Witam. Nie wiem co robić. Mam pewnego kolegę. Od czasu do czasu wychodzimy na kawę czy piwo. Codziennie piszemy ze sobą po kilka godzin. Ta znajomość trwa już ładnych kilka miesięcy. Obydwoje jesteśmy po przejściach. Ja mam synka. Chodzi o to, że ten kolega wysyła sprzeczne sygnały. Często mnie komplemenuje, mówi, że chciałby mieć taką żonę itd. Mówi, że bardzo mnie lubi. Ale jednocześnie mówi, że boi się wiązać, że chyba nie chciałby być w związku po tym co przeszedł. Problem jest tutaj, że zaczyna mi na nim zależeć. Nie chce mu tego powiedzieć bo boje się, że zniszczy to nasza znajomość. Nie chce też się pchać w coś Nie trwałego bo nie chce żeby moje dziecko przywiązalo się do kogoś kto zaraz ma odejść z naszego życia. Ostatnio napisałam mu, ze ktoś zaprosił mnie na 'randke'. Chciałam zobaczyć jego reakcje (wiem dziecinne). Reakcja była dziwna. Napisał 'spoko to idz'. Później napisał, że chyba jednak nie mam blokady do mężczyzn skoro chce iść na randkę i, że właśnie zobaczył, że jestem otwarta na nowy związek. No i pisał tez, ze nic nie tracę. Nie wiem co o tym wszystkim myśleć. Jak Wy to widzicie? Czy z jego strony to tylko zwykła znajomość? Dodam, że rzeczywiście bałam się nowej relacji 'damsko-meskiej'. Często o tym rozmawialiśmy. Dopiero po ostatnim spotkaniu zrozumiałam, że zaczynam coś czuć do tego chłopaka
Podobne tematy
A nie mozeszz z nim normalnie pogadac? Zapytac co wg niego jest miedzy wami?
Jakiś czas temu powiedziedzial 'fajnie mieć taką kumpele', wiec chyba to.. Tylko te sprzeczne sygnały, które wysyła mnie mylą
wydaje mi sie ze brakuje mu doswiadczenia, wyglada ze jest szczery podejrzewam ze az do bolu z tego co napisalas. byl w zwiazku jakims wczesniej czy jestes jego pierwsza?
Chyba wrzucił Cię do friendzone. Tekst "chciałbym mieć taką żonę" można raczej uznać za męski ekwiwalent kobiecego "świetny facet z Ciebie, na pewno znajdziesz sobie fajną dziewczynę". Gdyby powiedział "chciałbym mieć taką kochankę/partnerkę/kobietę", to wyglądałoby to znacznie lepiej. A żona to się tak trochę aseksualnie kojarzy - fajna żona kojarzy się z osobą, która nie będzie robić awantur o nieopuszczoną deskę klozetową i pozwoli czasem wyjść z kumplami na piwo, a nie z osobą, której pożądamy.
Po prostu nie jest tobą na poważnie zainteresowany. Daj sobie z nim spokój.
Ja myślę, że jest nieśmiały. Mówiąc ci że chciałby mieć taką żonę powiedział ci komplement. I sytuacja z randką pokazuje dość wyraźnie, że go zabolało. Nie ucieszył się jak przyjaciel. Wręcz powiedział ci myślę, że z lekką ironią, że się odblokowałaś na mężczyzn. Ty jemu mówiłaś że masz blokadę i on pewnie bał się zrobić coś nie tak. Myślę, że powinnaś z nim pogadać tak od serca. Nie masz nic do stracenia.
On nie wie, czego chce.
A Ty nie powinnaś brać pod uwagę niezdecydowanych mężczyzn - masz przecież dziecko, któremu musisz dać stabilizację i poczucie bezpieczeństwa.
No tak, bo marzeniem każdego normalnego zdrowego faceta jest inwestowanie swoich zasobów w nieswoje geny ![]()
No tak, bo marzeniem każdego normalnego zdrowego faceta jest inwestowanie swoich zasobów w nieswoje geny
Pewnie, że nie jest, dlatego ja się chłopakowi wcale nie dziwię.
Żyd Ortodoksyjny napisał/a:No tak, bo marzeniem każdego normalnego zdrowego faceta jest inwestowanie swoich zasobów w nieswoje geny
Pewnie, że nie jest, dlatego ja się chłopakowi wcale nie dziwię.
I być może jest to prawdziwa przyczyna jego chwiejnego zachowania. Której to przyczyny z oczywistych względów autorce wątku nie wyjawi.
On nie wie, czego chce.
A Ty nie powinnaś brać pod uwagę niezdecydowanych mężczyzn - masz przecież dziecko, któremu musisz dać stabilizację i poczucie bezpieczeństwa.
A dlaczego uważasz, że on nie wie co chce? Znam mężczyzn nieśmiałych w stosunku do kobiet i jak taka mu mówi, że nie jest gotowa, że ma blokadę itakie tam, to on to odbiera na poważnie. Ale w życiu są bardzo poukładani mają pracę, przyjaciół, mieszkanie czyli są samowystarczalni i dość dobrze sobie radzą w innych dziedzinach.
Mnie jest trudno ocenić, czy facet się po prostu boi i czeka na Twój ruch, czy mu na Tobie nie zależy. Z Twojego opisu nie da się tego jednoznacznie stwierdzić.
Ja widzę dwie opcje:
a) bierzesz się w garść ze swoim zaangażowaniem i czekasz na jego ruchy, co z tego wyniknie - może Tobie przejdzie, może on sobie kogoś znajdzie -
b) jesteś na tyle zaangażowana, że rozmawiasz o Waszej relacji - będziesz wiedziała na czym stoisz. Jeśli on jest na tak - super dla Was. Jeśli on będzie na "nie" lub "może" lub "nie wiem", to się dowiesz, że poświęcasz czas osobie, która Twojego zaangażowania nie odwzajemnia (nieważne z jakiego powodu ) i dostaniesz szansę na jej zamknięcie, żeby sobie oszczędzić (i może dziecku) zawirowań.
Dodam, że tłumaczenie: "nie chcę nic mówić, żeby nie zniszczyć relacji" jest o tyle złudne, że tej relacji, której nie chcesz zniszczyć już nie ma - w momencie, kiedy Tobie zaczęło zależeć, to przestała być to znajomość taka, jak na początku. A najlepszym dowodem na to są Twoje gierki z udawaną randką - jeszcze jakiś czas temu w ogóle by Ci taki pomysł nie przyszedł do głowy...
Znacie się już kilka miesięcy, spróbuj ocenić siebie, na ile możesz jeszcze odczekać i zdecyduj, czy warto ryzykować czy nie. Twój wybór, w której opcji wolisz się pomęczyć: zastanawianiem (i może łudzeniem) czy on jest zainteresowany czy "rozmową" o Was kosztem odcierpienia i może znalezienia innej opcji kolegi.
On nie wie, czego chce.
A Ty nie powinnaś brać pod uwagę niezdecydowanych mężczyzn - masz przecież dziecko, któremu musisz dać stabilizację i poczucie bezpieczeństwa.
Powiem tylko tyle facet zawsze wie czego chce. Może być na etapie rozważania jakie będą ewentualne konsekwencje sięgnięcia po to.
Musi sobie wykalkulować czy związek z kobietą z dzieckiem nie będzie miał nadmiernego wpływu na dalsze plany życiowe, czy gdy sytuacja się rozwinie będzie wstanie zaopiekować się cudzym dzieckiem jak swoim. Wiele innych znaków zapytania w jego głowie.
Skoro przejawia zainteresowanie to chce. Teraz myśli czy to czego chce opłaci się. Jak już wszystko przemyśli to albo zrobi krok do przodu albo umieści autorkę w przyjacielskim kręgu.
Faceci są nieskomplikowani, to my komplikujemy za dużo spraw.
Zasobów swoich wkładać nie musi bo sytuacje materialną mam bardzo dobra, ewentualnie zasoby w postaci uczuć.
I po tych odpowiedziach sama nie wiem co robić. Dzisiaj zapytał mnie kiedy znowu się spotkamy ale ja nie wiem czy już chce, bo boje się ze jeszcze bardziej zaangażuje się w tą 'relacje'
Cynicznahipo napisał/a:On nie wie, czego chce.
A Ty nie powinnaś brać pod uwagę niezdecydowanych mężczyzn - masz przecież dziecko, któremu musisz dać stabilizację i poczucie bezpieczeństwa.
A dlaczego uważasz, że on nie wie co chce? Znam mężczyzn nieśmiałych w stosunku do kobiet i jak taka mu mówi, że nie jest gotowa, że ma blokadę itakie tam, to on to odbiera na poważnie. Ale w życiu są bardzo poukładani mają pracę, przyjaciół, mieszkanie czyli są samowystarczalni i dość dobrze sobie radzą w innych dziedzinach.
A stąd, że raz robi jedno, a raz drugie.
Osobiście nie lokowałabym uczuć w kimś tak niestałym i tyle. Nieśmiała osoba jest po prostu nieśmiała, a nie jednego dnia śmiała, a drugiego nie.
On po prostu nie wie, czego chce.
Może boi się wejść ''głębiej'' w tą relację ze względu na dziecko.
Po prostu nie wiązałabym nadziei z kimś takim - też ze względu na dziecko.
Dodam jeszcze, że jeśli mi mężczyzna mówi przy kawce czy piwku, że ma blokadę na kobiety, że nie zaufa żadnej, że nie chce w tym momencie żadnej, to dla mnie znak że i mnie nie chce tylko traktuje mnie jak przyjaciółkę. I ten kolega autorki pewnie tak pomyślał, że ona go ma tylko za przyjaciela. Kiedy się do przyjaciela mówi, że nie chce żadnego mężczyzny, to jest jednoznaczne. Nie chcę nikogo. Jeśli autorce naprawdę zależy na tym koledze, to powinna zadziałać, wyjaśnić. Możliwe, że oboje bedą szczęśliwi. choć ja mam wrażenie, że on bardziej zakochany w niej niż ona w nim.
Szpileczka dlaczego masz takie wrażenie?
Zasobów swoich wkładać nie musi bo sytuacje materialną mam bardzo dobra, ewentualnie zasoby w postaci uczuć.
Właśnie pisząc o zasobach miałem na mysli nie tylko zasoby finansowe, ale też takie zasoby, jak czas, energia, emocje itp.
Nie twierdzę oczywiście autorytatywnie, że posiadanie przez Ciebie dziecka z innym mężczyzną jest przyczyną zachowania tamtego faceta, po prostu tak sobie głośno myślę.
Ortodoksyjny ja dziękuję za każde przemyślenia, rade i opinie. Możliwe, że tak jest tylko dlaczego faceci nie powiedzą tego wprost? 'słuchaj, nie chce Ci robić przykrości ale nie potrafię się związać z kobietą z dzieckiem'.
Ortodoksyjny ja dziękuję za każde przemyślenia, rade i opinie. Możliwe, że tak jest tylko dlaczego faceci nie powiedzą tego wprost? 'słuchaj, nie chce Ci robić przykrości ale nie potrafię się związać z kobietą z dzieckiem'.
Mniej więcej z tego samego powodu, dla którego kobiety czasem mówią facetom "fajny z Ciebie facet, ale nie jestem jeszcze gotowa na związek" zamiast "zupełnie mnie nie pociągasz" ![]()
Tylko dlaczego ciągle proponuje spotkania lub szuka pretekstu żeby się spotkać? Po co te wszystkie komplementy i podteksty? A jednocześnie ciągle powtarza, że boi się wiązać bo ostatnio był z kobietą pół roku do której kompletnie niż nie poczuł. Zauroczenie minęło a uczucie się nie narodziło. Kiedy to wyznał zaczęły się jazdy, które dosyć długo trwały.
Zasobów swoich wkładać nie musi bo sytuacje materialną mam bardzo dobra, ewentualnie zasoby w postaci uczuć.
I po tych odpowiedziach sama nie wiem co robić. Dzisiaj zapytał mnie kiedy znowu się spotkamy ale ja nie wiem czy już chce, bo boje się ze jeszcze bardziej zaangażuje się w tą 'relacje'
Przyjmijmy że wejdziecie w poważny związek, będziecie mieli dziecko. Czy uważasz że będziesz żyła w związku gdzie jedno z dzieci będzie dyskryminowane bo przybrany ojciec będzie traktował je gorzej niż swoje? Oczywisty jest że poważny związek z kobietą z dzieckiem oznacza wydatki na jej dziecko. Jedziecie na wakacje całą rodziną i on powie "pierdole na twoje nie płace?". Sytuacje można mnożyć nawet z codziennego życia, będziecie się rozliczać z jedzenie?
Jedno dziecko będzie wasze , a drugie twoje? Za wasze płacicie do spółki, za twoje płacisz ty, tak to sobie wyobrażasz?
Wejście w poważny związek z samotną matką zawsze oznacza dla faceta dodatkowe koszty i finansowe i emocjonalne.
Ale Ty mówisz tutaj o małżeństwie czy juz naprawdę poważnym związku, ja mówię o początkach. Zarabiam tyle, ze po prostu nie musi mi się dokładać ale jakbyśmy byli małżeństwem załóżmy, to finanse są wspólne. Tak jest w każdym zdrowym związku.
25 2015-12-10 23:41:23 Ostatnio edytowany przez blusia32 (2015-12-10 23:42:06)
Dla faceta jeśli myśli o związku wszystko ma znaczenie i rozpatruje wszelkie warianty i konsekwencje.
Natomiast ty myślisz to początek, później się zobaczy co będzie. Facet myśli zupełnie inaczej.
Nasz kobiecy stan emocjonalny kontra jego logika i myślenie perspektywiczne.
On myśli, jeśli coś z tego będzie to będę miał cudze dziecko na głowie, czy tego chcę? czy dam radę? ile mnie to będzie kosztowało czasu i środków?