Moja dziewczyna ma 18 lat, ja 25. Jestesmy ze soba od 7 miesiecy. Wiadomo nie jest to jakies wybitne osiagniecie, ale przez ten czas bardzo sie do niej przywiazalem. Glupio to zabrzmi ale dużo jej zawdzieczam. Wlasciwie odkad ja poznalem bardzo sie zmienilem. Wczesniej moje zycie skupialo sie na ciaglych imprezach i dorywczej pracy, nawet nie zauwazalem, ze mam lekki problem z alkoholem. Ona uswiadomila mi, ze tak nie moge zyc. Przestalem imprezowac, zrobilem pare dodatkowych kursów i trafila mi sie swietna praca w analityce biznesowej. W 3 miesiace zrobilem wiecej niż przez 5 lat. Myslalem a raczej bylem przekonany, ze wlasnie takiej kobiety potrzebuje. To nie jest typowa osiemnastolatka. Jest miła, inteligentna, delikatna, opiekuńcza i przepiękna, dziewczyna typu: księżniczka (pewnie każdy chłopak mowi tak o swojej dziewczynie, ale ja niczego nie wyolbrzymiam). Nigdy sie nie spodziewalem, ze wlasnie ona bylaby zdolna do czegos takiego
Na samym poczatku naszej znajomosci, wiedzialem, ze jest ktos wazny w jej zyciu. Nie mowila o nim duzo, ale z biegiem czasu zauwazylem, ze jestem ja, ale i jest on i nie ma takiej opcji aby o nim zapomniała. Facet ma 37 lat i rozwod za soba. Poznali sie w szpitalu, byla chyba jego pacjentka. Z poczatku myslalem, ze to jest jakis przyjaciel rodziny czy cos w tym stylu, zgadzalem sie na ich spotkania, wyjazdy, bo wiedzialem, ze nawet jeśli jej zabronie to ona i tak zrobi jak bedzie chciala. Mialem okazje go poznac i wlasnie to spotkanie uspokoilo moja czujność bo nie zauwazylem nic podejrzanego. Przedwczoraj poklocilismy sie, po raz pierwszy chyba tak poważnie - właśnie o niego. Pierwszy raz tak bardzo podniosłem na nia głos. Wczoraj przeprosiłem ją i została u mnie na noc, wyjaśniliśmy to sobie, ona po raz kolejny zapewniala, ze licze sie tylko ja, ale nie moge odsuwać ją od przyjaciół itp.
Wiem, że źle zrobiłem, bo nie mozna wnikac w prywatne sprawy. Wyszła wieczorem na chwile do sklepu, ale zostawila telefon na łóżku. Zdaje sobie sprawe, że nie mialem takiego prawa ale przeczytalem ich konwersacje. Doznałem szoku. Ostatni sms od niego brzmiał "wiesz, ze zawsze bede przy tobie, pamietaj nie mozecie klocic sie o takie sprawy, on dla ciebie wiele znaczy, ja to doskonale rozumiem" moja dziewczyna napisala wczesniej : "dziekuje ci za ta noc, czasem zastanawiam sie co bym bez ciebie zrobila" ze wczesniejszych sms jasno wynika, że sypiają ze sobą, nie wiem od kiedy do trwa, ona pisze mu o naszym zwiazku, o problemach, on wlasciwie dziwi mnie to, ale kiedy ona pisze mu, że się kłócimy to on trzyma moja strone, probuje jej dużo rzeczy tłumaczyć na moja korzyść. Ale właściwie nie zmienia to faktu, że kolokwialnie mowiac 'pieprzy' mi dziewczyne. Jestem załamany, gdy wrocila, tłumiłem wszystko w sobie. Dziś zadzwonila, że nie spotkamy sie wieczorem bo ma troche obowiazkow i jest zmeczona. Chyba doskonale wiem z kim spedzi dzisiejsza noc.
Pisze na forum kobiet, bo wlasnie na wasze zdanie w tej sprawie licze, mimo wszystko ja ja nadal kocham, nie potrafie tego zrozumiec dlaczego ona to zrobila
prosze o pomoc, co ja mam teraz zrobic?