netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

Teraz moja kolej!!!

24 odpowiedzi7 643 wyświetleniazałożony przez Tosia2015, 18.11.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 25 ]

1 Ostatnio edytowany przez Tosia2015 (2015-11-18 20:42:04)

Temat: Teraz moja kolej!!!

Czytam wasze forum od jakiegos czasu (od kilku lat wlasciwie). Niewiem od czego zaczac, bo w mojej glowie panuje haos, jednak chcialabym, nawet jesli zabrzmi to haotycznie poprosic was o rade, o powiedzenie czegos madrego smile Mimo ze czytam wasze opinie czesto sluszne, dobre rady, to do
mojej konkretnej sytuacji one nie przemawiaja, poniewaz mam chwilowe zacmienie mozgu i chce poradzic sie
osobiscie. Mam kryzys... Ciezko wyrwac mi sie z toksycznego zwiazku, dlatego tu szukam pomocy...

2 Ostatnio edytowany przez Margolinka (2015-11-18 20:45:39)

Odp: Teraz moja kolej!!!

Żebyśmy mogli napisać coś mądrego, musisz opisać swój problem. Póki co, nie wiemy nic.

3

Odp: Teraz moja kolej!!!

Napisz o co chodzi- może uda się nam wyrwać Cię z dziadostwa.

Śmiało.

4

Odp: Teraz moja kolej!!!

Odezwij się na priv wink Chętnie z Tobą porozmawiam smile

5

Odp: Teraz moja kolej!!!

Juz dawno wpadlam na to, ze rozstanie to jedyne rozsadne wyjscie. Rozstajemy sie i owszem, ja jakos w miare to znosze, przywykam do jego nieobecnosci, a wtedy on zaczyna dzwonic do mnie, wystawac pod domem, przekonywac do rozmowy i jakos tak zawsze zamaci mi w glowie, ze robi mi sie szkoda przekreslic piecioletni zwiazek w ktorym bywaly tez dobre chwile. Wiem ze takie powroty do niczego dobrego nie prowadza, dlatego nie odbieram juz telefonow, udaje ze mnie nie ma, ale on tak latwo ze mnie nie zrezygnuje. Traktuje mnie jak swoja wlasnosc pod plaszczykiem wielkiej milosci. Jego nie da sie zniechecic. Jak to przerwac...?

6

Odp: Teraz moja kolej!!!

bywają dobre chwile? dobre chwile mają trwać a nie bywać sobie czasem.
musisz być silna, nie ma recepty jak to przetrwać. zajmuj się sobą. nie siedź za duzo w domu. wychodz, poznawaj ludzi i spedzaj czas z przyjaciółmi. nie marnuj kolejnych lat  z nim. jak już zadecydujesz w 100% ze nie cchesz jego pojawi się w koncu ktoś kto pokocha Ciebie i stworzyciue zdrowy związek. Wszystko da się przetrwać, nie łam się i trwaj w swoich postanowieniach.
ja na szczęście jestem silna, po wszystkim tym co przeszłam nie mam już problemu typu- jak to przetrwać. postanawaisz coś i sie tego trzymasz, po prostu.

7

Odp: Teraz moja kolej!!!

Ogolnie jest to mezczyzna urokliwy, postrzegany przez otoczenie jako inteligentny, przystojny i wogole cud.... Ja tez go takim postrzegalam do czasu.... Ostatnio mialam watpliwa przyjemnosc dowiedziec sie ze urzadza sobie pielgrzymki po ludziach i zali sie, ze go krzywdze, zdradzam!!! i co mu tam do glowy przyjdzie... Oczernia mnie, niewiem w jakim celu, myslac ze nikt mi nic nie powturzy. Obcy moze uwierza, swoi sie smieja i po tym wszystkim nie wstyd mu jeszcze przychodzic do mnie i liczyc na happy and... Nie wiem na co go jeszcze stac, jak go zniechecic, odciac sie od niego.

8

Odp: Teraz moja kolej!!!

Ja o tym wszystkim wiem, ze dobre chwile maja trwac,a nie bywac,nie zamykam sie w domu, jednak nie zawsze tak bylo. Poznalismy sie w pracy. Odtanczyl kilkumiesieczny taniec godowy zeby sie ze mna spotkac, poniewaz nie zwracalam na niego uwagi, no i stalo sie. Zaczelismy sie spotykac, oczlarowal mnie odrazu, chciaz na bajery jestem dosc odporna. Cos nie tak zaczelo sie dziac kiedy zaczal znikac bez slowa na cale tygodnie a ja sie martwilam, plakalam, myslalam czy moze cos mu sie stalo, a on potem zjawial sie jakby nigdy nic a chora glowa sie cieszyla. Powodem znikania bylo to, ze niby cos nie tak zrobilam, nie tak powiedzialam i dawalam sie na to nabrac odczuwajac poczucie winy, a potem strach czy moze znowu cos zrobie nie tak, czy on bedzie, czy moze znowu go nie zobacze. Taka glupota! Pamietam jaki odczuwalam wtedy bol. Nie do opisania. Poszlam nawet do psychiatry po antydepresanty, bo nie moglam ogarnac swoich emocji, dostalam jakies leki ale czulam sie po nich zle i zrezygnowalam, w tym okresie jakos trafilam na wasze forum, podczytywalam sobie. Ktoregos razu zamiast zamartwiac sie poszlam sobie po cztery drinki do biedrobki, potem kolejne cztery, zrobilo mi sie lzej, w pijackim widzie doszlam do wniosku ze pies go... no... i tym razem ja zniknelam.... Wkurzylam sie. Doznalam olsnienia. Doszlam do wniosku ze wlasciwie to niech sobie idzie. Tu dopiero zaczal sie zaskakujacy cyrk gdy przestalam odbierac telefony, udawac ze go nie znam, ignorowac. Odkrylam wtedy, ze to znikanie mialo byc kara dla mnie, zebym pocierpiala, pomyslala i dostosowala sie do jego oczekiwan, a tu pewnego dnia zong!  Cos piszlo nie po jego mysli. Zaczely sie jego lzy, ogolna rozpacz, przepraszanie, zrozumienie, branie winy na siebie gdy zobaczyl ze nie na mnie juz pod kontrola. Ze zaczelam sprawe stawiac w sposob oczywisty. Jak sie cos nie podoba, to dowidzenia!

9

Odp: Teraz moja kolej!!!

no i dobrze dostał za swoje, pokazałaś mu ten ból kiedy ktoś znika. ale co dalej? chcesz z nim być ? przecież to zupelnego sensu nie ma. on chwile poplacze bo walnęla go rzeczywistość, a Ty w koncu przejrzałaś na oczy. pochodzi, pokręci się obok Ciebie z pozniej znowu będzie to samo. Face nie wiem czego chce, albo nie chce związku wcale zwyczajnie. Czasem mu sie zachce to ma ciebie, a czsem ma kogo innego i coś innego. to nie jest normalny związek gdzie ludzie sobie uciekają. placzą i winią siebie za wszystko. coś takiego nie nazywa się związkiem tylko jakims psychicznym wykańczaniem drugiej osoby. Nie rozumiem jak nie można sie od tego uwolnić. coś Ci nie slusy to idziesz dalej, a nie ludzisz się jak dziecko, że się cos zmieni... Nie zmieni się nic

10

Odp: Teraz moja kolej!!!

Ja jestem swiadoma tego ze nic sie nie zmieni, nie mam do niego zaufania, szacunek tez trace o czym on doskinale wie. Jest uswiadomiony co i dlaczego. Oswiadczal mi sie kilka razy, ale doskonale wie ze ze nic z tego nie bedzie. Nigdy nie wezme slubu.Jedyny problem to to ze nie moge powiedziec ze nic do niego nie czuje. Czuje bol ale bez tego sie nie obejdzie, to naturalna reakcja i zaakceptowalam ja, kiedys minie. Unikam go a on nie odpuszcza. Czeka na moj slabszy moment, boje sie ze ten slabszy moment nadejdzie. Ja jestem gotowa zapomniec o nim, ale tym swoim chodzeniem za mna on mi tego nie ulatwia. Gdyby go tak nie widywac bylo by prosciej. Nie dociera do niego ze to koniec. Mi tez zal, ale destrukcyjne znajomosci trzeba konczyc. Tak byc musi. Ja wiem ze i jemu i mi jest trudno. Przeciez na poczatku rozstania nie stanowily dla niego prolemu, to w czym teraz jest problem? Inne kobiety jeszcze nie wyginely, nie mozna znalesc sobie innej? Ja jestem tym zmeczona. Na ksiezyc nie uciekne zeby go unikac. Nowego zwiazku nie szukam. Jak pomysle o zwiazku, odczuwam lek. Chce tylko zapomniec o tym co bylo.

11

Odp: Teraz moja kolej!!!

Tosiu, powiem Ci dlaczego on nie daje spokoju. Dlatego, że Ty już go znasz a on zna Ciebie. Wie, że masz do niego słabość i potrafi Tobą manipulować. Z każdą inną nie byłoby tak łatwo. Nad inną, musiałby się napracować jak i nad Tobą na początku. A po co miałby się znów wysilać? Tak łatwiej i wygodniej.
Nie poddaj się. Jeśli było Ci źle, byłaś nieszczęśliwa, to nie pozwól mu znów paroma łzami Ciebie złamać. Pamiętaj, że to średnio szczere łzy. Co najwyżej nad jego własnym "biednym losem". Że "stara" dziewczyna się wymyka z rąk, a nad nową nie bardzo chce mu się popracować. No bo przecież zmieniać się nie ma zamiaru, no a jakoś dziewczynę trzeba urobić.

12

Odp: Teraz moja kolej!!!

Dziekuje wszystkim za odpowiedzi, latwiej rozgryzac problem wspolnie. To prawda Margolinko ze dlugo sie znamy, przeszlismy razem wiele, jestesmy bardzo do siebie przywiazani, to sprawia ze nie latwo sie rozstac, ale to juz koniecznosc. Mysle, ze w obecnej sytuacji, to praca nad "nowa" dziewczyna bylaby dla niego latwiejszya i pewnie przyjemniejsza. Jezeli o ten temat chodzi, to jego klopot jest inny. On nie moze zniesc mysli ze ktos urobi mnie. To juz przerabialam. Mam wielu znajomych, jak to czlowiek ktory nie mieszka w buszu, mamy tez znajomych wspolnych i on swoich. Dziwnym trafem, lub nie trafem kiedy "nie widac" nas razem, zaczyna czesciej krecic sie kolomnie jakis kolega, to go doprowadza do szalu, czyni glupoty. Nigdy nie nazekalam na brak adoratorow, ale kiedy jestesmy razem (w sensie zwiazku) nie okazuje jakiejs zazdrosci, czy zaborczosci, ufa mi gdy wychodze z kolezankami na dyskoteke co zdarza nie czesto. Wyobraznia zaczyna mu dopiero pracowac gdy sie rozstaniemy. Pare juz tych rozstan bylo, stad nie dziwie sie jego nadzieji i przekonaniu ze zlosc na niego mi przejdzie. Mam slabosc nie tyle do niego... ile do tego ze przezylisy tez kawal dobrego czasu. Wiem ze nie mozna zyc wspomnieniami. Staram sie ogarniac teraz wszystko na sucho, oceniac fakty, nie sluchac od niego zadnych glupot. Przerabialam i obietnice i prosby i grozby jego samobujstwem i to tez nie wszystko... Musimy kazde pojsc swoja droga. Moze jak bende konsekwentna w unikaniu go i po paru miesiacach nie dam wciagnac sie w zadna rozmowe, to sprawa przycichnie. Innej opcji nie ma. Dzwoni co pare dni. Nie odbieram. Nie ma mnie na mapie. Na ile moge, to go unikam.

13

Odp: Teraz moja kolej!!!

Znikający facet- Tosiu znam to zjawisko bardzo dobrze. Ciagalam się z kimś takim grubo ponad dekadę. Wykanczalnia za życia. Ten mój dzwonił do mnie dwa dni temu i ryczal na mnie że odpierdala mi od pięciu miesięcy( zadzwonił z innego numeru bo wiedział że nie odbiore tel od niego). Był taki wściekły że nie masz pojecia- odkąd zaczelam walczyć z nim jego bronią on nie dane sobie że mna rady. Wie że do niego nie wrócę ale choruje jego narvystyczne ego.
Na marginesid- super sobie radzisz.

14

Odp: Teraz moja kolej!!!

Ja, Oliwio, wczesniej nie zdawalam sobie sprawy z tego, ze mozna z zimna krwia stosowac na kims takie sztuczki. Celem jego znikania bylo to, zeby przerobic mnie na swoje kopyto, wykorzystujac moje uczucia i emocje jakie mna targaja. Ja MIALAM za nim plakac, MIALAM czuc sie zle, a potem dziekowac bogu, za to ze jest jak sie pojawil. Jak to odkrylam, bylam wsciekla! Na siebie tez, ze nie ogarnelam rozumem tego wczesniej, ale gdy juz zrozumialam o co chodzi... Dalalam czadu! Na zimno, na spokojnie patrzylam na jego cyrki. Jak np. pakuje sie (powoli, spokijnie, zebym miala czas przestraszyc sie i go zatrzymac, a potem nerwowo, wymawiajac mi moje niby winy, zebym czula sie wszystkiemu winna) a potem dowiedziec sie ze rozstanie to byla moja decyzja, bo moglam cos zrobic i go zatrzymac. Porzucilam go i wykorzystalam!!! Jak nie ma na teatrzyk nawet slowa odzewu, facet wije sie z niedowierzania! A jeszcze jak sie okaze, ze zyjesz i to calkiem dobrze,  spotykasz sie z ludzmi, jezdzisz na wycieczki i jeszcze kreci sie obok ciebie jakis kolega? Ego boooli a ego to on maaaa! To ego nie moze sobie poradzic z poczuciem braku. Cos zostalo zabrane, a ego CHCE! I to chcenie nazywane miloscia. Bo on kocha! Zyc bezemnie nie moze! W to ze nie moze spokojnie zyc, to ja wierze, ale nie dlatego ze kocha, tylko dlatego ze CHCE, a nie ma. Trzeba trzymac sie i dawac takim gadzinom szkole. Bystry uczen czasami przerosnie mistrza. Kto mieczem wojuje, od miecza ginie! Oby bylo coraz wiecej swiadomych kobiet. Musimy sie trzymac. Czytalam gdzies na forum tym czy innym, jak kobieta pisala, ze zostawil ja maz, a robila dla niego wszystko, on nie robil nic. Poszedl do innej, gdzie skacze kolo niej, robi zakupy, gotuje sprzata. Kobitka nie potrafi ogarnac jak to i dlaczego. Dobrze, ze sa takie fora, bo mozna sie czegos jedna od drugiej nauczyc.
Ja na poczatku swoich "atrakcji" z bylym  podczytywalam to forum. Dobre rady plus wrodzony upor i efekt spotkania z gadem jest mniej oplakany. Dla mnie rzecz jasna. Teraz to krokodyl roni lzy.

15

Odp: Teraz moja kolej!!!

Ha!ha!ha! Ku teraz mojej uciesze opisze nasze ostatnie spotkanie. Przylazl, usiadl na fotelu, nic nie mowi (czeka i *uj wie na co liczy big_smile ) Sie przeliczyl i wybucha.... Ignorujesz mnie! Przeciez tu jestem! Mozesz cos zrobic! To tak mnie kochasz? Oszukalas mnie! Jestes falszywa! Powiedzialam mu wiec zeby nie zadawal sie z falszywymi ludzmi. Po co przychodzisz? Nie masz innych znajomych? On przyszedl do mnie! Do domu! Ale ty tu nie mieszkasz przeciez... big_smile Poszedl zly! cos tam gmerajac jeszcze, nie wiem co bo zamklam drzwi. Za pare dni dzwoni, raz, drugi i ktorys i znowu w nastepnych dniach. Widze go ze przychodzi, przesiaduje na lawce, czeka az wroce z pracy, a nie wie ze ja juz dawno jestem, tak jak ostatnio u sasiadki i widze przez jej okno co on robi big_smile Jak wypatruje czy ide, czy nie ide. Tydzien temu pukal do drzwi, cierpliwie, ale nie otworzylam. Napisal smska, ze chcial mnie tylko zobaczyc i ze (uwaga!) ZAWSZE MOGE SIE DO NIEGO ZWROCIC jak bende czegos potrzebowala. Moja chrzestna powiedziala, ze trzeba bylo napisac, ze potrzebny mi tysiak (na juz, zaraz bo cos tam, cos tam) i ze ciekawe co by zrobil. Nie chce mi sie bawc w kupie, ale faktycznie, ciekawe co by zrobil... big_smile

16

Odp: Teraz moja kolej!!!

Tosiu brawo! smile Jesteś na dobrej drodze do wolności i spokoju. Sama widzisz jak dobrze się czujesz teraz, gdy potrafisz się przeciwstawić jego manipulacjom. Bo to tylko manipulacje i żal, że wymykasz mu się z rąk. A przecież było mu tak wygodnie, a tu trzeba będzie zaczynać od nowa. Z kolei dla Ciebie rozpoczęcie wszystkiego od nowa, będzie szansą na lepsze i szczęśliwe życie. W końcu! smile

17

Odp: Teraz moja kolej!!!

Tosiu, ja też uważam, że takie fora są świetne, bo pomagają ludziom (bez względu na płeć, bo przecież porąbanych bab też jest całkiem sporo)spojrzeć na swój niezwykle skomplikowany problem zupełnie inaczej. Ja np. wczesniej zanim odkryłam, że moge wiedzę czerpać garściami z internetu latałam po psychologach, byłam nawet u psychiatry, bo podejrzewałam siebie o chorobę psychiczną, byłam przerażona tym, co dzieje sie w moim zyciu, bo z takim zjawiskiem jak znikający narcyz spotkałam się pierwszy raz w życiu. Pojęcia zielonego nie miałam z czym i z kim mam do czynienia. czasami myślałam, że śnię, bo z takimi absurdalnymi zachowaniami się z jego strony spotykałam.
Przypadkowo trafiłam na jakies forum i zaczęłam czytać- oczy robiły mi się okrągle ze zdziwienia, jak pięć złotych, a potem po nitce do kłębka. Wcześniej byłam pewna, że moja historia jest wyjątkowa, że coś naprawdę niesamowitego mnie spotkało, bo cóż to za wielka miłość musiała być, skoro non stop były rozłąki, po których to facet zawsze wracał niczym bumerang. Cuda roiły mi się w skołatanej głowie.
Dzisiaj śmieję się z tego, bo wiem, że znikających facetów działających jak klony jest całe mnóstwo, a moja historia w niczym nie była wyjątkowa, tylko typowa jak sku...r...wy..syn.
Nie wracaj do niego i faktycznie poproś go o tysiaka (conajmniej o tysiaka_, a zobaczysz jego reakcję- ale z tym, to ja oczywiście żartuję. Chociaż ja właśnie tak zrobiłam- facet nigdy nie kupił mi nawet kwiatka, bo uważał, że cięte habazie do niczego nie są mi potrzebne, ale innych prezentów też nie dostawałam- ten mój był i jest bardzo zamożnym człowiekiem, ale skąpym jak Harpagon. Gdy byłam już dobrze uświadomiona z jakiego rodzaju czubkiem mam do czynienia powiedziałam, że potrzebuję kilka tysięcy, bo to i tmto. Odstawiłam niezły teatr- on słuchał, słuchał i kiwał głową ze zrozumieniem. Potem wściekł się i usłyszałam, że nie potrafię zarządzać kasą i że to nie do pomyślenia, żebym jakich nawet takiej drobnej kwoty nie miała odłożonej na czarną godzinę. Zrobił więc ze mnie rozrzutną babę, która wywala kasę na pierdoły, zamiast myśleć o przyszłości, a potem zniknął i nie odzywał się kilka tygodni. Ja też się do niego nie odzywałam (w tamtym czasie stosowałam już jego taktykę z wielkim powodzeniem), więc nie miał wyjścia- musiał odezwać się on. Ani słowem nie zająknął się na temat kasy ani tego, że tak długo się nie odzywał- zadzwonił ot tak sobie, żeby sprawdzić, jak miewa się jego własność.
Taki facet nie kocha,  lecz on po prostu ma. Typ właściciela.
A jeśli chodzi o takich, którzy u kochanki dla której zostawiają dobre żony zapierdalają z robotą, jak motorki, to też są to dość popularne zjawiska. Żona skakała koło trutnia, podstawiała pod dziób i ze skóry wychodziła, by dom prowadzić niemalże idealnie- tymczasem taki wybyczony chłop i rozwydrzony do granic możliwości spotyka nagle ze dwadzieścia lat młodsza od jjego żony gwiazdę, wiąże się z nią, a potem skacze koło młodej tak, jak wcześniej skakała koło niego stara u zuzyta żona.
Tosiu trzymaj się dzielnie.

18

Odp: Teraz moja kolej!!!

Czytalam troche o znikajacych facetach. Ten okaz jest troche nietypowy. Zwykle te wynalazki znikaja, pozyja troche i sobie przypominaja o dziewczynach. Ten to sledzi kazdy moj krok. Ma jakas obsesje. To Narcyz wypisz wymaluj, czesto sie obraza bez powodu, jest najmadrzejszy i zawsze ma racje, a jak nie ma, to jest obrazony i i wtedy znika. Znika po to zebym sie pomartwila. Na to sie wkurzylam jak to odkrylam. On tak znika, ze caly czas gdzies kolomnie jest. Bywa ze mnie sledzi. ZAWSZE jak pojawi sie jakis kolega to on pokazuje ryjek. Kiedys spotkalam kolege-sasiada w biedronce, wracalismy razem do domu, a ten bach! doslownie z krzakow big_smile i pyta sie czy nam nie przeszkadza! Fakt ze ten kolega smolil do mnie przyslowiowe cholewki, ale ja go nawet nie lubilam, moj go znal stad, ze koles za mna lazil, nawet jak bylam z tym moim.Potrafil isc z nami np. niezaproszony na kebab, czy gdzies. Przyklejal sie i juz. Moj jak zobaczyl ze idziemy razem, grozil ze zabije i jego i siebie.  No i paru jeszcze takich przyklejakow mialalam. On nawet nie zdaje sobie z tego sprawy, ze meczy sam siebie. Obrazi sie, nie ma go ze mna, ale mnie pilnuje. Jak go jakis czas niewidze, odzyskuje spokuj i rownowage. Zyje sobie tam jakos. Gorzej jak uzna ze za bardzo sie stesknil. Wtedy sie zaczyna. Potrafi siedziec tyle pod moim domem, az sie nie wkur.... i nie podejde. Sasiedzi sie smieja, bo sie na nim poznali. Na poczatku mysleli, ze on taki kochajacy i biedny ale w koncu sie wyjasnilo, ze to poprostu czub! Ja z sasiadami zyje jak z rodzinom.Sasiedztwo mi sie udalo. Ostatnio sie dowiedzialam, ze go zdradzam! Od kolezanki sasiadki. A taki dobry chlop. Facet ma 38 lat, ale jak twierdzi wyglada na 29(tym, ktorzy nie wierza, musi pokazywac dowod, czym sie bardzo szczyci) big_smile Fakt, ze wyglada mlodo, ale glowe, to ja bym zamienila na inna. Nie to ze brzydka, ale pusta A moze by go opchnac na alegro w zamian za jakis fajny gadzet? big_smile Zamienie go na kota big_smile Juz kiedys mialam ekstra kota, ale mi zginal. Madry, czysty, nie lubil go, bo kocina zawsze spala w moich wlosach. Kazal mi wybierac "albo ja, albo kot!" Wybralam kota! big_smile No jak mialam wybor.... big_smile Ogolnie nie przepadam za kotami, ale ten byl kochany. Kiedys bym wiele dla tego mojego zrobila. Teraz go nawet nie lubie. W czym wiec problem?  Ktos moglby zapytac... Ano w tym, zeby mi sie nie odmienilo,bo on moze sobie odczekac, jak emocje i zlosc opadna i przyjdzie z jakis czas i moze uzyc roznych sposobow zeby zwrocic moja uwage np. grac cala noc na ballalajce. Nie wiem co to ballalajka,  ale jak bedzie zdesperowany, to bedzie gral! Kiedys o tym wspominal. Jak tu nie dac sie zlamac. Czy unikanie go pomoze?. Teraz jestem nastawiona przeciw niemu, a za balalajke dostal by jajkiem, powiedziala bym ze brzydko gra i prosze sobie stad isc. Problem jest taki, ze jak by mi kiedys przeszlo, byla bym na siebie potem zla. Poraz kolejny bym go czyms "urazila", pokazal by fochy, ktore dla mnie sa juz zalosne... znowu przezywala bym stres, a lepiej rozstac sie i juz. Nie wspomne juz o tym, ze doszlo do aktow przemocy. Mam to w glowie i sobie zapamietam. Glownie to trzyma mnie w postanowieniu o rozstaniui i podtrzymuje do niego negatywne uczucia.

19

Odp: Teraz moja kolej!!!

Tosia2015 za dużo tych złych uczuć i gadaniny. Czas na obojętność, znudzi mu się, jeżeli nie bedziesz reagować. Jego nie ma. Zacznij żyć swoim życiem.

20

Odp: Teraz moja kolej!!!

Zyje! Dzis zyje, sa dni gdy poprostu zyc sie staram. Mam kryzysy. Tu sobie musze ponarzekac, poprzypominac co trzeba.Taka autohipnoza smile Nie moge znowu wyjsc na losia....

21 Ostatnio edytowany przez Tomek4811 (2015-11-26 19:58:49)

Odp: Teraz moja kolej!!!
Tosia2015 napisał/a:

Zyje! Dzis zyje, sa dni gdy poprostu zyc sie staram. Mam kryzysy. Tu sobie musze ponarzekac, poprzypominac co trzeba.Taka autohipnoza smile Nie moge znowu wyjsc na losia....

No i jak się skończyła Twoja historia? Zaciekawiła mnie.

22

Odp: Teraz moja kolej!!!

Witam wszystkich i Ciebie Tomku. W odpowiedzi na Twojego posta napisze, ze trudno bedzie okreslic moment w ktorym ta historia bedzie miala swoj koniec. Niezmiennie trwam w postanowieniu odizolowania sie od tego co bylo i o dziwo idzie mi elegancko smile Im wiecej czasu rozlaki, tym lepiej dla mnie. W tym momencie postrzegam to, jakby to byl jedynie sen. W poniedzialek mialam jedynie mialam "niespodzianke" Wieczorem, gdy wychodzilam do znajomej, byl u mnie pod domem. Mroz jak cholera a on sterczal. Umklo mu chyba jak wychodze. Od tego czasu mam spokuj. Nie dzwoni nie pisze, nie widze go i sie nie stresuje. Nie mam zamiaru wiecej z nim nawet rozmawiac. Nawet jesli stanie na mojej drodze, zbende go milczeniem. To dziala. Najgorsze jest to ze zawsze, jak mysle, ze dal sobie spokoj, on sie pojawia i przezywam stres. Dobre w tej sytuacji jes to, ze pierwsze o czym pomyslalam jak go zobaczylam, to ucieczka smile To juz dobry odruch. Mam nadzieje, ze nie bende narazona na jakies gorsze przezycia.

23

Odp: Teraz moja kolej!!!

hmm piszesz bardziej niechlujnie niż ja smile
pozdrawiam

24

Odp: Teraz moja kolej!!!

Oj tam, oj tam... Nawet jesli, to jakie to ma znaczenie kwadrad? smile Cieszysz sie poprostu, czy moze jest jakis konkurs i mimo woli wyszlam na prowadzenie? tongue Jesli jest konkurs, to napisz przynajmniej jaka mozna dostac nagrode... a  jesli zwyczjnie sie cieszysz, to milego dnia zycze wink

25

Odp: Teraz moja kolej!!!

Witam. Przeżyłam zime. To prawie cud wink Emocje szalały góra-dół, góra dół... w zime to przeważnie dół, a nawet niżej. Ból imitował piekło na ziemi. Trudno jest sie uwolnić od toksyny jaką bywają niewłaściwie ulokowane uczucia. Ależ sie człowiek musi namęczyć, żeby emocje troche ustąpiły. Przyzwyczajenie, tesknota i co tam dochodzi do głosu. Czasami mi sie wydaje, że mój upór w odzwyczajeniu sie od niego grabiczy z szaleństwem. On mi sprawy nie ułatwia. W wigilie przebrał sie za Mikołaja i przyszedł z prezentem, w dzień kobiet też zaszalał. Ciężko sie odciąć, potem ciężko to znosze. Czeka mnie psychiatra?

Posty [ 25 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026