netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Mój mąż,moje małżeństwo

71 odpowiedzi9 102 wyświetleniazałożony przez Patrycja781, 19.11.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Mój mąż,moje małżeństwo

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 72 ]

1

Temat: Mój mąż,moje małżeństwo

Nawet nie wiem od czego zacząć żeby nie było zbyt chaotycznie...Jesteśmy z moim mężem razem już 19 lat,z czego 9 lat po ślubie.O ile w dniu ślubu nie miałam absolutnie żadnych wątpliwości i refleksji czy dobrze robię,to teraz z perspektywy 9 lat widzę że małżeństwo z tym właśnie człowiekiem nie była najlepszym pomysłem,zwłaszcza po 10 latach"chodzenia"
Z jednej strony jest oddanym i szalenie troskliwym człowiekiem,a z drugiej mam go serdecznie dość.Słaba umiejętność w okazywaniu uczuć,niechęć do obowiązków domowych(choć ostatnio zauważyłam małą poprawę-lubi gotować)Kiedy wywieszam nasze pranie to potrafi iść i zdjąć ze sznurka tylko swoje ciuchy bo akurat je potrzebuje-dopiero jak zagroziłam ze ja zacznę prać tylko swoje ,była poprawa ale tylko na "chwilę".Mamy dwa pieski ,jeden ma 16 lat a drugi dwa.Mąż wraca z pracy i główne zainteresowanie dotyczy właśnie ich "a byłaś z nimi już na spacerze,a głodne nie są,a choć przywitać się z panem..."ja jestem niewidzialna.Tak!Zdaję sobie sprawę że pies (zwłaszcza ten nasz młody)jest chodzącą bombą pełną miłości i trudno nie zwrócić na niego uwagi,ale ja też bym chciała być zauważona po powrocie z pracy...
Mieszkamy w mieszkaniu komunalnym które ostatni remont widziało 18 lat temu.Przedtem żyła moja mama i to ona blokowała wszelkie inwestycje remontowe.Teraz,gdy już jej nie ma mówię do męża"może byśmy zrobili malowanie?Przecież tak się nie da mieszkać...On w komunalne ładował kasy nie będzie!
Jak wspominałam wyżej mamy dwu-letniego pieska,I od dwóch lat mój mąż śpi z psem w naszym łóżku.Fakt jest taki że trochę wcześniej wyniosłam się czasowo!Z tego naszego łóżka bo mam poważny problem z bezsennością a mąż poważny problem z chrapaniem.Konflikt interesów-jak malowany.Liczyłam na to że jak się "wyniosę to mąż wreszcie się zmobilizuje i będzie kontynuował leczenie u laryngologa,ale się myliłam,a do tego w krótkim czasie do łóżka trafił pies...
Pies w łóżku...łączy się z naszym życiem seksualnym...Zawsze się mówi że to kobiety są mistrzyniami wymówek.Niestety nie tym razem.Boli mnie głowa,jestem zmęczony,nie mam ochoty,jak mocno chcesz to się obsłuż tylko nie zapomnij mnie później kołdrą nakryć żebym nie zmarzł przez sen,mam problem(z erekcją-czego nie zauważyłam)Na hasło"mam problem"delikatne zasugerowałam wizytę u lekarza,bo w wieku 37 lat to chyba nie jest normalne,skończyło się tym że temat został ucięty.
Czasami ,kiedy nie ma seksu nawet przez 9 miesięcy,próbuję go"zaczepiać"widzę i czuję że jego mały "przyjaciel"zdecydowanie budzi się do życia,a co robi mój mąż?Woła do siebie na łóżko psa i mówi mi"że nie ma ochoty"zasłana się przede mną,odwraca do mnie plecami.
jeśli już dochodzi do zbliżenia to mimo mych próśb jest tak szalenie delikatny że nic nie czuję,choć wczoraj pobił sam siebie:położył się obok mnie na łóżku i czekał....chyba na trzesięnie ziemi które załatwiło by grę wstępną i wrzuciło mnie na niego.Bo muszę dodać że w seksie to ja muszę przejmować inicjatywę.
Jestem jego pierwszą i jedyną kobietą w życiu,to ja go"rozprawiczyłam"kiedy miał 24 lata.W międzyczasie się rozstaliśmy i wtedy"podobną przysługę"wyświadczył mi inny chłopak.
Mówię mu"Słońce ja ne jestem ze szkła,proszę cię-mocniej"Nie bo on lubi tak i koniec.Nie wykazuje żadnej chęci do wprowadzenia zmian,jakiegoś "rozwoju"w aspekcie seksualnym.
Z jednej strony poważny człowiek a z drugiej totalny dzieciuch ,który nie ma ochoty na jakąkolwiek zmianę w swoim życiu tak jak by uważał że skoro jemu to odpowiada to jest ok.
Nie mamy dzieci,póki nie było wiadomo kto powinien podjąć się ewentualnego leczenia,to prosiłam i błagałam by zrobił badania,że zależy mi na tym...Nie!Bo "lepiej nie wiedzieć żeby nie było wzajemnych pretensji"I mam wrażenie że kiedy 4 lata temu zachorowałam na raka jajnika(na szczęście bardzo wczesne stadium-wystarczyła operacja)to chyba odetchnął z ulgą bo już nie było powodu żeby musiał się badać.
W październiku br poczułam się bardzo zawiedziona jego postawą w stosunku do mnie.Pojechałam do Poznania Na zwykłe badania kontrolne i wracałam do domu z informacją że na drugim jajniku pojawiła się zmiana.To nie musi być nic groźnego ale byłam cholernie zdruzgotana.Oczekiwałam wsparcia,rozmowy,przytulenia....Na dzień dobry miałam pretensje "bo trzeba wyjść z psem".Stwierdził w końcu że idziemy(na co nie miałam w tym momencie ochoty)z psami to wtedy pogadamy.Ok.Zaczęłam opowiadać,a mój mąż w tym samym momencie zainteresował się pijanym gostkiem który nie mógł pozbierać się z trawy.I tak cały czas,nawet nie zwrócił uwagi na to co mówię...Finalnie czułam się jak zbity pies a mój mąż dopiero późnym wieczorem raczył spytać"co dzisiaj ci jest?"
Na drugi dzień poszłam do pracy i to kolega z ochrony i moja szefowa okazali więcej zrozumienia.To kolega-praktycznie obcy dla mnie facet,przytulił mnie i to od niego usłyszałam "Mała nie martw się,wszystko będzie dobrze"
mam dosyć  trwania w takim związku choć mój mąż zasadniczo nie jest złym człowiekiem.Zdaję sobie również sprawę że bardzo go skrzywdzę jeśli powiem mu że chcę rozwodu bo wiem i widzę że mnie kocha(tylko że ostatnio tego nie czuję)Jednocześnie przemawia prze ze mnie cyniczna strona życia:Po prostu z moją marną pensją nie utrzymam się sama i on też nie.Nie wiem co mam zrobić,na razie staram się nie myśleć o "wyjściu ostatecznym"ale jest mi coraz trudniej...
Drodzy forumowicze,może Wy potraficie mi coś poradzić?Ja powoli tracę siły na to żeby się starać.....

2

Odp: Mój mąż,moje małżeństwo

Zapomniałam dodać że mam totalną swobodę.Jeśli mówię ze wychodzę do koleżanki-Bierzesz auto?-nie ,bo nie ma gdzie zaparkować-ok
-Jadę do siostry-bierzesz auto?-tak-ok
-Idę na trening biegowy-idź
Totalny luz i brak kontroli,Oczywiście to nie jest tak że wykorzystuję to do bólu,uwzględniam ewentualne plany męża(o ile je ma)ale wszędzie chodze sama,on nie chce i mam go nie zmuszać.Zawsze tak było,poza krótkim okresem kiedy lubił przejść się do kumpla-i wtedy musiałam iść z nim(akurat kumpel i jego mama byli bardzo sympatyczni)A w tej chwili mam totalną swobode pod jednym warunkiem-mam dać mu spokój.

3

Odp: Mój mąż,moje małżeństwo

Wygląda na to, że żyjecie obok siebie. Mężowi chyba już to nawet nie przeszkadza - przyzwyczaił się hmm W Tobie jeszcze resztka entuzjazmu krzyczy o zmiany, ale sama nie zdziałasz wiele..

4

Odp: Mój mąż,moje małżeństwo

I tego właśnie się boję...że sama nic nie zdziałam ,a widze że mąż nie ma zamiaru się starać bo sprawia wrażenie jak by uważał że wszystko jest ok...

5 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-11-20 03:44:31)

Odp: Mój mąż,moje małżeństwo
Patrycja781 napisał/a:

I tego właśnie się boję...że sama nic nie zdziałam ,a widze że mąż nie ma zamiaru się starać bo sprawia wrażenie jak by uważał że wszystko jest ok...


Czyli klasyczne objawy "wypalenia" (nie lubię tego słowa, ale oddaje sedno). Już mu zaczęło, brzydko mówiąc, zwisać: "W te albo w tamtą..wszystko jedno, byleby mi baba nie brzęczała nad uchem..nie odzywam się, może ją mój brak reakcji zniechęci".

Co ja bym zrobiła na Twoim miejscu? Ja to bym się spakowała pewnie i out, do czasu aż gość nie otrzeźwieje trochę. A jakby i to nie pomogło tzn., że już sam "popiół" po was został, a z tego raczej iskry nie będzie.

Musisz sama wyczuć na ile jeszcze ta 'iskra' w nim jest, tylko trzeba to jakoś wskrzesić, a na ile to są ostatnie podrygi.

Ja jednak jestem ze 'staroświeckiej szkoły', gdzie o uczucia i zainteresowanie się nie prosi.
Pogadałabym: raz, drugi..ale nie więcej i nie w nieskończoność męczyła mu bułę.

6 Ostatnio edytowany przez oldorando (2015-11-20 04:29:46)

Odp: Mój mąż,moje małżeństwo

A ja tak- na zasadzie adwokata diabla;-)

Moge sie mylic, ale rozwaz to autorko, jesli TOBIE jeszcze zalezy...

Ja tu widze z twojej strony mase pretensji, o pierdoly, ktorych rizwiazanie nie stanowi klopotu nawet z sublokatorem( pranie- no, litosci)
Mysle, ze twoj maz widzi to samo- pretensje.
Pies okazuje mu uczucie, a on jest spragniony uczuc.
On chce sie w lozku dopiescic, a ty chcesz " mocniej" on chce byc oczekiwany, wazny, wartosciowy, doceniony, upragniony, .....
A jest krytykowany...
On nie wychodzi do ciebie ze swoja potrzeba( byc moze) , bo widzi, ze dla ciebie licza sie efekty, nie uczucia.
( idz do lekarza, pomaluj sciane, itd) zadaniowo- nie emocjonalnie.
Kiedy ostatnio powiedzialas mu, jak dobrze, ze jest?
Ze jest przy tobie?
Ile znaczy dla ciebie, ze mozesz sie przytulic?
Zapytalas(!) czy CHCIALBY zrobic jakis remont, cos zmienic?
Zapytalas o jego uczucia? O to jak sie czuje z tym ze...cos tam?
Kiedy powiedzialas mu, ze martwisz sie o niego, ze tesknisz, ze go pragniesz, ze zrobil cos fajnie?
Kiedy sie szczerze ucieszylas z jego powodu?

Nie zrozum mnie zle- nie twierdze, ze jestes dla niego zimna, obojetna, nieczula.
Na pewno twoje " popychanie go" do dzialania jest podbudowane troska, i walka by bylo lepiej...
Sama sobie odpowiedz, czy mam racje, czy nie.
Jesli nie- to pakuj graty- bo on juz odpuscil, on ciebie juz nie chce uwodzic.
Jesli ty jego jeszcze chcesz, to licz sie z tym, ze jeden gest nie zmieni od razu wszystkiego, ze to bedzie ciezka praca.
Ze on musi na nowo zobaczyc w tobie kochajaca, ciepla, wrazliwa dziewczyne, dla ktorej bedzie chcial byc mezczyzna ( przez duzeM), a moze sie nie udac, mozliwe, ze odpuscil juz calkowicie....

Ty odpowiadasz tylko za to, co ty wybierzesz, co ty zdecydujesz, jak ty sie zachowasz...I

Nie wiem- nie powiem ci, czy jest warto walczyc.
Ty musisz zdecydowac.

Najkrocej:
On sie czuje jak malarz, pomocnik, zapladniacz...
A chce sie poczuc kochany.
Chce CHCIEC POMALOWAC SCIANE DLA KOBIETY, KTORA GO KOCHA
a nie
POMALOWAC SCIANE KOBIECIE, KTOREJ ZALEZY NA SCIANIE

Wciaz nie twierdze, ze jest jak mowie- dopuszczam tylko taka przyczyne jego obojetnosci.

7 Ostatnio edytowany przez Patrycja781 (2015-11-20 04:55:15)

Odp: Mój mąż,moje małżeństwo

Oldo rando.Widzisz...to ja mówię częściej że kocham ,że go potrzebuję..ot tak.To ja lubię się przytulić do Niego,nawet pośrodku kuchni w przerwie w gotowaniu...Zawsze staram się zadzwonić do niego kiedy jest w trasie żeby spytać jak "leci ,kiedy wróci do domu i żeby uważał na siebie.Niedawno na moje "Kocham cię Miśku"usłyszałam..."nooo"To nie jest tak że jestem tylko roszczeniowa,staram się kiedy tylko mogę okazywać uczucia,zainteresowanie.Kiedy wraca pytam co w pracy,i wierz mi że naprawdę jestem ciekawa tego jak minął mu dzień.Moim marzeniem było skończenie szkoły ochroniarskiej i zrobienie licencji,ale wiem że marzeniem mojego męża jest zrobienia prawa jazdy C+E .Po rozmowie z kolegami z firmy okazało się że ja-robiąc wymarzoną szkołę,nie mam zasadniczo szans na zwiększenie swojej atrakcyjności na lokalnym rynku pracy.Za to mój mąż ma.Postanowiłam zrezygnować ze szkoły ochroniarskiej i zainwestować w spełnienie jego marzeń.Ten gest akurat docenił i to bardzo,taki"całuśny jak wtedy ,nie był od dawna smile
Co do seksu....Nie sprowadzam go do roli "zapładniacza"ale o ile seks jest taką niby pierdołą to jednak ma znaczenie dla związku dwojga ludzi,zbliża....Ale ile razy bym się nie starała to on jest na nie.Doszło do tego że próbuję go zachęcać oczekując jednego:ODMOWY.Nasz skamlący pies zyskuje więcej zainteresowania niż ja ,w kwestii tej szczególnej bliskości....
Jestem już powoli zmęczona "zabieganiem "o niego,nawet okazywanie czułości jakie opisałam wyżej robi się co raz trudniejsze...
Nasze Życie codzienne funkcjonuje dobrze,tutaj potrafimy porozumieć się "bez słów"Wyprowadzanie psów,gotowanie,sprzątanie,palenie w piecach.Finansami domowymi zajmuję się ja,bo on do tego nie ma głowy(jego słowa)

8

Odp: Mój mąż,moje małżeństwo
Patrycja781 napisał/a:

Oldo rando.Widzisz...to ja mówię częściej że kocham ,że go potrzebuję..ot tak.To ja lubię się przytulić do Niego,nawet pośrodku kuchni w przerwie w gotowaniu...Zawsze staram się zadzwonić do niego kiedy jest w trasie żeby spytać jak "leci ,kiedy wróci do domu i żeby uważał na siebie.Niedawno na moje "Kocham cię Miśku"usłyszałam..."nooo"To nie jest tak że jestem tylko roszczeniowa,staram się kiedy tylko mogę okazywać uczucia,zainteresowanie.Kiedy wraca pytam co w pracy,i wierz mi że naprawdę jestem ciekawa tego jak minął mu dzień.Moim marzeniem było skończenie szkoły ochroniarskiej i zrobienie licencji,ale wiem że marzeniem mojego męża jest zrobienia prawa jazdy C+E .Po rozmowie z kolegami z firmy okazało się że ja-robiąc wymarzoną szkołę,nie mam zasadniczo szans na zwiększenie swojej atrakcyjności na lokalnym rynku pracy.Za to mój mąż ma.Postanowiłam zrezygnować ze szkoły ochroniarskiej i zainwestować w spełnienie jego marzeń.Ten gest akurat docenił i to bardzo,taki"całuśny jak wtedy ,nie był od dawna smile
Co do seksu....Nie sprowadzam go do roli "zapładniacza"ale o ile seks jest taką niby pierdołą to jednak ma znaczenie dla związku dwojga ludzi,zbliża....Ale ile razy bym się nie starała to on jest na nie.Doszło do tego że próbuję go zachęcać oczekując jednego:ODMOWY.Nasz skamlący pies zyskuje więcej zainteresowania niż ja ,w kwestii tej szczególnej bliskości....
Jestem już powoli zmęczona "zabieganiem "o niego,nawet okazywanie czułości jakie opisałam wyżej robi się co raz trudniejsze...

Sciagaj walizki z pawlacza....
Moga sie przydac...

9

Odp: Mój mąż,moje małżeństwo

Oldo rando....To chyba jemu muszę  spakować walizki bo mieszkanie(komunalne)jest na mnie-po moich rodzicach.Małżonek ma swoją własność 10 km stąd...

10

Odp: Mój mąż,moje małżeństwo
Patrycja781 napisał/a:

Oldo rando....To chyba jemu muszę  spakować walizki bo mieszkanie(komunalne)jest na mnie-po moich rodzicach.Małżonek ma swoją własność 10 km stąd...

Nie wazne, kto sie bedzie pakowal....
Ale jego zaangazowania brak.
Jesli brak tez zludzen, ze on ma nadzieje, na twoj gest, to znaczy, ze jestes tylko dopoki nie pojawi sie inna....

Tak- czy owak- walizki sie przydadza....

Mozesz z nim rzeczowo pogadac, ale nie da sie rzeczowa rozmowa wzniecic uczuc.
To taki....uklad na przeczekanie, az sie rozleci...Jak tylko pojawi sie katalizator, to ta krzywa wieza runie, w pizdu....

11

Odp: Mój mąż,moje małżeństwo

Rozmowa z reguły pomagała na chwilę,a awantur na tym tle nie zamierzam robić ,bo to nie powód do awantur...Mój mąż jest człowiekiem skrytym ,małomównym i zamkniętym w sobie.O jego dzieciństwie ,młodości i życiu rodzinnym najwięcej dowiedziałam się od szwagierek po ślubie.Od niego samego usłyszałam może ze 3 opowieści...i to raczej były zabawne opowiastki jak to dzieciaki w białych garniturkach komunijnych nawalały się błotem z przydrożnego rowu....
Zdaję sobie sprawę że sa faceci którzy są wrażliwcami i jakichkolwiek rozmów nie należy przeprowadzać"na chama"Moje próby wysłana go do lekarza wynikały z czystej troski o kogoś kogo kocham,bo wiem że chrapanie cholernie go męczyło i choruje na łuszczycę .A "problemy z potencją"?no cóż każda kobieta będzie się martwić o swojego mężczyznę...
Na razie jednak wstrzymam się od podejmowanie decyzji ostatecznej...bo choć czuję że przestaję być na TAK to jeszcze nie jestem 100% na NIE...

12 Ostatnio edytowany przez gagatka0075 (2015-11-20 08:28:19)

Odp: Mój mąż,moje małżeństwo

I ja będę "adwokatem diabła" jak Oldo,  tylko pociągnę wątek ciut dalej.
Nie dziw się nam, w pierwszym poście są wyłącznie pretensje, kilka jego pochwał tez, plus dla Ciebie, ale z Twojej strony widać tylko wymagania i niezadowolenie ze wszystkiego. Po poście Oldo bronisz się, ok, nie jest tak źle, ale moim zdaniem nadal mieszasz dobre uczucia z tymi żalami,  czyli nadal nie to, co taki człowiek, chyba introwertyk,  chciałby mieć w domu.
To odpuszczenie swojego marzenia na rzecz jego jest świetnym przykładem,  zrobiłaś coś dla niego i docenił to. Nie wiem, to taki odosobniony przypadek? 
Nie bronię go, wydaje mi się tylko, że taki jest jego charakter, Tobie po ślubie przestał się podobać, na siłę go usiłujesz urobić,  a on się buntuje odsunięciem. Jak ma chcieć się z Tobą kochać, skoro nie podoba Ci się sposób,  w jaki to robi? I to wyniesienie z łóżka, wiele osób w małżeństwie tak robi, a potem się skarży na chłód. To nie jest dojrzałe załatwienie sprawy,  ale samobój.
Każda pretensja dla wrażliwca to cios, Ty może ot tak sobie to rzucasz i zapominasz, on pamięta, bierze do siebie i boi się cokolwiek zrobić, by znów nie schrzanic. Tak podejrzewam, bo może być inaczej, Ty go znasz, nie ja.
Ale tak jako ostatnie podejście zrób próbę, spróbuj nie narzekać, ani razu, a bądź ciepła, inicjuj,  przytulaj. Nie czekaj na niego, zaczynaj sama. Do niczego nie zmuszaj. Kilka dni. Zobacz, czy się otworzy, ośmieli. Jeśli nie, to może rzeczywiście egoista i nie ma sensu się starać.

13

Odp: Mój mąż,moje małżeństwo

Pati,
wymieniłaś cały pakiet złych cech  męża, tego co w nim nie lubisz, tego co masz mu za złe.

Co masz do zarzucenie sobie ?

Przecież jesteście razem od 19 lat.
Wpływacie nawzajem na swoje zachowanie.

"kto z kim przestaje..." smile

Co Ty chciałabyś zmienić w sobie, co mąż chciałby zmienić ?

14

Odp: Mój mąż,moje małżeństwo

małżeństwo to nie wieczne motylki w brzuchu , to-Praca -nad związkiem

15

Odp: Mój mąż,moje małżeństwo

W tych czasach małżeństwo niestety traktowane jest jako"niemodne". Ja wcale nie uważam, że to dobre podejście, ale ludzie o czymś bardzo ważnym zapomnieli.... Kiedy chce się wziąć ślub, to trzeba pozbyć się "egoizmu". I tu nie chodzi o to, żebyś mu wypominała: - Ty egoisto! - albo czy tam on Cię nazwie egoistką, bo się czepiasz i w kółko wymagasz eh... Nie o to mi chodzi!
Wy jesteście już po ślubie, ale małżeństwo również miłość dwojga osób, a w miłości nie ma miejsca na wpatrywanie się w swoje potrzeby. Czyli? Nie chodzi o to żebyś przestała się szanować, tylko żeby on zamiast o sobie, myślał najwięcej o Tobie i Twoich brakach, a Ty zamiast wpatrywać się w to czego Ci brakuje - zaczniesz myśleć, co może mu być brak.... I nie ma czegoś takiego jak: Ale ja potrzebuję, ja chcę a Ty nie dajesz mi tego!!! To nara!!! - Egoizm prawda?
Oczywiście bezsensu żebyś przez tą zmianę przechodziła sama, bez niego. Na prawdę to wymaga zrozumienia z dwóch stron. Dlatego jeśli chcesz jeszcze podjąć próby ratowania tego małżeństwa to na pierwszym planie powinna być rzeczowa rozmowa, ale nie ostra wink i musisz z góry wiedzieć co powiedzieć smile Pozdrawiam.

16

Odp: Mój mąż,moje małżeństwo

Chmmm...dajecie do myślenia drogie Forumowiczki.Czego chciałby ode mnie mój mąż?Żebym była twarda,niepłaczliwa(choć nie jestem-do płaczu zmusiła mnie ostatnio wizyta u onkologa bo jechałam z przekonaniem że wszystko jest oki).Żebym dała"jeść",za dużo nie gadała bo mąłżon ceni święty spokój,nie zmuszała go do płacenia rachunków bo tego chronicznie nie znosi....
Jak tak teraz zastanawiam się nad tym czego mój mąż oczekuje ode mnie to przychodza mi do głowy tylko kwestie związane z codziennym funkcjonowaniem...
Jeśli już zamierzam sobie popłakać to robię to tylko wtedy kiedy nie ma go w domu bo wiem że chronicznie tego nie lubi.Zdarza mi się marudzić.A i owszem,tylko komu się nie zdarza...Wyzbyłam się wpadania w panikę czy niepotrzebnego"nakręcania się"bo wiem że w wielu sytuacjach tylko zdrowy rozsądek daje radę.Jeśli chcę mieć pomalowane okna to sama je maluję bo wiem że nie ma czasu i ochoty"na takie pierdoły"
Raz tylko zrobiłam,nawet nie awanturę,ale raban bo małżon jako kierowca ma faktycznie ciężką pracę,ale chronicznie nie cierpię jak często powtarza"że moja praca to nie praca.,i bardo często lubił tak mówić.W końcu spytałam się czy chce się przekonać jak bardzo moja praca nie jest pracą jak moja nie-wypłata wyparuje z konta...
Dziś wróci z pracy bardzo późno a ja umówiłam się na wieczór z siostrzenicą która przyjechała z zagranicy.Wiem doskonale że nie będzie miał absolutnie nic przeciwko mojemu wyjściu z domu(nawet mnie z niego wygoni)jeśli tylko wróci a psy będą wyprowadzone i nakarmione,w piecach będzie napalone,obiad przyszykowany ,gotowa kąpiel i nie bede się za wiele odzywać bo pewnie bedzie go bolała głowa...
Co do sfery seksualnej...to nie jest tak że ja narzucam mu swoją wolę czy zmuszam go do czegoś czego nie chce....Zresztą efektem niezmuszania są zbliżenia raz na kilka miesięcy.To czego bym chciała od niego w intymnych sytuacjach to były delikatne sugestie "że może by tak...sam jeśli miał ochotę na coś równie odmiennego,delikatnie to sugerował i ja staram się robić to samo,bo wiem że w jego przypadku,w tej materii nic na siłę...
Próbowałam namówić go na wspólne bieganie bo chciałam żeby po całym dniu za kółkiem się"rozluźnił"no i myślałam o tym żeby troszkę czasu spędzić razem....to stwierdził że mam się od niego odpier...ić bo on nie będzie biegał i już.Jak sama chcę to proszę bardzo...
Znam go i wiem że to nie może być nic na siłę,przez lata nauczyłam się mediacji"na mojego męża"bo wiem że nie lubi być do niczego zmuszany.Ostatnio zaskoczyła mnie moja najstarsza siostra,stwierdzeniem zgoła innym od Waszego:Młoda do cholery!Kiedy ty się ogarniesz!?Najpierw siedzisz całe lata na dupie w domciu-bo Jacek!latasz wkoło niego ,dogadzasz a on i tak ma cię w Du....e i wiecznie siedzi przed kompem(nie będę przytaczać nazw ulubionych gier-bo to i tak nie ma znaczenia)
Dlatego tu napisałam,bo mam w kwestii własnego męża dwie odmienne opinie...

17

Odp: Mój mąż,moje małżeństwo

Nie wiem co napisać?

18 Ostatnio edytowany przez gagatka0075 (2015-11-20 12:50:43)

Odp: Mój mąż,moje małżeństwo

Dlatego powtarzam, nie znamy go, możemy się mylić, oceniamy opis, nie zawsze po myśli Autora  smile każda opinia będzie inna, bo każdy ma swoje doświadczenia i uprzedzenia.
Nie zgadzam się z zanusem,  że małżeństwo wyklucza egoizm. Trzeba go mieć, choćby po to, by nie skakać wokół męża, potem mu to wypominając. Robić dla niego tylko tyle, ile chcesz,  sobie także dogadzając,  nie czekając na niego. Byle bez krzywdzenia.
Nie lubi biegać, więc go nie zmuszaj, wielu nie lubi. Nie chce malować okien, to zrób to Ty albo weź fachowca. W łóżku jest konserwatysta... tu już wiele nie poradzisz. Ale skoro daje Ci go do użytku, używaj smile obsłuż się sama, zakład, że jemu się też spodoba wink
Jest między Wami dużo wrogości, ktoś to zaczął, może oboje, może to jego obronną reakcja na Twoje ustawiczne zrzędzenie...nie wiem. Jak to mówią, widziały gały co brały, ale, co w życiu częste, po zaanektowaniu są niezadowolone i chcą zmiany. A tu zonk,  facet nie plastelina. Jest konkretnym tworem z ograniczonymi możliwościami, nie da Ci więcej niż może,  choć postara się w odpowiednich warunkach, ale  nie przy fochu i narzekaniu. My działamy dokładnie tak samo.Wyprowadziłas się z łóżka za karę w końcu.
Nie dziwię się, że woli psa,.on mu daje bezwarunkowa akceptację, czułość,  miłość, radość życia. Bo Wy sobie nawzajem dajecie już tylko złość, niechęć, żal. Powstał mur, który moim zdaniem można skruszyc,  potrzeba dużo humoru,  luzu, dobrych chęci. Nie brzmisz jak zakochana kobieta, ale może spróbuj go chociaż polubić na nowo. Jeśli tkwi przy Tobie 19 lat, to może niekoniecznie tylko z przyzwyczajenia. Może mu na Tobie zależy tylko tez przeważa w nim złość i zniechęcenie. Spróbujcie to zmienić albo faktycznie,  skończcie te mękę i ułożcie sobie szczęśliwe życie osobno.

19

Odp: Mój mąż,moje małżeństwo

Gagatka...poryczałam się...

20

Odp: Mój mąż,moje małżeństwo
oldorando napisał/a:

A ja tak- na zasadzie adwokata diabla;-)

Moge sie mylic, ale rozwaz to autorko, jesli TOBIE jeszcze zalezy...

Ja tu widze z twojej strony mase pretensji, o pierdoly, ktorych rizwiazanie nie stanowi klopotu nawet z sublokatorem( pranie- no, litosci)
Mysle, ze twoj maz widzi to samo- pretensje.
Pies okazuje mu uczucie, a on jest spragniony uczuc.
On chce sie w lozku dopiescic, a ty chcesz " mocniej" on chce byc oczekiwany, wazny, wartosciowy, doceniony, upragniony, .....
A jest krytykowany...
On nie wychodzi do ciebie ze swoja potrzeba( byc moze) , bo widzi, ze dla ciebie licza sie efekty, nie uczucia.
( idz do lekarza, pomaluj sciane, itd) zadaniowo- nie emocjonalnie.
Kiedy ostatnio powiedzialas mu, jak dobrze, ze jest?
Ze jest przy tobie?
Ile znaczy dla ciebie, ze mozesz sie przytulic?
Zapytalas(!) czy CHCIALBY zrobic jakis remont, cos zmienic?
Zapytalas o jego uczucia? O to jak sie czuje z tym ze...cos tam?
Kiedy powiedzialas mu, ze martwisz sie o niego, ze tesknisz, ze go pragniesz, ze zrobil cos fajnie?
Kiedy sie szczerze ucieszylas z jego powodu?

Nie zrozum mnie zle- nie twierdze, ze jestes dla niego zimna, obojetna, nieczula.
Na pewno twoje " popychanie go" do dzialania jest podbudowane troska, i walka by bylo lepiej...
Sama sobie odpowiedz, czy mam racje, czy nie.
Jesli nie- to pakuj graty- bo on juz odpuscil, on ciebie juz nie chce uwodzic.
Jesli ty jego jeszcze chcesz, to licz sie z tym, ze jeden gest nie zmieni od razu wszystkiego, ze to bedzie ciezka praca.
Ze on musi na nowo zobaczyc w tobie kochajaca, ciepla, wrazliwa dziewczyne, dla ktorej bedzie chcial byc mezczyzna ( przez duzeM), a moze sie nie udac, mozliwe, ze odpuscil juz calkowicie....

Ty odpowiadasz tylko za to, co ty wybierzesz, co ty zdecydujesz, jak ty sie zachowasz...I

Nie wiem- nie powiem ci, czy jest warto walczyc.
Ty musisz zdecydowac.

Najkrocej:
On sie czuje jak malarz, pomocnik, zapladniacz...
A chce sie poczuc kochany.
Chce CHCIEC POMALOWAC SCIANE DLA KOBIETY, KTORA GO KOCHA
a nie
POMALOWAC SCIANE KOBIECIE, KTOREJ ZALEZY NA SCIANIE

Wciaz nie twierdze, ze jest jak mowie- dopuszczam tylko taka przyczyne jego obojetnosci.

Jeden wielki stek bzdur!
Zawsze PAN coś znajdzie żeby powiedzieć autorce, że nie dba o niego i jest pokrzywdzony.
Typ  Piotrusia Pana.
Autorko. On się nie zmieni. Bo Cię Nie Kocha! W tym cały sekret!
Pakuj walizki i zmykaj jak najdalej.
Pies się nim zajmie:)

21

Odp: Mój mąż,moje małżeństwo

Cholera, przykro mi, to nie jest atak na Ciebie, to przemówienie adwokata Twojego męża. Mam na niego najechac byś poczuła się lepiej?

22

Odp: Mój mąż,moje małżeństwo

Nieee...to nie o to chodzi .Po prostu tak mnie naszło...W sercu czuję że mi zależy,że powinnam jeszcze próbować a w głowie...no cóż..pojawia się taka mała wredna kropeczka i mówi że nie chcę...

23

Odp: Mój mąż,moje małżeństwo

Uważam, że póki nie ma nic do stracenia, spróbować zawsze warto, choćby po to, by mieć poczucie, że zrobiło się wszystko,  co było można. Współczuję problemów zdrowotnych,  to też może mieć na Was wpływ. Sama musisz ocenić, czy jest jeszcze dla Was jakaś szansa, żeby to nie była walka z wiatrakami i stracony czas. Ale póki finansowo i tak jesteście na siebie skazani, cóż szkodzi zawalczyć. Łączy Was szmat czasu. Powodzenia smile

24

Odp: Mój mąż,moje małżeństwo

rdos kropka net ukośnik pl

25 Ostatnio edytowany przez zmierzch (2015-11-20 13:47:07)

Odp: Mój mąż,moje małżeństwo

Patrycja
Przeczytałam twój pierwszy post i aż kiwałem głową z niedowierzaniem, a po kolejnych twoich wpisach trudno mi pojąć, że wciąż jesteś w tym związku.
Zgadzam się z Elle, że wygląda to wszystko na wypalenie i to takie doszczętne.
To ty załatwiasz mu pełną obsługę jak służąca: sprzątanie, gotowanie, pranie, zajmowanie się pieskami a Pan po pracy wiecznie zmęczony przychodzi i ciszy w domu wymaga, bo głowa boli. Na twoje propozycje wspólnego spędzania czasu -ON NIE, na twoje (poniżające jak dla mnie) prośby o seks - ON NIE, na twoje propozycje szukania rozwiązań w jego zdrowotnych problemach - ON NIE. Dodatkowo, mówiąc dosadnie ma w d...pie twoje problemy zdrowotne.

Patrycja, dziewczyny, które tobie tutaj napusały, że jest przyczyna takiego jego zachowania, mają rację. Nic się nie dzieje bez przyczyny. Ale nie zgadzam się z tym, że sama sobie jesteś winna i pewnie to twoje nieodpowiednie zachowanie spowodowało, ze jest jak jest.
Może zaczniesz do męża pisać podania z prośbą o przytulenie, wyrażenie troski twoim stanem zdrowia, zainteresowania twoimi sprawami. Może napisz petycję, aby zechciał z tobą uprawiać seks, bez zasypiania.
Litośći.
Wbij sobie, Pati do głowy, że za słowami o bólu głowy, o zmęczeniu, o tym, że on musi wcześnie wstać kryje się zupełnie inna przyczyna, którą on albo nie zna, bo jej sobie nie uświadamia, albo zna, ale nie chce wypowiedzieć na głos.
On ciebie nie kocha.
Mężczyzna, jeśli kocha kobietę, to chociażby z kopalni po dwóch szychtach wrócił, to jak się wykąpie i zje, to jest gotowy do miłosnych uniesień z kochaną kobietą.
Mężczyzna, dla którego kobieta jest ważna i cenna, dba o nią i o jej zdrowie, bo chce, aby ona była z nim jak najdłużej w zdrowiu.
Mężczyzna, który kocha interesuje się swoją żoną i jej sprawami, jej pracą.
Ale nie w twoim przypadku.
JEGO MIŁOŚĆ JUŻ DAWNO WYGASŁA

26 Ostatnio edytowany przez zbytdelikatna (2015-11-20 14:48:53)

Odp: Mój mąż,moje małżeństwo

Patrycjo, współczuję ci bardzo. Można wszystko wytłumaczyć i przekręcić na korzyść twojego męża, oprócz jednego - jego zachowania, jak wróciłaś od onkologa. Tego nijak się nie da. Ja bym ci poradziła inaczej, przestań robić cokolwiek, żyj sobie sama dla siebie, chociaż z nim pod wspólnym dachem.Albo to go wreszcie ruszy i przejrzy na oczy, albo nie. Jak nie, to masz dwa wyjścia, albo wziąć rozwód, albo niestety ( problemy finansowe ) żyć tak dalej razem ale osobno. Mam w najbliższej rodzinie podobny przykład. Kobieta stawała na głowie, żeby mąż zechciał traktować ją jak żonę, co mu się odwidziało po kilku latach małżeństwa. I nic nie ugrała. On miał wywalone na wszystko.Ze względu na dzieci i finanse żyją dalej pod jednym dachem, ale osobno. Ona teraz jest z tego zadowolona, przestało jej zależeć, ale im bardziej przestaje jej zależeć, tym częściej on wykonuje jakieś żółwie kroki, żeby było między nimi lepiej.

27

Odp: Mój mąż,moje małżeństwo
gagatka0075 napisał/a:

Uważam, że póki nie ma nic do stracenia, spróbować zawsze warto, choćby po to, by mieć poczucie, że zrobiło się wszystko,  co było można. Współczuję problemów zdrowotnych,  to też może mieć na Was wpływ. Sama musisz ocenić, czy jest jeszcze dla Was jakaś szansa, żeby to nie była walka z wiatrakami i stracony czas. Ale póki finansowo i tak jesteście na siebie skazani, cóż szkodzi zawalczyć. Łączy Was szmat czasu. Powodzenia smile

Zanim się poddasz nie skreślaj wszystkiego. Lepiej jeszcze zawalczyć za małżeństwo zanim klamka zapadnie.

28

Odp: Mój mąż,moje małżeństwo
zbytdelikatna napisał/a:

Patrycjo, współczuję ci bardzo. Można wszystko wytłumaczyć i przekręcić na korzyść twojego męża, oprócz jednego - jego zachowania, jak wróciłaś od onkologa. Tego nijak się nie da. Ja bym ci poradziła inaczej, przestań robić cokolwiek, żyj sobie sama dla siebie, chociaż z nim pod wspólnym dachem.Albo to go wreszcie ruszy i przejrzy na oczy, albo nie. Jak nie, to masz dwa wyjścia, albo wziąć rozwód, albo niestety ( problemy finansowe ) żyć tak dalej razem ale osobno. Mam w najbliższej rodzinie podobny przykład. Kobieta stawała na głowie, żeby mąż zechciał traktować ją jak żonę, co mu się odwidziało po kilku latach małżeństwa. I nic nie ugrała. On miał wywalone na wszystko.Ze względu na dzieci i finanse żyją dalej pod jednym dachem, ale osobno. Ona teraz jest z tego zadowolona, przestało jej zależeć, ale im bardziej przestaje jej zależeć, tym częściej on wykonuje jakieś żółwie kroki, żeby było między nimi lepiej.

Popieram zdanie zbytdelikatnej, nadskakiwaniem i usługiwaniem nic nie zyskasz, jego nie interesuje twoje samopoczucie.  Masz szansę coś naprawić w waszym związku ale tylko wtedy gdy jemu zacznie na tym zależeć. Zacznij żyć własnym życiem i tylko dla siebie, nie staraj się dla niego, nie nadskakuj. Układaj sobie życie tak jak by go już nie było.  Czasami całkowite odcięcie wzbudzi zainteresowanie małżonka i z ciekawości zbliżać się zacznie. Nie ważne jaka jest przyczyna obojętności męża, każdy zasługuje na szacunek i choćby minimalne zainteresowanie, ty możesz je wzbudzić jak poczuje, że on dla ciebie przestaje istnieć, może wtedy zacznie się starać, a może i nie ale chyba lepiej wiedzieć od razu na czym się stoi niż tracić czas.Twoja siostra dobrze ci radzi, zacznij żyć dla siebie bo szkoda twojego życia. On nie dba o twoja stronę ani seksualna ani zdrowotną. Jesteś mu obojętna jako kobieta, ważne że wypełniasz obowiązki domowe.
On jeździ w trasy, czy nie przyszło ci do głowy, że może tam ma kogoś i tam realizuje jako mezczyzna?

29

Odp: Mój mąż,moje małżeństwo

Azbestowa...Nie sądzę żeby kogoś miał "na trasie"kilka osób z bliskiego otoczenia mi już to sugerowało .Przeryłam jego komputer,konto telefoniczne i...nic.W telefonie powtarza się tylko 6 numerów.jeden jest szefa,drugi mój a pozostałe 4 to pracownicy z firmy.Ja wiem że historię w kopie można wyczyścić ale nie podejrzewam męża o zdradę i to absolutnie.Choć wiem "że pozory mogą mylić"Telefon zawsze leży na stole,mąż po pracy dzielnie trzyma się domu.Nigdzie nie wychodzi,nawet z kolegami na piwo(zresztą na to trzeba mieć kolegów.
Musze co prawda przyznać że dzisiejszy dzień upłynął nam nawet dość miło.Byliśmy na zakupach,udało się nawet dość sensownie porozmawiać(w większości były to sprawy domowe)ale to zawsze coś.Nawet zostałam przytulona i pocałowana!Wczoraj jak był w trasie to napisałam Sms-a :Kocham cię Michu"i jak oddzwonił to pierwsze pytanie było"co zbroiłaś w domu?"ale później usłyszałam"Ja też cię kocham"Muszę przyznać że mnie zatkało,ale zrobiło mi się cholernie miło...Jutro niedziela,liczę na dalszy ciąg miłego wekendu,to zawsze coś... smile

30

Odp: Mój mąż,moje małżeństwo
zmierzch napisał/a:

Patrycja
Przeczytałam twój pierwszy post i aż kiwałem głową z niedowierzaniem, a po kolejnych twoich wpisach trudno mi pojąć, że wciąż jesteś w tym związku.
Zgadzam się z Elle, że wygląda to wszystko na wypalenie i to takie doszczętne.
To ty załatwiasz mu pełną obsługę jak służąca: sprzątanie, gotowanie, pranie, zajmowanie się pieskami a Pan po pracy wiecznie zmęczony przychodzi i ciszy w domu wymaga, bo głowa boli. Na twoje propozycje wspólnego spędzania czasu -ON NIE, na twoje (poniżające jak dla mnie) prośby o seks - ON NIE, na twoje propozycje szukania rozwiązań w jego zdrowotnych problemach - ON NIE. Dodatkowo, mówiąc dosadnie ma w d...pie twoje problemy zdrowotne.

Patrycja, dziewczyny, które tobie tutaj napusały, że jest przyczyna takiego jego zachowania, mają rację. Nic się nie dzieje bez przyczyny. Ale nie zgadzam się z tym, że sama sobie jesteś winna i pewnie to twoje nieodpowiednie zachowanie spowodowało, ze jest jak jest.
Może zaczniesz do męża pisać podania z prośbą o przytulenie, wyrażenie troski twoim stanem zdrowia, zainteresowania twoimi sprawami. Może napisz petycję, aby zechciał z tobą uprawiać seks, bez zasypiania.
Litośći.
Wbij sobie, Pati do głowy, że za słowami o bólu głowy, o zmęczeniu, o tym, że on musi wcześnie wstać kryje się zupełnie inna przyczyna, którą on albo nie zna, bo jej sobie nie uświadamia, albo zna, ale nie chce wypowiedzieć na głos.
On ciebie nie kocha.
Mężczyzna, jeśli kocha kobietę, to chociażby z kopalni po dwóch szychtach wrócił, to jak się wykąpie i zje, to jest gotowy do miłosnych uniesień z kochaną kobietą.
Mężczyzna, dla którego kobieta jest ważna i cenna, dba o nią i o jej zdrowie, bo chce, aby ona była z nim jak najdłużej w zdrowiu.
Mężczyzna, który kocha interesuje się swoją żoną i jej sprawami, jej pracą.
Ale nie w twoim przypadku.
JEGO MIŁOŚĆ JUŻ DAWNO WYGASŁA

Miłość trzeba pielęgnować.

31

Odp: Mój mąż,moje małżeństwo
Patrycja781 napisał/a:

Azbestowa...Nie sądzę żeby kogoś miał "na trasie"kilka osób z bliskiego otoczenia mi już to sugerowało .Przeryłam jego komputer,konto telefoniczne i...nic.W telefonie powtarza się tylko 6 numerów.jeden jest szefa,drugi mój a pozostałe 4 to pracownicy z firmy.Ja wiem że historię w kopie można wyczyścić ale nie podejrzewam męża o zdradę i to absolutnie.Choć wiem "że pozory mogą mylić"Telefon zawsze leży na stole,mąż po pracy dzielnie trzyma się domu.Nigdzie nie wychodzi,nawet z kolegami na piwo(zresztą na to trzeba mieć kolegów.
Musze co prawda przyznać że dzisiejszy dzień upłynął nam nawet dość miło.Byliśmy na zakupach,udało się nawet dość sensownie porozmawiać(w większości były to sprawy domowe)ale to zawsze coś.Nawet zostałam przytulona i pocałowana!Wczoraj jak był w trasie to napisałam Sms-a :Kocham cię Michu"i jak oddzwonił to pierwsze pytanie było"co zbroiłaś w domu?"ale później usłyszałam"Ja też cię kocham"Muszę przyznać że mnie zatkało,ale zrobiło mi się cholernie miło...Jutro niedziela,liczę na dalszy ciąg miłego wekendu,to zawsze coś... smile

Miło się czyta smile Miłość trzeba pielęgnować i zapobiegać rutynie. Może wtedy milczał bomial problemy albo zdenerwowany.

32

Odp: Mój mąż,moje małżeństwo

Jestem 11 lat po ślubie, mamy córkę i właściwie tym się tylko różnimy;-)
Wiem o czym piszesz, jak to cholernie boli. Mogłam stanąć na uszach!
Mąż zaczął się wypalać kilka lat temu, trafiliśmy a terapię. Nie pomogła.
U nas oprócz braku zaangażowania, braku seksu, zamykania się w sobie meża,
cichych dni do mnie i córy, doszły problemy z wychowywaniem  i kilka
poważnych chorób które po drodze u nas zagościły.
Od kilku miesięcy nie rozmawiamy w ogóle, czekamy na uregulowanie spraw
finansowych i rozwód....

33

Odp: Mój mąż,moje małżeństwo
sias09 napisał/a:

Od kilku miesięcy nie rozmawiamy w ogóle, czekamy na uregulowanie spraw
finansowych i rozwód....

I to są skutki unoszenia się dumą: dziecko żyje w domu,  w którym panuje cisza. Jakie to  dojrzałe hmm
To też zwalicie na faceta? Bo on się wypalił, on się nie odzywa, on funduje ciche dni. Tak, on pewnie to zaczął. "No to, skoro on, to i ja. Nie będę się odzywać, wyciągać ręki, mam swój honor i nie będę włazić w cztery litery. Człowieka, który kilka lat temu był całym moim światem. Kij z córką,  niech zobaczy, jak okropni są faceci".
Przykro mi, ale w tym  przypadku oboje okazaliscie się niedojrzali i niemadrzy. Nie ma ratunku dla związku, trudno, niektórych rzeczy się nie przeskoczy. Ale urządzić z życia taki cyrk mając dziecko,  które zasługuje na to, by dla niego zachować choćby pozory,  dogadać się na poziomie podstawowym,  z odrobiną kultury i szacunku...? Żadne z Was nie okazało się dobrym rodzicem ani nawet dorosłym,  odpowiedzialnym człowiekiem. Duma okazała się ważniejsza.

34

Odp: Mój mąż,moje małżeństwo

Sias09,Moge tylko współczuć takiego"finału".Może się nie znam(w końcu dzieci nie mam)ale może powinniście spróbować choć konwersacji choćby dla dobra córki.W końcu oboje jesteście jej rodzicami.Jeśli nie dogadujecie się już "między sobą"to może warto zawalczyć o komunikację dla dobra dziecka?

35

Odp: Mój mąż,moje małżeństwo

Zle zrozumiałyście moją wypowiedz.  Mąż przestał się odzywać w lutym, zaznaczam kolejny raz.
Stwierdził, że nic nie czuje do mnie, wypalił się , dusi się itp. Wcześniej też to słyszałam,
potem już nigdy nie było dobrze. Zawsze robiłam coś nie tak, nie było go przy chorobie,
przy problemach itd.  JA próbowałam wszelkimi sposobami, wyciągałam rekę kilkadziesiąt razy
i teraz i kiedyś.
Ale on nie chciał.  W kwietniu poszedł do adwokata, po czym stwierdził ze
napewno chce się rozstać. On NIE chce być z nami, to on podjął taką decyzję.
Nie pytał się mnie o zdanie. A o córce powiedział, ze da sobie radę, bo jest silna!
Ja nie mam o kogo walczyć, nie naprawię sama związku.
I nie mów mi że ja unosze się dumą. Moja duma już daaaawno temu się schowała.
Szczególnie od momentu urodzenia dziecka.
A dalej tkwimy razem w mieszkaniu, bo musimy miec kasę na przeprowadzkę,
nie będę się wdawać w szczególy , wybacz

36

Odp: Mój mąż,moje małżeństwo

Wolałabym, aby wypowiedział się kto ś kto ma doświadczenia w temacie.
Ktoś kto wie, jak wygląda rozmowa ze ścianą, z kimś kto zamyka
się w sowim pokoju i  gapi cały dzień w komputer.... i nie interesuje go
szkoła, lekcje, zajęcia dodatkowe, zakupy, sprzątanie . NIC.
Mam mówić do takiej osoby??? Jak?

37 Ostatnio edytowany przez gagatka0075 (2015-11-22 18:19:08)

Odp: Mój mąż,moje małżeństwo

Nawet jak do upośledzonego umysłowo - łopatologicznie.
Może i przestał być kochającym człowiekiem, ale nie przestał być ojcem, współlokatorem, prawnie  mężem, i z tego tytułu jest Wam winien choćby kilka słów dziennie, grzecznych słów oczywiście, i znośną przyjazną atmosferę. Jeśli nie umiałby się dostosować , to wypirzyłabym księcia, słowo daję.
Przepraszam za ostry ton we wcześniejszej wypowiedzi.  Zaszufladkowałam Cię według poprzednich ocen. Do ratowania związku potrzeba dwóch osób, oczywiście, tu po jego stanowczej chęci zakończenia małżeństwa nawet nie ma o co walczyć. O zwyczajną uprzejmość co najwyżej, ale tego gadowi bym nie odpuściła smile Nie wyobrażam sobie żyć w takim domu, dziecko da radę, ale co przejdzie, to aż strach myśleć.
Moim zdaniem zawsze warto schować dumę do kieszeni i wyciągnąć rękę na zgodę, po minimalne choćby porozumienie. Traktować jak wroga kogoś, z kim było się tak blisko, nie warto. W Twoim przypadku już nie ma szans na szczęśliwe zakończenie, ale Patrycja ma szansę załatwić to jeszcze w sposób polubowny i  ludzki, bo jej chłop, mimo,że półgębkiem, ale sie odzywa i focha nie strzela.
Byłam w Twojej sytuacj o krok przed rozwodem, ale fakt, nawet w najgorszym momencie komunikacja między nami nie osiągnęła poziomu ciszy. Mając dzieci po prostu musieliśmy się dogadać, dla ich dobra i normalnego życia.

38 Ostatnio edytowany przez zmierzch (2015-11-22 18:46:57)

Odp: Mój mąż,moje małżeństwo
zanus.1993 napisał/a:

Miłość trzeba pielęgnować.

Powiedz to mężowi Patrycji big_smile

Patrycja
Nic nie musisz.
Jeśli trzyma cię przy mężu twoja niska pensja i to, że raz na kilka tygodni odezwie się do ciebie "po ludzku" to twoja sprawa. Od ciebie zależy jak przeżyjesz swoje życie. Tam gdzie stawiasz swoje granice i warunki, tam będziesz.
Niektóre kobiety mogą żyć z facetami, którzy ich nie kochają i traktują jak darmową pomoc domową, inne nie.
Niektóre kobiety widzą dla sobie inną rolę w związku niż popychadło, a inne nie.
Niektórym kobietom wystarczy, że nie pije zbyt dużo, nie bije zbyt mocno, ale wystarczy, że jest. Inne mają większe oczekiwania.

W życiu otrzymujesz to, co sobie wynegocjujesz.
Nic nie musisz.
Możesz coś zmienić, ale nie musisz.
Możesz chcieć zmiany, ale nie musisz nic zmieniać.

39 Ostatnio edytowany przez gagatka0075 (2015-11-22 20:05:14)

Odp: Mój mąż,moje małżeństwo
zmierzch napisał/a:

W życiu otrzymujesz to, co sobie wynegocjujesz.

A ja wychodzę z założenia, że otrzymujesz to, co dajesz.
Jasne, że nie w każdym przypadku. Ale jeśli wybrało się na męża w miarę normalnego człowieka,  to mało który na dobro będzie reagował złem, czy odtrąci wyciągnięta na zgodę rękę. Bo idealnych facetów naprawdę można policzyć na palcach. O ile nie kręci nas samotność, jesteśmy skazane na charakterologicznie niedoskonałe typy, mające swoje przywary i nawyki. Da się znieść?  Z reguły tak, trzeba tylko  odpowiedniego, mniej drażliwego podejścia,  bez uczulenia na punkcie własnym, nie traktując wszystkiego jako olania, czy odrzucenia, można też zachować się głupio mając słaby dzień czy bezpodstawny żal. Liczy się ogólny zarys. Bo wpaść w błędne koło wzajemnych pretensji jest łatwo, zaślepieni bólem niekoniecznie obiektywnie ocenimy zachowanie partnera, a to juz prosta droga do kryzysu i rozstania. Warto na chwilę wyłączyć emocje i chłodnym okiem ocenić sytuację. To nie jest naiwność czy głupota, to próba ratowania wieloletniego, nie zawsze złego związku.
Czy spróbować, to i tak rozsądzic każdy autor musi samodzielnie.  Bo nasze,  subiektywne oceny nie powinny być wyznacznikiem decyzji, co najwyżej mogą być "innym punktem widzenia".

40 Ostatnio edytowany przez zmierzch (2015-11-22 20:05:23)

Odp: Mój mąż,moje małżeństwo
gagatka0075 napisał/a:

A ja wychodzę z założenia, że otrzymujesz to, co dajesz.

gagatko
Powyższe słowa w twoich ustach brzmią dla mnie bardzo niewiarygodnie, ze względu na twoją zdradziecką przeszłość big_smile

A w temacie, to z takiej właśnie postawy mamy w naszym kraju tyle cietpiętnic, które uważają, że jak będą się jeszcze bardziej starać, jeszcze bardziej obsługiwać Pana, jeszcze mniej zajmować się swoimi sprawami, to Pan wreszcie zwróci na nią uwagę, doceni i po główce pogłaszcze.

Niestety, tak to nie działa. Ludzie wykorzystują naiwność/oczekiwania/sposób wychowania tych, którzy nie potrafią stawiać granic i pozwalają na wykorzystywania się.

Powtarzam, w życiu nie dostaje się tego, co w naszym mniemaniu nam się NALEŻY a to, co sobie wynegocjujemy.



Nauczcie się ludzie odróżniać zaangażowanie od poświęcenia.
Wiecie jaka jest różnica między zaangażowaniem a poświęceniem w przypadku jajek na bekonie?
Kura się zaangażowała, a świnia się poświęciła big_smile

41

Odp: Mój mąż,moje małżeństwo

Zmierzch...Widzisz...Ja doskonale wiem że mój mąż mnie kocha.On ma poważny problem w okazywaniu swoich uczuć.Czasami jest tak że ta jego miłość"aż mu uszami cieknie"a czasami jest(w większości czasu)drętwy jak flaki.Osoby z zewnątrz uważają mojego męża za osbę wyjątkowo towarzyską,otwartą ,zabawną itp.W domu jest odwrotnie.Nigdzie nie wychodzi po pracy(no chyba że z pieskami)nie ma takich znajomych z którymi mógłby wyjść na przysłowiowe piwo.decydowanie woli posiedzieć przed komputerem albo posiedzieć na kanapie.Najlepiej wtedy dać mu święty spokój i się nie odzywać ,bo wtedy jest najszczęśliwszy.
Dzisiaj naszła mnie taka refleksja,pewnie tym razem posypią się na mnie gromy,ale kiedy tak "oczekuję i oczekuję"na seks(czasami miesiącami)to jak już do niego dojdzie to przestało mnie to cieszyć.Owszem"skorzystam z okazji"(jak to brzmi)ale niespecjalnie mnie już to cieszy....Niedawno mi się"udało"Mąż zadowolony,ja"technicznie"też ale jedno zdanie męża zepsuło wszystko,choć zakładam że nie było to absolutnie złośliwe:"Czy teraz jesteś zadowolona?Czy to było to o co co chodziło?"Poczułam się dziwnie....
Jeszcze będę próbować.Na dzień dzisiejszy nie jestem w stanie udzielić nikomu odpowiedzi czy chcę montynuować ten związek czy mam go serdecznie dość....Jeszcze zobaczę...

42 Ostatnio edytowany przez gagatka0075 (2015-11-22 21:09:32)

Odp: Mój mąż,moje małżeństwo
zmierzch napisał/a:

gagatko
Powyższe słowa w twoich ustach brzmią dla mnie bardzo niewiarygodnie, ze względu na twoją zdradziecką przeszłość big_smile

Zmierzchu, jesteś niezawodna smile
Ale nie jest powiedziane,  że nigdy nie otrzymam tego, co dałam. Tu decyzja należy do mojego męża.

A w temacie, to z takiej właśnie postawy mamy w naszym kraju tyle cietpiętnic, które uważają, że jak będą się jeszcze bardziej starać, jeszcze bardziej obsługiwać Pana, jeszcze mniej zajmować się swoimi sprawami, to Pan wreszcie zwróci na nią uwagę, doceni i po główce pogłaszcze.

Niestety, tak to nie działa. Ludzie wykorzystują naiwność/oczekiwania/sposób wychowania tych, którzy nie potrafią stawiać granic i pozwalają na wykorzystywania się.

Powtarzam, w życiu nie dostaje się tego, co w naszym mniemaniu nam się NALEŻY a to, co sobie wynegocjujemy.



Nauczcie się ludzie odróżniać zaangażowanie od poświęcenia.
Wiecie jaka jest różnica między zaangażowaniem a poświęceniem w przypadku jajek na bekonie?
Kura się zaangażowała, a świnia się poświęciła big_smile

A kto tu mówi o poświęceniu i cierpietnictwie? Bo na pewno nie ja.
Ja tylko jestem przeciwna księżniczkowaniu, unoszeniu się źle pojętą dumą. Dlaczego niektórym danie kolejnej szansy i pokojowe podejście do partnera kojarzy się automatycznie z naiwnością i zezwoleniem na wykorzystanie?
To absolutnie nie jest tak.
Dla mnie nie każde niewłaściwe zachowanie partnera jest zamachem na moje dobre chęci,  co najwyżej bzdurnym epizodem. Nie snuje teorii spiskowych, że każdy facet myśli tylko o tym, jak zagonić kobietę do garów i sprzątania, nic z siebie nie dając, mało tego, jeszcze gnębiac. Jest wielu dobrych, wartościowych ludzi obu płci, i dlatego mój punkt widzenia bardzo często bywa na początku pozytywny.
Nie znam podmiotu i nie skreślam go automatycznie tylko dlatego,  że jest mężczyzną.  A zauważ,  że Ty już piszesz o nim pogardliwie per "Pan".  Zakładasz z góry,  śmiało i niekoniecznie sprawiedliwie, jego charakter i zamierzenia. Zalatuje mi to rasizmem smile
Patrycjo,  fakt, po tym poście zwatpilam,  bo wszystko inne da się znieść, traktując męża kropka w kropkę jak on nas,  ale życie bez seksu lub z tak byle jakim...to duża strata.  Więc rozważ, kobieto, czy choć na "starość" nie warto by zrobić rewolucję i poszaleć smile

43

Odp: Mój mąż,moje małżeństwo

Gagatka...Sugerujesz"kogoś na boku"?Przed chwilą siedziałam w wannie.Wchodzi małżon(oglądał wiadomości)i mówi"Michu?A ty już wysłałaś list do św.Mikołaja że chcesz Na nastepny rok gruby portfel i szczupła sylwetkę?"Zanim cokolwiek zdążyłam odpowiedzieć,usłyszałam"Mam tylko nadzieję że dodałaś żeby się nie popier...ł jak w ubiegłym roku
"Zdążyłam tylko odpowiedzieć że jest z niego Cham ,jak usłyszałam że on tylko żartował.
Wiem że sobie jaja robił ale jak wyszedł to się poryczałam.

44

Odp: Mój mąż,moje małżeństwo

Boszesz mnie broń przed takim sugerowaniem, naprawdę sprawdziłam, boczniaki szczęścia nie dają, z całego serca NIE polecam. Choć przyznaję, tak świetnego seksu ze swoim jak teraz przez całe  22 lata  nie miałam, więc ...mam mieszane uczucia co do żalu.
Ale wracając do Twojego... Znalazł se na fb żarcik i go zaserwował. Po prostacku,  ale chyba bez podtekstów. Czemu tak Cię to zabolało?  Kobietko,  musisz chyba popracować nad odpornością. Olej, albo jeszcze lepiej, odgryz się smile w sieci na pewno znajdziesz coś odpowiedniego.

45 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-11-22 21:15:34)

Odp: Mój mąż,moje małżeństwo

gagatka, Dystans do siebie - wiadomo, podstawa. Ale jednak od najbliższych osób mamy prawo nie oczekiwać "dowalania".

A co do tego typu żarcików z ust mężczyzn, to myślę, że bardzo rzadko takie żarty nie mają "ziarnka" prawdy, na zasadzie - powiem Ci coś, ale w taki sposób, żebym w razie czego mógł powiedzieć, że to był tylko żart, a nie mam odwagi (ani nie znam takiej formy) żeby Ci to samo powiedzieć wprost i nie w "żartobliwej" formie.

No więc jedni opowiadają kawały (z aluzjami), inni właśnie chlapną coś takiego jak to z Mikołajem.. niby nic, a jednak autorka intuicyjnie czuje, że coś w tym było.
To są takie szpileczki, na które sugeruje się nam, że osobie z dystansem i poczuciem humoru nie przystoi reagować - i to jest bardzo szkodliwe, bo daje drugiej osobie ciche przyzwolenie na wsadzanie takich szpileczek bezkarnie, a Ty masz się uśmiechać żeby nie wyjść na sztywniarę.

Nie fajnie.

46

Odp: Mój mąż,moje małżeństwo
zmierzch napisał/a:
gagatka0075 napisał/a:

A ja wychodzę z założenia, że otrzymujesz to, co dajesz.

gagatko
Powyższe słowa w twoich ustach brzmią dla mnie bardzo niewiarygodnie, ze względu na twoją zdradziecką przeszłość big_smile

A w temacie, to z takiej właśnie postawy mamy w naszym kraju tyle cietpiętnic, które uważają, że jak będą się jeszcze bardziej starać, jeszcze bardziej obsługiwać Pana, jeszcze mniej zajmować się swoimi sprawami, to Pan wreszcie zwróci na nią uwagę, doceni i po główce pogłaszcze.

Niestety, tak to nie działa. Ludzie wykorzystują naiwność/oczekiwania/sposób wychowania tych, którzy nie potrafią stawiać granic i pozwalają na wykorzystywania się.

Powtarzam, w życiu nie dostaje się tego, co w naszym mniemaniu nam się NALEŻY a to, co sobie wynegocjujemy.



Nauczcie się ludzie odróżniać zaangażowanie od poświęcenia.
Wiecie jaka jest różnica między zaangażowaniem a poświęceniem w przypadku jajek na bekonie?
Kura się zaangażowała, a świnia się poświęciła big_smile


możesz mieć wymagania, mozesz negocjować, dawać z siebie- w sjo ryba, bo ta druga osoba i tak dać ci tyle ile bedzie chciała ci dac

i czytam wątek patrycji i jest mi mega smutno, bo jest okropnie samotną kobietą która cieszy się gdy maż jej wyśle sms-a

47 Ostatnio edytowany przez zmierzch (2015-11-22 21:31:56)

Odp: Mój mąż,moje małżeństwo
Patrycja781 napisał/a:

Zmierzch...Widzisz...Ja doskonale wiem że mój mąż mnie kocha.On ma poważny problem w okazywaniu swoich uczuć.Czasami jest tak że ta jego miłość"aż mu uszami cieknie"a czasami jest(w większości czasu)drętwy jak flaki.Osoby z zewnątrz uważają mojego męża za osbę wyjątkowo towarzyską,otwartą ,zabawną itp.W domu jest odwrotnie.Nigdzie nie wychodzi po pracy(no chyba że z pieskami)nie ma takich znajomych z którymi mógłby wyjść na przysłowiowe piwo.decydowanie woli posiedzieć przed komputerem albo posiedzieć na kanapie.Najlepiej wtedy dać mu święty spokój i się nie odzywać ,bo wtedy jest najszczęśliwszy.
Dzisiaj naszła mnie taka refleksja,pewnie tym razem posypią się na mnie gromy,ale kiedy tak "oczekuję i oczekuję"na seks(czasami miesiącami)to jak już do niego dojdzie to przestało mnie to cieszyć.Owszem"skorzystam z okazji"(jak to brzmi)ale niespecjalnie mnie już to cieszy....Niedawno mi się"udało"Mąż zadowolony,ja"technicznie"też ale jedno zdanie męża zepsuło wszystko,choć zakładam że nie było to absolutnie złośliwe:"Czy teraz jesteś zadowolona?Czy to było to o co co chodziło?"Poczułam się dziwnie....
Jeszcze będę próbować.Na dzień dzisiejszy nie jestem w stanie udzielić nikomu odpowiedzi czy chcę montynuować ten związek czy mam go serdecznie dość....Jeszcze zobaczę...

Pati
Człowiek to taka "cwana bestia", która sobie zracjonalizuje, zignoruje, zapomni to, co potrzebuje, aby podtrzymać swoje przekonania.
Ja w zachowaniach twojego męża, które opisujesz nie widzę grama miłości.
Ale może ja ja inaczej definiuję, inaczej czuję i inaczej doświadczam MIŁOŚĆ niż ty, Kochana.
Wiem jedno w ziązku powinna być Komunia dusz, serc i ciał.
Nie musi być cały czas sielanka, ale nawet jak się dwoje ludzi od siebie oddali na chwil kilka to tylko po to, aby jeszcze bardziej się do siebie potem zbliżyć.
Ty możesz widzieć miłość zupełnie inaczej.

Ale Pati, gdy nie czujesz się w swoim małżeństwie zaopiekowana, otoczona troską i wsparciem, gdy nie czujesz, ze otrzymujesz tyle, ile chciałabyś i powinnaś otrzymywać, gdy zwyczajnie nie czujesz się kimś najważniejszym i wyjątkowym - to tego powinnaś się wyraźnie i głośno domagać. Nie czekaj aż on się domyśli, nie staraj się jeszcze bardziej kosztem siebie i swoich potrzeb aby on wreszcie docenił, nie oczekuj, że problemy same się rozwiążą ale DZIAŁAJ.

Życie masz jedno, szkoda każdego dnia , w którym musimy rezygnować z tego, co nas uszczęśliwia w imię podporządkowywania się wizjom życia i pragnieniom innych ludzi.
Zajrzyj na stronę projektegoistka.

48

Odp: Mój mąż,moje małżeństwo
Elle88 napisał/a:

gagatka, Dystans do siebie - wiadomo, podstawa. Ale jednak od najbliższych osób mamy prawo nie oczekiwać "dowalania".

A co do tego typu żarcików z ust mężczyzn, to myślę, że bardzo rzadko takie żarty nie mają "ziarnka" prawdy, na zasadzie - powiem Ci coś, ale w taki sposób, żebym w razie czego mógł powiedzieć, że to był tylko żart, a nie mam odwagi (ani nie znam takiej formy) żeby Ci to samo powiedzieć wprost i nie w "żartobliwej" formie.

No więc jedni opowiadają kawały (z aluzjami), inni właśnie chlapną coś takiego jak to z Mikołajem.. niby nic, a jednak autorka intuicyjnie czuje, że coś w tym było.
To są takie szpileczki, na które sugeruje się nam, że osobie z dystansem i poczuciem humoru nie przystoi reagować - i to jest bardzo szkodliwe, bo daje drugiej osobie ciche przyzwolenie na wsadzanie takich szpileczek bezkarnie, a Ty masz się uśmiechać żeby nie wyjść na sztywniarę.

Nie fajnie.

ja takie żarciki nazywam pociskami tomahawk: taktyczny pocisk manewrujacy, wie dokładnie  gdzie ma uderzyć i rzadko pudłuje

49

Odp: Mój mąż,moje małżeństwo

Gagatka...ostatnio na fb krążył taki dowcip kabaretu Paranienormalni, o tym że US wpadł na pomyśł opodatkowania udanego pożycia seksualnego w związkach.Pokazałam to mojemu a on w rechot"popatrz miśku jaki byśmy zwrot podatku dostali!"Nie odpowiedziałam nic ,ale w duchu się zaśmiałam że nas to US na terapię pewnie wysłał bo przy próbie wypłacenia nam zwrotu to by z torbami poszedł.
Zmierzch...dobrze powiedziane,chyba sama lepiej bym tego nie określiła...

50 Ostatnio edytowany przez zmierzch (2015-11-22 21:30:45)

Odp: Mój mąż,moje małżeństwo
NiobeXXX napisał/a:
Elle88 napisał/a:

gagatka, Dystans do siebie - wiadomo, podstawa. Ale jednak od najbliższych osób mamy prawo nie oczekiwać "dowalania".

A co do tego typu żarcików z ust mężczyzn, to myślę, że bardzo rzadko takie żarty nie mają "ziarnka" prawdy, na zasadzie - powiem Ci coś, ale w taki sposób, żebym w razie czego mógł powiedzieć, że to był tylko żart, a nie mam odwagi (ani nie znam takiej formy) żeby Ci to samo powiedzieć wprost i nie w "żartobliwej" formie.

No więc jedni opowiadają kawały (z aluzjami), inni właśnie chlapną coś takiego jak to z Mikołajem.. niby nic, a jednak autorka intuicyjnie czuje, że coś w tym było.
To są takie szpileczki, na które sugeruje się nam, że osobie z dystansem i poczuciem humoru nie przystoi reagować - i to jest bardzo szkodliwe, bo daje drugiej osobie ciche przyzwolenie na wsadzanie takich szpileczek bezkarnie, a Ty masz się uśmiechać żeby nie wyjść na sztywniarę.

Nie fajnie.

ja takie żarciki nazywam pociskami tomahawk: taktyczny pocisk manewrujacy, wie dokładnie  gdzie ma uderzyć i rzadko pudłuje

I ma gdzieś, co czuje "obdarowany" sad

A gdy mocno zaprotestuje, jak łatwo odwrócić sytuację i dołożyć mu dodatkowo brak poczucia humoru i dystansu

51

Odp: Mój mąż,moje małżeństwo
NiobeXXX napisał/a:
Elle88 napisał/a:

gagatka, Dystans do siebie - wiadomo, podstawa. Ale jednak od najbliższych osób mamy prawo nie oczekiwać "dowalania".

A co do tego typu żarcików z ust mężczyzn, to myślę, że bardzo rzadko takie żarty nie mają "ziarnka" prawdy, na zasadzie - powiem Ci coś, ale w taki sposób, żebym w razie czego mógł powiedzieć, że to był tylko żart, a nie mam odwagi (ani nie znam takiej formy) żeby Ci to samo powiedzieć wprost i nie w "żartobliwej" formie.

No więc jedni opowiadają kawały (z aluzjami), inni właśnie chlapną coś takiego jak to z Mikołajem.. niby nic, a jednak autorka intuicyjnie czuje, że coś w tym było.
To są takie szpileczki, na które sugeruje się nam, że osobie z dystansem i poczuciem humoru nie przystoi reagować - i to jest bardzo szkodliwe, bo daje drugiej osobie ciche przyzwolenie na wsadzanie takich szpileczek bezkarnie, a Ty masz się uśmiechać żeby nie wyjść na sztywniarę.

Nie fajnie.

ja takie żarciki nazywam pociskami tomahawk: taktyczny pocisk manewrujacy, wie dokładnie  gdzie ma uderzyć i rzadko pudłuje


Dokładnie - dowalanie w białych rękawiczkach.
Nigdy nie chciałabym być z takim mężczyzną. Wolałabym żeby mi powiedział wprost, że uważa, że przytyłam, czy coś tam zasugerował niż takie żenujące żarty.
Zabija w ten sposób zaufanie i potem nigdy nie wiesz kiedy ktoś taki żartuje , a kiedy podświadomie się za coś na Tobie odgrywa pod pozorem żartu. Pieprzyć coś takiego.

Pod tym co napisała Zmierz też się podpisuję. W tych Twoich opisach autorko czuć wielka potrzebę Miłości, której nie otrzymujesz, więc chwytasz się każdego 'ochłapu' jaki on rzuci i oglądasz to z każdej strony, "tulisz się" do tego.. no przykro się to czyta.

52

Odp: Mój mąż,moje małżeństwo
zmierzch napisał/a:

gdy mocno zaprotestuje, jak łatwo odwrócić sytuację i dołożyć mu dodatkowo brak poczucia humoru i dystansu

O to to. To jest dokładnie to, co robią niektórzy panowie w wątkach mężczyźni vs kobiety.
Najpierw dowalają, a potem zarzucają kompleksy czy brak dystansu, tymczasem każdy średnio inteligentny czytający widzi, że to co pisali pisali właśnie po to by dowalić od początku.
Żałosne, ale najwięcej mówi o wygłaszających takie opinie czy sypiących takimi "żarcikami" jak mąż autorki.

53 Ostatnio edytowany przez gagatka0075 (2015-11-22 21:46:37)

Odp: Mój mąż,moje małżeństwo

I to właśnie jest klasyczny przykład różnicy w podejściu do sprawy. Ja tu nie zakładam od razu złośliwej aluzji, przytyku czy "pocisku". Uważam, że większość mężczyzn nie rozkminia takich rzeczy, są prości jak budowa cepa i konstruują swoje wypowiedzi w prosty, niezawoalowany sposób.  Dla mnie to miał być żart, dla Was obraza.
Cały czas podkreślam, uważam Wasze podejście za idealizm, nie, żeby zły, tylko trochę nieżyciowy. Bo ideałów, moim zdaniem, nie ma.
Pati, to było akurat dobre smile
i nie wiem, czy to dowód na jego dystans do siebie czy bezkrytyczność.

54 Ostatnio edytowany przez gagatka0075 (2015-11-22 21:44:55)

Odp: Mój mąż,moje małżeństwo

dubel

55 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-11-22 21:45:27)

Odp: Mój mąż,moje małżeństwo

Uważam, że większość mężczyzn nie rozkminia takich rzeczy, są prości jak budowa cepa i konstruują swoje wypowiedzi w prosty, niezawoalowany sposób

Gagatko, ja właśnie dokładnie z tego samego powodu uważam to co napisałam smile
Ten żart to tak naprawdę nie był żart, ale co miał jej powiedzieć, jak zobaczył reakcję?? Pomyśl..

I jest też spora różnica między poszukiwaniem i oczekiwaniem 'ideałów' i idealnych zachowań, a..dowolaniem partnerowi czy olewaniem go, bo "we mnie się wypaliło i mnie się już nie chce".

56

Odp: Mój mąż,moje małżeństwo

Gagatka...ja też nie wiem,ale moja reakcja w sumie mnie rozbawiła( nawet nie wiem czemu) smile

57

Odp: Mój mąż,moje małżeństwo
Patrycja781 napisał/a:

Gagatka...ja też nie wiem,ale moja reakcja w sumie mnie rozbawiła( nawet nie wiem czemu) smile

Acha, no to wszystko jasne.
Nawet z własnych łez i reakcji będziesz się śmiała, żeby to utrzymać.

Ręce opadają.

58

Odp: Mój mąż,moje małżeństwo

Patrycja
Odpowiedz szczerze, czy wyobrażasz sobie życie bez faceta?
Czy wszystko zniesiesz, zrobisz i wytrzymasz byle tylko on był?

59 Ostatnio edytowany przez gagatka0075 (2015-11-22 22:07:16)

Odp: Mój mąż,moje małżeństwo
Elle88 napisał/a:

Gagatko, ja właśnie dokładnie z tego samego powodu uważam to co napisałam smile
Ten żart to tak naprawdę nie był żart, ale co miał jej powiedzieć, jak zobaczył reakcję?? Pomyśl..

I jest też spora różnica między poszukiwaniem i oczekiwaniem 'ideałów' i idealnych zachowań, a..dowolaniem partnerowi czy olewaniem go, bo "we mnie się wypaliło i mnie się już nie chce".

Tak, myślę, i nadal podtrzymuję wersję żartu. Nie pomyślał, że zaboli, że się przejmie, że tak weźmie do siebie, bo przecież żarcik z US też był tendencyjny, ale nie zabolał.
Elle, ja jestem świetnym przykładem, że po kryzysie, wypaleniu, nawet krzywdzie, jaka jest zdrada, można mieć fajny, szczęśliwy, choć oczywiście nieidealny związek. Potrzeba tylko odrobinę pokory i masę dobrych chęci. Jasne, że z obu stron. Ale dopóki trwa się w przeświadczeniu, że mąż to zło wcielone, jest się ślepą na dobre gesty, które Ty nazywasz "ochłapami", widzi sie tylko krzywdę, to nie wyjdzie. Nic się nie zmieni. Nie przerwie się koła złych akcji i reakcji. Jeśli wyciągnie się rękę w znaku pokoju i partner ją przyjmie, odda, to już jest sukces. Bo w kiepskiej atmosferze to i żarty sa głupie, fakt.
Nie twierdzę, że związek Pati da sie uratować, że jej mąż jest  tylko zbłąkanym, ale dobrym partnerem. Uważam tylko, że zawsze przed poddaniem się warto spróbować zawalczyć, bo spędzenie z sobą tylu lat świadczy o tym, że coś wartościowego w tym związku było.

60 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-11-22 22:12:21)

Odp: Mój mąż,moje małżeństwo

Chwila.. Bo my chyba jesteśmy w 2 różnych wątkach..

Gdzie Ty tutaj widzisz te starania ze strony męża? Masz na myśli to, że wysłał jej smsa czy nazwał: "Michutkiem" podczas wygłaszania tego -boki zrywać - żartu?
No jeśli tak wyglądają dobre chęci i wysiłki to chyba widzimy to inaczej.

Ty masz dobry seks z mężem i poprawę relacji, ale wiesz dlaczego??
Ano tylko i wyłącznie dlatego, że on się wystraszył, że Twoja zdrada = koniec i SAM Z SIEBIE postanowił działać. I działa.

A tutaj tylko autorka działa i staje na głowie.

Uważam, że jeśli jest cień szansy i OBYDWIE strony chcą (ale nie na poziomie deklaratywny, tylko realnym) -  powinno się próbować. Ale na litość - nie odwalać samemu całą robotę i pić 'zupę z gwoździa' ciumkając przy tym z podziwem i smakiem, że niby się pije szampana..

61

Odp: Mój mąż,moje małżeństwo

Elle, sam z siebie to mój mążnie zdziałałby nic. Nawet tu na forum mamy przyklady, że faceci samotnie walczący o żony nie maja szans, póki one po doopie nie dostaną i myślenie im sie nie zmieni. Bo i mnie w głowie właśnie z podejścia typu " nie sypia ze mną często, więc nie kocha, olewa, ma głęboko" przestawiło się na "walczy, wybaczył, więc jednak mnie chce". Mój nie jest romantyczny, wylewny, ale tym jednym gestem udowodnił, że mu zależy.
Negujesz te smsy, a  niestety, bez porządnego wstrząsu, to tylko małe kroczki będą świadectwem uczucia. Mało? Jak sie złoży do kupy trochę tych pokojowych gestów, poprawę atmosfery, to może wyjść niezły argument za .
I nikt tu niczego nie udaje, a najmniej autorka, na litość. Mało tego, moim zdaniem nadal nie jest otwarta na swojego męża i nie wiadomo, czy będzie. Być może za dużo już między nimi zaszło niedobrego.

62 Ostatnio edytowany przez zmierzch (2015-11-22 22:48:57)

Odp: Mój mąż,moje małżeństwo

gagatko
Czy zwróciłaś uwagę na fragment, w którym autorka opisuje zachowanie swojego męża wobec problemów zdrowotnych żony.
Tu nie chodzi TYLKO o jego notoryczne odmawianie seksu oraz niechęć wobec prób Patrycji zmierzających do rozwiązania problemu z potencją.
Tu nie chodzi TYLKO o żarciki, których celem jest sprawienie jej przykrości, sprawienie by jej poczucie wartości spadło.
Tu nie chodzi tylko o to, źe męża Patrycji męczy jej obecność, jej gadanie, jej sprawy.
Tu nie chodzi o to, że ignoruje wszelkie propozycje Patrycji na wspólne spędzanie czasu.
Tu chodzi o to, że on nie wykazuje ŻADNEGO zainteresowania Patrycją jako kobietą, partnerką, przyjaciółką, kochanką.

On zauważy jej brak, gdy w domu nie będzi posprzątane lub obiad nie będzie ugotowany albo pieski będą zaniedbane. Ona ma w ich związku ściśle określoną rolę, chociaż pewnie sama się przyłożyła do tej sytuacji

63

Odp: Mój mąż,moje małżeństwo
zmierzch napisał/a:

gagatko
Czy zwróciłaś uwagę na fragment, w którym autorka opisuje zachowanie swojego męża wobec problemów zdrowotnych żony.
Tu nie chodzi TYLKO o jego notoryczne odmawianie seksu oraz niechęć wobec prób Patrycji zmierzających do rozwiązania problemu z potencją.
Tu nie chodzi TYLKO o żarciki, których celem jest sprawienie jej przykrości, sprawienie by jej poczucie wartości spadło.
Tu nie chodzi tylko o to, źe męża Patrycji męczy jej obecność, jej gadanie, jej sprawy.
Tu nie chodzi o to, że ignoruje wszelkie propozycje Patrycji na wspólne spędzanie czasu.
Tu chodzi o to, że on nie wykazuje ŻADNEGO zainteresowania Patrycją jako kobietą, partnerką, przyjaciółką, kochanką.

On zauważy jej brak, gdy w domu nie będzi posprzątane lub obiadu nie ugotuje.


Ooo, to to to....
A wtedy trzasnie focha..
Wyprowadzi sie, zeby milala nauczke i zaczela sie starac....
A za pol roku odezwie sie, ze chce wracac....
( to tak z doswiadczen wlasnych)

Tylko moze aytorka do tego czasu uzna, ze nie warto, zeby wracal....?

64 Ostatnio edytowany przez gagatka0075 (2015-11-22 23:43:24)

Odp: Mój mąż,moje małżeństwo

Zmierzch, oczywiście,  że zwróciłam uwagę. Tylko z tego,  co zrozumiałam, to nie jest sytuacja permanentna, od początku trwania znajomości, tylko efekt zaniedbań i kryzysu, jaki przechodzą? Bo chyba po 10 latach chodzenia nie brałaby z nim ślubu, gdyby wtedy było źle.  A w kryzysie to jest standard,  że wszelkie działania będą przeciw partnerowi lub w najlepszym wypadku obojętne. Choć mogło być gorzej, jak w przypadku  sias09, gdzie mąż się wypiął na wszystko i wszystkich,  zachowując jak palant.
Jasne, że jest źle. I od nich zależy,  czy się związek poprawi, czy tragizm  pogłębi i zaprzepasci wszystko. Bo wierz mi, jeszcze półtora roku temu byliśmy ze swoim sobie tak obcy i dalecy, że nie dałabym nam nawet ciut nadziei. A jednak się udało. Więc czy można stawiać 100% na koniec? Ja nie zamierzam smile
A żart, mówię, zakompleksionym to byle słówko wydaje się aluzja i kopniakiem. JEŚLI do tej pory nie wypominał krągłości,  to może nie przesadzajcie.
A na nie bycie wykorzystywaną jest rada - nie gotować i nie sprzątać. Zapisać się na jakieś kursy, mieć dobrą wymówke, a nawet użyć choroby i NIE ROBIĆ!  Okaże się wtedy, czy tylko po to małż życzy sobie mieć kobietę.
Dość tych przekomarzanek,macie swoje racje, ja mam swoje, życzeniowo- życzliwe, nic nie poradzę smile
Dobrej nocy smile

65

Odp: Mój mąż,moje małżeństwo

Czasami nachodzi mnie refleksja czy jak bym była sama to było by mi lżej.Brak drugiej osoby tłumaczył by brak uczuć,no bo w końcu kto by je miał okazywać?Mąż swojego czasu pracował poza granicami kraju i pojawiał się w domu raz na kilka tygodni.Również jeździł jako kierowca międzynarodowy.Było mi wtedy łatwiej funkcjonować na codzień bo i tak byłam zdana tylko na siebie i swoje możliwości.Mąż jak już wracał na"urlop" to był jakiś taki bardziej stęskniony,zresztą cały czas powtarza że jak by tylko miał okazję to by znów"wypalił" za granicę(oficjalnie ze względów finansowych)Jak w tej chwili to piszę to mam wrażenie że jako żona" z doskoku" jestem dla niego lepszym rozwiązaniem niż na codzień...kurczę...

Posty [ 1 do 65 z 72 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Mój mąż,moje małżeństwo

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026