netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Ktoś usiadł zastanowił się...

9 odpowiedzi2 668 wyświetleńzałożony przez TTRRST, 03.12.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Ktoś usiadł zastanowił się...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 10 ]

1

Temat: Ktoś usiadł zastanowił się...

I nic. Uświadomiłem sobie, że mam problem, otóż nigdy nie miałem dziewczyny, nie byłem w związku, nie poszedłem nigdzie z żadną dziewczyną. Prawdopodobnie dlatego, że nigdy na to nie zwracałem uwagi w czasach szkolnych, młodzieńczych. Można powiedzieć, że relacje męsko - damskie, to dla mnie rzecz kompletnie nieznana, ale do tego wrócę później. Mam problem z samym sobą ponieważ jestem strasznie nieśmiały, nie umiem zagadać - "sprzedać się", czuję ogromny lęk kiedy widzę interesującą mnie dziewczynę. Myślę, że jestem wartościowym gościem, ale mam niskie poczucie wartości, być może chorą ambicję. Dlaczego sobie to uświadomiłem, ponieważ spotykam na ulicy, w sklepie znajomych ze szkolnych lat i wszyscy mówią mi, że jestem sam, powinienem się ustabilizować znaleźć pracę na miejscu, ożenić, mieć dzieci tak jak oni. W rodzinie również pojawiają się podteksty, że będę sam, po co mi te wszystkie rzeczy, które posiadam dla kogo ja to będę mieć. Uważam, że jest w tym jakaś prawda, ale ja mam swoje życie i na razie zależałoby mi na jakimś związku.

Zawsze wychodziłem z założenia, żeby być atrakcyjnym dla kobiety aby związek bazował na solidnych fundamentach trzeba mieć pracę, pieniądze, mieszkanie, niezależność. Wszystko, to posiadam. Mam wykształcenie średnie techniczne, 4 prawa jazdy, dwa zawody, posługuję się dwoma językami obcymi, lubię sport - biegam trzy razy w tygodniu, nie mam żadnych nałogów(alkohol, papierosy, narkotyki, to dla mnie rzecz obca), jestem czysty od strony prawnej, znam się na wielu rzeczach, pracuję od 2014 za granicą po 6 miesięcy, a następnie wracam do Polski, można by jeszcze trochę wymieniać i ciągle mi mało jeśli chodzi o sukcesy, pracowanie nad sobą by być lepszym, jednak doszedłem do wniosku, że moje życie jest puste mimo wszystko chciałbym się tym wszystkim, podzielić z drugim człowiekiem. Takim sukcesem byłoby niewątpliwie znalezienie sobie kogoś, już nawet odsuńmy wątek miłości. Kogoś z kim można by spotkać się po powrocie do Polski porozmawiać podzielić doświadczeniami i nie na zasadzie ja ją zasypię opowieściami, chciałbym po prostu usiąść i posłuchać jak ktoś coś opowiada.

Problem ze mną jest taki, że tam za granicą w kontaktach z kobietami, dziewczynami w pracy nie mam problemu, rozmawiamy, żartujemy, uśmiecham się, one do mnie zagadują itd. Zastanawiałem się czy nie wyjść z inicjatywą spotkania się, na przysłowiową kawę, ale zawsze jak o tym pomyślę mam lęk w sobie, że jak ona na to może zareagować, że się kompletnie zbłaźnię, ośmieszę. Natomiast po pracy jak idę pobiegać, na spacer i widzę ładne dziewczyny, to już włącza się blokada. Tak samo w Polsce nie ma szans podejść i w jakiś sposób zagadać i zaprosić na spotkanie ponadto dochodzi strach jak zareaguję kiedy ona odpowie, że ma chłopaka - jest już zajęta. 

Widzę wiele razy na mieście chłopaków z dziewczynami, byle jak ubrany, ona patrzy na niego jak w obrazek, idzie z jedną i pluje albo pali papierosy, albo zamiast zaprosić do kawiarni kupić coś do picia, to stoją na dworze i marzną, a ona patrzy jak w obraz, tak się zastanawiałem jak oni to robią, że dziewczyna świata nie widzi poza nim. Tu nie chodzi o jakąś zazdrość, złe życzenia, ale jak widzę na mieście pary, to pojawia się myśl, też chciałbym tak sobie z kimś iść.

Analizowałem jeszcze na wiele sposobów koncepcję związku, to będzie i tak problem, bo ja mam 24 lata. Załóżmy, że poznam dziewczynę w Polsce w 2016 roku zanim, to wszystko zacznie się kręcić , to minimum rok i co dalej? Przecież ja wyjadę znowu na 6, a może i 9 miesięcy, to nawet randki, spotkania nie dojdą do skutku. Zaproszę np. na 4 spotkania i koniec relacji. Dziewczyny w moim wieku w moim mieście są pozajmowane mają obrączki, pierścionki, pracę na miejscu i jak ja to połączę. W Polsce przecież pojęcie stabilizacji w zasadzie nie istnieje, na początku tematu wspominałem, znajome osoby mówiły o tym, a sami narzekają jak jest ciężko. Zakładając, że jakoś zapoznałbym dziewczynę, to tylko na zasadzie ona do mnie inaczej sobie tego nie wyobrażam wrócić z tamtego pięknego miejsca, ogromne możliwości na spełnienie marzeń dorobek. Do Polski wrócę i nie będzie pracy dla mnie albo znajdę za niską płacę, dziewczyna, co zarabia tyle samo i jak żyć? Podobno miłość jest procesem chemicznym, który trwa określony czas potem nie ma motylków, zawrotów głowy itd. Zostaje życie, więź emocjonalna, problemy które trzeba rozwiązywać do końca życia i wtedy co? najczęściej wtedy rozpadają się związki, małżeństwa, bo nie ma alternatyw. Ponadto boję się odrzucenia, ja zrezygnuję dla niej ze wszystkiego poświęcę się w związek jak we wszystko inne, a ona mnie zostawi, bo tak i tyle. Wiele razy widziałem jak ludzie kończą ze sobą związki, a potem smutek, żal, zrujnowane życie.

Drugim założeniem jest znalezienie sobie kogoś za granicą tam jest znacznie więcej dziewczyn, większy wybór. Zakładając, że znajdę sobie kogoś, pokochamy się będziemy wracać do Polski kupować wszystko i żyć w szczęściu i dobrobycie. Dostałbym drugie obywatelstwo masa możliwości, założenie rodziny itd.

Zastanawiałem się jeszcze nad psychologiem i psychoterapią. Skoro mam tyle problemów ze swoją osobowością jak straszliwa nieśmiałość, lęk przed rozmową z obcymi dziewczynami, brak zaufania do ludzi, lęk przed odrzuceniem. Tylko, że jak pójdę do terapeuty, to taki proces również potrwa, a ja muszę wyjeżdżać. 

Dlaczego założyłem ten temat? Po prostu dużo myślałem i nie wiem jakie założenia podjąć na przyszłość w tym niewątpliwie ważnym kawałku życia. Chciałbym żeby ludzie z "zewnątrz" ocenili swoim okiem i udzielili wskazówek jeśli łaska. 

Pozdrawiam.

2

Odp: Ktoś usiadł zastanowił się...

hmm ciekawa Twoja historia, a zarazem smutna... nie wiem co by doradzić żeby było dobrze

3

Odp: Ktoś usiadł zastanowił się...

Praca nad nieśmiałością-jeżeli boisz się w realu poszukaj kogoś w Internecie. Nie chodzi o to czy palisz, masz 4 prawa jazdy i 2 języki chodzi o Twoją osobowość. I nie musisz się "sprzedawać" wystarczy otworzyć siebie takim jaki jesteś na innych. Nie licz na scenariusz jak z typowej komedii romantycznej: Ty biegniesz po parku, Ona na Ciebie wpada i zakochujecie się w sobie. To nie jest takie łatwe trzeba też dać coś z siebie. Jesteś facetem to pokaż to. Bądź zdecydowany. Raz czy drugi dostaniesz kosza, ale trzeci może już nie. Cóż Ci szkodzi zaryzykować? Moja rada- mniej analizuj więcej rób.

4

Odp: Ktoś usiadł zastanowił się...

Coś mi się wydaje, że sam siebie próbujesz przekonać, wbrew wszystkim i wszystkiemu, co o sobie piszesz, że jesteś skazany na samotność, bowiem dysponując sporym kapitałem atrakcyjnosci schodzisz do podziemi.
Na wszelki wypadek, by któraś z dziewczyn, nie daj Boże, nie zaproponowała Tobie randki, a tym samym cała Twoja teoria o własnej beznadziejności, nie wzięła w łeb.
Weź się w garść i pokaż się.

5

Odp: Ktoś usiadł zastanowił się...

Myślę że po prostu za szybko myślisz o tym żeby być z nią w związku i jak się nie uda to już źle. Powodem możesz być nie tylko ty ale również ona. Wybieraj spokojne, rozmowne dziewczyny i rozmawiaj z nimi przez dłuższy czas. Dopiero wtedy proponuj spotkanie w mieście bez nastawiania się że coś z tego wyjdzie.

6

Odp: Ktoś usiadł zastanowił się...

Nie ogarniam Cię człowieku ;/ Masz kasę, mieszkanie, znasz 2 języki i narzekasz, że nie masz dziewczyny ;/ człowieku... masz tyle możliwości, jesteś młody, możesz podróżować zwiedzać świat, a nie kisić się w w kraju. Moje marzenie to po studiach pracować za granicą w swoim zawodzie na kontraktach, a między nimi jeździć sobie po świecie i się bawić. Brak dziewczyny bo mi najmniej przeszkadzał. Najwyżej bym sobie wziął na wycieczkę jakaś studentkę albo licealistkę.
Zastanów się trochę, czy tak chcesz zmarnować życie ;/

7

Odp: Ktoś usiadł zastanowił się...
Tajemniczy Pan napisał/a:

Nie ogarniam Cię człowieku ;/ Masz kasę, mieszkanie, znasz 2 języki i narzekasz, że nie masz dziewczyny ;/ człowieku... masz tyle możliwości, jesteś młody, możesz podróżować zwiedzać świat, a nie kisić się w w kraju. Moje marzenie to po studiach pracować za granicą w swoim zawodzie na kontraktach, a między nimi jeździć sobie po świecie i się bawić. Brak dziewczyny bo mi najmniej przeszkadzał. Najwyżej bym sobie wziął na wycieczkę jakaś studentkę albo licealistkę.
Zastanów się trochę, czy tak chcesz zmarnować życie ;/

Hahahah ma zostać sponsorem bo ma prace i dwa języki? Ten świat schodzi na psy....

8

Odp: Ktoś usiadł zastanowił się...
MrSpock napisał/a:

Myślę że po prostu za szybko myślisz o tym żeby być z nią w związku i jak się nie uda to już źle. Powodem możesz być nie tylko ty ale również ona. Wybieraj spokojne, rozmowne dziewczyny i rozmawiaj z nimi przez dłuższy czas. Dopiero wtedy proponuj spotkanie w mieście bez nastawiania się że coś z tego wyjdzie.

Niedawno byłem w innym mieście na turnieju tańca, ale jako, że mnie to nie interesowało postanowiłem pójść na miasto. Zapytałem dwie dziewczyny, które roznosiły ulotki(młodsze ode mnie, ale nie dzieci) gdzie jest jakaś kawiarnia. Pokazały mi co i jak, chciałem zaprosić, ale nie mogłem się przełamać, koszmarnie się wstydziłem, a chciałem bardzo - powiedzieć, a może pójdziecie ze mną. Niech to szlag. Rozmawiałem z kilkoma dziewczynami w ostatnim czasie krótka rozmowa, która kompletnie nie szła z tego względu, że one nie ogarniały tematu, ja im tłumaczę jak postępować mądrze w życiu, jak to u mnie działa, jakie plany one mają, a jedna wylatuje ile zarabiam. Moje miasto jest nieduże głównie renciści i emeryci, jest albo sporo młodych ze szkół, co mnie nie interesuje lub starszych, mój wiek, ale pożenione lub nie mój typ.

Mam na oku "fajną" dziewczynę w moim typie tylko nie wiem jak zagadać, zaoferować jakieś spotkanie. Zna mnie z widzenia ponieważ jestem klientem, pracuje w supermarkecie. Więc chętnie usłyszałbym jakąś radę.

Pojutrze wyjeżdżam na miesiąc za granicę potem wrócę na dwa do Polski, może tam coś stworzę chociaż jakąś znajomość, są też z zespołu serwisantki także chętnie bym gdzieś poszedł, ale boje się wyśmiania, że oferuje spotkanie po pracy, bez sensu to wszystko. Dużo tam dziewczyn biega robią, to co ja lubię w sumie zagadałbym, ale nie wiem jak, coś na temat biegania? Myślę, że najważniejsze to jechać przepracować ten miesiąc i wrócić znowu z sukcesem, a co z dziewczynami czas pokaże.

A wy jak myślicie?

Pozdrawiam.

9

Odp: Ktoś usiadł zastanowił się...

lepiej dosadnie niż wcale a więc: wyjmij kija z dupy i nie analizuj wszystkiego. Nie patrz na dziewczynę i nie myśl "o kurde może zagadam, potem umówię się na randkę, muszę dobrze wypaść powiedzieć coś mądrego, lepiej tego nie spieprzyć!"
zmień nastawienie na zapoznawanie się z kimś dla znajomości a nie od razu dla związku. Z góry załóż, że chcesz się umówić tylko i wyłącznie po koleżeńsku, bez żadnych zobowiązań i bez żadnych oczekiwań. Tak jakbyś się umawiał na spotkanie z kolegą, po prostu spotkać się, pogadać, pośmiać się, miło spędzić czas, jak się okaże, że coś się święci to dobrze, a jak nie to też dobrze.

10

Odp: Ktoś usiadł zastanowił się...

Zakończyłem swoją pracę za rok 2015 teraz mam około 2.5 miesiąca wakacji. W pracy jak pisałem wcześniej jest kilka dziewczyn, ale wszystkie tak naprawdę są do niczego.

Dlaczego tak piszę?, bo mają władczy charakter szczególnie jedna. Ma 31 lat i jest najprawdopodobniej wolna. Kiedyś rozmawialiśmy, powiedziała, że miała jednego chłopaka, niedawno jak rozmawiałem z nią delikatnie o związkach, to opowiadała, że nie ma żadnego musu szukać na siłę, ona znalazła(wychodzi na to, że drugiego) i jest szczęśliwa, tylko tego szczęścia, coś po niej nie widać. Smutna i w ogóle trudna w pracy. Kiedyś miałem myśli zaprosić ją na przysłowiową kawę, ale strasznie się wstydziłem nie miałem ochoty i wewnętrzny głos podpowiadał mi aby tego nie robić i w sumie miał racje, bo wiele razy zawiodłem się na niej jako partnerce w pracy. Ogólnie te dziewczyny są strasznie rozlazłe, zero życia, wigoru i ambicji. Wrócę jeszcze do tego charakteru władczego ciężko jej coś przynieść, zrobić tylko wydają rozkazy bez sensu. Ogólnie strasznie mi się nudzi skończył się sezon na bieganie odpada fajna pasja do wiosny mniej więcej, chętnie bym to zastąpił jakimś spotkaniem tylko nie wiem za bardzo jak, jak zagadywałem do dziewczyn opowiadałem trochę o osobie, to jakby to delikatnie nazwać głupiały nie wykazywały zainteresowania. Będzie ciężko znaleźć jakieś towarzystwo na spotkanie. Może jakieś rady?

10 będą WOŚPY chodzić prosić o kasę na pewno podejdą do mnie jakieś dziewczyny jak np. zdobyć numer od takiej jeśli będzie w moim wieku ?

Posty [ 10 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Ktoś usiadł zastanowił się...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026