Witam to mój pierwszy post na tego rodzaju forum, ale czuję że potrzebuję pomocy...
Mam 26 lat ona 23, Miesiąc temu rozpadł się mój związek byliśmy narzeczeństwem 2,5 roku
5 miesięcy temu wyjechaliśmy do Niemiec było to jej marzenie ( nie moje) zostawiłem w Polsce prace i rodzinę poszliśmy na kurs języka ponieważ ja nigdy nie uczyłem się Niemieckiego. Wynajęliśmy piękne mieszkanie umeblowałem je wraz z pomocą moich rodziców ponieważ ona miała problemy finansowe. Wszystko było super układało się jak z Bajki mieszkanie ona praca... I 2 tyg przed naszym rozstaniem zaczęła jeździć w pracy z nowym kolega (niemcem), mówiła że głupi itp. Ale zaczynał ją odprowadzać ( jeździłem po nią codziennie i widziałem ich jak razem stoją . Powiedziałem że mi się to nie podoba Ona powiedziała zę rozumie i już nie będzie ale zaczeła z nim jeździć tramwajem mówiąc że i tak jadą w tą sama strone ( mimo że przed zawsze na mnie czekała aż przyjadę po nią ). Raz miała do zrobienia jaąs prace domową do szkoły obiecała mi że bedzie robić z szefem i tego faceta tam nie będzie - uwierzyłem, Niestety jazdy się nie kończyły a mi już brakowało sił kazałem jej zdecydować albo zmieni pracę albo ma się z nim nie spotykać. Zgodziła się obiecała to mi. Ale coś mi nie dawało spokoju gdy zasypiała po raz pierwszy sprawdziłem jej telefon okazało się że nim piszę że robiał tą prace domowa tylko zn im i że powiedziała że każe jej zmienić prace ale ze to tylko słowa i tak nie zmieni mówiąc do niego że jest kochany itp.. Wpadłem w rozpacz... nie wiedziałem co mam robić. zadzwoniłem po mojego Tatę bo nie byłem w stanie sam jechać do Polski. Mój tata przyjechał po mnie po 8 godz. Przez ten czas błagałem ja byśmy tego nie niszczyli ona z tak pogardą żebym nie płakał i wstał z kolan że to Tylko kolega a pracy nie zmieni...Gdy mój tata przyjechał rozmawiał z nią jeszcze mówiła że nie chce być już ze mna... Więc postanowiłam wyjechać spakowałem rzeczy gdy już jechaliśmy dostałem sms od niej żebym wrócił bo nie umie beze mnie żyć... Wróciłem myślałem że już będzie wszystko dobrze ona była szczęśliwa ja jeszcze bardziej... położyliśmy się spać rano odwiozłem ją do szkoły... a po 3 godz dostaje sms że toza dużo i jej rodzice po nią jadą ... Zadzwoniłem do niej prosząc o rozmowę i że bede czekał na decyzje tydz co z nami. (sam się spakowałem i też pojechałem do Polski) po tygodniu milczenia zablokowała mnie na fb więc wiedziałem jaka jest decyzja pojechałem do Niemiec żeby oczyścić mieszkanie z moich rzeczy i szukać nowego wynajemcy... Ona została w tym samym mieście ja musiałem wyjechać bo nie wytrzymywałem psychicznie... I teraz po miesiącu czuje że jest gorzej trace siły do życia tęsknie za nią czuje żal i smutek... czuję się tak jak gdybym to ja to wszystko rozwalił że mogłem się płaszczyć i trwać w tej sytuacji....
muszę jeszcze powiedzieć że ona Byla b zazdrosna parokrotnie włamała mi sie na fb i kasował dziewczyny z którymi odkąd ja poznałem nie rozmawiałem... Ufałem jej jak żadnej innej dziewczynie chciałem by była moją żoną a teraz czuje się jak wrak poświeciłem dla niej wszystko moja pasje znajomych pieniądze czas...
teraz zostałem sam w nowym mieście pustym mieszkaniu bez niej....