Nie rozumiem go, może Wy macie jakiś pomysł o co chodzi...
Poznałam Anglika mieszkającego od 2 lat w Polsce. Ma 44 lata, nigdy nie był żonaty.
Ja mam 31 lat. Jestem dosyć atrakcyjna, 174 cm, 62 kg, zazwyczaj umalowana, zrobione paznokcie itp. Mam dobrą pracę, zawsze byłam uważana za bardzo bystrą osobę.
Poznaliśmy się przypadkiem 5 miesięcy temu. Ja byłam świeżo po rozstaniu, on dążył do związku. Długo nie mógł mnie do siebie przekonać, bo w pierwszym tygodniu znajomości okłamał mnie co do swojego wieku. Powiedział, że ma 37 lat. W związku z tym, że wygląda na więcej niż nawet swój wiek (44) nie uwierzyłam, a potem znalazłam, że faktycznie jest straszy. No ale BARDZO się starał, więc powoli zaczełam mu dawać szansę.
Co do jego przeszłości: nigdy nie był żonaty, mówi, że był w wielu zwiazkach, ale kochał tylko 3 kobiety (jak miał 14 lat, jedna kilka lat temu i mnie). Nie ożenił się, po powiedział, ze po tym jak jego ojciec zostawił matke gdy miał 20 lat, powiedział, że nie ożeni się przed 40.
On bardzo się stara, kupuje mi torebki, jest miły, wyslał mi kwiaty do pracy gdy miałam zły dzień, pomalował mi mieszkanie, uczy się polskiego (tematy, które mogą być przydatne w rozmowie gdy pozna moja mamę...), chce żebym się do niego wprowadziła za 3 miesiące, planuje wspólne życie. Zrobił wszystko, czego od niego oczekiwałam, wyrzucił ładne "znajome" z FB (byłam zła, że lajkuje), mówi, gdzie idzie itp. Twierdzi, że mnie kocha, jak rozmawiamy na FB, to cały czas przesyła uściski, całuski, mówi, że kocha a na żywo, hmmm. Ja nie powiedziałam, że go kocham, ale że mi zależy z dnia na dzień coraz bardziej...
I teraz mój kłopot od którego się zaczeło.... on jest bardzo mało czuły. Tzn. zazwyczaj w pierwszych miesiącach ludzie nie mogą się od siebie odkleić, a u nas... nie ma tak
Konkretnie... nie czuję, że "wodzi za mna wzrokiem", nie szuka mnie. Nie patrzy na mnie. Może wam się to wydaje błahe, ale mnie niepokoi. Kiedy jestem obok niego staram się dac mu buziaka, poglaskac, zlapac za ramie itp. a on nie szuka mojego dotyku, bliskości. Owszem, daje mi buzi na dzień dobry i do widzenia, ale w ciągu kilku godzin, które z sobą spędzamy dotknie mnie może 2 razy.. Cały dzień z bardzo mała ilością kontaktu. Na czerwonym świetle patrzy przed siebie, zamiast na mnie! Stałam obok niego przez 2 min, a ten mył coś i nawet się nie odwrócił w moja stronę, nie popatryz (moi ex daliby mi na 100% buzi!). Ja tego nie rozumiem, wszystkie moje 5-6 relacji było KOMPLETNIE inne. Partnerzy mnie dotykali ciągle, szczególnie na początku. Lubili na mnie patrzeć. Patrzyli "sarnim wzrokiem".
Sex - powiedziałam mu, że przez najbliższy czas jeszcze nic z tego, wiec nie naciska. Dwa razy się piescilismy, ale nic poza tym. Ale brakuje mi czułości...
Już z 2 miesiące temu mu o tym powiedziałam. Że bardzo lubie, kiedy mnie dotyka, że chcę tego więcej, ze uwielbiam, jak całuje mi szyje. No i nadal "zimno" i "nie szuka bliskości"
Natomiast jak idziemy ulicą, to chwyta mnie za rękę.
Może wyda Wam się głupie, ale... 2 dni temu wróciliśmy zmęczeni, spałam u niego. Wieczorem wykąpałam się i poszlam do sypialni. On wziął sobie kąpiel na 30 minut. To była jakas 9-10 nasza wspólna noc obok siebie w tym samym łózku. 2 z nich zakończyły się intensywnymi pieszczotami, miał orgazm. Kobieta w jego łózku a ten siedzi i się babelkuje w jacuzzi. Potem przyszedł (ja się bawiłam komorka) polozył się obok, odwrócił i bierze do spania. MASAKRA.
Pociekły mi łzy z oczu. On usłyszał, pyta o co chodzi. Ja po dłuższej chwili powiedziałam, ze brakuje mi czułości, ze już mu o tym wspominałam. On zaczyna się bronic i na kazda przytoczona sytuacje mówi, ze "nie mogł, bo cos tam", na przykład, ze nie mogl w sklepie, bo byliśmy zajeci czyms innym itp. Ze przez 4 dni się nie spotykaliśmy, ze on się przed to czul bardzo niepewnie (nie wspomniał nigdy!, a rozmawialiśmy o tym, ze potrzebuje swojej przestrzeni ). CO ZA BZDURA. Nie uwierzycie, ale zaczełam się zastanawiać, tak jakby mnie oświeciło, A MOŻE ON JEST UKRYWAJACYM SIE GEJEM???? Powiedziałam mu, ze czuje sie jakbym była z homo. On wtedy trzymał mnie za reke, na te słowa poruszył placem i zaczal mnie delikatnie gładzac po dłoni...Ja to odebrałam jako nerwowość...Nic nie powiedział...
Rozmowa trwała tylko kilka min, on powiedział, żeby isć spać (była chwila po północy). Wkurzyłam się ze mnie olewa i kazałam mu "fuck off". Ja jeszcze płakałam sobie, a ten po 2 minutach zasnął (!).
Zapaliłam światło i zaczęłam rozmowę... Na początku "dlaczego mi nie powiedział". Ze jak on tak mógł, ze dlaczego mi to zrobił itp... Chciałam go sprowokować, myślałam, ze się głosno oburzy i powie, ze to bzdura... Przyznaje, ze liczyłam, ze powie ze to nieprawda i się wkurzy, a on NIC NIE POWIEDZIAŁ !!!!!! Nie popatrzył przez 10 minut moich wyrzutów w moja strone, NIE POWIEDZIAŁ NIC!! Zaczęłam mu wyrzucać od tchórzy, A ON NA TO, ze nie chodzi o tchórzostwo, ale ze jest rozczarowany mna "deep disappointed". Ze nie mamy o czym rozmawiać. SZOK. Niby mu zależy, chce rodziny. Nie pamiętam, żeby zaprzeczył. Nie zareagował oburzenie, Tylko to "ROZCZAROWANY'. Nie spojrzał na mnie. Miałam ochotę go pobić!! W końcu się ubrał, powiedział, ze mnie odwozi do domu. Ja prychnęłam, ze niech spróbuje. Zszedł do salonu i spał w ciuchach na kanapie. Rano gdy się minęliśmy od miał na głowie bluze z kapturem. Nie odwrócił się w moja stronę!!! Nie widziałam jego twarzy. Wyszlam i zabrałam swoje rzeczy od niego. Od wczoraj zero kontaktu.
Prawie cala noc czytałam o gejach, którzy dla niepoznaki założyli rodziny, że chcieli dzieci, że potrafili być bardzo czuli, ze to dla kobiet był szok po odkryciu... To była dla mnie cieżka noc...
Kilka argumentow, za tym, ze może być homo:
- jest strasznie wybredny jedzeniowo, nie je 50% rzeczy. "bo nie lubi takiej konsystencji na jezyku". Smietana nie, kukurydza nie, to nie, tamto nie.
- jest z zawodu grafikiem. Lubi sztukę. Jest wrażliwy na połaczenia barw itp. Ma zmysł artystyczny
- wydał setki tysięcy na ciuchy. Zarabia bdb. Ma buty od Gucciego, większość ciuchow od Armaniego. Ma pomiędzy 80 a 100 par butów (!!). Cały czas kupuje nowe, wydaje na ciuchy całe zarobki.
- Dba o siebie, używa kremów, goli klatke piersiowa, ma kilkadziesiąt perfum
- jedziemy na wakacje do Azji, zazartował, ze pojdzie sobie na "ladyboy"...wiem, ze to popularny zart o Tajlandii, ale jakos tak...
- pytałam go kiedyś, co mu się we mnie podoba, ta odpowiedz mnie nie zadowoliła, spodziewałam się, ze powie cos o inteligencji, dobrym sercu, a ten mi, ze mam zawsze dopasowany strój i jakies tam inne, jak dla mnie bzdurne rzeczy
- nigdy nie mieszkał z kobietą, chciaz kiedyś wspomniał, ze był w kilkuletnim zwiazku
- nie ma wobec mnie dużych wymagań, gdy mówie, ze nie lubie gotowac, to mówi, ze on bedzie, mówi, że jak nie chce sprzatac, to będziemy mieli sprzataczke itp. Może to dziwne, ale ... czuje, jakby to nie było normalne. Czy tak nie jest w małżeństwach z gejem..?
- kiedyś mi opowiedział sytuacje, że był w hotelu z kolegą, ze ten chciał mu "zrobić loda", że go odepchnął i urwał kontakt. Może chciał przetestować moją reakcje??
Kilka argumentów, ze nie jest gejem:
- uwielbiamy z sobą rozmawiać, na FB wieczorami gadamy przez 4h
- widze, ze baaardzo się stara, co opisałam w poprzednim poście
- ciagle mowi o nas, o dzieciach, wybiera im imiona, odkłada na nasze wspólne mieszkanie
- mówi, ze nigdy nie spotkał kobiety takiej jak ja, ze nareszcie ja spotkał, ze zawsze wierzył, ze to nastapi, ze nie chciał się poddać, że nie chciał mieć "wystarczająco dobrego związku, ale idealny" i ze w końcu mnie spotkał, że czekał na mnie całe zycie
- mówi, ze on nie uznaje rozwodow, ze tak długo czekał, bo chce jedna na całe zycie
- nawet na moją prośbę chodzi ze mną do kościoła co niedziela i żeby mieć ze mną ślub kościelny chce pójść do I komunii i bierzmowania (jest tylko ochrzczony)
- chce sexu, ale nie naciska, oznajmiłam mu w zartach, ze będzie "w marcu", przyjął to i czeka
- powiedział, ze mu się podoba, ze jestem wymagajaca, ze poprzednie kobiety nie były, że 3 raz w życiu czuje, ze kocha
Nie wiem co myśleć, mam metlik w głowie, pomóżcie.
Tak, wiem, ze być może powinnam porozmawiać z nim jeszcze, ale boję się, ze mnie okłamie!!! Ze po prostu chce mieć rodzine.
Dajcie znac, co Wy o tym myślicie.