Hej,
1) od 2 lat czuję, że sie 'zapadam' zamiast iśc do przodu, robić nowe rzeczy
2) na kierunku przez ostatnie 4 lata nie spotkałam ludzi 'z pasją' z którymi mogłabym coś tworzyć- tylko poza uczelnią w innych miastach takich spotkałam
3) boję się poznawać ludzi, za dużo analizuję i rozkminiam każdego z osobna; mam to od dwóch lat od kiedy wróciłam z erazmusa
4) niby jestem indywidualistką a chciałabym należeć do grupy, która robi coś kreatywnego
5) mam problem z zawieraniem znajomości damsko męskich - bo zawsze mi się wydaje że ktoś ode mnie będzie coś chciał a ja jestem na tyle słaba psychicznie, że nie będę w stanie odmówić ( z desperacji, z braku faceta od dłuższego czasu- bo akurat to może być ten)
6) co mi radzicie?
7) porównuję się z innymi, robię 10 rzeczy na raz- z czego kończę w bólach każdą z nich po terminie - ale kończe
1 2015-10-28 10:27:37 Ostatnio edytowany przez karolinakobiel (2015-10-28 10:39:23)
Podobne tematy
A co się wydarzyło na Erazmusie?
przed erazmusem i na erazmusie bylam beztroska- nie chodzi o to, że leniwa, imprezowiczka- po prostu zachowywalam sie tak jak chce, robilam co chce. pojechalam tam sama, nikt nie komentowal tego jak sie zachowuje, jak powinnam cos zrobic, kiedy gdzie. robilam co chcialam- i bylam lubiana, zdobywalam osiagniecia- mialam najlepsze oceny - takie jakie studenci z ojczystego kraju
po powrocie ludzie zaczeli mnie komentowac, a ja zeby byc lubiana zmienilam sie tak znowu aby ludzie mnie lubili. zawsze chcialam aby ludzie mnie lubili. nigdy nie robilam nikomu dramatow ani problemow.
na erazmusie kiedy mi sie cos nie podobalo mowilam o tym.bylo po sprawie.
od 2 lat kiedy wrocilam. znowu jestem dzieckiem/ wrocilam do rodzicow/ mimo ze pracuję, mimo, ze koncze studia mimo ze mam pelno znajomych wydaje mi sie ze mentalnie jestem nawet bardziej niedojrzala niz przed......
musze byc dobra corka, nie powinnam wychodzic wieczorami bo nie wypada. rodzice wiedza ze jestem dorosla a ja czuje sie nadal jak dziecko- mimo ze skupiam si ena pracy i na uczelni nie mam zycia prywatnego.
cos mi umyka.
Co to znaczy, że po powrocie, "ludzie zaczęli Cię komentować"?
oceniali mnie
mozliwe, ze bylam przewrazliwiona
mialam idiotów wsrod znajomych, ktorzy lubili zyc nieswoim zyciem
oceniali mnie
mozliwe, ze bylam przewrazliwiona
mialam idiotów wsrod znajomych, ktorzy lubili zyc nieswoim zyciem
Każdy będzie kiedyś na językach innych
. Jesteśmy tego typu gatunkiem. Moim zdaniem za Swoje PRZEWRAŻLIWIENIE obwiniasz innych. A na wyjeździe miałaś w poważaniu grupę
. Myślisz, że na erazmusie nikt Ciebie nie obgadywał? Oj byś się zdziwiła...
wlasnie zastanawiam sie skad u mnie takie przewrażliwienie wystepuje i strach przed ocena innych.
nie wiem
nie mam pojecia.
jak sobie z tym radzic?
A serio nie zauważyłaś tego przed Erazmusem?
nie, bo robilam swoje, nie zwracalam uwagi na to co ludzie o mnie gadaja.
a jak pojechalam na erazmusa i wrocilam - byly komentarze- ze pewnie musiam byc bogata zeby wyjechac, ze pewnie mialam wielu facetow, ze pewnie to i to.
i to raczej chlopaki mowili a nie dziewczyny.
czulam sie zle, bo przeciez sama zapracowalam sobie na erazmusa i ja sie cieszylam- ci ktorzy u mnie byli mnie odwiedzili wiedzieli ze ciezko pracowalam, jeszcze mialam praktyki aby splacic czynsz. a po powrocie czulam ze musze kazdemu sie usprawiedliwiac ze wszystkiego co robie. i tak mi zostalo do dzisiaj.
tak jakbym kazdy swoj sukces wszystko co robie musiala usprawiedliwiac, ze jednak jakims fartem mi sie udalo, ze jednak ktos mi pomogl - nie ja sama.......
dlatego juz nic nie publikuje na facebook. bo pozniej sa komentarze.
ale kiedy nie publikuje- nikt o tym nie wie i nie wiedza np ze biore udzial w jakis konferencjach ogolnopolskich , ze dostaje nagrody.
a widze ze ludzie ktorzy cos osiagaja nie patyczkuja sie i publikuja- zawsze beda hejty..
No to już mamy odpowiedź.
Zazdrość i zawiść, zawsze była i będzie.
Przede wszystkim usamodzielnij się i wyprowadź od rodziców. Kiedy będziesz "na swoim" to wzrośnie poczucie swobody. Może to wina rodziców, że ciągle przejmujesz się czyjąś opinią. Sama piszesz, że mówią Ci co wypada, a co nie (późne powroty do domu).
wydaje mi sie ze tak. ze to troche ich wina. kiedy wrocilam z erazmusa bylam inna nawet znajomi i rodzice powiedzieli ze jestem bardzo dorosla i mam inny poglada na swiat ale im dluzej jestem w domy tym bardziej czujebrak swobody nawet w zachowaniu.
nie mowie ze oni nie daja mi wolnosci.
dają
ale po prostu komentarze czy inne takie dogryzania czasem.
czuje sie dzieckiem, ze znowu ktos mnie kontroluje ze nie mam swobody zachowania, ze nie moge robci tego i tego.
jetsem grzeczna corka przed komputerem i wyzywam sie na imprezach.
a powinnam miec constans zyciowy...
czekam obecnie na sytpendium z uczelni- jesli dostane wyprowadze sie. jesli nie, moze wezme kredyt studencki..
A nie możesz porozmawiać z Rodzicami czemu Cię tak traktują?
tzn wlasnie rozmawialam z mama i powiedziała, że ja moge wszystko robic. ze wie o roznicy pokolen i bla bla. wszyscy to wiedza. ale np mowienie mi ze mam nie wychodzic bo o tej porze powinno sie juz wracac: 22:30 jest conajmniej dla mnie osoby 25 letniej dziwne.
mama mi wlasnie powiedziała, że moge robic co chcę, co kazdy mój znajomy tutaj w domu.
wlasnie nie. nie mogę.
sama mam blokadę.
nie jestem w liceum.
prawie koncze studia, jestem dorosła.
oni sie boja ze urzadze pewnie meline, ze beda do mnie przychodzic koledzy ( nie wiem skad to przekonanie) , ze pewnie beda zapraszac znaomych do pokoju.
tak jak powiedzialam- na erazmusie zapraszalam ludzi- robily sie inne wiezy niz tylko na uczelni, ja bylam zapraszana na domowki, na imprezy , nikt nikogo nie gwalcil, nie spijał nie namawiał do narkotyków ![]()
mam dziwne przekonanie o swiecie.
moi rodzice strasznie sie boja ze pewnie wpadne w zle towarzystwo ze bede miec jakas opinie... jaka? sama nie wiem...
bo opowiadam im o tych innych moich znajomych , ze sa pijakami, ze chleja ze kolezanki z woda w rece na imprezach szaleja...
ze chlopcy zamieniaja laski z dnia na dzien...
ja taka nie jestem i nawet jakbym sie wyprowadzila skad oni mogliby wiedziec kogo bym zapraszala? co bym w domu robila?
pewnie mama mysli ze sproawadzalabym facetow na noc, bo pewnie brakuje mi seksu...
skad moze to wiedziec?
to ze mowie ze nie mam faceta itp nie znaczy ze bede sie zachowywac jak szmata... ze poleci za mna jakas opinia...
No to powiedz Im, że jeżeli dalej Cię tak będą traktować, to nie masz wyjścia i będziesz musiała się wyprowadzić.
Chyba, że faktycznie wyprowadź się i tyle.
Tak, nie do konca rozumie o co ci chodzi.
Czy problemem jest to ze nikt cie zbytnio nie lubie ze nie masz wielkiego grona fanow?
W sumie moze masz przywieszana latke tej latwej z erasmusa?
moi rodzice strasznie sie boja ze pewnie wpadne w zle towarzystwo ze bede miec jakas opinie... jaka? sama nie wiem...
bo opowiadam im o tych innych moich znajomych , ze sa pijakami, ze chleja ze kolezanki z woda w rece na imprezach szaleja...
ze chlopcy zamieniaja laski z dnia na dzien...
Jak wiesz, że tak reagują, to po co im opowiadasz takie rzeczy? Jakby mi dziecko, nawet dorosłe opowiadało tylko złe rzeczy o swoich znajomych, to pomyślałabym tak samo. Że obraca się w takim towarzystwie w którym nie chciałabym je widzieć.
Rozpoczynaj, proszę, zdania wielka literą. Bo to trochę razi - pisanie z błędami przez studentkę.
Hong Człong - taki kraj istnieje wg. jednego ze studentów:D Dlatego nic mnie już nie zdziwi:D
No właśnie, skoro takie rzeczy im opowiadasz, to co się dziwić? Zresztą mogą mieć też inne powody, np. irytuje ich budzenie się w środku nocy, gdy córka wraca z imprezy. A masz już tyle lat, że dla mnie jest czymś oczywistym - Ty się dostosowujesz albo wyprowadzka.
Co do znajomych, to sama pisałaś, że przesiadujesz na FB (zanim zmieniłaś główny post). Nie możesz sobie znaleźć grupy ludzi, którzy zajmują się tym samym albo mają podobne zainteresowania? Jeśli mieszkasz w większym mieście, to nie powinno być problemu. A jeśli nie, to znajomości z ludźmi z innych miast chyba też wchodzą w grę? Można coś razem tworzyć nawet na odległość, tylko trzeba trochę ruszyć głową. Można rozmawiać, wymieniać się doświadczeniami, inspirować się wzajemnie itp. Do tego nie trzeba mieszkać 3 bloki dalej. A jeśli chodzi o zapite środowisko artystyczne z Twojej miejscowości, to właściwie dlaczego nie możesz czegoś z nimi robić? Bo piją i biorą narkotyki? A kto Tobie każe robić z nimi to samo? Jak się w tym nie dostosujesz, to powiedzą Ci "sorry, ale nie pasujesz tutaj, idź sobie"?
Hong Człong - taki kraj istnieje wg. jednego ze studentów:D Dlatego nic mnie już nie zdziwi:D
hahahah, padlem
Wiem ze na studiach jest duzo glupich, ale zeby az tak? Czasami sie zastanawiam jesli to beda przyszli inzynierowie czy co kolwiek innego co ma wplyw na nasz kraj to on za kilka znikinie z map... ![]()
Kiedyś robiłem wykaz najlepszych tekstów w egzaminów i wywieszałem na tablicy ogłoszeniowej. Oczywiście bez wskazywania czyj to;)
Co do meritum to się zgadzam z innymi. Pewnych rzeczy się rodzicom nie mówi, tym bardziej jeśli się z nimi mieszka. ZAWSZE trzeba się dostosować do zasad panujących w domu właściciela, lub zmienić miejsce zamieszkania jeśli zasady nam nie odpowiadają.
Może spokojnie się umawiać z chłopakami w mieście. Najlepiej powiedz mu od razu że interesuje ciebie kontakt koleżeński. Jak będzie się do ciebie dowalać to przestaniesz się z nim spotykać. na pewno mu odmówisz jak będzie próbował ciebie dotykać lub proponować to. Wtedy bierzesz następnego z dużej puli chłopaków.
Nikt nie jest nudny. każdy ma w sobie coś fajnego i gdy spotka odpowiednią osobę, będzie dla Niego niezwykła.