Witajcie.
Mam na imię Radek i mam 27 lat. Problem z którym się zwracam dotyczy mojej 25-letniej siostry.
Moja siostra jest osobą z lekkim upośledzeniem umysłowym, wyraża się to m.in w tym że nie nie potrafi przewidywać, jest bardzo naiwna. Dla niej związek czy małżeństwo to chodzenie za rączkę, przytulanie się, całuski, zdjęcia. Nie zastanawia się nad codziennością związków.
W czerwcu poznała przez internet faceta 28 lat, w którym się zakochała.
Od początku było to bardzo dziwne bo coś mogliśmy z mamą tylko wtedy gdy on przestawał się do niej odzywać tel/sms.
Wtedy płakała, narzekała na niego a gdy tylko się odezwał, to że na takim etapie znajomości wydzierał się przez telefon, dzwonił pijany nie miało dla niej znaczenia i tak też do tej pory jest.
Sam jestem facetem i zawsze starałem zmieniać w lepszym kierunku. Tutaj mam do czynienia z kimś kto powie " bo ja taki jestem " " bo tak " " to TY na drugi raz tak nie rób bo mnie to denerwuje ". Zero jakiejkolwiek empatii. W dodatku ( z tego co ona albo opowiedziała lub przechwyciłem jakąś wiadomość z komunikatora ) gość nie pracuje, jeśli popracuje to gdzieś dorywczo 2-3 dni i przepije albo wyda na gry hazardowe, pozadłużany cynik, oszust i wykorzystywacz, koledzy pomagali złamać mu rękę by dostać odszkodowanie. Jego rodzice nie żyją, mieszka w nieogrzewanym, bez prądu mieszkaniu, najbliższa mu osoba to ciocia mieszkająca gdzieś blisko niego, również alkoholiczka od rana do wieczora. Generalnie środowisko kryminalno-patologiczne.
Wydaje mi się że że on kombinuje z moją siostrą bo widzi jej ułomności, wie że ma ona swoją rentę i jakoś dla niego to będzie.
Nie ma czegoś takiego że ona go zaprosi do naszego domu ( bo najpewniej on nie chce ) i my sobie z nim porozmawiamy, tak jak odbywać się to powinno.
Teraz z jej strony zeszło to do sfery wielkiej tajemicy, wychodzi z mieszkania żeby z nim porozmawiać, milutka dla niego na rodzinę wrzeszczy, obraża, kompletnie nic nam nie mówi.
Bardzo się zmieniła, nic ją nie interesuje,od zeszłego tygodnia okłamuje nas że roznosi ulotki a naprawdę jeździ do niego.
Bardzo żle wpływa to na moją coraz starszą mamę, dom stał się tykającą bombą która wie że dojdzie do czegoś niedobrego bo albo złapie ją na dziecko, albo pozaciąga dla niego jakieś pożyczki, bardzo się tego boimy.
W tamtym tygodniu już tego nie wytrzymałem i w ogromej pojechałem go odszukać ( bo jego adresu również nie znamy ) i dać mu jasny i czytelny przekaz że ma się się od........ od niej.
Doradźcie coś, bardzo źle się dzieje w mojej rodzinie, bedę częto tutaj zaglądał.