netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Najgorszy rok w moim życiu

9 odpowiedzi4 876 wyświetleńzałożony przez cornella, 09.01.2016

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Najgorszy rok w moim życiu

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 10 ]

1

Temat: Najgorszy rok w moim życiu

Sama nie wiem, czemu to piszę, chyba chcę się po prostu komuś wygadać, a nie mam komu, bo to ja zawsze byłam tą osobą, która stawia wszystkich na nogi. Ale nie tym razem, coś we mnie pękło i nie potrafię sobie poradzić z niektórymi rzeczami, z którymi nigdy wcześniej nie miałam problemu.

Byłam w związku 6 lat. Pierwsze 2 lata naszego związku, gdy nie mieliśmy praktycznie nic oprócz siebie były wspaniałe. Mój partner nie wiele zarabiał, ja studiowałam i pracowałam dorywczo, jednak brakowało nam pieniędzy, więc rzuciłam naukę i poszłam do pełnoetatowej pracy. I jakoś tak się potoczyło, że i on i ja dobrze zarabialiśmy, nasz styl życia zmienił się, ale również zmienił się on, ciągle było mu wszystkiego mało i ciągle chciał więcej. Po 4 latach, mój partner zmienił się, zrobił się nerwowy, nie ufny, czasami miałam wrażenie, że nie odróżnia rzeczywistości od swoich wyobrażeń, myślałam, że bierze narkotyki, ale okazało się że miał schizofrenię. I wtedy zaczął się mój koszmar, ciągłe awantury o rzeczy, których nie było, oskarżanie mnie o wszystko, wyrzucał mnie z domu z byle powodu. Oczywiście były też takie dni, w których był po prostu sobą. Jednak nasze życie zmieniło się, przestaliśmy wychodzić do ludzi, ja nalegałam żeby się zaczął leczyć i czasami to robił, ale później doszedł do wniosku, że on jest zdrowy i że to ze mną jest coś nie tak. Żyłam w ciągłym strachu, że znowu sobie coś ubzdura i wyrzuci mnie w środku nocy. Miałam dość i wyprowadziłam się, ale nadal utrzymywałam z nim kontakt. Kochałam go. On rzucił pracę, narobił długów, nie miał pieniędzy na jedzenie, więc przygarnęłam go do siebie. Dobrze zarabiałam, ale mimo to brałam w pracy nadgodziny, żeby zapewnić mu wszystko czego chcę, bo twierdziłam, że skoro spotkało go takie nieszczęście to niech chociaż sobie poprawi humor jakimiś zachciankami. On nie pracował, nie chciał iść do pracy, bo równie dobrze płatnej nie mógł znaleźć, a za „drobne” nie chciał pracować. W domu też mi nie pomagał.

W styczniu ubiegłego roku zachorowałam, zrobiono mi badania i dostałam skierowanie do onkologa. Wiedziałam, że nie mogę nikomu o tym powiedzieć, bo nie chciałam, aby ktoś się o mnie martwił, tym bardziej on, gdy sam miał problemy ze swoją chorobą. Bywały dni, że się załamywałam, ale wiedziałam, że muszę wziąć się w garść. Nadal przesiadywałam w pracy, ale tylko po to, żeby zająć czymś myśli. Zaczęłam odczuwać żal do niego, że wszystko jest na mojej głowię, ale nigdy mu tego nie powiedziałam.
No i w końcu pewnego dnia dostałam od niej wiadomość. Twierdziła, że mają romans od pół roku. Była brzydka, dużo starsza, po kilku rozwodach z 3 dzieci, znałam ją z widzenia i z plotek. Nie uwierzyłam, on twierdził, że owszem ją zna, ale jest to tylko sprzedawczyni ze sklepu, z którą czasami zamieni kilka słów. Później ona wysłała mi ich zdjęcia ze wspólnego wyjazdu, który jak się później okazało był opłacony z moich pieniędzy. On nadal kłamał, że nigdy z nią nie spał, wściekłam się, że próbuje zrobić ze mnie kretynkę i myśli że uwierzę w te jego kłamstwa. Wyrzuciłam go. Po kilku tygodniach przyznał się, niby przeprosił, ale dał mi do zrozumienia, że to moja wina, bo ciągle przesiadywałam w pracy, bo źle go traktowała, bo on chciał nad morze, a ja nie, więc pojechał sobie z nią, gdy ja w tym czasie byłam na badaniach w klinice, a jemu powiedziałam, że wyjechałam na delegację. Gdy spytałam, czemu to zrobił powiedział, że chciał z kimś pogadać, a że ona ciągle opowiadała  jaka to jest bezwartościowa i brzydka to się z nią przespał. Nie wiedziałam, czy mam się śmiać, czy płakać z tej jego szlachetności, ale nie zmienia to faktu że pękło mi serce.  Wydaję mi się, że po prostu przy niej czuł się lepszy, mógł ją gdzieś zabrać, zapłacić, co prawda moim pieniędzmi, a przy mnie po prostu nie czuł się mężczyzną, więc może jednak jest coś w tym, że to po części moja wina.

Załamałam się, rzuciłam kierowniczą posadę, przestałam jeść, za to zaczęłam palić. Ograniczyłam kontakty z rodziną i znajomymi.

To było kilka miesięcy temu, on nadal próbuję to naprawić, twierdzi że nigdy nic z nią go nie łączyło, że jestem miłością jego życia, kocham go, ale dla mnie nic nie usprawiedliwia jego zachowania. Mimo to nie mogę pozbyć się poczucia winy, że zostawiłam go samego, wiem że nadal nie radzi sobie z chorobą, przez to nie może podjąć pracy, nie ma środków do życia, a przyjaciele się odwrócili i został sam. Chciałabym mu pomóc, bo boli mnie jego sytuacja, chciałabym, aby ułożył sobie życie i był szczęśliwy, ale boli mnie też krzywda jaką mi zrobił … sama nie wiem co mnie bardziej dobija mój ból, czy to, że wiem, że jemu wali się świat.

2

Odp: Najgorszy rok w moim życiu
cornella napisał/a:

ł
Załamałam się, rzuciłam kierowniczą posadę, przestałam jeść, za to zaczęłam palić. Ograniczyłam kontakty z rodziną i znajomymi.

To było kilka miesięcy temu, on nadal próbuję to naprawić, twierdzi że nigdy nic z nią go nie łączyło, że jestem miłością jego życia, kocham go, ale dla mnie nic nie usprawiedliwia jego zachowania. Mimo to nie mogę pozbyć się poczucia winy, że zostawiłam go samego, wiem że nadal nie radzi sobie z chorobą, przez to nie może podjąć pracy, nie ma środków do życia, a przyjaciele się odwrócili i został sam. Chciałabym mu pomóc, bo boli mnie jego sytuacja, chciałabym, aby ułożył sobie życie i był szczęśliwy, ale boli mnie też krzywda jaką mi zrobił … sama nie wiem co mnie bardziej dobija mój ból, czy to, że wiem, że jemu wali się świat.

Mimo bólu, postaraj się zacząć myśleć racjonalnie.
NIC NIE JESTEŚ MU WINNA!
Wystarczająco dużo dla niego zrobiłaś, a on Cię zdradził, wykorzystał i okradł, taka jest rzeczywistość.
Zamiast martwić się o niego, zadbaj o siebie i własne zdrowie.
Trudno się dziwić, że on chce powrotu, w końcu miał u Ciebie wikt i opierunek bez odrobiny wkładu własnego.
Niech teraz zadba o niego jego rodzina.
Być może rezygnacja z kierowniczego stanowiska nie była dobrą decyzją (jeżeli zrobiłaś to ze względu na niego), może lepiej byłoby, gdybyś teraz skupiła się na pracy, a nie na zamartwianiu o niego, nie jest wart Twojej troski, a  jego choroba niczego nie usprawiedliwia, zwłaszcza, że on nie chce się leczyć.
Myślę, że jednak powinnaś swoim najbliższym zdradzić swój problem zdrowotny, to niedobrze, że jesteś z tym zupełnie sama.
Odpuść sobie tego typa, nie masz z nim żadnej przyszłości, pomyśl o sobie.

3

Odp: Najgorszy rok w moim życiu

Cornella...

On Ciebie zostawił dużo wcześniej,do tego z wyrzutami,których mieć nie powinnaś.Niech go teraz przygarnie pani sprzedawczyni ze sklepu.

Nie jesteś mu nic winna.

4

Odp: Najgorszy rok w moim życiu

Autorko natychmiast wyrzucić tego wampira energetycznego ze swojego życia, bez żadnych skrupułów.
Przestań o nim myśleć. To nie była żadna miłość tylko ewidentne wykorzystywanie.
Niech radzi sobie sam.

5

Odp: Najgorszy rok w moim życiu

Tak, Twoja wina, że lepiej zarabiałaś, a on zamiast się wziąć do roboty skoro mu to tak przeszkadzało wolał żyć na Twoim garnuszku i jeszcze sponsorować kochankę z Twoich ciężko zarobionych pieniędzy. Powinnaś była rzucić robotę i dołączyć do jego nieróbstwa, to by biedaczek nie musiał szukać uwagi u innej.
PRZESTAŃ! Wielka szkoda, że rzuciłaś dobre stanowisko i zamknęłaś się w sobie. Tak byś przynajmniej miała czym się zająć, co mogłoby Ci ostatecznie pomóc psychicznie. A te jego tłumaczenia są żałosne jak on sam. Na cholerę chcesz być lojalna w stosunku do osoby, która Cię spuściła w taki kanał? Zajmij się teraz sobą, odbudowaniem własnego życia. To nie jest dzieciak, podjął takie decyzje a nie inne i niech teraz spija piankę ze swojego piwa. Nie użalaj się nad tą jego chorobą, nie bądź Matką Teresą za wszelką cenę (żeby nie było: znam parę osób chorych na schizofrenię - to męcząca choroba, ale DA SIĘ Z NIĄ ŻYĆ).

6

Odp: Najgorszy rok w moim życiu

Cornella, czemu się nie odzywasz?
To kolejny post osoby z nowotworem, facetem z problemami (tym razem ze schizofrenią)...
i zawsze temat szybko się kończy... tak, jakby pisanie się komuś już znudziło...

7

Odp: Najgorszy rok w moim życiu
Zorija napisał/a:

Cornella, czemu się nie odzywasz?
To kolejny post osoby z nowotworem, facetem z problemami (tym razem ze schizofrenią)...
i zawsze temat szybko się kończy... tak, jakby pisanie się komuś już znudziło...

Może, dlatego że życie to nie jest telenowela, w której się czeka na kolejny odcinek.
Chciałam się komuś wygadać i wygadałam się, teraz próbuję ogarnąć jakoś swoje życie, chociaż to nie łatwe, gdy wszystko straciło sens.

Najlepsze w tym wszystkim jest to, że dostałam propozycję pracy, o którą kiedyś się starałam. Mam pomagać ludziom w znalezieniu miłości.
Ironia losu ....

8

Odp: Najgorszy rok w moim życiu
Byla_Narzeczona napisał/a:

Nie użalaj się nad tą jego chorobą, nie bądź Matką Teresą za wszelką cenę (żeby nie było: znam parę osób chorych na schizofrenię - to męcząca choroba, ale DA SIĘ Z NIĄ ŻYĆ).

Nie próbuję nią być, ale nie umiem go wyrzucić gdy wpada w środku nocy i prosi o to,aby mógł zostać u mnie, bo boi się być sam, potrafi wtedy przesiedzieć całą noc na dywanie koło mojego łóżka, mimo że ma pościelone w drugim pokoju. Potrafi też wysłać mi sms-a o treści "czy możesz porozmawiać ze mną chociaż minutę? nie mam do kogo się odezwać" gdy nie odbieram od niego. Wiem, że naprawdę nie ma z kim porozmawiać, bo gdy zaczął się leczyć i przyniósł zwolnienie od psychiatry do pracy jakimś cudem zaraz się rozeszło, ludzie potrafili wprost mu powiedzieć, że nie chcą z nim rozmawiać, bo jest psychiczny, przyjaciele gdy dowiedzieli się o jego chorobie też zerwali kontakt. Wiem jak to jest zostać z czymś samemu dlatego jest mi go żal.

9 Ostatnio edytowany przez Paweło (2016-01-18 00:10:57)

Odp: Najgorszy rok w moim życiu

To powiedz mu że ty teraz znajdziesz sobie kochanka ciekawe czy nadal wtedy będzie bał się samotności smile To facet czy baba lol

10

Odp: Najgorszy rok w moim życiu

Cornella, ja bym ci radziła przejść się do psychiatry, najlepiej tego, u którego się leczy i porozmawiać na temat partnera. Schizofrenia to trudna choroba, nawet z depresja czy nerwicą jest sobie trudno poradzić, człowiek sam nad sobą i swoimi emocjami często nie panuje, a co mówić o chorobie psychicznej. Dlatego dobrze by było, gdybyś przez rozmowę z lekarzem poznała sedno tej choroby i czego możesz się spodziewać, jak masz postępować. Możesz oczywiście odejść, decyzja należy do ciebie.Życzę ci przede wszystkim zdrowia.

Posty [ 10 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Najgorszy rok w moim życiu

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026