzn. Ale jak mam ją na siebie zwrócić? Oni mnie nigdy nie zauważali, i nadal tego nie robią. I nie ma znaczenia czy byłam taka jak kiedyś, czy jestem taka jak teraz - po pewnej przemianie. Zupełnie jakbym była niewidzialna. Nie mam nawet kolegów (oprócz tego jednego, o którym wczoraj pisałam).

4

Odp: Bo Ty musisz Go sobie najpierw wymarzyć ...

Imponujące jest to co piszesz, zamiast się użalać rozpoczęłaś pracę nad sobą, nad swoim wyglądem, charakterem, zachowaniem. Jesteś na pewno mądrą, sympatyczną i co najmniej ładną dziewczyną, skoro sama uważasz, że jesteś niebrzydka. Cenne jest to, że odkryłaś, że chcesz być sobą, a nie kopią koleżanek. Po prostu trzymaj się tej drogi, bo pewnie przemiana w pięknego łabędzia jeszcze trwa. A czy o uśmiechu pamiętasz? Może dobrze by było znaleźć jakąś pasję, która daje radość, satysfakcję, a do tego możliwość poznania ciekawych ludzi.

5

Odp: Bo Ty musisz Go sobie najpierw wymarzyć ...

Yoni, to co piszesz, to sama prawda.
Wymarzonym przeze mnie - po dwóch bardzo trudnych związkach - jest mój partner.
Kiedy się poznaliśmy nie mogłam wyzbyć się wrażenia totalnego niedowierzania, on tak bardzo był z moich wyobrażeń, że jakby uszyty na miarę smile
Zapomniałam tylko sobie wyobrażać, żeby był nieco starszy, ale przełknęłam jakoś fakt, że jest 5 lat młodszy i nie odpuściłam smile

The past cannot be changed,
forgotten, edited, or erased.
It can only be accepted.

6

Odp: Bo Ty musisz Go sobie najpierw wymarzyć ...

A jak teraz wygląda Twoje grono znajomych? Oprócz wspomnianego kolegi masz jakieś koleżanki? Czasami trzeba trochę dopomóc szczęściu i sama możesz zagadać osobnika płci przecinwej. Nikt ponoć od tego jeszcze nie umarł:)

7

Odp: Bo Ty musisz Go sobie najpierw wymarzyć ...

Takiwiatr, dziękuję za miłe słowa. Z tym uśmiechem jest różnie. Bywają dni, że non-stop uśmiecham się jak głupi do sera – bez powodu, ale robię to całą sobą i czuję wtedy niesamowity przypływ mocy. Bywają też dni, że nie wiem nawet czy dam radę podnieść się rano z łóżka. Ale chyba każdy ma te lepsze i gorsze dni, lepszy i gorszy humor. Ogólnie, to staram się jednak być miłą i uprzejmą dla wszystkich. Jeżeli zaś chodzi o uśmiechanie się do nieznajomych, żeby zwrócić jakoś na siebie uwagę, to już to przerabiałam – i klapa. Jak to zrobić, kiedy ludzie budują wokół siebie mur. Nie mówię, że wszyscy, ale jest wiele takich osób, które nawet nie spojrzą na drugiego człowieka. Ludzie nie zauważają innych. Oczy mają utkwione w mniejszych lub większych ekranikach, na uszach słuchawki – wszystko byle tylko się odciąć. Więc nie uśmiecham się dla innych. Uśmiecham się dla siebie.
Swoje pasje realizuję w pojedynkę. Może faktycznie czas to zmienić.

IsaBella77, gratuluję, że udało Ci się odnaleźć tego Jedynego. Ale czy to nie te 2 trudne związki, o których wspominałaś, ukształtowały Twoją wizję idealnego partnera? Czy miałaś sprecyzowany Jego obraz jeszcze zanim weszłaś w pierwszy związek?

lilianna90, ja segreguję ludzi na: obcych, znajomych, kolegów, przyjaciół. Muszę Ci powiedzieć, że przyjaciela/ przyjaciółki nie mam od czasu liceum. Na studiach są znajomi, 2 koleżanki, 1 kolega. Jest to raczej niezgrana grupa ludzi. Studiuję zaocznie i w ciągu 2,5 roku wspólnej nauki mieliśmy tylko 2 integrujące wyjścia. Praktycznie każdy pochodzi z innej miejscowości i w ciągu tygodnia nie ma możliwości do jakichś spotkań. Każdy ma swoje życie, no to się nie narzucam. W pracy mam tylko znajomych – są to ludzie starsi, mający własne życie, rodziny. Z taką „siksą” jak ja raczej się nie spoufalają. W miejscu zamieszkania są tylko znajomi. Tak właściwie to wiele młodych osób opuściło moje małe miasteczko z braku perspektyw na pracę, itp. Sytuacja wygląda tak, że mieszkam w jednym mieście, pracuję w innym, a uczę się w jeszcze innym, także jestem ciągle w drodze. Wolne chwile spędzam samotnie. Często w domu, ale nie mam też problemu z wychodzeniem w pojedynkę do kina, jakiejś knajpki, kawiarni, na zakupy, czy na kameralny koncert – nierzadko z nadzieją, że może tym razem kogoś poznam. I czasami nawiąże się z kimś jakaś rozmowa, ale to raczej rozmowa w stylu „o pogodzie” i taka znajomość się nie pogłębia. I sęk w tym, że nie mam pojęcia co zrobić, żeby kogoś sobą zainteresować tak, żeby miał ochotę na kontynuowanie znajomości. Trzymam się za to z dala od wszelkich klubów,dyskotek – w takich miejscach czuję się przytłoczona. Nie powiedziałabym też, że jestem osobą nieśmiałą. Czasami tylko brakuje wspólnych tematów, więc i rozmowa się nie klei.

8

Odp: Bo Ty musisz Go sobie najpierw wymarzyć ...

Jestem od Ciebie trochę młodsza, ale po przeczytaniu tego posta również miałam wrażenie jakby był o mnie;) Przede wszystkim ja też bardzo długo byłam szarą myszką, która żyła w cieniu bardziej przebojowej 'przyjaciółki'. Ona była pewna siebie, towarzyska i potrafiła sobie okręcić chłopaków wokół palca. Stanowiła zupełne przeciwieństwo mnie i może dlatego czasami jej zachowanie bardzo mi imponowało. Z perspektywy czasu myślę sobie, że powinnam tę znajomość już na początku zakończyć, bo nie przyniosła niczego dobrego. W końcu jednak nasze drogi się rozeszły i poznałam nowe koleżanki.

Ja również nigdy nie byłam w związku. W gimnazjum i liceum koncentrowałam się głównie na nauce i nie myślałam o tym, żeby kogoś sobie znaleźć. Z czasem jednak skończyła się szkoła średnia, poszłam na studia i zaczęłam sobie uświadamiać jak bardzo brakuje mi tej bliskiej osoby. Szukałam zalet bycia singlem, próbowałam cieszyć się życiem w pojedynkę, ale to nie powodowało, że czułam się szczęśliwa, albo działało tylko przez chwilę. Co ciekawe ja również dokonałam takiej 'przemiany'. Zmieniłam fryzurę, zaczęłam się inaczej malować, kupiłam poradniki i rozpoczęłam pracę nad tym żeby być bardziej otwarta i pewna siebie. Zmieniłam się przede wszystkim dla siebie i widzę, że dało to oczekiwane efekty, bo moja niska samoocena gdzieś zniknęła. Nie sądziłam, że po tej przemianie oczaruję każdego napotkanego faceta, ale nie ukrywam, że liczyłam na jakieś zmiany w tej kwestii. Jednak podobnie jak Ty mam wrażenie, że nikt nie zwraca na mnie uwagi... Moje niektóre koleżanki biorą już śluby, a ja mam wrażenie jakbym zatrzymała się gdzieś daleko w tyle.

9 Ostatnio edytowany przez takiwiatr (2016-01-23 18:09:45)

Odp: Bo Ty musisz Go sobie najpierw wymarzyć ...

A jednak namawiam Cię do uśmiechu, choćby delikatnego, nie po to żeby zwrócić na siebie uwagę, ale po to żeby okazać, że jesteś życzliwie, ciepło nastawiona do świata i do ludzi, że jesteś osobą sympatyczną, taką z którą przyjemnie by było porozmawiać, której można zaufać. Nie przejmuj się, jeśli nie wszyscy będą tego tak odbierać.

Posty [ 9 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » Bo Ty musisz Go sobie najpierw wymarzyć ...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018