Witam,
Mam duży problem, chce rozstac sie z kobieta, ktora jestem 12 miesiecy. Wprawdzie od 1 miesiaca, nasze kontakty mocno sie oslabily, mamy ciche dni, ona pojechala mieszkac do babci.
Rozstamy sie pewnie dlatego, ze nie pasujemy do siebie - inne filozofie zyciowe, dod. kobieta ma parcie na kase, celebrowanie zycia -> co jest odmienne od mojego, klocimy sie o wszystko
nawet o samochod, ktory ja za swoja kase chce kupic, bo wiejska marka etc...
Zauwazylem ze ten zwiazek zszedl w taki uklad, ty siedzisz w pracy (ale nie za dlugo) a ja bede myslec jak wydawac kase...
Mimo, ze moglbym kopnac ja w du**, chce rozstac sie z klasa, problem jest taki:
- dziewczyna nie ma pracy
- ma problemy ze zdrowiem, ciagle jest zmeczona
- pol roku po tym jak sie poznalismy, miala wyjechac do zalatwionej pracy do oslo, odorzucila ja i wiecie tj ma zal do mnie.
Jak rozstac sie z klasa? Przelac jej kase na np 3 miesiace zycia, zeby nie miec wyrzutow sumienia? (mimo, ze wszystko wyda na ubrania, bo jest lekka?).
Co byście netkobiety radziły? Nie chce kazac jej sie spakowac i nara, zeby potem nie miec wyrzutow sumienia, dodatkowo za jakis czas jak problemy ze zdrowiem beda sie pogarszac (wiem, ze to glupie), ale po czesci bede obwiniał siebie, nie tyle ze mialem w tym udzial, co zostawilem ja w takim momencie, kiedy ja pewnie bede mial rodzine, dzieci etc.
Wiem, jestem w tych kwestiach sentymentalny, ale tak mam - nie lubie jak ludzie maja do mnie zal.