Witajcie
Od paru juz dni wertuje wątki kryzys rozstania itp
Malzenstwem jestesmy 16lat razem 19lat.Mamy 16letniego syna.Bylismy najlepszymi przyjacolmi i kochankami.Od 10lat mieszkamy na emigracij.I wszystko sie zawalilo.
O innej kobiecie nic mi nie wiadomo.Mąż twierdzi ze sie wypalil ze chce byc sam ze jest zmeczony i musi przewartosciowac swoje zycie i mnie w nim juz nie ma.
Nie daje rady.On chce rozstania a ja bym chcial mu pomoc i sobie rowniez .Nie wiem czy potrfie bez niego zyc dociera do mnie ze wrecz jestem uzalezniona od niego
Ma w sobie ostatnio samą zlosc jest niezadowolony smutny rozgoryczony ja mysle ze ma depresje ale o lekarzu nie chce slyszec.
Wydawalo mi sie ze jestesmy naprawde zgodnym zgranym malzenstwem ale tylko mi sie wydawalo bo dzisiaj zaczynam troche z innej perspektywy patrzec na nasz związek i zaczynam zauwazac ze to raczej mi zawsze bardziej zalezalo ze to ja bylam tą bardziej starającą sie kochającą ze brakowalo nam rownowagi ale z racij ze byl trwal przy mnie moze przymykalam oko
Szukam zawsze wytlumaczenia.Obecnie tlumacze znow sobie ze on ma kryzys wieku sredniego albo depresje/ma 40lat/chcialabym mu pomoc a czasami wchodzi mysl ze sama sobie musze pomoc bo juz nie potrafie juz nie moge nie daje rady
Jak myslicie czy czasowe rozstanie moze nam pomoc czy zaszkodzic?
Podobne tematy
Tego nigdy nie wiadomo. Czy rozstanie pomoże czy zaszkodzi.
Moim zdaniem rostanie pomagają .
Wiadomo natomiast,że jeżeli teraz on jest od Ciebie odwrócony i więcej w nim złości to na siłę na pewno nic nie zrobisz.
Możesz szukać wytłumaczenia ale nie tłumacz jego.
W końcu dojdziesz do tego co się stało,że się zepsuło .
Żyć bez niego potrafisz, robiłaś to zanim go poznałaś.
Owszem jest przyzwyczajenie ale je można zmienić to do czego przez te 19 lat się przyzwyczaiłaś można to odwrócić ale nie tak od razu w jeden dzień.
3 2015-12-27 12:11:48 Ostatnio edytowany przez kitkaoskara (2015-12-27 12:12:33)
Jak myslicie czy czasowe rozstanie moze nam pomoc czy zaszkodzic?
Nie rozumiem.
Twój mąż zaproponował rozstanie "czasowe", "na próbę", czy to ty traktujesz go jak niepocztalnego, nieświadomego konsekwencji własnych decyzji człowieka, którego trąba chronić przed popełnianiem błędów i chcesz mu dać szansę przekonania się, że bez ciebie nie da rady?
Nie rozumiem.
Twój mąż zaproponował rozstanie "czasowe", "na próbę", czy to ty traktujesz go jak niepocztalnego, nieświadomego konsekwencji własnych decyzji człowieka, którego trąba chronić przed popełnianiem błędów i chcesz mu dać szansę przekonania się, że bez ciebie nie da rady?
Maż chce innego zycia powiedzial mi ze jest zmeczony wypalony ze musi sie pozbierac sam dojsc do siebie stanąc na nogi.Tez nie rozumiem dogadywalismy sie dobrze bylismy przyjaciolmi mamy fajnego syna niedawno przeprowadzislismy sie w lozku tez nie bylo zle duzo rozmawialismy znamy sie jak lyse konie.Mąz jest inteligentnym facetem nie jest agresywny ostatnio owszem zlosliwy w stosunku do mnie i obojetny moze faktycznie przestal mnie kochac tylko ja nie umiem tego zaakceptowac .
Czasowe rozstanie ja zaproponowalam bo chcialam chcę ratowac ten związek o ile sie jeszcze da.On chce byc sam mowi ze nie ma innej nie zauwazylam tez czegos podejrzanego w jego zachowaniu oprocz tego ze mnie nie przytula i jest okrutnie obojetny.
5 2015-12-27 12:47:30 Ostatnio edytowany przez kitkaoskara (2015-12-27 12:54:16)
Maż chce innego zycia powiedzial mi ze jest zmeczony wypalony ze musi sie pozbierac sam dojsc do siebie stanąc na nogi.Tez nie rozumiem dogadywalismy sie dobrze bylismy przyjaciolmi mamy fajnego syna niedawno przeprowadzislismy sie w lozku tez nie bylo zle duzo rozmawialismy znamy sie jak lyse konie.Mąz jest inteligentnym facetem nie jest agresywny ostatnio owszem zlosliwy w stosunku do mnie i obojetny moze faktycznie przestal mnie kochac tylko ja nie umiem tego zaakceptowac .
Czasowe rozstanie ja zaproponowalam bo chcialam chcę ratowac ten związek o ile sie jeszcze da.On chce byc sam mowi ze nie ma innej nie zauwazylam tez czegos podejrzanego w jego zachowaniu oprocz tego ze mnie nie przytula i jest okrutnie obojetny.
Nikt, kto kocha, nie chce rozstawać się z kochaną osobą i nikt, kto kocha nie chce narażać kochanej osoby na ból rozstania i ryzykować trwałe rozstanie. Zrozum to, bo od twojej logicznej oceny sytuacji oraz ogarnięcia, targających tobą emocji będzie zależało, jak bardzo będziesz cierpiała. Z pewnością ból ciebie nie ominie, ale możesz go sobie sporo oszczędzić, podobnie jak wielu innych niepotrzebnych, przykrych emocji, które masz gwarantowane, jeśli przyszłoby tobie do głowy błaganie o to, aby twój mąż nie odchodził od ciebie.
Czy chciałabyś, aby on został z tobą ze współczucia, z litości, z wygody, z przyzwyczajenia?l
Piszesz, że twój mąż jest inteligentny, to dlaczego traktujesz go i jego wybory jak kogoś nie w pełni świadomego?
Czyżby zdarzały się już mu nieodpowiedzialne decyzje?
Maż chce innego zycia powiedzial mi ze jest zmeczony wypalony ze musi sie pozbierac sam dojsc do siebie stanąc na nogi.(...)
Mąz jest inteligentnym facetem nie jest agresywny ostatnio owszem zlosliwy w stosunku do mnie i obojetny moze faktycznie przestal mnie kochac tylko ja nie umiem tego zaakceptowac .
Czasowe rozstanie ja zaproponowalam bo chcialam chcę ratowac ten związek o ile sie jeszcze da.On chce byc sam mowi ze nie ma innej nie zauwazylam tez czegos podejrzanego w jego zachowaniu oprocz tego ze mnie nie przytula i jest okrutnie obojetny.
Deprecha, to się z czegoś wzięło, nie stało się ot tak z dnia na dzień.
Po czym on musi dojść do siebie skoro mieliście dobre życie?
I dlaczego nie widzi już wspólnego stawania na nogi i wspólnej "walki" z wypaleniem?
Jest jakiś powód jego złośliwości i obojetności wobec Ciebie .
dzisiaj zaczynam troche z innej perspektywy patrzec na nasz związek i zaczynam zauwazac ze to raczej mi zawsze bardziej zalezalo ze to ja bylam tą bardziej starającą sie kochającą ze brakowalo nam rownowagi ale z racij ze byl trwal przy mnie moze przymykalam oko
?
Sedno sprawy. Ty dawałaś, on tylko brał.
Od takich ludzi jak najdalej.
Im szybciej to skonczysz, tym lepiej dla ciebie. Żadne szansę tu nie pomogą, żadne rozstania. Nie marnuj swojego czasu. Ja zmarnowała w ten sposób dwa lata. Dziś tego najbardziej żałuję.
Deprecha napisał/a:Maż chce innego zycia powiedzial mi ze jest zmeczony wypalony ze musi sie pozbierac sam dojsc do siebie stanąc na nogi.(...)
Mąz jest inteligentnym facetem nie jest agresywny ostatnio owszem zlosliwy w stosunku do mnie i obojetny moze faktycznie przestal mnie kochac tylko ja nie umiem tego zaakceptowac .
Czasowe rozstanie ja zaproponowalam bo chcialam chcę ratowac ten związek o ile sie jeszcze da.On chce byc sam mowi ze nie ma innej nie zauwazylam tez czegos podejrzanego w jego zachowaniu oprocz tego ze mnie nie przytula i jest okrutnie obojetny.Deprecha, to się z czegoś wzięło, nie stało się ot tak z dnia na dzień.
Po czym on musi dojść do siebie skoro mieliście dobre życie?
I dlaczego nie widzi już wspólnego stawania na nogi i wspólnej "walki" z wypaleniem?
Jest jakiś powód jego złośliwości i obojetności wobec Ciebie .
Pewine ze z czegos sie wzielo tylko ja nie zauwazylam zmian i nie zareagowalam wczesniej,przy ostatniej rozmowie powiedzial jasno ze nasze drogi sie rozchodzą ze czuje ze musi sprubowac czegos innego .Nie mismy sielanki ,początki byly ciezkie,wiadomo.Pozniej tez nie bylo kolorowo ,zawsze jakies problemy ,ale wychodxzilismy razem z klopotow.Dzisiaj czuje sie porzucona i odstawiona w kąt.Mysle ze faktycznie minela mu milosc do mnie tylko jak z tym zyc .
Pomalu wariuje brakuje mi oddechu czuje ataki paniki jak ja bede zyla bez niego ,czy potrafie, czy mogę samodzielnie zyc???
Najgorsze jest to ze nie mieszkamy od 10lat w PL.Znajomi sie wykruszyli a tu nowych nie mam za duzo no i nie mam legalnej pracy.
Wiem ze musze byc silna dla siebie i syna ale nie wiem czy potrafie?
Wlasciwie to malo wiem mam 43lata i zycie w rozsypce.Smutne.
Deprecha napisał/a:Maż chce innego zycia powiedzial mi ze jest zmeczony wypalony ze musi sie pozbierac sam dojsc do siebie stanąc na nogi.Tez nie rozumiem dogadywalismy sie dobrze bylismy przyjaciolmi mamy fajnego syna niedawno przeprowadzislismy sie w lozku tez nie bylo zle duzo rozmawialismy znamy sie jak lyse konie.Mąz jest inteligentnym facetem nie jest agresywny ostatnio owszem zlosliwy w stosunku do mnie i obojetny moze faktycznie przestal mnie kochac tylko ja nie umiem tego zaakceptowac .
Czasowe rozstanie ja zaproponowalam bo chcialam chcę ratowac ten związek o ile sie jeszcze da.On chce byc sam mowi ze nie ma innej nie zauwazylam tez czegos podejrzanego w jego zachowaniu oprocz tego ze mnie nie przytula i jest okrutnie obojetny.Nikt, kto kocha, nie chce rozstawać się z kochaną osobą i nikt, kto kocha nie chce narażać kochanej osoby na ból rozstania i ryzykować trwałe rozstanie. Zrozum to, bo od twojej logicznej oceny sytuacji oraz ogarnięcia, targających tobą emocji będzie zależało, jak bardzo będziesz cierpiała. Z pewnością ból ciebie nie ominie, ale możesz go sobie sporo oszczędzić, podobnie jak wielu innych niepotrzebnych, przykrych emocji, które masz gwarantowane, jeśli przyszłoby tobie do głowy błaganie o to, aby twój mąż nie odchodził od ciebie.
Czy chciałabyś, aby on został z tobą ze współczucia, z litości, z wygody, z przyzwyczajenia?lPiszesz, że twój mąż jest inteligentny, to dlaczego traktujesz go i jego wybory jak kogoś nie w pełni świadomego?
Czyżby zdarzały się już mu nieodpowiedzialne decyzje?
I tego sie trzymam .Dzieki
Nikt kto kocha nie krzywdzi i nie naraza związku na rozstanie
Tylko pogodzic sie z myslą ze jest sie nie kochanym i zyc dalej.Jak?
Nie traktuje jego wyboru jak kogos nie w pelni swiadomego,tylko nie umiem sie pogodzic ze juz nie chce ze mną byc.Rozwod mu dam ,nie bede robic problemow ,na sile go nie zatrzymam.
Pewnie ze zdarzaly mu sie nieodpowiedzialne decyzje a komu sie nie zdarzaly?
Wypalił się, dobre. Wcale się nie wypalił, po prostu poznał jakąś młudkę i tyle. Facet bez jaj. Żadnej depresji nie przechodzi. Moja też tak gadała, a prawda wyszła na jaw.
11 2015-12-31 18:23:24 Ostatnio edytowany przez Iwona40 (2015-12-31 18:40:10)
Daj sobie kobito z nim spokoj. Nie doszukuj się powodów jego kryzysu , to nie ty za to odpowiadasz tylko on sam- to jego głowa , jego myśli "uj tam wi co on tam sobie myśli", co sobie wyobraża i z z kim.;)
Życie jest tylko jedno i szkoda, żebyś z powodu wątpliwości męża, jego wahań nastroju (czyżby miał klimakterium??), wpdala w depresję, choroby....
On sam ma jakiś problem z sobą, więc wycofaj się z "pomagania mu".
Zadbaj teraz o siebie, rób to ci chcesz i puść swoje emocje, to pomaga.
A moja rada na teraz:
Baw się dzisiaj dobrze i "olej" to, a jemu tylko współczuj że tak mu się zmieniło po 19 latach. Trochę wiem o czym mówię- piszę. ![]()
(Przepraszam jeżeli mój sposób pisania jakoś ciebie uraził ale potraktuj to trochę z "przymrużeniem oka" ).
edit: dasz radę żyć bez niego bo byłaś i jesteś wolną, niezależną osobą. Ślub, małżeństwo niczego nie zmieniają, to są decyzje i wybory by z kimś wspólnie isć przez życie, ale każdy ma wolną wolę i jest samodzielnym człowiekiem.
Iwona40 bardzo dziekuje za madre slowa, taki mam zamiar -zając sie sobą
Tobie rowniez i Wszystkim wspierającym życze fajnej nocy.
Bądzmy silne!
Siła człowieka nie polega na tym, że nigdy nie upada ale na tym, że potrafi się podnosić.- Konfucjusz
Rozłąka osłabia mierne uczucie, a wzmaga wielkie, jak wiatr gasi świecę, a rozpala ogień.- François de La Rochefoucauld
Kto się poddaje ten panuje. Wierzba poddaje się wiatrom i wiedzie jej się dobrze, aż pewnego dnia zmienia się w ścianę wierzb odporną na wiatry. To jest przeznaczenie wierzby. -Frank Herbert
Szczęśliwego Nowego Roku 2016 ![]()
Nie chcę być złym prorokiem, ale w mojej ocenie to żadna depresja. Niezadowolenie, czy smutek można by pod tę "depresję" pociągnąć, ale ta niepohamowana złośliwość w stosunku do Ciebie, to raczej jeden z objawów zainteresowania inną kobietą. Nie pojawiła się w waszym kręgu jakaś nowa znajoma ? Może opowiadał o jakiejś nowej koleżance w pracy ? Nie twierdzę, że mąż musiał wdać się w romans, ale przypuszczam, że kimś się jednak zauroczył. Czas pokaże. Trzymaj się.
Hej Deprecha gdzie mieszkasz ?
Wypalenie się w związku to częste zjawisko. Nie słuchaj tych które od razu wmawiają twojemu mężowi kochanki itp itd bo to dopiero trzeba być niepoukładanym aby coś takiego napisać. Potrzebujecie nowego celu. Nowego wspólnego frontu działania. Chęć rozstania na chwile to również żaden dowód na zdradę, bo sam coś takiego przechodziłem i żadne kobiety trzecie nie były mi w głowie. Jedynke nowh cel pozwoli Wam przejść kryzys.