netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

Kocham Ją ale jestem z inną.

42 odpowiedzi25 802 wyświetleniazałożony przez Orfeusz, 26.08.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Kocham Ją ale jestem z inną.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 43 ]

1

Temat: Kocham Ją ale jestem z inną.

Cześć Netkobiety!
Piszę tutaj bo mam doła. Jestem facetem , mam kobietę , która mnie kocha. Pomyślicie , kurde szczęściarz!
No też tak myślałem , niestety poznałem inną kobietę i zakochałem się.
Było to rok temu:

Postanowiłem że zmienię pracę.
Poszedłem na spotkanie i wysłuchałem dyrektora , który omówił plan firmy i inne sprawy.
Następnie poszedłem do swojego nowego biura.
Zobaczyłem Ją od razu.  W pierwszej sekundzie wiedziałem że ona jest tą na którą czekałem od wieków.
Była kimś więcej niż kobietą. Była wszystkim!

Była też moją przełożoną.
Nie mogłem spać tej nocy. Czułem pożądanie i jednocześnie coś jeszcze , ale trudno mi było myśleć racjonalnie.
Mijały dni i tygodnie , kiedy coraz lepiej ją poznawałem. Rozmawialiśmy na każdej przerwie ,  a moje serce wychodziło z piersi na jej widok. Ona ma w sobie coś co niesamowicie na mnie działa. Kiedy widzę jak sie uśmiecha do mnie to czuję że moje życie ma sens , wiem że wszystko jest możliwe.  Niestety ona była i jest niedostępna. Uparłem się że ją zdobędę  ona się uparła że będzie moją koleżanką ale widzę że mówi tak bo jest pewna przeszkoda  ,która ją blokuje. Spotkaliśmy się kilka razy. Chodziliśmy za rękę , przytulaliśmy się ale nie dała mi się pocałować w usta mimo że było już blisko.
 
Ona ma twardy charakter , nie mam wyboru bo nie zdobędę jej na siłę , więc co jakiś czas daję luz i odpuszczam.
To trwa już rok , nie mam już czym jej zaimponować. Nie mam pomysłu.
Nie pracuję już tam i nie widzę jej , moje serce cierpi i tęskni.
Czasami do niej dzwonię, ale na razie miesiąc minął , może więcej a ja nie widziałem się z nią.   

Chodzi o to że mam inną kobietę , jestem żonaty , mamy córeczkę , która ma 3 latka.
Wiem... Czasami nie mogę patrzeć na siebie w lustrze. Wiem że mogę zniszczyć swoją rodzinę , ale nie chcę żyć w niewoli !
Czy jest możliwe że kiedykolwiek zdobędę miłość i zaufanie kobiety , którą naprawdę kocham i co powinienem według was zrobić ???

2

Odp: Kocham Ją ale jestem z inną.

Naprawdę nie wiem,czy szukasz tu zachęty, od nas, do zrobienia kroku w stronę super ekstra Pani...czy pomysłów...

"Czy jest możliwe że kiedykolwiek zdobędę miłość i zaufanie kobiety , którą naprawdę kocham i co powinienem według was zrobić ???"

A o jaką kobietę ci chodzi? O żonę?

3 Ostatnio edytowany przez YOGI bear (2013-08-26 08:50:19)

Odp: Kocham Ją ale jestem z inną.
Orfeusz napisał/a:

Mijały dni i tygodnie , kiedy coraz lepiej ją poznawałem. Rozmawialiśmy na każdej przerwie ,  a moje serce wychodziło z piersi na jej widok. Ona ma w sobie coś co niesamowicie na mnie działa. Kiedy widzę jak sie uśmiecha do mnie to czuję że moje życie ma sens , wiem że wszystko jest możliwe.

http://www.youtube.com/watch?v=h5IILgB_lfY

Orfeusz napisał/a:

Uparłem się że ją zdobędę

Bo inaczej ucierpiałaby Twoja duma.

Orfeusz napisał/a:

Spotkaliśmy się kilka razy. Chodziliśmy za rękę , przytulaliśmy się

Gdy miałem kiedyś kryzys małżeński, nawinęła się cud dziewczyna, w której kilka lat wcześniej byłem śmiertelnie zakochany. Na złość swojej żonie, spotykałem się z nią codziennie, podwożąc na uczelnię (ja pracowałem blisko tej uczelni). Dzięki niej czułem się dużo lepiej.

Orfeusz napisał/a:

ale nie dała mi się pocałować w usta mimo że było już blisko... ona się uparła że będzie moją koleżanką ale widzę że mówi tak bo jest pewna przeszkoda  ,która ją blokuje.

Może uważa Cię za buca big_smile i w gronie koleżanek opowiada, jak stawałeś na głowie by zaciągnąć ją do łózka big_smile ? A może przynajmniej ona ma jakieś zasady moralne.

Orfeusz napisał/a:

Chodzi o to że mam inną kobietę, ...mam kobietę , która mnie kocha,... jestem żonaty , mamy córeczkę , która ma 3 latka.

Gdy ja podwoziłem swoją "boginkę", nie miałem dzieci, a moja żona nie była do końca pewna, czy chce, byśmy byli razem. Po to m.in. podwoziłem tą dziewczynę, aby upewnić się, że ja chcę nadal być ze swoją żoną.
Ta dziewczyna była dla mnie jak narkotyk. Pewnego dnia powiedziała, żebym przyjechał do niej, do domu, bo rodzice wyjeżdżają i będzie zupełnie sama. Nie wiedziałem co zrobić. W nocy, w przeddzień tego spotkania, "przypadkiem" wywołałem pożar mojego auta. To ocuciło mnie na tyle, że podczas spotkania, cmoknąłem ją tylko w czoło i więcej już jej nie zobaczyłem.
Nigdy tego nie żałowałem (samochodu trochę bardziej big_smile). Myślę, że tak powinien zachować się żonaty mężczyzna, mający kochającą żonę.

Orfeusz napisał/a:

Wiem... Czasami nie mogę patrzeć na siebie w lustrze. Wiem że mogę zniszczyć swoją rodzinę , ale nie chcę żyć w niewoli !

Może ubezpiecz się wysoko na rzecz swoich bliskich, wsiądź do samochodu i "przypadkiem" spadnij z mostu? Ty nie będziesz cierpiał, a ludzie, którzy Ci zaufali, zamiast buca, któremu na nich nie zależy (bo nie zauważyłem, byś przejmował się poważnie swoją córeczką), będą mieli zabezpieczony kawałek przyszłości.

Orfeusz napisał/a:

To trwa już rok , nie mam już czym jej zaimponować. Nie mam pomysłu... Czy jest możliwe że kiedykolwiek zdobędę miłość i zaufanie kobiety , którą naprawdę kocham i co powinienem według was zrobić ???

Trzeba być prawdziwą cipą, a nie mężczyzną, aby to pytanie, zadać na kobiecym forum.
Będąc tu gościem, wstyd mi za to, że jakiś zapatrzony w czubek własnego fi.ta "zdobywca" napisał taki post.

Myślę, że nieco na wyrost przyjąłeś sobie nick. Nie oszołomiłeś tu nikogo melodią swoich słów. Mam dziwne wrażenie, że miast sprawić by dzikie bestie szły za Tobą łagodne jak baranki, obudziłeś w dziewczynach pradawne Menady, które rozszarpią Cię na tym forum (całkiem zresztą zasłużenie big_smile).

4

Odp: Kocham Ją ale jestem z inną.

Brak słów... Kochająca żona, córeczka, rodzina... czy to tak mało by dochować wierności i jednak być szczęśliwym?
Żona już Ci się znudziła? Nie ma już motylkow jak na nią patrzysz? Doceniasz w ogóle to co masz? Nie do ogarnięcia.

5

Odp: Kocham Ją ale jestem z inną.

A ja powiem tak, jeśli myślisz o skoku w bok, kochasz inną, to nie oszukuj swojej żony, bo Ona na to z pewnością nie zasługuje.

6

Odp: Kocham Ją ale jestem z inną.

Z bogami czy boginiami jest niestety tak, że są dla nas śmiertelników niedostepni i musimy żyć z ziemskimi partnerami. Gdyby boginie zadawały się z niskimi ziemskimi mężczyznami straciłyby swój status bogów. Pozostaje Ci wybór między zachwytem nad niedostepna boginią i ziemską miłością kobiety.
Dobrym okresleniem jest też nie twoja liga. smile

7

Odp: Kocham Ją ale jestem z inną.

Masz żonę i dziecko...masz rodzinę i jeszcze sobie atrakcji szukasz? Dobrze, że Tobie nie dała się pocałować, widać, że zna swoją wartość i nie zabiera sie za żonatych! Jeżeli nie chcesz stracić swej rodziny to się ocknij bo na bank gdybyś się z nią przespał to by Ci ta "miłość" od razu z głowy uleciała...

8

Odp: Kocham Ją ale jestem z inną.
YOGI bear napisał/a:
Orfeusz napisał/a:

Mijały dni i tygodnie , kiedy coraz lepiej ją poznawałem. Rozmawialiśmy na każdej przerwie ,  a moje serce wychodziło z piersi na jej widok. Ona ma w sobie coś co niesamowicie na mnie działa. Kiedy widzę jak sie uśmiecha do mnie to czuję że moje życie ma sens , wiem że wszystko jest możliwe.

http://www.youtube.com/watch?v=h5IILgB_lfY

Orfeusz napisał/a:

Uparłem się że ją zdobędę

Bo inaczej ucierpiałaby Twoja duma.

Orfeusz napisał/a:

Spotkaliśmy się kilka razy. Chodziliśmy za rękę , przytulaliśmy się

Gdy miałem kiedyś kryzys małżeński, nawinęła się cud dziewczyna, w której kilka lat wcześniej byłem śmiertelnie zakochany. Na złość swojej żonie, spotykałem się z nią codziennie, podwożąc na uczelnię (ja pracowałem blisko tej uczelni). Dzięki niej czułem się dużo lepiej.

Orfeusz napisał/a:

ale nie dała mi się pocałować w usta mimo że było już blisko... ona się uparła że będzie moją koleżanką ale widzę że mówi tak bo jest pewna przeszkoda  ,która ją blokuje.

Może uważa Cię za buca big_smile i w gronie koleżanek opowiada, jak stawałeś na głowie by zaciągnąć ją do łózka big_smile ? A może przynajmniej ona ma jakieś zasady moralne.

Orfeusz napisał/a:

Chodzi o to że mam inną kobietę, ...mam kobietę , która mnie kocha,... jestem żonaty , mamy córeczkę , która ma 3 latka.

Gdy ja podwoziłem swoją "boginkę", nie miałem dzieci, a moja żona nie była do końca pewna, czy chce, byśmy byli razem. Po to m.in. podwoziłem tą dziewczynę, aby upewnić się, że ja chcę nadal być ze swoją żoną.
Ta dziewczyna była dla mnie jak narkotyk. Pewnego dnia powiedziała, żebym przyjechał do niej, do domu, bo rodzice wyjeżdżają i będzie zupełnie sama. Nie wiedziałem co zrobić. W nocy, w przeddzień tego spotkania, "przypadkiem" wywołałem pożar mojego auta. To ocuciło mnie na tyle, że podczas spotkania, cmoknąłem ją tylko w czoło i więcej już jej nie zobaczyłem.
Nigdy tego nie żałowałem (samochodu trochę bardziej big_smile). Myślę, że tak powinien zachować się żonaty mężczyzna, mający kochającą żonę.

Orfeusz napisał/a:

Wiem... Czasami nie mogę patrzeć na siebie w lustrze. Wiem że mogę zniszczyć swoją rodzinę , ale nie chcę żyć w niewoli !

Może ubezpiecz się wysoko na rzecz swoich bliskich, wsiądź do samochodu i "przypadkiem" spadnij z mostu? Ty nie będziesz cierpiał, a ludzie, którzy Ci zaufali, zamiast buca, któremu na nich nie zależy (bo nie zauważyłem, byś przejmował się poważnie swoją córeczką), będą mieli zabezpieczony kawałek przyszłości.

Orfeusz napisał/a:

To trwa już rok , nie mam już czym jej zaimponować. Nie mam pomysłu... Czy jest możliwe że kiedykolwiek zdobędę miłość i zaufanie kobiety , którą naprawdę kocham i co powinienem według was zrobić ???

Trzeba być prawdziwą cipą, a nie mężczyzną, aby to pytanie, zadać na kobiecym forum.
Będąc tu gościem, wstyd mi za to, że jakiś zapatrzony w czubek własnego fi.ta "zdobywca" napisał taki post.

Myślę, że nieco na wyrost przyjąłeś sobie nick. Nie oszołomiłeś tu nikogo melodią swoich słów. Mam dziwne wrażenie, że miast sprawić by dzikie bestie szły za Tobą łagodne jak baranki, obudziłeś w dziewczynach pradawne Menady, które rozszarpią Cię na tym forum (całkiem zresztą zasłużenie big_smile).

Nic dodać,nic ująć... Otóż to Szanowny Panie Orfeuszu...

9

Odp: Kocham Ją ale jestem z inną.

Teraz kombinujesz, jak tu poderwać przełożoną, a gdyby Ci się udało, założysz barwny temat typu "jak odzyskać zaufanie żony".

Puknij się w głowę. Mocno.

OŻENIŁEŚ SIĘ. Przysięgałeś - zapomniałeś? Czy naprawdę sądziłeś, że małżeńska sielanka i motylki w brzuchu trwają nieustannie? Jeśli tak, to nie dojrzałeś nie tylko do małżeństwa, ale jakiegokolwiek poważnego związku.

Zobaczyłeś fajną laskę i już jesteś jej - niezależnie od posiadanej rodziny? Od żony oczekującej od Ciebie odpowiedzialności, szacunku i DOJRZAŁOŚCI oraz córeczki, dla której jesteś całym światem - wzorem do naśladowania?

Dorośnij. Takich kobiet jest na pęki. Pięknych, inteligentnych, ustawionych. I co, w każdej będziesz się zakochiwał?

Jesteś dorosły facet - masz motyle w brzuchu, to przypomnij sobie wszystkie najpiękniejsze chwile z żoną. Te, które popchnęły Cię do tego, by przed nią klęknąć i wyznać, że CHCESZ BYĆ Z NIĄ NA ZAWSZE, TYLKO Z NIĄ.

Jeśli natomiast takich chwil nie było, a Ty ożeniłeś się z rozsądku, bo nie kochałeś niedoszłej żony - rozwiedź się. Zanim zdradzisz, nie potem.

I raz jeszcze mocno puknij się w głowę. Proszę.

10 Ostatnio edytowany przez End_aluzja (2013-08-26 16:46:47)

Odp: Kocham Ją ale jestem z inną.
Orfeusz napisał/a:

Czy jest możliwe że kiedykolwiek zdobędę miłość i zaufanie kobiety , którą naprawdę kocham i co powinienem według was zrobić ???

no a jak masz to zrobić?
czy na miłośc i zaufanie zasługuje facet, który zdradza zonę i swoją córeczkę?

jesli ta "bogini" ma choć trochę oleju w głowie, to wie, że nie jesteś "facetem na zycie" - jestes małym, napalonym kutasikiem, który marzy, by się z nią całować... czyż nie???

piszesz o miłości i zaufaniu - i piszesz, że ona nie daje ci się pocałować... jakie to frustrujące

bo jakby DAŁA....
jakby DAŁA...
to na pewno świadczyłoby o miłości i zaufaniu

tego oczekujesz- miłości i zaufania-objawiającego się całusami i gorącym seksem w zakamarkach firmowej toalety...

a przecież ty, TY ORFEUSZU - jesteś facetem, który własnie  miłośc i zaufanie ceni najbardziej prawda??
a więc zapewniasz ją- pokochaj mnie, a nigdy cię nie skrzywdzę (a ona mysli - zonie tez tak gadał...)
pokochaj mnie i zaufaj.. ( a ona mysli.. aż spotka kolejną wielką miłość...)


taka ta twoja miłośc jest.. malutka, puściutka, głupiutka...


ale chyba o tym wiesz

11

Odp: Kocham Ją ale jestem z inną.

Czy w waszym małżeństwie, wtedy gdy poznałeś tamtą babkę, układało się dobrze? Jak teraz żyjesz z żoną? Czy czujesz się niespełniony/niezadowolony z roli ojca?
I tak na marginesie: ile macie lat? Gdy oświadczałeś się swojej przyszłej żona, byłeś pewien, że to ta albo zrobiłeś to pod presją społeczną(lub inny powód)?
Naświetl jaśniej swoją sytuację. Ciężko patrzeć tylko pod kątem Twojego zauroczenia.

12

Odp: Kocham Ją ale jestem z inną.
123Annie123 napisał/a:

Czy w waszym małżeństwie, wtedy gdy poznałeś tamtą babkę, układało się dobrze? Jak teraz żyjesz z żoną? Czy czujesz się niespełniony/niezadowolony z roli ojca?
I tak na marginesie: ile macie lat? Gdy oświadczałeś się swojej przyszłej żona, byłeś pewien, że to ta albo zrobiłeś to pod presją społeczną(lub inny powód)?
Naświetl jaśniej swoją sytuację. Ciężko patrzeć tylko pod kątem Twojego zauroczenia.

123Annie123 - nawet jakby ukłądało się źle
nawet jakby czuł się niespełniony w roli ojca (sic!)
\nawet jakby czuł się niezadowolony z roli ojca (dupek)
nawet, jakby oświadczył się obecnej zonie pod presją...

TO I TAK WYBIERAJĄC ROMANS I ZASTANAWIAJĄC SIĘ JAK ROZŁOZYC NÓŻKI PRZEŁOŻONEJ - jest marnym pateflonem, mikrokootasikiem i chujoplątem....

13

Odp: Kocham Ją ale jestem z inną.

Dziękuję wszystkim , którzy się wypowiedzieli. Macie rację jestem nic nie wart i myślę tylko o sobie. To dla mnie lekcja pokory. zawsze bylem i jestem egoistą.
W naszym małżeństwie jest kryzys. Mimo że Żona mnie kocha , to itak jest źle.

Ale co by nie było powinienem walczyć ze swoimi slabosciami.
Dziękuję wszystkim.

14

Odp: Kocham Ją ale jestem z inną.
Orfeusz napisał/a:

Dziękuję wszystkim , którzy się wypowiedzieli. Macie rację jestem nic nie wart i myślę tylko o sobie. To dla mnie lekcja pokory. zawsze bylem i jestem egoistą.
W naszym małżeństwie jest kryzys. Mimo że Żona mnie kocha , to itak jest źle.

Ale co by nie było powinienem walczyć ze swoimi slabosciami.
Dziękuję wszystkim.

Nie tylko ze słabościami. Walcz o związek i doceń Kobietę, która Cię kocha. Spójrz na córkę i pomyśl jak bardzo Cię obie potrzebują...

15 Ostatnio edytowany przez słonecznik30 (2013-08-27 23:30:04)

Odp: Kocham Ją ale jestem z inną.

Egoizm i hedonizm to pierwsze co mi się nasuwa po przeczytaniu Twoich "gorzkich żali" . Biedny Misiu skrzywdzony przez los, którego serduszko pika czaczę w stronę Gwiazdy, cudownej, jedynej, wyjątkowej, niepowtarzalnej, cud, miód hm, też jestem taką "Gwiazdą", której faceci słodzą, kładą się u stóp, zapominając o zdrowym rozsądku, też ich kręcę bo mój zawód jak to jeden powiedział jest afrodyzjakiem, (pukam się w czoło widząc ilu wariatów), ale wiesz co Orfeuszu ja jestem normalną kobietą, jak Twoja żona, i wszystkie dziewczyny tutaj, i Twoja Wyśniona, też mam gorsze dni, gorzej wyglądam, mam humory i bywam słaba, moje ciało też ma drobne mankamenty, ta Twoja gwiazda też gaśnie w czterech ścianach. Ta gwiazda kiedyś się zestarzeje i co? będziesz wzdychał do kolejnej, bo Ty taki biedny kochliwy jesteś;) hm.. Twoja córka w przyszłości może trafić na takiego Orfeusza.. chciałbyś? Gwarantuję, oddając najlepszą parę szpilek:) (kto chce;P?), że NIE. Zastanów się, czy sam chciałbyś być ze sobą? z kimś takim? Ochłoń, pobiegaj, zabierz żonę na wycieczkę, po jak będziesz tkwił w takim impassie, to pozostanie Ci całe Niebo bez gwiazd;)

16

Odp: Kocham Ją ale jestem z inną.
słonecznik30 napisał/a:

Egoizm i hedonizm to pierwsze co mi się nasuwa po przeczytaniu Twoich "gorzkich żali" . Biedny Misiu skrzywdzony przez los, którego serduszko pika czaczę w stronę Gwiazdy, cudownej, jedynej, wyjątkowej, niepowtarzalnej, cud, miód hm, też jestem taką "Gwiazdą", której faceci słodzą, kładą się u stóp, zapominając o zdrowym rozsądku, też ich kręcę bo mój zawód jak to jeden powiedział jest afrodyzjakiem, (pukam się w czoło widząc ilu wariatów), ale wiesz co Orfeuszu ja jestem normalną kobietą, jak Twoja żona, i wszystkie dziewczyny tutaj, i Twoja Wyśniona, też mam gorsze dni, gorzej wyglądam, mam humory i bywam słaba, moje ciało też ma drobne mankamenty, ta Twoja gwiazda też gaśnie w czterech ścianach. Ta gwiazda kiedyś się zestarzeje i co? będziesz wzdychał do kolejnej, bo Ty taki biedny kochliwy jesteś;) hm.. Twoja córka w przyszłości może trafić na takiego Orfeusza.. chciałbyś? Gwarantuję, oddając najlepszą parę szpilek:) (kto chce;P?), że NIE. Zastanów się, czy sam chciałbyś być ze sobą? z kimś takim? Ochłoń, pobiegaj, zabierz żonę na wycieczkę, po jak będziesz tkwił w takim impassie, to pozostanie Ci całe Niebo bez gwiazd;)

idealnie.

17

Odp: Kocham Ją ale jestem z inną.

Ojojoj jakie to urzekajace...jak Ty strasznie pokrzywdzony przez los jestes......nie podnos lepiej uzytkownikom forum cisnienia:-) masz kochajaca zone, coreczke i czego chcesz wiecej???? Chyba zeniac sie z zona przysiegales jej milosc i wiernosc??? Wiec dochowaj przysiegi malzenskiej a nie szukaj jakiejs gwiazdy innej......uroda to wszystko??? Zestarzeje sie i tyle bedziesz z tego mial. Wiec kochaj swoja rodzine i wybij sobie z glowy te durne pomysly.........

18 Ostatnio edytowany przez Szarlotkanagorąco (2013-08-28 21:56:04)

Odp: Kocham Ją ale jestem z inną.

Oj już nie dokuczajcie biednemu Orfeuszowi. Toż to tylko mężczyzna. Biedak trochę się odrealnił, fakt.
Jeśli już Orfeusz tu na forum napisałeś i doszliśmy do sedna sprawy, tzn. że w twoim małżeństwie jest kryzys, to może napisałbyś nam coś więcej i wspólnie się możemy zastanowić jak pomóc Ci kryzys w małżeństwie zażegnać.
Myślę, że nie przeszliście pomyślnie z żoną typowego kryzysu po narodzinach dziecka.
Pewnie posypało wam się życie seksualne, albo coś w tym stylu. Pozazwiązkowe boginie mają to do siebie, że kiełkują jak grzyby po deszczu w takich właśnie sytuacjach.

19

Odp: Kocham Ją ale jestem z inną.
Szarlotkanagorąco napisał/a:

Toż to tylko mężczyzna.

Ty mi tu mężczyzn nietrafionymi porównaniami nie obrażaj big_smile big_smile big_smile.

20

Odp: Kocham Ją ale jestem z inną.
słonecznik30 napisał/a:

Ta gwiazda kiedyś się zestarzeje i co?

Ja swoją boginkę spotkałem po 12-stu latach... i nadal widziałem w niej boginię big_smile big_smile big_smile.
Wtedy miałem prawo, bo już byłem sam sad.

21

Odp: Kocham Ją ale jestem z inną.

Kryzys pojawił się wraz z nadejściem dziecka , to fakt. Wtedy okazało się że i ja i żona mamy obowiązki. Dziecko to nie lalka którą kładzie się w kąt. Tym bardziej że nasza córka to niezły gagatek , bardzo charakterna , krzykliwa i trudna. Pomagałem żonie jak tylko sie dało , w pierwszych miesiącach po narodzinach. Żona moja miała załamanie nerwowe , a ja wiele nie przespanych nocy. Przy tym żadnej pomocy ze strony rodziny. Nasz związek zmienił się w trud i znój.
Teraz jest już dobrze , ale nasze relacje w pewnym momencie stały się oschłe , nerwy i nerwy. Czasami nie mogłem już znieść awantur , które wybuchały o byle co. Uciekałem z domu aby na chwilę zapomnieć o życiu.
Nie chce się usprawiedliwiać bo wiem że co bym nie mówił to zawsze będę zły w oczach innych ludzi.

I nie prawdą jest że mam ochotę ,,rozkładać nogi przełożonej,, jak ktoś to nie trafnie ujął.
Nie lecę na sex ani na piękne oczka.
Drodzy forumowicze , jestem wam wdzięczny że mi radzicie że powinienem uzdrowić moje małżeństwo , ale proszę popatrzcie na to z mojej perspektywy:

Czy to że jestem żonaty i mam dziecko jest wyrokiem dożywotnim?
Czy to daje komukolwiek prawo mieszania mnie z błotem tylko dlatego że chce żyć inaczej z kim innym?
Czy świadomy wybór innej kobiety , którą szanuję i kocham jest zbrodnią w państwie prawa?

Moj ojciec z moją matką byli ze sobą 25 lat , ojciec upijał się i lał matkę , ona cierpiała i on cierpiał.
Żyli ze sobą bo tak było poprawnie. Ludzie mówili że tak trzeba. Matka miała kochanka , który ją kochał i namawiał na rozwód ale ona słuchała tego co woleli by inni. Nie dożyła.

Smutne? Nie , głupie.
Lepiej słuchać głosu serca. 
Nie chcę udawać kochającego męża i po cichu płakać pod kołdrą że moje życie to pierzony teatr.

22 Ostatnio edytowany przez YOGI bear (2013-08-29 00:39:23)

Odp: Kocham Ją ale jestem z inną.
Orfeusz napisał/a:

Kryzys pojawił się wraz z nadejściem dziecka , to fakt. Wtedy okazało się że i ja i żona mamy obowiązki. Dziecko to nie lalka którą kładzie się w kąt. Tym bardziej że nasza córka to niezły gagatek , bardzo charakterna , krzykliwa i trudna. Pomagałem żonie jak tylko sie dało , w pierwszych miesiącach po narodzinach. Żona moja miała załamanie nerwowe , a ja wiele nie przespanych nocy. Przy tym żadnej pomocy ze strony rodziny. Nasz związek zmienił się w trud i znój.
Teraz jest już dobrze , ale nasze relacje w pewnym momencie stały się oschłe , nerwy i nerwy. Czasami nie mogłem już znieść awantur , które wybuchały o byle co. Uciekałem z domu aby na chwilę zapomnieć o życiu.
Nie chce się usprawiedliwiać bo wiem że co bym nie mówił to zawsze będę zły w oczach innych ludzi.

OJFEusz big_smile: nikt Cię nie piętnuje za to, że przeszedłeś kryzys i miałeś wszystkiego dosyć. Ja także w pewnym okresie wolałem posiedzieć godzinę w samochodzie niż wracać do żony. Pluję na Ciebie, za brak jakiegokolwiek zainteresowania losem żony i dziecka. Facet, który zapomina o swoim dziecku jest dla mnie tym, czym nazwałem Cię w moim pierwszym poście i jestem gotów zawsze się pod tym podpisać.

Orfeusz napisał/a:

I nie prawdą jest że mam ochotę ,,rozkładać nogi przełożonej,, jak ktoś to nie trafnie ujął.
Nie lecę na sex ani na piękne oczka.

To na co lecisz roll roll roll ? Pierwszy raz słyszę, by facet chciał zdobyć kobietę i nie dobrać się do zawartości jej bielizny.
Przecież Twój problem wynika z jej niechęci do pieszczot i pocałunków z Tobą, a nie z jej unikania rozmów.

Orfeusz napisał/a:

Drodzy forumowicze , jestem wam wdzięczny że mi radzicie że powinienem uzdrowić moje małżeństwo , ale proszę popatrzcie na to z mojej perspektywy:

My spoglądamy z perspektywy Twojej oraz żony, a szczególnie niczemu nie winnego dziecka.

Orfeusz napisał/a:

Czy to że jestem żonaty i mam dziecko jest wyrokiem dożywotnim?

Tak. Dziecko będziesz miał ZAWSZE.. No chyba, że idąc tropem Twojej logiki ukatrupisz niepotrzebną przeszkodę (nadal nie zauważyłem u Ciebie nawet jednej, ciepłej wypowiedzi o tym dziecku sad).

Orfeusz napisał/a:

Czy to daje komukolwiek prawo mieszania mnie z błotem tylko dlatego że chce żyć inaczej z kim innym?

Tak. Nie za to, ze chcesz żyć z kimś innym, ale za to, że chcesz żyć z kimś innym, kosztem kochających Cię i ufających Ci osób.

Orfeusz napisał/a:

Czy świadomy wybór innej kobiety , którą szanuję i kocham jest zbrodnią w państwie prawa?

Ty jesteś taki głupi, czy tylko udajesz? O jakim wyborze Ty piszesz roll roll roll ? Latasz jak bezdomny pies za suką z cieczką. Babeczka Cię ewidentnie olewa i bawi się Twoim kosztem, a Ty piszesz o miłości. Wiesz w ogóle co to słowo oznacza? Tobie zwyczajnie żądza mózg przeżarła do tego stopnia, że sam nie rozumiesz tego, co czujesz.

Orfeusz napisał/a:

Moj ojciec z moją matką byli ze sobą 25 lat , ojciec upijał się i lał matkę , ona cierpiała i on cierpiał.

Prawdopodobnie z powodu takiego wzorca rodziny, masz taką pogardę do swojej żony i dziecka. Nie ma jak dobre ojcowskie geny sad.

Orfeusz napisał/a:

Żyli ze sobą bo tak było poprawnie. Ludzie mówili że tak trzeba. Matka miała kochanka , który ją kochał i namawiał na rozwód ale ona słuchała tego co woleli by inni. Nie dożyła.
Smutne? Nie , głupie.

Głupie jest to, że Ty nie rozumiesz (i pewnie nigdy nie zrozumiesz) powodów trwania Twojej matki przy ojcu. Z niezdrowej ciekawości zapytam: dlaczego twój lejący żonę ojciec cierpiał?

Orfeusz napisał/a:

Lepiej słuchać głosu serca.

Ty nie słuchasz głosu serca, ale zewu innego elementu wypełniającego się dużą ilością krwi. Dopóki nie zrozumiesz tego, nie zrozumiesz swojego problemu sad.

Orfeusz napisał/a:

Nie chcę udawać kochającego męża i po cichu płakać pod kołdrą że moje życie to pierzony teatr.

Biedaku, jak mi... nie jest Cię żal big_smile big_smile big_smile.
W pierwszym poście wspomniałeś przynajmniej coś o zniszczeniu życia swojej rodziny. Teraz skupiony jesteś już tylko na sobie.

Powtórzę jeszcze raz: Szarlotkanagorąco smile: Ty mi tu mężczyzn nietrafionymi porównaniami do tego... OJFEusia nie obrażaj big_smile big_smile big_smile.

23 Ostatnio edytowany przez PaulinaZ (2013-08-29 09:39:59)

Odp: Kocham Ją ale jestem z inną.

Orfeusz.

Naczytałam się opinii piętnujących Cię - nie mówię, że bez powodu - na przekór zadam pytania, które mogą pomóc Ci zorientować się we własnej sytuacji.

Sam uważasz siebie za egoistę. Co za tym idzie uważasz, że napotkana bogini Ci się należy.
W związku z tym, chcesz z nią być, chocby nie wiem co. Wszystko jak na razie spójne.
Z tego co opisujesz, to jest jednak nierealne, bo ona ma "blokadę/przeszkodę" w postaci Twojej rodziny (piszę w duchu Twojego rozumowania).
Ale gdybyś nie miał żony i dziecka to uważasz, że by Wam wyszło?
Czy prowadziłeś z nią poważne rozmowy na temat racji bytu Waszego związku w jakiejkolwiek konfiguracji?
Czy ona powiedziała wprost, że gdybyś był wolny i bez zobowiązań, to kochałaby Cię i chciała spędzić z Tobą życie?
Nie czułeś się czasami jak jej prześladowca, ktory chce za bardzo i jest w tym niepoważny?

Moim zdaniem, skoro jesteś już taki teatralny, to źle zagrałeś. Jeśli zakochałeś się od pierwszego wejrzenia, to powinieneś wybadać czy masz u bogini szanse, bez wywlekania sytuacji prywatnej. Rozkochać ją. Zobaczyć co i jak. A wtedy - no cóż otwarcie powiedzieć jej - kocham Cię, rozwiodę się dla Ciebie i będziemy razem, jeśli Ty kochasz mnie.
Brak mi szczegółów dotyczących Waszej wzajemnej komunikacji.

Czy dopuszczasz do siebie myśl, że bogini ulżyło, że już nie jesteście w jednej pracy?
Czy nie uważasz, że możesz w jej oczach uchodzić za żałosnego, słabego mężczyznę, na którego wystarczy kiwnąć palcem, jeśli jest się kobietą z kręgu bogiń i im podobnych?

Z Twoich wszystkich wypowiedzi wyłania się jedno - jesteś bardzo niedojrzały.
Czy próbowałeś kiedykowiek uświadomić sobie, że życie to nie bajka Disneya, a Twoja żona i dziecko, to nie złe siostry kopciuszka, tylko - tak naprawdę - część Ciebie?

Uwierz mi, niewiele bogiń chciałoby faceta z odzysku, z alimentami na karku i opieką nad dzieckiem na pół. Postaraj się bez emocji rozważyć, czy dla takiej kobiety jesteś kuszącą partią. Prawdopodobnie nie. Boginie szukają bogów, ewentualnie herosów. Twoje zachowanie o heroiczne nawet nie zahacza. Raczej o tchórzliwe, neurotyczne, prześladowcze.

Ja już tutaj nie pytam o żonę, o córkę, bo to zupełnie nie ma znaczenia, z tego względu, że jesteś egoistą. Ja to rozumiem. Też jestem egoistką. Ale to nie wyklucza u mnie zdrowego rozsądku i wiele wody w Wiśle upłynie zanim zdecyduję się na tak poważne zobowiązania jak ślub i bycie rodzicem.
Bo niestety - podsumowując - popełniłeś błąd, znając siebie i czując w swoim życiu pustę, że się ożeniłeś i spłodziłeś dziecko. I teraz - właśnie dlatego - żadna bogini Cię nie zechce. Jak w Greckiej tragedii - każdy krok będzie zły.

Myślę, że fakt iż jesteś DDA kwalifikuje Cię do terapii u specjalisty. Pójdź, a jak znajdziesz dobrego, to pomoże Ci spróbować naprawić Twoją, z całym szacunkiem, dziecinną niedopieszczoną psychikę. Jak dla mnie ludzie sami kreują w sobie pragnienia i stwarzają sobie problemy. Może ktoś z doświadczeniem w takich sprawach pomoże Ci rozłożyć Twoje życie na czynniki pierwsze i zrozumieć, skąd u Ciebie tak silna potrzeba wymiany rodziny, na najnowszy model gadżetu.

24

Odp: Kocham Ją ale jestem z inną.
YOGI bear napisał/a:
Orfeusz napisał/a:

Kryzys pojawił się wraz z nadejściem dziecka , to fakt. Wtedy okazało się że i ja i żona mamy obowiązki. Dziecko to nie lalka którą kładzie się w kąt. Tym bardziej że nasza córka to niezły gagatek , bardzo charakterna , krzykliwa i trudna. Pomagałem żonie jak tylko sie dało , w pierwszych miesiącach po narodzinach. Żona moja miała załamanie nerwowe , a ja wiele nie przespanych nocy. Przy tym żadnej pomocy ze strony rodziny. Nasz związek zmienił się w trud i znój.
Teraz jest już dobrze , ale nasze relacje w pewnym momencie stały się oschłe , nerwy i nerwy. Czasami nie mogłem już znieść awantur , które wybuchały o byle co. Uciekałem z domu aby na chwilę zapomnieć o życiu.
Nie chce się usprawiedliwiać bo wiem że co bym nie mówił to zawsze będę zły w oczach innych ludzi.

OJFEusz big_smile: nikt Cię nie piętnuje za to, że przeszedłeś kryzys i miałeś wszystkiego dosyć. Ja także w pewnym okresie wolałem posiedzieć godzinę w samochodzie niż wracać do żony. Pluję na Ciebie, za brak jakiegokolwiek zainteresowania losem żony i dziecka. Facet, który zapomina o swoim dziecku jest dla mnie tym, czym nazwałem Cię w moim pierwszym poście i jestem gotów zawsze się pod tym podpisać.

Orfeusz napisał/a:

I nie prawdą jest że mam ochotę ,,rozkładać nogi przełożonej,, jak ktoś to nie trafnie ujął.
Nie lecę na sex ani na piękne oczka.

To na co lecisz roll roll roll ? Pierwszy raz słyszę, by facet chciał zdobyć kobietę i nie dobrać się do zawartości jej bielizny.
Przecież Twój problem wynika z jej niechęci do pieszczot i pocałunków z Tobą, a nie z jej unikania rozmów.

Orfeusz napisał/a:

Drodzy forumowicze , jestem wam wdzięczny że mi radzicie że powinienem uzdrowić moje małżeństwo , ale proszę popatrzcie na to z mojej perspektywy:

My spoglądamy z perspektywy Twojej oraz żony, a szczególnie niczemu nie winnego dziecka.

Orfeusz napisał/a:

Czy to że jestem żonaty i mam dziecko jest wyrokiem dożywotnim?

Tak. Dziecko będziesz miał ZAWSZE.. No chyba, że idąc tropem Twojej logiki ukatrupisz niepotrzebną przeszkodę (nadal nie zauważyłem u Ciebie nawet jednej, ciepłej wypowiedzi o tym dziecku sad).

Orfeusz napisał/a:

Czy to daje komukolwiek prawo mieszania mnie z błotem tylko dlatego że chce żyć inaczej z kim innym?

Tak. Nie za to, ze chcesz żyć z kimś innym, ale za to, że chcesz żyć z kimś innym, kosztem kochających Cię i ufających Ci osób.

Orfeusz napisał/a:

Czy świadomy wybór innej kobiety , którą szanuję i kocham jest zbrodnią w państwie prawa?

Ty jesteś taki głupi, czy tylko udajesz? O jakim wyborze Ty piszesz roll roll roll ? Latasz jak bezdomny pies za suką z cieczką. Babeczka Cię ewidentnie olewa i bawi się Twoim kosztem, a Ty piszesz o miłości. Wiesz w ogóle co to słowo oznacza? Tobie zwyczajnie żądza mózg przeżarła do tego stopnia, że sam nie rozumiesz tego, co czujesz.

Orfeusz napisał/a:

Moj ojciec z moją matką byli ze sobą 25 lat , ojciec upijał się i lał matkę , ona cierpiała i on cierpiał.

Prawdopodobnie z powodu takiego wzorca rodziny, masz taką pogardę do swojej żony i dziecka. Nie ma jak dobre ojcowskie geny sad.

Orfeusz napisał/a:

Żyli ze sobą bo tak było poprawnie. Ludzie mówili że tak trzeba. Matka miała kochanka , który ją kochał i namawiał na rozwód ale ona słuchała tego co woleli by inni. Nie dożyła.
Smutne? Nie , głupie.

Głupie jest to, że Ty nie rozumiesz (i pewnie nigdy nie zrozumiesz) powodów trwania Twojej matki przy ojcu. Z niezdrowej ciekawości zapytam: dlaczego twój lejący żonę ojciec cierpiał?

Orfeusz napisał/a:

Lepiej słuchać głosu serca.

Ty nie słuchasz głosu serca, ale zewu innego elementu wypełniającego się dużą ilością krwi. Dopóki nie zrozumiesz tego, nie zrozumiesz swojego problemu sad.

Orfeusz napisał/a:

Nie chcę udawać kochającego męża i po cichu płakać pod kołdrą że moje życie to pierzony teatr.

Biedaku, jak mi... nie jest Cię żal big_smile big_smile big_smile.
W pierwszym poście wspomniałeś przynajmniej coś o zniszczeniu życia swojej rodziny. Teraz skupiony jesteś już tylko na sobie.

Powtórzę jeszcze raz: Szarlotkanagorąco smile: Ty mi tu mężczyzn nietrafionymi porównaniami do tego... OJFEusia nie obrażaj big_smile big_smile big_smile.

Niema to jak kubeł zimnej wody, tylko czy na pewno ostudzi to Orfeusza. Lubię, Twoje posty Yogi, zawsze trafne i dosadnie z dozą humoru.

Orfeusz raczej liczył na receptę jak zdobyć panią Niedostępną, a nie jak ratować związek. Co tam - w związku jest nudno, płasko i nijako i dziecko charakterne i krzykliwe i żona już nie taka ładna. Niema to jak zdobywac góry, a góra lodowa to dopiero wyzwanie. To rola na miarę Oskara, a nie jakś podrzędna rólka w amatorskim domowym teatrze.

25

Odp: Kocham Ją ale jestem z inną.

Orfeusz skoro tak Ci źle w tym małżeństwie to po co w nim tkwisz?

Jasne. Ludzie się rozwodzą, rozstają i nie ma w tym nic strasznego.

Ja tylko nie potrafię zrozumieć dlaczego tak się katujesz w tym małżeństwie biedaku.
Chociaż prawda jest za inna.
Wzdychasz od dawna do innej kobiety i śmiesz twierdzić, że nie możecie wyjść z kryzysu. A niby jak macie wyjść tak Ty tylko czekasz na sygnał swojej bogini?

Powiem jedno: jak komuś jest źle w związku to podejmuje dojrzałą decyzję o rozstaniu, a nie postępuje jak tchórz. Ale Tobie wcale nie jest tak źle w małżeństwie jak nam tu piszesz. Ty wolisz być z żoną niż sam, więc o czym tu w ogóle pisać.

Ty nie chce uwolnić się z trudnego małżeństwa, tylko chcesz wymienić sobie na lepszy model.


Yogi bear co do dziecka to myślę, że jeśli owa bogini skinęła by palcem w stronę tego biednego nieszczęśnika to On by bardzo szybko zapomniał, że ma dziecko.

26

Odp: Kocham Ją ale jestem z inną.

Witam.
Pierwsza rzecz ;

YOGI bear
Jesteś bardzo błyskotliwy\wa ale proszę zachowaj swoje wywody dla siebie i nie pisz w tym temacie jeśli nie stać cię na refleksję , tylko bicie piany. Dziękuję.

PaulinaZ
Tak rozmawiałem z ,,Boginią,, nieraz o tym że chcę być z nią razem.
Widzę że jest mną zainteresowana , zawsze ma dla mnie czas , zawsze jest wesoła kiedy do niej dzwonię i nie prześladuję jej. Wiem kiedy mogę coś zrobić i wiem kiedy jest zła a kiedy ma dobry humor. Blokada to żona i dziecko.
Czy jej ulżyło że nie pracuję z nią w jednej firmie? Powiedziała mi że smutno jej że mnie niema i wiem że tak jest bo widziałem jej minę.

Dziecko kocham ponad wszystko i nigdy nie zerwę kontaktu.

PaulinoZ dziękuję za twój post.
Przepraszam wszystkich ale nie będę już pisał bo nie czuję się na siłach odpisywać na niektóre wywody ludzi nie mających pojęcia o odrobinie empatii.

27

Odp: Kocham Ją ale jestem z inną.

Sprawdź w słowniku co oznacza słowo empatia. I nie nadużywaj.
To o czym ty mówisz nazywa sie egocentryzm. Pare stron wcześniej...

28

Odp: Kocham Ją ale jestem z inną.

A rozmawiałeś z żoną na temat tego, że już nie chcesz być jej mężem? Ciężko żyć w związku, gdy jedna strona nie kocha. To jest tortura dla obydwu stron.
Jeżeli z żoną już wszystkiego próbowałeś(rozmowy, wyjazd tylko we dwoje itp.) i nic nie przyniosło ponownego zainteresowania się jej osobą, to rozwiedź się. Nie ma sensu żyć u boku osoby, do której nic nie czujesz.
Na pewno spotkasz się z alimentami i "trochę" Ci pojedzie po kieszeni, ale nadal będziesz ojcem.
Lepiej, żeby dziecko widziało dwóch uśmiechniętych rodziców niż takich, którzy by się kłócili.

29 Ostatnio edytowany przez Mirek1980 (2013-08-29 15:55:53)

Odp: Kocham Ją ale jestem z inną.

Idiota innego słowa nie potrafię znaleźć, no możne kazała męskości mnie też zdradza żona ale to ja jestem temu winien a w twoim przypadku jest inaczej.

30

Odp: Kocham Ją ale jestem z inną.

Jest dla Ciebie nieosiągalna - więc wyobrażasz sobie ją jako chodzący ideał, wydaje Ci się że ją kochasz ... a tak szczerze: co Ty o tej swojej byłej przełożonej wiesz?? nic. Tyle ile przełożony może powiedzieć podwładnemu - czyli wielkie zero. Ona nie utrzymuje z Tobą kontaktu, bo najwyraźniej Ty dla niej wcale ideałem nie jesteś.

Skoro nie kochasz swojej żony, dziecka - rozejdź się. Potem dopiero szukaj szczęścia w ramionach innej.

31 Ostatnio edytowany przez słonecznik30 (2013-08-30 00:26:28)

Odp: Kocham Ją ale jestem z inną.

Kolega "Menszczyzna"Orfeusz obraził się jak dziecko bo nie dostał ciastka w postaci głasków. Krytykę upadku norm moralnych uznał jako brak empatii. Jacy to my jesteśmy nieczuli,koledzy i koleżanki brak empatii to nic innego jak psychopatia;)Witajcie w nowym klubie;) albo netkobiety cafe;)

Może nie będziesz pisał,ale będziesz czytał,skąd wiem..swoimi wypowiedziami udowodniłeś,że jesteś do granic bunty i próżny,do tego stopnia,że myślałeś,iż ominie Cię fala krytyki.Rób ze swoim życiem co zechcesz,ale później nie zakładaj wątku "straciłem w życiu wszystko co najważniejsze,jak dalej żyć" z cyklu orfeusz 2.

32 Ostatnio edytowany przez YOGI bear (2013-08-30 01:19:44)

Odp: Kocham Ją ale jestem z inną.

Słuchaj OJFEusz big_smile:, aby pokazać Ci, że wiem, czym jest empatia smile, znalazłem dla Ciebie odpowiedź na Twoje najważniejsze zadane nam pytanie big_smile:

Orfeusz napisał/a:

Czy jest możliwe że kiedykolwiek zdobędę miłość i zaufanie kobiety , którą naprawdę kocham i co powinienem według was zrobić ???

http://www.youtube.com/watch?v=SWLarBrwHF8

Bierz przykład big_smile, może kiedyś im dorównasz big_smile big_smile big_smile.

33

Odp: Kocham Ją ale jestem z inną.
YOGI bear napisał/a:
Orfeusz napisał/a:

Mijały dni i tygodnie , kiedy coraz lepiej ją poznawałem. Rozmawialiśmy na każdej przerwie ,  a moje serce wychodziło z piersi na jej widok. Ona ma w sobie coś co niesamowicie na mnie działa. Kiedy widzę jak sie uśmiecha do mnie to czuję że moje życie ma sens , wiem że wszystko jest możliwe.

http://www.youtube.com/watch?v=h5IILgB_lfY

Orfeusz napisał/a:

Uparłem się że ją zdobędę

Bo inaczej ucierpiałaby Twoja duma.

Orfeusz napisał/a:

Spotkaliśmy się kilka razy. Chodziliśmy za rękę , przytulaliśmy się

Gdy miałem kiedyś kryzys małżeński, nawinęła się cud dziewczyna, w której kilka lat wcześniej byłem śmiertelnie zakochany. Na złość swojej żonie, spotykałem się z nią codziennie, podwożąc na uczelnię (ja pracowałem blisko tej uczelni). Dzięki niej czułem się dużo lepiej.

Orfeusz napisał/a:

ale nie dała mi się pocałować w usta mimo że było już blisko... ona się uparła że będzie moją koleżanką ale widzę że mówi tak bo jest pewna przeszkoda  ,która ją blokuje.

Może uważa Cię za buca big_smile i w gronie koleżanek opowiada, jak stawałeś na głowie by zaciągnąć ją do łózka big_smile ? A może przynajmniej ona ma jakieś zasady moralne.

Orfeusz napisał/a:

Chodzi o to że mam inną kobietę, ...mam kobietę , która mnie kocha,... jestem żonaty , mamy córeczkę , która ma 3 latka.

Gdy ja podwoziłem swoją "boginkę", nie miałem dzieci, a moja żona nie była do końca pewna, czy chce, byśmy byli razem. Po to m.in. podwoziłem tą dziewczynę, aby upewnić się, że ja chcę nadal być ze swoją żoną.
Ta dziewczyna była dla mnie jak narkotyk. Pewnego dnia powiedziała, żebym przyjechał do niej, do domu, bo rodzice wyjeżdżają i będzie zupełnie sama. Nie wiedziałem co zrobić. W nocy, w przeddzień tego spotkania, "przypadkiem" wywołałem pożar mojego auta. To ocuciło mnie na tyle, że podczas spotkania, cmoknąłem ją tylko w czoło i więcej już jej nie zobaczyłem.
Nigdy tego nie żałowałem (samochodu trochę bardziej big_smile). Myślę, że tak powinien zachować się żonaty mężczyzna, mający kochającą żonę.

Orfeusz napisał/a:

Wiem... Czasami nie mogę patrzeć na siebie w lustrze. Wiem że mogę zniszczyć swoją rodzinę , ale nie chcę żyć w niewoli !

Może ubezpiecz się wysoko na rzecz swoich bliskich, wsiądź do samochodu i "przypadkiem" spadnij z mostu? Ty nie będziesz cierpiał, a ludzie, którzy Ci zaufali, zamiast buca, któremu na nich nie zależy (bo nie zauważyłem, byś przejmował się poważnie swoją córeczką), będą mieli zabezpieczony kawałek przyszłości.

Orfeusz napisał/a:

To trwa już rok , nie mam już czym jej zaimponować. Nie mam pomysłu... Czy jest możliwe że kiedykolwiek zdobędę miłość i zaufanie kobiety , którą naprawdę kocham i co powinienem według was zrobić ???

Trzeba być prawdziwą cipą, a nie mężczyzną, aby to pytanie, zadać na kobiecym forum.
Będąc tu gościem, wstyd mi za to, że jakiś zapatrzony w czubek własnego fi.ta "zdobywca" napisał taki post.

Myślę, że nieco na wyrost przyjąłeś sobie nick. Nie oszołomiłeś tu nikogo melodią swoich słów. Mam dziwne wrażenie, że miast sprawić by dzikie bestie szły za Tobą łagodne jak baranki, obudziłeś w dziewczynach pradawne Menady, które rozszarpią Cię na tym forum (całkiem zresztą zasłużenie big_smile).

Lepiej bym tego sama nie ujela. Po co sie hajtales- orfeuszu?- przeciez sila nikt cie do slubu nie zaciagnal. A malzenstwo trzeba najpierw probowac naprawic- a jak po terapii I obustronnym wysilku nadal nie wychodzi, wtedy sie rozwaza rozwod. Jak jest rozwod, wtedy sie mozna umawial z Kim sie chce. Tak bynajmnie ja rozumuje. A co jesli nowa lalunia odwidzi sie tobie rowniez po jakimis czasie? Masz przeciez rodzine, masz o co walczyc...pomysl sobie- bedziesz mial 2 ga babe, corke ktora cale zycie bedzie myslec 'stary sobie kogos znalazl I nas zostawil' I alimenty do placenia. A tak, jak sprobujesz ratowac malzenstwo to bynajmnie nie bedziesz mial nic sobie do zarzucenia. No ale to twoje zycie, ty bedziesz zyl z konsekwencjami...

34

Odp: Kocham Ją ale jestem z inną.
Orfeusz napisał/a:

Witam.
Pierwsza rzecz ;

YOGI bear
Jesteś bardzo błyskotliwy\wa ale proszę zachowaj swoje wywody dla siebie i nie pisz w tym temacie jeśli nie stać cię na refleksję , tylko bicie piany. Dziękuję.

PaulinaZ
Tak rozmawiałem z ,,Boginią,, nieraz o tym że chcę być z nią razem.
Widzę że jest mną zainteresowana , zawsze ma dla mnie czas , zawsze jest wesoła kiedy do niej dzwonię i nie prześladuję jej. Wiem kiedy mogę coś zrobić i wiem kiedy jest zła a kiedy ma dobry humor. Blokada to żona i dziecko.
Czy jej ulżyło że nie pracuję z nią w jednej firmie? Powiedziała mi że smutno jej że mnie niema i wiem że tak jest bo widziałem jej minę.

Dziecko kocham ponad wszystko i nigdy nie zerwę kontaktu.

PaulinoZ dziękuję za twój post.
Przepraszam wszystkich ale nie będę już pisał bo nie czuję się na siłach odpisywać na niektóre wywody ludzi nie mających pojęcia o odrobinie empatii.

Empatia?  Haha. Spojrz- tyle ludzi ci pisze ze masz najpierw malzenstwo ratowac. A ty swoje, ze boginia,ze to, ze tamto. Ty niechcesz sluchac. Ty masz tylko swoje rozwiazanie w glowie, zeby zdobyc boginie. To zdobywaj I napisz nam Za rok,Za dwa jakie sa rezultaty.

35

Odp: Kocham Ją ale jestem z inną.

Orfeusz, jest mi Ciebie tak żal, że nawet nie wiem, co napisać. Jesteś tak niedojrzały, że jest to aż przerażające. Moja rada: odejdź od żony i dziecka, daj im szansę na spotkanie wartościowego, dojrzałego, odpowiedzialnego mężczyzny (którym Ty NIE JESTEŚ), który będzie je kochał, szanował i dbał o nie, a nie latał z wywalonym pisiorkiem za sukami w cieczce. Oczywiście rozwód z orzeczeniem Twojej winy. Aha, alimentów nie przestawaj płacić, a i żonie by się coś należało za zmarnowanie lat życia u boku takiego dupka.
A ta nowa bogini? To musi być prawdziwa miłość, przecież jest ładna!
A na poważnie - i jej daj spokój. Żadna kobieta nie  tak zła, by zasługiwać na takiego faceta jak Ty.

36

Odp: Kocham Ją ale jestem z inną.

No to się w głowie nie mieści. Gdyby głupota była uznana za chorobę, to Orfeusz miałby z całą pewnością od ręki dożywotnią rentę. Wszystko, co zostało napisane w komentarzach jest prawdziwe, mądre i godne nazwania tego obiektywnymi wskazówkami. Tylko skończony imbecyl może tego nie zrozumieć. Żal mi jego żony i dziecka.
Chłopie! Jesteś żałosny...

37

Odp: Kocham Ją ale jestem z inną.

Zenada.

Orfeusz ma wiek rozwojowy 15- latka z szalejacymi hormonami. Zakochal sie, od pierwszego wejrzenia, na umor, w... kobiecie, ktora "zna" z pracy tongue Gratulacje. Tak jak ze zdziwieniem kosmity sie zorientowal, ze opieka nad dzieckiem to nie zabawa, tak pewnie, z podobnym, dostanie miedzy oczy, kiedy okazaloby sie w przyszlosci, ze "bogini" ma humory, nie zawsze jest umalowana i nie lata w szpilkach po domu.

38

Odp: Kocham Ją ale jestem z inną.

Jednak facet to swinia.(no nie każdy);-)

39

Odp: Kocham Ją ale jestem z inną.
Orfeusz napisał/a:

Chodziliśmy za rękę , przytulaliśmy się ale nie dała mi się pocałować w usta mimo że było już blisko.

Czy jest możliwe że kiedykolwiek zdobędę miłość i zaufanie kobiety , którą naprawdę kocham i co powinienem według was zrobić ???

i jak ordeusz? Zaliczyłes?

40

Odp: Kocham Ją ale jestem z inną.
klementynka22 napisał/a:

Jednak facet to swinia.

I ma swój OJFEusiowski hymn big_smile : http://www.youtube.com/watch?v=6L3B_teYYXU

klementynka22 napisał/a:

(no nie każdy);-)

Np. ja ? big_smile big_smile big_smile

41

Odp: Kocham Ją ale jestem z inną.

No może nie ty:-)

42

Odp: Kocham Ją ale jestem z inną.
klementynka22 napisał/a:

No może nie ty:-)

Jak się cieszę big_smile big_smile big_smile smile smile smile.

Znowu usłyszałem coś, kojarzacego sie z problemem OJFEusia big_smile.
http://www.youtube.com/watch?v=HUFp3HNraBI
Co o tym myślicie big_smile ?

Posty [ 43 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Kocham Ją ale jestem z inną.

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026