Od dłuższego czasu podoba mi się pewna osoba. Myślę, że gdyby nie sytuacja w jakiej się znajduję już dawno zrobiłabym coś, aby zwrócić jego uwagę. W czym tkwi problem? Jestem studentką pierwszego roku, a osoba która zwróciła moją uwagę to mój ćwiczniowec. On jest doktorantem, starszy o 5 maksymalnie 7 lat. Mam z nim dość mało istotny przedmiot, który kończę po pierwszym semestrze. Nie wiem co mam robić, bo z jednej strony bardzo chciałbym go bliżej poznać, jakoś zwrócić na siebie uwagę, ale z drugiej strony nie chciałabym mu narobić kłopotów. Co Wy zrobiłybyście na moim miejscu? Czy to ma w ogóle jakieś szanse czy lepiej od razu zrezygnować?
Podobne tematy
Poszukal bym innego obiektu westchnień. Źle zazwyczaj kończą się takie znajomości, pomysł ze w/w mężczyzna może mieć rodzinę, dzieci żonę? Chciałabyś psuć innym życie? Pozatym nie wiem jak dla ciebie ale ja uważam że taka różnica wieku jak 7 lat to już trochę za dużo, gdy ty się rodziłas, on pewnie z kolegami strzelali do siebie patykami :S będziesz po 30 roku życia a twój partner juz prawie przy 40-stce, z biegiem czasu odechciało by ci się takiego faceta, niby taki dojrzały ale prawie już dziadek. Przemysł to i rozglądając się dookoła znajdź kogoś młodszego, a może ktoś właśnie chcę poznać ciebie a nie może się dobić bo jesteś omamiona wizerunkiem twojego cwiczeniowca.
Studia to nie liceum, związki z doktorantami nie są uważane za coś dziwnego. Mało to było przypadków, że studentka spodobała się profesorowi i są razem już kilka lat? Nie mówię o wielkich różnicach wieku i związku dla kasy, ale zdarza się tak, że akurat ta osoba okazuje się być tą jedyną. Spróbuj ![]()
Studia to nie liceum, związki z doktorantami nie są uważane za coś dziwnego. Mało to było przypadków, że studentka spodobała się profesorowi i są razem już kilka lat? Nie mówię o wielkich różnicach wieku i związku dla kasy, ale zdarza się tak, że akurat ta osoba okazuje się być tą jedyną. Spróbuj
Jeżeli pisze ze 5-7 lat różnicy to trochę starszybko jednak jest, jak chce niech próbuje albo najlepiej było by gdyby dowiedziała się więcej info na jego temat, i dopiero wybrała co dalej robić, ja osobiście raczej nie przepadam za osobami tak bardzo odległym wiekiem mojego, sam fakt ze istnieje ryzyko ze w dalszym życiu gdy my będziemy jeszcze w miarę na chodzie, nasz partner jest w stanie zejść ze starości, lub sytuacja odwrotna gdy to my możemy pokonać śmierci do drzwi i pytać o poświęcenie a nasz partner jest jeszcze aktywnym człowiekiem. Nie mowie tu o różnicach typu 2-3 lata, no może jeszcze 4 ujdzie ale ponad 5 to za dużo. Nie wiem czy jest to normalne myślami możecie mnie zgnojic za to jeżeli chcecie wasza sprawa, ja jej tylko trochę doradzimy, jeżeli można nazwać to rada :-)
A tak prawdę mówiąc im chłop młodszy tym bardziej prężna i jurny wiec wybór należy do ciebie @:-SS
Źle zazwyczaj kończą się takie znajomości, pomysł ze w/w mężczyzna może mieć rodzinę, dzieci żonę? Chciałabyś psuć innym życie?
Gdybym wiedziała, że jest ktoś jeszcze na pewno dałabym sobie spokój. Na dwieście procent nie ma żony i dzieci. On jest młody. Dlaczego się tak upieram? Przyznam, że mam powodzenie, lecz nigdy nie chciałam być w związku na siłę, "bo każdy jest to ja też muszę." Stwierdziłam, że jeśli poznam kiedyś kogoś, kto zwróci moją uwagę to spróbuję. No i poznałam. Jedyny problem dla mnie to właśnie to, iż on jest moim ćwiczeniowcem. Tak jak pisałam wcześniej, przedmiot kończę po tym semestrze i nie będę miała z nim więcej zajęć, więc o ten konflikt interesów nie muszę się martwić. Czy w takiej sytuacji warto spróbować?
Poszukal bym innego obiektu westchnień. Źle zazwyczaj kończą się takie znajomości, pomysł ze w/w mężczyzna może mieć rodzinę, dzieci żonę? Chciałabyś psuć innym życie? Pozatym nie wiem jak dla ciebie ale ja uważam że taka różnica wieku jak 7 lat to już trochę za dużo, gdy ty się rodziłas, on pewnie z kolegami strzelali do siebie patykami :S będziesz po 30 roku życia a twój partner juz prawie przy 40-stce, z biegiem czasu odechciało by ci się takiego faceta, niby taki dojrzały ale prawie już dziadek. Przemysł to i rozglądając się dookoła znajdź kogoś młodszego, a może ktoś właśnie chcę poznać ciebie a nie może się dobić bo jesteś omamiona wizerunkiem twojego cwiczeniowca.
Ryli? Ty chyba nie piszesz na powaznie?? Jaki dziadek? O czym Ty piszesz? Bylas kiedys z kims w zwiazku starszym od Ciebie o 5lat? Spotykajac milosc zycia zrezygnowalabys z niej, bo partner jest 5lat starszy??
Autorko tematu, juz ktos tu pisal, studia to nie liceum. Jesli nie stoi nic przeciwko to ja osobiscie nie widzialabym zadnego problemu zeby sprobowac
Zacznij chodzić do niego na konsultacje. To sprawi, że on Cb zapamięta, a po zakończeniu semestru możesz zaczać próbować przenieść znajomość na luźniejszy teren. ![]()
Moja koleżanka z grupy też jest w związku z facetem, który uczył nas fizyki na pierwszym roku. Spotykali się jeszcze przed sesją, ale przestali się kryć po 2. semestrze (gdy przestał nas uczyć).
Pojawia się jeszcze jeden problem, się jak zwrócić na siebie uwagę? Rozważałam konsultacje, ale z tym może być problem, gdyż nie jestem w stanie na nie uczęszczać (pokrywają mi się z innymi ważnymi zajęciami, na których muszę być). Na zajęciach zawsze staram się zadawać jakieś pytania, ale to chyba marny sposób. Nie wiem jak mam z nim złapać kontakt.
Może napisz do niego maila?
Idź do niego na konsultacje, a jak nie to nie zapominajmy, że doktoranci to często też imprezowicze więc myślę, że masz sporą szansę spotkać go nocą w barze ![]()
Ma konto na Facebooku, ale pisanie tam to chyba głupi pomysł. Co do konsultacji to może z raz mi się uda pójść, chyba że poproszę o inny termin. Tak poza tym to ciężko mi cokolwiek wymyślić, na zajęciach też nie chciałabym się bardzo "ujawniać", wiadomo ludzie z grupy, póki co wolałabym uniknąć plotek.