Cześć,
Przez 9 miesięcy brałam Narayę jako część terapii trądzikowej, w międzyczasie miałam drobne skutki uboczne typu wahania nastrojów czy spadek libido, ale przeprowadziłam się za granicę, więc winę zwalałam na zmiany w otoczeniu, dopiero teraz próbuję to poskładać w całość. Stwierdziłam, że nie będę brać hormonów przez całe życie, więc planowałam je odstawić, zwłaszcza że się naczytałam o zakrzepicy, a sama mam dość gęstą krew. Tylko w pierwszym miesiącu bolała mnie jakiś czas łydka, ale ogólnie nic poważnego się nie działo. Robiłam badania krwi i hormonów przed przepisaniem tabletek i wszystko było w normie (poza hormonami oczywiście).
Po rozpoczęciu nowego opakowania (wzięłam 4 tabletki) w sobotę wieczorem nagle zaczęły mi lekko puchnąć nogi, za chwilę zaczęło się mrowienie od dołu do góry i zrobiło mi się słabo, zdążyłam jakoś doczłapać się do łóżka i usiąść z nogami w górze i głową w dole, ale czułam, że odpływam i przy okazji przestraszyłam się, że to jakiś udar czy zator, więc uspokajałam się kolejną godzinę. Następnego dnia już tylko odpoczywałam, ale po weekendzie wróciłam do pracy i, może to od siedzenia cały dzień, znowu wieczorem zaczęło się robić to samo i tak jest do dzisiaj. Do tego doszedł mi ból głowy przez pół dnia i czasem jakieś szybsze bicie serca (jak siedzę i nic nie robię), uczucie ciężkości w klatce, mrowienia i ogólne zmęczenie i osłabienie. Mieszkam za granicą i tutejsza służba zdrowia jest tak tragiczna, że lekarz pierwszego kontaktu ma wolne terminy za 3 tygodnie, a nagły wypadek jest tylko, gdy umierasz na ulicy... Jako że dzisiaj rano parę minut po wstaniu znowu zaczęło mi się robić słabo, ciepło w nogach, mrowienie itp. to poszłam do szpitala (zapłacę za to fortunę, ale zaczęłam się bać), po pół dnia siedzenia pod elektrodami i mierzenia ciśnienia i czekania na lekarzy, przyszła pani, która mnie osłuchała i stwierdziła, że serce mam w porządku, więc badań krwi mi nie zrobi, bo to ryzyko, a jakbym miała zator to miałabym wielką czerwoną nogę o.O Na koniec usłyszałam, że to są ataki paniki, bo skoro mieszkam w innym kraju, a do tego sama, to jestem na pewno zestresowana, a tabletki rzadko wywołują skutki uboczne, co najwyżej wahania nastroju, jej dwie koleżanki też źle znoszą tabsy o.O Okej, miałam trochę stresów parę miesięcy, ale wszystko się unormowało, niedawno też byłam na długich wakacjach i odpoczęłam.
Czy któraś z Was miała takie ataki paniki i faktycznie badania nic nie wykazały? Chciałabym bardzo, żeby to chodziło "tylko" o to, ale nie mam tutaj możliwości zrobienia wcześniejszych badań, w Polsce będę dopiero na święta, a jednak trochę się stresuję, że może dziać się coś, co okaże się fatalne w skutkach... Tabsów oczywiście nie biorę od pierwszego osłabienia, tendencji do hipochondrii nigdy nie miałam, ba, nawet tabletek na ból głowy nie biorę.
Podobne tematy
Tez kiedys bralam te tabletki i nie polecam.
ANTYKONCEPCJA MOŻE DZIAŁAĆ W SPOSÓB WCZESNOPORONNY! Nie pozwala zagnieździć się zarodkowi w macicy matki - dochodzi do poronienia, bo miało już miejsce zapłodnienie (A ŻYCIE CZŁOWIEKA ZACZYNA SIĘ WŁAŚNIE W CZASIE ZAPŁADNIANIA, TAKIE SĄ FAKTY. Z BIOLOGICZNEGO PUNKTU WIDZENIA ZA MOMENT (AKT) POCZĘCIA UWAŻA SIĘ MOMENT ZAPŁODNIENIA. TO WTEDY ZACZYNA SIĘ ŻYCIE / ISTNIENIE CZŁOWIEKA, A NIE DOPIERO PO ZAGNIEŻDŻENIU / IMPLANTACJI ZARODKA W MACICY.), poczęło się dziecko, zarodek (uwaga: TO JUŻ CZŁOWIEK!) obumiera i zostaje wydalony z organizmu. Życie zostaje przerwane...
Korzekwa-Kaliszuk zaznaczyła, ze tzw. tabletka "dzień po" może działać na dwa sposoby. Jedno z tych działań to jest rzeczywiście działanie antykoncepcyjne, czyli takie, które zapobiega poczęciu dziecka. Jednak jeśli do poczęcia już doszło, albo dojdzie do niego mimo zastosowania pigułki - a jest to możliwe - wówczas działanie pigułki polega na utrudnieniu przemieszczania się już zapłodnionej komórki jajowej, powoduje zmiany w błonie śluzowej macicy, które uniemożliwiają jej zagnieżdżenie się - powiedziała.
Co do tzw. "spirali" - "Każda wkładka (zarówno z kategorii obojętnych, miedzianych, jak i hormonalnych) ma także działanie antynidacyjne. Jeśli zapytamy lekarza, co to właściwie znaczy, najczęściej usłyszymy bardzo naukowo brzmiące zdanie: „Antynidacyjne to znaczy uniemożliwiające implantację zapłodnionej komórki jajowej w endometrium". I właściwie nadal niewiele będziemy wiedzieć... Powiedzmy więc językiem bardziej zrozumiałym: „implantacja" to zagnieżdżenie, „w endometrium", czyli w śluzówce jamy macicy. Trudniej będzie wyjaśnić, co oznacza określenie „zapłodniona komórka jajowa", ponieważ w istocie rzeczy nie o zapłodnioną komórkę jajową tu chodzi. Po zapłodnieniu komórka jajowa w ciągu kilku godzin zaczyna się dzielić. Powstają dwie komórki, cztery itd. I wtedy w języku medycznym nie nazywa się ich już „zapłodnioną komórką jajową", tylko po prostu zarodkiem. A każda kobieta oczekująca dziecka wie, że to po prostu mały (bardzo mały!) człowiek. Zatem spirala nie dopuszcza do zagnieżdżenia dziecka w jamie macicy, co powoduje jego obumarcie. Spirala ma więc działanie wczesnoporonne!"
TABLETKI ANTYKONCEPCYJNE TAKŻE DZIAŁAJĄ WCZESNOPORONNIE!!!
Do czynienia mamy z aborcją farmakologiczną...
Dr. n.med. Dorota Łucja Jarczewska - "Zasadniczo producent środków hormonalnych musi opisać zarówno mechanizmy działania, jak i działania niepożądane. Czasami spotykamy się z takimi określeniami jak poronienie zapłodnionego jaja, czyli takie określenia, które nie wskazują na poczęcie się życia, tylko jakąś tam utratę komórki jajowej. Tak to brzmi niejasno. Jak ktoś nie ma ogromnej motywacji, by to zgłębić, to może ulec sugestii, że to nie do końca chodzi o podniesienie ręki na życie poczęte.
Na pewno nie jest w interesie firm farmaceutycznych pisanie wprost o działaniu wczesnoporonnym tych pigułek. Tego jestem pewna. W polskim społeczeństwie wiązałoby się to z refleksją wielu kobiet".
Nie wspomina się o właściwościach aborcyjnych sztucznych metod antykoncepcji. Mimo iż ulotki dla pacjentek w teorii mają opisywać mechanizm ich działania, to w ostatnich latach większość koncernów zmieniła ulotki i mechanizm działania albo nie jest podany wcale albo uwzględnia tylko mechanizmy antykoncepcyjne. Tylko kilka z nich podaje, że pigułki powodują zmiany w błonie śluzowej macicy, co nie pozwala się zagnieździć – i tu kolejna manipulacja językowa – „zapłodnionej komórce jajowej”, a więc poczętemu dziecku."
Warto dodać, że do SZTUCZNYCH METOD ANTYKONCEPCJI zalicza się: metody hormonalne, niehormonalne, antykoncepcję awaryjną, metody chemiczne, mechaniczne, barierowe, oraz metody chirurgiczne. A METODY SZTUCZNE OPRÓCZ DZIAŁANIA ANTYKONCEPCYJNEGO WYKAZUJĄ TAKŻE WŁAŚCIWOŚCI PORONNE. A więc wczesnoporonne zadziałać może między innymi KAŻDY RODZAJ plastrów anty, implantów, pierścieni, zastrzyków, krążków, chipów, wkładek, błon dopochwowych, kapturków, "spirali", tabletek antykoncepcyjnych, antykoncepcji "awaryjnej", zabiegów chirurgicznych, globulek, żelów, kremów, itd. Niestety, ale zawsze jest to ryzyko...
Tylko naturalne metody antykoncepcji dają tą gwarancję, że nie wyrządzi się dziecku krzywdy, że dopiero co rozwijającego się dziecka nie spotka śmierć. Nie ma tego ryzyka, tej niewiadomej, tej niepewności.
METODY SZTUCZNE SĄ WIĘC BARDZO NIEBEZPIECZNE!
Jest to także niebezpieczne dla samej kobiety. Antykoncepcja to ogrom efektów ubocznych...
Antykoncepcja niszczy zdrowie i życie - zarówno dziecka, jak i kobiety. Może dojść do spadku gęstości kości, udarów, zakrzepicy, nowotworów, chorób serca, nadciśnienia... U dziecka powoduje wady rozwojowe i choroby. Do tego zabija! Naprawdę, nie warto iść tą drogą... To nie jest rozwiązanie. KAŻDY MA PRAWO ŻYĆ. Nie wolno ryzykować cudzym życiem, nie wolno w to ingerować. Jeśli istnieje jakiekolwiek prawdopodobieństwo, choćby małe (choć w przeważającej ilości przypadków to prawdopodobieństwo jest bardzo wysokie), że antykoncepcja może zadziałać w ten sposób, że może zabić malutkie dziecko - to takie rozwiązania nie wchodzą w grę....
KRWAWIENIA I PLAMIENIA, KTÓRE MAJĄ MIEJSCE PODCZAS STOSOWANIA ANTYKONCEPCJI W RZECZYWISTOŚCI ŚWIADCZĄ O PORONIENIU, UTRACIE DZIECKA...
A o tym nieczęsto się mówi. Ukrywa się ten fakt. Lekarze i farmaceuci rzadko wspominają o tym, że matka może stracić w ten sposób swoje dziecko... A powinni... Powinni ostrzec innych przed niebezpieczeństwem. Tymczasem większość z nich o tym nie wspomina. Z tego powodu bardzo wielu ludzi o tym najzwyczajniej w świecie nie wie lub tego nie rozumie, a co za tym idzie - nie są oni w stanie przyjąć tego do wiadomości. Większość kobiet może nie być świadomych tego, że mogą w ten sposób zabić swoje własne dziecko...
Co więcej - Antykoncepcja działa na organizm kobiety RÓWNIEŻ PO ZAGNIEŻDŻENIU ZARODKA W MACICY, a więc wpływa na ciążę i na dziecko (uśmiercając je). DZIAŁA WCZESNOPORONNIE, ZABIJA!
Najbezpieczniejsze i najlepsze dla zdrowia i życia dziecka oraz kobiety są metody naturalne. One nie zabijają. W PRZECIWIEŃSTWIE DO METOD SZTUCZNYCH. Są zdrowe i bezpieczne...
Wartą przeczytania książką, a właściwie publikacją naukową mówiącą o szkodliwości i działaniu wczesnoporonnym antykoncepcji jest opracowanie napisane pod redakcją Doroty Ł. Jarczewskiej (lek. medycyny rodzinnej). Polecam przeczytać, aby dowiedzieć się jak to z tą antykoncepcją jest w rzeczywistości... Proszę przeczytać... Warto... Autorzy korzystali z najnowszych publikacji światowych , a jeśli to było możliwe - z metaanaliz i dużych badań klinicznych; przeglądali także bazy informacji medycznych.
Proszę obejrzeć także webinar "Antykoncepcja. Wielka historia małej pigułki". Tam również mowa o wczesnoporonnym działaniu antykoncepcji. Przytoczone zostały także badania naukowe na ten temat. Potwierdzają one fakt, że podczas stosowania antykoncepcji może dojść do owulacji i zapłodnienia, a wtedy zaczyna działać mechanizm przeciwzagnieżdżeniowy. Dziecko nie moze zagnieździć się w macicy matki. Jest mu to skutecznie uniemożliwiane. Dziecko umiera i zostaje wydalone z organizmu. DOCHODZI DO PORONIENIA... A więc antykoncepcja działa wczesnoporonnie!!! Może wywołać poronienie!
ANTYKONCEPCJA DZIAŁA TEŻ PO WIELU MIESIĄCACH / LATACH OD ODSTAWIENIA. Więc nawet jeśli kobieta planuje ją odstawić, bo chce zajść w ciążę, może spotkać się z przykrymi konsekwencjami (z wadami rozwojowymi i chorobami u dziecka, włącznie z ryzykiem poronienia ciąży, śmierci dziecka). To ryzyko jest realne... Prawdopodobieństwo jest bardzo wysokie. Podczas starań o dziecko może dochodzić do poronień albo różnych uszkodzeń, chorób, nieprawidłowości w budowie narzadów, patologii, zaburzeń rozwoju lub genetycznych u dziecka. Potrzeba bardzo wiele czasu, żeby organizm usunął toksyny. Nie dzieje się to nagle, na zawołanie. Nie wystarczy tydzień ani miesiąc. Więc nawet jak się antykoncepcję odstawi, to ona dalej ma bardzo wielki wpływ na organizm, na zdrowie a nawet życie - zarówno matki, jak i dziecka. Mija bardzo wiele czasu aż to wszystko się unormuje a organizm zwalczy toksyny. Najczęściej jest to wiele miesięcy, aż do roku włącznie albo dłużej...
ZABÓJSTWO
TO NIE ROZWIĄZANIE. TO WIELKIE ZŁO... NIE POWINNO SIĘ PRZEDKŁADAĆ PONAD LUDZKIE ŻYCIE ŻADNEJ INNEJ WARTOŚCI (typu bezpieczeństwo, przyjemność, wolność, niezależność, kariera, itd.). Nie należy ryzykować ludzkim życiem... Jeśli nie ma opcji stosowania metod naturalnych należy po prostu powstrzymać się od współżycia... A NIE RYZKOWAĆ ZDROWIEM, A NAWET ŻYCIEM SWOJEGO NIENARODZONEGO DZIECKA... Nie nam decydować kto może żyć, a kto nie. Nie wolno w to ingerować. My otrzymaliśmy cudowny dar życia, nie odbierajmy tego daru innym... Nie wolno zabijać drugiego człowieka. NIGDY... ŻADNEGO... W ŻADNYM WYPADKU... Z ŻADNEGO POWODU... DLA ŻADNEJ WARTOŚCI...