Jestem bardzo zakompleksioną dziewczyną, co często wpływa bardzo negatywnie na seks.
Nie czuję się atrakcyjna i pociągająca, jednak nie unikam seksu, ponieważ go uwielbiam.
Często jednak po nim, jestem w kiepskim humorze, ponieważ nie umiem skupiać należytej uwagi na seksie, myśląc o tym, że jestem beznadziejna.
Cały czas byłam przekonana, że X zaczął unikać seksu, bo znudziło mu patrzenie na mnie
i ciągłe wysłuchiwanie żali. Zresztą wcale mnie to nie zdziwiło ![]()
Jednak po dłuższej rozmowie, okazało się, że X panicznie boi się seksu. Denerwuje się, że nie umie mnie zaspokoić i dlatego jestem taka niezadowolona. Nawet sms-y typu "mam na Ciebie ochotę", powodują że jest przerażony, że znów nie uda mu się wystarczająco długo i dobrze.
Więc wyobrażając sobie nasze myśli podczas seksu:
- "jestem beznadziejny"
- "jestem beznadzijena"
zastanawiam się czy jest jakaś możliwość uratowania tego wszystkiego.
Razem postanowiliśmy to przeczekać, dorosnąć i zrobić sobie kilkumiesięczną przerwę.
Myślicie, że to ma jakiś sens?
A może jego strach to tylko durna wymówka?
Pomóżcie, proszę.