Jestem w związku od 5 lat. Problem w tym, że... nie wiem czy go na prawdę kocham. Te wątpliwości pojawiają się cyklicznie, kiedy staram się obiektywnie patrzeć na nasz związek. Nie jestem pewna czy kocham go jak mężczyznę, bo poza tym, że jest moim partnerem jest też najlepszym przyjacielem. Niestety mimo całego tabuna rozmów (nie, nie jestem typową kobietą i mówię czego chcę otwarcie) i jego obietnic że będzie lepiej nic się nie poprawia. Głównie chodzi tu o sferę intymną. Nie oczekuję cudów, ale w sypialni czuję jakbym była z chłopcem, a nie mężczyzną. Udaje zdecydowanego, ale we wszystkim co robi czuję jego niepewność. Poza tym nasze zbliżenie to kompletny brak namiętności. Powoli zaczynam czuć frustrację, przez co odechciewa mi się jakichkolwiek zbliżeń, a zawsze byłam osobą bardzo seksualną. Co więcej rzadko przechodzi mi przez myśl, że jest na prawdę seksowny...
Do tego dochodzą pieniądze. Mam wrażenie, że gdybym za każdym razem sięgała po portfel to on z nic by nie płacił. Nie chodzi tutaj o to, ze chcę być jego utrzymanką-absolutnie, Ale to miłe, kiedy facet płaci za nas w restauracji, nawet kiedy ja chcę to zrobić. Wszystkie koszty dzielimy idealnie na pół. Pod tym względem nie czuję w ogóle wsparcia, mimo że ja nie pracowałam albo on zarabiał znacznie więcej.
Ktoś może powiedzieć, że seks i pieniądze nie powinny wpływać na miłość. Zgadzam się, ale nie można się oszukiwać-jeżeli mamy spędzić razem resztę życia, to muszę być pewna, że jeżeli np. po urodzeniu dziecka nie będę mogła z jakichś przyczyn wrócić do pracy, nie będzie płacił 50% rachunków, a będzie chciał (nie chodzi tutaj o to czy będzie w stanie, ale właśnie o chęci) zaopiekować się całą rodziną.
Mam kompletną pustkę w głowie. Czasem myślę całkiem poważnie o rozstaniu, ale nie wiem czy nie jest to tylko chwilowe... POMOCY!
Podobne tematy
2 2015-10-29 23:44:43 Ostatnio edytowany przez Nektarynka53 (2015-10-29 23:48:01)
...(nie, nie jestem typową kobietą i mówię czego chcę otwarcie)...
...Mam wrażenie, że gdybym za każdym razem sięgała po portfel to on z nic by nie płacił. Nie chodzi tutaj o to, ze chcę być jego utrzymanką-absolutnie, Ale to miłe, kiedy facet płaci za nas w restauracji, nawet kiedy ja chcę to zrobić. Wszystkie koszty dzielimy idealnie na pół. Pod tym względem nie czuję w ogóle wsparcia, mimo że ja nie pracowałam albo on zarabiał znacznie więcej...
No cóż jednak jesteś typową kobietą - wiele kobiet chce, aby płacić za nie w restauracji, bo jest to romantyczne
. Powiedziałabym typowe do bólu
.
W miłości kocha się pomimo, a nie za coś
. Więc sprostujmy tak naprawdę nie przeszkadza Ci, że Go nie kochasz - bo nie wiesz jakie to uczucie, zapewne doświadczyłaś tylko zauroczenia, gdzie emocje powstają z powodu zalet partnera. Ty masz problem z wyobrażeniem Sobie Go w ewentualnej roli męża/ojca - chodzi o bezpieczną przyszłość.
Tutaj raczej Sama musisz dojść do wniosku czego oczekujesz. Dylemat Sam nie minie. Pytanie brzmi jakie masz kryteria względem mężczyzn w początkowej fazie wyboru. Zauważ takiego mężczyznę wybrałaś
.
Chodziło mi o ten konkretny przypadek, że mówię czego oczekuję.
Hm, w tej miłości pomimo czegoś to trochę się nie zgodzę. Gdyby tak było to kochalibyśmy wszystkich ![]()
Być może tutaj właśnie mam problem-nie mam kryteriów. Brakowało mi w życiu męskiego wzorca, więc zadowalałam się każdym chłopakiem który mnie chciał...
Powiem Ci ze lipa jak w lozku nie gra.
Nie bedziej lepiej.
Na temat pieniedzy w przyszlosci rozmawialiscie?
Jeśli jesteś w związku, który Cie uwiera, to po co to ciągnąć ?
Po co się martwić przyszłością, pieniędzmi, czy nieudanym seksem. To jest szczyt Twoich marzeń? Nie wolałabyś być pewna swojego mężczyzny w 100% ? Może stać Cię na kogoś lepszego, a obecny związek to po prostu przyzwyczajenie? Pomyśl o tym.
6 2015-10-30 22:40:23 Ostatnio edytowany przez Kasia355 (2015-10-30 22:41:20)
Daj sobie spokoj z nim. Spojrz w przyszlosc.
..wyobrazasz sobie zycie bedac w takim flustrujacym zwiazku? Czasem lepiej byc samemu niz sie meczyc...albo pomysl o koszmarnym sexie z nim przez najblizsze 25 lat. Zycie mamy jedno szkoda go tracic na polsrodki
To nie jest do końca takie czarno-białe.. Z seksem nie jest do końca tragicznie. Myślę, że to jego blokada. Po jednym glębszym (nie mówię tutaj o upojeniu alkoholowym) kiedy puszczają mu hamulce, pokazuje na prawdę czego chce, potrafi być dla mnie kochankiem idealnym. Niestety na trzeźwo coś go blokuje..
Jeśli jesteś w związku, który Cie uwiera, to po co to ciągnąć ?
Ciężko jest zakończyć związek dla którego wiele się poświęciło.. Tak na prawdę mam tylko jego. Z resztą wiem, że on bardzo mnie kocha, walczy za każdym razem.
Na temat pieniedzy w przyszlosci rozmawialiscie?
Wiele razy rozmawialiśmy na temat pieniędzy teraz, on nawet niedawno zaproponował wspólne, jedno konto. Jednak nigdy nie rozmawialiśmy o dalszej przyszłości.
Wydaję mi się, że to, że masz wątpliwości jest czymś normalnym, zwłaszcza po 5 latach.
Skoro mówisz, że w waszym związku nie jest tak źle, że on kocha i walczy, to dobrze.
Myślę, że nie powinnaś kończyć tego związku, a spróbować go naprawić.
Pogadać ze swoim partnerem, albo udać się do kogoś, kto wam pomoże.
Nie słuchaj ludzi, którzy mówią Ci, że go nie kochasz
Tylko Ty wiesz, czy kochasz, czy nie ![]()