Witam ! Chciałem się was o radę poradzić i opinie co o tym myślicie. Mianowicie, mam problem z pewną dziewczyną ze studiów. Rok temu chyba patrzyliśmy się na siebie, były takie mimowolne spojrzenia, no ale nie wypaliło nic, ja wtedy dziewczynę. Od miesiąca zaczęło coś się dziać. Po pewnej imprezie gdy nas odwoził znajomi, to siedziałem z nią na tylnych siedzeniach i tam się troche mizialiśmy, coś typu noga o noge, byliśmy trochę pijani. Na następny dzień napisała, że dziękuję za imprezę, że oby więcej takich było. 2 tygodnie później zrobiłem mini domówkę, to ją zaprosiłem do siebie i później grupą pojechaliśmy na imprezkę, tam też było dobrze, rozmawialiśmy, aż do pewnego momentu gdy zaczęłą tańczyć dość tak ponętnie z takim gościem. Wiedziałem, że on ma dziewczynę i ona też to wiedziała więc to olałem. Jeszcze trochę ucieszyło mnie to, że jak już jej powiedziałem, że ide to chyba przez minutę mnie przytulała na pożegnanie. Postanowiłem ją zaprosić na randkę, myślałem o kawce, ale wyszło na to, że poszliśmy na piwo. Podczas spotkania było bardzo fajnie, rozmawialiśmy o wszystkim chyba z 4h, na prawdę było dobrze, aż mi się wydaję, że za dobrze. Podczas tego spotkania zaprosiłem ją na wigilijkę do siebie, a ona mnie na jej wigilijkę w sobotę. Wpadła do mnie teraz w piątek na tą wigilijkę, znowu rozmawialiśmy siedzieliśmy i gdy już trochę byliśmy wypicie to razem z nią i tam paroma znajomymi z grupy udaliśmy się na imprezę. No i tutaj znów pojawił się problem bo znowu mnie olała z jakimś obcym gościem, cały czas z nim rozmawiała, tańczyła, wzięła go nawet do boxa gdzie siedzieliśmy ze znajomymi. Raz próbowałem z nią zatańczyć, znaczy przeszkodzić jej w rozmowie z tym gościem, ale mnie tak lekko zlała, powiedziała, że zaraz przyjdzie. Obaj też byliśmy trochę pijani, co też mogło być błędem, mogłem się bardziej kontrolować i mniej pić. Po tej imprezie postanowiłem ją też trochę olać i nie poszedłem wczoraj do niej na tą wigilijkę. Koło 21 zadzwoniła do mnie czy przychodzę, ja powiedziałem grzecznie, że nie dam rady wpaść bo znajomi przyjechali z dawnych czasów i musiałem z nimi zostać. Koło godziny 1 wyruszyłem z kumplem na miasto i tam ją spotkałem z jej znajomymi z tej imprezy. Przywitałem się i poszedłem na fajkę z kumplem na zewnątrz lokalu. Ona po 5 minutach też wyszła z koleżanką i w sumie nie rozmawiałem z nią, cały czas z kumplem rozmawiałem, chciałem ją trochę olać tak jak ona mnie dzień wcześniej. Odnosiłem wrażenie, że była trochę tym zdenerwowana
Teraz mam takie pytanie, jak myślicie, czy dobrze zrobiłem i jak ona mnie traktuję, czy może jakoś poważnie, czy należe do friendzone ? Nie umiem czasami jej wyczuć po prostu, co jest najgorsze.
BTW. Przepraszam za składnie, ale ciężko mi przelać wszystko to co mam w głowie na tekst ![]()