Witam drogie panie, nazywam się Daniel i proszę Was o radę i opinie w pewnej sprawie (sercowej ofc.). Mianowicie prawie 10 miesięcy temu poznałem dziewczynę, która po trzech miesiącach znajomości zawróciła mi w głowie. Oczywiście stopniowo zacząłem się do niej zbliżać. Jakieś 4 miesiące temu byliśmy już bardzo blisko, wspólne spacery wieczorami, częste spotkania, rozmowy, czułości. Dochodząc do sedna sprawy, ona zachowywała i dalej zachowuje się nielogicznie. Powiedziałem jej co czuje, ona dała mi kosza, ale dała nadzieje, mówiąc że zobaczymy co przyniesie przyszłość, więc się nie poddałem, ale trochę zdystansowałem. Po jakimś czasie ona wyskoczyła do mnie z propozycją, żebym "nauczył ją całowania", ale "po koleżeńsku". Już wiedziałem jaki jest wyrok : Friendzone :. W końcu nie wytrzymałem, bo wysyłała sprzeczne sygnały, raz mówiła że chciałaby spróbować, a na drugi dzień się z tego wycofywała. Postanowiłem pokazać że mam to co mają faceci między nogami, mówiąc że mi to nie pasuje, nie jestem masochistą i czas najwyższy się do siebie zdystansować, dlatego zrywam kontakt. Wtedy ona oburzona, usunęła mój numer i wszelkie inne rzeczy przez które mogłaby się ze mną skontaktować (włącznie z listy znajomych na Facebooku). Jednak po jakichś dwóch tygodniach Ona napisała do mojego przyjaciela na imprezie czy wszystko u mnie wporządku, czy jestem cały. Zrobiłem głupotę bo wziąłem od niego telefon i popisałem z nią chwilę, ale jedyne co mi po tym przyszło to dołek i poszedłem do domu bo przestałem mieć ochotę na zabawę. Na drugi dzień zadzwoniłem, pogadaliśmy chwilę (w tej rozmowie wyszedłem chyba na desperata, ale nie jestem pewny), powiedziała że odezwie się jutro bo ma jakieś sprawy do załatwienia. Nie kontaktuje się już 3 czy czwarty dzień, ale znając ją napisze/zaproponuje spotkanie za jakieś 10-20 dni, bo już było tak dwa razy
.
Tutaj mam pytanie do Was, drogie dziewczyny
O co jej chodzi, czy to jest ta kobieta, która bawi się czyimiś uczuciami?. Taka która lubi, gdy druga osoba cierpi, chociaż tego za bardzo nie pokazuje?. Naprawdę już nic nie rozumiem...