netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Paraliżujący strach przed zagadaniem do kobiet

1 odpowiedź2 014 wyświetleńzałożony przez Arsus, 06.10.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Paraliżujący strach przed zagadaniem do kobiet

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 2 ]

1

Temat: Paraliżujący strach przed zagadaniem do kobiet

Witajcie!

Borykam się z problemem nieśmiałość od dziecka. Wcześniej było jeszcze gorzej bo miałem problem z zagadaniem do dowolnej osoby, z rozmową przez telefon, z wyjściem do sklepu. Ostatnim czasem (na studiach) to się zmieniło, mam sporo znajomych, latam ciągle cos załatwiać, prowadzę korepetycje, ciągle odbieram telefony, pytam się swobodnie pracowników sklepów itp. o jakieś porady. Pozostał jedynie problem z zagadywaniem do kobiet i niedawno uświadomiłem sobie, że problem jest bardzo poważny.

Jako rozwiązanie wziąłem internet i popisanie do dziewczyn w ten sposób. Poznałem tak dużo fajnych kobiet, miałem dziewczynę, ale już wtedy ten mój problem stwarzał "sztuczne relacje" między nami. Z czasem zacząłem się zabierać za coraz atrakcyjniejsze dziewczyny i zrozumiałem, że one traktują mnie jak istotę pozbawiona przyrodzenie i jak już jako kolegę.

Drugim poważnym problemem jest fakt, że pochodzę z malutkiej prowincji, nigdzie nie wychodzę (czasem uczelnia-dom). Nie potrafiłem zagadać do ciągle sobie wmawiałem jakieś wymówki - jestem mało atrakcyjny, nie wiem co powiedzieć, będą się ze mnie śmiali i tak ma faceta. Jestem jednym z najlepszych studentów, mam wiele pasji, więc tak na prawdę potrafię zainteresować rozmową. Doszedłem ostatnio (po pewnych praktykach) do wniosku, że jestem dość atrakcyjny fizycznie - poprawiłem wszystko co się dało (ubrania, włosy, okulary).

Postanowiłem coś z tym fantem zrobić i przeprowadziłem się do akademika i mieszkam z dość towarzyskim kolegą z roku. Już w pierwszych dniach wyszedłem na miasto w poszukiwaniu kobiet, ale nie spotkałem, wiele i nawet nie czułem tego czegoś (żeby zagadać), ale starałem patrzeć się im w oczy i uśmiechać (z tym też miałem nieziemski problem). Jak wracałem miałem taką sytuację, że pewna dziewczyna odwzajemniła moje spojrzenie i uśmiech i odpowiedziała głębokim uśmiechem - nie wiem dlaczego, ale dodało mi to ochoty do dalszych zmian. Niestety nie zagadałem do niej. Później znowu poszedłem na jakąś "imprezę" ze znajomymi i to znowu dużo dało - doszedłem do wniosku, że jestem dosyć atrakcyjny i zwracają na mnie uwagę. Było tam też coś takiego, że trzeba było się przywitać z kilkoma nieznajomymi osobami - miałem z tym problem, ale w końcu się przełamałem.
Wczoraj przytrafiła mi się nietypowa sytuacja - zagadałem do jednej i to w najgorszym przypadku w miejscu gdzie było z 50 osób. Przechodziłem obok i zauważyłem pewną dziewczynę - od razu rzuciła mi się w oczy, bo strasznie przypominała mi pewną starą miłość z która mam nadal kontakt (głównie internetowy, chociaż też się z nią spotkałem). Myślałem, że to jej siostra, a że trochę uciekała wzrokiem pomyślałem, że mnie zna. Poszedłem na stołówkę, ale ciągle cos mi mówiło "miałeś zagadać, zapytać się czy to jej siostra, coś powiedzieć, przynajmniej miałem prosty pretekst do tego). Na stołówce było dużo osób i się wróciłem w to miejsce ona tam nadal była. I pojawili się silny stres, dyskomfort i myślenie odpuść czyli standard. Stłumiłem te myśli, wziąłem głęboki oddech i szybko podszedłem i powiedziałem: "Hej. Czy Ty jesteś siostrą Marty?", niedosłyszała bo było tam wiele ludzi i głośno i powtórzyłem i wtedy się jakoś zaczerwieniła (chyba też nie należała do osób śmiałych). Zaprzeczyła i to mnie zbiło z tropu, bo pomyślałem: "ale się wkopałem", powiedziałem tylko jakieś niespójne zdanie, że jest bardzo podobna i że nie ważne i poszedłem, trochę bez sensu, bo powianiem jakoś inaczej to zrobić. Jak tam myślę, to sam nie wiem czy to była ona czy nie, ale chyba nie. Nie ważne ważne, że to zrobiłem i na drugi raz to już nie będzie pierwszy raz. Później miąłem takie myślenie, choćby to się nie wydarzyło, ale jednak. Pamiętam jak kiedyś kolega się stresował jak miał zagadać do pewnej kobiety a on akurat był dość wygadany i towarzyski. Staram się teraz uczestniczyć w wszystkich możliwych "eventach" i przeciwstawiać się temu co wywołuje jakiś dyskomfort.
Nie piszę tego jako typowy "problem", ale myślę, że taki sposób podzielenia się z kimś (bo z kolegami oczywiście byłoby mi głupio), jest pewną formą walki z tym. Chętnie wysłucham jakiś Waszych porad dalszych wskazówek.

2

Odp: Paraliżujący strach przed zagadaniem do kobiet

Po prostu żal ci na myśl że nie będziesz mógł z nią się umówić bo pewnie się na to nie zgodzi.

Posty [ 2 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Paraliżujący strach przed zagadaniem do kobiet

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026