czuję, że każdego dnia gasnę.... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » czuję, że każdego dnia gasnę....

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 39 ]

Temat: czuję, że każdego dnia gasnę....

Witam

Piszę, bo...no właśnie...to chyba klasyka, ale nigdy nie myślałam, nawet w najgorszych snach że mnie to spotka....prędzej myślałam, że mnie dotknie jakaś choroba, ale nie to...

Jestem mężatką od 3 lat, z mężem w związku już ponad 8.
Miłość od pierwszego wejrzenia...moja przeprowadzka do niego...radziliśmy sobie w każdych złych chwilach.... nie było sytuacji bez wyjścia...zawsze byliśmy dla siebie.
Wydawałoby się że nic i nikt nie będzie w stanie tego zniszczyć.
No i w pewnym momencie w jego pracy pojawiła się ONA.
We wrześniu dowiedziałam się, że mąż mnie zdradził z tą zdzirą.

Zawsze powtarzałam, że jakakolwiek zdrada w  związku to jest ewidentny koniec. Dziwiłam się dziewczynom, które wybaczały swoim partnerom, mężom.... do momentu aż sama tego nie doświadczyłam....
Zdałam sobie sprawę z tego jak bardzo kocham mojego męża....wybaczyłam mu.
Jednak od tamtego momentu nic nie jest takie samo.
Mąż mówi, że już nie ma z tamtą kontaktu....

ale widzę jak czasami bije się z myślami.... bywają dni kiedy czuje się strasznie samotna.... w drodze do pracy często płaczę i nawet nie wiem kiedy mnie taki dól łapie...

czuję, że nie dam rady, boję się....


ps. narazie wszystko tak w wielkim skrócie...jak sie zbiorę to opiszę tu całą historię

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: czuję, że każdego dnia gasnę....

Zdradę wybaczyć i żyć z osobą pod jednym dachem....
To trudne wyzwanie...  ale jeżeli on tego więcej nie zrobił i nie zrobi to jeszcze z czasem rana się zabliźni.
Jeżeli będziesz oschła do niego, to będzie coraz gorzej.

3 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2016-01-09 21:41:49)

Odp: czuję, że każdego dnia gasnę....

Cześć Aga,

Pozostaje zaczekać aż dopiszesz c.d. , ale już wydźwięk tego co do tej pory przedstawiłaś mówi mi, że to jedna z tych historii, gdzie "niczego mu nie brakowało, ale nowa dupa była taka kusząca.." .Sorry za dosadność, ale naprawdę smutno się czyta jak ktoś cierpi przed skrajna nieodpowiedzialność kogoś, na kogo się 'postawiło'.. To jest powód, dla którego mnie nigdy nie ciągnęło do małżeństwa, jakichś wielkich obietnic na całe życie, etc.

Oczywiście każdy robi to, co w danej chwili do niego przemawia i nie o tym wątek wink

W każdym razie.. Nie martw się, wszystko jest do przetrawienia i przejścia, tyle że nastaw się z góry, że będą emocje, z którymi będziesz musiała się zmierzyć i będą chwilę, że będziesz chciała od tego uciec i się w sobie skulić, nie robić kroku do przodu ze strachu, że będzie jeszcze gorzej. Ale to będzie tylko taki 'test', na ile naprawdę chcesz pójść do przodu i na ile jesteś gotowa żeby najpierw przejść przez wielka połać gówna, jakim jest burza emocji, która jest czymś całkowicie naturalnym przy doświadczeniu zdrady.


Teraz tego nie wiesz, ale wyjdziesz z tego silniejsza - o ile odważysz się na konfrontacje z emocjami i nie schowasz głowy w piasek. Zresztą, już widać, że to się nie uda, bo emocje Cię zaczynają rozsadzać.. ale to dobrze, tak ma być.

Poczytaj inne wątki, gdzie temat radzenia sobie z emocjami w wyniku zdrady i opis wszystkich stadiów po kolei jest bardzo dobrze rozpisany.
Konfrontacja z doświadczeniami innych ludzi pozwoli Ci lepiej zrozumieć to co się z Tobą teraz dzieje.

Dobrze, że tu trafiłaś, będzie Ci teraz o wiele łatwiej i przede wszystkim tu są ludzie, którzy pomogą Ci przez to po kolei przejść.

4

Odp: czuję, że każdego dnia gasnę....
paulo71 napisał/a:

Zdradę wybaczyć i żyć z osobą pod jednym dachem....
To trudne wyzwanie...  ale jeżeli on tego więcej nie zrobił i nie zrobi to jeszcze z czasem rana się zabliźni.
Jeżeli będziesz oschła do niego, to będzie coraz gorzej.


Nie...chodzi o to, że ja do niego z sercem wychodzę....mówię ,że co było, a nie jest....itd.
Problem w tym, że to mąż raczej się odsunął....niby jest, a jakby go nie bylo sad

5

Odp: czuję, że każdego dnia gasnę....

Witaj Aga

Niestety będę szczery do bólu. Jak się kogos kocha to nie ma opcji że dojdzie do zdrady. Ta kobieta mogłaby nago tańczyć przed Twoim mężem a on nie powinien nic zrobic jeśli by Cię kochał... Kochasz, nie ranisz partnera, proste

6

Odp: czuję, że każdego dnia gasnę....

Problem w tym, że to mąż raczej się odsunął....niby jest, a jakby go nie bylo sad

Ja również będę boleśnie szczera..
Wiesz dlaczego taki jest?

Bo zrezygnował z romansu z nią przez wyrzuty sumienia (opamiętał się), ale k..s domaga się tamtych emocji i tamtego "mięska" hmm Tymczasem rozum i zdrowy rozsądek mówią mu: "Masz świetną oddaną żonę - doceń to, nie bądź u..m" no ale rozum to rozum..

7

Odp: czuję, że każdego dnia gasnę....
Michmo napisał/a:

Witaj Aga

Niestety będę szczery do bólu. Jak się kogos kocha to nie ma opcji że dojdzie do zdrady. Ta kobieta mogłaby nago tańczyć przed Twoim mężem a on nie powinien nic zrobic jeśli by Cię kochał... Kochasz, nie ranisz partnera, proste


eh...wiele osób mi to mówiło....

ale może to co się wydarzyło to też moja wina....nie wiem.....czasem szukam też tej winy w sobie....bo był moment, że mąż mi powiedział, że poniekąd to dzięki mnie ją poznał (mogł iść do pracy w policji, ale z racji naszych osobistych powodów tam nie poszedł i został w tej pracy)

eh... czasami jestem już tak zagubiona w tym wszystkim...a najgorsze jest to ze go kocham.....

o ile łatwiej by mi było gdybym go znienawidziła

8

Odp: czuję, że każdego dnia gasnę....
Elle88 napisał/a:

Problem w tym, że to mąż raczej się odsunął....niby jest, a jakby go nie bylo sad

Ja również będę boleśnie szczera..
Wiesz dlaczego taki jest?

Bo zrezygnował z romansu z nią przez wyrzuty sumienia (opamiętał się), ale k..s domaga się tamtych emocji i tamtego "mięska" hmm Tymczasem rozum i zdrowy rozsądek mówią mu: "Masz świetną oddaną żonę - doceń to, nie bądź u..m" no ale rozum to rozum..


masakra.... mam odpuścić? przestać walczyć?

boję sie tego ze jak odpuszczę to będzie to już koniec...ewidentny....

9 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2016-01-09 21:55:04)

Odp: czuję, że każdego dnia gasnę....

boję sie tego ze jak odpuszczę to będzie to już koniec...ewidentny....

Kochana, pobudka.. <sole otrzeźwiające>

KTO nawalił? I kto w związku z tym powinien się wywracać na lewą stronę żeby naprawić? Ty czy on?

Jeśli masz podejrzenia, że gdyby nie Twoja "walka" (cokolwiek to znaczy), on dawno by machnął na was ręką, to o jakim "powrocie" jego Ty mówisz.

Ja wywnioskowałam z tego co napisałaś na początku, że on w jakikolwiek sposób tego co zrobił żałuje i stara się..jakoś, ale się stara. A Ty piszesz, że g... robi i jeszcze przejmujesz się, co będzie jak TY odpuścisz?
Kobieto.. nie myślisz trzeźwo (mówiąc najdelikatniej jak się da).

10

Odp: czuję, że każdego dnia gasnę....

Przykre to jest,że w momencie zdrady mąż nie klepnął się w pierś i nie powiedział,że to jego wina. Jak on mógł powiedzieć ,ze to Twoja wina ? A jakbyś go wysłała na zakupy i za ladą sklepową stałaby seksowna ekspedientka którą on by się zainteresował to równiez byłaby to Twoja wina bo go wysłałaś na zakupy ? Przykro mi Agnieszko i żal mi Ciebie bo wiem jak zdrada boli hmm

11

Odp: czuję, że każdego dnia gasnę....
Elle88 napisał/a:

boję sie tego ze jak odpuszczę to będzie to już koniec...ewidentny....

Kochana, pobudka.. <sole otrzeźwiające>

KTO nawalił? I kto w związku z tym powinien się wywracać na lewą stronę żeby naprawić? Ty czy on?

Jeśli masz podejrzenia, że gdyby nie Twoja "walka" (cokolwiek to znaczy), on dawno by machnął na was ręką, to o jakim "powrocie" jego Ty mówisz.

Ja wywnioskowałam z tego co napisałaś na początku, że on w jakikolwiek sposób tego co zrobił żałuje i stara się..jakoś, ale się stara. A Ty piszesz, że g... robi i jeszcze przejmujesz się, co będzie jak TY odpuścisz?
Kobieto.. nie myślisz trzeźwo (mówiąc najdelikatniej jak się da).


być może....ja już czasami siebie nie poznaję..... :'(

z drugiej strony powiedział mi coś takiego, że gdyby mu na nas nie zależało to dawno by odszedł....a jednak jest...

to też mi daje do myślenia..ze nie powinnam odpuszczać

12

Odp: czuję, że każdego dnia gasnę....
Michmo napisał/a:

Przykre to jest,że w momencie zdrady mąż nie klepnął się w pierś i nie powiedział,że to jego wina. Jak on mógł powiedzieć ,ze to Twoja wina ? A jakbyś go wysłała na zakupy i za ladą sklepową stałaby seksowna ekspedientka którą on by się zainteresował to równiez byłaby to Twoja wina bo go wysłałaś na zakupy ? Przykro mi Agnieszko i żal mi Ciebie bo wiem jak zdrada boli hmm


najgorsze jest to, że ja w to zdążyłam już uwierzyć.....

byliśmy w mega dołku finansowym...przez dłuuuuugi czas niemialam pracy i tylko w sezonie letnim zarabiałam jakieś pieniądze....z tego względu też mąż nie mógł zmienić pracy, gdyż wynagrodzenie by sie zmniejszyło....była to moja wina bo nie uzupełniałam domowego budżetu w takim stopniu aby można było sobie pozwolic na zmiany :'(

13 Ostatnio edytowany przez feniks35 (2016-01-09 22:09:14)

Odp: czuję, że każdego dnia gasnę....
Agnieszka1987 napisał/a:
Elle88 napisał/a:

boję sie tego ze jak odpuszczę to będzie to już koniec...ewidentny....

Kochana, pobudka.. <sole otrzeźwiające>

KTO nawalił? I kto w związku z tym powinien się wywracać na lewą stronę żeby naprawić? Ty czy on?

Jeśli masz podejrzenia, że gdyby nie Twoja "walka" (cokolwiek to znaczy), on dawno by machnął na was ręką, to o jakim "powrocie" jego Ty mówisz.

Ja wywnioskowałam z tego co napisałaś na początku, że on w jakikolwiek sposób tego co zrobił żałuje i stara się..jakoś, ale się stara. A Ty piszesz, że g... robi i jeszcze przejmujesz się, co będzie jak TY odpuścisz?
Kobieto.. nie myślisz trzeźwo (mówiąc najdelikatniej jak się da).


być może....ja już czasami siebie nie poznaję..... :'(

z drugiej strony powiedział mi coś takiego, że gdyby mu na nas nie zależało to dawno by odszedł....a jednak jest...

to też mi daje do myślenia..ze nie powinnam odpuszczać

A mi by to dalo tymbardziej do myslenia by go kopnac w d... bo nie dosc ze zdradzil to nie wykazał cienia skruchy i woli naprawy sytuacji tylko dodatkowo wbija Ciebie w poczucie ze robi Ci wielka łaske zostajac przy Tobie Autorko.
Edit: a czemu nie odchodzi? Moze zwyczajnie z wygody. Wie ze jestes dobrą troskliwą zoną, moze kochanka poza fajnym cialem nie miala nic ciekawego wiecej do zaoferowania no i co powiedza znajomi i rodzina jak sie dowiedza o rozwodzie i jego przyczynach.

14

Odp: czuję, że każdego dnia gasnę....

Zazwyczaj jest tak że kryzys rodzi się gdzieś po środku i wina lezy pomiędzy dwojgiem ludzi. Każdy po części się do niej przyczynia nie mniej jednak w momencie kiedy dochodzi do zdrady to następuje przekroczenie pewnej granicy. Czego oczekujesz Agnieszko pisząc post na tym forum ?

15

Odp: czuję, że każdego dnia gasnę....

Niewiele doświadczeń w życiu może się równać z ogromem bólu i cierpienia jakie wywołuje zdrada. Musisz po prostu zdać sobie sprawę, że przez jakiś czas będzie Ci bardzo trudno i że normalne jest, że czujesz się nieszczęśliwa w takiej sytuacji. Musisz sobie też zdać sprawę, że nigdy o tym nie zapomnisz, zawsze coś Ci o tym przypomni, program w tv, scena w filmie, nagłówek w gazecie itd.

Nigdy nie obwiniaj się za to co on zrobił, bo on może pomyśleć, że gdybyś była inna nie miałby motywacji do zdrady, faktycznie jest to jednak tylko chytre usprawiedliwienie z jego strony.

Sama jestem w podobnej sytuacji, kocham go, ale nie jestem w stanie dalej z nim żyć skoro wiem, że świadomie zrobił mi krzywdę, której ja bym mu nie była w stanie zrobić.

Naucz się podłości i bądź w niej mistrzem...

16

Odp: czuję, że każdego dnia gasnę....
Michmo napisał/a:

Zazwyczaj jest tak że kryzys rodzi się gdzieś po środku i wina lezy pomiędzy dwojgiem ludzi. Każdy po części się do niej przyczynia nie mniej jednak w momencie kiedy dochodzi do zdrady to następuje przekroczenie pewnej granicy. Czego oczekujesz Agnieszko pisząc post na tym forum ?


Przede wszystkim chciałam się wygadać...wykrzyczeć wszystko z siebie....poznać punkt widzenia innych ludzi..innych mężczyzn (też) gdyż był taki moment, że mój mąż powiedział że " standardem każdego zdrowego mężczyzny jest "smalenie cholew" do ładnej kobiety". Nie wiem czy tak rzeczywiście jest?

głupieję już....

Przeprowadziłam się do męża i tu na Śląsku nie mam nikogo za bardzo z kim mogłabym się spotkać i wygadać, wypłakać....stąd też wpis na forum

17

Odp: czuję, że każdego dnia gasnę....
cornella napisał/a:

Niewiele doświadczeń w życiu może się równać z ogromem bólu i cierpienia jakie wywołuje zdrada. Musisz po prostu zdać sobie sprawę, że przez jakiś czas będzie Ci bardzo trudno i że normalne jest, że czujesz się nieszczęśliwa w takiej sytuacji. Musisz sobie też zdać sprawę, że nigdy o tym nie zapomnisz, zawsze coś Ci o tym przypomni, program w tv, scena w filmie, nagłówek w gazecie itd.

Nigdy nie obwiniaj się za to co on zrobił, bo on może pomyśleć, że gdybyś była inna nie miałby motywacji do zdrady, faktycznie jest to jednak tylko chytre usprawiedliwienie z jego strony.

Sama jestem w podobnej sytuacji, kocham go, ale nie jestem w stanie dalej z nim żyć skoro wiem, że świadomie zrobił mi krzywdę, której ja bym mu nie była w stanie zrobić.


Jak sobie z tym wszystkim radzisz.....

Ja momentami próbuję sobie wyobrazić życie bez męża..ale narazie jest to cholernie trudne a wręcz niemożliwe.... milość...i po co mi to było ?

18

Odp: czuję, że każdego dnia gasnę....

Kiedyś byłem w tym miejscu w którym ty jestes obecnie. Wyjście z kryzysu zajęło mi mniej więcej 1.5 roku. Dziś mija blisko 3.5 od kiedy jej nie ma w moim zyciu. Jak to dziś postrzegam ? nie boli, nie myślę o tym i mnie to nie zadręcza ale rana na psychice została i ona nigdy nie zniknie z mojego serca. Czy potrafiłbym jej zapomnieć, wybaczyć gdyby kiedyś chciała wrócić? nigdy.

Wybaczyłaś mężowi ale prawde powiedziawszy bardziej Cię boli fakt,że on jest przy Tobie , że on Ciebie obwinia za jego zdradę i przez to sama zaczynasz winic siebie. Uwierz mi lepiej byłoby jakby on odszedł do niej, ból byłby ogromny ale łatwiej byłoby stanąć Tobie na nogi. Teraz dzielisz z nim jedno mieszkanie i nie wierzę,że nie myslisz o tym czy on kiedyś kolejny raz Cię nie zdradzi

19

Odp: czuję, że każdego dnia gasnę....
Agnieszka1987 napisał/a:
cornella napisał/a:

Niewiele doświadczeń w życiu może się równać z ogromem bólu i cierpienia jakie wywołuje zdrada. Musisz po prostu zdać sobie sprawę, że przez jakiś czas będzie Ci bardzo trudno i że normalne jest, że czujesz się nieszczęśliwa w takiej sytuacji. Musisz sobie też zdać sprawę, że nigdy o tym nie zapomnisz, zawsze coś Ci o tym przypomni, program w tv, scena w filmie, nagłówek w gazecie itd.

Nigdy nie obwiniaj się za to co on zrobił, bo on może pomyśleć, że gdybyś była inna nie miałby motywacji do zdrady, faktycznie jest to jednak tylko chytre usprawiedliwienie z jego strony.

Sama jestem w podobnej sytuacji, kocham go, ale nie jestem w stanie dalej z nim żyć skoro wiem, że świadomie zrobił mi krzywdę, której ja bym mu nie była w stanie zrobić.


Jak sobie z tym wszystkim radzisz.....

Ja momentami próbuję sobie wyobrazić życie bez męża..ale narazie jest to cholernie trudne a wręcz niemożliwe.... milość...i po co mi to było ?

Szczerze ? Chyba nie radzę skoro tu jestem, bywają dni że jest zupełnie normalnie, a czami budzę się z wrażeniem, że mam wielka wyrwę w sercu. Jednak skoro i tak i tak mam cierpieć to dlaczego nie mam ułożyć sobie życia na nowo ?

Naucz się podłości i bądź w niej mistrzem...

20

Odp: czuję, że każdego dnia gasnę....

A mnie najbardziej dziwi branie winy na siebie.

A to nie miałam pracy,a to marudziłam,a to nie wyglądałam dla niego zbyt atrakcyjnie,a to zupa była za słona.

Zapachniała mu młoda dupcia i poszedł szaleć,a Ciebie Autorko miał w głębokim poważaniu.
Sorrki,ale dla mnie to zwyczajna menda.

Facet,który kocha, nie będzie smalił cholew do każdej.Widać....to jego standardy.

Stopki nie będzie big_smile

21

Odp: czuję, że każdego dnia gasnę....
majkaszpilka napisał/a:

A mnie najbardziej dziwi branie winy na siebie.

A to nie miałam pracy,a to marudziłam,a to nie wyglądałam dla niego zbyt atrakcyjnie,a to zupa była za słona.

Zapachniała mu młoda dupcia i poszedł szaleć,a Ciebie Autorko miał w głębokim poważaniu.
Sorrki,ale dla mnie to zwyczajna menda.

Facet,który kocha, nie będzie smalił cholew do każdej.Widać....to jego standardy.

Nic dodać, nic ująć

22

Odp: czuję, że każdego dnia gasnę....

Racja, wielokrotnie się zastanawiam...gdzieś tam się boję czy to się nie powtórzy.... ale nie to jest najgorsze w tym wszystkim.

Nawet jeśli podjęłabym decyzje o rozstaniu to czuję że nie poradziłabym sobie psychicznie z tym wszystkim. Ciągle znalazłabym coś czego nie zrobiłam dość dla ratowania związku...przynajmniej na chwile obecna tak to widzę.....

23

Odp: czuję, że każdego dnia gasnę....
Agnieszka1987 napisał/a:

Racja, wielokrotnie się zastanawiam...gdzieś tam się boję czy to się nie powtórzy.... ale nie to jest najgorsze w tym wszystkim.

Nawet jeśli podjęłabym decyzje o rozstaniu to czuję że nie poradziłabym sobie psychicznie z tym wszystkim. Ciągle znalazłabym coś czego nie zrobiłam dość dla ratowania związku...przynajmniej na chwile obecna tak to widzę.....

Skoro tak to widzisz to daj sobie czas na podjęcie tej decyzji. Z czasem sama się przekonasz, czy będziesz potrafiła z nim dalej żyć, jednak nie licz na to, że będzie jak wcześniej, bo mimo, że rany się goją, to żal pozostanie.

Naucz się podłości i bądź w niej mistrzem...

24

Odp: czuję, że każdego dnia gasnę....
Agnieszka1987 napisał/a:

Racja, wielokrotnie się zastanawiam...gdzieś tam się boję czy to się nie powtórzy.... ale nie to jest najgorsze w tym wszystkim.

Nawet jeśli podjęłabym decyzje o rozstaniu to czuję że nie poradziłabym sobie psychicznie z tym wszystkim. Ciągle znalazłabym coś czego nie zrobiłam dość dla ratowania związku...przynajmniej na chwile obecna tak to widzę.....

Poradziłabyś sobie,zaręczam Ci.

Jeżeli jeszcze masz odrobinę zaufania,którym go teraz obdarzysz,to wiedz,że ciągle będziesz biła się z myślami,czy przypadkiem nie wlazł na coś co ma puls.
Ty masz zamiar walczyć a on ma w dupie.No to sorry,ja nic dobrego tu nie wróżę.Bo albo przez ciągłe podejrzenia,kłótnie,kwasy i schizę...rozejdziecie się za kilka chwil...miesięcy,lat...fundując przy tym super kochających się rodziców, dziecku.
Albo,dowiesz się,ze w sumie to jesteś nikim, zerem...a mężuś się właśnie zakochał i odchodzi do qurlewny.

Wtedy dopiero będziesz miała problem.

Stopki nie będzie big_smile

25 Ostatnio edytowany przez kitkaoskara (2016-01-09 23:02:39)

Odp: czuję, że każdego dnia gasnę....
majkaszpilka napisał/a:

A mnie najbardziej dziwi branie winy na siebie.

Majka, a ty serio piszesz, że ciebie to dziwi?

Jak inaczej wg ciebie autorka wątku ma dalej układać sobie życie ze zdradzaczem?
Przecież gdyby przyznała, że zdrada to wyłącznie jego wybór i on ani razu nawet nie pomyślał o niej i o tym, jak ją właśnie krzywdzi, to musiałaby przyznać sama przed sobą, że jest on zwykłym dupkiem, lecącym na każdą, która łaskawie na niego spojrzy i który ma ją w duuupppiiie. A wtedy musiałaby zastanowić się nad tym, dlaczego ona usilnie nadal chce być z kimś, kto jej nie szanuje i nie dba o jej uczucia. I mogłoby się wtedy okazać, że to ona ma problem, więc może lepiej i łatwiej wziąć na siebie trochę winy za zdradę, gdy chce się ze zdradzaczem tworzyć dalej związek?

26

Odp: czuję, że każdego dnia gasnę....
kitkaoskara napisał/a:
majkaszpilka napisał/a:

A mnie najbardziej dziwi branie winy na siebie.

Majka, a ty serio piszesz, że ciebie to dziwi?

Jak inaczej wg ciebie autorka wątku ma dalej układać sobie życie ze zdradzaczem?
Przecież gdyby przyznała, że zdrada to wyłącznie jego wybór i on ani razu nawet nie pomyślał o niej i o tym, jak ją właśnie krzywdzi, to musiałaby przyznać sama przed sobą, że jest on zwykłym dupkiem, lecącym na każdą, która łaskawie na niego spojrzy i który ma ją w duuupppiiie. A wtedy musiałaby zastanowić się nad tym, dlaczego ona usilnie nadal chce być z kimś, kto jej nie szanuje i nie dba o jej uczucia. I mogłoby się wtedy okazać, że to ona ma problem, więc może lepiej i łatwiej wziąć na siebie trochę winy za zdradę, gdy chce się ze zdradzaczem tworzyć dalej związek?

Racja Kita...

Jak chce się dalej w to brnąć,to tak...to najlepsze co można zrobić,żeby oszukać siebie.
Tylko co na tym można zbudować?

Cóż...wybór i tak należy do Autorki.

Stopki nie będzie big_smile

27

Odp: czuję, że każdego dnia gasnę....

Moja historia jest praktycznie taka sama,  dlatego wiem jak ci ciężko. Jestem ze swoim mężem nadal,  ale zdrada zmienia wszystko,  a z czasem mam wrażenie jest coraz gorzej.  W moim przypadku jest to rana,  która nie che się zagoić,  ale mam nadzieje że napiszesz coś więcej.  Podejmij właściwą decyzję i trzymam za ciebie kciuki.

28

Odp: czuję, że każdego dnia gasnę....
majkaszpilka napisał/a:
kitkaoskara napisał/a:
majkaszpilka napisał/a:

A mnie najbardziej dziwi branie winy na siebie.

Majka, a ty serio piszesz, że ciebie to dziwi?

Jak inaczej wg ciebie autorka wątku ma dalej układać sobie życie ze zdradzaczem?
Przecież gdyby przyznała, że zdrada to wyłącznie jego wybór i on ani razu nawet nie pomyślał o niej i o tym, jak ją właśnie krzywdzi, to musiałaby przyznać sama przed sobą, że jest on zwykłym dupkiem, lecącym na każdą, która łaskawie na niego spojrzy i który ma ją w duuupppiiie. A wtedy musiałaby zastanowić się nad tym, dlaczego ona usilnie nadal chce być z kimś, kto jej nie szanuje i nie dba o jej uczucia. I mogłoby się wtedy okazać, że to ona ma problem, więc może lepiej i łatwiej wziąć na siebie trochę winy za zdradę, gdy chce się ze zdradzaczem tworzyć dalej związek?

Racja Kita...

Jak chce się dalej w to brnąć,to tak...to najlepsze co można zrobić,żeby oszukać siebie.
Tylko co na tym można zbudować?

Cóż...wybór i tak należy do Autorki.

Tak to jej wybór.
Zawsze jeszcze może zrozumieć, że nie odpowiada za decyzje drugiego człowieka, potem zaakceptować to, że została oszukana i poniżona przez kogoś, kto miał ją szanować i o nią dbać oraz zrobić wszystko, aby dla własnego dobra taka sytuacja nigdy więcej nie miała miejsca, bo warta jest tego, aby kochać ją, szanować i akceptować taką, jaka jest i w różnych okolicznościach także wówczas, gdy jest z różnych powodów w gorszej formie lub sytuacji.

A to oznacza, że albo zdradzacz spojrzy na siebie krytycznie i zobaczy, jakie świństwo zrobił i zadba o swój rozwój, aby więcej nie krzywdzić innych i dbać o najbliższych, albo Autorka wątku zrezygnuje ze związku z osobą, dla której nie stanowi wystarczającej wartości, aby o nią dbać, szanować ją i kochać.

29

Odp: czuję, że każdego dnia gasnę....
kitkaoskara napisał/a:
majkaszpilka napisał/a:
kitkaoskara napisał/a:

Majka, a ty serio piszesz, że ciebie to dziwi?

Jak inaczej wg ciebie autorka wątku ma dalej układać sobie życie ze zdradzaczem?
Przecież gdyby przyznała, że zdrada to wyłącznie jego wybór i on ani razu nawet nie pomyślał o niej i o tym, jak ją właśnie krzywdzi, to musiałaby przyznać sama przed sobą, że jest on zwykłym dupkiem, lecącym na każdą, która łaskawie na niego spojrzy i który ma ją w duuupppiiie. A wtedy musiałaby zastanowić się nad tym, dlaczego ona usilnie nadal chce być z kimś, kto jej nie szanuje i nie dba o jej uczucia. I mogłoby się wtedy okazać, że to ona ma problem, więc może lepiej i łatwiej wziąć na siebie trochę winy za zdradę, gdy chce się ze zdradzaczem tworzyć dalej związek?

Racja Kita...

Jak chce się dalej w to brnąć,to tak...to najlepsze co można zrobić,żeby oszukać siebie.
Tylko co na tym można zbudować?

Cóż...wybór i tak należy do Autorki.

Tak to jej wybór.
Zawsze jeszcze może zrozumieć, że nie odpowiada za decyzje drugiego człowieka, potem zaakceptować to, że została oszukana i poniżona przez kogoś, kto miał ją szanować i o nią dbać oraz zrobić wszystko, aby dla własnego dobra taka sytuacja nigdy więcej nie miała miejsca, bo warta jest tego, aby kochać ją, szanować i akceptować taką, jaka jest i w różnych okolicznościach także wówczas, gdy jest z różnych powodów w gorszej formie lub sytuacji.

A to oznacza, że albo zdradzacz spojrzy na siebie krytycznie i zobaczy, jakie świństwo zrobił i zadba o swój rozwój, aby więcej nie krzywdzić innych i dbać o najbliższych, albo Autorka wątku zrezygnuje ze związku z osobą, dla której nie stanowi wystarczającej wartości, aby o nią dbać, szanować ją i kochać.

Ech...
Gdyby tak było jak mówisz,to byłoby w miarę dobrze.

Trzeba siły,żeby się zmierzyć z tym,o czym mówisz.
Taka jest prawda,bez zaklinania rzeczywistości i życzeniowego myślenia.
Trzeba ją przyjąć,przetrawić i wys...rać,dla własnego dobra.To jest wykonalne, lecz kończy się rozstaniem,wiadomo.

Czy zdradzacz będzie miał w sobie jakieś wyrzuty?Wątpię.Bardziej obstaję za tym,że zwyczajnie będzie się bał konsekwencji.

Stopki nie będzie big_smile

30

Odp: czuję, że każdego dnia gasnę....
majkaszpilka napisał/a:
kitkaoskara napisał/a:

Tak to jej wybór.
Zawsze jeszcze może zrozumieć, że nie odpowiada za decyzje drugiego człowieka, potem zaakceptować to, że została oszukana i poniżona przez kogoś, kto miał ją szanować i o nią dbać oraz zrobić wszystko, aby dla własnego dobra taka sytuacja nigdy więcej nie miała miejsca, bo warta jest tego, aby kochać ją, szanować i akceptować taką, jaka jest i w różnych okolicznościach także wówczas, gdy jest z różnych powodów w gorszej formie lub sytuacji.

A to oznacza, że albo zdradzacz spojrzy na siebie krytycznie i zobaczy, jakie świństwo zrobił i zadba o swój rozwój, aby więcej nie krzywdzić innych i dbać o najbliższych, albo Autorka wątku zrezygnuje ze związku z osobą, dla której nie stanowi wystarczającej wartości, aby o nią dbać, szanować ją i kochać.

Ech...
Gdyby tak było jak mówisz,to byłoby w miarę dobrze.

Trzeba siły,żeby się zmierzyć z tym,o czym mówisz.
Taka jest prawda,bez zaklinania rzeczywistości i życzeniowego myślenia.
Trzeba ją przyjąć,przetrawić i wys...rać,dla własnego dobra.To jest wykonalne, lecz kończy się rozstaniem,wiadomo.

Czy zdradzacz będzie miał w sobie jakieś wyrzuty?Wątpię.Bardziej obstaję za tym,że zwyczajnie będzie się bał konsekwencji.

Jeśli on nie dorjrzał i nie potrafi szanować innych ludzi, to powiem brzydko - jego problem.
Ale jeśli Autorce wątku pasuje taki mający ją w 4 literach dupek to już - jej problem.

31

Odp: czuję, że każdego dnia gasnę....
Agnieszka1987 napisał/a:

Problem w tym, że to mąż raczej się odsunął....niby jest, a jakby go nie bylo ...

...mój mąż powiedział że " standardem każdego zdrowego mężczyzny jest "smalenie cholew" do ładnej kobiety"

Agnieszko, bardzo Ci współczuję, jednak kiepsko to wszystko widzę.
Z tego wynika, że Twój mąż tak na prawdę nie zrozumiał jaką krzywdę Ci wyrządził, nie specjalnie żałuje, nie stara się, za to skutecznie udało mu się  wpędzić Cię w poczucie winy.
Już ktoś tutaj napisał, że on zachowuje się tak, jakby robił Ci łaskę, że z Tobą pozostał ("gdyby mu nie zależało...").
Odsunął się, bo albo nie wyleczył się z tamtej baby (o ile prawdą jest, że rozstał się z nią), ewentualnie męczy go Twój smutek (oczekiwał zapewne, że spłynie to po Tobie jak woda po kaczce), czyli nie ma wyrzutów sumienia, nie odczuwa empatii wobec Ciebie, a już stwierdzenie dotyczące "standardów zdrowego mężczyzny", w obliczu tego co zrobił jest jawną kpiną z Ciebie.
To tak, jakby Ci wprost powiedział, że celibat nie jest dla zdrowych mężczyzn i on nie powiedział jeszcze ostatniego zdania w tej kwestii.
Trafił Ci się prawdziwy superman, wyznający zasadę, że przy jednej dziurze nawet kot by zdechł.
Niewiele piszesz jak z jego strony wyglądają próby naprawy tego co zniszczył, ale już to co napisałaś dyskwalifikuje go jako męża.

32

Odp: czuję, że każdego dnia gasnę....

Agnieszko, wiesz jak ja wyobrażam sobie was jako konkretne osoby, takie z zycia wzięte? Otóż ja widzę spokojna i poukładana kobietę, bardzo rodzinną i sympatyczną w sposobie bycia. Twojego meża ja wyobrażam sobie jako faceta, który rządzi w waszym domu, w waszym małżeństwie, dość pewnego siebie i dość głosnego chłopa, wokół którego ciągle trzeba latać. To on jest domowym dowcipnisiem, to jemu więcej wolno, to jego potrzeby sa na pierwszym miejscu- to taki głupio mądry chłop, coś w rodzaju chłopka roztropka- ty zahukana i unikająca zawady, nienawidząca konfliktu kobieta, ceniąca sobie święty spokój, ład i porządek. Nie do pomyslenia dla mnie jest to, że facet, który cię zdradził z jakąś szmatą, ma czelność powiedziec do ciebie, że każdy facet smali cholewki do ładnej kobiety- toż to jakis prymityw jest i to do potegi ntej. To prostak, który wali takie teksciory, po których idzie się tylko pochlastać- nie wiem co ty w nim widzisz i na jakiej podstwaie uważasz tego prostaka za autorytet dla siebie. To nie dość, że buc moczy wacka w innych babach, to jeszcze łazi ci po domu i panoszy się, jakby wszystko dalej od niego zależało. Inny facet chodziłby pod ścianami ze strachu, że zona wywali go na zbity ryj z domu za cos takiego, a ten łazi sobie niczym wielkie panisko. Agnieszko, czy ty nie widzisz że ten chłop to łażący po twoim domu wielki czerwony kutas? Ja nie widziałabym go inaczej. Ilekroć spojrzałabym na niego, to widziałabym wielkiego czerwonego kutasa, a nie mężczynę. Nie widziałabym jego oczu, twarzy, żebów ani tego, jak jest ubrany, tylko faceta przebranego w kutasa (jak w tej reklamie, gdy dwa chłopy przebrane są za parówki)- ty tak go nie widzisz?
Czy nie mogłabyś wrócić w swoje strony z powrotem?

33

Odp: czuję, że każdego dnia gasnę....

Inny facet chodziłby pod ścianami ze strachu, że zona wywali go na zbity ryj z domu za cos takiego, a ten łazi sobie niczym wielkie panisko.

True..Tylko nie pomyślałaś, że ten Inny facet musiałby mieć Inna niż autorka kobietę, co by go pod tymi ścianami dobrze przeczołgała?
Czego on ma się bać i o co, skoro to Autorka lata za nim i chodzi na paluszkach

34

Odp: czuję, że każdego dnia gasnę....

Oliwia...uwielbiam Ciebie czytać smile

No ale w temacie.Niestety to prawda w czystej postaci.Szkoda czasu na takiego...

Stopki nie będzie big_smile

35

Odp: czuję, że każdego dnia gasnę....

i dokładnie dlatego specjalnie napisałam, że ciz reklamy to faceci przebrani za parówki, a ten twój ubrany w kutasa.
Nie wiem jakim cudem ten facet działa na ciebie, jako mężczyzna- i czy on w ogóle działa jeszcze na ciebie w taki sposób, czy tobie bardziej chodzi o strach przed rozwodem, o rewolucję w swoim zyciu, o rewolucję, której nie cchesz i której się nie spodziewałaś. Bo cizęko jest mi wyobrazić sobie, by ten człowiek dalej podniecał cię jako mężczyzna- ja nie moglabym kochac się z kimś takim. Patrzyłabym tępo w sufit i modliłabym się, żeby on jak najszybciej skończył- jak jest z toba pod tym względem? Napiszesz nam o tym czy to zbyt osobiste i krępujące dla ciebie?
Próbuję po prostu cię zrozumieć.

36

Odp: czuję, że każdego dnia gasnę....

Aga trzymaj się, wiekszość z nas zna to uczucie, które Tobie towarzyszy. Najważniejsze to jest to, żebyś pamiętała, że to nie jest Twoja wina, to nigdy nie będzie twoja wina

37

Odp: czuję, że każdego dnia gasnę....

Czytam sobie wszystkie Wasze odpowiedzi i tyle w nich prawdy...
Jeszcze nie tak dawno takich samych rad udzielałabym każdej  kobiecie w mojej sytuacji.

Ale rozum swoje, a serce swoje....

oliwia9195 to nie do końca jest tak.... w naszym związku to ja jestem osoba bardziej temperamentną. Mąż jest człowiekiem spokojnym, wyciszonym....trudno go wyprowadzić  z równowagi. Chociaż po ostatnich wydarzeniach zauważyłam u niego spadki cierpliwości. Wiele razem przeszliśmy.... zawsze byliśmy dla siebie i ze sobą.

W momencie kiedy wszystko się posypało i dowiedziałam się o tym i tamtym wiele sobie powiedzieliśmy, wygarnęliśmy. Jedyną osobą z naszego wspólnego środowiska (tu na śląsku), która wie o wszystkim jest kolega męża, jak sam się kiedyś określił "przyjaciel rodziny". Zaczął go wypytywać o szczegóły itd. Pewnego dnia zapytał czy ja pracuję. Mąż wtedy odpowiedział, że nie (na tamten moment tak było), że tylko w okresie letnim przynoszę dochody. No i wtedy się zaczęła gloryfikacja. Padły między innymi słowa: "no ja to cie podziwiam w takim układzie...gdybym był na twoim miejscu to po robocie oczekiwałbym wysprzątanego na błysk mieszkania, gorącego obiadu i na wejściu kleknięcia do loda" Dodam że rad udzielił 30letni facet mieszkający z mamusią, która mu pierze, gotuje i zmienia pościel gdy ta zacznie sztywnieć. Mąż mi o tym powiedział i przez chwilę rzeczywiście w jego oku gdzieś tam zauważyłam błysk "panowania" jednak potem powiedział, że wcale tak nie uważa.

Zaimponować mi swoim spokojem, ciepłem, które wokół siebie roztaczał...tym że w kryzysowych dla mnie momentach przyszedł mocno przytulił i to wystarczało....rozwiązania problemów same przychodziły...


Fakt dla mnie liczy się rodzina, jest dla mnie priorytetem i nigdy nie zrobię nic przeciwko osobie, którą kocham. Zaraz mi powiecie, że on dla mnie zrobił takie świństwo....to prawda...stało się i boli to jak cholera.

Jednak ciągle uważam że nie powinnam tak szybko tego skreślać, tak szybko się poddawać.

Są dni kiedy nie mam już sił i wtedy boję się....boję się tego jak długo wytrzymam jeszcze

Chcę wierzyć....chcę mocno wierzyć w to, że jeszcze będzie dobrze...

38

Odp: czuję, że każdego dnia gasnę....

Agnieszko...

Zacznij kochać przede wszystkim SIEBIE.
Zobaczysz wtedy, jak zmieni Ci się ogniskowa.Oczywiście,zrobisz jak uważasz,bo to Twoje życie i Twoja??rodzina.Poczytaj sobie historie jakie są na forum,a sama zobaczysz,że znakomita większość walk o małżeństwo,kończy się fiaskiem.

Chciałabym Ciebie jakoś pocieszyć,ale zwyczajnie nie potrafię.

Stopki nie będzie big_smile

39

Odp: czuję, że każdego dnia gasnę....

Agnieszka1987 zdaj sobie sprawę z tego, że w sytuacji w jakiej się znalazłaś, sama nic nie zdziałasz.
To on powinien się starać.
Jeżeli Twój mąż usprawiedliwia swoją zdradę w jakikolwiek sposób, a zwłaszcza, że" każdy facet tak ma"??? tzn. że nie ma poczucia winy z jego strony, niczego nie zrozumiał i tak na prawdę nie żałuje.
Może i jest mu trochę głupio (bo zaliczył wpadkę), ale nie na tyle, żeby zrozumieć Twój ból i zawód jaki Ci sprawił.
Usprawiedliwił się, być może powiedział - przykro mi, a teraz chce mieć święty spokój.
Jego postawa nie rokuje dobrze na przyszłość Waszego związku, on zostawił sobie otwartą furtkę i za jakiś czas, gdy emocje opadną, on znowu pójdzie w szkodę.
Na ten moment, Twoja walka, to walka z wiatrakami.

Posty [ 39 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » czuję, że każdego dnia gasnę....

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018